Białoruś: W razie potrzeby milicja i wojsko będą używać ostrej amunicji

Jeżeli zajdzie taka potrzeba, funkcjonariusze milicji i wojska będą używać ostrej amunicji – zapowiedział wiceszef białoruskiego ministerstwa spraw wewnętrznych Giennadij Kozakiewicz. Kozakiewicz stwierdził, że protesty na Białorusi przybrały zorganizowany charakter i stały się skrajnie radykalne. Z jego słów wynika, że na ulice Mińska i innych białoruskich miast wychodzą radykałowie, anarchiści i pseudokibice”.

– W imieniu MSW oświadczam: nie zejdziemy z ulic i zaprowadzimy porządek w kraju. Funkcjonariusze organów spraw wewnętrznych i żołnierze wojsk wewnętrznych w razie konieczności będą używać środków specjalnych i broni palnej – powiedział wiceminister spraw wewnętrznych Białorusi.

Z doniesień obrońców praw człowieka wynika, że podczas niedzielnych protestów na Białorusi zatrzymano ponad 260 osób. Ofiarami represji padli także dziennikarze – szacuje się, że zatrzymano 20-40 pracowników mediów. Milicja próbowała brutalnie rozpędzać manifestantów, używając w tym celu m.in. armatek wodnych i granatów hukowych.

Protesty na Białorusi wybuchły 9 sierpnia, po zakończeniu wyborów prezydenckich, które rzekomo wygrał Alaksandr Łukaszenka. Przeciwnicy jego władzy podnoszą, że wybory zostały sfałszowane, a kontrkandydaci urzędującego prezydenta padli ofiarą represji. Wyniku ostatnich wyborów na Białorusi nie uznała m.in. Unia Europejska. Zaprzysiężenie Alaksandra Łukaszenki odbyło się w tajemnicy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Fala napadów z użyciem noża we Francji

Nieprzerwana od lipca seria napadów z użyciem noża wywołała we Francji medialną debatę. Podczas gdy jedni uważają, że badać należy indywidualne pobudki sprawców, inni twierdzą wręcz, że „to Francji podrzyna się gardło”.

Nie ma dnia, by francuskie media nie donosiły o napaściach z użyciem noża. W środę ujęto mężczyznę, który w Paryżu śmiertelnie ranił nożem pasażera za zwrócenie uwagi, że z rowerem nie wolno wchodzić do autobusu. W piątek stanie przed sądem Afgańczyk, który zranił cztery osoby, rzucając się na nie z nożem na ulicy w Perigueux na zachodzie Francji. W Grenoble od ciosów zadanych nożem zginął 26-letni mężczyzna, który ujął się za molestowaną przyjaciółką. Odnotowano przypadki zranienia policjantów i żandarmów podczas kontroli dokumentów.

Pisząc o czekającym na przyznanie mu azylu 19-letnim Afgańczyku, który zranił cztery osoby w Perigueux, reporterka regionalnej gazety cytuje prokuratora, według którego „w żadnym wypadku nie można tu mówić o radykalnym islamizmie, gdyż napastnik przyznał, że tego popołudnia wypił butelkę whisky”. Jak donosił dziennik „Sud-Ouest”, w środę policjanci, aby unieszkodliwić mężczyznę, który próbował poderżnąć gardło sąsiadce, musieli użyć tasera. Tego samego dnia w Bastii na Korsyce strażacy uratowali pięćdziesięciolatkę, poranioną nożem.

Filozof Yves Michaud, specjalista od estetyki i angielskiej filozofii politycznej, który uznaje się za przedstawiciela „lewicy wolnościowej”, wezwał w wywiadzie dla opiniotwórczego portalu Atlantico, by nie zastanawiać się nad rzekomymi czy prawdziwymi zamiarami napastników, ale oceniać ich działania, gdyż to „działanie jest prawdą intencji”. Profesor zwraca uwagę, że to „nie tylko islamo-lewackie pięknoduchy”, ale również liczne autorytety medialne tłumacząc napady nożownicze „śpieszą się z ogłoszeniem braku sprawdzalnych pobudek terrorystycznych, stwierdzeniem patologii mentalnej czy też alkoholizmu napastników”. „Czyli nic się nie dzieje, nie ma o czym mówić” – podsumował.

Zwrócił uwagę, że „pobudki są zawsze dosyć mętne i zmienne”, ale że obecne ataki z użyciem noża są „charakterystyczne dla islamizmu”. Dokonują ich terroryści, „ale również chorzy psychicznie czy chuligani”. „Można zastanawiać się nad rzeczywistą odpowiedzialnością sprawcy, ale to tylko pytanie dodatkowe, bez większego znaczenia. Chodzi bowiem o postępowanie według wzoru religijnego terroryzmu islamskiego” – tłumaczy profesor.

