Zabójca goryla Rafikiego skazany na 11 lat więzienia w Ugandzie

Zabójca jednego z najbardziej znanych goryli górskich w Ugandzie, Rafikiego, został skazany na 11 lat więzienia. Felix Byamukama przyznał się do nielegalnego wkroczenia na teren chroniony i zabicia goryla – poinformował w czwartek (30 lipca) serwis internetowy BBC News. Byamukama twierdził, że Rafikiego zabił w samoobronie, kiedy został przez niego zaatakowany. Przyznał się również do zabicia dujkera i dzikana, a także do posiadania mięsa tych zwierząt.

Wcześniej powiedział Uganda Wildlife Authority (UWA), agencji rządowej, która zajmuje się m.in. ochroną dzikiej przyrody, że razem z trzema innymi osobami wszedł na teren Nieprzeniknionego Lasu Bwindi z zamiarem polowania na mniejsze zwierzęta. Trzej pozostali aresztowani nie przyznali się do winy. Czekają na proces.

Ważny osobnik w stadzie i kraju

Rafiki zaginął 1 czerwca, a jego ciało znaleziono następnego dnia. Śledztwo wykazało, że został zabity ostrym przedmiotem, który uszkodził jego narządy wewnętrzne. Wiek goryla szacowano na 25 lat. Rafiki był przywódcą stada składającego się z 17 osobników, żyjącego w Parku Narodowym Bwindi. Członkowie stada byli przyzwyczajeni do kontaktu z ludźmi.

Ekolodzy obawiali się, że przywództwo w stadzie przejmie dziki samiec, przez co grupa nie będzie chciała mieć kontaktu z ludźmi, a to z kolei wpłynie na turystykę. UWA poinformowała jednak, że stado jest obecnie kierowane przez młodszego samca z tej samej rodziny.

Jak podał BBC News, goryle górskie przyciągają turystów do Ugandy, a Rafiki był bardzo popularny wśród odwiedzających park. Na świecie żyje nieco ponad tysiąc goryli górskich. Zamieszkują one Nieprzenikniony Las Bwindi w Ugandzie oraz obszar na styku granic trzech krajów: Demokratycznej Republiki Konga, Rwandy i Ugandy.
Źródło info i foto: interia.pl

Ugandyjczyk wyłudził ponad pół miliona euro podpisując fałszywy kontrakt zbrojeniowy z Polską

Ugandyjska policja poinformowała we wtorek, że zatrzymała Ugandyjczyka, który podając się za przedstawiciela ministerstwa obrony tego kraju zawarł z polską firmą BMP umowę na dostawę uzbrojenia o wartości 120 mln euro. Miał w ten sposób wyłudzić od BMP 520 tys. euro. Według rzecznika, Ugandyjczyk Sam Ssimbwa skontaktował się z firmą BMP twierdząc, że działa z upoważnienia ministerstwa obrony Ugandy, które poszukuje dostawcy czołgów, transporterów, pojazdów opancerzonych, sprzętu artyleryjskiego i wyposażenia do tłumienia zamieszek.

Policja poinformowała, że w rozmowach z BMP Ssimbwa przedstawił dokumenty o rzekomym przetargu rozpisanym przez ugandyjskie ministerstwo obrony. Firma zaś miała mianować go swoim reprezentantem w rozmowach, które miały doprowadzić do podpisania kontraktu ze stroną ugandyjską. Do momentu zatrzymania „dostał 520 tys. euro (jako zwrot) kosztów konsultingu związanego z transakcją” – powiedział rzecznik policji.

Firma BMP nie odpowiedziała we wtorek na prośbę o kontakt z PAP. Natomiast ambasada RP w Kenii, akredytowana także m.in. w Ugandzie, poinformowała PAP, że wie o dwóch tego typu przypadkach, a w jednym z nich – po sygnale od polskiej firmy – interweniowała w ministerstwie obrony Ugandy.

– Słyszałem, że były takie dwie firmy; jedna z nich się do nas dotarła, ale w tej chwili nie przypominam sobie jej nazwy. Staraliśmy się jej pomóc. (…) Firma miała kontrakt, który wyglądał tak, jakby został podpisany rzeczywiście przez oficjeli ministerstwa obrony, ale kiedy zgłosiliśmy się do tego ministerstwa, powiedzieli nam, że to nikt od nich, lecz jakiś oszust – powiedział PAP polski charge d’affaires w Nairobi Sergiusz Wolski.

Dodał, że sprawa miała miejsce kilka miesięcy temu, już wtedy prezes polskiej spółki miał informację o zatrzymaniu kogoś przez ugandyjską policję, ale jej scenariusz wydarzeń był właściwie identyczny z tym, co miało spotkać BMP.

– Ministerstwo obrony Ugandy poinformowało nas, że niestety takie przypadki zdarzały się wcześniej. Nie podali żadnych szczegółów, ale powiedzieli, że taki proceder nie jest im obcy – powiedział Wolski. Jak dodał, Uganda jest w tej części Afryki państwem, w którym najczęściej dochodzi do prób tego typu oszustw. – Często firmy się do nas zgłaszają, sygnalizując, że ktoś próbuje je podejść, to często jest łatwe do wychwycenia już przy pierwszym kontakcie, ale dostajemy takie sygnały i to prawie zawsze z Ugandy – powiedział charge d’affaires.

Tymczasem ugandyjska armia zdementowała informacje miejscowej prasy, że z domniemanym oszustwem związek mają wysocy rangą dowódcy wojskowi Ugandy. W szczególności rzecznik prasowy sił zbrojnych Paddy Ankunda zaprzeczył doniesieniom dziennika „The Daily Monitor”, że rozmowy z przedstawicielami BMP toczyły się w siedzibie sztabu generalnego w Kampali.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Nielegalna adopcja dzieci z Ugandy

Kiedy 64-letnia Agatha Namusisi posłała wnuka na leczenie do zagranicznej kliniki, sądziła, że wkrótce znów go zobaczy. Ponad rok później obawia się, że zniknął na dobre. O problemie nielegalnej adopcji dzieci z Ugandy pisze AFP. Siedmioletni wnuk Namusisi wraz z opiekunem wyruszyli w podróż do Stanów Zjednoczonych w maju ubiegłego roku. Operację zdeformowanego kręgosłupa chłopca zorganizowała chrześcijańska organizacja charytatywna z Arizony.

To jeden z licznych przypadków, kiedy mogło dojść do nielegalnej adopcji dzieci z Ugandy. Jej przyczyny czasem tkwią w nieporozumieniu, zaniedbaniu, niekiedy są to jawne przestępstwa. Władze podają, że liczba sierot wyjeżdżających z Ugandy do USA wzrosła w latach 2006-2013 czterokrotnie. Organizacja zajmująca się pomocą afrykańskim dzieciom (ACC) opłaciła podróż Mohammada Luwasiego, wnuka Namusisi, na operację do Stanów Zjednoczonych, po tym jak dowiedziała się o jego problemach zdrowotnych. Prawdopodobnie na podstawie fałszywych dokumentów chłopiec został uznany za sierotę. Organizacja przejęła nad nim opiekę i, jak uważa Dickson Ogwang z ambasady Ugandy w Waszyngtonie, planuje adopcję dziecka w USA.

Ojciec siedmiolatka, 29-letni stolarz Isha Ssemata, chce odzyskać syna. „Tęsknie za nim. Nie chcę, żeby ktokolwiek adoptował moje dziecko” – podkreśla. Los nie był dla mężczyzny łaskawy. Po śmierci żony nie mógł samodzielnie zaopiekować się niepełnosprawnym synem, dlatego wysłał go do babci. Nie stać jej było na kosztowne leczenie wnuka, dlatego – kiedy pojawiła się szansa na operację – skorzystała z propozycji organizacji charytatywnej.

„Podpisałam dokumenty. Nie umiem czytać, ale wiedziałam, że mają pomóc chłopcu w dostaniu się do Ameryki na zabieg” – wspomina babcia.

W Ugandzie nie ma odpowiednika słowa „adopcja”, jakie rozumiemy. Nie ma mowy o trwałym oddaniu dziecka obcym. Wysyłanie pociech za granicę głównie związane jest z podjęciem nauki w szkole z internatem lub praktyką zawodową.

Wątpliwe okoliczności

W maju parlament Ugandy debatował na temat wątpliwych okoliczności, w których setki dzieci opuszczają kraj, chociaż 80 procent uznanych za sieroty maluchów ma żyjących krewnych. Rząd wkrótce wyda raport, w którym przedstawi zarzuty dot. możliwej korupcji i oszustw w międzynarodowych adopcjach.

Vikki Kattman, prezydent ACC, odpiera zarzuty o próbę nielegalnej adopcji Mohammada Luwasiego. Zapewnia, że chłopiec wróci do Ugandy. Na wiadomo natomiast kiedy to nastąpi. Sprawą siedmiolatka zajmuje się stołeczny sąd w Kampali. Przedstawiciel rządu James Kabogozza przyznał, że międzynarodowe adopcje stały się w Ugandzie dobrze prosperującym biznesem. Zaapelował do potencjalnych rodziców adopcyjnych o większą nieufność w stosunku do agencji, kiedy zapewniają, że dziecko jest sierotą.

„Adopcja dzieci z Ugandy przez obywateli USA jest przesiąknięta korupcją i nieetycznymi praktykami” – ocenił anonimowo pracownik jednej z organizacji zajmujących się ochroną praw dzieci.
Żródło info i foto: interia.pl

Więzienie za homoseksualizm w Ugandzie

Parlament Ugandy, kraju we wschodniej Afryce nad Jeziorem Wiktorii, uchwalił przepisy wprowadzające kary dla homoseksualistów. Recydywistom grozi dożywotnie więzienie. Karze więzienia podlegać będzie praktykowanie homoseksualizmu, ale też niezgłaszanie wymiarowi sprawiedliwości informacji na temat homoseksualistów. Uchwała zakazuje także „promocji homoseksualizmu”. Recydywistom grozi dożywotnie więzienie. Wcześniejszy projekt zakładał też, że za seks z nieletnim lub uprawianie go przez osobę zarażoną wirusem HIV groziłaby kara śmierci, ale te przepisy parlament odrzucił. Żródło info i foto: rp.pl

Dwie eksplozje w stolicy Ugandy

Dwie potężne eksplozje wstrząsnęły wczoraj późnym wieczorem stolicą Ugandy, Kampalą. Zabiły co najmniej 64 osoby, wśród ofiar są Amerykanie. Bomby eksplodowały niemal jednocześnie w dwóch popularnych w mieście lokalach, akurat wtedy, gdy wielu ludzi oglądało w nich telewizyjną transmisję z finału piłkarskich mistrzostw świata. Prawdopodobnie były to zamachy samobójcze. Wśród ofiar są obywatele USA. Ambasada tego kraju w Ugandzie potwierdziła śmierć jednego Amerykanina. Trzech kolejnych, według miejscowych władz, zostało rannych. W obu restauracjach – etiopskiej w dzielnicy Kabalagala i Kyadondo Rugby Club – eksplozje zabiły w sumie co najmniej 64 osoby. Ofiar śmiertelnych może być jednak więcej, bo stan wielu rannych jest bardzo ciężki. Żródło info i foto: RMF24.pl