Wielka Brytania zaostrza kary za terroryzm

Rząd brytyjski opracował ustawę zapobiegającą przedwczesnemu wypuszczeniu na wolność przestępców odbywających kary za terroryzm. Jest to spowodowane zamachami, do których doszło w Londynie w ostatnich miesiącach. Jeśli Izba Lordów pozytywnie zaopiniuje nowe przepisy, to wejdą one w życie 27 lutego – w przeddzień ewentualnego zwolnienia Mohammeda Zahira Khana, skazanego za podżeganie do terroryzmu i który może opuścić więzienie w połowie wyroku.

Procedowana obecnie ustawa ma powstrzymać przedwczesne zwolnienie około 50 dżihadystów, będących zagrożeniem dla społeczeństwa, którzy jednak nie zasłużyli na dożywotnie więzienie. Zgodnie z propozycją rządu, będą oni mogli ubiegać się o warunkowe zwolnienie po odbyciu co najmniej dwóch trzecich kary, a nie – jak było do tej pory – w połowie wyroku. Obowiązujące prawo, uchwalone w 2008 r. pod rządami Partii Pracy, dotyczy skazanych w wieku 18-21 lat.

Terroryści, którzy w ostatnich miesiącach dokonali zamachów w Londynie, to osoby, które skorzystały ze zwolnień warunkowych. Przekonali oni władze, że nie stanowią już zagrożenia dla społeczeństwa. Są to: Amman, który zabił na początku lutego dwie osoby po 10 dniach przebywania na wolności i Usman Khan, który w listopadzie 2019 r. zabił dwie osoby i trzy ranił podczas konferencji dotyczącej resocjalizacji więźniów.

Chodziło o program „Uczymy się razem”, który polega na tym, iż student i więzień uczą się wspólnie. Odsiadując wyrok, zamachowiec był jednym z uczestników tego programu – zabił koordynatora tego projektu i studentkę, która brała w nim udział.

Obaj przestępcy byli monitorowani przez policję, przy czym kontrwywiad ocenił 20-letniego Ammana, na pięć dni przed zamachem, jako jednego z pięciu najgroźniejszych terrorystów w Wielkiej Brytanii. Resort Sprawiedliwości podał, że na wolności przebywa obecnie ponad 70 dżihadystów, którzy wyszli z więzień w połowie wyroku.
Źródło info i foto: TVP.info

Przepisy o konfiskacie rozszerzonej weszły w życie

Wprowadzenie tzw. konfiskaty rozszerzonej, czyli m.in. przeniesienie ciężaru udowodnienia legalnego pochodzenia mienia na oskarżonego przewiduje nowelizacja Kodeksu karnego, która w czwartek weszła w życie. Nowelizacja dotyczy także przepadku mienia pochodzącego z przestępstwa, w tym m.in. przedsiębiorstwa, które służyło jego popełnieniu oraz zawiera rozwiązania pozwalające orzec przepadek mienia wobec osób trzecich, którym sprawca przekazał mienie.
 
Przygotowana w resorcie sprawiedliwości i przyjęta 23 lutego zmiana – jak zapowiadano – ma uderzyć „w oszustów gospodarczych działających wbrew zasadom uczciwej konkurencji” oraz „uniemożliwić czerpanie korzyści z nielegalnie zdobytych majątków”.

Przepadek przedsiębiorstwa
 
Ustawa wprowadza możliwość przepadku przedsiębiorstwa, gdyby przy jego pomocy popełniono groźne przestępstwo – prania brudnych pieniędzy czy wyłudzenia podatków. Przepadek przedsiębiorstwa nie mógłby być orzeczony, gdy m.in. „byłoby to niewspółmierne do przestępstwa” lub rozmiar wyrządzonej szkody nie byłby znaczny wobec rozmiarów samego przedsiębiorstwa. Takie rozwiązanie ma wykluczać automatyzm w stosowaniu tego środka. Przepadek przedsiębiorstwa ma dotyczyć firm będących własnością osób fizycznych.
 
W noweli zapisano też rozszerzenie możliwości stosowania przepadku, opierającego się na przeniesieniu ciężaru dowodu w odniesieniu do korzyści majątkowej pochodzącej z przestępstwa (zasadą jest, że to oskarżyciel musi coś udowodnić oskarżonemu, zmiany przewidują odwrócenie tej sytuacji). Dotychczas ciężar dowodu był przeniesiony na sprawcę wtedy, gdy został skazany za przestępstwo, w którym uzyskał co najmniej 200 tys. zł korzyści. Po zmianie dotyczy to każdego przestępstwa, jeśli górna kodeksowa granica kary wynosi co najmniej 5 lat pozbawienia wolności.
 
Nowela wprowadza ponadto możliwość przeprowadzenia kontroli mienia oskarżonego za okres pięciu lat przed popełnieniem przestępstwa. W toczących się już postępowaniach oskarżony będzie musiał wykazać źródła majątku zgromadzonego w ciągu pięciu lat przed przestępstwem, które popełnione zostało także przed wejściem nowelizacji w życie. Przedstawiciele MS argumentowali, że zmianie ulega tu tylko „środek dochodzenia do prawdy” – kontrola mienia za okres pięciu lat przed przestępstwem – i tylko ten środek ma charakter „retroaktywny” (czyli działający wstecz).

Orzeczenie przepadku wobec osób trzecich
 
W noweli zapisano także usprawnione rozwiązania pozwalające orzec przepadek wobec osób trzecich, którym sprawca przekazał mienie nieodpłatnie lub zbył je za kwotę znacznie niższą od jego wartości rynkowej w sytuacji, gdy osoby te powinny były wiedzieć, że celem tych działań jest uniknięcie konfiskaty. Ma to wyeliminować sytuacje, gdy dochodzi do przepisywania nielegalnie zdobytego majątku na inne osoby, np. rodzinę czy znajomych.
 
Prokuratura będzie miała możliwość natychmiastowego zabezpieczenia mienia na potrzeby ewentualnej późniejszej konfiskaty (tzw. zamrożenie prewencyjne), zwłaszcza gdy istniałoby ryzyko wyzbycia się mienia przed wydaniem nakazu zabezpieczenia. Możliwe będzie też stosowanie kontroli operacyjnej (m.in. podsłuchów) w celu ujawnienia mienia zagrożonego przepadkiem.
 
Przewidziano sytuacje, w których możliwy jest przepadek mimo istnienia przeszkody do wydania wyroku skazującego. Ustawa wprowadza możliwość orzeczenia przepadku w razie śmierci sprawcy, niewykrycia sprawcy przestępstwa, a także w przypadku zawieszenia postępowania, gdy oskarżonego nie można ująć lub nie może on brać udziału w postępowaniu z powodu choroby psychicznej lub innej ciężkiej choroby.
 
Senat wprowadził do tej ustawy kilkanaście poprawek, które Sejm zatwierdził 23 marca. Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę 11 kwietnia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wątpliwości dotyczące ustawy o przestępczości seksualnej

Wraca sprawa kontrowersyjnego „rejestru pedofilów”. Senat rozpoczął wczoraj dwudniowe posiedzenie, na którym miał zająć się m.in. rządowym projektem ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym. W tym właśnie projekcie zawarto budzący liczne komentarze zapis o utworzeniu rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym, czyli potocznie „rejestru pedofilów”.

„Kończy się raj dla pedofilów”- mówił przed marcowym glosowaniem w Sejmie wiceminister sprawiedliwości, Patryk Jaki. Zarówno środowiska parlamentarne, jak i stowarzyszenia i organizacje są zgodne: trzeba zapobiegać przestępstwom na tle seksualnym i chronić ich poszkodowanych.

Projekt ustawy budzi jednak wątpliwości. Wśród nich taka: czy „koniec raju dla pedofilów” nie oznacza piekła dla ofiar? Skąd takie obiekcje?
Kilka lat zabiegań o ustawę

Przypomnijmy, że pomysł założenia „rejestru pedofilów” pojawił się już kilka lat temu. W grudniu 2013 roku, gdy marszałkiem Sejmu była Ewa Kopacz, zgłoszono poselski projekt ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i o zmianie niektórych innych ustaw.

Podpisali się pod nim m.in.: dzisiejszy prezydencki minister Andrzej Dera, obecna szefowa KPRM Beata Kempa i Patryk Jaki, dziś wiceminister sprawiedliwości w resorcie Zbigniewa Ziobry. (Poza nimi: Jacek Bogucki, Ludwik Dorn, Mieczysław Golba, Tomasz Górski, Arkadiusz Mularczyk, Józef Rojek, Andrzej Romanek, Edward Siarka, Piotr Szeliga, Tadeusz Woźniak, Jan Ziobro, Kazimierz Ziobro, Jarosław Żaczek).

Wówczas projekt przeczekał w sejmowej kolejce do października 2014 roku. Wtedy miało miejsce pierwsze czytanie, projekt został skierowany do Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Sprawa ustawy skończyła się w marcu 2015 roku po stanowisku rządu.
Nowy rząd, nowy projekt

Nowy projekt ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, tym razem rządowy, wpłynął do Sejmu 13 stycznia 2016 roku. Ostatniego dnia marca był już po trzech czytaniach i pracach w komisjach, a 1 kwietnia przekazano ustawę marszałkowi Senatu i prezydentowi.

Projekt różni się od poprzedniego m.in. tym, że zakłada utworzenie tzw. rejestru pedofilów, składającego się z dwóch oddzielnych baz danych – zwanych odpowiednio: „Rejestrem z dostępem ograniczonym” i „Rejestrem publicznym”.
Przestępcy zarejestrowani

Do pierwszej bazy danych – gdzie będą szczegółowe dane o skazanych, w tym fotografia, miejsce zameldowania i faktyczny adres pobytu, a także imiona rodziców, nazwisko rodowe matki, czy PESEL – w ramach ustawowych uprawnień dostęp będą miały m.in. CBA, ABW, Służba Celna, sądy, prokuratorzy i samorządowe, a także placówki oświatowo-wychowawcze oraz organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej.

Umieszczenie danych sprawcy przestępstwa popełnionego na tle seksualnym ma następować z urzędu i być następstwem prawomocnego wyroku. Według Ministerstwa Sprawiedliwości, ma to zapewnić „prewencyjną w szczególności osób małoletnich”.

Drugi rejestr ma być dostępny powszechnie i bez ograniczeń. Lista – która miałaby być publikowana na stronie Biuletynu Informacji Publicznej resortu sprawiedliwości – obejmie sprawców, którzy dopuścili się przestępstwa zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem na szkodę małoletniego poniżej 15. roku życia lub recydywistów, czyli tych, którzy przestępstwo na tle seksualnym popełnili po raz kolejny. W tym przypadku nie byłyby podawane tak szczegółowe dane, jak np. adres, a jedynie nazwa miejscowości, w której skazany przebywa.

Dane sprawców mają się znajdować w rejestrze do zatarcia skazania, ułaskawienia czy amnestii. W „szczególnie uzasadnionych przypadkach” sąd mógłby orzec, że dane skazanego nie trafią do rejestru. Chodzi o: ochronę życia prywatnego lub inny ważny interes prywatny pokrzywdzonego albo jego osób najbliższych, zwłaszcza dobro małoletniego pokrzywdzonego. Zgodnie z projektem, jeśli sąd uznałby, że obecność danych w rejestrze, spowodowałaby „niewspółmiernie surowe skutki dla skazanego”, mają się one tam nie trafić.
Komu zagraża mapa zagrożeń?

Kolejnym założeniem projektu jest tzw. mapa zagrożeń. Za jej prowadzenie i publiczne udostępnianie odpowiadałabym policja.

Choć ustawa przechodziła kolejne etapy legislacji bez poprawek, nie oznacza to, że jej zapisy nie budzą kontrowersji.

Platforma Obywatelska wnosiła podczas ostatniego głosowania w Sejmie, że podawanie w rejestrze imienia i nazwiska sprawcy może prowadzić do ujawniania ofiar, bo 90 proc. przestępstw seksualnych dokonuje się wśród osób bliskich. PO złożyła nawet poprawkę, by z rejestru publicznego zrezygnować.

