Udaremniono przemyt blisko 15 mln sztuk papierosów w gdańskim porcie

Przemyt blisko 15 mln sztuk papierosów o wartości ok. 10 mln zł udaremniły w gdańskim porcie policja i służba celna. Towar nadany w Chinach miał trafić na Ukrainę. Z tytułu nieopłacenia cła, akcyzy oraz podatku VAT Skarb Państwa mógł stracić ponad 17 mln zł. O zatrzymanym transporcie nielegalnych papierosów poinformował zespół prasowy Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP).

Policjantom z Zarządu w Gdańsku CBŚP razem z funkcjonariuszami Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdyni udało się ustalić, że do portu w Gdańsku przypłynął statek z kontenerem, w którym może znajdować się nielegalny towar.

„Na początku lipca wytypowany wcześniej kontener, w którym jak wynikało z dokumentacji transportowej, miały znajdować się przybory i akcesoria AGD, został sprawdzony przy użyciu specjalistycznych urządzeń kontrolnych. Wtedy podejrzenia funkcjonariuszy zostały potwierdzone i po otwarciu kontenera, okazało się, że wewnątrz jest ładunek papierosów bez polskich znaków akcyzy skarbowej” – głosi komunikat CBŚP.

Straty dla skarbu państwa mogły wynieść 17 mln złotych

Ustalono, że towar został nadany w jednym z portów na terenie wschodnich Chin i docelowo miał trafić na południową Ukrainę do jednego z portów nad Morzem Czarnym.

„W wyniku wspólnej akcji służb przejęto łącznie blisko 15 milionów sztuk nielegalnych papierosów o szacunkowej wartości około 10 milionów złotych. Papierosy były zapakowane w pudełka oznaczone szyldem jednej z kaukaskich marek tytoniowych. Straty dla budżetu państwa z tytułu nieopłacenia podatku VAT, akcyzy oraz cła, mogłyby wynieść nawet ponad 17 milionów złotych. Kolejny raz współpraca CBŚP i KAS (Krajowa Administracja Skarbowa) pozwoliła zapobiec wprowadzeniu do obrotu nielegalnych, nieopodatkowanych papierosów i w ten sposób służby uniemożliwiły uszczuplenia podatkowe, wymierzone w budżet polskiego państwa” – podało CBŚP.

Postępowanie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Operacja „Lodołamacz” i 22 zatrzymanych. Gang „wyprał” 680 mln euro. Przemycali je ciężarówkami

Przemycili z Kolumbii do Europy m.in. dwie tony kokainy i „prali” pieniądze z przestępstw. Gotówkę transportowali samolotami lub tirami, a w Polsce wymieniali je na inną walutę we współpracujących kantorach. Policjanci z kilku krajów rozbili grupę przestępczą o charakterze zbrojnym. W efekcie zakrojonej na wielką skalę operacji „Lodołamacz” zatrzymali 22 osoby.

Śledztwo w tej sprawie prowadzą funkcjonariusze CBŚP z Gdańska, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w tym mieście. Postępowanie dotyczy działalności międzynarodowej grupy przestępczej, której członkowie zajmowali się wprowadzaniem do obrotu dużych ilości substancji psychotropowych, przestępstwami papierosowymi oraz „praniem” pieniędzy pochodzących z przestępstw. W skład grupy wchodzili głównie obywatele Litwy, ale także Polacy.

Litwin organizatorem procederu

Wyjaśniając kolejne aspekty sprawy, nawiązano współpracę z policjantami z Litwy, Estonii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Całość działań była koordynowana i wspierana przez Europol oraz Eurojust. W tym roku polscy funkcjonariusze dołączyli do Międzynarodowego Zespołu Śledczego (JIT), zawiązanego przez Litwę oraz Estonię.

– Z zebranych informacji wynikało, że członkowie grupy w 2016 przemycili z Kolumbii do Rumunii ponad dwie tony kokainy, które miały potem trafić do Holandii. W tym samym roku na terenie Wielkiej Brytanii wprowadzili do obrotu ponad 150 kg kokainy. W trakcie śledztwa w 2017 roku CBŚP udaremniło przemyt ponad 200 kg haszyszu z Hiszpanii do Polski. Według funkcjonariuszy, za organizację przestępczej działalności może być odpowiedzialny 48-letni obywatel Litwy, przebywający na terenie Hiszpanii – informuje komisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Z ustaleń śledczych wynika, że od 2015 roku ogromne ilości pieniędzy były transportowane z Wielkiej Brytanii do Polski, a stąd m.in. przez Holandię do np. Kolumbii. Pieniądze pochodziły przede wszystkim z przestępstw papierosowych i przemytu narkotyków, głównie haszyszu z Afryki, z Maroka i kokainy z Kolumbii.

