Tragedia na Śląsku. Znaleziono zatopiony samochód. Nie żyje 60-latek

Tragedia nad zalewem Pogoria w Będzinie w Śląskiem. Rowerzysta zauważył tam rano zatopiony samochód. Wezwani na miejsce strażacy wyciągnęli z wody mężczyznę. 60-latka nie udało się uratować. Rano nad zalewem Pogoria w Będzinie rowerzysta zauważył zatopiony samochód. Na miejsce zostali wezwani strażacy, oni rozpoczęli akcje ratunkową. Niestety – nie udało się uratować 60-letniego mężczyzny.

Nie wiemy, jak doszło do tego zdarzenia. W tej chwili trudno ocenić, czy był to nieszczęśliwy wypadek czy np. celowe działanie samobójcze – powiedział PAP oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Będzinie kom. Paweł Łotocki.

Samochód znajdował się ok. 20 metrów od brzegu zbiornika, w pobliżu ścieżki przeznaczonej dla pieszych i rowerzystów, zamkniętej dla ruchu kołowego. Auto ma częściowo zgnieciony dach. Płetwonurkowie sprawdzali, czy ktoś jeszcze mógł znajdować się w zatopionym aucie. Na miejscu pracowało ok. 20 strażaków z siedmiu zastępów, a także policjanci i załoga pogotowia ratunkowego. Postępowanie w tej sprawie będzie prowadzone pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Saudyjczyk otworzył ogień w bazie wojskowej USA. Przełom w śledztwie

FBI włamało się do smartfona należącego do saudyjskiego napastnika, który w zeszłym roku przeprowadził atak w bazie amerykańskiej marynarki wojennej na Florydzie. Znaleziono dowody na powiązania mężczyzny z terrorystami z Al-Kaidy – poinformował w poniedziałek prokurator generalny USA William Barr.

W grudniu 2019 roku 21-letni oficer saudyjskiego lotnictwa Mohammed al-Szamrani zastrzelił trzy osoby i ranił osiem innych w bazie lotnictwa marynarki wojennej USA na Florydzie. Napastnik, który odbywał szkolenie w Naval Air Station Pensacola, zginął po wymianie ognia z dwoma policjantami. Po tragedii Stany Zjednoczone wydaliły z kraju 21 saudyjskich kadetów.

Prokurator generalny zmienia zdanie

Miesiąc po ataku prokurator generalny USA William Barr ocenił, że nie był on „aktem terroru”. W poniedziałek przyznał jednak jednak, że Federalne Biuro Śledcze (FBI) znalazło dowody na powiązania napastnika z Al-Kaidą. Jak przekazał, śledczym udało się złamać blokadę w iPhone’ie należącym do Saudyjczyka, co okazało się przełomowe dla prowadzonego dochodzenia. – Informacje z telefonu okazały się bezcenne – powiedział prokurator generalny na telekonferencji prasowej.

Na początku roku Barr oskarżył firmę Apple o to, że nie zgodziła się pomóc FBI w odblokowaniu dwóch telefonów komórkowych sprawcy. Firma zaprzeczyła tym zarzutom.

„Brutalne zwieńczenie kilku lat przygotowań”

Jak przypomina agencja Reutera, przed dokonaniem zamachu w amerykańskiej bazie Mohammed al-Szamrani wielokrotnie krytykował militarne zaangażowanie USA na świecie i cytował w mediach społecznościowych nieżyjącego przywódcę Al-Kaidy Osamę Bin Ladena. W lutym Al-Kaida Półwyspu Arabskiego (AQAP) udostępniła nagranie audio, w którym przyznała się do zorganizowania ataku, jednak terroryści nie dostarczyli na to wówczas żadnych dowodów.

– Dowody, które udało nam się zdobyć, wskazują, że atak w Pensacoli był tak naprawdę brutalnym zwieńczeniem kilku lat przygotowań – powiedział dyrektor FBI Christopher Wray. Dodał, że napastnik „zradykalizował się” przed 2015 rokiem, a więc co najmniej cztery lata przed dokonaniem zamachu.

Departament Sprawiedliwości poinformował, że Saudyjczyk podczas pobytu w USA odwiedził nowojorski pomnik poświęcony ofiarom ataków z 11 września 2001 roku, dokonanych przez saudyjskich terrorystów z Al-Kaidy. Dwie godziny przed otwarciem ognia w amerykańskiej bazie wojskowej opublikował w mediach społecznościowych antyamerykańskie i antyizraelskie wpisy, nawołujące do dżihadu – przekazał resort.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Pakistan: Dwie nastolatki zamordowane przez rodzinę. To kara za rozmowę z obcym mężczyzną

Dwie Pakistanki w wieku 16 i 18 lat, mieszkające w północno-zachodniej części kraju, zostały zastrzelone przez członków rodziny – poinformowała lokalna policja. Zabójstwo honorowe zostało popełnione, po tym, gdy w internecie opublikowano nagranie, na którym widać, jak dziewczyny spędzają czas w towarzystwie młodego mężczyzny. Do tragedii doszło w ostatni czwartek. Jako pierwsza informację o zdarzeniu odebrała policja w Razmak w Północnym Wazirstanie. Region ten zamieszkiwany jest głównie przez Pasztunów.

Policja ochrania pozostałą dwójkę

Jedną z nastolatek miał zastrzelić jej własny ojciec. „Sprawiedliwość” w przypadku drugiej ofiary miał wymierzyć jej brat. – Obydwaj mężczyźni przyznali się do zarzucanych czynów. Zostali aresztowani – przekazał pakistańskim mediom w niedzielę rzecznik policji Mohammad Nawaz.

Sami zatrzymani zapewniali, że dokonali „honorowych zabójstw”. Nastolatki miały zhańbić rodzinę, nagrywając 52-sekundowy film, który następnie zyskał popularność w internecie. Z policyjnych raportów wynika, że na nagraniu widać, jak trzy młode dziewczyny spędzają czas z młodym mężczyzną w „zacisznym miejscu”. Część mediów podaje, że jedynie rozmawiali, inne z kolei informują, że mężczyzna całował dziewczyny.

Policja informuje, że po śmierci nastolatek, służby próbują zapewnić bezpieczeństwo pozostałym osobom, które pojawiły się na tym nagraniu.

Tam prawa kobiet nie istnieją

Emiracka gazeta „Gulf News” podkreśla, że społeczności mieszkające nieopodal afgańskiej granicy stosują się do bardzo restrykcyjnych zasad plemiennych. Nie istnieją tam prawa kobiet. – W tych społecznościach nie ma miejsca dla dziewcząt i mężczyzn, którzy zniesławiają dobre imię rodziny – przekazał Mohammad Nawaz.

Organizacja Humans Rights Watch wyjaśnia, że zabójstw honorowych dokonuje się najczęściej, gdy kobieta nie zgodzi się na zaaranżowane małżeństwo, jest ofiarą napaści seksualnej bądź gwałtu, dopuściła się lub jest podejrzewana o pozamałżeńskie stosunki seksualne.

HRW wyjaśnia, że czasami motywacje kierujące zabójcami są bardziej trywialne. Kobieta może narazić się nieodpowiednim strojem, bądź nieposłuszeństwem względem rodziny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Makabryczny wypadek w Szczytnie. Zmarło jedno z bliźniąt. Jest odwołanie prokuratury

W olsztyńskim szpitalu dziecięcym zmarł jeden z braci bliźniaków, w których wjechał rozpędzony samochód. Prokuratura w Szczytnie złożyła odwołanie od decyzji sądu, który odmówił aresztowania sprawcy wypadku. – Pomimo ogromnych starań, walki i ogromnego zabezpieczenia jeden z braci ze Szczytna zmarł. Jest to ogromna tragedia dla rodziny, bardzo im współczujemy. Jest to też tragedia dla personelu naszego szpitala. Wszyscy bardzo to przeżywamy, jesteśmy bardzo poruszeni, walczymy, by poprawił się stan drugiego z braci – powiedziała zastępca dyrektora ds. lecznictwa wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie Barbara Chwała. Dodała, że bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca były wielonarządowe urazy, jakich doznał w wyniku wypadku.