Z kolei Nowoczesna podniosła problem zagrożenia „retorsyjnymi zachowaniami” wobec sprawców. Posłowie partii Petru chcieli, by dostęp do rejestru odbywał się tylko w jednostkach policji.

Natomiast zdaniem wiceministra Patryka Jakiego, który zabrał głos przed głosowaniem, „poprawki opozycji mają na celu storpedowanie tego bardzo potrzebnego projektu”.
Przeciwdziałanie przestępczości seksualnej

Swoje wątpliwości w specjalnej uchwale wyraziło także Polskie Towarzystwo Seksuologiczne, które stoi na stanowisku, że nie należy tworzyć jakichkolwiek rejestrów przestępców seksualnych o charakterze publicznym.

Zdaniem polskich seksuologów – m.in. prof. Zbigniewa Lwa Starowicza, prof. Marii Beisert i dr med. Wiesława Czernikiewicza, którzy powołują się na doświadczenie innych krajów, rejestry publiczne są „całkowicie nieskuteczne” w zwalczaniu zagrożeń przestępczością seksualną i nie przyczyniają się one do spadku poziomu recydywy seksualnej. Ich zdaniem, takie rejestry nie pełnią funkcji odstraszającej.

PTS zwraca też uwagę, że omawiany rejestr zmniejsza możliwości prowadzenia terapii i resocjalizacji przestępców seksualnych, czyli – jak wnioskuje zarząd Towarzystwa – utrudni przeciwdziałanie przestępczości seksualnej.

Kolejnym argumentem PTS jest kwestia „nasilania się lęku społecznego”, związanego z takimi przestępstwami, który będzie szczególnie silny w miejscach szczególnego zagrożenia wskazanych na mapie.

Zdaniem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego niepubliczny rejestr przestępców seksualnych będzie miał sens tylko wtedy, gdy będzie stale połączony z organizacją terapii sprawców, dozoru probacyjnego i dozoru postpenitencjarnego.

Podobnego zdania jest poseł Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15, który w rozmowie z Interią zwraca uwagę, że projekt nie zawiera żadnych elementów, które mają na celu odizolowanie i leczenie przestępców.
Zdaniem prawnika

Projekt ustawy wziął też pod lupę dr hab. Andrzej Sakowicz, prof. Uniwersytetu w Białymstoku, ekspert. ds. legislacji w Biurze Analiz Sejmowych, który przygotował analizę projektu omawianej ustawy.

Ekspert zaznaczył, że można przypuszczać, że dostęp do informacji z tzw. rejestru z ograniczonym dostępem zwiększy bezpieczeństwo małoletnich. Jednocześnie jednak zwrócił uwagę na problem „stygmatyzacji” skazanych także po wykonaniu orzeczonej kary, zwłaszcza że w niektórych przypadkach będzie zachodziła możliwości zatarcia skazania. , do której może doprowadzić szeroki zakres informacji z rejestru publicznego.

Wątpliwości u prof. Sakowicza budzi też treść art. 6 ustawy. Zgodnie z nią w rejestrze z dostępem ograniczonym zamieszczone będą dane o osobach m.in. przeciwko którym prawomocnie umorzono postępowanie karne na podstawie amnestii oraz nieletnich, wobec których prawomocnie orzeczono środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze albo którym wymierzono już karę.

W myśl art. 17. „zgromadzone w Rejestrze dane mogą być przetwarzane i wykorzystywane do badań naukowych, a także, po pozbawieniu tych danych informacji identyfikujących osobę, do celów statystycznych”. To także w opinii prof. Stankiewicza wątpliwe rozwiązanie.

Profesor wraca też uwagę na fakt, że przepisy o charakterze represyjnym – a taki właśnie charakter ma zdaniem eksperta zapis dot. zamieszczania danych sprawców w rejestrze – będą mogły być stosowane wstecz. Wynika to z art. 27 projektowanej ustawy.

