Warszawa: Rowerzysta znalazł ciało kobiety. Trwa ustalanie tożsamości

05.10.2020 Zielona Gora Ewakuacja przez wojsko zolnierzy i wojsko obrony terytorialnej podopiecznych domu pomocy spoleczej dla kombatantow z powodu ogniska zakazen kronawirusem kronawirus N/z Policja policyjna tasma fot. Piotr Jedzura/REPORTER

W rejonie ul. Ostrobramskiej w Warszawie znaleziono ciało kobiety. Na miejscu pracują policjanci – poinformowała w środę st. sierż. Gabriela Putyra z wydziału prasowego Komendy Stołecznej Policji. Informację o zwłokach kobiety warszawscy funkcjonariusze otrzymali w środę przed godziną 16. – Przejeżdżający rowerzysta zauważył ciało, o czym poinformował policję – przekazała st. sierż. Gabriela Putyra.

Na miejscu pracują policjanci. – Możemy potwierdzić, że to ciało kobiety. Będziemy ustalać jej tożsamość oraz okoliczności tego zdarzenia – poinformowała funkcjonariuszka. Dodała, że na miejsce jadą lekarz i prokurator.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

W 100 sekund obrabowali bank i zniknęli z pieniędzmi. Po roku ustalono podejrzanych

Zamaskowani sprawcy z przedmiotem przypominającym broń wtargnęli do banku. Grożąc pracownikom zmusili ich do wydania pieniędzy. Cała akcja trwała 100 sekund. Ukradli 65 tysięcy złotych. Rok po napadzie udało się ustalić podejrzanych – to dwaj Litwini w wieku 27 i 28 lat. Jeden z nich trafił do aresztu, drugi kilka miesięcy temu zginął w wypadku.

Do napadu doszło 21 sierpnia 2019 roku. Około godziny 15.20 do baku w Pieckach w powiecie mrągowskim (woj. warmińsko-mazurskie) weszło dwóch zamaskowanych mężczyzn.

– Wtargnęli do placówki bankowej i posługując się przedmiotem przypominającym broń palną sterroryzowali pracowników banku, dokonując zaboru pieniędzy. Łącznie zabrali równowartość 65 tysięcy złotych w różnych walutach. Wyszli z budynku i odjechali. Od momentu ich wejścia do placówki do wyjścia minęło 100 sekund – przekazał mł. asp. Tomasz Markowski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.

Dodaje, że policjanci pojawili się na miejscu w ciągu pięciu minut. Sprawców już jednak nie było.

Nad sprawą pracowali funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie i Prokuratura Okręgowa w Olsztynie. Policjanci zabezpieczyli dostępny monitoring, przesłuchali uczestników i świadków zdarzenia, zabezpieczyli ślady kryminalistyczne. Po roku udało się ustalić podejrzanych.

– Drobiazgowe czynności wykrywcze wymagały czasu, cierpliwości i zaangażowania ze strony policjantów, ale cały ten trud się opłacił. Funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie ustalili podejrzanych w tej sprawie. Okazali się nimi dwaj obywatele Litwy – poinformował Markowski.

To mężczyźni w wieku 27 i 28 lat.

– Jeden z nich nie stanie przed polskim wymiarem sprawiedliwości, ponieważ zginął w czerwcu 2020 roku na Litwie w wypadku komunikacyjnym – przekazał Markowski.

Zatrzymanie na Litwie i areszt
Krzysztof Stodolny, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie dodał, że 2 czerwca 2020 roku prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutu dokonania rozboju i skierował do sądu wnioski o zastosowanie wobec podejrzanych tymczasowego aresztowania na okres 14 dni do listu gończego.

– Po pozytywnym rozpatrzeniu przez sąd wniosków, prokurator wystąpił do Sądu Okręgowego w Olsztynie o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania. W efekcie 27-letni Ignas S. został zatrzymany na Litwie i 18 września. przekazany tutejszej prokuraturze – powiedział Stodolny.

Prokurator dodał, że po ogłoszeniu zarzutów prokuratura wystąpiła do sądu o dalszy areszt Ignasa S., a w ubiegłą środę sąd ten wniosek zaakceptował.

Za napad na bank Ignasowi S. grozi do 12 lat więzienia.

Śledczy nie wykluczają, że obaj mężczyźni mogli mieć związek z innymi tego typu napadami na terenie Polski. Czynności w tej sprawie prowadzone są pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ustalono tożsamość kobiety, której ciało znaleziono na plaży w Łebie

Przypadkowy spacerowicz w Łebie (woj. pomorskie) dokonał makabrycznego odkrycia. Dostrzegł leżące na plaży zwłoki! Po wnikliwym śledztwie wyszło na jaw, że jest to najprawdopodobniej 43-letnia mieszkanka Bytomia (woj. śląskie). Co się stało? Sprawdźcie szczegóły!

