Wenezuela: Bunt w więzieniu. Nie żyje 47 osób

Co najmniej 47 osób zginęło, a 75 zostało rannych podczas buntu, który w piątek wybuchł w więzieniu na zachodzie Wenezueli – poinformowała agencja AFP, powołując się na wenezuelską organizację pozarządowa zajmującą się prawami więźniów.

Wenezuelskie Obserwatorium Więziennictwa nazwało „masakrą” to, co się stało w zakładzie karnym Los Llanos w mieście Guanare. Wszystkie ofiary to więźniowie. Liczbę zabitych ustalono poprzez kontakty z kostnicami i ich rodzinami. Władze Wenezueli podały wcześniej, że w więzieniu doszło do „zakłócenia porządku publicznego” i „próby ucieczki”. Twierdzą, że zginęło 17 osób, a 9 zostało rannych, w tym dyrektor więzienia.

Maria Beatriz Martinez z Wenezuelskiego Obserwatorium Więziennictwa, która jest także opozycyjną deputowaną, twierdzi jednak, że nie było żadnej próby ucieczki. – To był bunt więźniów przeciwko pozbawieniu ich dostępu do żywności – powiedziała Martinez.

Z powodu pandemii koronawirusa władze Wenezueli drastycznie ograniczyły wizyty w więzieniach. Podczas tych odwiedzin krewni i znajomi często zaopatrywali więźniów w żywność i lekarstwa. Więzienie Los Llanos zostało zbudowane dla około 750 więźniów, a obecnie przebywa w nim co najmniej 2,5 tysiąca. „Incydentem” w więzieniu Los Llanos „głęboko zaniepokojone” jest Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka (UNOHCR), które wezwało władze w Caracas do przeprowadzenia śledztwa, a także rozwiązania problemów przepełnienia więzień i panującej w nich przemocy.
Źródło info i foto: TVP.info

Stany Zjednoczone oskarżyły Nicolasa Maduro o „terroryzm narkotykowy”

Szef departamentu sprawiedliwości William Barr oświadczył w czwartek, że rząd Stanów Zjednoczonych oskarżył rządzącego Wenezuelą Nicolasa Maduro oraz kilku jego najbliższych współpracowników o „terroryzm narkotykowy”. William Barr poinformował, że Waszyngton oferuje 15 milionów dolarów nagrody za wszelkie informacje, mogące przyczynić się do aresztowania Nicolasa Maduro. Szef departamentu obrony USA oświadczył w czwartek, że Stany Zjednoczone oskarżają przywódcę socjalistycznego reżimu w Wenezueli o „terroryzm narkotykowy”.

„Ich celem jest zalanie Stanów Zjednoczonych kokainą”

Oskarżeniem objęci zostali też: ważny polityk partii rządzącej Diosdado Cabello, minister obrony Vladimir Padrino Lopez i przewodniczący Sądu Najwyższego Maikel Moreno. USA oskarżają ich o „uczestnictwo w strukturze przestępczej, w skład której wchodzi wyjątkowo brutalna organizacja terrorystyczna, jaką są Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii (FARC)”.

– Ich celem jest zalanie Stanów Zjednoczonych kokainą – powiedział Barr na konferencji prasowej. – Przez ponad 20 lat Maduro i wielu wysokiej rangi urzędników w Wenezueli współpracowało z FARC, przez co tony kokainy zostały przerzucone do Stanów Zjednoczonych – dodał.

Podkreślił, że USA nie uznają Nicolasa Maduro jako prezydenta Wenezueli, podobnie jak nie uznały Manuela Noriegi jako prezydenta Panamy, który przez Waszyngton także został oskarżony w 1989 roku o handel narkotykami.

Szef dyplomacji Wenezueli: oskarżenia ukazują desperację elity waszyngtońskiej

W odpowiedzi wenezuelski minister spraw zagranicznych Jorge Arreaza powiedział, że oskarżenia USA ukazują „desperację elity waszyngtońskiej”. Dodał, że decyzja administracji prezydenta USA Donalda Trumpa o zaoferowaniu nagród za aresztowanie Maduro i innych wysokich rangą urzędników jest aktem „obsesji” Waszyngtonu na tle Wenezueli.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wenezuela: 56-letni mężczyzna przez 31 lat miał więzić, głodzić i wykorzystywać seksualnie kobietę

Sąd w Wenezueli zadecydował o aresztowaniu mężczyzny, który przez 31 lat miał przetrzymywać w swoim mieszkaniu kobietę, która była „jego miłością z dzieciństwa”. Matias Salazar został oskarżony o stosowanie przemocy fizycznej i psychicznej oraz o niewolnictwo seksualne.

