Posts Tagged “tragedia”

Trzyletni Tomuś skonał wczoraj wieczorem w szpitalu. jego oprawca od środy siedzi w areszcie, matka została aresztowana wczoraj. Tymczasem urzędnicy z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Grudziądzu (woj. kujawsko-pomorskie) bezradnie rozkładają ręce. Nie wiedzieli, że tam bite są dzieci, bo nikt im tego nie powiedział! – Nie tylko my, ale i kurator sądowy, wystawiliśmy tej rodzinie pozytywną opinię – tłumaczą.

- Kilka godzin przed tragedią rozmawiałam z asystentem społecznym, który zajmował się tą rodziną. Nie dostrzegł niczego złego. W raportach pisał, że matka gotuje obiady, a higiena osobista dzieci się poprawia – broni się Małgorzata Gackowska (31 l.), zastępca kierownika działu pieczy zastępczej, której podlegają asystenci społeczni. – Matka dzieci była nam znana, bo wcześniej pomagaliśmy jej, gdy była ofiarą przemocy w rodzinie. Teraz nie chciała nam powiedzieć, jak nazywa się mężczyzna, który przebywa w jej domu razem z dziećmi, i zapewniała nas, że on z nią nie mieszka – dodaje.

ymczasem mieszkańcom kamienicy przy Drodze Łąkowej w Grudziądzu wystarczył miesiąc, aby zorientować się, że Radosław M. (31 l.) znęca się nad dziećmi swojej konkubiny. Zaalarmowali administrację domu, a ta zawiadomiła sąd rodzinny. MOPR nie naciskał na szybkie rozstrzygnięcia, więc posiedzenie sądu w sprawie dzieci Angeliki L. (31 l.) miało się odbyć w miniony wtorek. A dzień wcześniej skatowany Tomuś (3 l.) w krytycznym stanie trafił do szpitala. Wczoraj o godzinie 18.00 chłopczyk zmarł w szpitalu. Do ostatniej chwili lekarze walczyli o jego życie.

Czy można było uniknąć horroru? Tak, gdyby urzędnicy wnikliwiej przyjrzeli się Angelice L. i jej dzieciom. Sąsiedzi twierdzą, że dzieciaki skarżyły się na domową przemoc. Dlaczego więc urzędnicy tego nie odkryli? Wygląda na to, że działali rutynowo tam, gdzie należało wzmóc czujność. – W piśmie od sąsiadów nie było mowy o tym, że on bije dzieci, tylko że one są zaniedbane – mówi Małgorzata Gackowska. – Dla nas to wielka tragedia – dodaje. Oby urzędnicy wyciągnęli z niej wnioski.
Źródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Według naszych informatorów, młody mężczyzna w mieszkaniu przy ulicy 29 Listopada w Nowym Sącz zabił kobietę i kilkuletnie dziecko, a potem sam odebrał sobie życie, najprawdopodobniej powiesił się w gabinecie firmy z okolicznej miejscowości. Znamy stanowisko nowosądeckiej policji w tej sprawie, ze względu na dobro śledztwa nie zdradzili nam wielu szczegółów. Miało ono zaledwie kilka lat i chodziło do zerówki. Na miejscu zdarzenia pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza.

Co przekazała nam policja? – Dzisiaj, kilka minut po godzinie 5 rano, policjanci otrzymali zgłoszenie z Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że w jednym z zakładów pracy na terenie gminy Kamionka Wielka ujawniono zwłoki mężczyzny. Na miejscu policjanci wraz z prokuratorem wstępnie wykluczyli, by do jego śmierci ktoś się przyczynił…

W toku dalszych czynności, w miejscu zamieszkania tego mężczyzny w Nowym Sączu, policjanci ujawnili ciała kobiety i dziecka. W chwili obecnej ustalamy okoliczności i przyczyny tego zdarzenia, a na miejscu pracuje grupa dochodzeniowa z sądeckiej Policji, pod nadzorem prokuratora. Z uwagi na to, że czynności nadal trwają, na tę chwilę nie udzielamy w tej sprawie żadnych dodatkowych i szczegółowych informacji – poinformowała nas Iwona Grzebyk-Dulak, oficer prasowy.

