Prezydent Poznania dostał list z pogróżkami. Autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki

Koperta zaadresowana do prezydenta Poznania miała trafić do Urzędu Miasta. Jej autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki byłego marszałka Senatu – Bogdana Borusewicza – informuje „Gazeta Wyborcza”. Według informacji podanych przez dziennik i portal epoznan.pl list do Jacka Jaśkowiaka miał zawierać wyzwiska i przekleństwa, skierowane pod jego adresem. Autor miał też napisać, że prezydent powinien uważać, by nie powtórzył się scenariusz z Gdańska ze stycznia tego roku. Zamordowano wówczas prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Grożby mają dotyczyć festynu, który w najbliższych dniach będzie odbywał się w Poznaniu i w którym weźmie udział prezydent Jacek Jaśkowiak.

Według ustaleń „GW” list napisał skazany za zabójstwo w latach 90-tych matki Bogdana Borusewicza recydywista. Mężczyzna jest w więzieniu, gdzie odbywa karę dożywocia. Miejscy prawnicy powiadomili o sprawie prokuraturę. Śledczy prowadzą sprawę, przesłuchali już m.in. prezydenta Poznania. To nie pierwsze pogróżki skierowane do Jacka Jaśkowiaka. Po zabójstwie Pawła Adamowicza, śmiercią grożono kilku samorządowcom w całej Polsce. „GW ” przypomina, że w marcu Jaśkowiak miał dostać ultimatum – 7 dni na dymisję. Inaczej zginie.

Jackowi Jaśkowiakowi proponowano ochronę po zabójstwie prezydenta Gdańska. Samorządowiec odmówił.
Źródło info i foto: wp.pl

CBA: 80 zarzutów dla pracownicy ratusza w Inowrocławiu

CBA prowadzi śledztwo dotyczące wyłudzania pieniędzy z Urzędu Miasta Inowrocław na podstawie fikcyjnych faktur.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że w proceder trwający w latach 2015-2017, byli zaangażowani pracownicy Wydziału Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej urzędu i prywatni przedsiębiorcy. Śledztwo jest prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe. Cała sprawa rozpoczęła się równo rok temu, 11 października 2017 r. kontrolą, a w jej efekcie zawiadomieniem CBA do prokuratury i zabezpieczeniem dowodów

Teraz zarzuty usłyszała była naczelnik Wydziału Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia – Agnieszka Ch. Urzędniczka pełniła także funkcję rzecznika prasowego Prezydenta Miasta Inowrocławia. Przedstawiono jej 80 zarzutów związanych z wyłudzeniem pieniędzy na łączną kwotę 253 tys. złotych.

Jak wskazują ustalenia bydgoskich agentów CBA, w tym procederze w celu ukrycia wyłudzenia posługiwano się fałszywymi fakturami, którymi tuszowano zabór mienia. Poświadczające nieprawdę faktury opisywano jako prawdziwe, potwierdzając wykonanie fikcyjnych prac, celem wypłaty pieniędzy za rzekomo wykonane usługi lub celem przedłożenia w kasie urzędu, aby rozliczyć wcześniej pobraną i wyłudzoną zaliczkę gotówkową.

Początkowo w celu zagarnięcia mienia posługiwano się fałszywymi fakturami, a w miarę upływu czasu wchodzono w porozumienie z przedsiębiorcami z Inowrocławia i okolic, którzy za udział w nielegalnych zyskach godzili się wystawiać fikcyjne faktury i rachunki za niewykonane usługi i dostawy na rzecz Urzędu Miasta Inowrocławia. W proceder byli zaangażowani przedsiębiorcy z różnych branż: hotelarka, która miała dostarczać catering na imprezy na wydarzenia kulturalne; fryzjerka, która fikcyjnie roznosiła ulotki, czy elektryk na niby naprawiający instalacje.

W sumie w śledztwie 16 osobom – 4 urzędnikom i 12 przedsiębiorcom – przedstawiono 187 zarzutów oszustwa i posługiwania się fałszywymi lub poświadczającymi nieprawdę fakturami, przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowych.

Śledztwo nadal jest w toku, niewykluczone poszerzenie listy zarzutów. Kolejne osoby mogą uzyskać status podejrzanego. Badane są nowe wątki związane z ewentualnym przywłaszczeniem przez urzędników składników majątkowych inowrocławskiego ratusza, takich jak sprzęt biurowy, czy nagród rzeczowych, które powinny trafić do młodych mieszkańców Inowrocławia.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Agenci CBA w gorzowskim urzędzie miasta

Centralne Biuro Antykorupcyjne w gorzowskim urzędzie miasta sprawdza przebudowę ul. Wróblewskiego.

Prezydent Jacek Wójcicki przyznaje, że agenci wzięli pod lupę jedną z miejskich inwestycji: modernizację ul. Wróblewskiego. To modernizacja, która wzbudziła wiele kontrowersji. Pisaliśmy o tym w „GL”: Dokumentację projektową oraz nadzór nad inwestycją – wraz z innym urzędnikiem – prowadził jeden z dyrektorów magistratu. Jego syn i przyszły zięć byli wówczas pracownikami firmy, która wygrała przetarg. Radni, którzy wskazali na te powiązania, zwracali też uwagę, że przygotowaniem przetargów w wydziale zajmuje się córka dyrektora.

Jak rzecznik urzędu Ewa Sadowska przekazała nam wówczas, że córka dyrektora nie prowadziła spraw związanych z ul. Wróblewskiego, ponieważ gdy przygotowywano dokumenty przetargowe dotyczące tej inwestycji, nie była ona jeszcze pracownikiem urzędu. Sprawa trafiła nawet do prokuratury. Prokuratura Rejonowa w Gorzowie po analizie dokumentów w kwietniu odmówiła jednak wszczęcia śledztwa w sprawie poświadczenia nieprawdy i narażenia miasta na stratę finansową przy remoncie ul. Wróblewskiego. Teraz inwestycją zainteresowało się CBA. – Nie mamy nic do ukrycia, współpracujemy, jesteśmy zawsze gotowi na kontrole i sprawdzenia – powiedział nam w niedzielę po południu prezydent Jacek Wójcicki.

Jak informuje, agenci byli w urzędzie i poprosili o zestaw dokumentów dotyczących przebudowy ulicy. Wizyta miała miejsce około miesiąca temu. Dodatkowo w rozmowie z „GL” J. Wójcicki dodał, że magistrat też złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie jednego z byłych pracowników urzędu o możliwości popełnienia przestępstwa „przeciwko dokumentom”.
Źródło info i foto: gazetalubuska.pl

Akcja CBA w Poznaniu. Sprawdzają niedawną sprzedaż bazy PKS

Funkcjonariusze CBA weszli w poniedziałek do poznańskiego Urzędu Miasta, jego Biura Nadzoru Właścicielskiego, PKS-u oraz dwóch kolejnych podmiotów. Zabezpieczają dokumenty w związku ze sprzedażą dawnej bazy PKS-u w centrum Poznania. Trwające śledztwo dotyczy zbyt taniej, zdaniem CBA, sprzedaży 3-hektarowej nieruchomości. Kupiła ją spółka związana z firmą Skanska.

W lutym tego roku, po zawiadomieniu CBA, prokuratura w Zielonej Górze wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków i wyrządzenia szkody wielkich rozmiarów. Chodzi o sprzedaż dawnej bazy PKS w centrum Poznania. W poniedziałek, na polecenie prokuratury, CBA zabezpieczało dokumentację w poznańskim Urzędzie Miasta, jego Biurze Nadzoru Właścicielskiego, w PKS-ie, w kancelarii rzeczoznawców majątkowych Remin oraz w warszawskiej firmie doradczej.

Wszystkie te podmioty miały być zaangażowane w sprzedaż PKS-u. W opinii CBA, 3-hektarowa działka została sprzedana zbyt tanio. – Obowiązujący operat szacunkowy mówił o kwocie 72 mln zł. Ale działkę sprzedano ponad 9 mln taniej. Za metr kwadratowy wyszło 1,9 tys. zł, podczas gdy w tamtym czasie, w sąsiedztwie, ceny innych działek wynosiły ponad 3 tys. zł za metr kwadratowy – mówi osoba znająca szczegóły sprawy.

CBA już wcześniej kontrolowało sprzedaż. Jego funkcjonariusze doszli do wniosku, że władze Poznania oraz miejscy urzędnicy mogli nie dopełnić obowiązków podczas ubiegłorocznej sprzedaży. W sprawie miałoby też dojść do poświadczenia nieprawdy w wycenie nieruchomości. Czy tak było? Odpowiedzieć ma śledztwo prowadzone przez prokuraturę w Zielonej Górze.

– Funkcjonariusze CBA przedstawili postanowienie prokuratora zawierające żądanie wydania rzeczy. Mogą stanowić dowód w sprawie domniemania działania na szkodę PKS S.A. przez członków zarządu i rady nadzorczej tej spółki w związku ze sprzedażą nieruchomości, na terenie której znajdował się dworzec autobusowy. Urząd Miasta Poznania współpracuje z przedstawicielami delegatury CBA i na bieżąco wydaje wszelkie niezbędne dokumenty związane z tą sprawą – informuje Hanna Surma, rzecznik prezydenta Poznania. Nabywcą terenu w centrum Poznania została spółka A17 związana z firmą budowlaną Skanska. Zamierza ona zrealizować inwestycję pod nazwą „Nowy Rynek”. Na terenie dawnego dworca PKS mają stanąć biurowce i mieszkania.
Źródło info i foto: gloswielkopolski.pl

CBA w Urzędzie Miasta w Inowrocławiu

Agenci CBA weszli do Urzędu Miasta w Inowrocławiu. Prezydentem jest tam Ryszard Brezja, prywatnie ojciec posła Platformy Obywatelskiej.

– Spokojnie, jeszcze mnie w kajdankach pokazowo nie wyprowadzono, choć wiem, jak się to marzy grupce moich przeciwników – tłumaczy. Ale osoba z ratusza wyjawia: to element walki politycznej z wykorzystaniem służb specjalnych.
15

Akcja CBA dotyczy procedur udzielania i realizacji zamówień publicznych. Działania kontrolne rozpoczęły się 11 października. Mogą potrwać nawet do połowy stycznia 2018 roku. Nie wskazano jednak, czego dotyczą „działania kontrolne”.

Wiadomo jedynie, że może chodzić o działania Wydziału Kultury, Promocji i Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta Inowrocławia w latach 2015-2017.

– Spokojnie, jeszcze mnie w kajdankach pokazowo nie wyprowadzono, choć wiem jak się to marzy grupce moich przeciwników. Moją rodzinę przygotowałem na taki scenariusz. Dziś bycie prezydentem miasta to nie tylko zaszczyty i honory – wyjaśnia prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza w rozmowie z „Gazetą Pomorską”.

Ale Jarosław Hejenkowski z inowrocławskiego ratusza przekonuje, że chodzi o coś więcej. „To element walki politycznej z wykorzystaniem służb specjalnych” – wyjaśnia. I wylicza.
Źródło info i foto: wp.pl

Agenci CBA w gdańskim Urzędzie Miasta

Funkcjonariusze gdańskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w czwartek weszli do biur w gdańskim magistracie. Zażądali dokumentacji związanej ze zmianą planów zagospodarowania przestrzennego Jelitkowa, gdzie na jednym z osiedli prezydent Paweł Adamowicz nabył trzy mieszkania. Zabezpieczyli także umowy spółki deweloperskiej zawarte z miastem.

Jak informowaliśmy przeszło miesiąc temu, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro polecił na nowo wszcząć umorzone śledztwo w sprawie nieujawnienia dochodów przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Śledztwo obejmuje także wcześniej umorzony wątek rzekomego przyjęcia korzyści majątkowej w postaci rabatu na trzy zakupione mieszkania na osiedlu Neptun Park w Jelitkowie.

W czwartek przed południem funkcjonariusze CBA zabezpieczyli w Urzędzie Miasta w Gdańsku dokumenty dotyczące zmiany planów zagospodarowania przestrzennego dla Jelitkowa. Zażądali także wydania umów zawartych przez miasto ze spółką deweloperską Pomeranka.

Oświadczenie CBA

– Gdańscy agenci CBA zabezpieczają w Urzędzie Miasta w Gdańsku dokumentację dotyczącą okoliczności zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w Gdańsku Jelitkowie, gdzie powstało osiedle mieszkaniowe, na którym Prezydent Miasta Gdańska wraz z najbliższą rodziną zakupił na preferencyjnych warunkach trzy mieszkania.

Równocześnie CBA zabezpiecza dokumenty związane z zawarciem umowy pomiędzy Urzędem Miasta Gdańska a deweloperem, na mocy której Urząd przekazał prawo własności gruntu, na którym powstało osiedle mieszkaniowe.

Zabezpieczona dokumentacja zostanie zweryfikowana w podjętym z umorzenia postępowaniu w sprawie dotyczącej przyjęcia przez Pawła Adamowicza korzyści majątkowej znacznej wartości w wyniku zakupu po preferencyjnych cenach trzech mieszkań na tym osiedlu oraz nieujawnienia w okresie od 2006-11 r. właściwemu organowi podatkowemu przedmiotu opodatkowania w postaci dochodów stanowiących łącznie kwotę ponad 750 tys. zł. – czytamy w komunikacie.

Rabaty na mieszkania

Przypomnijmy: prezydent wraz z małżonką w roku 2005 podpisali ze spółką Pomeranka umowy na zakup dwóch mieszkań na osiedlu Neptun Park w Gdańsku-Jelitkowie. Za 83,3 m kw. zapłacili 498 tys. zł, a za 67,1 m kw. – 410 tys. zł. Metr kwadratowy kosztował więc odpowiednio 6 i 6,1 tys. zł. W sąsiednim bloku teściowa prezydenta kupiła mieszkanie o pow. 73 m kw. za 511 tys. zł (5,93 tys. za metr). Umowy przedwstępne zostały podpisane, zanim rozpoczęła się budowa i zanim deweloper wystąpił do gminy Gdańsk o zmianę planu zagospodarowania na korzystniejszy (który został później przyjęty przez radnych). Kilka tygodni później Rada Miasta Gdańska przyjęła plan, który pozwalał Pomerance na zbudowanie budynków w Neptun Parku wyższych o jedno piętro.

Co podejrzewa CBA?

Według CBA Adamowiczowie otrzymali 273 tys. zł rabatu, a teściowa prezydenta 170 tys. zł. Inni klienci płacili bowiem za najtańsze mieszkania w Neptun Parku kwoty od 7,7 do 10 tys. zł za metr. Adamowiczowie przekonywali, że otrzymali niższą cenę, ponieważ zdecydowali się na kupno kilku mieszkań i zrobili to jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji. Wcześniej śledczym nie udało się wykazać, że istniał związek między „bezspornie korzystną ceną” a wzajemnymi zależnościami stron.

W urzędzie „lekkie zdumienie”

Rzecznik prezydenta Antoni Pawlak w sprawie wejścia CBA wydał oświadczenie:

„Dziś w godzinach przedpołudniowych w Urzędzie Miejskim zawitała ekipa funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Funkcjonariusze poprosili o wydanie w dokumentów związanych z umowami między Gminą Miasta Gdańska a Pomeranką sp. z o.o. oraz dokumentów związanych ze zmianą planu zagospodarowania przestrzennego Jelitkowa w rejonie ul. Wypoczynkowej.

Żądanie funkcjonariuszy wzbudziło w Urzędzie lekkie zdumienie, jako że CBA już dwa razy te materiały dostawała – zarówno w roku 2012, jak i w 2014. A w tych sprawach od tamtego czasu nic się nie zmieniło”.

– Nie będziemy komentować tej informacji – usłyszeliśmy w wydziale komunikacji społecznej CBA.

Śledztwo przeniesione do Wrocławia

Czynności zostały zlecone CBA przez Wydział Zamiejscowy ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

Wznowione właśnie wątki śledztwa zostały umorzone w grudniu 2015 r. przez prokuratora apelacyjnego w Poznaniu. O umorzenie „wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie” wnioskowali śledczy pod kierownictwem Hanny Grzeszczyk, ówczesnej naczelnik Wydziału V ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Gdańsk: 27 osób z zarzutami korupcyjnymi

27 – tylu osobom prokuratura postawiła dotąd zarzuty popełnienia przestępstw w aferze korupcyjnej gdańskiego magistratu. – Trwa nieustanna praca nad dokumentami zabezpieczonymi w Urzędzie Miejskim w Gdańsku i w Gdańskim Zarządzie Nieruchomości Komunalnych – informuje Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku i przedłuża śledztwo do czerwca 2015 r. Postępowanie – pod nadzorem prokuratury – prowadzą funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego w Gdańsku.

Zarzuty popełnienia przestępstw korupcyjnych, polegających na udzieleniu, przyjęciu bądź pośrednictwie w przyjęciu korzyści majątkowych, w celu bezprawnego uzyskania przez osoby nieuprawnione praw do gminnych mieszkań komunalnych, przedstawiono dotąd 27 osobom. Są to zarzuty korupcji biernej, czynnej, płatnej protekcji czy fałszowania dokumentów.

– Cztery spośród podejrzanych osób w chwili przedstawienia zarzutów popełnienia przestępstw były urzędniczkami Urzędu Miejskiego w Gdańsku, a piąta kobieta była emerytowanym urzędnikiem – dodaje prok. Mariusz Marciniak, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. – Obecnie wobec nikogo z 27 podejrzanych nie jest już stosowane tymczasowe aresztowanie – nie ma takiej potrzeby. W toku śledztwa funkcjonariusze CBŚ, na polecenie prokuratora, zabezpieczyli komplet dokumentów niezbędnych do ustalenia stanu faktycznego. W tej sytuacji prokurator uznał, że osoby podejrzane nie mają już żadnych możliwości negatywnego ingerowania w tok postępowania.

Wobec podejrzanych są stosowane inne, nieizolacyjne, środki zapobiegawcze, takie jak poręczenia majątkowe, dozory policji i zakazy opuszczania kraju. Na poczet grożących kar grzywny prokurator zastosował również zabezpieczenia majątkowe. – Prezydent miasta, jego (były już – red.) zastępca oraz inni pracownicy funkcyjni sprawujący szeroko rozumiany nadzór nad działalnością wydziału gospodarki komunalnej urzędu nie zostali jeszcze przesłuchiwani – dodaje prokurator Marciniak.

Aż 40 zarzutów korupcyjnych

Śledztwo zostało przedłużone do czerwca 2015 r. – Trwa nieustanna praca nad dokumentami zabezpieczonymi w urzędzie i GZNK – tłumaczy Mariusz Marciniak. – Od rezultatów tej pracy zależy to, w jakim charakterze będą przesłuchiwane kolejne osoby – świadków lub podejrzanych.

Wszystko zaczęło się od dwóch pracownic wydziału gospodarki komunalnej. 45-letnia Katarzyna M. i 53-letnia Krystyna W. pod koniec sierpnia ub.r. zostały aresztowane na trzy miesiące. Kobiety miały brać pieniądze w zamian za przyznawanie prawa do mieszkań komunalnych osobom, którym takie lokale się nie należały, bo nie spełniały kryteriów. Wysokość korzyści majątkowych, które obie kobiety miały przyjąć, była nie mniejsza niż łącznie 536 tys. zł. Na Krystynie W., która w areszcie spędziła ponad trzy miesiące, ciąży dziś 40 zarzutów o charakterze korupcyjnym. Krystynie M. śledczy postawili 19 zarzutów.

Kolejnymi dwiema urzędniczkami w sprawie są Marzena S. i Beata Z. (po trzy zarzuty, zastosowano poręczenie majątkowe i zawieszenie w czynnościach). W przypadku Marzeny S. do aresztowania doszło w wyniku zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa złożonego przez wydział gospodarki komunalnej. Przyczyną był donos na urzędniczkę, który złożył mieszkaniec Gdańska. Zatrzymana pracowała w urzędzie od 1989 r. Piątą urzędniczką jest Krystyna D. W trakcie zatrzymania była już na emeryturze. Ciąży na niej już 30 zarzutów. Powołując się na wpływy w magistracie, obiecywała lokale komunalne poza kolejką. Za pośredniczenie miała otrzymać w sumie 107,5 tys. zł. Kobietom grozi do 10 lat więzienia.

Klauzula niekaralności

Do tej pory przesłuchano kilkudziesięciu świadków, część z nich skorzystała z klauzuli niekaralności, wynikającej z art. 229 § 6 Kodeksu karnego, który mówi, że „Nie podlega karze sprawca przestępstwa określonego w § 1-5, jeżeli korzyść majątkowa lub osobista albo ich obietnica zostały przyjęte przez osobę pełniącą funkcję publiczną, a sprawca zawiadomił o tym fakcie organ powołany do ścigania przestępstw i ujawnił wszystkie istotne okoliczności przestępstwa, zanim organ ten o nim się dowiedział”.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano prezydenta Zawiercia

Prezydent Zawiercia Ryszard M. został wczoraj zatrzymany pod zarzutami korupcyjnymi – poinformował Adam Jachimczak z zespołu prasowego śląskiej policji. Informacje te potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek. Prezydentowi postawiono trzy zarzuty dotyczące przyjmowania korzyści majątkowych. Chodziło o kwoty od kilku do kilkuset tysięcy złotych. Został już przesłuchany, a dziś prokuratura i ewentualnie sąd będą decydować, czy trafi do aresztu, czy zostanie zwolniony.

Zatrzymany został też 37-letni mieszkaniec Zawiercia. Miał powoływać się na wpływy w urzędzie miasta. Jemu postawiono zarzut płatnej protekcji. Mężczyzna po przesłuchaniu został zwolniony. Według informacji policji w postępowaniu zabezpieczono m.in. dokumentację urzędów miasta w Zawierciu i Porębie, zakładu gospodarki mieszkaniowej w Zawierciu oraz osób fizycznych i podmiotów gospodarczych. Żródło info i foto: RMF24.pl

Ponad 3 tys. zarzutów dla pracowników urzędu miasta

Chorzowscy policjanci zwalczający przestępczość gospodarczą zakończyli śledztwo przeciwko dwóm pracownikom urzędu miasta. Są oni podejrzani o przekroczenie uprawnień oraz przywłaszczenie pieniędzy. W sumie sprawcom przedstawiono ponad 3 tys. zarzutów popełnienia przestępstw, za które grozi kara do 10 lat więzienia. Policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą chorzowskiej komendy we wrześniu 2011 roku zatrzymali 47-letniego mężczyznę i 52-letnią kobietę, pracowników urzędu miejskiego. Urzędnicy przelewali na swoje konta bankowe część wpłat za wydane koncesje na sprzedaż alkoholu. Żródło info i foto: Policja.pl

CBA w poznańskich urzędach

Agenci CBA od rana przeszukują Urząd Wojewódzki w Poznaniu, Urząd Miasta w Poznaniu, Komendę Miejską Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu, Miejskie Centrum Sportu i Rekreacji oraz Spółkę Euro 2012 w Poznaniu – dowiedział się reporter RMF FM. Chodzi o dokumenty związane z budowa stadionu miejskiego w Poznaniu. Wszystko zaczęło się od kontroli przeprowadzonej przez CBA w lutym tego roku. CBA stwierdziła nieprawidłowości przy przetargach, co zakończyło się wszczęciem trzech śledztw przez prokuraturę. Pierwsze z nich dotyczy oświetlenia stadionowego a dwa kolejne nieprawidłowości w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji oraz w spółce Euro 2012. Agenci CBA od godz. 9 zabezpieczają wszelką możliwą dokumentację związana właśnie z tymi trzema śledztwami. Szczególnie sprawdzane są dwa wydziały w urzędach miejskim i wojewódzkim – wydział urbanistyki oraz Inspektora Nadzoru Budowlanego.Żródło info i foto: RMF24.pl