USA: Seryjny morderca grasuje w Chicago? 51 zabitych kobiet w przeciągu 18 lat

W Chicago prawdopodobnie grasuje seryjny morderca. Policja uważa, że 51 morderstw na kobietach dokonanych w ostatnich 18 latach w mieście i okolicach może mieć ze sobą związek. Sprawę opisał portal rmf24.pl.

Od 2001 r. w Chicago i okolicach dokonano 51 nierozwiązanych do tej pory morderstw na kobietach. Wszystkie zostały uduszone – znajdywano je w opuszczonych domach lub zaułkach. Ofiary mordów nie był zamożne, większość z nich to prostytutki.

Wśród elementów je łączących policja wymienia ten sam kod genetyczny zidentyfikowany w 21 przypadkach. Śledczy wykluczają motyw rabunkowy. Jak uważa Eddie Johnson, nadkomisarz departamentu policji, nie ma większych wątpliwości, że w mieście grasuje seryjny morderca.

– Uwierzcie mi: gdyby było inaczej, nie mówiłbym o tym – stwierdził Johnson na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej.

Fakt, że Chicago jest jednym z bardziej niebezpiecznych amerykańskich miast, być może stał się przyczyną wcześniejszego niewiązania tych przypadków ze sobą. Jak informuje FBI, „agenci nie spoczną dopóki, nie uda się zatrzymać seryjnego mordercy”.
Źródło info i foto: TVP.info

Adwokatka Juliana Assange gotowa współpracować ze Szwecją w sprawie ekstradycji

Adwokatka założyciela demaskatorskiego portalu WikiLeaks Juliana Assange’a oświadczyła w niedzielę, że jest gotowa współpracować z władzami Szwecji, jeśli te zażądają ekstradycji jej klienta, ale priorytetem pozostaje uniknięcie ekstradycji do USA.

„Julian nigdy nie martwił się o to, czy stanie przed brytyjskim czy szwedzkim wymiarem sprawiedliwości” – powiedziała mecenas Jennifer Robinson. „Naszą troską jest i zawsze było zapobieżenie wysłaniu go do Stanów Zjednoczonych”.

Assange, który od siedmiu lat przebywał w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, został aresztowany w czwartek. Policjanci mogli zatrzymać Australijczyka dzięki temu, że władze Ekwadoru podjęły decyzję o wycofaniu udzielonego mu azylu politycznego i pozwoliły funkcjonariuszom na wejście na teren placówki dyplomatycznej.

46-letni Assange ukrywał się w ambasadzie Ekwadoru przed brytyjską policją, która chciała go aresztować za niestawienie się w sądzie 29 czerwca 2012 r. Wezwanie dotyczyło wydanego przez Szwecję w 2010 r. międzynarodowego nakazu aresztowania w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne i gwałt.

Szwedzcy śledczy wstrzymali później prowadzenie tego postępowania, ale szef WikiLeaks pozostawał w ambasadzie Ekwadoru. Jego prawnicy argumentowali, że mógłby zostać wydany władzom USA w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi amerykańskimi dokumentami dotyczącymi wojska i dyplomacji. Był to największy wyciek informacji w historii USA.

Po aresztowaniu Assange’a prawniczka domniemanej ofiary Assange’a zapowiedziała podjęcie próby ekstradycji do Szwecji, mówiąc, że „żadna ofiara gwałtu nie powinna czekać dziewięć lat na sprawiedliwość”. Szwedzka prokuratura oświadczyła tymczasem, że śledzi rozwój sytuacji w związku z aresztowaniem Assange’a, i dodała, że dochodzenie może być wznowione tak długo, jak domniemane przestępstwo nie ulegnie przedawnieniu, czyli w tym przypadku do sierpnia 2020 r.
Źródło info i foto: interia.pl

Słabe zarzuty wobec założyciela WikiLeaks

Brytyjska policja aresztowała Juliana Assange w czwartek w londyńskiej ambasadzie Ekwadoru, gdzie udzielono mu azylu jeszcze w 2012 r. Aresztowanie było możliwe dzięki nakazowi ekstradycji wystawionemu przez Stany Zjednoczone, które oskarżają go o spisek w celu włamania do komputera – wygląda na to, że sprawę ma już wygraną, pisze Jack Shafer z POLITICO.

Brytyjska policja aresztowała Juliana Assange w czwartek w londyńskiej ambasadzie Ekwadoru, gdzie udzielono mu azylu jeszcze w 2012 r. Aresztowanie było możliwe dzięki nakazowi ekstradycji wystawionemu przez Stany Zjednoczone, które oskarżają go o spisek w celu włamania do komputera – wygląda na to, że sprawę ma już wygraną, pisze Jack Shafer z POLITICO.

Jeżeli jednak bliżej przyjrzymy się aktowi oskarżenia, który skupia się na bardzo wąskiej kwestii włamania do komputera, to widać wyraźnie, że amerykański rząd jest w pełni świadomy, czym by ryzykował oskarżając wydawcę o to, że coś opublikował. Assange może się w ten sposób znaleźć w wymarzonej dla siebie roli, a wyznaczył mu ją ten sam rząd, którym się brzydzi.

Jeżeli sprawa przebiegnie zgodnie z oczekiwaniami, Assange najpierw będzie miał okazję, by jeszcze w Wielkiej Brytanii pokazać światowej opinii publicznej, że to wszystko jest polityczną ustawką. A jeżeli nawet przegra tę rundę i sprawa przeniesie do Stanów Zjednoczonych, być może zdoła zmusić amerykański rząd, by zgodnie z prawem dostarczył jako dowód tonę dokumentów, czyli to, co Assange uwielbia najbardziej.

Biorąc pod uwagę szeroką paletę zarzutów, które prokuratorzy rozważali przeciwko Assange’owi, w tym zarzut szpiegostwa, ich akt oskarżenia wygląda cienko. Jeżeli prokuratorzy nie podniosą silniejszych zarzutów przeciwko Assange’owi – a Reuters informuje, że Departament Sprawiedliwości rozważa taką opcję – były zbieg może wykorzystać brytyjską procedurę ekstradycyjną, by uniknąć amerykańskiego sądu.

Co zarzucają Assangeowi

Adwokat Ken White jako jeden z pierwszych zwrócił uwagę na wąski zakres aktu oskarżenia. Unika on jak ognia problemów związanych z Pierwszą Poprawką – gwarantującą wolność słowa – i nie obciąża Assange’a zarzutami związanymi z ujawnianiem tajemnic państwowych. Oskarża go natomiast o przestępstwa komputerowe – pomoc byłej szeregowej Chelsea Manning przy włamaniu do zastrzeżonego rządowego systemu komputerowego zawierającego informacje niejawne. (To właśnie Manning ściągnęła zastrzeżone pliki i udostępniła je WikiLeaks, który je potem opublikował).

Czy Assange rzeczywiście w tym pomagał? Oskarżenie w tej kwestii jest dość mętne. „Złamanie hasła miało pozwolić Manning zalogować się” do komputerów, do których nie powinna mieć dostępu, głosi akt oskarżenia. „Takie działanie mogło utrudnić śledczym identyfikację Manning jako źródła”, czytamy dalej.

Twierdzenie rządu, że Assange zaoferował Manning pomoc przy łamaniu haseł, nie jest żadną nowością – sprawa wypłynęła podczas procesu Manning w 2011 r. Sprawę opisało wtedy POLITICO piórem Josha Gersteina, który ujawnił, że prokuratorzy przedstawili zapis czatów z komputera osobistego Manning, w których poprosiła użytkownika o nicku „Nathaniel Frank” o radę w sprawie łamania haseł. Prokuratorzy powiązali tę tożsamość z adresem e-mail używanym przez Assange’a. „Frank” odpowiedział, że ma tablice matematyczne, zwane „tęczowymi”, które mogą jej pomóc.

Prokuratorzy prawdopodobnie z dwóch powodów zdecydowali się oskarżyć Assange’a o zwykłe przestępstwo komputerowe, a nie o szpiegostwo. Przestępstwa komputerowe są prawnie karalne zarówno w USA, jak i w Wielkiej Brytanii, a przypadki ekstradycji, które ich dotyczą, są stosunkowo proste.

Wniesienie oskarżenia o szpiegostwo skomplikowałoby ekstradycję, pozwalając obwinionemu powołać się na „wyjątek przestępstwa politycznego” i podnieść argument, że traktat pomiędzy USA i Wielką Brytanią stanowi, że nikt nie może zostać poddany ekstradycji za przestępstwo o charakterze politycznym. Fethullah Gulen, turecki dysydent mieszkający obecnie w Stanach Zjednoczonych, chce właśnie na mocy tej klauzuli zabezpieczyć się przed próbą ekstradycji do Turcji.

Czego obawiają się amerykańscy prokuratorzy

Jeśli amerykańscy prokuratorzy nie wniosą żadnych dodatkowych zarzutów przeciwko Assange’owi, z pewnością będzie on argumentował w postępowaniu ekstradycyjnym, że Stany Zjednoczone próbują oszukać władze brytyjskie w kwestii ich prawdziwych motywów: podnoszą kwestię przestępstwa A (hakerstwo), podczas gdy ich prawdziwym zamiarem jest ukaranie go za niezapisane w akcie oskarżenia przestępstwo B (pomoc w kradzieży dokumentów niejawnych). (Obecny akt oskarżenia sugeruje, że Assange podejmował takie próby, ale nie stawia wprost takiego zarzutu).

Oskarżony mógłby także z powodzeniem argumentować, że zarzuty komputerowe są listkiem figowym i że Stany Zjednoczone używają ich jako pretekstu w celu przeprowadzenia ekstradycji, by następnie oskarżyć go o szpiegostwo, gdy przyjedzie do Ameryki. Każdy z tych argumentów mógłby przekonać Brytyjczyków.

Nawet jeżeli prokuratorzy doprowadzą do ekstradycji Assange’a, nadal będzie on mógł mocno uprzykrzać im życie. Mógłby na przykład domagać się wydania mnóstwa dokumentów rządowych, by bez względu na wagę zarzutów, zwiększyć swoje szanse na obronę. Czy prokuratorzy są gotowi przekazać Julianowi Assange’owi dodatkowe informacje – za pośrednictwem jego prawników – tylko po to, by go pogrążyć? Za przestępstwo, o które jest obecnie oskarżany grozi stosunkowo niewielka kara pięciu lat więzienia.

Powodem, dla którego prokuratorzy nie chcą powiązać Assange’a ze szpiegostwem, jest to, co „Washington Post” w artykule z 2013 r. nazwał „problemem »New York Timesa«”. Dotyczył on decyzji z czasów Obamy, by nie oskarżać Assange’a. „Gdyby Departament Sprawiedliwości postawił w stan oskarżenia Assange’a, musiałby również oskarżyć »New York Timesa« i inne media i dziennikarzy, którzy opublikowali materiały niejawne, w tym Washington Post i brytyjski dziennik »Guardian«”, powiedział gazecie anonimowy amerykański urzędnik.

Może być prawdą, co podnoszą zaniepokojeni obrońcy wolności prasy, że działania podjęte przeciwko Assange’owi sygnalizują gotowość części administracji Trumpa, by uchylić część zabezpieczeń gwarantowanych przez Pierwszą Poprawkę i ścigać media za ujawnianie informacji niejawnych. Nie powinno to jednak odstraszyć dziennikarzy od wykonywania ich zawodu w taki sposób jak dotychczas. Jeżeli administracja Trumpa nie zdecyduje się na radykalne kroki, Pierwsza Poprawka wydaje się bezpieczna.
Źródło info i foto: onet.pl

28-letni Amerykanin planował wjechać ciężarówką w tłum ludzi. Usłyszał zarzuty

28-letni Amerykanin usłyszał zarzut planowania zamachu terrorystycznego. Według Departamentu Sprawiedliwości USA Rondell Henry zamierzał użyć skradzionej ciężarówki, by wjechać nią w ludzi. Miał się inspirować działaniami Państwa Islamskiego.

Śledczy uważają, że Henry zamierzał zaatakować ludzi w parku rozrywki National Harbor w stanie Maryland. Według prokuratury, zamiarem mężczyzny pochodzącego z Germantown, również w stanie Maryland, było wywołanie „paniki i chaosu” i doprowadzenie do sytuacji podobnej do tej z Nicei na południu Francji.

14 lipca 2016 roku, w dniu francuskiego święta narodowego zamachowiec pochodzenia tunezyjskiego Mohamed Lahouaiej Bouhlel wjechał tam ciężarówką na popularną promenadę i zabił 87 osób. Ponad 200 osób zostało rannych.

Do podobnego atak doszło również 19 grudnia 2016 w Berlinie. Tam terrorysta Anis Amri taranował ciężarówką osoby, które przyszły na jarmark bożonarodzeniowy na Breitscheidplatz. Zginęło wówczas 12 osób, w tym polski kierowca Łukasz Urban, zaś około 50 zostało rannych. W obu przypadkach odpowiedzialność za atak wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: TVP.info

Arizona: 55-letnia babcia zastrzeliła dwóch ośmioletnich wnuków

Policja w Arizonie aresztowała 55-letnią Dorothy Flood, która będąc pod wpływem narkotyków, zastrzeliła swoich dwóch ośmioletnich wnuków bliźniaków, którymi miała się opiekować.

Przedstawiciele Pima County Sheriff’s Office w Arizonie poinformowali, że kobieta została aresztowana dzień po tym, jak w jej domu w Tucson znaleziono ciała dwóch chłopczyków: Jordana i Jadena Webbów. Odkrycia dokonano po tym, jak zjawili się tam ratownicy, wezwani do tego, by interweniować przy zasłabnięciu. Po przybyciu na miejsce znaleźli w domu nieprzytomną kobietę. Podczas gdy kilku medyków rozpoczęło reanimację, inni postanowili przejrzeć pozostałe pomieszczenia. W dwóch osobnych sypialniach znaleźli ciała chłopców. Byli martwi. Przyczyną zgonu były rany postrzałowe.

Według śledczych i ratowników kobieta straciła przytomność z powodu przedawkowania narkotyków i będąc w narkotycznym amoku, zabiła wnuczków. Kobieta została najpierw przewieziona na odtrucie do szpitala, a następnie została aresztowana. Śledztwo w sprawie ciągle trwa.
Źródło info i foto: se.pl

Agnes Callamard Prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa Dżamala Chaszodżdżiego. Nie mogła wejść do saudyjskiego konsulatu

Agnes Callamard, przedstawicielka ONZ prowadząca międzynarodowe śledztwo w sprawie morderstwa Dżamala Chaszodżdżiego, nie mogła wejść do saudyjskiego konsulatu w Stambule, gdzie zginął dziennikarz. Wysłanniczka ONZ zbadała teren przy konsulacie i spotkała się z tureckimi władzami.

Agnes Callamard oświadczyła, że wniosek o wejście do konsulatu został wysłany późno i trzeba dać czas saudyjskim służbom na rozpatrzenie tej prośby. Jednocześnie wezwała saudyjskie władze, by zgoda na wejście do konsulatu została wydana do 2 lutego.

Międzynarodowe dochodzenie

Rzecznik rządzącej Turcją Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, Omer Celik nazwał incydent skandalem i podkreślił potrzebę rozpoczęcia międzynarodowego śledztwa w sprawie zabójstwa saudyjskiego dziennikarza, Dżamala Chaszodżdżiego.

Wcześniej Agnes Callamard spotkała się z szefem tureckiego MSZ Mevlutem Cavusoglu i ministrem sprawiedliwości Abdulhamitem Gülem. Dyrektor ds. komunikacji w kancelarii prezydenta Erdogana napisał na Twitterze, że liczy na to, że sprawiedliwości stanie się zadość. Jednocześnie podkreślił, że nadal nie są znani sprawcy morderstwa. Wciąż nie wiadomo też, gdzie znajduje się ciało zabitego dziennikarza.

Tajemnicza śmierć Dżamala Chaszodżdżiego

Dżamal Chaszodżdżi był saudyjskim dziennikarzem mieszkającym na emigracji w Stanach Zjednoczonych. Został zamordowany 2 października 2019 r. w saudyjskim konsulacie w Stambule. Znany był z krytyki wobec władz Królestwa, pisał m.in. dla „Washington Post”. Po sprzecznych wyjaśnieniach Arabia Saudyjska przyznała, że dziennikarz zginął w konsulacie, twierdząc jednocześnie, że władze nie miały nic wspólnego ze śmiercią dziennikarza. Do tej pory saudyjska prokuratura skazała w tej sprawie jedenaście osób. Turcja stoi na stanowisku, że wyniki saudyjskiego dochodzenia nie są wystarczające i konieczne jest międzynarodowe śledztwo w sprawie śmierci Dżamala Chaszodżdżiego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Chiny: Kanadyjczyk skazany na karę śmierci sam napisał apelację od wyroku

Przekazanie Kanadzie przez USA formalnego wniosku o ekstradycję wiceprezes Huawei Meng Wanzhou to jednocześnie kolejny etap losów trzech Kanadyjczyków zatrzymanych w Chinach. Jeden z nich, skazany na karę śmierci, złożył w poniedziałek apelację od wyroku. Ministerstwo sprawiedliwości USA przedstawiło w poniedziałek Huawei oraz jej wiceprezes Meng Wanzhou 13 zarzutów, związanych z łamaniem amerykańskich sankcji przeciwko Iranowi oraz dotyczących licznych oszustw, w tym bankowych, elektronicznych i kradzieży technologii.

Meng zatrzymano 1 grudnia w Kanadzie na wniosek władz amerykańskich, została zwolniona za kaucją i przebywa obecnie w areszcie domowym w Vancouver. Jak powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej pełniący obowiązki prokuratora generalnego USA Matthew Whitaker, USA starają się o ekstradycję Meng i przekażą Kanadzie formalny wniosek do środy, 30 stycznia. Tydzień temu Chiny zażądały, aby Stany Zjednoczone zrezygnowały z wnioskowania o ekstradycję Meng z Kanady.

Po jej aresztowaniu chińskie władze zagroziły Kanadzie „poważnymi konsekwencjami”, jeśli nie zostanie ona natychmiast uwolniona. Kilka dni po zatrzymaniu Meng, w Chinach aresztowano byłego dyplomatę Michaela Kovriga i przedsiębiorcę Michaela Stavora – Kanadyjczyków podejrzanych o „działalność zagrażającą bezpieczeństwu narodowemu Chin”. Chiński sąd podwyższył również niedawno innemu obywatelowi Kanady Robertowi Schellenbergowi wyrok za przemyt narkotyków z 15 lat więzienia na karę śmierci. Rząd Kanady zwrócił się już do Chin o ułaskawienie Schellenberga.

Różne definicje praworządności

Jak podał w poniedziałek dziennik „The Globe and Mail”, Robert Schellenberg złożył apelację od wyroku. Kanadyjczyk, korzystając z porad swojego chińskiego prawnika, sam napisał list w sprawie apelacji, co w Chinach uznawane jest za rzecz niespotykaną. Nie wiadomo, jak długo zajmie rozpatrzenie apelacji. Cytowany przez dziennik rzecznik prasowy chińskiego MSZ powiedział w poniedziałek, że „podstawą działania Chin jest praworządność”. Pojęcia praworządności i państwa prawa powracają w trwającym od grudnia ubiegłego roku dyplomatycznym sporze między Kanadą a Chinami. Kanada odwołuje się do zasady praworządności i wyraża swoje zaniepokojenie losem Kanadyjczyków, Chiny natomiast powracają do wypowiedzi na temat suwerenności swoich decyzji.

Media kanadyjskie zwracały uwagę, że pojęcie praworządności, tak jak jest ono rozumiane w zachodnich demokracjach, ma inne znaczenie w komunistycznych Chinach.

Huawei na celowniku

W wielu krajach rośnie nieufność wobec koncernu Huawei, największego producenta sprzętu telekomunikacyjnego na świecie. USA i niektórzy ich sojusznicy podejrzewają firmę o niejawne związki z chińskim rządem i obawiają się, że może ona wykorzystywać produkowane przez siebie urządzenia do prowadzenia działalności szpiegowskiej na rzecz Pekinu. Huawei zaprzecza tym zarzutom.

Założycielem istniejącej od 1987 roku firmy Huawei jest Ren Zhengfei, ojciec Meng Wangzhou. Według amerykańskich prokuratorów wartość jego majątku wynosi 3,2 mld dolarów, plasując go na 83. miejscu na liście najbogatszych ludzi na świecie. Ren Zhengfei był w przeszłości inżynierem pracującym dla chińskiego wojska. Kanada nie podjęła jeszcze decyzji w sprawie dopuszczenia Huawei do działania na krajowym rynku technologii 5G, ale w ubiegłym tygodniu rząd poinformował, że zainwestuje 40 mln dolarów kanadyjskich we współpracę z fińską Nokią. Prace badawcze mają być prowadzone na terenie Kanady.

Kilka dni wcześniej minister bezpieczeństwa publicznego Ralph Goodale powiedział, że Kanada nie będzie narażać swojego bezpieczeństwa, rozważając opcje wyboru dostawcy technologii 5G.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Dwie strzelaniny w Luizjanie. 21-letni sprawca zabił 5 osób, w tym swoich rodziców i dziewczynę

Policja w amerykańskim stanie Luizjana poszukuje mężczyzny podejrzanego o zabicie pięciu osób w dwóch oddzielnych, ale powiązanych ze sobą strzelaninach. Wśród ofiar byli jego rodzice oraz dziewczyna.

Do strzelanin doszło w parafiach Ascension i Livingston, położonych na południe od stolicy Luizjany – Baton Rouge. W sobotę rano czasu lokalnego, policja została wezwana na pole kempingowe w mieście Gonzales. Kiedy śledczy przybyli na miejsce, znaleźli dwie postrzelone osoby, 51-letnich Elizabet i Keith Theriot, którzy jeszcze żyli.

Małżeństwo powiedziało śledczym że sprawcą był ich syn, 21-letni Dakota Theriot. Rodzice niedawno kazali mu opuścić ich dom i nigdy do niego nie wracać. Para została przewieziona do szpitala, ale wkrótce oboje zmarli.

Później bandyta zabił trzy inne osoby w sąsiedniej parafii Livingston. 21-latek nie był z nimi spokrewniony, ale je znał. Jego ofiarami byli 43-letni Billy Ernest, 20-letnia Summer Ernest oraz 17-letni Tanner Ernest. Według policyjnych raportów, Summer była dziewczyną sprawcy. Billy był jej ojcem, a Tanner bratem.

Moja rodzina poznała go w zeszły weekend na przyjęciu urodzinowym i nie sprawił na nich dobrego wrażenia- powiedziała agencji Associated Press Crystal DeYoung – siostra Billy’ego Ernesta.

21-latek prawdopodobnie uciekł skradzioną rodzinie ciężarówką. Śledczy podejrzewają, że udał się do sąsiedniego stanu Missisipi. Mężczyzna jest poszukiwany w związku z podejrzeniem o morderstwo pierwszego stopnia, nielegalne użycie broni oraz włamanie.
Źródło info i foto: o2.pl

Aresztowany przez FBI Roger Stone wyjdzie za kaucją?

Sąd na Florydzie wyraził zgodę na zwolnienie za kaucją Rogera Stone’a, konsultanta politycznego i lobbysty, który wspierał kampanię prezydencką Donalda Trumpa – poinformowała AFP, powołując się na amerykańskie media. Stone’a aresztowano w związku ze śledztwem ws. rosyjskich prób wpływania na wybory w USA.

Doradca Trumpa został zatrzymany w piątek przed świtem na Florydzie.Kaucja ma wynieść 250 tys. dol. Wcześniej informację o aresztowaniu 66-letniego Stone’a podało biuro prowadzącego śledztwo specjalnego prokuratora Roberta Muellera.

Jak oświadczono, Stone’owi postawiono siedem zarzutów: jeden dotyczący utrudniania śledztwa, pięć zarzutów składania fałszywych zeznań i jeden wpływania na świadka w celu składania przez niego fałszywych zeznań. Zarzuty są związane ze sprawą domniemanego przechwycenia przez rosyjskich hakerów e-maili wysyłanych przez sztab Partii Demokratycznej.

Konsultant polityczny, który został aresztowany w piątek przed świtem na Florydzie, ma w ciągu dnia stanąć przed sądem w Fort Lauderdale.

Stone pracował w sztabie wyborczym w początkowej fazie kampanii prezydenckiej Trumpa, ale jeszcze w połowie 2015 roku z niego odszedł. W dalszym ciągu jednak wspierał późniejszego prezydenta m.in. oczerniając jego rywali. Działalność Stone’a podczas kampanii od dawna budziła zainteresowanie Muellera. Celem prowadzonego przez niego śledztwa jest wyjaśnienie, czy Rosja próbowała ingerować w przebieg wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku i czy sztab Trumpa utrzymywał jakieś kontakty z Rosjanami. Prezydent temu konsekwentne zaprzecza, nazywając dochodzenie „polowaniem na czarownice”.

Efektem dochodzenia jest jak dotychczas postawienie zarzutów ponad 20 obywatelom Rosji, a także kilku osobom z otoczenia Trumpa na czele z byłym prezydenckim doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Michaelem Flynnem oraz byłym szefem kampanii Paulem Manafortem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kalifornia: Zaginął nauczyciel z Polski

Policja z San Diego w amerykańskim stanie Kalifornia poszukuje nauczyciela z krakowskiego liceum. 30-letni Michał Krówczyński poleciał do Stanów Zjednoczonych na urlop i tam zaginął. Jednymi z ostatnich, którzy widzieli go na miejscu, są jego pochodzący z Polski przyjaciele. O zaginionym Polaku informują amerykańskie media. Katarzyna, przyjaciółka Michała, była jedną z ostatnich osób, które go widziały. Dzień przed zaginięciem był u niej na obiedzie.

– Wyglądało, że wszystko u niego jest OK. Wyszedł wieczorem, by złapać bezpośredni autobus do hotelu w dzielnicy San Diego, La Jolla – wyjaśniała.

Ostatnie opublikowane zdjęcie zrobił w meksykańskiej Tijuanie

Mężczyzna zaginął 18 stycznia, w piątek. Tego dnia rano wymeldował się z hotelu, zostawił tam jednak swój bagaż. Obsłudze hotelowej powiedział, że wróci po niego jeszcze przed podróżą do Phoenix. Tam umówiony był ze swoim przyjacielem Sebastianem Rudewiczem, jednak na spotkanie nie dotarł.

– To niepodobne do niego – podkreślał Sebastian, u którego Krówczyński przebywał między 11 a 16 stycznia. Mężczyzna nie pojawił się także w samolocie, którym miał wracać do Polski.

– Bardzo mnie to niepokoi – podkreśliła Katarzyna w rozmowie z amerykańskimi dziennikarzami. W dniu zaginięcia Michał opublikował trzy posty na swoim profilu społecznościowym, jeden ze zdjęciem z nieodległej od San Diego Tijuany, miasta w północno-zachodnim Meksyku leżącego przy granicy z USA.
Źródło info i foto: tvn24.pl