50 mln funtów w jednym transporcie

– Gotówka transportowana była różnymi metodami, drogą lotniczą, a także w samochodach ciężarowych. Jednorazowo w transporcie mogło być przemycanych nawet do 50 mln funtów. W Polsce pieniądze trafiały do współpracujących z grupą kantorów wymiany walut. Tam odbywał się proceder ich „prania”, poprzez ich wymianę na euro. Z ustaleń śledczych wynika, że w okresie 2017-2019 roku członkowie grupy mogli w ten sposób „wyprać” nie mniej niż 680 mln euro – wylicza Iwona Jurkiewicz.

Uderzenie w grupę nastąpiło w minionym tygodniu. Operacja przebiegała pod kryptonimem „Icebreaker” (Lodołamacz). W dniach 15 i 16 maja ponad 450 funkcjonariuszy CBŚP, policji litewskiej i hiszpańskiej oraz służb celnych Wielkiej Brytanii, hiszpańskiej Guardia Civil, wspieranych przez Europol i Eurojust, przeprowadziło skoordynowaną akcję na ogromną skalę. Niemal jednocześnie na terenie Polski, Litwy, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii przeszukano łącznie około 40 obiektów. Zatrzymano 22 osoby – obywateli Polski, Litwy i Estonii, w tym podejrzanego o kierowanie procederem. Zabezpieczono również blisko osiem mln euro, głównie w gotówce, sztabkach złota, biżuterii i diamentach.

Po stronie polskiej za przygotowanie akcji odpowiedzialni byli funkcjonariusze CBŚP z Gdańska. W zatrzymaniach brali też udział policjanci z zespołów specjalnych tej formacji oraz Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji – BOA i SPKP w Opolu. Łącznie w działaniach na terenie naszego kraju wzięło udział około 150 funkcjonariuszy.

Gotówka w funtach, euro, dolarach i koronach

– Na terenie województwa pomorskiego, dolnośląskiego i opolskiego zatrzymano ośmiu podejrzanych. Kolejna, dziewiąta osoba wpadła w Gdyni w piątek. Podczas akcji zabezpieczono blisko 10 mln zł w różnej walucie, m.in. euro, funty, dolary, złote, korony szwedzkie i norweskie. Do szczegółowej analizy zabezpieczono dokumentację, telefony, nośniki danych informacyjnych i komputery – relacjonuje Iwona Jurkiewicz.

W domu wynajmowanym przez podejrzanych policjanci zabezpieczyli nie tylko ukrytą gotówkę, ale także urządzenie do liczenia pieniędzy. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono mienie należące do podejrzanych, w tym m.in. pojazdy, monety kolekcjonerskie oraz biżuterię.

Członków grupy przewieziono do gdańskiej prokuratury. – Zatrzymanym na terenie Polski przedstawiono zarzuty dotyczące m.in. udziału w związku przestępczym o charakterze zbrojnym, „prania” pieniędzy pochodzących z przestępstw narkotykowych, przemytu narkotyków i udziału w ich obrocie. Tego typu przestępstwa zagrożone są karą pozbawienia wolności do 15 lat – informuje Remigiusz Signerski z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Tymczasowo aresztowanych zostało osiem osób.
Źródło info i foto: onet.pl

Afgańczycy zatrzymani w transporcie owoców do Polski

Policję o nielegalnie przewożonych dwóch Afgańczykach powiadomił serbski kierowca, który był zaniepokojony odgłosami dochodzącymi z naczepy. Najpierw pomyślał, że to uszkodzona opona, jednak wkrótce zdał sobie sprawę, że to raczej pasażerowie na gapę. Przez cztery dni nie opuszczali naczepy i żywili się tylko jabłkami.

Serbski kierowca tira zaalarmował policję, kiedy wjeżdżając na parking w Polsce w miejscowości Ździary (pow. niżański), usłyszał dochodzące z naczepy niepokojące dźwięki. Po sprawdzeniu z zewnątrz ciężarówki i zorientowaniu się, że mógł zabrać nielegalnych imigrantów, poinformował policję. Na miejsce niezwłocznie wezwano patrol Straży Granicznej.