Sąsiedzi są kompletnie zaskoczeni. Nawet nie zdawali sobie sprawy, że tuż obok doszło do takiej tragedii.

Mieszkańcy bloku, tej klatki schodowej są w szoku. – To była bardzo dobra rodzina. Nie było z nimi problemów, mieliśmy miłe i sympatyczne relacje, dziecko było zadbane i wszystko wskazywało na to, że są szczęśliwi. Nie mogę w to uwierzyć, po prostu okropne, taka straszna tragedia – mówiła nam sąsiadka na miejscu zdarzenia.

Wezwani na miejsce policjanci nie mogli dostać się do środka mieszkania, przystąpiono więc do wyważenia drzwi za pomocą potężnego młota. Po kilku godzinach w miejsce zniszczonych wstawiono nowe wraz z futryną. Obecnie funkcjonariusze strzegą dostępu do klatki schodowej, wpuszczani są tylko mieszkańcy po wylegitymowaniu.

Zupełnie inną opinię na temat rodziny ma z kolei sąsiad mieszkający na innym piętrze. – Różne rzeczy się tam działy, narkotyki też ponoć lubili używać. To dziecko mówi się, że nie było jego, tylko z poprzedniego związku tej dziewczyny. Nieciekawe rzeczy dało się również o nich usłyszeć – powiedział nam mieszkaniec tego samego bloku.
Źródło info i foto: sadeczanin.info

Comments Brak komentarzy »

Rodzinny dramat w małej miejscowości pod Nowym Sączem w Małopolsce. Jak nieoficjalnie ustalili reporterzy RMF FM, mężczyzna prawdopodobnie zabił swoją żonę i dziecko, a później popełnił samobójstwo. Najpierw znaleziono ciało współwłaściciela okolicznego salonu meblarskiego. Szokującego odkrycia dokonał jeden z pracowników zakładu. Później w domu natrafiono także na zwłoki dwóch kolejnych osób.

Jak ustalili nieoficjalnie reporterzy RMF FM, mężczyzna prawdopodobnie udusił swoją około 34-letnią żonę, a później 7-letniego syna. Po wszystkim miał zostawić list pożegnalny i popełnić samobójstwo.

Na miejscu pracuje ekipa śledcza i prokuratorzy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

W jednym z domów w Niepołomicach w Małopolsce policja znalazła zwłoki kobiety z podciętym gardłem i licznymi ranami kłutymi. W domu było dziecko. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa. Jak informuje RMF FM zatrzymano 50-letniego męża kobiety. Paweł W. przyznał się do dokonania morderstwa.

W domu znajdowało się siedmiomiesięczne dziecko, które zostało oddane pod opiekę dziadków. Trafiła do nich także 9-letnia dziewczynka. Na szczęście w czasie tragedii była w szkole. Na miejscu pracują śledczy.

Nie są jeszcze znane przyczyny zabójstwa.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci z Bielska Białej zatrzymali dwóch mężczyzn i kobietę, podejrzanych o zabójstwo “kompana” podczas libacji. Swoją ofiarę kopali w głowę i bili rękami po całym ciele. Policjanci z bielskiej komendy wspólnie z funkcjonariuszami z komisariatu IV zatrzymali w piątek dwóch mężczyzn i kobietę, podejrzanych o zabójstwo 47-latka. Do tragedii doszło podczas libacji w środę ok. godz. 21 na ul. Hałcnowskiej.

W pewnym momencie doszło do awantury, której powodem była najprawdopodobniej zazdrość o 37-latkę. Dwaj mężczyźni i kobieta zaatakowali bielszczanina. Mężczyzna był kopany w głowę i uderzany rękami po całym ciele. Na skutek bardzo poważnych obrażeń zmarł.

Za przestępstwo zatrzymanym grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Policjanci zatrzymali mężczyzn w wieku 44 i 31 lat oraz 37-letnią kobietę. We krwi mieli od 1,5 do 3 promili alkoholu. Zatrzymani trafili do policyjnego aresztu, mają usłyszeć zarzuty. O ich dalszym losie rozstrzygnie prokuratura i sąd. Śledczy wnioskują o ich tymczasowe aresztowanie.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Szokujące doniesienia z Pomorza! Sołtys Pawłowa Eugeniusz Ś. miał molestować dwie nastolatki, które na ochotnika pomagały mieszkańcom po sierpniowej wichurze. Sprawą już zajęła się prokuratura.

Dziewczynki (13 i 15 l.) z gminy Chojnice, jednego z najbardziej dotkniętych przez kataklizm obszarów, poświęciły swój wolny czas, by brać udział w rozdzielaniu darów przywożonych na te tereny przez ludzi dobrej woli. Wszystko wyszło na jaw we wrześniu br. dzięki czujności pracowników szkoły, do której chodzi jedna z uczennic.

– Nauczycielka geografii, a zarazem szkolny pedagog, zauważyła, że jedna z dziewcząt zachowuje się inaczej niż przed wakacjami – mówi dyrektor szkoły podstawowej w Pawłowie, Maciej Jakubowski. – Podczas rozmowy, przy której była matka dziewczynki, nasza uczennica wyznała, że sołtys zrobił jej krzywdę. Natychmiast powiadomiliśmy o zajściu prokuraturę.

Na razie sołtys nie usłyszał żadnych zarzutów i nadal piastuje swoje stanowisko. Twierdzi też, że oskarżenia pod jego adresem są absurdalne. – To jedno wielkie pomówienie – mówi Eugeniusz Ś. – Ja nikogo nie molestowałem. Jestem niewinny!

Sołtys twierdzi też, że nie był skonfliktowany z dziewczynkami, które miał molestować. Czy wolontariuszki fałszywie oskarżają sołtysa? Po co miałyby to ukrywać przez tak długi czas? Teraz dalsze losy sołtysa zależą od ich zeznań.

– Potwierdzam, że prowadzimy śledztwo w sprawie doprowadzenia do innej czynności seksualnej – mówi Mirosław Orłowski z Prokuratury Rejonowej w Chojnicach. – Za ten czyn grozi kara do 12 lat więzienia. Pod koniec października sąd w obecności psychologa przesłucha obie nieletnie. Następnie przesłuchany zostanie sołtys.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Nie milknie echo po środowej tragedii, która wydarzyła się w Charkowie, gdzie córka prezesa firmy energetycznej wjechała rozpędzonym Lexusem w tłum ludzi, w wyniku czego zginęło 6 osób. Szef ukraińskiego MSW chce dla 20-latki „surowej kary”. Wśród zabitych jest m.in. 15-latka i kobieta w ciąży.

Tą sprawą żyje cała Ukraina. W środę, 18 października, wieczorem 20-letnia Olena Zajcewa ścigała się ze znajomymi po ulicach Charkowa. W pewnym momencie, jej Lexux RX350 uderzył o samochód terenowy i zmienił tor jazdy, z pełnym impetem wbijając się z grupę przechodniów. 6 osób nie żyje.

Wjechała w tłum ludzi

W piątek 20 października prokuratura poinformowała, że młoda Ukrainka w momencie wypadku była pod wpływem narkotyków – czemu zaprzeczały doniesienia z poprzedniego dnia. Badania laboratoryjne wykazały w jej organizmie opiaty – przekazał mediom prokurator Maksym Błochin.

Równi i równiejsi?

