Raszyn: Funkcjonariusze KAS przejęli podróbki warte 1,1 miliona złotych

Koszulki, buty i torebki z podrabianym znakiem towarowym o wartości ponad miliona złotych. Taki towar znaleźli funkcjonariusze KAS i policji w Raszynie.

Jak przekazała rzeczniczka prasowa Krajowej Administracji Skarbowej Anita Wielanek, funkcjonariusze Urzędu Celno-Skarbowego z Białej Podlaskiej oraz policjanci z Wołomina ustalili, że podrabiana odzież może znajdować się na terenie jednej z posesji w Raszynie.

Dwa tysiące sztuk podrabianej odzieży

– 1 czerwca 2020 roku zabezpieczyli około dwóch tysięcy sztuk między innymi bluz, koszulek, spodni, butów i torebek. Ich szacunkowa wartość to ponad 1,1 milionów złotych – poinformowała Wielanek.

– To kolejna udana akcja przeciwko handlowi podrabianą odzieżą znanych światowych marek, która jest wynikiem dobrej współpracy KAS i policji. W postępowaniu, prowadzonym przez Lubelski Urząd Celno-Skarbowy w Białej Podlaskiej, została już przesłuchana 44-letnia obywatelka Bułgarii – dodała rzeczniczka.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policja zatrzymała 59-latka. Otruł 60 rodzin pszczelich wartych 36 tys. zł

Lubelska policja informuje, że zatrzymała 59-latka, który miał otruć środkami chemicznymi 60 rodzin pszczelich. Wartość strat oszacowano na około 36 tys. zł. Policja z Janowa Lubelskiego podała, że we wtorek w godzinach porannych zgłosił się do niej prezes lokalnego koła pszczelarskiego. Poinformował on, że małżeństwo z powiatu janowskiego zgłosiło mu otrucie pszczół. Łącznie to 60 rodzin pszczelich. Straty miały wynieść około 36 tys. zł.

Zdaniem poszkodowanych pszczoły zostały otrute za pomocą środka chemicznego. Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce zdarzenia, zatrzymali podejrzanego mężczyznę. To 59-letni mieszkaniec powiatu janowskiego. Usłyszał zarzut zniszczenia mienia i czeka na postępowanie sądowe.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

29-latek zatrzymany w związku z kradzieżą papierosów wartych 6 mln zł z Urzędu Celnego w Gdańsku

Policja zatrzymała 29-latka w sprawie zuchwałej kradzieży z terenu Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gdańsku – dowiedział się reporter RMF FM. W kwietniu ujawniliśmy, że celnikom skradziono warte prawie 6 milionów złotych papierosy. W sumie było to 480 tys. paczek papierosów. Zatrzymany to 29-letni mężczyzna z okolic Olsztyna. Był już wcześniej karany za przestępstwa narkotykowe.

W miejscu, w którym przebywał, zabezpieczono nieznaczną cześć skradzionych papierosów. Ponadto znaleziono narkotyki – 900 porcji amfetaminy oraz 340 gramów marihuany. Były tam też trzy skradzione motocykle, o łącznej wartości 75 tys. zł.

Mężczyzna usłyszał trzy zarzuty: kradzieży z włamaniem do kontenerów, w których były papierosy, paserstwa i posiadania znacznych ilości narkotyków. Najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.

Policja może mówić o sukcesie, ale jeszcze niepełnym, bo trudno przypuszczać, by ktoś mógł w pojedynkę ukraść warte 6 milionów złotych papierosy. To raczej wykluczone – przyznają nieoficjalnie i w prokuraturze, i w policji. Oficjalne stanowisko jest takie – dla policji sprawa jest rozwojowa, a prokuratura sprawdza wszelkie okoliczności związane z kradzieżą. Według informacje Kuby Kaługi – także to, czy złodziejowi mógł pomóc ktoś z wewnątrz administracji celno-skarbowej. Na razie jednak za wcześnie, by cokolwiek powiedzieć.
Źródło info i foto: RMF24.pl

SG i KAS udaremniły rekordowy przemyt papierosów. Wartość towaru ponad 12 mln złotych

Próbę rekordowo dużego przemytu papierosów przez granicę z Białorusią udaremnili – w ramach wspólnych działań – funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału SG i KAS. W ciężarówce skontrolowanej w Bobrownikach (Podlaskie) zabezpieczyli papierosy o wartości rynkowej ponad 12,3 mln zł.