Po zatrzymaniu imigranci przyznali, iż swoją czterodniową podróż rozpoczęli w Serbii i nie opuszczali naczepy. Jak dodali, przez ten czas żywili się tylko jabłkami. Pasażerowie na gapę jechali z Serbii przez Węgry i Słowację, a w Polsce zostali zatrzymani. Byli wyziębieni i głodni. Zostali przebadani przez lekarza, który nie stwierdził uszczerbku na ich zdrowiu.

Afgańczycy zapytani, do jakiego państwa chcieli pojechać, odpowiedzieli, że „początkowo Niemcy albo Francja”. Jednak nie zostali przy jednej wersji i na koniec stwierdzili, że chcieli dotrzeć do Polski.

Zaznaczyli, że już w Serbii za przerzut do zachodniej Europy każdy z nich zapłacił organizatorom po 3 tys. euro.

Zarzuty

Cudzoziemcom postawiono zarzut nielegalnego przekroczenia granicy, do czego się przyznali. Dobrowolnie poddali się karze 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres próby 2 lat. Decyzją Sądu Rejonowego w Rzeszowie mężczyźni zostali umieszczeni na okres 3 miesięcy w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Białymstoku.
Źródło info i foto: TVP.info

11 ton haszyszu na pokładzie żaglowca. Próbowali go zatopić

11 ton haszyszu o czarnorynkowej wartości około 100 milionów euro, przemycanego na żaglowcu, skonfiskowała włoska Gwardia Finansowa w rejonie Sycylii – podała w czwartek Ansa. Aresztowano dwóch obywateli Bułgarii, którzy transportowali narkotyki z Maroka.

Żaglowiec, na którego pokładzie przemycano ogromny transport haszyszu, pływa pod banderą holenderską. Jak wyjaśniła Ansa, przechwycony został przez włoskie służby na wodach na południowy zachód od Sycylii. Na razie nie wiadomo, dokąd płynął.

Przemytnicy próbowali zatopić żaglowiec

Gdy do jednostki zbliżyła się łódź patrolowa włoskiej Gwardii Finansowej, przemytnicy próbowali zatopić żaglowiec. Funkcjonariusze mimo trudnych warunków na morzu zdołali go zablokować i weszli na pokład, na którym znaleźli 407 worków z narkotykami. Przejęta przez nich jednostka została następnie wzięta na hol i w ten sposób dotransportowano ją do sycylijskiego portu Pozzallo. Śledztwo zakończone ogromną konfiskatą było prowadzone we współpracy z hiszpańskim wydziałem antynarkotykowym, który zasygnalizował istnienie kanału przemytu – podała strona włoska.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ciało noworodka znalezione w sortowni w Kielcach. Policja prowadzi śledztwo

Ciało noworodka znalazł pracownik sortujących odzież w jednej z firm recyklingowych w Kielcach. Według wstępnych ustaleń ciało dziecka mogło przyjechać z Niemiec.

– W sobotę około godziny 4 nad ranem zostaliśmy powiadomieni o tym, że jeden z pracowników sortujących odzież w tej firmie w paczce odkrył ciało noworodka – tłumaczył Karol Macek z kieleckiej policji. Policjanci wraz z prokuratorem przybyli na miejsce. Tam po wstępnych ustaleniach okazało się, że zwłoki dziecka znajdowały się w paczce, która trafia do firmy z zagranicy. – W ostatnich dniach do firmy trafiał transport z Niemiec. Ubrania do sortowania znajdowały się w dużych, kilkudziesięciokilogramowych torbach. W jednej z nich, pośród innych ubrań znaleziono ciało dziecka – wyjaśniał Karol Macek.

Na miejscu przez kilka godzin trwało zabezpieczenie śladów oraz przesłuchiwanie świadków. – Ciało dziecka zabezpieczono do badań, będzie przeprowadzona sekcja zwłok. To ona najpewniej da odpowiedź na to jaka była przyczyna śmierci noworodka i kiedy nastąpił zgon. Na podstawie wyników badań będzie wiadomo czy dziecko zmarło przed, czy po umieszczeniu go wśród odzieży do recyklingu – tłumaczył kielecki policjant.
Źródło info i foto: echodnia.eu

Policjanci udaremnili transport dopalaczy

Motocyklista poszkodowany w wypadku drogowym trafił do szpitala. Okazało się, że od kilku lat miał cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami, a w jego plecaku znajdowało się kilkaset saszetek, najprawdopodobniej z dopalaczami.

25 czerwca, około godz. 18:30 na skrzyżowaniu w krakowskich Bronowicach doszło do wypadku drogowego. Wstępnie ustalono, że 39-letnia kierująca fordem wyjeżdżając z ulicy podporządkowanej nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu motocykliście. Doszło do zderzenia pojazdów, w wyniku którego kierujący jednośladem 32-latek, z powodu odniesionych obrażeń ciała został zabrany na badania do jednego z krakowskich szpitali.

