USA: Strzelanina na przyjęciu z okazji ukończenia szkoły

Do tragedii doszło w sobotę wieczorem, w Filadelfii (USA). Napastnik wtargnął na przyjęcie absolwenckie z okazji ukończenia szkoły i postrzelił co najmniej 8 osób. Jedna osoba została zastrzelona – informuje w poniedziałek Daily Mirror.

Jak z kolei podaje amerykańska policja, ranne są dzieci w wieku od 15 do 17 lat. Pozostałe cztery ofiary to dorośli – przekazuje CBS Philly.

Według relacji Richarda Rossa z policji w Filadelfii, rewolwerowiec zaczął strzelać w tłumie około 60 osób. Zagraniczne media informują, że w strzelaninie zginął 20-letni mężczyzna.

– Pojawił się przynajmniej jeden osobnik – nie wiemy, czy przyjechał samochodem, czy przyszedł pieszo – i oddał wiele strzałów – relacjonował Ross.

Wtargnął na przyjęcie i zaczął strzelać

Rany, które odniosły nastolatki, na szczęście nie zagrażają ich życiu. Przyjęcie z okazji ukończenia szkoły odbywało się w jednym z parków na terenie Filadelfii. Napastnik wtargnął na nie około godziny 22.00 czasu lokalnego i zaczął strzelać do świętujących ludzi. Według policji, oddał łącznie osiem lub dziewięć strzałów.

Na razie nikogo jeszcze nie aresztowano w związku ze sprawą . Funkcjonariusze poszukują świadków zdarzenia i zabezpieczają zapisy z kamer monitoringu miejskiego.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dwoje Amerykanów znaleziona martwa w hotelu. Pięć dni wcześniej zmarła tam inna kobieta

Para Amerykanów została znaleziona martwa w pokoju hotelowym na Dominikanie. Zaledwie pięć dni wcześniej, w tym samym hotelu zmarła inna Amerykanka. Przyczyna śmierci całej trójki jest taka sama. Departament Stanu informuje jednak, że nie mają informacji o tym, że między sprawami jest powiązanie.

W jednym z hoteli na Dominikanie personel znalazł ciała pary ze Stanów Zjednoczonych. Goście przyjechali tam 25 maja i mieli wyjechać dwa dni później. Gdy nie wymeldowali się z hotelu, pracownicy postanowili sprawdzić, co się z nimi dzieje.

Dominikana. Para znaleziona martwa w hotelu. Kilka dni wcześniej tak samo zmarła tam inna kobieta
63-letni Edward Nathaniel Holmes i 49-letnia Cynthia Ann Day zostali znalezieni w swoim pokoju hotelowym. Policja stwierdziła, że na ich ciałach nie było śladów przemocy, ale ich śmierć uznano za podejrzaną, ponieważ Holmes tego samego dnia wcześniej skarżył się na bóle w klatce piersiowej. Nie chciał jednak pomocy lekarskiej. Kilka godzin później już nie żył. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci pary była niewydolność oddechowa.

Jak podaje ABC News, pięć dni wcześniej w tym samym hotelu na Dominikanie zmarła inna Amerykanka – 41-letnia Miranda Schaupp-Werner. Przyczyną śmierci kobiety również była niewydolność oddechowa i obrzęk płuc. O sprawie poinformował pełnomocnik rodziny Schaupp-Werner, który uważa, że sprawa śmierci pary i jego klientki są powiązane. Powiedział ABC News, że śmierć 41-latki była niespodziewana i nagła, podkreślił, że kobieta nie miała wcześniej żadnych problemów zdrowotnych. Miranda Schaupp-Werner zmarła niedługo po zameldowaniu się w hotelu. Jej mąż, którzy był z nią w pokoju, powiedział, że po wypiciu drinka z pokojowego minibarku, jego żona nagle źle się poczuła, a chwilę później straciła przytomność.