We wtorek, 18 sierpnia, w godzinach porannych dyżurny lęborskiej policji otrzymał informację, z której wynikało, że przypadkowy świadek znalazł zwłoki na plaży w Łebie (woj. pomorskie). Przybyły na miejsce patrol potwierdził makabryczne znalezisko. Funkcjonariusze zabezpieczyli teren przed osobami postronnymi i rozpoczęli dochodzenie w tej sprawie. – Na miejsce została wysłana grupa dochodzeniowo-śledcza. Jest tam też prokurator, pod którego nadzorem policjanci wyjaśniają okoliczności zdarzenia – przekazywała na gorąco w rozmowie z PAP sierż. sztab. Marta Bąciaszek z zespołu prasowego lęborskiej policji. Z informacji „Gazety Wyborczej” wynika, że zwłoki należą najprawdopodobniej do 43-letniej kobiety, mieszkanki województwa śląskiego, a konkretnie Bytomia. Śledczy wstępne wykluczyli udział osób trzecich, uznając, że było to samobójstwo. Wciąż badają jednak szczegóły sprawy.
Źródło info i foto: se.pl

Zatrzymano oszusta, który skutecznie ukrywał się przez 7 lat

Policjanci z Częstochowy zatrzymali 61-letniego oszusta, który przez siedem lat ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości – często zmieniał miejsce pobytu i posługiwał się fałszywymi danymi. Ściganego dwoma listami gończymi mężczyznę mundurowi wytropili w Krakowie.

„Policjanci z Wydziału Kryminalnego częstochowskiej policji poświęcili wiele czasu, by wytropić przestępcę. Dzięki zaangażowaniu i wnikliwej pracy operacyjnej udało się zatrzymać poszukiwanego na terenie województwa małopolskiego. Zatrzymany nie krył zdziwienia, gdy policjanci z Częstochowy zapukali do krakowskiego mieszkania, w którym się ukrywał” – podała w poniedziałek częstochowska komenda.

Jak opisują policjanci, 61-latek, wiedząc, że może trafić do więzienia, często zmieniał miejsce pobytu, korzystał z telefonów zarejestrowanych na inne osoby, trudnił się pracami dorywczymi i podawał fałszywe dane osobowe. Teraz, zgodnie z wyrokiem sądu, najbliższe 4 lata spędzi w zakładzie karnym.
Źródło info i foto: onet.pl

Ciało 66-latka wyłowione z rzeki

Policjanci ustalają okoliczności śmierci mężczyzny, którego zwłoki zostały odnalezione w rzece Łabuńka w okolicach ul. Lipskiej. Ciało znalazł przypadkowy przechodzień. Ustalono tożsamość mężczyzny, to 66-latek bez stałego miejsca zamieszkania.

Odkrycia dokonano w niedzielę. Tego dnia, ok. godz. 10 policjanci zostali poinformowani przez przypadkową osobę, o zwłokach leżących w rzece Łabuńka w rejonie ulicy Lipskiej w Zamościu. Na miejsce skierowane zostały służby. Strażacy z zamojskiej PSP wyciągnęli ciało z wody, lekarz z pogotowia ratunkowego stwierdził zgon. Policjanci zabezpieczyli miejsce odnalezienia zwłok mężczyzny oraz pod nadzorem prokuratora wykonali czynności procesowe.

„Policjanci ustalili tożsamość mężczyzny. Jest to 66-latek bez stałego miejsca zamieszkania” – powiedziała w rozmowie z „Kurierem Lubelskim” asp. Dorota Krukowska – Bubiło, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Zamościu. Na chwilę obecną nieznane są przyczyny jego śmierci, jednak wstępnie wykluczono działanie osób trzecich. 

Ciało mężczyzny zostało przewiezione do szpitalnego zakładu patomorfologii. Prowadzone w tej sprawie postępowanie wyjaśni, co było bezpośrednią przyczyną śmierci oraz jakie były jej okoliczności. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ustalono tożsamość mężczyzny odnalezionego w Belgii

Służby ustaliły tożsamość mężczyzny, który został na początku maja znaleziony w Belgii – dowiedziała się nieoficjalnie korespondentka Polsat News Dorota Bawołek. 45-latek nie znał swojej tożsamości, mówił tylko po polsku. 45-letni mężczyzna został znaleziony 7 maja w Tielt – niewielkim miasteczku w północno-zachodniej Belgii liczącym około 19 tys. mieszkańców. Prawdopodobnie mężczyzna może cierpieć na amnezję. Nie potrafił podać swojej tożsamości, nie pamięta jak się znalazł w Tielt i co robił wcześniej w Belgii. Kontakt belgijskich śledczych z mężczyzną był utrudniony, gdyż mówi on tylko po polsku.

