Pijany kierowca próbował uniknąć kontroli drogowej. Staranował policjantkę. Miał trzy promile

Mundurowi zatrzymali mężczyznę, który próbował uniknąć kontroli drogowej. Podejrzany przejechał policjantce po nodze i uszkodził radiowóz. Do zdarzenia doszło we wtorek, po godzinie 20:00. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Miał w organizmie prawie trzy promile.

Potrącił policjantkę. Był pijany

Jak przekazał Piotr Świstak z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji, do zdarzenia doszło na ulicy Prostej pomiędzy rondem ONZ a ulicą Towarową. Wcześniej policjanci otrzymali zgłoszenie o kierowcy osobowej toyoty, który miał jeździć „od lewej do prawej”. Podejrzany mężczyzna nie zatrzymał się do kontroli drogowej.

„Przejechał policjantce po nodze, została przewieziona do szpitala” – przekazał Piotr Świstak.

Policjant dodał także, że kierowca toyoty uszkodził jeden z radiowozów. Po krótkim pościgu podejrzany został zatrzymany. Jak się okazało później, mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Miał prawie trzy promile alkoholu w organizmie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Łęg: 28-latek nie zatrzymał się do kontroli, potrącił policjanta i uciekł

Policjanci z Oławy na Dolnym Śląsku zatrzymali 28-latka podejrzanego o potrącenie policjanta z drogówki. Chwilę wcześniej kierowca nie zatrzymał się do kontroli. Potrącony funkcjonariusz pełnił służbę w Łęgu. Przeprowadzał rutynowe kontrole samochodów. Jednym z nich miał być osobowy volkswagen. Policjant dał znak kierowcy do zatrzymania się.

– Mężczyzna podjechał do mundurowego, lecz nie zjechał autem na wskazane miejsce, tylko z impetem ruszył, potrącając funkcjonariusza – informuje Alicja Jędo, oficer prasowy oławskiej policji.

Policjant trafił do szpitala

Do rannego policjanta wezwano pogotowie. Trafił do szpitala z obrażeniami nie zagrażającymi życiu. Jego koledzy natomiast szybko zlokalizowali domniemanego sprawcę zdarzenia.

– Okazał się nim 28-letni mieszkaniec powiatu wrocławskiego. Został on doprowadzony do oławskiej komendy, gdzie osadzono go w policyjnym areszcie – podaje Jędo.

Szczegóły zdarzenia nadal są ustalane, ale zebrane dowody pozwoliły już na przedstawienie mężczyźnie zarzutu stosowania przemocy w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do zaniechania prawnej czynności służbowej. Grozi mu za to do trzech lat więzienia. Sprawa trafi do sądu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Znęcali się nad 4-miesięcznym dzieckiem. 26-letnia matka i jej partner zatrzymani

26-letnia kobieta i jej 31-letni partner z Siemianowic Śląskich zostali tymczasowo aresztowani po tym, jak przedstawiono im zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad czteromiesięczną dziewczynką. Dziecko było wygłodzone, miało też liczne siniaki i złamania.

1 maja o poranku policjanci z Katowic poinformowali siemianowickich mundurowych, że w jednym ze szpitali wykonali czynności w sprawie hospitalizowanego tam niemowlęcia. Lekarz, który przyjął czteromiesięczną dziewczynkę, stwierdził, że dziecko było maltretowane. Badanie wykazało, że niemowlę ma liczne krwiaki i złamania, a ponadto jest niedożywione.

Z ustaleń „Gazety Wyborczej” wynika, że czteromiesięczna dziewczynka trafiła do szpitala, ponieważ przyniosła ją tam jej matka, która twierdziła, że dziecko dziwnie się zachowuje. Rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Siemianowicach Śląskich Tatiana Lukoszek poinformowała dziennikarzy, że stan dziecka był na tyle poważny, że lekarze z Chorzowa zdecydowali o jego natychmiastowym przewiezieniu do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Kiedy 26-letnia matka niemowlęcia usłyszała diagnozę, stwierdziła, że dbała o swoją córkę i nie wie, skąd wzięły się obrażenia na ciele dziecka.

26-letnia kobieta uciekła ze szpitala. Policjanci zatrzymali ją i jej partnera

Kiedy policjanci pojawili się w szpitalu w Katowicach, 26-latka uciekła. Mundurowi skierowali swoje kroki do jej domu, ale sąsiedzi powiedzieli im, że kobieta już tam nie mieszka. Wykonali szereg czynności, dzięki którym ustalili, gdzie znajduje się matka czteromiesięcznej dziewczynki i zatrzymali ją. Los kobiety podzielił także jej 31-letni partner. Oprócz czteromiesięcznej dziewczynki para wychowywała także dwulatka i pięciolatkę.

Po przesłuchaniu świadków i zgromadzeniu dokumentacji medycznej parze przedstawiono zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad niemowlęciem oraz narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź zdrowia pozostałych dzieci będących pod ich opieką.

„Rodzeństwo maltretowanej dziewczynki zostało umieszczone w placówce, a o całej sytuacji został powiadomiony sąd rodzinny, który podejmie w tej sprawie decyzje. Na wniosek śledczych i prokuratora, sąd tymczasowo aresztował na 3 miesiące 26-latkę i jej 31-letniego partnera. Parze grozi nawet 10 lat więzienia” – relacjonuje Komenda Miejska Policji w Siemianowicach Śląskich.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Hiszpania: Migranci uciekają z kraju. Płacą tysiące euro

Z ogarniętej epidemią koronawirusa Hiszpanii uciekają migranci, szczególnie obywatele Maroka i Algierii. Najbardziej zdesperowani nie wahają się zapłacić za nielegalną podróż łodzią do swoich krajów 5 400 euro – pisze w piątek madrycki dziennik „El Pais”. Gazeta wskazuje na kilkaset już potwierdzonych przypadków „bezprecedensowej ucieczki” z Hiszpanii. Przypomina, że dotychczas kierunek nielegalnej podróży przez Morze Śródziemne był odwrotny. Inne też były ceny rejsu – według policji gangi przemycające ludzi z Afryki Północnej na Półwysep Iberyjski pobierają od 400 do 1000 euro za osobę.

„El Pais” twierdzi, że zjawisko powrotów afrykańskich migrantów mimo zamkniętych od marca granic Hiszpanii z Marokiem, odnotowane już zostało nawet w jednym z wewnętrznych dokumentów Komisji Europejskiej.

Statystyki epidemii w Hiszpanii, gdzie do piątku zmarło wskutek koronawirusa ponad 22,5 tys. osób, a zakażonych zostało blisko 220 tys., są znacznie wyższe niż w Maroku i Algierii, z których dociera najwięcej nielegalnych migrantów. W Maroku odnotowano dotychczas 155 zgonów i 3 568 zakażeń, a w Algierii 407 ofiar śmiertelnych i 3 007 zakażonych.

Ze statystyk hiszpańskich służb sanitarnych wynika, że również między regionami kontynentalnej części Hiszpanii, a jej dwiema sąsiadującymi z Marokiem enklawami, Ceutą i Melillą, występują duże rozbieżności w liczbie zgonów na Covid-19.

O ile w Murcji, wspólnocie autonomicznej o najniższej liczbie ofiar, zmarło dotychczas 125 osób, to już w Ceucie zaledwie cztery, a w Melilli – dwie. Różnica widoczna jest też w liczbie zakażonych. W Murcji do piątku zanotowano blisko 1 700 infekcji, a w Ceucie i Melilli odpowiednio 118 i 105.

W styczniu szef MSW Hiszpanii Fernando Grande-Marlaska poinformował, że w 2019 r. władzom udało się ograniczyć o ok. 50 proc. liczbę migrantów napływających z Afryki Północnej.

Wskazał, że spadła ona m.in. dzięki skuteczniejszej współpracy ze służbami granicznymi Maroka, a także odsyłaniem przybyszów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę w Ceucie i Melilli.

Według MSW w Madrycie w 2018 r. do Hiszpanii przybyła rekordowa liczba migrantów z Afryki – 64,3 tys., z czego 57,5 tys. drogą morską.
Źródło info i foto: TVP.info

Demokratyczna Republika Konga: Pacjent z ebolą uciekł ze szpitala. Trwają poszukiwania

Ze szpitala w Demokratycznej Republice Konga uciekł pacjent zakażony wirusem eboli. WHO alarmuje, że może się to przyczynić do ponownego rozprzestrzenienia się epidemii. W Demokratycznej Republice Konga z jednego ze szpitali w mieście Beni uciekł pacjent, który jest zakażony wirusem Ebola – informuje Reuters. Do ucieczki doszło w piątek. Mężczyzna, który uzyskał pozytywny wynik na ebolę, a następnie uciekł, to 28-letni taksówkarz.

Pacjent z ebolą uciekł ze szpitala w Demokratycznej Republice Konga

WHO alarmuje, że może się to przyczynić do zniszczenia wysiłków na rzecz ograniczenia ponownego rozprzestrzeniania się wirusa we wschodniej części DRK. Tylko w zeszłym tygodniu wykryto tam sześć nowych przypadków. 10 kwietnia wykryto nowy łańcuch infekcji – wcześniej przez siedem tygodni nie wykryto ani jednego przypadku i rząd DRK był już bliski ogłoszenia, że epidemia eboli została opanowana.

WHO spodziewa się teraz, że 28-latek zarazi kolejne osoby. Od sierpnia 2018 roku wirus eboli zabił 2200 osób w Demokratycznej Republice Konga. Mimo to wciąż wielu mieszkańców uważa, że wirus i choroba nim spowodowana są wymyślone.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Głogów: Przyszedł do rodziny objętej kwarantanną. „Wszczął awanturę, zaatakował syna nożem i uciekł”

Rodzina 66-letniego mieszkańca Głogowa (województwo dolnośląskie) jest objęta kwarantanną. On sam nie, mieszka oddzielnie. Teraz, jak informuje policja, mężczyzna odwiedził rodzinę. Wszczął awanturę, zaatakował syna nożem i uciekł. Musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami karnymi i finansowymi.

– Otrzymaliśmy zgłoszenie o mężczyźnie, który miał zranić nożem swojego syna i uciec z miejsca zdarzenia – informuje Łukasz Szuwikowski z policji w Głogowie. I dodaje, że mundurowym udało się zatrzymać 66-letniego mieszkańca miasta.

Przyszedł do rodziny objętej kwarantanną, zaatakował i uciekł

Z ustaleń policjantów wynika, że mężczyzna przyszedł do mieszkania w którym znajdowała się jego żona i syn. Na lokatorów – w związku z powrotem z zagranicy – nałożona jest obowiązkowa 14-dniowa kwarantanna. Jak relacjonuje Szuwikowski 66-latek najpierw wszczął awanturę, a w jej trakcie ugodził kuchennym nożem syna. Po wszystkim uciekł.

66-latek był pijany. Badanie wykazało, że w organizmie miał ponad dwa promile alkoholu. – W związku ze złamaniem zasad obowiązkowej kwarantanny, której poddani byli domownicy, podejrzany został przewieziony do przygotowanego na okres pandemii pomieszczenia dla osób zatrzymanych we Wrocławiu – przekazuje Szuwikowski.

Mężczyzna odpowie za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za to grozi mu do trzech lat więzienia. Policjanci skierują także, do głogowskiego sanepidu, wniosek o nałożenie na mężczyznę grzywny za złamanie kwarantanny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Napad na bank w Częstochowie

Do jednego z banków w Częstochowie wszedł zamaskowany mężczyzna i zaczął grozić pracownikom pałką! Zabrał pieniądze i uciekł, nie wiadomo jeszcze, gdzie się ukrywa. Trwa obława policji! W Częstochowie doszło dzisiaj (9 kwietnia), około godz. 10:30, do napadu na bank! Zamaskowany mężczyzna wszedł do jednej z placówek bankowych i przy pomocy przedmiotu przypominającego pałkę wymusił od pracowników wydanie pieniędzy.

– Mężczyzna zabrał pieniądze i uciekł – relacjonuje asp. Sabina Chyra-Giereś z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

Na miejscu pracują już policjanci, a w całym mieście trwała obława. Mężczyzna jest poszukiwany! Funkcjonariusze nie mogą zdradzić, jaką kwotę ukradł z banku. Jak udało nam się ustalić, do kradzieży miało dojść przy ul. Polskiego Czerwonego Krzyża w Częstochowie.
Źródło info i foto: se.pl

Szczytno: Zatrzymano sprawcę potrącenia policjanta

Policjanci ze Szczytna w Warmińsko-Mazurskiem zatrzymali mężczyznę, który wczoraj po południu potrącił samochodem policjanta i uciekł – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Podejrzanie zachowującego się kierowcę zauważono w pobliżu komendy w Szczytnie. Przy próbie wylegitymowania go, mężczyzna potrącił policjanta. Wtedy funkcjonariusz oddał strzał w kierunku pojazdu. Mężczyzna uciekł, a auto porzucił kilka ulic dalej.

Dziś rano udało się go schwytać. 28-latek cały czas przebywał w mieście. Okazało się, że uciekał, bo był poszukiwany nakazami sądowymi i prokuratorskimi, między innymi za oszustwa oraz włamania.

Policjant, który został potrącony, nie ma poważnych obrażeń.
Źródło info i foto: interia.pl

Tychy: Policyjny pościg za kierowcą. Padły strzały

Funkcjonariusze z Tychów chcieli zatrzymać samochód do kontroli. Kierowca nie zastosował się do polecenia mundurowych i zaczął uciekać. Po dojechaniu do lasu zaczął uciekać pieszo. Wtedy został złapany. Akcja rozegrała się tuż przed godziną 4. Policjanci z Tychów chcieli zatrzymać do kontroli samochód. Kierowca zignorował polecenie mundurowych i zaczął uciekać. Funkcjonariusze podjęli pościg.

Do działań włączyły się inne patrole. Na jednej z ulic mundurowi postawili blokadę. Mężczyzna chciał ją ominąć i próbował potrącić interweniujących policjantów. Wówczas padły strzały, które nie zatrzymały uciekiniera.

34-latek dojechał do lasu kobiórskiego. Tam porzucił auto i zaczął uciekać pieszo. Wówczas mężczyzna został zatrzymany. Jak się okazało kierowca był pijany. Zatrzymanemu oraz interweniującym funkcjonariuszom nic się nie stało. Dokładne przyczyny i okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: wp.pl

Strzelanina w centrum Katowic. Ranni bracia przewiezieni do szpitala

Dwaj mężczyźni zostali ranni w wyniku strzelaniny w centrum Katowic. – Ranni bracia zostali przewiezieni do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – powiedziała w rozmowie z portalem tvp.info rzeczniczka katowickiej policji mł. asp. Agnieszka Żyłka. Rzeczniczka katowickiej policji mł. asp. Agnieszka Żyłka podała, że do strzelaniny doszło w sobotę ok. godz. 23:00 na ul. Wodnej w centrum miasta.

– Pomiędzy trójką mężczyzn w wieku 38, 34 i 54 lat doszło do bójki. 54-letni mężczyzna w trakcie tego zajścia użył broni palnej, w wyniku której 38-letni mężczyzna został ranny. Po całym zajściu 54-latek uciekł do jednego z mieszkań. Ranny 38-latek leżał na ulicy, gdzie zastali go katowiccy policjanci. Kiedy udzielali mu pierwszej pomocy, zostali zaatakowani przez jego 34-letniego brata – powiedziała mł. asp. Żyłka.

– Policjanci byli zmuszeni do użycia broni palnej wobec 34-latka, który został ranny. Ranni bracia zostali przewiezieni do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Żaden policjant nie odniósł obrażeń – dodała.

W niedzielę rano policjanci, z udziałem antyterrorystów, zatrzymali mężczyznę, który schował się w budynku po postrzeleniu na parkingu. – To 54-latek. W jego piwnicy znaleziono broń typu colt, z której strzelał – powiedziała Żyłka.

Policja na razie nie zna bliższych okoliczności ani relacji łączących postrzelonych mężczyzn i zatrzymanego 54-latka. Szersze informacje powinny być znane w poniedziałek.
Źródło info i foto: TVP.info