Gdy rodzina Schaupp-Werner dowiedziała się, że pięć dni później w tym samym hotelu zmarły kolejne dwie osoby, nabrała podejrzeń. Podejrzewają, że cała trójka Amerykanów mogła zostać otruta i poprosili o interwencję amerykańskie służby. – Nie przeprowadzono badań toksykologicznych i nie zbadano drinka, którego wypiła pani Shaup-Werner ani szklanki, z której go wypiła – mówi Jay McDonald, pełnomocnik rodziny.

Departament Stanu USA poinformował, że cały czas monitoruje sprawy związane ze śmiercią trójki obywateli Stanów Zjednoczonych, ale dodaje, że według wiedzy jaką posiada, nie istnieje żaden związek między tymi tragicznymi przypadkami. Lokalne władze na Dominikanie prowadzą śledztwo kryminalne tylko w sprawie Holmesa i Day. W sprawie Mirandy Schaupp-Werner stwierdzono, że jej śmierć nie była podejrzana.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

USA: Opublikowano raport dotyczący wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele

W Stanach Zjednoczonych opublikowano doroczny raport na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele. Wynika z niego, że w ostatnim badanym roku (lipiec 2017- czerwiec 2018) odnotowano dwa razy więcej nowych zgłoszeń (1455).

Zdecydowana większość przypadków dotyczy jednak okresu 1960-1990, a w szczególności lat 70. ubiegłego wieku. 92 proc. sprawców już nie żyje bądź zostało usuniętych z kapłańskiej posługi.

Odnotowano 26 zgłoszeń dotyczących spraw aktualnych, ale tylko w trzech przypadkach oskarżenia uznano za zasadne i odsunięto kapłana od posługi. W sześciu innych przypadkach trwa jeszcze dochodzenie. Aby zdać sobie sprawę z aktualnej skali nadużyć, trzeba pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych posługuje ponad 37 tys. księży.

Radykalny wzrost liczby zgłoszeń dotyczących przypadków sprzed kilkudziesięciu lat jest najprawdopodobniej związanych z głośnymi skandalami, które miały miejsce w ubiegłym roku, a w szczególności ze sprawą byłego kardynała Theodore\’a McCarricka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Znamy sprawcę masakry w Virginia Beach

To najczarniejszy dzień w dziejach Virginia Beach! Tak mieszkańcy mówią o strzelaninie w urzędzie miejskim, w której życie straciło 12 osób. Grozę potęguje to, że sprawca był kolegą z pracy ofiar. Wszyscy go znali, a teraz zszokowani zastanawiają się, co pchnęło go do tej zbrodni. Wiadomo jedynie, że kilka godzin wcześniej poinformował przełożonych, że planuje odejść z pracy.

Miły, spokojny, niczym się nie wyróżniał. Tak wstrząśnięci pracownicy urzędu w Virginia Beach, którzy zdołali przeżyć rzeź, mówią dziś o jej sprawcy. Inżynier DeWayne Craddock (†40 l.) pracował tam od 15 lat. Wszyscy go znali. Nic nie wskazywało na to, że dojdzie do tragedii. – Chwilę przed tym, jak zaczął strzelać, mył zęby po obiedzie i rozmawiał z nami – mówią pracownicy.

W piątek około 4 pm czasu lokalnego otworzył ogień z dwóch pistoletów. Zabił 12 osób, z których jedna – Herbert „Bert” Snelling – nie była pracownikiem urzędu, i ranił cztery, a gdy przyjechali policjanci, otworzył ogień i do nich. Zginął zastrzelony przez jednego z funkcjonariuszy. W domu Craddocka znaleziono broń i amunicję, na którą miał pozwolenie.

Pracownicy urzędu wciąż są w szoku. W sobotę razem z mieszkańcami opłakiwali zabitych kolegów na publicznych uroczystościach. – Pozostawili próżnię, której nigdy nie zdołamy wypełnić – powiedział miejski administrator Dave Hansen. Zdradził też, że na kilka godzin przed masakrą Craddock wysłał do przełożonych maila informującego o tym, że zamierza odejść z pracy.

Policja jednak wciąż bada motyw mordercy, który według współpracowników i sąsiadów był samotnikiem i niezwykle skrytym człowiekiem.
Źródło info i foto: se.pl

USA: Ojciec skazany za seks z córką

40-latek z Nebraski został skazany na dwa lata więzienia za to, że poślubił biologiczną córkę. Mężczyzna przyznał się także do utrzymywania stosunków seksualnych z 21-latką – podał „New York Post”. Z ustaleń policji wynika, że to córka wyśledziła 40-latka, po tym jak poprosiła matkę, by ta zdradziła jej, kto jest jej biologicznym ojcem. Spotkanie, do którego doszło trzy lata temu, zorganizowała matka dziewczyny. Początkowo oboje próbowali nawiązać naturalne relacje ojciec-córka, ale we wrześniu ubiegłego roku ich kontakty stały się kazirodcze.

Jak donosi „New York Post”, powołując się na lokalne media, które dotarły do uzasadnienia wyroku, podłożem takiego zachowania miała być „zazdrosna rywalizacja z przyrodnią siostrą o to, kto mógłby uprawiać seks z ojcem”.

W trakcie postępowania sądowego, prawnik oskarżonego mężczyzny powiedział, że jego klient jest zakłopotany tym, co się stało i żałuje, że w ogóle do tego doszło. Adwokat starał się także wykazać, że ojciec dziewczyny „doznał urazu mózgu” i nie był w stanie poprawnie ocenić swoich niezdrowych relacji z córką.

Sąd ostatecznie skazał 40-latka na dwa lata więzienia i dodatkowy, roczny nadzór po odbyciu kary.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Virginia Beach: Strzelanina w jednym z urzędów. Wieloletni pracownik zabił 12 osób

Trzynaście osób zginęło w wyniku strzelaniny w miejscowości Virginia Beach w amerykańskim stanie Wirginia. Cztery osoby przebywają w szpitalu. Wśród zabitych jest sprawca, który został zastrzelony przez policjantów. Do strzelaniny doszło w budynku miejskiego urzędu w Virginia Beach około 16:00 czasu lokalnego. Uzbrojony w pistolet z tłumikiem napastnik zastrzelił jedną osobę przed budynkiem, wszedł do środka i zaczął strzelać do urzędników i interesantów.

11 osób zginęło na miejscu, a jedna zmarła później w szpitalu. Cztery osoby zostały ranne.

– Byliśmy przerażeni. Wszystko wydawało się nierealne, jak we śnie. Boisz się, bo jedyne co słyszysz, to strzały – mówiła cytowana przez Associated Press Megan Banton, jedna z uczestniczek wydarzeń. Wraz z ok. 20 osobami zabarykadowała się w biurze, przysuwając biurko do drzwi.

Strzelanina w Virginia Beach

– To najbardziej tragiczny dzień w historii Virginia Beach. Zabici i poszkodowania są naszymi przyjaciółmi, kolegami i sąsiadami – mówił burmistrz Bobby Dyer. Komisarz policji James Cervera poinformował, że gdy policjanci przybyli na miejsce strzelaniny, doszło do wymiany ognia ze sprawcą.

Jeden z funkcjonariuszy został trafiony w kamizelkę kuloodporną i doznał tylko lekkich obrażeń. Policjanci zastrzelili napastnika. Okazał się nim pracownik służb miejskich, ale jego nazwiska nie ujawniono. Śledztwo prowadzi lokalna policja oraz FBI.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Stracono bliskiego współpracownika Kim Dzong Una

Korea Północna dokonała w marcu br. egzekucji Kim Hiok Czola, który był odpowiedzialny za przygotowania do drugiego spotkania na szczycie prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą północnokoreańskim Kim Dzong Unem – poinformował Reuters, powołując się na południowokoreańską gazetę „Chosun Ilbo”.

Kim Hiok Czol był jednym z głównych negocjatorów podczas zakończonego fiaskiem lutowego szczytu z udziałem Kim Dzong Una i Donalda Trumpa w Hanoi i odpowiednikiem amerykańskiego wysłannika ds. Korei Stephena Bieguna.

„Kim Hiok Czol został wyśledzony i stracony na lotnisku Mirim w marcu wraz z czterema urzędnikami ministerstwa spraw zagranicznych Korei Płn.” – donosi „Chosun Ilbo”, opierając się na informacjach z anonimowego źródła.

W Hanoi obie strony nie doszły do porozumienia w sprawie denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego ani ewentualnego złagodzenia międzynarodowych sankcji nałożonych na Pjongjang za jego zbrojenia. Według gazety Czol został obarczony odpowiedzialnością za fiasko szczytu i wraz z pozostałymi straconymi urzędnikami był oskarżony o szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych.

Tłumaczka też została ukarana

Gazeta wyjaśnia, że po zakończeniu spotkania w Wietnamie Kim Jong Czol, uważany za prawą rękę Kim Dzong Una został zwolniony ze swojej funkcji i przeniesiony do pracy w prowincji Jagang. Nastomiast Kim Song Hie, która prowadziła negocjacje z Amerykanami na poziomie roboczym, została osadzona w obozie dla więźniów politycznych.

Według „Chosun Ilbo” kara więzienia spotkała także Szin Hie Jong, tłumaczkę Kim Dzong Una na spotkaniu w Hanoi, która rzekomo podważyła autorytet przywódcy reżimu poprzez popełnienie pomyłki interpretacyjnej.

Reuters pisze, że doniesienia południowokoreańskiej gazety zdaje się potwierdzać dziennik z Korei Płn. „Rodong Sinmun”, który napisał o osobach o „nastawieniu antypartyjnym i antyrewolucyjnym, których nie ominął surowy osąd rewolucji”. Według agencji w gazecie tej tego typu określenia pojawiły się po raz pierwszy do 2013 roku, gdy Kim Dzong Un wydał nakaz egzekucji swojego wuja Jang Song Thaka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Mężczyzna podpalił się przed Białym Domem

Mężczyzna podpalił się w parku The Ellipse przed Białym Domem. Na razie nie wiadomo, co było powodem jego działania. O zdarzeniu poinformowała na Twitterze agencja United States Secret Service. Szokujące nagranie trafiło do sieci. Według informacji, które przekazały służby, do zdarzenia doszło około godziny 12:20 czasu lokalnego nieopodal 15 przecznicy i Constutution Avenue.

Rzecznik Secret Service Jeffrey Adams, cytowany na portalu stacji CNBC, powiedział, że funkcjonariusze służb zareagowali w kilka sekund i zaczęli udzielać mężczyźnie pierwszej pomocy. Secret Service wydały oświadczenie, w którym poinformowano, że niezidentyfikowany mężczyzna trafił do szpitala. Na razie nic nie wiadomo na temat jego stanu. – Incydent jest przedmiotem dochodzenia. W tej chwili nie będą udzielna żadne dodatkowe informacje – powiedział Jeffrey Adams

Był to drugi taki incydent od 12 kwietnia, kiedy mężczyzna na wózku z napędem elektrycznym podpalił kurtkę na zewnątrz ogrodzenia Białego Domu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: Zmarł 12-letni chłopiec. Był bity, głodzony i więziony przez rodziców

Eduardo Posso z Bloomington w stanie Indiana w ubiegły czwartek nagle przestał oddychać. Ojciec zawiózł chłopca do szpitala, jednak nie udało się go uratować. Dochodzenie prowadzone przez miejscową policję odsłoniło okoliczności jego śmierci.

– Ta historia jest bardziej przerażająca niż wszystkie inne, z którymi dotychczas się spotkałem – powiedział szeryf Brad Swain, podczas konferencji prasowej relacjonując dochodzenie policji w sprawie śmierci chłopca. – Przez 30 lat pracy nie widziałem takiego przypadku – dodał.

– Powiedziano mi też, że dla lekarza pogotowia ratunkowego, który przeprowadzał badanie chłopca było to również bardzo trudne doświadczenie. Na własne oczy zobaczył, do jakich okrucieństw są zdolni dorośli wobec swoich dzieci – dodał szeryf.

Był bity, głodzony, więziony

Podczas przeszukania pokoju motelowego, w którym mieszkała rodzina Posso, policjanci znaleźli wideo pokazujące chłopca skutego kajdankami i przywiązanego do wanny. W pomieszczeniu znaleziono również fotografie, na których Eduardo ma na szyi elektroniczną obrożę dla psów. W pokoju było także pudło z łańcuchami, które prawdopodobnie wykorzystywano do krępowania chłopca. Zdaniem śledczych, 12-latek przez ostatni rok był bity, głodzony i więziony. Koroner Joani Shields prowadząca śledztwo w tej sprawie poinformowała, że przed śmiercią waga chłopca wahała się między 22 a 24 kilogramami. – Był bardzo wycieńczony – stwierdziła. Na ciele chłopca znaleziono liczne siniaki, kości nie były złamane.

Możliwy zarzut morderstwa

Ojciec i macocha chłopca zostali aresztowani. Postawiono im zarzut zaniedbania dziecka, jednak może on zostać poszerzony o zarzut morderstwa. Przyczyna śmierci Eduardo Posso wciąż nie jest znana. Pozostałe dzieci pary, w wieku 2, 5 i 9 lat, trafiły pod opiekę rządowej agencji opiekującej się zaniedbywanymi i wykorzystywanymi dziećmi.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: 21-letni Jake Patterson porwał 13-latkę i zamordował jej rodziców. Resztę życia spędzi w więzieniu

Sąd okręgowy w Barron, w stanie Wisconsin, skazał w piątek 21-letniego Jake’a Pattersona na podwójną karę dożywotniego więzienia, bez możliwości przedterminowego zwolnienia, za uprowadzenie 13-letniej Jayme Closs i zamordowanie jej rodziców. Dodatkowo Patterson został skazany na 40 lat więzienia za uprowadzenie nieletniej.

Sędzia James Babler oświadczył wydając wyrok, że zbrodnia, której się dopuścił Patterson jest „najbardziej przerażającą i niebezpieczną”, z jaką miał do czynienia w swojej karierze oraz, że jest on groźny dla otoczenia i dlatego musi być izolowany. Dodał, że dla niego Patterson, były pracownik wytwórni serów, jest „uosobieniem zła”.

Według prokuratury Patterson miał nosić się z zamiarem popełnienia dalszych tego rodzaju przestępstw snując fantazje o „uprowadzeniu wielu dziewczynek i zamordowaniu wielu rodzin”.

„Odzyskałam wolność, której on już nie będzie miał”

Jak ustalono podczas procesu Patterson postanowił uprowadzić Jayme Closs kiedy zobaczył ją wsiadającą do autobusu szkolnego. W październiku 2018 r. wdarł się do domu rodziców dziewczynki Jamesa i Denise, w Barron i zastrzelił ich, po czym uprowadził nastolatkę do znajdującego się na uboczu szałasu, w odległości 97 km na północ od Barron, gdzie przetrzymywał ją przez 88 dni.

10 stycznia br. Jayme udało się uciec korzystając z nieobecności Pattersona. – Obserwowałam jego rutynowe czynności i odzyskałam wolność, którą zawsze będę miała, a on już nie – powiedziała w sądzie. Patterson podczas procesu wyraził skruchę mówiąc, że gdyby mógł „cofnąłby to co zrobił”. Na dziewczynkę natknęła się przypadkowo nauczycielka Jeanne Nutter podczas spaceru z psem. Jak mówiła była ona wychudzona, brudna i w za dużych butach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl