Atak nożownika w Rzeszowie. Dwie osoby ranne

Atak z użyciem noża w Rzeszowie. Rannych zostało dwóch studentów z Ukrainy. Jeden z nich jest w poważnym stanie. Do zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek w mieszkaniu wynajmowanym przez trzech młodych Ukraińców. Jednego nieprzytomnego znaleziono w mieszkaniu, a drugi z wieloma ranami od noża znajdował się przed blokiem. W mieszkaniu widać było wyraźne ślady walki.

Policja ustala, czy doszło do bójki miedzy dwoma studentami, czy uczestniczył w niej może ten trzeci, którego do tej pory nie odnaleziono.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Udaremniono przemyt zabytkowych ksiąg i map

Funkcjonariusze podkarpackiej Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) udaremnili przemyt m.in. zabytkowych książek i map. Do próby przemytu doszło na polsko-ukraińskim przejściu Medyka-Szeginie. Cenne księgi oraz mapy funkcjonariusze wykryli w autokarze, który jechał z Ukrainy do Szczecina.

Funkcjonariuszom w kontroli pojazdu pomagały dwa psy służbowe Lucy i Cedra. W różnych skrytkach, w przestrzeni ładunkowej, w podłodze, a także za siedzeniem kierowcy ukryto prawie 35 tys. sztuk papierosów, 1,8 tys. saszetek z produktem leczniczym na potencję, a także 31 zabytkowych książek i dwie mapy – powiedziała rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej w Rzeszowie Edyta Chabowska.

Do przemytu przyznali się dwaj kierowcy autokaru, obywatele Ukrainy. Księgi trafić miały najprawdopodobniej trafić na teren UE.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pijani Ukraińcy staranowali bariery na autostradzie A4

Na opolskim odcinku autostrady A4 samochód osobowy wjechał w bariery na pasie zieleni. Pojazdem podróżowało trzech obywateli Ukrainy. Jak się okazało, cała trójka była pijana. Na czas czynności służb technicznych i policji zablokowano dwa pasy ruchu. Jak informuje dyżurny Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Opolu, do zdarzenia doszło krótko przed północą, w nocy z soboty na niedzielę. Na odcinku autostrady A4 między węzłami Kędzierzyn-Koźle i Krapkowice samochód osobowy wjechał w bariery na pasie zieleni.

Przybyli na miejsce ratownicy zastali trzech mężczyzn – obywateli Ukrainy, którzy jechali samochodem w kierunku Wrocławia. Jak się okazało, cała trójka była nietrzeźwa. Żaden z mężczyzn nie odniósł poważniejszych obrażeń.

Przez blisko godzinę, na czas działań związanych z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia i wykonania niezbędnych czynności technicznych, wyłączone z ruchu zostały dwa pasy ruchu. Obcokrajowcem, który kierował samochodem, zajmie się policja.
Źródło info i foto: interia.pl

Ukraińskie media o sprawie Sławomira Nowaka

„Czy obecność zagranicznych doświadczonych „top managerów” na ważnych stanowiskach na Ukrainie może być gwarancją braku korupcji?” – zastanawia się na łamach portalu Ukrinform Jurij Banachewycz, odnosząc się do sprawy Sławomira Nowaka, byłego szefa Ukrawtodoru, podejrzanego o korupcję.

Nowak stał na czele ukraińskiej państwowej agencji drogowej Ukrawtodor trzy lata. Jak podkreśla korespondent Ukrinformu w Warszawie, „ta państwowa instytucja od dawna »jest znana« ze swojej korupcjogennej atmosfery, a ogony skandali w sprawie przywłaszczenia albo nieracjonalnego wykorzystania ogromnych środków ciągną się za wieloma byłymi urzędnikami Ukrawtodoru różnych szczebli”.

Błyskawiczna kariera Nowaka

„Inaczej miało być z zagranicznym specjalistą, który miał doświadczenie zarządzania w sferze budowy dróg w dużym kraju UE, gdzie dróg buduje się prawie najwięcej w Europie, (który miał) niezłe osobiste kontakty w Brukseli i innych europejskich stolicach” – dodaje.

Wydawało się, że to zadziałało – podkreśla Banachewycz. „Komunikatywny i sympatyczny Nowak szybko zdobył zaufanie w gabinetach rządowych, wśród podwładnych i nawet w mediach, bez względu na to, że przez cały czas pracy na Ukrainie pozostawał tylko pełniącym obowiązki szefa Ukrawtodoru” – pisze korespondent. Według niego „dodatkowe punkty” Nowak zdobył dzięki dobrej znajomości języka ukraińskiego i paszportowi obywatela Ukrainy, który otrzymał w 2016 r.

W ciągu trzech lat pracy jego działalność na stanowisku szefa Ukrawtodoru nie obrosła w legendy i plotki o możliwej korupcji, na odwrót, jego praca oceniana była bardzo pozytywnie – wskazuje. Jedynym zarzutem ze strony organów ścigania w tym czasie wobec Nowaka było nieprawidłowe wypełnienie deklaracji podatkowej za 2017 r. – dodaje. Jesienią 2019 r. Nowak poinformował, że wygrał w sądzie postępowanie w sprawie deklaracji.

„Wydawało się, że żadnych pretensji wobec Nowaka na Ukrainie już nie będzie, wszystko zmieniło się po ośmiu miesiącach” – zauważa.

Miliony w skrytkach

Banachewycz przypomina, że Nowaka zatrzymano w lipcu w związku z podejrzeniem korupcji, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i prania pieniędzy. Jak podała wówczas polska prokuratura, zatrzymanie Nowaka było efektem międzynarodowego śledztwa, prowadzonego przez wspólny zespół prokuratorów z Polski i Ukrainy, a także funkcjonariuszy CBA oraz NABU.

15 września CBA poinformowało o kontynuacji śledztwa i zabezpieczeniu środków pieniężnych pochodzących z przestępstw korupcyjnych, popełnionych przez Sławomira Nowaka. Pieniądze były ukryte w dwóch specjalnie przygotowanych skrytkach. Funkcjonariusze zabezpieczyli gotówkę w kwocie ponad 4 mln zł (4,163 mln) w tym 536 400 euro, 470 000 dolarów i 30 000 zł.

„Czy były przesłanki do takich możliwych działań Nowaka i czy rzeczywiście może mieć to tło polityczne, jak twierdzi były szef Ukrawtodoru?” – zastanawia się dziennikarz.

Banachewycz pisze, że „za Nowakiem ciągnie się pewien ogon dwuznacznych działań jeszcze w »przedukraińskim« okresie jego kariery w Polsce”. „I nawet zwracano na to uwagę na Ukrainie po mianowaniu Nowaka na stanowisko w Ukrawtodorze, sugerując, że możliwa jest powtórka na Ukrainie” – dodaje. Jak podkreśla, „wątpliwości co do uczciwości Nowaka zostały rozwiane poprzez ogłoszenie informacji o tym, że otrzymuje w państwowej firmie dosyć dobre wynagrodzenie zarówno na standardy ukraińskie, jak i polskie”. Według deklaracji podatkowej, co miesiąc Nowak otrzymywał 140 tys. hrywien (ok. 18,7 tys. zł).

„Po wybuchu afery związanej z Ukrawtodorem Nowak od razu nazwał to zamówieniem i ogłosił, że nie jest powiązany z korupcyjnymi działaniami. Zasugerował udział w tym politycznych przeciwników – partii Prawo i Sprawiedliwość” – kontynuuje Banachewycz.

„Wątpią nawet byli partyjni koledzy Nowaka”

„Rzeczywiście dla PiS sprawa Nowaka to dobra możliwość uderzenia w największą opozycyjną partię. Choć Nowak formalnie już sześć lat jest poza polityką, jest w Polsce znaną osobą i jednoznacznie kojarzy się z Platformą Obywatelską. W związku z tym uderzenie w Nowaka będzie uderzeniem w największą opozycyjną siłę. Jednak wersja o tym, że zarzuty wobec Nowaka są wymyślone i PiS był w stanie wciągnąć w to też ukraińskie organy śledcze, wygląda dosyć wątpliwie” – pisze.

„Wydaje się, że wątpią w nią nawet byli partyjni koledzy Nowaka. Komentując tę sprawę, obecny lider PO Borys Budka dyplomatycznie zaznaczył, że wierzy w polski wymiar sprawiedliwości i będzie trzymać kciuki za to, żeby Nowak okazał się niewinny” – dodaje.

Pierwszy po Łazarence?

Nowak może zostać drugim, po premierze Pawle Łazarence, znanym politykiem, któremu grozi kara więzienia za granicą za przestępstwa korupcyjne na Ukrainie – zauważa korespondent Ukrinformu. Łazarenko to premier Ukrainy w latach 1996-1997, skazany w USA za oszustwa finansowe.

Według Banachewycza, „niezależnie od tego, jak zakończy się sprawa Nowaka, pozostawia ona po sobie posmak i jest materiałem do refleksji”. Wskazuje, że dla Kijowa aktualne staje się pytanie: czy obecność zagranicznych doświadczonych top managerów na ważnych stanowiskach na Ukrainie może być gwarancją braku korupcji? I z drugiej strony – czy ten przypadek nie będzie precedensem i nie zamknie drogi ku reformowaniu gospodarki Ukrainy przez cudzoziemców z wiedzą i nieposzlakowaną przeszłością? – zastanawia się dziennikarz.
Źródło info i foto: TVP.info

37-letni Ukrainiec zabił nożem dwóch kolegów z pracy

Serhij S. (37 l.) od kilku lat przyjeżdżał z Ukrainy do Polski do pracy. Ale nie dorobił się fortuny, bo wszystko, co zarobił, wydawał na używki i kobiety. A kiedy zabrakło mu pieniędzy, w okrutny sposób zamordował dwóch kolegów z pracy. Okradł zmarłych, a kasę przepuścił, zaspakajając swoje żądze.

Ukrainiec regularnie pojawiał się w gospodarstwie ogrodniczym w Dobrosławowie (woj. lubelskie). Dobrze zarabiał, ale wszystko tracił.

– Wydawałem pieniądze na narkotyki, wódkę i kobiety – mówił zaraz po zatrzymaniu. Te przyjemności były bardzo kosztowne. Serhij zaczął więc okradać kolegów z pracy. Na początku grudnia nocą włamał się do pokoju dwóch z nich (52 i 32 l.) i zaczął przetrząsać ich rzeczy. Kiedy jeden z okradanych obudził się, doszło do masakry. Serhij S. zadał nieszczęśnikowi aż 18 ciosów nożem sprężynowym. Zaraz potem drugiemu poderżnął gardło. Ukradł pieniądze i uciekł. Teraz stanął przed lubelskim sądem. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Porwał dziecko na stacji paliw w ukraińskim Boryspolu. Przyznał, że chciał popełnić przestępstwo

Na terenie jednej ze stacji paliw w ukraińskim Boryspolu mężczyzna wykorzystał nieuwagę matki i porwał kilkuletnią dziewczynkę, po czym odjechał. Policjantom udało się ująć sprawcę dzięki nagraniom z kamer monitoringu. Informację o zaginięciu dziewczynki przekazano wszystkim okolicznym posterunkom policji. Do porwania doszło w chwili, gdy matka płaciła za paliwo. Dziecko w tym czasie stało przy samochodzie.

Momentalnie po uprowadzeniu kilkulatki porywacz odjechał ze stacji. Zdezorientowana kobieta początkowo samodzielnie rozpoczęła poszukiwania, jednak gdy nie przynosiły one skutku, zawiadomiła o sprawie policję. Funkcjonariusze od razu rozpoczęli akcję poszukiwawczą. Włączyli się do niej również policjanci z wydziału kryminalnego, którym po dwóch godzinach udało się namierzyć porywacza. Okazał się nim 29-latek.

Tuż po zatrzymaniu mężczyzny zdradził, on, że „porwał dziecko z zamiarem przestępstwa” – informuje Narodowa Policja Ukrainy. Dziewczynce na szczęście nic się nie stało i wróciła do domu bez żadnych obrażeń. Ukraińskie prawo zakłada, że w sprawie uprowadzenia dziecka odbywa się postępowanie karne na podstawie p. 2 art. 146 Kodeksu karnego Ukrainy. Porywaczowi, który trafił do aresztu, grozi pięć lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Pod Charkowem ostrzelano autobus. Są ranni

Na trasie między Kijowem i Charkowem w pobliżu miasta Lubotyn ostrzelano autobus, są ranni – podał w czwartek portal Hromadske. Informację o rannych potwierdziła rzeczniczka policji obwodu charkowskiego Ołena Barannyk.

– Na razie nie mogę powiedzieć, czy strzelano w autobus, czy ludzie wyszli i stało się to na zewnątrz. Miejscowa policja już jest na miejscu, wyjaśniane są szczegóły – powiedziała portalowi.
Źródło info i foto: TVP.info

Chciała sprzedać swoje dziecko, żeby kupić mieszkanie i auto

Mieszkanka Mariupola na wschodzie Ukrainy chciała sprzedać swoje nowo narodzone dziecko za 400 tys. hrywien (ok. 14,7 tys. dolarów) – poinformowała prokuratura obwodu donieckiego. Kobietę, która za otrzymane pieniądze planowała kupić mieszkanie i samochód, zatrzymano. Śledczy ustalili, że 19-letnia bezrobotna kobieta nie znajdowała się pod opieką lekarską w związku z ciążą i nie planowała zatrzymywać dziecka po narodzinach.

Jak dodano, w ciągu dwóch miesięcy w celu wzbogacenia – a dokładniej kupna mieszkania i samochodu – kobieta poszukiwała potencjalnych klientów. Chciała „sprzedać” chłopca, którego po narodzinach 12 sierpnia „wyceniła” na 400 tys. hrywien (ok. 14,7 tys. dolarów) – powiadomiła prokuratura. Kobieta została zatrzymana, kiedy przekazywano jej pieniądze – wyjaśniono. Prowadzone są działania w celu wyboru środka zapobiegawczego. 19-latce grozi od 8 do 15 lat pozbawienia wolności.

Niemowlę oddano pod opiekę do miejskiego szpitala dziecięcego.

Portal telewizji Hromadske przypomina, że pod koniec lipca wiceszefowa MSW Ukrainy Tetiana Kowalczuk poinformowała, iż od początku roku na Ukrainie wykryto prawie 150 faktów handlu ludźmi i ponad 50 handlarzy ludźmi. Ponad 100 spraw dotyczących tych przestępstw trafiło do sądu.
Źródło info i foto: interia.pl

Kijów: Groził eksplozją bomby w banku. Mężczyzna został zatrzymany

Do oddziału Uniwersał Banku w centrum Kijowa wszedł dziś mężczyzna, który oznajmił, że w plecaku ma bombę – podał dziś wiceminister spraw wewnętrznych Anton Heraszczenko. Został już zatrzymany – potwierdził minister. Mężczyzna, który zabarykadował się w poniedziałek w banku w Kijowie, twierdząc, że ma bombę w plecaku, został zatrzymany – potwierdził po godz. 11 czasu polskiego wiceszef MSW Ukrainy Anton Heraszczenko.

„Terrorysta został pojmany żywy. Do wybuchu nie doszło. Na miejscu pracują saperzy. Potem sąd i długi wyrok więzienia” – napisał Heraszczenko na Facebooku.

Ukraina: mężczyzna groził bombą w banku w centrum Kijowa

Jako pierwszy informację o zdarzeniu podał wiceminister Anton Heraszczenko na Facebooku. Jak napisał, policja otrzymała zgłoszenie dziś o godz. 12 czasu miejscowego (godz. 11 czasu polskiego). Telefonowała pracownica oddziału Uniwersał Banku w rejonie szewczenkowskim w centralno-zachodniej części miasta. Oddział banku znajduje się w kompleksie centrum biznesowego „Leonardo”.

Według informacji przekazanej przez wiceministra spraw wewnętrznych, do banku wszedł mężczyzna w wieku do 35 lat, który poinformował, że w plecaku ma materiały wybuchowe i domagał się wezwania policji.

„Pracownicy banku opuścili pomieszczenie, kierowniczka oddziału pozostała na własne życzenie” – przekazał wiceszef MSW Ukrainy. Jak napisał, rozpoczęto policyjną akcję „Grom”. „Przedstawiciele policji rozpoczęli negocjacje z terrorystą i zaproponowali mu poddanie się” – poinformował Heraszczenko.

Ukraińskie media informują, że mężczyzna ma 32 lata i jest znany policji. Zamknięto ulica wokół banku. Terrorysta domaga się, by pozwolono mu na wejście na żywo w ukraińskiej telewizji – podają ukraińskie media.
Źródło info i foto: onet.pl

Przemycili 160 tysięcy paczek papierosów pontonami

Co najmniej 160 tysięcy paczek papierosów przemyciła z Ukrainy do Polski grupa kierowana przez Grzegorza K. z Chełma. Kontrabandę przewożono pontonami przez Bug, ładowano do samochodów terenowych i wywożono w głąb kraju. Lubelskie „pezety” Prokuratury Krajowej skierowały właśnie do sądu akt oskarżenia przeciwko bossowi i czterem jego współpracownikom.

Kolejny akt oskarżenia przeciwko przemytnikom papierosów ze Wschodu jest pokłosiem innego dużego śledztwa w sprawie gangów zajmujących się tego typu działalnością. Tym razem postępowanie dotyczyło kilku miesięcy z roku 2014, gdy od czerwca do października grupa kierowana przez Grzegorza K. miała brać udział w przerzuceniu do Polski z Ukrainy co najmniej 160 tys. paczek papierosów. Ustalono, że w proceder są zamieszani mieszkańcy powiatów chełmskiego i hrubieszowskiego.

Kontrabandę przemycano do naszego kraju przez Bug na pontonach. Na polskim brzegu na pakunki z kartonami papierosów czekali członkowie grupy. Pakowali je do samochodów terenowych i wywozili w głąb kraju. Najczęściej od razu do klientów czekających na dostawę. Auta miały mieć podrasowane silniki, a ich członkowie grupy często korzystali z noktowizorów, żeby uniknąć wpadki.

Według prokuratury, na działalności gangu Skarb Państwa stracił ponad trzy miliony złotych.

Skorumpowany pogranicznik

Śledczy z lubelskich „pezetów” i CBŚP ustalili, że grupa opłacała minimum jednego funkcjonariusza Straży Granicznej. Co najmniej czterokrotnie przyjął on łapówki w wysokości od 6 do 12 tysięcy złotych. Miał za te pieniądze przekazywać przemytnikom informacje o rozmieszczeniu patroli pograniczników.

Prokurator Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierował do Sądu Okręgowego w Lublinie akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi K. i czterem innym osobom. Podejrzanym zarzucono między innymi kierowanie i udział w zorganizowanej grupie przestępczej, udzielanie korzyści majątkowych oraz popełnienie przestępstw skarbowych. Przemytnikom grozi do 10 lat więzienia.

W czasie śledztwa udało się zabezpieczyć mienie oskarżonych o łącznej wartości blisko 2,5 miliona złotych. To głównie nieruchomości zakupione między innymi z zysków z przemytu papierosów.
Źródło info i foto: TVP.info