Przed 9 dniami w Szczytnie rozpędzony ford mustang, który chwilę wcześniej wyprzedzał inne auto, wjechał w wózek z bliźniętami. Wózek z 1,5-rocznymi dziećmi prowadziła babcia, opiekunka chciała przejść przez jednię, stała na chodniku. Auto następnie wjechało w metalowy płot, staranowało go i zatrzymało się na budynku. Bracia trafili do szpitala w bardzo poważnym stanie, ich rodzice prosili o oddawanie dla nich krwi.

Drugi z bliźniaków walczy o życie

Barbara Chwała powiedziała w poniedziałek , że stan drugiego z braci jest bardzo poważny, zagrażający życiu dziecka.

– Robimy naprawdę wszystko, co w naszej mocy, by stan chłopca się poprawił. Jest to bardzo dramatyczna sytuacja, takiego zdarzenia nie notowaliśmy od kilku lat, by jedną rodzinę spotkała taka tragedia. Cały personel szpitala bardzo to przeżywa, bardzo współczujemy rodzinie – powiedziała dr Chwała.

Sprawę potrącenia wózka z dziećmi bada prokuratura w Szczytnie, która bezskutecznie prosiła sąd o aresztowanie sprawcy wypadku Adama D. Sąd odmówił, argumentując, że sprawca przyznał się. W czasie wypadku Adam D. był trzeźwy, złożył wyjaśnienia i wyraził skruchę. Sąd zastosował wobec niego policji i zakaz prowadzenia pojazdów oraz zakazano mu opuszczania kraju.

– Prokuratura złożyła już zażalenie na tę decyzję. W odwołaniu podniesiono szereg argumentów natury prawnej dotyczącej tego zdarzenia – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny.

W poniedziałek rano akta z zażaleniem prokuratury nie dotarły jeszcze do sądu, dlatego sąd nie mógł jeszcze wyznaczyć terminu rozpoznania tego zażalenia.
Źródło info i foto: onet.pl

Właściciel wypożyczalni w Bukowinie Tatrzańskiej nawet nie starał się o pozwolenie na budowę

Starosta tatrzański poinformował, że według danych urzędu w ciągu trzech ostatnich lat właściciel wypożyczalni, której zerwany dach spowodował śmierć trzech osób, nie starał się o pozwolenie na budowę. Wydanie zgody i tak byłoby niemożliwe, ponieważ budka umieszczona była na terenie zielonym nieprzeznaczonym pod budownictwo.

Starosta tatrzański Piotr Bąk w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przyznał, że w ciągu trzech ostatnich lat właściciel wypożyczalni sprzętu narciarskiego nie starał się o pozwolenie na budowę budynku w tym miejscu, ani nie zgłosił faktu postawienia straganu przy stoku narciarskim w Bukowinie Tatrzańskiej. Dodatkowo w tej części Rusinowego Wierchu obowiązuje specjalny plan zagospodarowania przestrzennego, który wyklucza możliwość postawienia tam jakiejkolwiek budowli.

Tragedia w Bukowinie Tatrzańskiej: właściciel wypożyczali w ostatnich trzech latach nie starał się o pozwolenie na budowę
W poniedziałek silny wiatr zerwał dach wypożyczalni narciarskiej w Bukowinie Tatrzańskiej. W jej wyniku zginęły trzy kobiety w wieku 52, 21 i 16 lat. W sprawie wypadku prokuratura wszczęła już śledztwo. Prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

Po wypadku wypożyczalnię skontrolował Inspektor Nadzoru Budowlanego. Budka zbudowana była z naczepy tira obitej deskami, a dach przykręcony był pięciocentymetrowymi wkrętami.

„Obiekt ten został wybudowany bez wymaganego pozwolenia. To było obejście prawa. Elementy budowlane były wykonane niestarannie i bardzo prowizorycznie. W związku z tym przy porywach wiatru doszło do tragedii. Jeżeli byłaby to solidniejsza konstrukcja, to mogłoby nie dojść do tragedii. Niechlujstwo. Nie mam słów, jak można było… Właściciel wiedział, jakie są tutaj warunki atmosferyczne. To nie jest nizina ani teren przykryty. Przy takiej lichej konstrukcji musiało dojść do tragedii. To nie powinno tam być tam postawione, ani w taki sposób wykonane” – mówił podczas konferencji prasowej Jan Kęsek.

Starosta Piotr Bąk przyznaje, że problem z samowolami budowlanymi jest dużym problemem na Podhalu. Dużo obiektów stawianych jest na podstawie zgłoszenia dot. budowy obiektu tymczasowego na trzy miesiące. Później jednak urzędnikom trudno jest wyegzekwować ich likwidację.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Prokuratura postawiła zarzuty ws. tragedii w Bukowinie Tatrzańskiej

Mężczyzna usłyszał zarzut popełnienia samowoli budowlanej i złożył wyjaśnienia. Grożą mu dwa lata pozbawienia wolności, jednak śledczy nie wykluczają możliwości postawienia mu kolejnych zarzutów.

Inwestorem jest dzierżawca terenu, mieszkaniec Podhala. – Nie było podstaw do stosowania aresztu. Sprawca do prokuratury zgłosił się dobrowolny. Zastosowaliśmy wobec niego dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe – powiedziała szefowa Prokuratury Rejonowej w Zakopanem Barbara Bogdanowicz

Prokuratura prowadzi śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci. Inwestorowi grożą dwa lata pozbawienia wolności. Prokuratura nie wyklucza postawienia przedsiębiorcy kolejnych zarzutów.

Tragiczny wypadek w Bukowinie Tatrzańskiej

– Przesłuchano wszystkich świadków, którzy byli bezpośrednio na miejscu zdarzenia. Sprawca również złożył wyjaśnienia. Zostali powołani biegli z zakresu medycyny sądowej, w najbliższych dniach zostaną powołani biegli w zakresie budownictwa

Do tragicznego wypadku doszło na parkingu przy górnej stacji wyciągu narciarskiego Rusiń-Ski w Bukowinie Tatrzańskiej w poniedziałek przed godz. 11. Podmuch wiatru zerwał dach z wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Dach spadł wprost na czwórkę turystów z Warszawy. Mimo reanimacji nie udało się uratować 52-latki i jej 15-letniej córki. 21-latka – druga córka zmarłej kobiety – w bardzo ciężkim stanie została przetransportowana do szpitala w Nowym Targu, gdzie wieczorem tego samego dnia zmarła. Kolejny poszkodowany to 16-latek, który z urazami głowy i stłuczeniem barku trafił do szpitala w Zakopanem.
Źródło info i foto: onet.pl

Bobrowniki: Pijana 19-latka zabiła ojczyma

Będąca pod wpływem alkoholu 19-latka zasztyletowała swojego ojczyma, raniąc go w gardło. Do tragedii doszło w Bobrownikach, najprawdopodobniej w trakcie rodzinnej kłótni. Po wszystkim nastolatka uciekła, jednak niedługo później została zatrzymana przez policję. O tragedii poinformowały lokalne media, między innymi „Dziennik Zachodni” oraz będziński oddział portalu naszemiasto.pl.

Nastolatka po wszystkim uciekła z miejsca zdarzenia

Według doniesień portalu naszemiasto.pl, zabójstwo miało miejsce w piątek około godziny 23.00. 19-latka przyjechała do Bobrowników (województwo śląskie) odwiedzić mieszkającą tam matkę. Wieczorem najprawdopodobniej pomiędzy członkami rodziny wywiązała się awantura. 19-latka zraniła swojego ojczyma nożem, rozcinając mu gardło. Ugodzony ostrym narzędziem mężczyzna zmarł. Jak wynika z ustaleń policji, nastoletnia sprawczyni była pod wpływem alkoholu.

„Po całym zdarzeniu 19-latka uciekła z miejsca zdarzenia. Została zatrzymana godzinę później przez policję w Piekarach Śląskich. Trafiła do policyjnej izby zatrzymań. Obecnie wspólnie z prokuraturą trwa wyjaśnianie wszystkich okoliczności tego zdarzenia” – PAWEŁ ŁOTOCKI, OFICER PRASOWY KOMENDY POWIATOWEJ POLICJI W BĘDZINIE W ROZMOWIE Z NASZE MIASTO.PL

Śledczy zabezpieczają miejsce zdarzenia. Trwa również przesłuchiwanie świadków tragedii – czytamy w „Dzienniku Zachodnim”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Grudziądz: Policja odnalazła dwa ciała w aucie

Tragedia pod Grudziądzem w województwie kujawsko-pomorskim. Policja odnalazła zwłoki dwóch osób. Jedno ciało znajdowało się w samochodzie. Trwa prokuratorskie śledztwo. Do dramatycznego odkrycia doszło w miejscowości Szynych w sobotę po godzinie 23. Policja z Grudziądza odnalazła samochód, w którym znajdowało się jedno ciało. Pod pojazdem odkryto kolejne zwłoki.