„Tym samym projektowane rozwiązanie budzi wątpliwości w świetle art. 42 ust. 1 Konstytucji RP. Przepis ten jednoznacznie przesądza, iż zakazane jest wsteczne działanie prawa w sferze prawa represyjnego (‚lex severior retro non agit’ – prawo surowsze nie działa wstecz’ – red.)” – uważa prof. Sakowicz.
Nie ma gorszego przestępstwa niż to dokonane na dziecku

Choć rejestry mają dotyczyć nie tylko pedofilów (do rejestru będzie można trafić m.in. za sutenerstwo czy stręczycielstwo), to na ochronę małoletnich największą uwagę zwracają zwolennicy ustawy.

Elżbieta Witek z Prawa i Sprawiedliwości przekonuje, że najważniejsza jest ochrona dzieci przed potencjalnym zagrożeniem.

– Nie ma cięższego przestępstwa niż to dokonane na dziecku – mówi Interii. – Mam nadzieję, że ta ustawa szybko wejdzie w życie, bo jest bardzo potrzebna – zaznacza.
Żródło info i foto: interia.pl

Eksperci o nowej ustawie antyterrorystycznej

Nowa ustawa antyterrorystyczna, która ma zwiększyć bezpieczeństwo Polaków, budzi kontrowersje. Według opozycji to pretekst, by władza mogła nas inwigilować i ograniczać nasze swobody obywatelskie. Eksperci są tymczasem podzieleni. Materiał magazynu „Czarno na białym” TVN24. Łatwiejszy dostęp służb do naszych danych to jedno z założeń nowej ustawy antyterrorystycznej autorstwa Prawa i Sprawiedliwości. Ma radykalnie skrócić procedury korzystania z baz danych samorządów, MSWiA, Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwa Finansów, a nawet informacji objętych tajemnicą bankową.

– To nie może mieć miejsca, jeśli nie zostanie objęte procedurą kontrolną – zauważa jednak gen. Roman Polko, były dowódca GROM.

Dobra wola interpretatorów

Jednak najwięcej wątpliwości budzi zapowiedź zawieszania zgromadzeń publicznych i imprez masowych w związku z zagrożeniem terrorystycznym. Jak zauważają krytycy, bardzo wiele zależy jednak od tego, jak będzie interpretowane będą przepisy. – Bardzo wiele zależy od dobrej woli osób, które wypełniają postanowienia tej ustawy. I tutaj możemy mieć spore obawy, bo zagrożenia terrorystycznego na razie w Polsce nie widzimy żadnego, za to (widzimy) coraz poważniejsze ograniczenia wolności obywatelskich – powiedział Mateusz Kijowski z Komitetu Obrony Demokracji.

– Ten przepis może być stosowany w sposób absurdalny – dodaje Barbara Grabowska-Moroz z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Tymczasem prawo dotyczące bezpieczeństwa zgromadzeń publicznych działa w Polsce już od dawna. – Wydaje się, że to przepis wystarczający – ocenia go Krzysztof Liedel, ekspert ds. terroryzmu.

Najmniej wątpliwości budzi zapowiedź rezygnacji z anonimowych telefonów na tzw. kartę pre-paid – kupno takiej karty ma wymagać rejestracji na podstawie dokumentów kupującego. – To już dawno powinno być wprowadzone – chwali decyzję gen. Roman Polko, były szef GROM-u.

Ustawa nie wystarczy

Jednak czy prawa obywatelskie nie zostaną nadmiernie ograniczone? – Belgia jest przykładem kraju, gdzie tego rodzaju „lekkoduchostwo” brukselskich „myślicieli”, którzy mówią o prawach człowieka przede wszystkim, a zapominają o prawach tych, którzy zostali wysadzeni w zamachach – argumentuje Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości. Szczegółowe zapisy ustawy zostaną jednak dopiero opublikowane, wiadomo jednak, że nawet najlepsze przepisy nie wystarczą w walce z terroryzmem. – Te rozwiązania już w wielu krajach funkcjonują, natomiast nie zapobiegają zamachom terrorystycznym – przyznaje Krzysztof Liedel.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Kontrola tożsamości imigrantów przybywających do Szwecji od 2016 roku

Kontrola tożsamości zostanie wprowadzona w 2016 roku w Szwecji, aby zapobiec wyłudzeniom azyl w tym kraju. Szwedzki parlament przyjął ustawę upoważniającą rząd do wprowadzenia kontroli tożsamości na autobusy, pociągi i promy przybywające do Szwecji.