Okazało się, że mężczyzna miał w plecaku prawie 260 woreczków z zawartością białego proszku oraz przezroczystej substancji. Ponieważ zachodzi podejrzenie, że mogą to być dopalacze, zabezpieczone przez policjantów saszetki zostały przekazane do laboratorium kryminalistycznego KWP w Krakowie celem wykonania analizy chemicznej, pod kątem ujawnienia substancji zabronionych. Policjanci ustalili także, że motocyklista nie ma uprawnień do kierowania, gdyż zostały mu one cofnięte w 2014 r.

32-latek odpowie za kierowanie pojazdem bez uprawnień. Zgodnie z art.180a Kodeksu Karnego grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności. Natomiast ewentualne kolejne sankcje prawne uzależnione są od wyników badań laboratoryjnych zabezpieczonych substancji.

Postępowanie prowadzi Komenda Miejska Policji w Krakowie. Sprawa jest rozwojowa.
Źródło info i foto: Policja.pl

Transportowany więzień zastrzelił dwóch policjantów w Kansas City

Dwoje doświadczonych policjantów zostało zastrzelonych przez więźnia podczas próby przewiezienia go z budynku sądu. Sprawca również został postrzelony. Do incydentu doszło w piątek obok budynku sądu okręgu Wyandotte w Kansas City. Więzień, którego nazwiska władze nie ujawniły zaatakował policjantów.

Na miejscu zginął 35-letni Patrick Rohrer, zaś 45-letnia Theresa King zmarła w sobotę w wyniku odniesionych ran. Przeszła w szpitalu kilka operacji, ale lekarzom nie udało się uratować jej życia. Ranny został również transportowany więzień. Policja nie podaje, w jakim jest stanie.

Kelli Bailiff z biura szeryfa okręgu Wyandotte oświadczyła, że nie jest wykluczone, iż sprawca oddał strzały z broni odebranej jednemu z funkcjonariuszy. Wiadomo, że mężczyzna był spętany i miał na rękach kajdanki.
Źródło info i foto: TVP.info

Wwieźli do Polski ponad 50 pojemników śmieci prosto z Niemiec

Opolska policja zatrzymała ciężarówkę z przewożonymi nielegalnie śmieciami komunalnymi z Niemiec. Jak informuje opolski Inspektorat Transportu Drogowego, odpady miały trafić na nielegalne składowisko w Dąbrowie Niemodlińskiej pod Opolem. Ciężarówkę zatrzymał kilka dni temu policyjny patrol. Podczas kontroli dokumentów okazało się, że ciągnik zamiast transportu plastiku przewozi 54 paczki sprasowanych odpadów komunalnych z Niemiec, bez wymaganych zezwoleń.

Jak poinformowała we wtorek Anna Łysy, zastępca Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego w Opolu, wobec przewoźnika wszczęto postępowanie administracyjne. Według ustaleń ITD, odpady miały trafić na nielegalne składowisko w Dąbrowie Niemodlińskiej pod Opolem, gdzie w czwartek znaleziono zbiorniki mogące zawierać 50 tysięcy litrów trujących substancji. Właściciel składowiska – 35-letni mieszkaniec województwa śląskiego – został zatrzymany przez policję i decyzją sądu aresztowany na dwa miesiące.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Tragiczny finał poszukiwań zaginionych 80-latków

Po trzech dniach poszukiwań, policjantom z Zawiercia (woj. śląskie) udało się odnaleźć zaginionych 80-latków. Skrajnie wycieńczony mężczyzna leżał w gęsto zarośniętym lesie. Godzinę wcześniej w strumyku na obrzeżach Zawiercia funkcjonariusze odnaleźli zwłoki kobiety. Policjanci poszukiwali zaginionych 80-latków od soboty. Kobieta i mężczyzna wyszli ze swoich domów i nie dawali rodzinie żadnych oznak życia. Do poszukiwań wykorzystano helikopter, dron oraz przeszkolonego psa. W akcji uczestniczyli także ratownicy GOPR.

Teren, gdzie po raz ostatni widziani byli zaginieni, przeszukiwało kilkadziesiąt osób. 80-latek przetransportowany do szpitala. We wtorek ok. 14:00 pracownicy budujący obwodnicę Zawiercia odnaleźli ciało kobiety w niedużej rzeczce na obrzeżach miasta.