To jedna z największych w historii udaremnionych prób przemytu papierosów na podlaskich przejściach granicznych – poinformowały we wtorek obie służby we wspólnym komunikacie.

W tirze było 875 tys. paczek papierosów

Funkcjonariusze SG i KAS z polsko-białoruskiego przejścia granicznego w Bobrownikach skontrolowali tira na białoruskich numerach rejestracyjnych. Według dokumentów przewozowych, w jego naczepie miał być ładunek pelletu. W trakcie szczegółowej kontroli okazało się, że to transport nie zawiera worków z materiałem używanym jako opał, ale jest wypełniony papierosami bez polskich znaków akcyzy.

Po trwającym kilkanaście godzin rozładunku i przeliczeniu okazało się, że w sumie było tam ponad 875 tys. paczek papierosów z akcyzą białoruską.

„Gdyby nielegalny towar trafił do sprzedaży, Skarb Państwa straciłby ponad 20 mln zł” – podano w komunikacie. 51-letni kierowca, obywatel Białorusi, został zatrzymany, a po postawieniu zarzutów sąd aresztował go na wniosek śledczych na trzy miesiące. Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Białymstoku. Podejrzanemu grozi do 10 lat więzienia.

Pomysłowość przemytników nie zna granic

Tak duże próby przemytu papierosów notowane są przez służby w Podlaskiem zwykle w pobliżu granicy z Litwą, czyli wewnętrznej granicy UE. Są przewożone w ciężarówkach np. zamiast transportu drewna, artykułów spożywczych, wyrobów plastikowych czy mebli. Czasami przemytnicy zadają sobie dużo trudu, by oszukać funkcjonariuszy SG czy KAS.

Tak było kilka lat temu w przypadku transportu fabrycznie zamkniętych puszek z kawą, w których – jak się okazało po szczegółowej kontroli – były paczki papierosów i wypełniające wolne przestrzenie ziarna kukurydzy. Do ukrycia przemytu użyto też np. piłek futbolowych czy tortu. Kontrabanda jechała również zza wschodniej granicy m.in. w kilkunastu plastikowych manekinach, karetce pogotowia, chłodziarkach, a nawet przęśle mostu i kolejowych cysternach.

W ujawnieniu przemytu papierosów w takich transportach pomagają specjalne urządzenia rtg do prześwietlania dużych i małych ładunków. Funkcjonariusze celno-skarbowi i pogranicznicy korzystają też z pomocy specjalnie wyszkolonych psów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Próba przemytu w Korczowej. Papierosy ukryte w zupkach błyskawicznych

Podczas kontroli na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Korczowej podkarpacka KAS ujawniła przemyt ponad 1,1 miliona szt. papierosów wartych ok. 800 tys. zł ukrytych w transporcie zupek błyskawicznych – poinformowała w sobotę Krajowa Administracja Skarbowa. Zgodnie z dokumentami, kierowca ciężarówki przewoził przez polsko-ukraińską granicę ładunek z zupkami błyskawicznymi, który miał trafić do odbiorcy w jednym z krajów UE – ujawniła KAS.

Zgodnie z dokumentami, kierowca ciężarówki przewoził przez polsko-ukraińską granicę ładunek z zupkami błyskawicznymi, który miał trafić do odbiorcy w jednym z krajów UE – ujawniła KAS.

„Podczas kontroli pojazdu okazało się, że w ciężarówce oprócz 11 ton zupek, znajdują się też nielegalne papierosy. Były one ukryte w kartonowych pudłach. Podkarpacka KAS zatrzymała ponad 1,1 mln szt. papierosów, czyli ponad 56 tys. paczek, których rynkowa wartość szacowana jest na blisko 800 tys. złotych” – podała.

Dalsze postępowanie w tej sprawie prowadzi Podkarpacki Urząd Celno-Skarbowy w Przemyślu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brytyjska służba celna zatrzymała polską ciężarówkę przewożącej maseczki medyczne. Odkryto w niej 14 kg kokainy

Brytyjska służba celna podczas kontroli polskiej furgonetki, która próbowała wjechać do Wielkiej Brytanii przez tunel pod kanałem La Manche, odkryła paczki z kokainą. 14 kilogramów narkotyku zostało wycenione na 1 milion funtów (ponad 5 milionów złotych). Jak podaje BBC, kokaina była ukryta w pudełkach z maskami ochronnymi używanymi między innymi przez pracowników medycznych. Narkotyki zostały skonfiskowane w Coquelles, po francuskiej stronie tunelu La Manche. Zarejestrowanym w naszym kraju samochodem kierował 34-letni Polak, który został zatrzymany przez policjantów.