Za ustawą głosowało aż 175 osób, 39 było przeciw. Socjaldemokraci, Partia Zielonych i Szwedzcy Demokraci głosowali za nowym prawem. Partia Centrum i Partia Lewicy, oraz indywidualne osoby z Partii Zielonych głosowały przeciwko.

Szwedzki rząd zaostrza politykę azylową, liczba osób ubiegających się o azyl zmniejszyła się w porównaniu z jesienią 2015. W ostatnim tygodniu sprawdzono 3000 osób ubiegających się o azyl w Szwecji. Kontrole zostaną wprowadzone 04 stycznia 2016.

Nowa procedura karna w Polsce

Od dziś w polskich sądach zaczyna obowiązywać nowa procedura karna. Zmieniają się procesowe role sędziego, obrońcy i oskarżyciela, a co za tym idzie cała filozofia procesu. Czy polskie sądy są przygotowane na te zmiany? Pojawia się wiele wątpliwości i obaw o paraliż systemu.

Zwiększenie aktywności stron przy ograniczeniu inicjatywy sądu, więcej grzywien i kar ograniczenia wolności zamiast kar w zawieszeniu, większa rola policji w zbieraniu dowodów – to niektóre z wielu zmian reformujących prawo karne, które w środę weszły w życie. „Chodzi o to, aby proces karny był szybszy i sprawniejszy, a kara dotkliwa i nieuchronna” – wskazuje Ministerstwo Sprawiedliwości.

Ramy reformy określiła przyjęta jeszcze we wrześniu 2013 r. obszerna – zmieniająca ponad 300 przepisów – nowelizacja Kodeksu postępowania karnego. Przygotowywana przez Komisję Kodyfikacyjną przy MS pod kierunkiem profesorów Andrzeja Zolla i Piotra Hofmańskiego, a także prof. Michała Królikowskiego, który odpowiadał za jej wdrożenie jako wiceminister sprawiedliwości, wielka reforma procedury ma zmienić filozofię prowadzenia procesu karnego.

Sędzia ma się stać bezstronnym arbitrem rozsądzającym spór między oskarżycielem a obroną – co nosi nazwę kontradyktoryjności, w miejsce dotychczasowego modelu tzw. inkwizycyjności, gdy na sądzie ciąży inicjatywa dowodowa w postaci przesłuchiwania świadków i zbierania dowodów. Inicjatywa sądu zostanie ograniczona, a rozszerzona – stron. Prokurator, który był autorem aktu oskarżenia, ma osobiście występować w danej sprawie w sądzie (dziś często przychodzą do niego w zastępstwie prokuratorzy nieznający dobrze danej sprawy).

Sądom pozostawiono jednak furtkę, dzięki której będą mogły niekiedy przejąć od stron inicjatywę i w szczególnych wypadkach zarządzić z urzędu przeprowadzenie jakiegoś dowodu. Uzasadnia się to pozostawieniem sądom w Kodeksie obowiązku dochodzenia do prawdy materialnej – muszą więc mieć narzędzie, by do niej dążyć w celu sprawiedliwego wyroku.

Nowelizacja procedury wprowadza też poszerzenie możliwości stosowania tzw. trybów konsensualnych w karaniu, czyli porozumień oskarżonego z prokuratorem, przedkładanych do akceptacji sądu. Gdy sąd taką ugodę lub poddanie się karze zatwierdzi, proces nie będzie konieczny. Wniosek o wydanie wyroku skazującego będzie mógł być złożony w przypadku wszystkich przestępstw zagrożonych karą od miesiąca do 15 lat. Obecnie dotyczy to tylko występków zagrożonych karą pozbawienia wolności do 10 lat. W przypadku możliwości zastosowania dobrowolnego poddania się karze zmniejszony został zakres postępowania przygotowawczego.
Uproszczeniem procedury ma być też ograniczenie materiałów przekazywanych przez prokuraturę do sądu wraz z aktem oskarżenia. Sąd ma dostawać tylko te akta, które są ściśle związane z przedmiotem procesu. Z drugiej jednak strony, prokurator do aktu oskarżenia składanego po 1 lipca ma dołączać informację o stanie majątkowym oskarżonego, pobraną z systemu informatycznego, który przygotowuje resort finansów.

Nadzieje na przyśpieszenie procesów wiąże się ze zmianą, która zwalnia sąd z obowiązku żmudnego odczytywania na rozprawie protokołów np. z przesłuchań świadków, przez co dziś procesy określane są mianem „czytanych”. Nowelizacja ogranicza ten obowiązek tylko do przypadków, w których strona nie miała możliwości zapoznania się z tym materiałem, a nie – jak dziś – na każdy wniosek strony.

Kolejnym filarem reformy jest wchodząca równocześnie w życie ponad 100-stronicowa nowelizacja Kodeksu karnego uchwalona w lutym tego roku. Jak zapowiadano, jej celem jest zmiana „filozofii karania”. Częstsze ma stać się orzekanie grzywien i kar ograniczenia wolności, zaś rzadsze więzienia w zawieszeniu. Nowela reguluje również m.in. nowe zasady orzekania kary łącznej i określa nowe zasady wymierzania środków zabezpieczających. Jak wskazywano, kara zawieszona – dotychczas orzekana w Polsce w około 60 proc. przypadków – nie spełnia bowiem funkcji odstraszającej i wychowawczej.

Kara pozbawienia wolności ma być „zarezerwowana dla bardzo poważnych przestępstw albo dla sprawców, którzy nie rokują poprawy”. Z kolei karę ograniczenia wolności będzie można łączyć np. z systemem dozoru elektronicznego (czyli np. „obrączka” i prace społeczne), wprowadzono również możliwość orzekania kary mieszanej, tj. krótkoterminowej kary pozbawienia wolności połączonej następnie z karą ograniczenia wolności. Zwiększona ma też zostać skuteczność grzywien – ma temu służyć m.in. obowiązkowe wpisanie osoby zalegającej z wpłatą do rejestru dłużników.

W nowelizacji chodzi także o to, aby wobec przestępczości „ciężkiej” można było stosować represje surowsze niż dotychczas. Dlatego w kodeksie pojawiła się nowa kara łączna 20 lat więzienia (gdy za kilka przestępstw 15 lat to za mało, a 25 – za dużo), obok dotychczasowych kar do 15 lat, 25 lat więzienia lub dożywocia. Istotne jest wprowadzenie możliwości skorzystania przez oskarżonego z zamówionej u biegłego opinii prywatnej. To zdaniem prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta sprawia, że na sali może dochodzić do pewnej nierówności.

Minister sprawiedliwości Borys Budka uważa, że dzięki nowym rozwiązaniom zyskają głównie obywatele, bo – jak przypomina – jednym z najważniejszych celów reformy jest skrócenie postępowań sądowych i śledztw.
Pomimo tych zapewnień pojawia się wiele wątpliwości, odnośnie do nowych rozwiązań. Adwokaci nie są przychylni zmianom, a prokuratorzy mówią, że jest ich za mało, aby sprostać nowym oczekiwaniom.
Żródło info i foto: interia.pl

Chciała sprzedać nerkę

Policjanci z Katowic wpadli na trop 37-letniej kobiety, która chciała w internecie sprzedać swoją nerkę. Za publikację ogłoszenia grozi jej do roku pozbawienia wolności. W styczniu, na jednym z portali aukcyjnych mieszkanka woj. śląskiego zamieściła ofertę sprzedaży własnej nerki. Wyceniła ją na 25 tys. zł. Ogłoszeniem zainteresowali się śledczy z zespołu do walki z Handlem Ludźmi Wydziału Kryminalnego KWP w Katowicach. Po trwającym blisko pół roku śledztwie, zatrzymali kobietę i przedstawili zarzuty.

– Zgodnie z ustawą o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów, 37-latce za samo opublikowanie ogłoszeni grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub kara pozbawienia wolności do roku – przekazało Wirtualnej Polsce biuro prasowe śląskiej policji.
Żródło info i foto: wp.pl

Próbował zgwałcić 6-latkę. Krzysztof W. od 12 dni jest na wolności

Nie Mariusz T., a inny przestępca – Krzysztof W. – jest pierwszą osobą, wobec której zastosowano ustawę o wyjątkowo niebezpiecznych więźniach. Z więzienia wyszedł 12 dni temu. W przyszłym tygodniu rozpoczną się badania psychiatryczne, na których podstawie sąd zdecyduje, czy Krzysztof W. znów zostanie odizolowany od społeczeństwa. Krzysztof W. najpierw został skazany na 10 lat więzienia za współudział w zabójstwie. Wyszedł na wolność po 6 latach. Niedługo potem usiłował zgwałcić 6-latkę. Został za to skazany na 4 lata więzienia. Gdy 12 dni temu opuszczał zakład karny w Rzeszowie (ten sam, w którym przebywał Mariusz T.), dyrektor placówki złożył wniosek o zastosowanie wobec Krzysztofa W. ustawy o izolacji. Dokument wpłynął do sądu dzień po wejściu w życie ustawy. Krzysztofowi W. tydzień później skończyła się kara. Żródło info i foto: tvn24.pl

Pussy Riot i działacze Greenpeace’u mogą wyjść na wolność

Prezydent Władimir Putin przesłał do parlamentu projekt ustawy o amnestii, która może objąć członkinie grupy Pussy Riot i 30 ekologów z Greenpeace’u aresztowanych za akcję na Morzu Barentsa. Oczekuje się, że ustawa zostanie uchwalona jeszcze w tym roku. O skierowaniu do niższej izby parlamentu przygotowanego przez Radę ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka przy prezydencie projektu w poniedziałek na swojej stronie internetowej poinformował dziennik „Izwiestija”. Opracowanie projektu amnestii Putin zlecił Radzie 26 września. Struktura ta jest jego ciałem doradczym. Zasiadają w niej przedstawiciele organizacji pozarządowych, w tym również krytycznych wobec Kremla, a także naukowcy i znani publicyści. Na jej czele stoi obrońca praw człowieka Michaił Fiedotow. Żródło info i foto: rp.pl

Marihuana legalna w dwóch stanach. Prawo federalne tego nie uznaje

Nowo uchwalone w plebiscytach powszechnych w stanach Waszyngton i Kolorado prawa legalizujące posiadanie marihuany kolidują z prawem federalnym w USA. Nie wiadomo jednak jeszcze, jakie będą praktyczne tego skutki. Obie ustawy, przegłosowane we wtorek, w dniu wyborów prezydenckich, zezwalają osobom w wieku ponad 21 lat na kupowanie w sklepach po jednej uncji (około 28 gramów) marihuany. Posiadanie marihuany, ale tylko do celów medycznych, jest już legalne w 17 stanach USA i w Waszyngtonie (ściślej: w stołecznym Dystrykcie Kolumbii). We wtorek uchwalono takie prawo w plebiscycie w Massachusetts. Prawa w Kolorado i stanie Waszyngton zezwalają na posiadanie tego miękkiego narkotyku także do celów rekreacyjnych. Ministerstwo Sprawiedliwości USA nie skomentowało bezpośrednio inicjatyw w tych stanach. Rzeczniczka resortu oświadczyła tylko, że prawo federalne zabraniające marihuany pozostaje w mocy. Nie jest jednak jasne, jak będzie egzekwowane w stanach Waszyngton i Kolorado. Jak wszędzie indziej są tam oddziały prokuratury federalnej, a ściganiem przestępstw narkotykowych zajmują się lokalne biura podlegającej jej Agencji ds. Walki z Narkotykami (DEA). Brakuje jednak agentów do ścigania tysięcy dystrybutorów marihuany. Żródło info i foto: Gazeta.pl