Godzinę później policjanci znaleźli poszukiwanego mężczyznę, który przez trzy doby prawdopodobnie przebywał w gęsto zarośniętym lesie pomiędzy Żerkowicami a Karlinem. Skrajnie wyczerpany 80-latek został helikopterem przetransportowany do szpitala.

Telefon lub GPS dla seniorów

Policja apeluje do krewnych lub opiekunów osób starszych, które ze względu na swój stan zdrowia mogą stracić orientację w terenie i nie powrócić samodzielnie do domu. Wyposażenie takich osób w telefon komórkowy lub lokalizator GPS w postaci zegarka lub bransoletki umożliwi ich sprawne namierzenie.

W sprzedaży dostępne są również ubrania z wszytymi modułami lokalizatora GPS. Szybkie zlokalizowanie zaginionej osoby może uratować jej życie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Po przesłuchaniu Marka Zuckerberga w Kongresie

Szef Facebooka prawie 5 godzin zeznawał w amerykańskim Kongresie w sprawie afery Cambridge Analytica. Mark Zuckerberg był przesłuchiwany przez senackie komisje sprawiedliwości oraz do spraw handlu, nauki i transportu. Chodzi o dane osobowe około 87 milionów użytkowników Facebooka, które mogły zostać niewłaściwie udostępnione firmie Cabridge Analytica.

Założyciel Facebooka tłumaczył, że tworząc portal działał idealistycznie wczasach studenckich chcąc dać ludziom narzędzie do łatwej komunikacji. Nie ustrzegł się błędów, bo nie przypuszczał, że może on być użyty w złym celu.

– Jest jasne, że nie zrobiliśmy wystarczająco dużo, by zabezpieczyć się przed fałszywymi wiadomościami, wpływaniem na wybory, mową nienawiści, a także w sprawie danych użytkowników – mówił Mark Zuckerberg przepraszając w imieniu portalu i swoim.

Zapewnił, że firma wprowadza zabezpieczenia, które mają gwarantować większe bezpieczeństwo. Jest też gotowy zaakceptować odpowiednie regulacje. Zwrócił uwagę, że wiele zależy od tego co i komu udostępniają sami facebookowicze.

W sprawie Cambridge Analytica szef Facebooka poinformował między innymi, że nadal trwa sprawdzanie liczby poszkodowanych. Przedstawiciele portalu współpracują ze służbami amerykańskimi i brytyjskimi. Po wykryciu sprawy Cambridge Analytica miała kłamać zapewniając, że przejęte dane zostały zniszczone.

– Zbadamy wiele aplikacji. Dziesiątki tysięcy aplikacji – mówił Zuckerberg. – Jeśli wykryjemy podejrzaną aktywność, przeprowadzimy pełny audyt tych aplikacji, aby zrozumieć, w jaki sposób wykorzystują one dane i czy robią coś niewłaściwego. Jeśli okaże się, że robią coś niewłaściwego – zablokujemy je na Facebooku i poinformujemy o tym poszkodowanych – utrzymywał twórca Facebooka.

Taka wypowiedź założyciela najpopularniejszego serwisu społecznościowego na świecie może oznaczać, że Facebook wykryje kolejne nadużycia – informuje „The Washington Post”.

Równolegle toczy się sprawa badania rosyjskiej ingerencji w wybory prezydenckie w 2016 roku, co mogło wiązać się z Facebookiem i rozpowszechnianiem przez niego dezinformacji. Zuckerberg potwierdził, że jego firma współpracuje z zespołem Roberta Muellera, który zajmuje się tą sprawą.

– Chcę zachować ostrożność, ponieważ nasza praca ze specjalną radą jest poufna. Chcę się upewnić, że podczas sesji otwartej nie ujawniam czegoś poufnego – mówił Zuckerberg. Dyrektor generalny Facebooka nie chciał odpowiedzieć na pytania, w jaki sposób Facebook śledzi użytkowników.

Twórcę Facebooka zapytano, czy to prawda, że Facebook może śledzić aktywność użytkownika nawet po wylogowaniu się z platformy. Zuckerberg powiedział, że zanim odpowie, wolałby skonsultować to z zespołem. Utrzymywał, że nie jest pewny odpowiedzi na to pytanie.

Zuckerberg mówił także o tym, że „zawsze będzie dostępna darmowa wersja Facebooka” oraz, że „dziś nie oferują opcji, aby ludzie płacili za wersję bezreklamową”. To może być zapowiedź wprowadzenia nowych wersji Facebooka, być może nawet w wersji z abonamentem – informuje „The Washington Post”.
Źródło info i foto: onet.pl