Policja zatrzymała 24-latka. Stworzył grę zachęcającą nastolatków do samobójstw

Policjanci z wydziału do walki z cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu (woj. wielkopolskie) zatrzymali autora internetowej gry, która miała nakłaniać nastolatków do samobójstw. Jak dowiedział się reporter RMF FM, Mateusz Chłystun, 24-latek wpadł na terenie woj. łódzkiego. Pochodzący z Ukrainy 24-latek założył internetową grupę, do której zapraszał mieszkające w Polsce, ale pochodzące z Europy Wschodniej nieletnie osoby. Wyznaczał im zadania polegające m.in. na okaleczaniu się, ale końcowy etap tej „gry” polegał na targnięciu się na swoje życie.

Policjanci z Poznania trafili na jego trop po sygnale swoich kolegów z Sankt Petersburga. Według ustaleń rosyjskich śledczych, mężczyzna działał właśnie w stolicy Wielkopolski. Ustalenie jego miejsca pobytu trwało niespełna cztery tygodnie.

Mundurowi namierzyli też dwie poszkodowane w tym procederze osoby: 14- i 15-latkę. Starsza z dziewcząt ma na ciele setki śladów po samookaleczeniu. 24-latek w czwartek wieczorem, 14 maja, został przewieziony do Poznania. Zostanie w piątek przesłuchany i najprawdopodobniej usłyszy zarzuty. Śledczy zamierzają też wnioskować o jego tymczasowy areszt.
Źródło info i foto: interia.pl

Porzuciła ciało pracownika w lesie. Grażyna F. skazana

Sąd Rejonowy w Nowym Tomyślu wydał wyrok ws. śmierci ukraińskiego pracownika porzuconego w lesie. Grażyna F. oskarżona o nieudzielenie pomocy i nieumyślne spowodowanie śmierci Vasyla C. została skazana na karę roku i 10 mies. pozbawienia wolności – podała Katarzyna Błaszczak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Poznaniu. Orzeczenie nie jest prawomocne.

Prokuratura oskarżyła Grażynę F. o nieudzielenie pomocy i nieumyślne spowodowanie śmierci Vasyla C. W piątek sąd uznał kobietę winną nieudzielenia pomocy i wymierzył jej karę roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd nałożył na nią także 8-letni zakaz zajmowania stanowisk związanych z zatrudnieniem pracowników, oraz 8-letni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej związanej z zatrudnieniem pracowników.

W tej sprawie oskarżony został także Serhii H., któremu prokuratura zarzuciła utrudnianie postępowania karnego „poprzez pomoc Grażynie F. w zatarciu śladów przestępstwa, przy czym czynu tego dopuścił się z obawy przed grożącą mu odpowiedzialnością karną”. Sąd uznał w piątek winę oskarżonego i wymierzył mu karę grzywny w wymiarze 400 stawek dziennych po 20 zł.

Według ustaleń prokuratury, Vasyl C. zasłabł w połowie czerwca ub. roku podczas pracy w zakładzie stolarskim w okolicach Nowego Tomyśla. Pracujący tam inni obywatele Ukrainy poprosili kierowniczkę zakładu Grażynę F. o wezwanie pogotowia. Kobieta miała jednak oświadczyć, że „nigdzie nie zadzwoni, jak również zakazała im wzywania pomocy”.

W pewnym momencie jeden z pracowników – Serhii H. rozpoczął akcję reanimacyjną – lecz nie przyniosła ona rezultatu; Vasyl C. nie dawał już żadnych oznak życia. Wówczas – jak wskazała prokuratura – Grażyna F. nakazała zakończenie pracy i wydała wszystkim pracownikom polecenie opuszczenia hali produkcyjnej. Następnie kobieta miała zamknąć zakład pozostawiając w nim ciało zmarłego.

Prokuratura ustaliła, że Grażyna F. udała się do Poznania, gdzie wynajęła samochód. Po powrocie oświadczyła, iż Serhii H. ma jej pomóc w załadowaniu zwłok do pojazdu, którym przyjechała. Ten odmówił, lecz Grażyna F. zagroziła, że nie wypłaci mu pensji. Serhii H. bał się zgłosić zdarzenie na policję, gdyż znajdował się w obcym kraju, nie znał języka, jak również nie miał umowy o pracę. Ostatecznie przeniósł zwłoki do samochodu, którym Grażyna F. pojechała na teren powiatu wągrowieckiego, gdzie porzuciła ciało w lesie.

Zwłoki Vasyla C. odnalazł leśniczy niedaleko Skoków – ok. 120 kilometrów od Nowego Tomyśla. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna zmarł poprzedniego dnia na skutek niewydolności oddechowo-krążeniowej.
Źródło info i foto: onet.pl

Ukrainiec raniony nożem przed sklepem na Mokotowie

– Wczesnym popołudniem na ul. Konduktorskiej na Mokotowie doszło do awantury z użyciem noża – przekazuje w sobotę policja. Jedna osoba została ranna, trzy inne zatrzymali funkcjonariusze. Jeden z napastników nadal przebywa na wolności.

– W pobliżu jednego ze sklepów przy ul. Konduktorskiej doszło do awantury między jednym mężczyzną a czterema innymi. Ten pierwszy został ugodzony nożem. Schował się w sklepie i zamknął się tam razem z ekspedientką – mówił w rozmowie z portalem tvnwarszawa.pl Robert Koniuszy z mokotowskiej komendy.

Policjant dodał, że poszkodowany i pracownica sklepu wezwali patrol oraz pogotowie. – Policja zatrzymała jednego ze sprawców ataku na miejscu, dwóch w bezpośrednim pościgu, a czwartego poszukują. To kwestia czasu, aż go znajdą – zapewnia Koniuszy.

RMF FM informuje, że raniony mężczyzna jest obywatelem Ukrainy – podobnie jak napastnicy. Trafił już do szpitala. – Lekarze twierdzą, że życiu mężczyzny nie zagraża niebezpieczeństwo. Został on na obserwacji w szpitalu – dodał Koniuszy.

Policja prowadzi czynności, na miejscu pracują technicy kryminalistyki, którzy zabezpieczają ślady oraz przesłuchują świadków zdarzenia. O niebezpiecznym zdarzeniu na Mokotowie zawiadomiono także prokuraturę.
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Agenci CBA zatrzymali Ukraińca. Sprawa dotyczy wyłudzeń VAT i łapówek dla celników

Delegatura Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) w Rzeszowie dokonała zatrzymania obywatela Ukrainy – poinformowało we wtorek CBA. Jest on podejrzany o wręczanie łapówek celnikom oraz pomoc w usiłowaniu wyłudzeń zwrotu podatku VAT. Mężczyzna trafił do aresztu śledczego na 3 miesiące. Do tej pory łącznie 29 osób zamieszanych w sprawę usłyszało zarzuty.

Zatrzymany obywatel Ukrainy usłyszał zarzuty o pomoc w wyłudzaniu zwrotu podatku VAT oraz wręczanie celnikom łapówek – poinformowało we wtorek CBA. „Mężczyzna podejrzany jest o wręczanie łapówek celnikom i pomocnictwo w wyłudzaniu podatku „VAT dla podróżnych” (zwrot VAT na podstawie dokumentu tzw. TAX FREE) poprzez wprowadzenie do obrotu, poświadczających nieprawdę dokumentów.” – czytamy w komunikacie Biura. Podano, że decyzją sądu mężczyzna trafił na 3 miesiące do aresztu.

Śledztwo prowadzone przez delegaturę CBA w Rzeszowie nadzorowane jest przez Prokuraturę Krajową.

„Sprawa ta ma związek z zatrzymaniem celników z 2018 r. i cały czas jest rozwojowa” – oświadczył Temistokles Brodowski, rzecznik prasowy CBA w rozmowie z portalem „Wiadomości WP”.

Jak podaje portal, pod koniec 2018 roku funkcjonariusze CBA dokonali zatrzymania pracujących wówczas oraz byłych celników z Podkarpacia. Zatwierdzali oni dokumenty zwrotu VAT dla podróżnych (Tax Free), do których wpisywane były fikcyjne dane. Sprzedaż nie miała wcale miejsca lub dotyczyła w rzeczywistości znacznie mniejszej ilości towaru, niż było to wpisywane do dokumentów. Celnicy pobierali za to ok. 2-3 proc. z sumy wpisanej do deklaracji (jednorazowo nawet kilka tys. złotych). CBA ustaliło, że każdy z celników mógł uczestniczyć nawet w 200 operacjach tego typu.

Za wręczenie korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną w zamian za naruszenie przepisów prawa grozi kara pozbawienia wolności od roku do 10 lat.
Źródło info i foto: kresy.pl

Ukrainiec próbował wwieźć do Polski 50 tys. maseczek ochronnych objętych zakazem eksportu

Obywatel Ukrainy próbował wwieźć do Polski 50 tys. maseczek ochronnych, objętych zakazem eksportu – poinformowała w sobotę ukraińska straż graniczna. Ukraińca zatrzymano na przejściu granicznym Jahodyn-Dorohusk. To kolejna próba przemytu maseczek w ostatnim czasie. Straż graniczna przekazała, że kierowca zmierzał do jednego z krajów Unii Europejskiej z ładunkiem, którego wartość oszacowano na 50 tysięcy dolarów.

Mężczyzna przewoził maseczki klasy FFP2, które razem między innymi z maseczkami chirurgicznymi, rękawiczkami i odzieżą ochronną znajdują się na liście towarów objętych zakazem eksportu z Ukrainy do 1 czerwca.

W sobotę również udaremniono próbę przemytu 21 tysięcy maseczek w Chersoniu na południu kraju. Ich wartość oszacowano na ponad 40 tysięcy dolarów. Policja ustaliła, że pewna firma planowała przemycić maseczki lotem pasażerskim z międzynarodowego lotniska w tym mieście. Towar skonfiskowano.

W piątek portal RBK poinformował, powołując się na szefa MSW Arsena Awakowa, że na lotnisku Boryspil pod Kijowem próbowano przemycić 1,5 tony maseczek medycznych. Miały one trafić do Włoch i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Władze stworzyły listę towarów objętych zakazem eksportu w ramach środków bezpieczeństwa w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa.
Źródło info i foto: TVP.info

Ukrainiec próbował wwieźć do Polski 10 653 jednorazowych maseczek medycznych. Udaremniono przemyt

Obywatel Ukrainy próbował wwieźć do Polski 10 653 jednorazowych maseczek medycznych. Ukraińska straż graniczna znalazła je w specjalnych skrzyniach, ukrytych pod podłogą bagażnika auta dostawczego. Jak informuje ukraińska straż graniczna, obywatel Ukrainy jechał samochodem dostawczym marki volkswagen do sąsiedniego kraju przez punkt kontrolny Ustiług. To przejście graniczne między Ukrainą a Polską, po naszej stronie znajduje się miejscowość Zosin w województwie lubelskim.

Według służb naszego wschodniego sąsiada, strażnicy postanowili dokładnie sprawdzić volkswagena. Ujawnili podwójny bagażnik. Pod podłogą znaleźli dwie skrzynie, a w środku jednorazowe maseczki medyczne. Pogranicznicy przeliczyli 10 653 sztuk o wartości 356 hrywien. W przeliczeniu na polską walutę to około 50 tysięcy złotych.

Ukraińska straż graniczna podaje dodatkowo, że to już druga udaremniona próba przemytu maseczek z Ukrainy na Zachód. Do pierwszej doszło na Zakarpaciu na zielonej granicy z Rumunią. Przechwycono wtedy 3,5 tysiąca maseczek.

Na Ukrainie zdiagnozowano jeden przypadek zakażenia koronawirusem. Mężczyzna przyleciał z żoną z Włoch do Rumunii, stamtąd dotarli do Ukrainy samochodem. Stan pacjenta lekarze oceniają jako stabilny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Katowice: Pijany Ukrainiec staranował osiem aut

Pijany kierowca staranował w centrum Katowic osiem zaparkowanych przy drodze samochodów. Mężczyzna miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Policję o zdarzeniu powiadomili świadkowie. Zatrzymany mężczyzna to 52-letni obywatel Ukrainy, który mieszka na Śląsku.

Do zdarzenia doszło w ścisłym centrum Katowic. Kierujący w pewnym momencie wypadł z jezdni i z dużą prędkością uderzył w rząd zaparkowanych samochodów. Na szczęście nikt nie został ranny. Mężczyźnie grozi nawet do dwóch lat pozbawienia wolności, kara grzywny oraz zatrzymanie prawa jazdy. Sprawca będzie musiał również zapłacić za naprawę uszkodzonych aut.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zwłoki 33-letniego Ukraińca na plebanii w Świeciu

Tragiczne odkrycie na jednej z plebanii w Świeciu (woj. kujawsko-pomorskie). W pokoju na terenie plebanii znaleziono ciało młodego mężczyzny. Zwłoki 33-latka znalazł jego kolega, który mieszkał tuż obok. Co się wydarzyło na plebanii w Świeciu? To będzie wyjaśniać policja pod nadzorem prokuratury.

Horror na plebanii kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej i św. Stanisława w Świeciu. W niedzielny poranek dokonano tam makabrycznego odkrycia. W jednym z wynajmowanych pokoi znaleziono ciało młodego mężczyzny. Zwłoki znalazł jego kolega, który mieszkał tuż obok. Zmarły mężczyzna to 33-letni Ukrainiec – podała „Gazeta Pomorska”.

– Kolega zmarłego od rana nie słyszał za ścianą żadnych dźwięków, których normalnie by się spodziewał, zatem wszedł do lokalu kolegi i okazało się, że ten leżał i już nie żył – przekazała „Gazecie Pomorskiej” mł. asp. Julia Świerczyńska, p.o. oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Świeciu. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że do śmierci mężczyzny nie przyczyniły się osoby trzecie – podała Fakt24 oficer ze świeckiej komendy.

Według doniesień lokalnej gazety obrażenia miały wskazywać na upadek. Sprawą zajęła się prokuratura, która zleciła wykonanie sekcji zwłok.
Źródło info i foto: Fakt.pl

W Warszawie zatrzymano Ukraińca podejrzanego o usiłowanie zabójstwa

Policjanci z warszawskiej Woli zatrzymali obywatela Ukrainy podejrzanego o usiłowanie zabójstwa. 30-latek miał w trakcie kłótni zadać swojemu rodakowi cios nożem w klatkę piersiową. Do ataku miało dojść w ostatnią niedzielę w hostelu na warszawskiej Woli. Według śledczych, między dwoma obywatelami Ukrainy wywiązała się kłótnia, podczas której 30-latek zaatakował drugiego mężczyznę nożem.

„Zaraz po tym wybiegł z budynku” – poinformowała rzeczniczka wolskiej policji kom. Marta Sulowska.

Policję zawiadomiła osoba, która zauważyła rannego mężczyznę.

„Na miejscu funkcjonariusze udzielili pomocy przedmedycznej pokrzywdzonemu, który miał ranę kłutą klatki piersiowej. Karetka pogotowia zabrała go do szpitala, gdzie została mu udzielona specjalistyczna pomoc medyczna” – relacjonowała policjantka.

Wskazała, że funkcjonariusze zatrzymali sprawcę ataku niedługo po zdarzeniu.

„Śledztwo w tej sprawie wszczęła wolska prokuratura, a wyjaśnieniem okoliczności zajęli się również policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu. W trakcie gromadzenia materiału dowodowego zatrzymany mężczyzna próbował wprowadzić policjantów w błąd co do okoliczności zdarzenia” – podała kom. Marta Sulowska.

Zatrzymany 30-letni obywatel Ukrainy usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa, uszkodzenia ciała i gróźb karalnych – są one zagrożone karą nawet dożywocia.

Decyzją sądu podejrzany został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Źródło info i foto: RMF24.pl

ABW udaremniła zamach na galerię handlową w Puławach. Zatrzymano Ukraińca

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała obywatela Ukrainy, którego podejrzewa o przygotowywanie się do zamachu terrorystycznego. Maksym S., który niedawno przeszedł na islam, miał rozważać zamach na galerię handlową w Puławach – uważają śledczy.

Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik poinformowała, że Maksym S. to Ukrainiec mieszkający od dwóch miesięcy w Polsce.

– Zatrzymany przez ABW mężczyzna miał swym zachowaniem w relacjach z innymi osobami wzbudzać uzasadnione obawy, że czyni przygotowania do przeprowadzenia eksplozji materiałów wybuchowych, która zagraża życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach – powiedziała Bialik.

Konwersja na islam

Według ABW, w ostatnich tygodniach mężczyzna dokonał konwersji na islam, przyjął nowe imię – Muhamat – i uległ silnej radykalizacji.

– Będąc w Warszawie mężczyzna przebywał w towarzystwie cudzoziemców prezentujących radykalne podejście do zasad islamu. Utrzymywał bliskie kontakty z cudzoziemcami, m.in. z Tadżykistanu, a także obywatelami Federacji Rosyjskiej narodowości czeczeńskiej – podał rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Zaznaczył, że oprócz działań wobec obywatela Ukrainy, funkcjonariusze ABW przeszukali też miejsce zamieszkania tych cudzoziemców, z którymi utrzymywał kontakty.

Podejrzanemu przedstawiono zarzuty przygotowania do sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach oraz formułowania gróźb karalnych.

Rzecznik powiedział, że materiały zgromadzone przez prowadzącą śledztwo lubelską delegaturę ABW pozwoliły zatrzymać mężczyznę 4 grudnia.

Przygotowania do zamachu

Żaryn poinformował, że ze śledztwa wynika, iż mężczyzna rozważał atak z wykorzystaniem samochodu-pułapki, ładunków wybuchowych albo broni palnej.

Przygotowania do zamachu miały polegać na wejściu w porozumienie z innymi osobami o radykalnych poglądach religijnych, wyrażaniu gotowości do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego polegającego na zdetonowaniu samochodu-pułapki w obiektach użyteczności publicznej oraz uzyskiwanie środków – w postaci pieniędzy oraz broni.

Za takie czyny grozi do 5 lat więzienia.

ABW radzi, co robić w razie ataku terrorystycznego

– Zamach miał przygotowywać co najmniej od 1 października działając w Puławach i Warszawie – powiedział rzecznik.

Auto miało być zdetonowane przed jednym z centrów handlowych w Puławach bądź w budynku.

Radykalizacja i groźby

– ABW ustaliła, że mężczyzna zapoznawał się z materiałami o charakterze terrorystycznym, a o swoich planach opowiadał współpracownikom oraz osobom ze swojego otoczenia – wyjaśnił Żaryn.

Niedoszły zamachowiec ponoć deklarował, że zamach ma pochłonąć jak najwięcej ofiar.

Podejrzany groził „pobiciem przez radykałów niewiernych lub bezwyznaniowców”. Wiele wskazuje na to, że mężczyzna mógł zostać „wydany” przez ludzi, z którymi pracował lub mieszkał.

Śledczy uważają, że znajomi Maksyma S. byli przez niego zastraszeni. Uważali go za niebezpiecznego radykała religijnego.

Zatrzymy na 3 miesiące

Ukrainiec został zatrzymany i doprowadzony do Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

– Nadzorujący śledztwo Agencji wydział (…) postawił mu zarzuty, a sąd zaakceptował jego wniosek o trzymiesięczny areszt – podała prok. Ewa Bialik.
Źródło info i foto: polskieradio24.pl