14 kilogramów kokainy ukrytych w paczkach z maseczkami medycznymi

Kokaina znajdowała się w pudełkach z maseczkami, w 15 owiniętych paczkach. Wartość 14 kilogramów tego narkotyku została oszacowana na 1 milion funtów. – Sprawdzamy teraz, kto stał za tą próbą przemytu – dodał Darren Herbert z NCA (Narodowa Agencja Kryminalna) w Dover.

Dyrektor generalny brytyjskiej Służby Granicznej Ian Hanson powiedział, że myślenie przemytników, którzy próbują wykorzystać epidemię do handlu narkotykami, jest „godne pogardy”. – To zatrzymanie jest kolejnym dowodem, że grupy przestępcze próbują wykorzystać epidemię koronawirusa do własnych celów. To karygodne, że ładunek narkotyków został umieszczony razem z niezbędnym w walce z COVID-19 wyposażeniem ochronnym – dodał Darren Herbert z oddziału National Crime Agency w Dover.

– Dealerzy narkotykowi obawiają się wzmożonych kontroli, ponieważ zdają sobie sprawę, że przy mniejszej liczbie ludzi na ulicach są bardziej widoczni. Oczywiście będą korzystać z różnych możliwości, np. ubierając się jak pracownicy kluczowych sektorów, którzy nie podlegają zakazom przemieszczania się albo handlując na parkingach supermarketów, gdzie może być więcej osób – dodaje z kolei dyrektor generalna brytyjskiej NCA Lynne Owens.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policjanci ze Śląska odzyskali części samochodowe o wartości miliona złotych

Silniki, skrzynie biegów, elementy karoserii – te i inne części pochodzące ze skradzionych w Europie samochodów, odzyskali kryminalni z KWP w Katowicach zajmujący się zwalczaniem przestępczości samochodowej. W wyniku wspólnych działań przeprowadzonych z funkcjonariuszami straży granicznej, a wymierzonych w paserów zajmujących się handlem kradzionymi częściami, do aresztu trafili także dwaj zatrzymani przez policjantów mężczyźni. Wartość zabezpieczonego mienia to około 1 milion złotych.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, którzy zajmują się zwalczaniem przestępczości samochodowej, mają za soba kolejną, poważną realizację. Kryminalni prowadzili działania wymierzone w paserów, którzy zajmują się handlem częściami pochodzącymi ze skradzionych samochodów. Wspólnie z funkcjonariuszami Nadburzańskiego Oddziału Straży Granicznej policjanci weszli do wytypowanych wcześniej firm mieszczących się w Bielsku-Białej, Bytomiu i Chorzowie oraz na terenie giełdy samochodowej w Gliwicach. Stróże prawa przeszukali również miejsca zamieszkania osób podejrzewanych o paserstwo. W czynnościach uczestniczyli również stróże prawa z grup dochodzeniowo-śledczych z komend policji w Bielsku-Białej, Bytomiu i Gliwicach oraz policjanci z katowickiego oddziału prewencji. W przeszukaniach brał także udział przewodnik psa służbowego z katowickiej komendy miejskiej wraz ze swoim czworonożnym podopiecznym specjalizującym się w wyszukiwaniu narkotyków. Policjanci oraz pogranicznicy z placówki w Hrebennem skontrolowali setki części pojazdów oraz całych samochodów.

W efekcie tych działań mundurowi odnaleźli i zabezpieczyli duże ilości części samochodowych, które pochodziły z pojazdów skradzionych na terenie Polski, innych państw Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii. Stróże prawa odzyskali m.in.: 25 silników, 107 skrzyni biegów, a także osie pojazdów oraz elementy karoserii. Wartość odzyskanego i zabezpieczonego mienia oszacowano na około 1 milion złotych.

Policjanci zatrzymali dwóch mieszkańców powiatu tarnogórskiego w wieku 44 i 45 lat. Sąd Rejonowy w Bytomiu, na wniosek Prokuratury Rejonowej w Bytomiu, zastosował wobec zatrzymanych mężczyzn 3-miesięczny areszt. Dalsze postępowania w sprawie prowadzą wydziały kryminalne z Bielska-Białej, Bytomia i Gliwic.
Źródło info i foto: Policja.pl

Lotnisko w Krakowie-Balicach. Mężczyzna chciał przemycić 13 sztuk pistoletów

Na lotnisku w Krakowie-Balicach zatrzymany został mężczyzna, w którego bagażu podręcznym znaleziono 13 sztuk pistoletów alarmowych, kaliber 9 mm wraz z magazynkami – poinformowała straż graniczna. Mężczyzna został ukarany grzywną w wysokości ponad czterech tys. zł.

Straż graniczna poinformowała w poniedziałek, że mężczyzna, w bagażu którego w ubiegły piątek na lotnisku znaleziono broń, jest obywatelem Izraela. Na terytorium Węgier, za tysiąc dolarów amerykańskich, miał on zakupić broń dla siebie i swoich przyjaciół. Następnie autobusem przyjechał do Krakowa, skąd planował odlecieć do Tel Awiwu.

Według przekazanych informacji, w trakcie prowadzonych czynności Izraelczyk zaznaczył, że „nie był świadomy konieczności posiadania zezwolenia na taki rodzaj broni”. Jak podały służby, mężczyzna popełnił jednak przestępstwo, które zagrożone jest karą pozbawienia wolności od pół roku do ośmiu lat.

Ostatecznie wymierzona została mu kara grzywny w wysokości 4,2 tys. zł, przepadek zakupionej broni oraz pokrycie kosztów postępowania.
Źródło info i foto: interia.pl

Kradzież biżuterii wartej 50 milionów funtów z domu Tamara Ecclestone. Są zarzuty

Dwóm osobom – matce i synowi – postawiono w sobotę w Londynie zarzuty w związku ze spektakularną kradzieżą biżuterii wartej 50 milionów funtów z domu Tamary Ecclestone, córki wieloletniego szefa Formuły 1 Bernie’ego Ecclestone’a i celebrytki.

47-letnia sprzątaczka Maria Mester i jej 29-letni syn Emil-Bogdan Savastru, który pracuje jako barman, stanęli w sobotę przed sądem okręgowym w londyńskiej dzielnicy Westminster. Usłyszeli zarzut spisku w celu dokonania włamania. Następna rozprawa odbędzie się 28 lutego. W związku ze sprawą aresztowano jeszcze dwóch innych mężczyzn – w wieku 21 i 31 lat – którzy zostali następnie zwolnieni, ale nadal objęci są dochodzeniem.

Jedna z najbardziej strzeżonych ulic w Londynie

Do kradzieży doszło w połowie grudnia, zaledwie kilka godzin po tym, jak 35-letnia Tamara wraz z mężem Jayem Rutlandem wyjechała na świąteczne wakacje. 57-pokojowa posiadłość znajduje się przy Kensington Palace Gardens – jednej z najbardziej prestiżowych i najlepiej strzeżonych ulic w Londynie, gdzie domy mają m.in. rosyjski oligarcha Roman Abramowicz, sułtan Brunei Hassanal Bolkiah i jeden z najbogatszych ludzi w Chinach Wang Jianlin, a niedaleko swoją rezydencję mają książę William i księżna Kate.

Ulica jest stale patrolowana przez policję. Wiadomo też, że w trakcie włamania w posiadłości znajdowała się ochrona.

Ogołocili sejfy w 50 minut

Jak się przypuszcza, trzej włamywacze sforsowali ogrodzenie z tyłu budynku, a następnie przeszli przez ogród i dostali się do domu. Przebywali w nim ok. 50 minut i ostatecznie zostali spłoszeni przez ochroniarzy, jednak w tym czasie zdążyli całkowicie ogołocić sejfy. Jak podawał wówczas dziennik „The Sun”, skradziona została cała biżuteria, jaką Tamara Ecclestone miała w domu – m.in. pierścionki, kolczyki i warta 80 tys. funtów bransoletka, którą otrzymała w prezencie ślubnym. Większość ze skradzionych rzeczy nie została odzyskana.

Tamara Ecclestone jest modelką, prezenterką telewizyjną i celebrytką. Jej 89-letni ojciec przez prawie 40 lat był szefem firmy organizującej wyścigi Formuły 1 i z majątkiem szacowanym na 2,4 miliarda funtów jest jednym z najbogatszych ludzi w Wielkiej Brytanii.
Źródło info i foto: interia.pl

Pracownica CBA usłyszała zarzuty przywłaszczenia mienia znacznej wartości

Zarzuty przywłaszczenia mienia znacznej wartości ma pracownica Centralnego Biura Antykorupcyjnego i jej mąż – informuje „Rzeczpospolita”. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, śledztwo dotyczące podejrzenia wyprowadzania pieniędzy z CBA przez kasjerkę prowadzi jednostka wysokiego szczebla – Prokuratura Regionalna w Warszawie.

Gazeta informuje, że o trzymiesięcznym areszcie dla Katarzyny G. (tak nazywa się cywilna pracownica CBA) i jej męża Dariusza zdecydował już 1 stycznia Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa.

Sąd uznał, że zebrane w sprawie dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że ww. podejrzani dopuścili się popełnienia zarzucanych im czynów – odpowiedziała „Rz” sekcja prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie, dodając, że izolacyjny środek zapobiegawczy był konieczny ze względu na „obawę matactwa ze strony podejrzanych” i grożącą im surową karę.

CBA twierdzi, że nie straciło żadnych pieniędzy, ale zarzuty temu przeczą

Gazeta wskazuje, że odpowiedź z sądu potwierdza coś jeszcze: zarówno Katarzyna G., jak i jej mąż są podejrzani o przywłaszczenie mienia znacznej wartości. Pod tym pojęciem (mienia znacznej wartości) – jak wyjaśnia „Rz” – kryje się obecnie kwota powyżej 200 tys. zł. Jak podaje dziennik, z zarzutu wynika także, że chodzi o „wielość zachowań”, czyli tak zwany czyn ciągły.

„Rzeczpospolita” zaznacza, że kwota przywłaszczenia, jaką zawarto w zarzutach dla małżeństwa G., pozostaje tajemnicą. Pytany o to przez „Rz” sąd odsyła do prokuratury, ta milczy, a CBA zaprzecza, by straciło jakieś pieniądze.

Według gazety, zarzuty przywłaszczenia dla G. wydają się wersji CBA przeczyć (chyba że biuro opiera się na tym, że kobieta np. zwróciła gotówkę – dodaje „Rz”).

Ktoś więcej niż tylko kasjerka

Jak twierdzą rozmówcy „Rzeczpospolitej” ze służb, Katarzyna G. była kimś więcej niż kasjerką. Wskazują, że była na tyle zaufaną osobą dyrektora Daniela A. (szefa pionu finansów), że powierzono jej jednoosobowo prowadzenie funduszu operacyjnego CBA (na potrzeby operacji specjalnych, np. kontrolowanego wręczenia łapówki).

Mechanizm nadużyć ze strony „kasjerki” – jak informuje „Rz” – miał polegać m.in. na tym, że zwroty z delegatur CBA nie były „wciągane” do ewidencji, czyli w niej wykazywane. Inny schemat, jaki wskazują rozmówcy gazety, miał sprowadzać się go tego, że np. określona suma była wysyłana w teren do danej delegatury, tyle że jedynie „na papierze”.

Jak pisze „Rz”, mający zaufanie do Katarzyny G. jej zwierzchnicy, prawdopodobnie zatwierdzali operacje finansowe, ufając, że podwładna robi to rzetelnie. Tymczasem, jak wskazuje zarzut, kobieta miała przywłaszczać pieniądze. Według informacji „Rzeczpospolitej” po wybuchu afery w CBA przeprowadzono wewnętrzny audyt i sprawdzono monitoring z ostatniego czasu. Na jednym z nagrań widać, jak G. wychodzi z firmy z reklamówką popularnej sieci handlowej. Wchodząc, nie miała jej – sugeruje jeden z rozmówców gazety.

W poniedziałek „Gazeta Wyborcza” napisała, że Centralne Biuro Antykorupcyjne od miesięcy ukrywa informacje o gigantycznych nadużyciach w kasie funduszu operacyjnego. Mówi się – według „GW” – o kwotach od 6,5 do nawet 15 mln zł. Pierwsze doniesienia na temat nieprawidłowości w Biurze pojawiły się w mediach w zeszłym tygodniu. „Puls Biznesu” napisał na swych stronach internetowych, że w związku z nadużyciami w CBA dymisję miał złożyć jej szef Ernest Bejda, jednak po rozmowie z koordynatorem służb specjalnych Mariuszem Kamińskim pozostał na stanowisku.

Były szef CBA Paweł Wojtunik w rozmowie z Onetem mówił, że nie pamięta podobnego skandalu w polskich służbach. Gdyby taka sytuacja miała miejsce w jednostce policji, zostałaby ona natychmiast rozwiązana – mówił.
Źródło info i foto: RMF24.pl