Jak nieoficjalnie ustaliła Dorota Bawołek tożsamość mężczyzny została już potwierdzona i nadal przebywa on w Belgii. Z kolei miejscowa policja poinformowała, że współpracuje z polską ambasadą w tej sprawie. Na facebookowej grupie „Zaginieni przed laty”, gdzie udostępniane są informacje o osobach zaginionych, poinformowano, że mężczyzna to mieszkaniec miejscowości pod Poznaniem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja z Poznania ustaliła podejrzanego o śmiertelne pobicie 29-letniego zapaśnika Dominika Sikory

Poznańska policja ustaliła podejrzanego o śmiertelne pobicie 29-letniego zapaśnika Dominika Sikory. W styczniu sportowiec trafił do szpitala, po pięciu dniach zmarł. Policjanci poinformowali w mediach społecznościowych, że ustalili podejrzanego w sprawie śmierci zawodnika KS Sobieski Poznań Dominika Sikory. Funkcjonariusze rozpoczynają procedurę uzyskania listu gończego. Na razie nie informują o szczegółach.

Według wstępnych ustaleń, zapaśnik został pobity w nocy z 25 na 26 stycznia po tym, gdy wyszedł z lokalu na Starym Rynku w Poznaniu. Z obrzękiem mózgu 29-latek trafił do szpitala, zmarł w miniony piątek.

Mamy już wyniki sekcji zwłok, ale dla dobra śledztwa nie możemy mówić o szczegółach. Cały czas prowadzimy czynności wyjaśniające, każdego dnia jest postęp w tej sprawie – mówił we wtorek Onetowi mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Sportowiec był jednym z czołowych zapaśników stylu klasycznego KS Sobieski Poznań. Zdobył wiele medali indywidualnych i drużynowych mistrzostw Polski. Był także medalistą mistrzostw Europy kadetów.

Poznańskie środowisko sportowe jest bardzo poruszone śmiercią zapaśnika. Kanadyjkarz i dwukrotny olimpijczyk Tomasz Kaczor zainicjował zbiórkę pieniędzy, która miała być gestem solidarności z rodziną zmarłego. Do tej pory zebrano ponad 20 tysięcy złotych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wielka Brytania: Trwa ustalanie tożsamości ofiar, których zwłoki znaleziono w ciężarówce

Wciąż trwa identyfikacja ofiar, które znaleziono w ciężarówce na Wyspach Brytyjskich. Najprawdopodobniej byli to obywatele Chin i Wietnamu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną ich śmierci było zamarznięcie. Jak podaje agencja Reutera, jedna z domniemanych ofiar, mniej więcej w chwili, gdy ciężarówka była w drodze z Belgii do Wielkiej Brytanii, wysłała SMS do swojej matki.

Pochodząca z wietnamskiej prowincji Ha Thin, 26-letnia Pham Thi Tra My, miała wysłać SMS-a do swojej matki, w którym napisała, że nie może oddychać. Wiadomość została wysłana mniej więcej w chwili, gdy ciężarówka była w drodze z Belgii do Wielkiej Brytanii – podaje agencja Reuters.

„Przepraszam, Mamo!”

Wcześniej powiadomiła o tym Hoa Nghiem z wietnamskiej organizacji praw człowieka Human Rights Space.

„Przepraszam Mamo. Moja droga za granicę nie wyszła. Mamo, tak bardzo Cię kocham! Umieram, bo nie mogę oddychać. Jestem z Nghen, Can Loc, Ha Tinh w Wietnamie.. Przepraszam, Mamo!” – miała napisać w wiadomości, którą ujawniła aktywistka, 26-letnia ofiara.

Ksiądz zabiera głos

Ojciec Anthony Dang Huu Nam, katolicki ksiądz z miasta Yen Thanh w prowincji Nghe An na północy Wietnamu, powiedział, że utrzymuje kontakty z członkami rodzin ofiar.

– Cały dystrykt jest zasmucony”, „to katastrofa dla naszej społeczności” – powiedział ksiądz, gdy w sobotę z głośników na ulicy rozległy się modlitwy za zmarłych.

– Ciągle zbieram dane dla wszystkich rodzin ofiar i zorganizuję ceremonię, aby się za nich pomodlić dzisiaj wieczorem – przekazał.

Anthony Dang Huu Nam poinformował, że członkowie rodzin ofiar powiedzieli mu, że wiedzieli, iż w tym czasie ich krewni podróżują do Wielkiej Brytanii i że nie byli w stanie skontaktować się z najbliższymiCiała w ciężarówce

Ministerstwo spraw zagranicznych Wietnamu oświadczyło w sobotę, że poinstruowało swą ambasadę w Wielkiej Brytanii, aby pomogła brytyjskiej policji w identyfikacji ofiar. Ministerstwo nie odpowiedziało na prośbę o informacje dotyczące narodowości zmarłych – podał Reuters.

Nghe An jest jedną z najbiedniejszych prowincji Wietnamu; pochodzi stamtąd wiele ofiar handlu ludźmi, którzy trafiają do Europy – wynika z opublikowanego w marcu raportu amerykańskiej organizacji zajmującej się zwalczaniem handlu ludźmi Pacific Links Foundation.

Ojciec Anthony dodał, że inne ofiary najprawdopodobniej pochodzą z sąsiedniej prowincji Ha Tinh, skąd w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku ponad 41 tysięcy ludzi wyjechało szukać pracy, m.in. za granicę. Prowincja ta została spustoszona przez jedną z największych katastrof ekologicznych w Wietnamie w 2016 r., gdy huta należąca do tajwańskiej firmy Formosa Plastics zanieczyściła wody przybrzeżne, dewastując lokalne rybołówstwo i turystykę.

Trwa ustalanie tożsamości ofiar

Brytyjska policja poinformowała w czwartek, że wszystkie 39 osób, których zwłoki znaleziono w nocy z wtorku na środę w naczepie ciężarówki w parku przemysłowym w południowo-wschodniej Anglii, były obywatelami Chin. W piątek rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying powiedziała na briefingu w Pekinie, że narodowość ofiar nie została jeszcze potwierdzona.

Tego samego dnia ambasada Wietnamu w Londynie potwierdziła, że skontaktowała się z brytyjską policją w związku z podejrzeniem, że jedna z kobiet, których ciała znaleziono w ciężarówce, jest Wietnamką.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja szuka kolejnych mężczyzn po atakach podczas Marszu Równości

Podlaska policja opublikowała w sobotę wizerunki kolejnych osób, które miały naruszyć prawo podczas zeszłotygodniowego Marszu Równości w Białymstoku. Do tej pory funkcjonariusze ustalili tożsamość pond 90 osób.

Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku zakończył się burdą. Po zeszłotygodniowych wydarzeniach podlaska policja usiłuje ustalić tożsamość kolejnych osób, które mogły łapać prawo. W sobotę opublikowano wizerunki kolejnych trzech mężczyzn.

Każdy, kto może pomóc w ustaleniu tożsamości osób, proszony jest o kontakt z Komendą Miejską Policji w Białymstoku pod numerem telefonu 85 745 59 97. Na każdym ze zdjęć specjalnie został naniesiony numer – to w celu ułatwienia identyfikacji przez osoby przekazujące informacje.

Przypomnijmy, że w zeszłą sobotę ulicami Białegostoku przeszedł pierwszy Marsz Równości pod hasłem „Białystok domem dla wszystkich”. Na trasie marszu odbyły się też inne zgromadzenia, kontrmanifestacje. Przemarsz kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników marszu rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policji udało się ustalić tożsamość ponad 100 osób po Marszu Równości

104 osoby, które łamały prawo podczas sobotniego Marszu Równości w Białymstoku, zostały zidentyfikowane – poinformowała w piątek podlaska policja. Codziennie publikowane są wizerunki poszukiwanych osób.

Jak informuje rzecznik podlaskiej policji nadkomisarz Tomasz Krupa, z 77 osobami zostały już wykonane czynności w sprawie popełnionych czynów.

Do zidentyfikowania wszystkich osób, które w sobotę złamały prawo, została powołana w Białymstoku specjalna grupa. Policjanci analizują zebrane materiały. Krupa wcześniej mówił, że w miarę analizowania będą ustalane kolejne osoby.

Od niedzieli na stronie www.podlaska.policja.gov.pl publikowane są wizerunki kolejnych osób, które stara się zidentyfikować policja. Prosi też wszystkie osoby, które mogą pomóc w rozpoznaniu sprawców, o zgłaszanie informacji na komendę w Białymstoku.

Pierwszy Marsz Równości przeszedł w sobotę po południu ulicami miasta pod hasłem „Białystok domem dla wszystkich”. Przemarsz kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, policja musiała użyć gazu. W stronę uczestników marszu rzucano kamieniami, petardami, jajkami i butelkami, wykrzykiwano też obraźliwe słowa.
Źródło info i foto: TVP.info