”Gazeta Pomorska” podaje nieoficjalnie, że dwie martwe osoby to małżeństwo. Mężczyzna miał być pracownikiem gospodarczym oraz strażakiem OSP Szynych. Małżeństwo osierociło troje dzieci.

„Jesteśmy w gotowości do niesienia wsparcia, pomocy najbliższej rodzinie jeśli tylko będzie taki sygnał i zakończą się czynności prokuratorskie” – ANDRZEJ RODZIEWICZ, WÓJT GM. GRUDZIĄDZ

Na miejscu zdarzenia przez kilka godzin trwały szczegółowe oględziny. Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi śledztwo w celu wyjaśnienia okoliczności śmierci kobiety i mężczyzny. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Teheran: Siły zbrojne Iranu „nieintencjonalnie” zestrzeliły ukraiński samolot

Iran ogłosił w sobotę rano, że jego siły zbrojne „nieintencjonalnie” zestrzeliły ukraiński samolot pasażerski w rezultacie „ludzkiego błędu”. W katastrofie zginęło 176 osób. Wcześniej Teheran zaprzeczał, jakoby ponosił odpowiedzialność za tragedię. Opublikowany komunikat armii irańskiej głosi, że samolot ukraiński znalazł się blisko „ważnego obiektu wojskowego” Strażników Rewolucji Islamskiej i został omyłkowo wzięty za „wrogów”.

Komunikat podkreśla, że irańskie siły zbrojne znajdowały się „na najwyższym poziomie gotowości” w związku z napięciem w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi.

„Błąd ludzki”, „pomyłka”

„W tych warunkach z powodu błędu ludzkiego, w nieintencjonalny sposób, samolot został trafiony” – stwierdza komunikat. W oświadczeniu znalazły się słowa ubolewania za tragedię oraz zapewnienie, że odpowiednie systemy zostaną zmodyfikowane, aby zapobiec podobnym „pomyłkom” w przyszłości.

Podkreślono, że osoby odpowiedzialne za tragedię zostaną pociągnięte do odpowiedzialności.

Prezydent Iranu: Islamska Republika Iranu głęboko żałuje

Prezydent Iranu Hasan Rowhani wyraził na Twitterze „głębokie ubolewanie” z powodu zestrzelenia ukraińskiego samolotu pasażerskiego.

„Islamska Republika Iranu głęboko żałuje tej strasznej, niewybaczalnej pomyłki” – napisał irański prezydent. „Moje myśli i modlitwy kieruję do wszystkich pogrążonych w żałobie rodzin. Składam moje najszczersze kondolencje” – dodał.

W innym tweecie Rowhani zapewnił, ze śledztwo w celu wyjaśnienia wszystkich okoliczności tragedii będzie kontynuowane.

176 ofiar

Ukraiński samolot typu Boeing 737-800 został zestrzelony zaledwie kilka godzin po zaatakowaniu przez Iran dwóch baz lotniczych w Iraku, w których stacjonują m.in. siły USA i Kanady. Ataki te były odwetem za zabicie przez USA irańskiego generała Kasema Sulejmaniego.

W katastrofie ukraińskiej maszyny zginęło 176 osób, w tym 82 Irańczyków, 57 Kanadyjczyków, 11 Ukraińców, a także obywatele Szwecji, Afganistanu, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Samolot należący do Ukrainian International Airlines (UIA) leciał z Teheranu do Kijowa ze 167 pasażerami i dziewięcioma członkami załogi na pokładzie.

