Anglia: Trzej nastolatkowie zatrzymani za napaść na starszych ludzi. Kasłali im w twarz

Trzej nastolatkowie w wieku 16, 18 i 19 lat zostali zatrzymani po incydencie, do którego doszło w angielskim Hitchin w hrabstwie Hertfordshire. Młodzi mężczyźni podeszli do pary starszych ludzi, a co najmniej jeden z nich zaczął kaszleć im w twarz. Później doszło do awantury, w wyniku której 70-letnia kobieta ma podbite oko. Do pary starszych ludzi spacerujących w piątek po jeden z ulic w niewielkim Hitchin (50 km na północ od centrum Londynu), podeszło trzech młodych ludzi, a co najmniej jeden z nich zaczął im kaszleć prosto w twarz.

W obronie napadniętej pary stanął jeden z przechodniów. Doszło do kłótni i szarpaniny. Zarówno on, jak i 70-letnia kobieta zostali poturbowani przez nastolatków. Kobieta z podbitym okiem trafiła do szpitala na badania. Na szczęście nic poważnego jej się nie stało i szybko opuściła lecznicę.

Odpowiedzią za uszkodzenia ciała i mienia

Młodzi ludzie uszkodzili samochody zaparkowane w pobliżu miejsca, w którym zaatakowali kobietę. Policja Hertfordshire zatrzymała mężczyzn w wieku 16, 18 i 19 lat. Zostali przesłuchani, odpowiedzą za uszkodzenie ciała i mienia.

Funkcjonariusze proszą teraz świadków, którzy mogli nagrać zajście, o udostępnienie wideo służbom. Policja przestrzega również przez publikowaniem takich filmów w sieciach społecznościowych, bo mogłoby to utrudnić dochodzenie.

Podobne chuligańskie wybryki również w Polsce

Do podobnego incydentu doszło również w Polsce. Przed paroma dniami w Poznaniu, w jednym ze sklepów na Starym Mieście, dwóch mężczyzn oznajmiło ekspedientce, mają koronawirusa, a jeden z nich opluł kobietę. Zatrzymani usłyszeli już zarzuty. „Powinno się użyć mocnych słów, ale nie wypada….” – komentują mundurowi.

Koronawirus SARS-CoV-2 przenosi się drogą kropelkową. Objawy zakażenia obejmują gorączkę, kaszel, duszności, ból mięśni, zmęczenie. Badania RTG klatki piersiowej wykazują typowe cechy wirusowego zapalenia płuc z rozlanymi obustronnymi naciekami.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Londyn: Aresztowano 135 uczestników akcji Extinction Rebellion

W Londynie aresztowano 135 uczestników akcji protestu zainicjowanych przez Extinction Rebellion, organizację nawołującą do pilnych działań na rzecz powstrzymania zmian klimatycznych – poinformowała w poniedziałek policja metropolitalna. „Według stanu na godzinę 12:30 (13:30 w Polsce) przeprowadzono 135 zatrzymań” – napisała na Twitterze policja.

Wcześniej w poniedziałek policja informowała o aresztowaniu w Londynie 21 osób. Aktywiści z Extinction Rebellion planują protestować przez dwa tygodnie w ok. 60 miastach na świecie, oprócz Londynu m.in. w Berlinie, Nowym Jorku i Sydney.

W Londynie w poniedziałek rano działacze tej organizacji, zamykając się w samochodach, zablokowali most i kilka ulic w dzielnicy Westminster, gdzie mieszczą się budynki rządowe. Z kolei przed siedzibą ministerstwa obrony odbyła się pikieta. W ciągu dnia planowane są podobne blokady w pobliżu siedziby parlamentu i na Trafalgar Square, jak również siedząca manifestacja na lotnisku London City.

Jak zapowiadają aktywiści, demonstracje w brytyjskiej stolicy będą pięć razy liczniejsze niż te, które miały miejsce w kwietniu. Spodziewają się, że w ciągu dwóch tygodni protestów w Londynie weźmie w nich udział ok. 30 tys. osób.

Kwietniowe protesty Extinction Rebellion w Londynie trwały przez 11 dni. W ich czasie aresztowano ponad 1000 osób, z czego 850 osobom postawiono różne zarzuty naruszania porządku publicznego, a 250 z nich dotychczas uznano za winne.

W zeszłym tygodniu londyńska policja poinformowała o zmobilizowaniu tysięcy dodatkowych funkcjonariuszy w związku z protestami i zapowiedziała, że każdy, kto złamie prawo, nawet podczas pokojowych demonstracji, musi się liczyć z aresztowaniem.
Źródło info i foto: interia.pl

Wielka Brytania: Handlarze niewolników z Polski skazani

Brytyjski sąd w dwóch procesach skazał osiem osób na kary więzienia za handel ludźmi, zmuszanie do pracy oraz pranie brudnych pieniędzy. Według policji, to członkowie i wspólnicy dwóch polskich rodzin przestępczych. Jak podkreśliła sędzia, skazani stworzyli największą sieć współczesnego niewolnictwa, jaką kiedykolwiek odkryto na Wyspach. Do tej pory zidentyfikowano 92 ofiary gangu, w wieku od 17 do 60 lat, ale policja podejrzewa, że mogło być ich ponad 400. Możliwe, że niektóre z nich opuściły Wielką Brytanię lub boją się złożyć zeznania.

Niewolnicy z Polski

Grupa obierała sobie za cel zdesperowanych Polaków, dla których wyjazd z kraju jawił się jako ostatnia deska ratunku. W ich pułapkę wpadali bezdomni, recydywiści i alkoholicy. Przestępcy zwodzili ich obietnicą pracy i lepszego życia na Wyspach. Rzeczywistość okazywała się jednak dramatycznie inna. Polacy byli transportowani autokarami do zachodniej Anglii, w okolice miast West Bromwich, Smethwick i Walsall. Tam mieszkali stłoczeni w małych, zagraconych i często zaszczurzonych pomieszczeniach. Jeden z nich relacjonował, że musiał kąpać się w kanale, bo nie miał dostępu do bieżącej wody.

Według relacji BBC, niewolnicy z Polski byli zmuszani do pracy na farmach, w fabrykach i przy recyklingu odpadów. Pracowali po kilkanaście godzin na dobę za 20 funtów (niespełna 100 zł) tygodniowo. Pieniędzmi tymi i tak nie mogli jednak dysponować. Członkowie gangu zmuszali swoje ofiary do otwierania kont bankowych, nad którymi przejmowali pełną kontrolę. Gdy jeden z przetrzymywanych mężczyzn zmarł, gang pozbył się wszystkich jego rzeczy osobistych i dokumentów tożsamości, aby zatrzeć ślady. Szacuje się, że między czerwcem 2012 roku a październikiem 2017 roku na nielegalnym procederze grupa zarobiła dwa miliony funtów (9,5 miliona złotych).

Początek końca i procesy

W 2015 roku z niewoli zbiegły dwie ofiary gangu. O swym losie opowiedziały brytyjskiej organizacji pozarządowej Hope for Justice, pomagającej ofiarom handlu ludźmi i współczesnego niewolnictwa. Po czterech latach śledztwa gang ostatecznie rozbito. W sprawie toczyły się dwa odrębne procesy. W pierwszym wyrok zapadł w lutym, w drugim zaś w czerwcu, ale dopiero teraz informację o nich podano do publicznej wiadomości. W lutym 30-letni Marek Ch. z Walsall został skazany na 11 lat więzienia, 50-letni Marek B. z Tipton w West Midlands na dziewięć lat pozbawienia wolności, 48-letnia Justyna P. z West Bromwich na osiem lat więzienia, 24-letnia Julianna Ch. z Evesham w Worcestershire na siedem lat, a 29-letnia Natalia Z. z Walsall usłyszała wyrok czterech i pół roku więzienia. W procesie zakończonym w czerwcu 52-letniego Ignacego B. z West Bromwich skazano na karę 11 lat pozbawienia wolności, ale mężczyzna nie został jeszcze schwytany i jego wyrok zapadł in absentia. W tym samym procesie skazani zostali też 26-letni Jan S. z West Bromwich i 41-letni Wojciech N. z Winson Green, odpowiednio na trzy lata oraz sześć i pół roku więzienia.

„To, co zrobili, było odrażające”

– To był handel ludźmi i wykorzystywanie na masową skalę. Ten gang traktował tych ludzi, swoich rodaków, jak towar – powiedział w rozmowie z BBC inspektor Nick Dale, policjant prowadzący śledztwo w tej sprawie.

