Turcja: Zamach w Diyarbakirze. Zablokowany Twitter i WhatsApp

Jedna osoba zginęła, a ponad 30 zostało rannych w piątek w wybuchu w Diyarbakirze, mieście na południowym wschodzie Turcji zamieszkanym głównie przez Kurdów. Tymczasem w całym kraju zablokowano Twittera i komunikator na smartfony WhatsApp.

Wybuch oraz blokada Twittera i WhatAppa, o której poinformowała organizacja monitorująca internet Turkey Blocks, nastąpiły po zatrzymaniu w nocy z czwartku na piątek 11 prokurdyjskich deputowanych. Policja aresztowała w związku ze śledztwem w sprawie terroryzmu m.in. współprzewodniczących Ludowej Partii Demokratycznej (HDP), drugiej największej opozycyjnej siły w tureckim parlamencie.

Do wybuchu doszło w dzielnicy Baglar na południu Diyarbakiru, w pobliżu posterunku policji, dokąd przewieziono zatrzymanych deputowanych – podały źródła bezpieczeństwa. Eksplozja była na tyle silna, że słychać ją było w całym mieście.

Biuro gubernatora w Diyarbakirze podało, że wybuchł samochód pułapka, a sprawcą zamachu jest bojownik z Partii Pracujących Kurdystanu.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Meksyk: kobieta walczyła na Twitterze z kartelami narkotykowymi. Gangsterzy na tym samym koncie pokazali jej śmierć

Meksykańscy gangsterzy wytropili i zamordowali popularną dziennikarkę obywatelską, która prowadziła w internecie kampanię przeciwko kartelom narkotykowym. Jakby tego było mało, użyli jej konta na Twitterze, na którym ostrzegała przed mafią, by pokazać jej martwe zwłoki i zastraszyć innych. Odrażająca zbrodnia znów przypomniała, że Meksyk jest jednym z najniebezpieczniejszych na świecie krajów dla przedstawicieli mediów i aktywistów.

Położony przy granicy z Teksasem meksykański stan Tamaulipas od lat jest areną krwawych starć dwóch potężnych karteli, walczących o wpływy oraz szlaki przemytu narkotyków do USA. Porwania, zabójstwa, wymuszenia czy strzelaniny to ponura rzeczywistość, z którą codziennie muszą borykać się zwykli ludzie.

Mafijna cenzura

Jak pisze portal „The Daily Beast”, rywalizujące ze sobą Kartel Zatokowy (najstarsza organizacja przestępcza w Meksyku) i Los Zetas mają tak długie macki, że sięgają one nie tylko polityków i służb, ale nawet lokalnych mediów. W rezultacie dokonywane przez gangsterów zbrodnie często przechodzą bez większego echa, bo dziennikarze boją się o nich pisać albo dostają sowite łapówki, by tego nie robić.

Nic więc dziwnego, że zdesperowani mieszkańcy Tamaulipas zwrócili się w stronę narzędzi, jakie daje społeczeństwu XXI wiek. Za pośrednictwem mediów społecznościowych zaczęli się dzielić informacjami na temat zorganizowanej przestępczości i skorumpowanych władz. Najpopularniejszą w całym stanie stroną prowadzącą kampanię przeciwko kartelom jest Valor por Tamaulipas („Odwaga dla Tamaulipas”) – jej profil na Twitterze obserwuje ponad 100 tys. osób, a na Facebooku ma przeszło pół miliona polubień.

Jednym z administratorów strony była dziennikarka obywatelska María del Rosario Fuentes Rubio, która popularność zdobyła dzięki Twitterowi. „The Daily Beast” pisze, że najbardziej znana była z aktualnych alertów na temat przestępczej działalności w regionie, w których na bieżąco ostrzegała przed strzelaninami czy aktywnością mafii. Dodawała też otuchy ofiarom karteli, apelowała o to, by nie pozostawali bierni i nie bali się zeznawać przeciwko gangsterom czy skorumpowanym policjantom.

Śmierć na Twitterze

Mimo że María pisała pod pseudonimem i bardzo dbała o swoją anonimowość, nie uchroniło ją to przed zemstą karteli. Już półtora roku temu jedna z organizacji ustanowiła prawie 50 tys. dolarów nagrody dla każdego, kto zdradzi tożsamość administratorów Valor por Tamaulipas. Na początku października na adres strony zaczęły przychodzić groźby wymierzone w dziennikarkę. Ta jednak nie zamierzała rezygnować z powziętej przez siebie misji.

W końcu jednak doszło do tragedii. 16 października na prowadzonym przez nią pod pseudonimem twitterowym profilu pojawiła się następująca wiadomość: „Przyjaciele i rodzino, moje prawdziwie imię to María del Rosario Fuentes Rubio. Jestem lekarzem. Dziś moje życie skończyło się”. Gdy zaraz potem na tym samym koncie pojawiły się kolejne posty, nie było wątpliwości, że są one dziełem przestępców.
Żródło info i foto: wp.pl

7-letni syn dżihadysty pozuje z odciętą głową syryjskiego żołnierza

Pochodzący z Australii dżihadysta opublikował na Twitterze zdjęcia swojego siedmioletniego syna, trzymającego w rękach głowę syryjskiego żołnierza. Ten akt barbarzyństwa potępili australijski premier i lider tamtejszej wspólnoty muzułmańskiej. Drastyczne zdjęcie, na którym siedmioletni chłopiec w wojskowej czapce obiema rękami trzyma uciętą głowę syryjskiego żołnierza, wedle australijskich mediów zrobione zostało przez Khaled Sharroufa – obywatela Australii, który obecnie walczy w szeregach dżihadystów.

Sharrouf, który już w przeszłości publikował w mediach społecznościowych zdjęcia z linii frontu, często „chwalił się” na nich swoimi synami, którzy razem z nim są w Syrii. Na tych fotografiach dzieci sportretowane są w mundurach i z bronią, często na tle flag Państwa Islamskiego. Obecnie konto Sharroufa na Twitterze zostało zablokowane.

„Barbarzyństwo” i „szaleństwo”

Do publikacji wstrząsających fotografii odniósł się premier Australii Tony Abbot, którego cytuje Huffingtonpost.co.uk. Abbot nazwał zdjęcia „barbarzyńskimi”. – „Państwo Islamskie – jak obecnie sami o sobie mówią dżihadyści – jest nie tylko grupą terrorystyczną, ale terrorystyczną armią, która chce być czymś więcej niż tylko enklawą terroru – docelowo chodzi im o stworzenie terrorystycznego państwa, a nawet narodu” – mówił premier. Jego zdaniem zdjęcie autorstwa Sharroufa to „kolejny dowód, jak barbarzyńską organizacją jest Państwo Islamskie”. Do sprawy odniósł się też Samier Dandan z działającego w Australii Libańskiego Związku Muzułmanów: – „To czyn szaleńca” – powiedział o tym, co zrobił Sharrouf, prosząc jednocześnie, by nie spychać odpowiedzialności za to barbarzyństwo na wszystkich australijskich muzułmanów.

31-letni Sharrouf jest w Australii poszukiwany za przestępstwa związane z działalnością terrorystyczną. W zeszłym roku – posługując się paszportem brata – uciekł z rodzinnego kraju, by walczyć w imię swojej religii w Iraku i Syrii. W przeszłości groził, że zamierza dokonać ataku terrorystycznego także w Australii.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Zamach na konwój wojsk ISAF w Kabulu

Zamachowiec-samobójca zaatakował konwój wojsk ISAF na przedmieściach Kabulu. Oprócz napastnika zginęły jeszcze trzy osoby. Do ataku przyznali się na Twitterze talibowie, którzy twierdzą, że wybuch zabił 12 osób i zniszczył pojazdy wojskowe. Dowództwo ISAF, czyli Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie, poinformowało, że zginęło trzech wojskowych. Nie podano szczegółów. Rzecznik kabulskiej policji oświadczył wcześniej, że rannych zostało sześć osób, a do zamachu doszło zaledwie kilometr od bazy NATO Camp Phoenix. NATO dowodzi siłami ISAF. Żródło info i foto: rp.pl

Policjanci aresztowali trzy kolejne osoby w sprawie zamachów w Bostonie

Bostońska policja poinformowała, że w związku ze śledztwem ws. zamachu w Bostonie aresztowano trzy kolejne osoby. Media USA donoszą, że chodzi o kolegów domniemanych sprawców, i że nie mają oni bezpośredniego związku z zamachem, lecz z działaniami po nim. – „Trzej podejrzani zostali zatrzymani w związku z zamachami w Bostonie” – poinformowała bostońska policja na Twitterze w przed południem czasu lokalnego. – „Nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego” – dodano w kolejnej, wysłanej Twitterem informacji. Żadnych innych szczegółów nie podano. To pierwszy raz od zamachu bombowego na mecie maratonu w Bostonie 15 kwietnia, kiedy policja mówi o innych „podejrzanych”, poza braćmi Carnajewami. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Hamza Kaszgari oskarżony o obrazę Mahometa

Władze Malezji deportowały w niedzielę saudyjskiego dziennikarza, oskarżonego o obrazę proroka Mahometa na Twitterze – podaje BBC. Hamza Kaszgari został odesłany do Arabii Saudyjskiej pomimo protestów grup walczących o prawa człowieka. W swych internetowych komentarzach na Twitterze 23-letni Hamza Kaszgari opisał w zeszłym tygodniu swoją wymyśloną rozmowę z Mahometem. W swoich internetowych wpisach miał stwierdzić, że on i Mahomet są sobie równi. Jak relacjonowały lokalne media internetowe mężczyzna tłumaczył też, że choć podziwia wiele cech proroka, to ten ma również takie, które mu nie odpowiadają. Kontrowersyjne ćwierkanie Kaszgariego wywołało ponad 30 tys. komentarzy na ten temat, a także liczne pogróżki. Internauci oskarżyli mężczyznę, pracującego dla jednej z gazet w Dżuddzie, o bluźnierstwo i ateizm. Takie zachowanie w Arabii Saudyjskiej jest traktowane jak przestępstwo, za które grozi kara śmierci. Żródło info i foto: tvn24.pl