Czarne skrzynki

W piątek irańskie władze zaprosiły ekspertów z firmy Boeing, aby włączyli się do śledztwa w sprawie katastrofy. W Iranie znajduje się też grupa 45 ukraińskich specjalistów, wysłanych tam dla zbadania przyczyn wypadku. Agencja IRNA poinformowała, że irański Urząd Lotnictwa Cywilnego zdecydował o zamiarze otwarcia czarnych skrzynek ukraińskiego samolotu. Zdaniem Iranu, odzyskanie informacji z tych urządzeń może potrwać od miesiąca do dwóch.
Źródło info i foto: interia.pl

Podejrzani o spowodowanie tragicznego wybuchu gazu w Szczyrku trafili do aresztu

Bielski sąd zdecydował o zastosowaniu aresztu tymczasowego dla trzech osób podejrzanych o spowodowanie wybuchu gazu w Szczyrku. W wyniku wybuchy zawalił się trzykondygnacyjny dom i zginęło osiem osób – w tym czworo dzieci. O zastosowanie wobec zatrzymanych aresztu tymczasowego wnioskowała prokuratura, prowadząca śledztwo w sprawie tej tragedii.

O decyzji sądu poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej sędzia Jarosław Sablik. Jak powiedział, dwaj podejrzani zostali aresztowani na trzy miesiące, trzeci – na miesiąc.

Decydując o aresztowaniu wszystkich trzech mężczyzn sąd kierował się chęcią zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania.

Przesłankami zastosowania aresztu, oprócz prawdopodobieństwa popełnienia przez podejrzanych zarzucanych im czynów, były m.in. obawa matactwa oraz zagrożenie wysoką karą. Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia. Mężczyźni są podejrzani o sprowadzenie pożaru i zawalenia się budynku, w wyniku czego śmierć poniosło osiem osób – to zarzuty z art. 163 Kodeksu karnego.

Prokuratura wnioskowała o trzymiesięczny areszt dla wszystkich mężczyzn

Podejrzani to: Roman D. – prezes firmy budowlanej, która zleciła przewiert pod ul. Leszczynową w Szczyrku, oraz Marcin S. i Józef D. – pracownicy firmy budowlanej specjalizującej się w przewiertach podziemnych i wykonujący to zlecenie. Sędzia Sablik nie sprecyzował, którzy podejrzani zostali aresztowani na trzy miesiące, a który na miesiąc. Prokuratura wnioskowała o trzymiesięczny areszt dla każdego z trzech podejrzanych.

Na decyzję sądu w sprawie zastosowania aresztu przysługuje odwołanie do sądu okręgowego.

Podejrzani zostali zatrzymani w środę. Po przedstawieniu im zarzutów przedstawiciele prokuratury poinformowali, że treść wyjaśnień złożonych przez zatrzymanych wymaga zweryfikowania, na co potrzeba czasu – stąd m.in. wniosek o areszt.

Kwalifikacja prawna zarzucanego podejrzanym czynu jest dla wszystkich taka sama. Treść zarzutów różni się w zależności od roli, jaką mężczyźni odgrywali w sprawie. Śledczy nie udzielają informacji na temat wyjaśnień podejrzanych.

Wybuch było słychać wiele kilometrów dalej

Do tragedii doszło 4 grudnia wieczorem. Wybuch gazu zniszczył całkowicie trzykondygnacyjny dom. Ratownicy znaleźli w gruzach ciała ośmiu ofiar, w tym czworga dzieci. Eksplozja była tak silna, że słychać ja było wiele kilometrów dalej, trzykondygnacyjny dom zawalił się całkowicie. Doszło również do pożaru. Jedna z mieszkanek domu w czasie wybuchu przebywała w pracy, to ona poinformowała służby, że w budynku mogło znajdować się osiem osób.

Po wybuchu bielska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Śledczy zlecili pisemne opinie powołanych w tej sprawie biegłych z zakresu fizykochemii, budownictwa, gazownictwa, geodezji i geologii.

Przed ponad tygodniem prokuratorzy potwierdzili, że istniał związek między wybuchem gazu w Szczyrku a pracami budowlanymi prowadzonymi pod ulicą, przy której stał zniszczony dom. Podczas badania z wykorzystaniem georadaru znaleziono miejsce uszkodzenia gazociągu, które później zostało odsłonięte i poddane szczegółowym oględzinom.

W poniedziałek bielska prokuratura poinformowała o zakończeniu identyfikacji wszystkich ofiar wybuchu gazu. Zostały one pochowane na cmentarzu parafialnym w Szczyrku.
Źródło info i foto: RMF24.pl