„Co więcej, propaganda islamska bez przerwy podsuwa ten wzór każdemu, kto ma ochotę sięgnąć po przemoc. A ponadto jest to wzór łatwo dostępny, niedrogi i o maksymalnym zasięgu komunikacyjnym i terroryzującym. I niezbyt ryzykowny, bo przed sądem zawsze można się powołać na brak premedytacji czy niepoczytalność” – dodaje Yves Michaud i przewiduje, że „te napaści szybko się nie skończą”. Anne-Sophie Chazaud pisze w tygodniku „Causeur”, że „między śmiertelnymi poderżnięciami gardła a nieudanymi napaściami rozwija się świadectwo upadku zasad współżycia społecznego.

„To na noże rozgrywa się teraz walka między naszym społeczeństwem a jego wrogami”. Autorka twierdzi, że „nie można zaprzeczyć, iż pewien odłam społeczeństwa jest w stanie secesji przeciw Francji i za nic nie chce uznać podstaw jej cywilizacji”.
Źródło info i foto: TVP.info

Egipt: używają fałszywych wykrywaczy bomb

Po katastrofie rosyjskiego samolotu ochrona w egipskich kurortach turystycznych została wzmocniona. Ochroniarze w Szarm el-Szejk używają jednak sprzętu, który nie działa – informuje CNN, powołując się na brytyjskich ekspertów od bezpieczeństwa. 31 października lecący z Szarm el-Szejk w Egipcie do Petersburga A321 rosyjskiego towarzystwa Metrojet rozbił się na półwyspie Synaj w 24 minuty po starcie. Nie ocalał nikt z łącznie 224 pasażerów i członków załogi. Coraz więcej wskazuje, że do katastrofy mogła doprowadzić eksplozja bomby umieszczonej w luku bagażowym.

W największych kurortach egipskie władze zwiększyły liczbę ochrony zarówno na lotniskach, w centrach handlowych, jak i w hotelach. CNN informuje jednak, że w Szarm-el-Szejk ochrona używa ręcznych wykrywaczy bomb, podobnych do tych, których używania zakazały władze brytyjskie, ponieważ urządzenia te po prostu nie działają. Tego typu urządzenia zostały zauważone w dwóch hotelach i dwóch centrach handlowych w egipskim kurorcie.

Fałszywe wykrywacze bomb

Detektory używane przez egipskich ochroniarzy bardzo przypominają fałszywe wykrywacze bomb, które były sprzedawane na Bliskim Wschodzie przez brytyjskiego oszusta, skazanego w 2013 roku na 10 lat więzienia przez sąd w Londynie. Sprzedawane przez niego urządzenie nie posiadało żadnej elektroniki. – Te urządzenia nie mają nic w środku. Nie ma możliwości, żeby to działało – powiedział detektyw Edward Heath w rozmowie z CNN.

– To są buble. To nie działa – stwierdził z kolei ekspert ds. bezpieczeństwa Paul Biddiss, gdy pokazano mu zdjęcia urządzeń używanych przez egipskich ochroniarzy.

Władze jednego z hoteli, w których zauważono ochronę z podejrzanymi wykrywaczami nie odpowiedziały na szczegółowe pytania o stosowane w ich hotelu urządzenie. Zamiast tego stwierdziły jedynie, że „blisko współpracują z władzami, aby zapewnić bezpieczeństwo w swoich hotelach”. Rzecznik prasowy brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych zapowiedział, że sprawa wykrywaczy bomb zostanie wyjaśniona z władzami Egiptu.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Broń myśliwska za 4 dni nielegalna

Kilka, a może nawet kilkanaście tysięcy sztuk broni krótkiej jest w rękach polskich myśliwych. Za cztery dni ta broń będzie nielegalna, bo minister środowiska zmienił przepisy. Myśliwi nie będą mogli używać ani pistoletów ani rewolwerów. Co w takim razie stanie się z tą bronią? Czy myśliwi będą musieli ją oddać do depozytu policji? Tego na razie nikt nie wie. Problem w tym, że myśliwi kupili ją legalnie, bo pozwalały na to przepisy. Ich broń jest zarejestrowana i nie ma praktycznie żadnego sposobu, żeby ją komukolwiek odebrać. Chyba, że ktoś będzie chciał ją od myśliwego odkupić. Żródło info i foto: Radio ZET.pl