Jak dodał, „to, co zrobili, było odrażające”. – Zgotowali swoim ofiarom nieludzkie warunki i nędzę. Zmuszali ich do pracy, a jeśli się sprzeciwiali, byli bici lub grozili im przemocą wobec członków ich rodzin – relacjonował inspektor. – Niektórym powiedziano, że zostaną zabrani do lasu, aby kopali własne groby. Jeden mężczyzna, który miał wypadek przy pracy, musiał wrócić do fabryki, odmówiono mu leczenia, co spowodowało u niego trwałe uszkodzenie ramienia – dodał.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Szwecja: Prokuratura domaga się ekstradycji Juliana Assange z Wielkiej Brytanii

Szwedzka prokuratura poinformowała w poniedziałek, że wznawia śledztwo przeciwko założycielowi demaskatorskiego portalu WikiLeaks Julianowi Assange’owi w związku z oskarżeniem o gwałt i wystąpi o jego ekstradycję z Wielkiej Brytanii.

Prokurator Eva-Marie Persson powiedziała na konferencji prasowej, że zamierza kontynuować i zakończyć wstępne śledztwo, które zostało umorzone w 2017 roku bez postawienia zarzutów. Prokuratura ma wkrótce wydać europejski nakaz aresztowania.

Sprawa Assange’a także w USA

W kwietniu Assange, przebywający od siedmiu lat w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, został aresztowany przez brytyjskie władze. Obecnie odsiaduje on wyrok 50 tygodni więzienia za uchylanie się od stawienia przed brytyjskim sądem.

Ekstradycji Assange’a domagają się też Stany Zjednoczone, które oskarżają go o spiskowanie w celu zdobycia dostępu do komputerów z tajnymi danymi rządowymi, za co grozi mu maksymalnie pięć lat więzienia, ale jak się przypuszcza, resort sprawiedliwości USA może mu postawić dodatkowe zarzuty.

To oznacza, że brytyjski wymiar sprawiedliwości będzie musiał zdecydować, czy i który z wniosków o ekstradycję uwzględni. „Jestem świadoma faktu trwającej w USA procedury ekstradycyjnej i że może on (Assange) zostać przekazany do USA” – oświadczyła Persson.

Jak powiedział agencji Reutera Nick Vaoms, prawnik z kancelarii Peters & Peters, który w przeszłości był szefem departamentu ekstradycji w Koronnej Służbie Prokuratorskiej, spodziewa się on, że priorytet będzie miał szwedzki wniosek.

Tymczasem redaktor naczelny portalu WikiLeaks Kristinn Hrafnsson oświadczył, że wznowienie śledztwa przeciwko Assange’owi „da Julianowi szansę, by oczyścić swoje nazwisko”. Ocenił też, że prokurator Persson znajduje się pod „silną polityczną presją”, aby wznowić śledztwo, a sprawa od początku była prowadzona w niewłaściwy sposób.
Źródło info i foto: interia.pl

Tak imigranci próbują wydostać się z Francji. Biegają ulicami, wskakują na ciężarówki

Grupy młodych mężczyzn wciąż atakują w północnej Francji ciężarówki, próbując w ten sposób przedostać się na Wyspy Brytyjskie. Brytyjska telewizja Sky News pokazała nagranie, na którym grupy młodych mężczyzn po ulicach gonią pojazdy i próbują dostać się do ich środka. Nagrania zarejestrowane zostały w miasteczku Ouistreham koło Caen na północy Francji. Widać na nich, jak grupy chłopców i młodych mężczyzn próbują gonić zwalniające w pobliżu zabudowań ciężarówki, otwierać ich naczepy i wskakiwać do środka. Gdy jeden pojazd ucieka, grupy natychmiast kierują się w stronę następnego.

„To sami mężczyźni, głównie z Sudanu, i niemal wszyscy wyglądają na nastolatków” – informuje brytyjski Sky News.

Ludzie ci śpią w przydrożnych rowach na obrzeżach miasta, ponieważ policja otrzymała rozkaz usuwania wszystkich namiotów, które rozbijane są w okolicy. Ich obecność mocno dzieli lokalnych mieszkańców. Część z nich, pytana przez Sky News, twierdziła, że nie widzi z ich powodów żadnych problemów, inni czują jednak z ich strony zagrożenie i mówią o przypadkach napadów rabunkowych. Na miejscu jest francuska policja, która – jak twierdzi Sky News – robi, co może przy swoich ograniczonych zasobach. Nie widać natomiast starań lokalnych władz, aby zmierzyć się z tym problemem.

Migranci nie mają obowiązku wnioskowania o uzyskanie azylu, na co wielu – zwłaszcza z Sudanu – miałoby szanse. Nie są jednak również odsyłani do swoich ojczyzn. Zamiast tego wegetują w dramatycznych warunkach, mając nadzieję, że po drugiej stronie kanału La Manche będzie lepiej – opisuje ich sytuację Sky News.

„Dżungli” nie ma, problem został

Około 10 tysięcy migrantów ze zlikwidowanego w 2016 roku wielkiego obozowiska w Calais, tzw. dżungli, rozproszyło się w różnych kierunkach. Część z nich złożyła wnioski o azyl we Francji, część wyjechała do Paryża, gdzie żyją w bardzo złych warunkach, część zaś wciąż stara się przedostać na Wyspy Brytyjskie. Około 200 z nich żyje obecnie w Ouistreham. W okolice Calais, skąd prowadzą do Wielkiej Brytanii tunel i połączenia promowe, od początku kryzysu migracyjnego w Europie ściągali migranci z Azji i Afryki w nadziei nielegalnego przedostania się na drugą stronę kanału La Manche.

Trzy promy dziennie odpływają na Wyspy również z Ouistreham. Według informacji Sky News, w ubiegłym roku łącznie 115 tysięcy migrantów próbowało przedostać się z francuskiego Calais do brytyjskiego Dover.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Londyn: Brutalny atak na dwie Polki

Brytyjska policja właśnie poinformowała, że ofiarami brutalnego ataku w Eltham w Londynie przy Adderley Gardens są dwie Polki. 30-letnia Ania G. oraz jej 64-letnia matka, która przyleciała do niej z Polski w odwiedziny.

Napastnik, który zaatakował dwie Polki na ulicy w Eltham, jest najprawdopodobniej niepoczytalny, a kobiety były jego przypadkowymi ofiarami. Do ataku doszło w niedzielę po południu, jednak dopiero teraz policja podała tożsamość ofiar 27-letniego Joe Xuereb’a. Mężczyzna został aresztowany pod zarzutem usiłowania morderstwa. Obie kobiety nie znały napastnika i przebywają obecnie w stanie ciężkim w szpitalu w południowym Londynie, gdzie walczą o życie.

Policja poinformowała, że młotek, którym zostały pobite dwie Polki, został znaleziony na miejscu ataku. Xuereb był widziany przez jednego z kierowców, który go śledził dopóki nie zatrzymała go policja przy Old Farm Avenue.

30-letnia Polka, która jest jedną z ofiar ataku, pracuje w firmie S&P Global. Jej pracodawcy wydali oświadczenie: „Jesteśmy w ogromnym szoku z powodu tego, bezsensownego ataku na jedną z naszych pracownic, Anię Gos oraz jej matkę. Myślami jesteśmy z nimi oraz ich rodziną i przyjaciółmi”.
Źródło info i foto: polishexpress.co.uk

Strzelanina w Manchesterze. Śledczy ustalają motyw

Dziesięć osób trafiło do szpitala po nocnej strzelaninie na przedmieściach Manchesteru. Nie wiadomo na razie, co było jej przyczyną.

Do zdarzenia doszło około 3.30 czasu polskiego w Moss Side na południe od centrum miasta. Wokół było dużo ludzi, bo niedawno w tym miejscu skończył się festiwal karaibski. Policja podaje w komunikacie, że obrażenia poszkodowanych są różnego stopnia, ale „większość wydaje się nie zagrażać życiu”.

Na miejscu są policjanci – zarówno uzbrojeni, jak i nieuzbrojeni. Trwa dochodzenie, funkcjonariusze analizują m.in nagrania z kamer. Manchesterska policja informuje, że w najbliższych dniach w okolicy pojawią się wzmocnione patrole. Nie ma na razie informacji o przyczynach strzelaniny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Manchester: 10 osób rannych w nocnej strzelaninie

Dziesięć osób zostało rannych w strzelaninie, do której doszło w niedzielę nad ranem w dzielnicy Moss Side w Manchesterze w Anglii – poinformowała policja. Poszkodowanych z niewielkimi i poważnymi obrażeniami przewieziono do szpitala – oświadczyła policja w Manchesterze. Według służb nie są to obrażenia zagrażające życiu. Funkcjonariusze zostali wezwani na miejsce zdarzenia ok. 2:30 nad ranem (3:30 w Polsce).

Na razie nikt nie został zatrzymany; policja próbuje ustalić, kto brał udział w strzelaninie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Brytyjskie władze zażądają wydania osób podejrzanych o próbę zabójstwa Siergieja Skripala

Władze Wielkiej Brytanii zażądają od Rosji wydania dwóch rosyjskich obywateli, którzy są podejrzewani o próbę zabójstwa byłego pułkownika GRU i współpracownika brytyjskiego wywiadu Siergieja Skripala za pomocą silnie toksycznej substancji nowiczok – podał „Guardian”.

Według dziennika odpowiedni wniosek został przygotowany na podstawie informacji uzyskanych w toku trwającego od marca śledztwa, w które zaangażowane są zarówno policja, jak i agencje wywiadowcze. Śledczy mieli ustalić dokładny przebieg pobytu Rosjan w Wielkiej Brytanii.

Rozmówcy gazety zaznaczyli, że decyzja o złożeniu formalnego wniosku o ekstradycję podejrzanych została podjęta po serii dyskusji wewnątrz brytyjskiej administracji między tymi, którzy chcą ostrzejszej reakcji wobec władz na Kremlu, i tymi, którzy obawiają się, że może to być próżne działanie w obliczu spodziewanej odmowy ze strony Rosji.

Brytyjskie MSW i prokuratura odmówiły w poniedziałek komentowania doniesień „Guardiana”.

W przeszłości prezydent Rosji Władimir Putin odmówił dwukrotnie ekstradycji mężczyzn podejrzewanych o udział w zabójstwie byłego pułkownika FSB i współpracownika MI6 Aleksandra Litwinienki, który w 2006 roku został otruty w Londynie za pomocą radioaktywnego polonu.

W reakcji na marcowy atak chemiczny w angielskim Salisbury na Siergieja Skripala i jego córkę Julię doszło do największej serii wydaleń rosyjskich dyplomatów z krajów Zachodu od czasu zakończenia zimnej wojny. Rząd w Londynie oskarżył o próbę zabicia Skripalów władze w Moskwie i wydalił 23 rosyjskich dyplomatów.

Napięcie w relacjach brytyjsko-rosyjskich wzrosło ponownie w lipcu, kiedy 44-letnia kobieta zmarła po przypadkowym kontakcie ze znalezioną w parku w Amesbury w południowo-zachodniej Anglii buteleczką zawierającą środek nowiczok.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Najmłodsza kobieta w historii skazana za terroryzm w Wielkiej Brytanii

Najmłodsza kobieta w historii Wielkiej Brytanii skazana na dożywocie za terroryzm. Osiemnastoletnia dziewczyna aresztowana została na rok przed osiągnięciem pełnoletności. Planowała dwa ataki: w Syrii i w Londynie. W planowaniu tego drugiego pomagały jej siostra i matka. Saafę Boular sąd uznał za winną w czerwcu. Teraz poznała wysokość wyroku.

Najpierw nastolatka chciała pojechać do Syrii. Wraz z poznanym w internecie członkiem ISIS pragnęła tam przeprowadzić atak samobójczy. Cały czas jednak brytyjskie służby miały ją na celowniku i zarekwirowano jej paszport. Plan B polegał na tym, by dokonać ataku przy pomocy granatów w okolicy Muzeum Brytyjskiego. Tu nastolatce pomagał bojownik ISIS, w którym była zakochana, choć nigdy go nie poznała osobiście. W spisek wciągnięte zostały też matka i siostra Saafy Boular.

Cały czas kobieta znajdowała się pod ścisłą obserwacją służb. Kluczową rolę odegrał tu podszywający się pod innego bojownika ISIS agent MI5. Dzięki temu w zeszłym roku policja rozbiła pierwszą w historii Wysp Brytyjskich komórkę terrorystyczną całkowicie składającą się z kobiet.

Obrona argumentowała, że od czasu aresztowania kobieta przeszła zmianę i nie ma już radykalnych poglądów. Sędzia nie dał temu wiary. – Działała z otwartymi oczami – powiedział podczas rozprawy. Według relacji brytyjskich mediów rodzina nie wyznawała zawsze skrajnych poglądów, długo nie była też szczególnie religijna. Wszystko zmieniło się, gdy radykalnymi treściami znalezionymi w sieci nasiąknęła matka.

Siostra Saafy Boular, dziś dwudziestodwuletnia, również została skazana na dożywocie, jeszcze podczas czerwcowej rozprawy. W jej przypadku minimalny próg odbywanej kary to szesnaście lat. Wyrok niemal 7 lat więzienia usłyszała matka kobiet.
Źródło info i foto: TVP.info