Po tym, co się stało, ukraińskie społeczeństwo patrzy prokuraturze na ręce, ponieważ, wiele osób twierdzi, że 20-latka uniknie odpowiedzialności, gdyż jest córką prezesa firmy energetycznej, Wasiljego Zajcewa. Doniesieniom o ulgowym potraktowaniu dziecka milionera zaprzeczają politycy. – Nie pozwolimy im “załatwić” tej sprawy! – mówi minister spraw wewnętrznych Anton Heraszczenko, wielokrotnie podkreślając w mediach, że Olena Zajcewa odpowie tak, jak każdy inny obywatel odpowiedziałby za takie przestępstwo.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

25-letni Mateusz G. podczas czwartkowego przesłuchania w prokuraturze nie przejawiał jakichkolwiek emocji, nie wyraził skruchy, nie przyznał się do zabicia rodziców. Prokuratorzy nie mają jednak wątpliwości, że to on chwycił za nóż i zadał im liczne ciosy, od których się wykrwawili. Mężczyźnie grozi od 8 lat więzienia do dożywocia. Do zabójstwa doszło we wtorek po południu w podwarszawskiej Falenicy. Ofiary to szanowane małżeństwo. On był konstruktorem budowlanym, jego żona pedagogiem szkolnym. Mieli po 49 lat, wychowywali troje dzieci.

Do morderstwa miało dojść po głośnej awanturze, na oczach młodszego rodzeństwa, 18-letniej dziewczyny i 14-letniego chłopca. To on najprawdopodobniej zawiadomił policję.

W chwili zbrodni był trzeźwy

- W pewnym momencie słychać było przeraźliwy krzyk i ten młodszy syn wyskoczył otworzyć bramę policji – twierdzi jeden z sąsiadów rodziny.

Próby reanimacji małżeństwa nie przyniosły rezultatu.

25-latek został zatrzymany przez policjantów, którzy jako pierwszy pojawili się na miejscu. Wówczas również nie okazywał emocji. Był trzeźwy. Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej w Warszawie przekazał, że śledczy znają prawdopodobny motyw zbrodni, ale ze względu na milczenie Mateusza G. – na razie go nie zdradzą.

Miał rzucić studia

Sąsiedzi, którzy słyszeli awanturę między rodzicami a synem mówią, że chłopak wpadł w szał. Z ich relacji wynika, że kilka dni temu miał rzucić studia. Morderstwo rodzinne, po kłótni, to najczęstsze zabójstwa w Polsce. Mateusz G. podczas dzisiejszego przesłuchania odmówił odpowiedzi zarówno na pytania prokuratora, jak i swojego obrońcy. Prokuratura wnioskuje o trzymiesięczny areszt dla niego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Makabryczna historia w Warszawie. W stołecznej Falenicy zatrzymano 24-latka, który zamordował swoich rodziców. Według naszych informacji doszło do rodzinnej tragedii – syn zamordował swoich rodziców. Na miejscu zbrodni zatrzymano 24-latka, który – jak udało się nam ustalić – nożem zadawał ciosy swoim około 50-letnim rodzicom. W wyniku obrażeń zmarli.

Na miejscu pracują teraz zarówno policyjni technicy, jak i prokurator. Kluczowe jest zabezpieczenie śladów. Oględziny mogą potrwać do rana. Jutro zapadnie decyzja o formalnym wszczęciu śledztwa i postawienia zarzutów zatrzymanemu mężczyźnie.

Na miejsce zbrodni sprowadzono też policyjnych psychologów, bo w domu były też małoletnie dzieci zamordowanych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Świat nadal nie może otrząsnąć się po poniedziałkowej tragedii w Las Vegas, w której mężczyzna stojący w oknie pokoju hotelowego otworzył ogień do uczestników wieczornego koncertu. Teraz dla zachodnich mediów wypowiedział się brat sprawcy zamachu. Eric Paddock rozmawiał zarówno z przedstawicielami brytyjskiego dziennika “Daily Mail”, jak dziennikarzami amerykańskiej telewizji CBS News

W obydwu wywiadach przyznawał, że choć nie widywał się z bratem zbyt często, to i tak nie spodziewałby się, że kiedykolwiek mógłby on dopuścić się takiego czynu.

- Był zwykłym, normalnym facetem, któremu coś musiało się przestawić w głowie. Nic nie wskazywało, że może dopuścić się takiej zbrodni. Nie mamy pojęcia, co się stało. Brak nam słów – mówił w rozmowie z “DM”. Z kolei w wypowiedzi dla telewizji zastanawiał się, skąd Stephen miał pozwolenie na broń.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »