CBA rozbiło grupę przestępczą, która wyłudziła 41 mln zł z podatku VAT

Agenci CBA zatrzymali dwie osoby wchodzące w skład zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się wyłudzaniem VAT. Zatrzymane osoby łącznie wyłudziły ponad 40 mln zł.

– Ze zgromadzonego do tej pory w śledztwie materiału wynika, że członkowie grupy działając pod pozorem prowadzenia działalności gospodarczej, fikcyjnie obracali opakowaniami kartonowymi. Ustalenia śledczych wskazują, że członkowie grupy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej wystawili blisko 1500 faktur VAT na kwotę ponad 41 mln zł, dokumentując pozorną sprzedaż. Następnie występowali o zwrot naliczonego VAT, czym wyrządzili szkodę w mieniu Skarbu Państwa na co najmniej 9.5 mln zł. Fikcyjny obrót towarem miał miejsce pomiędzy co najmniej 6 podmiotami gospodarczymi zarejestrowanymi na terenie Polski i jednym na terenie Czech – informuje Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

Zatrzymani usłyszą zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczenia nieprawdy w dokumentach, oszustwa oraz prania brudnych pieniędzy.

W styczniu i lutym tego roku CBA zatrzymało już pięciu podejrzanych do tej sprawy, w tym odpowiedzialnego za zorganizowanie i kierowanie grupą przestępczą oraz tzw. słupów wystawiających fikcyjne faktury VAT. Wobec kierownika grupy sąd zastosował trzymiesięczny areszt
Źródło info i foto: gloswielkopolski.pl

Tychy: Jest akt oskarżenia przeciwko policjantowi, który miał zgwałcić 6-letnie dziecko

Prokuratura Rejonowa w Tychach skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko policjantowi, który miał zgwałcić 6-letnią koleżankę swojej córki. Jej matka milczała, bo mężczyzna groził, że zabije dziewczynkę.

Mężczyzna usłyszał zarzuty zgwałcenia 6-latki oraz dopuszczenia się wobec niej „innej czynności seksualnej” oraz doprowadzenia jej do takiej czynności. Kolejne zarzuty, które mu postawiono, dotyczą pokazywania jej pornografii i grożenia pozbawieniem życia lub zdrowia.

Policjant miał wykorzystywać 6-latkę, gdy przychodziła na noc do jego córki. Z ustaleń śledczych wynika, że groził jej śmiercią, jeśli powie komukolwiek o tym, co z nią robi. Matka dziewczynki dowiedziała się o wszystkim ale milczała, bojąc się, że mężczyzna spełni swoje groźby.

Gdy sprawa wyszła na jaw, 6-latkę przesłuchano w obecności biegłego psychologa. Ekspert uznał, że jej słowa są wiarygodne. Mężczyzna trafił do aresztu. Wcześniej pracował w jaworznickiej drogówce. Jest już bezrobotny.
Źródło info i foto: wp.pl

Samochód wjechał w rodzinę z Polski w Watykanie. 5 osób w szpitalu

Pięcioosobowa rodzina polskich turystów z trojgiem dzieci została ranna w wypadku w środę wieczorem koło Bazyliki Świętego Piotra, gdy wpadł na nich samochód. Z pierwszych ustaleń wynika, że kierowca stracił panowanie nad kierownicą na śliskiej po deszczu nawierzchni.

Rzymskie media podają, że wieczorne zdarzenie wywołało w pierwszej chwili najwyższy alarm, gdy pojawiły się informacje o tym, że samochód uderzył w grupę pieszych, ale już po kilku minutach okazało się, że nikt z rannych nie jest w ciężkim stanie.

Wypadek miał miejsce przy prowadzącej do Watykanu alei – via della Conciliazione. Samochód uderzył w stojących na chodniku mężczyznę, kobietę oraz dzieci w wieku 3, 6 i 12 lat. Najmniejsze z dzieci w rezultacie zderzenia wypadło z wózka.

