Nowe informacje ws. rodzinnej tragedii w Siedliskach

Matka i jej 15-letni syn popełnili samobójstwo – takie są najnowsze ustalenia w sprawie tragedii, jaka we wtorek wieczorem rozegrała się w Siedliskach w woj. małopolskim. Ciała kobiety i dziecka znalazł po powrocie z pracy ojciec rodziny. W domu w tym czasie był także starszy, 19-letni syn. Przebywał na innym piętrze. O rodzinnej tragedii w małopolskich Siedliskach pisaliśmy już we wtorek. Mieszkaniec tej miejscowości po powrocie z pracy znalazł w domu zwłoki swojej żony i 15-letniego syna.

Chłopak miał rany cięte szyi i łokcia. Zwłoki kobiety leżały w jednym pokoju – informowali reporterzy RMF FM. W domu był jeszcze drugi syn, 19-latek. Był na parterze i jak twierdzi, nie słyszał żadnych odgłosów dochodzących z piętra domu. Z informacji zebranych przez policyjnych techników wynika, że samobójstwo popełnił najpierw 15-letni chłopakach, a potem gdy zobaczyła to jego matka, także ona odebrała sobie życie.

Ojciec i starszy syn zostali objęci pomocą psychologiczną. Przyczyny tragedii wyjaśnia policja i prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Indonezja: Umówił się na randkę z kobietą poznaną na Tinderze. 32-latek został poćwiartowany

​Brutalne zabójstwo w Dżakarcie w Indonezji. Kobieta zwabiła do swojego mieszkania młodego mężczyznę. Tam został zabity i poćwiartowany. Policja znalazła ciało ofiary w 11 częściach. 32-letni Rinaldi Harley Wismanu pracował jako rekruter dla jednej z firm w Dżakarcie. Poprzez aplikację do randkowania Tinder udało mu się poznać 27-letnią Laei Atik Supriyatin, z która umówił się w kawiarni. Kilka dni później spotkali się w mieszkaniu wynajmowanym przez kobietę.

Nowo poznani szybko zaczęli uprawiać seks. Wtedy z łazienki mieszkania wyszedł inny mężczyzna i trzykrotnie uderzył 32-latka cegłą w głowę, a następnie ugodził go kilka razy nożem.

Napastnikiem był 26-letni Djumadil Al Fajri, jak się okazało – partner kobiety. Para miała kłopoty finansowe i oboje uznali, że rozwiążą problemy mordując i okradając Rinaldiego, który chwalił się swoimi zarobkami.

Para przeniosła ciało zabitego do łazienki. Potem wyszli do sklepu kupić maczetę oraz piłę. Zakupili także nowe prześcieradła i białą farbę, by pomalować ściany zaplamione krwią. Ciało poćwiartowali na jedenaście części i pochowali do plastikowych worków, które następnie upakowali w dwóch walizkach oraz plecaku. Szczątki ukryli na 16. piętrze jednego z apartamentowców.

Zbrodniarze zdobyli kod do konta bankowego ofiary. Wydali z niego równowartość 6,5 tys. dolarów, kupując złoto, laptopy, zegarek i motocykl. Wynajęli także dom. Policji udało się do nich dotrzeć dzięki analizie transakcji prowadzonych za pomocą karty zamordowanego 32-latka.

Podczas zatrzymania policja oddała ogień, raniąc 26-latka w nogę. Zarówno on, jak i jego partnerka zostali oskarżeni o morderstwo i kradzież. Grozi im za to kara śmierci.
Źródło info i foto: RMF24.pl

USA: Dlaczego doszło do strzelaniny w Rochester

Dlaczego doszło do tak krwawej masakry?! Stan Nowy Jork okrył się żałobą po tragicznej strzelaninie, do której doszło na prywatnym przyjęciu w Rochester. Dwie osoby nie żyją, aż 14 jest rannych. Ofiary mają 18-20 lat. Strzelanina była równie krwawa, co tajemnicza. Nie wiadomo, co kierowało sprawcą bądź sprawcami.

Kilkadziesiąt wystrzelonych pocisków, dwie ofiary śmiertelne, czternaścioro rannych – to bilans tragicznej strzelaniny, do której doszło w miniony weekend w Rochester w stanie Nowy Jork. Według czasu miejscowego była noc z piątku na sobotę, gdy podczas prywatnego przyjęcia padły strzały. Ofiary to kobieta i mężczyzna w wieku 18-20 lat, ranni mają od 17 do 23. Kiedy policja przybyła na miejsce, około setki zgromadzonych osób zaczęło uciekać, zapewne obawiając się sankcji związanych z pandemią i zakazem tak dużych zgromadzeń.

To stworzyło problemy z przesłuchaniami świadków. Nie wiadomo jeszcze, kim byli sprawcy bądź sprawca tragedii i co mogło nim kierować. Jak podaje CNN, najprawdopodobniej strzały oddawały 3-4 osoby, a nie tylko jedna. Być może sprawa ma pewien związek z innym dramatem, do jakiego doszło w mieście. W marcu zmarł tam czarnoskóry Daniel Prude, któremu podczas policyjnego zatrzymania założono worek na głowę, by go obezwładnić. Zdarzenie to wywołało protesty i demonstracje na ulicach.
Źródło info i foto: se.pl

Trwa wyjaśnienie okoliczności śmierci 31-letniej pracowniczki McDonald’s w Ostrowcu Świętokrzyskim

Trwa wyjaśnianie okoliczności śmierci 31-letniej pracowniczki restauracji McDonald’s w Ostrowcu Świętokrzyskim. Na kobietę w nocy z soboty na niedzielę przewrócił się regał w chłodni. „Niezwłocznie po zdarzeniu do restauracji zostały wezwane odpowiednie służby, które zabezpieczyły miejsce wypadku i badają zdarzenie. Dodatkowo specjalna komisja przystąpiła do ustalania przyczyn wypadku” – komentuje w oświadczeniu McDonald’s Polska. Do tragedii doszło w niedzielę ok. godz. 2 w nocy w restauracji McDonald’s przy al. 3 Maja w Ostrowcu Świętokrzyskim.

– Ze zgłoszenia wynikało, że 31-letnia pracownica, mieszkanka Ostrowca, wykonywała pracę w chłodni. Z nieznanych przyczyn przewrócił się na nią regał o wymiarach 10 metrów na 1,6 metra – mówiła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” asp. Beata Grubner z Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Nieprzytomną kobietę po 10 minutach znalazł inny pracownik, który rozpoczął reanimację. 31-latki nie udało się jednak uratować. Spółka McDonald’s Polska w cytowanym przez portal Ostrowiecka.pl oświadczeniu podkreśliła, że rodzina pracownicy oraz zespół restauracji otrzymają wsparcie psychologiczne.

„Bezpieczeństwo pracowników i gości to nasz priorytet. Niezwłocznie po zdarzeniu do restauracji zostały wezwane odpowiednie służby, które zabezpieczyły miejsce wypadku i badają zdarzenie. Dodatkowo specjalna komisja przystąpiła do ustalania przyczyn wypadku. Współpracujemy z odpowiednimi organami” – czytamy w komunikacie. Restauracja, w której doszło do wypadku, została zamknięta. Na razie nie wiadomo, kiedy zostanie ponownie otwarta.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tomasz J. z wyrokiem. Dożywocie za zabójstwo żony i wysadzenie kamienicy

Chorobliwa zazdrość popchnęła Tomasza J. do potwornej zbrodni – zabił pięć osób i usiłował zabić kolejne 34. Ogrom tragedii nie robi jednak na nim żadnego wrażenia, podobnie jak najsurowsza kara, którą usłyszał. Sąd postanowił, że morderca resztę swoich dni ma spędzić za kratami.

– Dożywocie będzie jedyną słuszną i akceptowalną karą – grzmiał prokurator Łukasz Stanke, żądając dożywocia dla Tomasza J. (45 l.), który w marcu 2018 r. zamordował żonę, a później wysadził w powietrze całą kamienicę.

Dramat rozegrał się z 3 na 4 marca po tym, jak Beata J. (†41 l.) wpuściła do domu męża, z którym planowała się rozwieść. Tomasz J. zadał jej 11 ciosów nożem, a po śmierci potwornie okaleczył, m.in. odciął nos, uszy, piersi, na czole wyrył litery „ZKA”, oskalpował, a na końcu pozbawił ciało głowy. Ale tego było mu mało. Nie bacząc na to, że kamienica jest pełna ludzi, rozszczelnił rurę z gazem i wysadził budynek w powietrze. Śmierć w gruzach poniosły 4 osoby. Wiele było rannych. Tomasz J. sam kilka dni walczył w szpitalu o życie.

Przed sądem zachował do końca kamienną twarz, nie przyznając się do winy, nie przepraszając i nie okazując nawet cienia skruchy. Sędzia Katarzyna Obst uznała, że zebrane dowody nie pozostawiają żadnych wątpliwości.

– Ma pan wielki bagaż moralny i psychiczny i kara powinna mu odpowiadać, bo to jedyna słuszna kara za to, co pana decyzją przeżywają dziesiątki osób – mówiła sędzia, skazując J. na dwa dożywocia – za zabójstwo żony i za usiłowanie zabójstwa 34 osób. – Kara mogła być tylko jedna – dodała, wymierzając karę łączną dożywocia, dodatkowo pozwalając ubiegać mu się o przedterminowe zwolnienie dopiero po 30 latach odsiadki.

Sprawca wybuchu na poznańskim Dębcu został też pozbawiony praw publicznych na 10 lat, a rodzinom ofiar i poszkodowanym w wybuchu musi zapłacić w sumie kilkaset tysięcy złotych.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sebastian A. skazany na 14 lat więzienia za zabójstwo ojca

Chwycił za kuchenny nóż i raz za razem wbijał go w ciało swojego ojca. Po dwóch latach od morderstwa Sebastian A. (24 l.) usłyszał wyrok. W więzieniu spędzi 14 lat. Rodzinna tragedia wydarzyła się we Wschowie (Lubuskie). W mieszkaniu trwała głośna awantura, która chwilę potem przeniosła się na klatkę schodową. To zaniepokoiło innych lokatorów, którzy wezwali policję. Funkcjonariusze zastali siedzącego pod drzwiami zakrwawionego mężczyznę. Niestety pomimo błyskawicznie udzielonej pomocy 61-latek zmarł w szpitalu. Podczas sekcji na jego ciele doliczono się aż 10 ran kłutych.

Śledczy nie mieli wątpliwości, że za masakrą stoi syn ofiary. Zatrzymano go już po dwóch godzinach. Trudno było z nim nawiązać kontakt, bo był pijany. Jednak po wytrzeźwieniu przyznał się do winy. Motywem zbrodni miał być konflikt z ojcem, który latami dręczył zarówno matkę, jak i samego chłopaka.

Przed zielonogórskim sądem okręgowym zapadł właśnie wyrok w sprawie. Na sali rozpraw Sebastian A. wysłuchał wyroku ze spuszczoną głową. Dodał, że żałuje tego, co zrobił. I mimo że groziło mu dożywocie, w więzieniu spędzi 14 lat.

– Sąd brał pod uwagę to, że skazany działał z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia. Ale nie bez znaczenia był fakt, że w domu dochodziło do przemocy ze strony ojca – wyjaśnia sędzia Diana Książek-Pęciak, rzeczniczka zielonogórskiego sądu okręgowego. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Opolszczyzna: Kobieta wyrzuciła noworodka przez okno

Niebezpiecznie zdarzenie pod Opolem. Matka wyrzuciła swoje nowonarodzone dziecko przez okno. Noworodek trafił do szpitala. Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę w jednej z miejscowości położonej pod Opolem.

Opole. Noworodek wyrzucony przez okno

Ustalaniem okoliczności, w jakich matka wyrzuciła noworodka przez okno, wciąż trwa, jednak według wstępnych informacji, brak dziecka zauważyli mieszkańcy domu, w którym doszło do zdarzenia. Zgłoszenie na policję wpłynęło około godziny 23. Policja na miejscu ustaliła, że to matka wyrzuciła dziecko przez okno.
Źródło info i foto: wp.pl

Zabójstwo w Wólce Czarnogłowskiej. 27-latek zabił nożem swoją matkę. Zatrzymany po obławie

Po policyjnej obławie znalazł się 27-latek, który zadźgał nożem blisko 50-letnią matkę. Do tragedii doszło w powiecie mińskim, w jednej z miejscowości w gminie Dobre. Sprawcy grozi dożywocie. Zabójstwo w Wólce Czarnogłowskiej na wschodnim Mazowszu. W poniedziałek wieczorem, 10 sierpnia, umierającą kobietę zauważyła jej córka. Mimo zaalarmowania służb, jej życia nie udało się uratować.  

Jak podaje Polsat News, na ciele kobiety były widoczne dwa dźgnięcia sztyletem. Sekcja zwłok wykazała, że zmarła wskutek tych głębokich ran kłutych.

Zabił matkę i uciekł. Wpadł w policyjnej obławie

27-letni syn uciekł na czas przybycia służb. Kryminalni wszczęli obławę, sprawca wpadł niedługo później. Na przesłuchaniu nie potrafił wyjaśnić powodów, dla których zadźgał nożem matkę. Jego stan psychiczny ocenią też biegli – od tego zależy czy będzie odpowiadał przed sądem. Jednakże pojawił się już wniosek o areszt tymczasowy.

Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi dożywocie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowy Staw: Pijany 51-latek zabił dwie kobiety. Śledczy wyjaśniają okoliczności tragedii

Śledczy wyjaśniają sprawę makabrycznego zabójstwa dwóch kobiet w Nowym Stawie (woj. pomorskie). Do tragedii doszło późnym wieczorem w miniony poniedziałek. Pijany 51-latek sięgnął po nóż w trakcie awantury domowej. Mężczyzna usłyszał zarzuty, grozi mu dożywocie. Policja przybyła na miejsce zdarzenia poinformowana przez ekspedienta z pobliskiego sklepu. Jak podaje „Dziennik Bałtycki”, przekazał on, że jeden z klientów kupił wódkę i wspomniał, że zabił dwie kobiety.

Do tragedii doszło w pobliżu nowostawskich rynków. 51-latek zaatakował nożem w trakcie awantury domowej dwie kobiety – rok młodszą konkubinę i 44-letnią siostrę. Od pewnego czasu mieszkali we trójkę.

„Prokurator zarzucił podejrzanemu popełnienie dwóch przestępstw zabójstwa w zamiarze bezpośrednim, siostry poprzez uderzenie nożem w klatkę piersiową, konkubiny poprzez kilkukrotne uderzenie nożem w  klatkę piersiową” – przekazała Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Śledczy wyjaśnili, że agresor dźgnął siostrę nożem w klatkę piersiową. – Bezpośrednią przyczyną jej śmieci była tamponada serca spowodowana  krwawieniem  z przeciętego  mięśnia sercowego – podaje prokuratura. Więcej ciosów nożownik zadał natomiast konkubinie. 

„Konkubina  doznała łącznie siedem ran kłutych, a bezpośrednią przyczyną  jej  śmierci był wstrząs krwotoczny, będący następstwem krwotoku wewnętrznego do jamy opłucnej z uszkodzonego płuca lewego” – podaje gdańska prokuratura.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Berlin: Samochód wjechał w grupę ludzi. 7 osób rannych

Rano w Berlinie w okolicach dworca kolejowego ZOO samochód wjechał w grupę ludzi. Siedem osób zostało rannych, z czego pięć ciężko. Poszkodowany jest też kierowca samochodu, który został zatrzymany. Na razie policja nie podaje, czy było to celowo działanie.

Do zdarzenia doszło rano po godzinie siódmej na Hardenbergplatz w centrum Berlina. Samochód marki mercedes typu SUV z niewyjaśnionych dotąd przyczyn wjechał w grupę ludzi. Co najmniej siedem osób zostało rannych, z czego pięć ciężko. Ratownicy musieli użyć specjalistycznych narzędzi, by spod samochodu wyciągnąć jedną osobę. Jak podaje berlińska straż pożarna na Twitterze, na miejsce wysłano helikopter ratunkowy.

Policja szybko odgrodziła miejsce tragedii. Na miejscu pracują ratownicy, śledczy oraz funkcjonariusze z psami, które wykrywają ślady ładunków wybuchowych. Na razie policja nie podaje szczegółów zdarzenia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl