Rot am See w Niemczech. 26-latek zastrzelił sześć osób, oszczędził dzieci

W miejscowości Rot am See na północnym wschodzie niemieckiej Badenii-Wirtembergii doszło w piątek do strzelaniny, w której zginęło sześć osób. Dwie są ciężko ranne – poinformowała policja. Sprawca, 26-letni Niemiec, został ujęty. Wszystkie ofiary pochodziły z tej samej rodziny. Wśród zabitych jest trzech mężczyzn i trzy kobiety. Sprawca, który posługiwał się bronią maszynową, oszczędził dwoje dzieci w wieku 12 i 14 lat.

Jedna z ciężko rannych osób jest w stanie krytycznym.

Według mediów, wstępne ustalenia wskazują, że motywem działania sprawcy były sprawy uczuciowe. Policja nie potwierdza jednak tych doniesień.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Lund w Szwecji: 30-latek wpadł na przygotowaniu zamachu

W Lund na południu Szwecji zatrzymano w piątek nad ranem 30-letniego mężczyznę podejrzanego o przygotowywanie ataku terrorystycznego – podała szwedzka policja.

Według gazety „Aftonbladet” posiadający szwedzkie obywatelstwo mężczyzna został ujęty w pociągu z Malmoe do Sztokholmu. Podejrzany o przygotowywanie ataku miał przy sobie fragmenty Koranu oraz szkice domu towarowego Ahlens w Uppsali. W sklep tej sieci uderzył przed rokiem skradzioną ciężarówką sprawca zamachu terrorystycznego w Sztokholmie.

Prowadzący sprawę prokurator Lars Morand odmówił komentarza. Szwedzkie służby specjalne SAPO poinformowały, że zatrzymanie w Lund nie ma związku z aresztowaniem w czwartek trzech mężczyzn w wieku od 29 do 45 lat – dwóch Uzbeków i jednego Kirgiza – także podejrzanych o przygotowywanie zamachu terrorystycznego. Mężczyźni zostali zatrzymani w poniedziałek w Akalla na północno-zachodnich przedmieściach Sztokholmu oraz w Stroemsund na północy Szwecji, gdzie zabezpieczono podejrzane puszki z chemikaliami.
Źródło info i foto: niezalezna.pl

Poznań: Areszt dla 34-letniego Kamila K. Usłyszał zarzuty gwałtu oraz produkcji narkotyków

Sąd w Poznaniu zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztu wobec Kamila K. Mężczyzna, ujęty w sobotę przez policję w mieszkaniu przy ul. Inflanckiej, usłyszał zarzuty m.in. produkcji i posiadania narkotyków, oraz dokonania gwałtu. O niedzielnej decyzji sądu poinformował PAP rzecznik prasowy wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak. Kamil K. spędzi w areszcie trzy miesiące.

Pochodzący z Katowic 34-latek zabarykadował się w piątek wieczorem w jednym z mieszkań w bloku przy. ul. Inflanckiej w Poznaniu. Po kilkunastogodzinnej akcji policji, w sobotę po południu mężczyzna został ujęty.

Kamil K. był poszukiwany listem gończym w związku z popełnionymi przestępstwami; ma do odbycia trzyletni, zasądzony przez sąd wyrok.

Do przesłuchania mężczyzny doszło w niedzielę przed południem. Jak mówił PAP Borowiak, mężczyzna usłyszał zarzuty: produkcji i posiadania narkotyków, zgwałcenia, znęcania się fizycznego i psychicznego, kierowania gróźb karalnych oraz uszkodzenia samochodu. Kamil K. złożył wyjaśnienia i podpisał protokół przesłuchania.

Piątkowa, wieczorna interwencja w budynku przy ul. Inflanckiej była związana ze zgłoszeniem dotyczącym awantury domowej. Kiedy policjanci dotarli na miejsce okazało się, że mężczyzna zatarasował się w swoim mieszkaniu, odmawiał otwarcia drzwi do mieszkania, a także rozmowy z policjantami.

Wstępne informacje policji wskazywały na to, że mężczyzna może posiadać przy sobie broń. W związku z tą sytuacją, zostały uruchomione specjalne procedury związane z wysłaniem na miejsce specjalistycznej grupy realizacyjnej. W działaniach uczestniczyli funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu oraz jednostki antyterrorystyczne w ramach wsparcia z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim oraz z Biura Operacji Antyterrorystycznych. Podczas interwencji swoje działania prowadził także zespół negocjatorów.

Po ujęciu mężczyzny i przeszukaniu mieszkania znaleziono dwa pistolety – prawdopodobnie broń gazową. Będą one badane przez ekspertów.

W związku z policyjną akcją w piątek ewakuowani zostali mieszkańcy budynku przy ul. Inflanckiej. Policjanci zamknęli dla samochodów fragment ulicy. W czasie akcji policji inaczej jeździły też autobusy.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-tymczasowy-areszt-dla-mezczyzny-ujetego-w-poznaniu,nId,2564359#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-tymczasowy-areszt-dla-mezczyzny-ujetego-w-poznaniu,nId,2564359#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-tymczasowy-areszt-dla-mezczyzny-ujetego-w-poznaniu,nId,2564359#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chromeŹródło info i foto: interia.pl

Rozwiązano zagadkę zabójstwa 8-letniej Johanny Bohnacker

Policja aresztowała człowieka oskarżonego o zabójstwo 8-letniej Niemki – Johanny Bohnacker. Mieszkająca w Ranstadt-Bobenhausen dziewczynka, zaginęła w 1999 roku. Jej ciało znaleziono rok później. Morderca porzucił zwłoki w lesie Alsfeld-Lingelbach, został ujęty po osiemnastu latach. Sprawa zabójstwa 8-letniej Johanny Bohnacker od lat emocjonuje niemiecką opinię publiczną. Wiadomo, że dziewczynka została przed śmiercią zgwałcona.

W trakcie trwającego prawie 20 lat śledztwa, policja sprawdziła dziesiątki wątków oraz przesłuchała 1500 osób. W końcu funkcjonariusze ustalili, że sprawca poruszał się samochodem Volkswagen Jetta. Dokładnie taki sam pojazd w tym czasie posiadał 41-letni mężczyzna, którego oskarżono o zgwałcenie i zabicie 8-latki.

Policja nie ujawnia kim jest sprawca. W oficjalnym komunikacie podano jedynie jego wiek. Nie wiadomo, czy znał Johannę, a także czy znajdował się na liście podejrzanych.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Napastnik wziął zakładników w centrum Anglii. Sprawca został zatrzymany

Niezidentyfikowany mężczyzna wziął zakładników w centrum rozrywki miejscowości Nuneaton w środkowej Anglii – podała telewizja BBC. Policja zapewnia, że zdarzenie nie ma podłoża terrorystycznego. Sprawca został zatrzymany.

Sprawca miał wziąć zakładników w kręgielni, w centrum rozrywki. W budynku znajduje się m.in. kino, siłownia i restauracje. Szef kręgielni MFA Bowl Mehdi Amshar potwierdził w rozmowie ze Sky News, że zakładnikami było dwoje pracowników firmy. Zdaniem Amshara, jedna z osób to była partnerka napastnika, a działania uzbrojonego mężczyzny mają związek z niedawno zakończonym związkiem.

Po ok. 4 godzinach policja poinformowała, że sprawca został zatrzymany. Jak czytamy w komunikacie, w akcji uczestniczyli m.in. policyjni negocjatorzy. Policja podkreśla, że sytuacja nie miała podłoża terrorystycznego. Służby ratunkowe podają, że mężczyzna został ranny w trakcie akcji. Według jednego ze świadków zdarzenia, z którym rozmawiała brytyjska gazeta „Coventry Telegraph”, napastnik ma ponad 40 lat i niecałe 180 cm wzrostu. Świadek, który odwiedzał centrum handlowe z synami, zobaczył napastnika na kręgielni. – Podszedł do mnie z bronią i kazał „wyp***dalać” – powiedział klient centrum. Jego zdaniem mężczyzna był „zdecydowanie pod wpływem”.

Z kolei dziennikarz CNN Lorenzo D’Agostino podał na Twitterze relację jednego z pracowników centrum Bermuda Park. Wynika z niej, że napastnik został upomniany za palenie wewnątrz budynku, a niedługo później wrócił z bronią i wziął zakładników. Reporterka „Coventry Telegraph” poinformowała, że mężczyzna przyprowadził zakładników do okna, by pokazać ich policji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowe ustalenia w sprawie ataku nożownika w Stalowej Woli

Jedna osoba nie żyje i dziesięć zostało rannych po ataku nożownika w galerii handlowej w Stalowej Woli. Napastnik został ujęty i przekazany policji. Cztery osoby są operowane, dwie z nich znajdują się w stanie krytycznym – poinformowała policja na konferencji prasowej.

Napastnikiem był 27-letni mieszkaniec Stalowej Woli, który został ujęty przez klientów galerii. Jak poinformowała prokuratura, mężczyźnie najprawdopodobniej postawiony zostanie zarzut usiłowania zabójstwa wielokrotnego. 27-letni mężczyzna leczył się psychiatrycznie – poinformowała rzeczniczka podkarpackiej policji nadkom. Marta Tabasz-Rygiel.

Do ataku doszło po południu, w jednej z galerii handlowych w mieście. Według wstępnych ustaleń policji mężczyzna atakował ludzi od tyłu, raniąc ich w plecy. Policjanci ustalili, że jest to 27-letni mieszkaniec Stalowej Woli, nie był wcześniej notowany. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Badanie alkomatem wykazało, że jest trzeźwy. Pobrano od niego krew do badań na obecność innych substancji.

– Chciałbym bardzo podziękować służbom, akcja była bardzo dobrze skoordynowana. Wielkie podziękowania należą się też klientom galerii, którzy skutecznie obezwładnili napastnika. Skupiamy się teraz na otoczeniu opieką rodziny poszkodowanych, w tej chwili siedmiu psychologów jest do dyspozycji rodzin i poszkodowanych – mówi prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny.

Nic nie wskazuje na to, aby atak 27-letniego nożownika w galerii handlowej w Stalowej Woli, był atakiem terrorystycznym lub motywowanym pobudkami ideologicznymi – poinformował komendant wojewódzki policji w Rzeszowie nadinsp. Krzysztof Pobuta. Śledztwo ws. ataku nożownika wszczęła prokuratura.
Źródło info i foto: onet.pl

USA: 19-letni student zastrzelił policjanta na terenie

Policjant został śmiertelnie postrzelony na terenie politechniki w Lubbock w stanie Teksas. Sprawca – 19-letni student uczelni – zbiegł z miejsca zdarzenia, ale po krótkim czasie został ujęty. Rzecznik Texas Tech University poinformował, że w poniedziałek wieczorem uniwersytecka policja odkryła w pokoju w akademiku ślady narkotyków i akcesoria stosowane do ich zażywania, po czym zaprowadziła podejrzanego w tej sprawie studenta na lokalny komisariat w celu przesłuchania. Wówczas 19-latek wyciągnął broń, śmiertelnie postrzelił eskortującego go funkcjonariusza w głowę i uciekł z miejsca zdarzenia.

Po około 30 minutach poszukiwań sprawca, którego tożsamość szybko ustalono, został ujęty. W tym czasie władze uczelni nakazały pozostałym osobom, by ukryły się w bezpiecznym miejscu i nie wychodziły na zewnątrz do odwołania alarmu.

Na razie nie wiadomo, co kierowało sprawcą.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poszukiwany Artur Walas Kleibor zatrzymany w Koszalinie

Artur Walas Kleibor został zatrzymany. Mężczyzna był poszukiwany listem gończym jako podejrzany o zabójstwo 20-letniej kobiety, której ukryte w wersalce zwłoki znaleziono w sobotę w Łodzi.

„Poszukiwany Artur Walas Kleibor zatrzymany dzięki skutecznej akcji poszukiwawczej polskiej policji. Jest podejrzany o dokonanie zabójstwa” – podała na Twitterze policja.

– Do zatrzymania doszło na Pomorzu, w Koszalinie. Poszukiwany był zaskoczony – mówi mł. insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji. Z informacji tvn24.pl wynika, że mężczyznę na ulicy rozpoznali policjanci z patrolu.

Wcześniej podawano, że policja w ścisłej współpracy z prokuraturą prowadziła obecnie szeroko zakrojone poszukiwania mężczyzny, ale ich szczegółów ze względu na dobro śledztwa nie były przez śledczych ujawniane.

Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi wyznaczyła wcześniej nagrodę 15 tys. zł za informacje doprowadzające do zatrzymania Artura Walasa Kleibora.

Ciało w wersalce

Zgłoszenie o zaginięciu kobiety wpłynęło do policji 17 sierpnia. Złożyła je rodzina 20-latki ze Zduńskiej Woli, która dwa dni wcześniej wraz ze swoim 2,5-letnim synem wyjechała do Łodzi w towarzystwie poznanego niedawno starszego o 9 lat partnera. Następnego dnia mężczyzna odwiózł dziecko do rodziny 20-latki, twierdząc, że kobieta pozostała w Łodzi, ponieważ źle się poczuła. Później kontakt z nim się urwał.

Policja odnalazła zwłoki kobiety 26 sierpnia w mieszkaniu wynajmowanym przez Artura Walasa Kleibera na łódzkim osiedlu Teofilów. Skrępowane sznurem ciało ukryte było w wersalce. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było uduszenie.
W trakcie śledztwa prokuratura ustaliła, że mężczyzna był karany; w 2011 r. w Wielkiej Brytanii orzeczono wobec niego wyrok co najmniej 4 lat więzienia za gwałt, a w 2015 r. był karany za uszkodzenie ciała w Niemczech. W 2015 r. zmienił nazwisko.

Odrębne postępowanie, toczące się w tej sprawie w prokuraturze w Ostrowie Wielkopolskim, dotyczy niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy z Łodzi prowadzących poszukiwania 20-latki po zgłoszeniu jej zaginięcia przez rodzinę.
Źródło info i foto: wp.pl

Skruszony złodziej oddał to co ukradł. Napisał też list

Pewien mieszkaniec Poznania przez przypadek wpadł w ręce policji, której przyznał się do kilku kradzieży. Jedno z włamań miało miejsce w kościele, ale skradzione stamtąd rzeczy szybko wróciły na swoje miejsce. Podejrzany mężczyzna został ujęty przez funkcjonariuszy 9 lipca rano w Poznaniu. Dzielnicowi patrolujący okolice doszli do wniosku, że pasażer przejeżdżającej obok taksówki zaczął się dziwnie zachowywać na ich widok, dlatego zatrzymali pojazd i przeszukali jego bagaż.

Znaleziono przy nim złotą biżuterię i kilka innych przedmiotów, mężczyzna nie potrafił jednak wytłumaczyć, skąd je ma. Oprócz tego okazało się, że zatrzymany ma ze sobą także kluczyk do pokoju w hotelu, choć na co dzień mieszka w stolicy Wielkopolski.

W wynajmowanym pomieszczeniu znaleziono kolejne skradzione rzeczy, m.in. sprzęt elektroniczny, który zginął poprzedniej nocy z jednego z domów na Grunwaldzie. Mężczyzna przyznał się również do innych kradzieży – w tym do włamania do kościoła przy ul. Wronieckiej. Zabrał stamtąd kielich mszalny, ale z powodu – jak tłumaczył – dręczących go wyrzutów sumienia, zdecydował się podrzuć łup z powrotem do świątyni.

To jednak nie wszystko. Złodziej dołączył także krótki liścik. Jego pierwsze zdanie to cytat z Owidiusza: „Widzę rzeczy lepsze i pochwalam je, idę jednak za gorszymi”, Oprócz tego, mężczyzna napisał również: „Bardzo przepraszam i żałuję tego, co zrobiłem. Boże wybacz mi. Złodziej”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemieckie MSZ potwierdziło śmierć dwóch Niemek w ataku nożownika w Egipcie

MSZ w Berlinie potwierdziło w sobotę śmierć dwóch niemieckich obywatelek w piątkowym ataku nożownika w miejscowości wypoczynkowej Hurghada na wschodzie Egiptu. Według resortu, wszystko wskazuje na to, że atak był wymierzony w zagranicznych turystów.

Obecnie mamy już smutną pewność, że w ataku w Hurghadzie życie straciły dwie niemieckie turystki – przekazała rzeczniczka ministerstwa. Złożyła kondolencje rodzinom ofiar. Uzbrojony w nóż mężczyzna w piątek wdarł się na teren ośrodka wypoczynkowego w Hurghadzie, gdzie zabił dwie niemieckie turystki i ranił dwie inne osoby, po czym przedostał się na teren sąsiedniego ośrodka, gdzie ranił kolejne dwie osoby. Napastnik został ujęty zaraz po ataku.

Podczas zajścia ranne zostały ponadto cztery osoby, których narodowość nie została dotąd ujawniona przez egipskie władze. Agencje pisały początkowo o rannym Polaku i trzech Serbach, później mówiły zaś o rannych obywatelach Czech i Ukrainy.

Od czasu obalenia przez egipskie wojsko w 2013 roku prezydenta Mohammeda Mursiego związanego z Bractwem Muzułmańskim, ugrupowania ekstremistyczne w Egipcie nasiliły ataki na siły zbrojne i policję, głównie na półwyspie Synaj. W styczniu 2016 roku dwaj napastnicy, podejrzani o sympatyzowanie z Państwem Islamskim i uzbrojeni w broń palną, nóż oraz pas z ładunkami wybuchowymi, ranili na plaży w Hurghadzie dwóch turystów.
Źródło info i foto: Dziennik.pl