Kierowca auta, który trafił w semafor, od razu wysiadł, by udzielić pomocy rannym. Jest w szoku. Cała piątka trafiła do szpitala.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Brytyjka „spryskała się” nowiczokiem jak perfumami. Śmiertelny prezent, otrzymała od partnera

Do szokujących ustaleń dotarł brytyjski dziennik „The Sun”. Kobieta, która zmarła na skutek zatrucia nowiczokiem, buteleczkę ze śmiertelnie niebezpiecznym płynem dostała od swojego partnera, który znalazł je na ziemi i myślał, że to… perfumy.

„The Sun” ustaliła, że 45-letni Charlie, znalazł buteleczkę z trucizną w parku w Salisburry, nieopodal miejsca gdzie w marcu doszło do ataku na byłego rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala i jego córkę. Prawdopodobnie, porzucilo go tam sprawcy ataku na Rosjan. Mężczyzna przyznał w wywiadzie, że niewielką buteleczkę, przyniósł do domu i myśląc, że to perfumy, dał w prezencie swojej partnerce.

Nieświadoma niebezpieczeństwa kobieta, miała zużyć naraz całą zawartość opakowania na raz. „Perfumy” trafiły na jej oba nadgarstki po czym płyn, wtarła w skórę. Według lekarzy, działanie nowiczoka było 10 razy większe niż w przypadku Skripalów. Rosjanie prawdopodobnie zatruli się dotykając klamki drzwi – to tam znaleziono najwięcej śladów nowiczoka.

– Jest mi bardzo przykro, że Dawn nie żyje. To szokująca historia. Kiedy się o tym dowiedziałem, byłem jeszcze na środkach znieczulających. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę mógł się pogodzić z jej śmiercią- powiedział w wywiadzie dla dziennika the Sun Charlie Rowley.

Mężczyzna wciąż nie odzyskał w pełni pamięci, wciąż jest bardzi osłabiony i z trudem się porusza.
Źródło info i foto: telewizjarepublika.pl

Kolejne uderzenie w rynek dopalaczy

Policjanci CBŚP i KWP we Wrocławiu, pod nadzorem Prokuratury Krajowej rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie rozprowadzali dopalacze, czym sprowadzali niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób. O udział w niej podejrzanych jest 18 osób, z czego 15 zostało tymczasowo aresztowanych. Z ustaleń śledczych wynika, że grupa mogła wprowadzić na rynek 480 tys. szt. dopalaczy, wartych nie mniejszej niż 14,4 mln zł. Podczas działań policjanci zabezpieczyli m.in. 400 saszetek z nieznaną substancją, maczety, miotacze gazu, kastet, noże, miecze samurajskie, a nawet tasery.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządu we Wrocławiu z funkcjonariuszami Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu i prokuratorami Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej prowadzą sprawę dot. zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie rozprowadzali bardzo niebezpieczne dla życia i zdrowia substancje, tzw. dopalacze. Z ustaleń policjantów wynika, że wcześniej substancje sprzedawane były w lokalu znajdującym w centrum Wrocławia, a w ostatnim czasie rozprowadzane były mobilnie.

Na podstawie zebranych informacji w ostatnich dniach zatrzymano 1 osobę. Wczoraj, we Wrocławiu i najbliższej okolicy policjanci przeprowadzili kolejną realizację, podczas której zatrzymano 12 osób, a 5 doprowadzono z aresztów śledczych, gdzie przebywają do innych spraw. Wśród zatrzymanych są kobiety i mężczyźni w wieku od 22 do 39 lat, w większości znani organom ścigania w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu.

Podczas środowych działań policjanci znaleźli i zabezpieczyli 400 szt. opakowań dopalacza o nazwie „Absorbent wilgoci MORO” z nieznaną substancją, która zostanie poddana badaniom. Wśród zabezpieczonych przedmiotów znalazły się także 2 ręczne miotacze gazu, kastet, noże, dwa miecze samurajskie, dwie maczety, zagłuszarkę samochodową, mnóstwo woreczków foliowych z zapięciem strunowym, a nawet dwa tasery.

W prokuraturze Łukaszowi W. ps „Gekon” oraz Michałowi W. ps. „Michalina” lub „Małolat”, przedstawiono zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, a 16 osobom śledczy zarzucają udział w tej grupie. Dodatkowo są podejrzani, że mogli dopuścić się przestępstw przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu, tj. m.in. wyrabianiu i wprowadzaniu pod pozorem środków pochłaniających wilgoć z komputera oraz preparatów do czyszczenia obudów komputerów bez podawania prawdziwego składu chemicznego, sposobu użycia i działania, a w rzeczywistości przeznaczone do wdychania lub połykania, szkodliwe dla zdrowia substancje. Według śledczych podejrzani mogli wprowadzić nie mniej niż 480 tys. szt. opakowań, o rynkowej wartości nie mniejszej niż 14,4 mln zł, czym sprowadzali niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób.

Na poczet przyszłych kar zabezpieczono pieniądze w różnej walucie oraz samochody osobowe. Śledczy nadal ustalają majątek należący do podejrzanych, aby również zabezpieczyć go.

Decyzją sądu 15 osób zatrzymanych zostało tymczasowo aresztowanych. Wszystkim podejrzanym grozić może kara pozbawienia wolności nawet do 12 lat.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji we Wrocławiu i Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu oraz Prokuratorzy Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, od czasu „rozbicia” zorganizowanej grupy przestępczej, o kierowanie której podejrzany jest Bartłomiej W. ps. „Jankes”, gromadzili materiał dowodowy, który doprowadził w efekcie do powstrzymania przestępczego procederu na terenie Wrocławia, związanego z działalnością bardzo niebezpiecznej grupy, w której wiodące role pełnili – Łukasz W. oraz Michał W.

Z ustaleń policjantów wynika, że większość z zatrzymanych osób trudniła się sprzedażą substancji w punktach na terenie Wrocławia. Niebezpieczna substancja była rozprowadzana w saszetkach z napisami „#1 – osuszacz sprzętu imitacja”, Mały Turbo pochłaniacz wilgoci imitacja”, Turbo pochłaniacz wilgoci – imitacja”, „GPS – DRYER – imitacja”, „OMO max imitacja”, Osuszacz sprzętu #1/2 imitacja”, „Osuszacz sprzętu #1 imitacja”, SS turbo – imitacja”, SS ½ Turbo – imitacja”, „Mpower – imitacja”, „Lamborghini”.

Należy zwrócić uwagę na fakt, że według śledczych zatrzymani sami nie zażywali sprzedawanych substancji chemicznych, ponieważ zdawali sobie sprawę, iż środki te mogą stanowić poważne zagrożenie dla ich zdrowia, a nawet życia. Nie przeszkodziło to jednak w rozprowadzaniu dopalaczy, nie licząc się ze zdrowiem ludzi to zażywających. Z ustaleń śledczych wynika, że dopalacze sprzedawane były osobom w różnym wieku, tj. nastolatkom oraz dorosłym.

Jednocześnie przypomnieć należy, iż do chwili obecnej prokuratorzy Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierowali akty oskarżenia już wobec 29 osób z poprzednio „rozbitej” innej grupy przestępczej, z czego wobec kilku zapadły już surowe kary bezwzględnego pozbawienia wolności.

Zabezpieczone podczas wcześniejszych działań substancje zaliczane są do grupy syntetycznych katynonów. Są to substancje o silnym działaniu psychoaktywnym. Zasadniczym sposobem działania katynonów jest pobudzanie ośrodkowego układu nerwowego. Katynony mają zdolność przenikania przez barierę krew-mózg, w związku z czym oddziałują bezpośrednio na komórki układu nerwowego. Pochodne katynonów o oddziaływaniu zbliżonym do kokainy i ecstasy.

Najczęściej opisanymi działaniami niepożądanymi katynonów są zaburzenia za strony układu sercowo-naczyniowego, nerwowego oraz zaburzenia psychiczne (w tym ostre psychozy). Katynony, u niektórych osób je zażywających, wywołują stan bezpośredniego zagrożenia życia. Skutki zażycia katynonów w postaci odwodnienia, rozpadu mięśni (rabdomioliza) z ostrą niewydolnością nerek oraz niewydolność wątroby, w ciągu kilku dni mogą doprowadzić do niewydolności wielonarządowej i śmierci.

Z doświadczenia klinicznego biegłego opiniującego w tej sprawie a jednocześnie lekarza zespołu specjalistycznego pogotowia ratunkowego wynika, że osoby przyjmujące tzw. dopalacze, coraz częściej stykają się z pochodnymi katynonów. Po przyjęciu tych związków prezentują najczęściej dramatyczny obraz skrajnego pobudzenia z halucynacjami, agresją, zburzeniami koordynacji ruchowej, z szeregiem zaburzeń somatycznych takich jak: przełomy nadciśnieniowe, hipertermia, zaburzenia rytmu serca z bardzo szybką akcją serca.

Konferencja prasowa w MSWiA

14 czerwca w MSWiA odbył się briefing ministra Joachima Brudzińskiego i Komendanta Głównego Policji nadinsp. Jarosława Szymczyka oraz Komendanta Centralnego Biura Śledczego Policji insp. Kamila Brachy, dotyczący rozbicia grupy handlującej dopalaczami.

„Ci przestępcy zatrzymani we Wrocławiu mieli pełną świadomość, że handlują wyjątkowym – przepraszam za określenie – świństwem, wyjątkową trucizną” – powiedział minister J. Brudziński. „W tej sprawie jest absolutna determinacja i wola ze strony premiera Mateusza Morawieckiego, zostaliśmy wraz z ministrem (sprawiedliwości) Zbigniewem Ziobro zadaniowani do tego, aby wspólnie z przedstawicielami prokuratury i policji pochylić się, zastanowić nad zmianami obecnie obowiązującego prawa, które dałyby jeszcze lepsze instrumenty w ręce polskiej policji i prokuratury do walki z tym przestępstwem” – powiedział minister.

„Będziemy z tą przestępczością, wyjątkowo odrażającą, z pełną determinacją walczyć” – podkreślił szef MSWiA. Zaapelował do rodziców, by uczulali swoje dzieci, szczególnie w czasie okresu wakacyjnego, na tego typu niebezpieczeństwa.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policjanci zatrzymali pedofila z Zabrza. Uprawiał seks z 14-latką

Policjanci zatrzymali mieszkańca Zabrza, który uprawiał seks z 14-letnią dziewczynką. Mężczyzna przyznał się do winy. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że dziewczynka przyjechała do 34-latka z innego miasta. W mieszkaniu mężczyzny doszło to kontaktu seksualnego.

Do zatrzymania doszło w mieszkaniu mężczyzny. Podejrzany został osadzony w policyjnym areszcie. Wcześniej był już karany za przywłaszczenie — poinformowała Komenda Miejska Policji w Zabrzu.

Podczas policyjnych czynności mężczyzna przyznał się do winy. Na czas trwania postępowania podejrzany został objęty policyjnym dozorem. Mieszkańcowi Zabrza grozi kara nawet 12 lat pozbawienia wolności.

Zbrodnia na Lubelszczyźnie. Ciała zostały przysypane wapnem

Ciała trzech osób znaleźli policjanci w czwartek w jednym z domów we wsi Piaski Szlacheckie (woj. lubelskie). Nie ujawniono tożsamości tych osób ani dotychczasowych ustaleń śledztwa w tej sprawie. Oficer prasowy komendy policji w Krasnymstawie Piotr Wasilewski powiedział, że w czwartek po godz. 17 mieszkanka tego miasta zgłosiła, że nie może się skontaktować z rodzicami, którzy mieszkają w Piaskach Szlacheckich.

– Na miejsce wysłano patrol, kobieta pojechała razem z policjantami. W jednym z pomieszczeń w domu znaleziono ciała trzech osób – relacjonował Wasilewski w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim”.

Prowadzą czynności

Według dotychczasowych ustaleń w domu tym mieszkało w sumie pięć osób. Policja nie ujawnia jednak innych szczegółów sprawy. Wasilewski podkreślił, że na miejscu prowadzone są jeszcze czynności śledcze, z udziałem prokuratora. Według nieoficjalnych informacji portalu RMF24.pl, ciała przysypane były wapnem, styropianem i przykryte plandeką. W budynku przebywał jeden z synów, który mieszkał z rodzicami. Nie wiadomo, gdzie jest drugi, który miał niedawno wyjść z więzienia.

„Dziennik Wschodni” podaje, że w związku ze śledztwem zatrzymano jedną osobę.
Źródło info i foto: TVP.info

Są pierwsze ustalenia polskiej prokuratury w sprawie śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie

Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze informuje o pierwszych ustaleniach ws. śmierci Magdaleny Żuk. Śledztwo cały czas prowadzone jest w kierunku zabójstwa. Nie zmieniono kategorii prawnej. Jakie zebrano dowody?

W Jeleniej Górze odbyła się konferencja prokuratury ws. śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie. Prokuratorzy rozważają kilka wersji: samobójstwo, zabójstwo, związane z handlem ludźmi, zabójstwo, związane z narkotykami.

– Dysponujemy raportem medycznym. Ujawniono obrażenia,charakterystyczne dla upadku z wysokości. Nie przesądza to jednak wszystkiego. Potrzebne są jeszcze badania laboratoryjne Będzie przeprowadzona tez sekcja zwłok. Dopiero te wszystkie czynności pomogą w ustaleniu przyczyn śmierci – powiedział prokurator Marek Gołębiowski. Zapewnił także, że sprawa ma charakter priorytetowy. Tylko przy tej sprawie pracuje 30 osób.

Nie ma jednak jeszcze wyników sekcji, przeprowadzonej w Egipcie. Nie ma także wyników badań toksykologicznych. Nie ma też jeszcze przetłumaczonej rozmowy, którą słychać w tle nagrania, kiedy Magdalena rozmawia ze swoim chłopakiem.

Potwierdzono, że przedstawiciele polskiej prokuratury brali udział w sekcji zwłok przeprowadzonej w Egipcie. Egipskie władze nie pozwoliły jednak pobrać wycinków ciała Magdaleny, dlatego na wyniki badań będziemy czekać dłużej.

Co mówią świadkowie?

Poinformowano, że zostało przesłuchanych kilkudziesięciu świadków. – Materiał, który został zdobyty jest bardzo duży i weryfikowany. W tej chwili nie ma wersji najbardziej prawdopodobnej – mówi inspektor Piotr Leciejewski z KWP we Wrocławiu.

„Ze wstępnego raportu nie wynika, żeby na ciele Magdaleny Żuk były ślady, które wskazują na obrażenia, zadane przez osoby trzecie. Jednak potrzebne są badania, które potwierdzą to na 100 proc.” – taka informacja padła na pytanie, czy kobieta została zgwałcona.

Prokurator Okręgowy Ewa Węglarowicz-Makowska, szefowa zespołu, powołanego w tej sprawie, zapewniła, że na tę chwilę sprawa śmierci Magdaleny Żuk z wątkiem Karpacza nie łączy się. Informacje znalezione w sieci były brane pod uwagę przez śledczych.

Nie wiadomo natomiast, czy formalnie śledztwo w Egipcie nadal trwa, czy zostało zakończone.

Prokurator Gołębiowski powiedział, że śledczy mają swoje podejrzenia, ale nie mogą wszystkiego jeszcze ujawniać. Ujawnia także, że relacje świadków są bardzo różne. – Niektórzy mówią, że nic nie wskazywało na to, że z kobietą dzieje się coś niepokojącego, inni mówili zupełnie odwrotnie – powiedział. Nie wskazywali jednak nic, co nie było ujawniane na filmach w internecie. – Zrobiliśmy „fotografię dnia” zmarłej jak i wszystkich uczestników tej wycieczki. Brakuje zeznań rezydenta – dodał. Został jedynie przesłuchany przez śledczych egipskich.
Źródło info i foto: wp.pl

Matka pozwalała konkubentowi molestować jej córki

Na kary 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności skazał w czwartek Sąd Okręgowy w Opolu matkę i jej konkubenta za molestowanie seksualne pozostających pod ich opieką nastolatek. Wyrok nie jest prawomocny.

Do zdarzenia objętego aktem oskarżenia doszło w marcu 2015 roku w Opolu. Jego ofiarami są dwie siostry, mające wówczas 12 i 17 lat. Według ustaleń śledztwa pomiędzy matką dziewczynek 37-letnią Kamilą Z. i jej 47-letnim partnerem Romanem Sz. doszło do kłótni. Zazdrosna kobieta miała oskarżyć partnera o zdradę i po stwierdzeniu, że „skoro musi to robić, to niech robi to w domu”, przyprowadziła Romanowi Sz. obydwie nastolatki, a następnie groźbami i biciem zmusiła starszą do rozebrania się i poddania „innym czynnościom seksualnym”.

Pokrzywdzona 17-latka opowiedziała o zdarzeniu koleżance, a ta powiadomiła nauczycieli w szkole. Jednak gdy sprawą zajęli się śledczy, dziewczyna zaprzeczała twierdząc, że wymyśliła historię po kłótni z matką. Prokuratura umorzyła postępowanie, jednak po zażaleniu złożonym przez kuratora, śledztwo zostało wznowione. W jego trakcie biegły wyjaśniał, że dziewczynka, chroniąc swoją matkę przed odpowiedzialnością karną podjęła bardzo trudną decyzję uznając, że jej osobista krzywda jest mniejszym złem niż ujawnienie sprawy, w wyniku której mama może trafić do więzienia, a rodzeństwo do domu dziecka.

Uznając winę obojga oskarżonych sąd oparł się na opinii biegłego oraz innych świadków. W ocenie sądu, fakt, że to matka zmusiła swoje córki do poddania się konkubentowi, zaważył na wymiarze kary – oboje mają spędzić w więzieniu po trzy i pół roku. Podsądnych nie było na sali w chwili odczytania wyroku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Udana akcja CBŚP. Gang zarobił miliony na przemycanych sterydach

Ponad 33 tys. sterydów i środków na potencję zabezpieczyli funkcjonariusze CBŚP u członków szajki z Warszawy i Lublina, która dystrybuowała zabronione farmaceutyki i anaboliki w Polsce i krajach ościennych. Szef grupy „wpadł” w wynajętym mieszkaniu w stolicy, chwilę po tym, gdy przyjechał swoim porsche z towarem. Z ustaleń śledczych wynika, że szajka zdążyła sprzedać nawet kilkaset tysięcy sterydów.

Funkcjonariusze lubelskiego CBŚP wraz z prokuratorami Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej od kilku miesięcy rozpracowywali grupę handlującą przemycanymi do Polski sterydami anabolicznymi i farmaceutykami, głównie na potencję.

Z ustaleń śledczych wynikało, że grupa, wywodząca się z Warszawy oraz Lublina, sprowadza anaboliki z Azji: Hong-Kongu i Singapuru oraz Europy: m.in. z Grecji, Mołdawii, Rumunii, Litwy i Anglii. Sterydy były następnie sprzedawane za pośrednictwem specjalnych stron internetowych lub przez ogłoszenia w portalach sieciowych.

Z ustaleń CBŚP i prokuratury wynika, że szajka działała co najmniej od maja 2015 r. W ciągu niespełna dwóch lat przestępcy zdołali sprzedać kilkaset tysięcy przemyconych farmaceutyków. – Członkowie grupy wprowadzili do obrotu nielegalne specyfiki z różnych krajów świata o wartości prawie 4,5 mln zł i wyprali nie mniej niż 4 mln zł pochodzących z przestępstwa. W grupie istniał podział ról: część osób zajmowała się konfekcjonowaniem anabolików, część sprzedażą, a inne odpowiadały za legalizowanie zysków – mówi portalowi tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Zyskowny biznes

Uderzenie w handlarzy anabolikami przygotowywano przez kilka tygodni. Policjanci CBŚP, wraz z funkcjonariuszami Krajowej Administracji Skarbowej, jednocześnie weszli do kilkunastu mieszkań i lokali w Warszawie oraz Lublinie i okolicach. Ujęto pięciu członków grupy, przy których znaleziono w sumie 50 telefonów komórkowych i 70 kart sim.

W stołecznym apartamentowcu zatrzymano herszta grupy. Stało się to chwilę po tym, jak przyjechał swoim porsche z towarem. Podczas przeszukań zabezpieczono 33 tys. sterydów i leków na potencję o wartości, co najmniej 400 tys. zł. Zatrzymani usłyszeli zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy, poświadczania nieprawdy i naruszeń Ustawy Prawo Farmaceutyczne. Grozi im do 10 lat więzienia. Źródło info i foto: TVP.info