Sprawa „wenezuelskiego Fritzla” zbulwersowała media w Ameryce Południowej. W środę 12 lutego biuro Prokuratora Generalnego oświadczyło, że sąd w stanie Aragua wydał nakaz aresztowania 56-letniego mężczyzny. Matias Salazar został oskarżony o uwięzienie i wykorzystywanie seksualne swojej dziewczyny, którą poznał gdy była nastolatką. Mężczyzna przetrzymywał kobietę przez 31 lat.

Wenezuela – przez 31 lat była więziona i wykorzystywana seksualnie przez chłopaka. Był jej „miłością z czasów szkolnych”

Jak podają „Diario Libre” i „The New York Times”, historia wyszła na jaw po tym, jak mająca dziś 49-lat kobieta zdołała uciec z mieszkania, w którym była więziona przez kilkadziesiąt lat. Morella zjawiła się w schronisku dla kobiet w miejscowości Maracay w północno-centralnej Wenezueli, gdzie opowiedziała o swoim oprawcy.

Morella w wieku 17 lat związała się z 23-letnim wówczas Salazarem. Młoda kobieta ledwo skończyła szkołę średnią, a jej rodzina przestała akceptować chłopaka córki, który już wtedy przejawiał agresywne zachowania. Rok później mężczyzna zaproponował dziewczynie opuszczenie Wenezueli i „walkę o swoją miłość”. Zniknęli w 1988 roku na dwa dni przed Bożym Narodzeniem.

Para ukrywała się w hotelach i dwóch domach, zanim finalnie zamieszkała w jednym z apartamentowców w mieście Maracay. To tam, w ciasnej klitce bez dostępu do światła, kobieta miała być przetrzymywana przez kilkadziesiąt lat. Mężczyzna bił ją, głodził i wykorzystywał seksualnie. Uwięzioną kobietę miał karmić jedynie ryżem, soczewicą i jajkami.

Przez lata Morella próbowała dwukrotnie uciec z mieszkania, jednak udało jej się to dopiero 24 stycznia 2020 roku. Wtedy Salazar przez nieuwagę zostawił klucze w mieszkaniu. Dotarła do ośrodka pomocy dla kobiet, ponieważ pewnego dnia usłyszała w radiu program, w którym podano nazwę tej instytucji. Sam Matias Salazar nie mieszkał ze swoją „miłością z czasów szkolnych”. Mężczyzna miał drugie mieszkanie w bloku znajdującym się po drugiej stronie ulicy. Tam żył z inną kobietą i dzieckiem.

Matias Salazar został oskarżony o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad ofiarą, uwięzienie jej oraz stosowanie wobec niej przemocy i niewolnictwa seksualnego. Przebywa obecnie w areszcie policyjnym. Obrońca oskarżonego powiedział, że mężczyzna nie przyznaje się do winy oraz czuje się „prześladowany” przez media. Po tym jak sprawa Morelli trafiła do mediów, pojawiły się informację, że Salazar mógł w ten sposób przetrzymywać też co najmniej trzy inne kobiety.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

23 więźniów zginęło podczas krwawego buntu w jednej z placówek w Wenezueli

Co najmniej 23 więźniów poniosło w piątek śmierć podczas starcia ze strażnikami i żołnierzami w więzieniu w Acarigua, na zachodzie Wenezueli. 18 strażników zostało rannych. Według Humberto Prado z organizacji broniącej praw więźniów Venezuelan Prison Observatory, więźniowie, z których wielu było uzbrojonych, odmówili wpuszczenia żołnierzy sił specjalnych (FAES) na teren przepełnionego oddziału więziennego.

Carlos Nieto, dyrektor organizacji Una Ventana de Libertad (Okno wolności) powiedział, że żołnierze FAES chcieli wejść na teren oddziału aby uwolnić zakładników przetrzymywanych przez więźniów.

Prado zaapelował do władz o położenie kresu notorycznym aktom przemocy w wenezuelskich więzieniach, których jedną z głównych przyczyn jest przepełnienie i panujące w nich bardzo złe warunki. Na drugim miejscu znajduje się szerząca się w zakładach penitencjarnych przestępczość, w tym przemyt narkotyków i broni.

„Odpowiedzialni za ten stan rzeczy doprowadzili do tego, że cele więzienne zostały przekształcone w lochy. Więźniowie w Wenezueli będą nadal umierać jeśli nic się nie zmieni” – powiedział Prado.

Przepełnione więzienia w Wenezueli

Według organizacji pozarządowych w Wenezueli jest obecnie przetrzymywanych 55 tys. więźniów a zakłady karne mogą pomieścić tylko 8 tys. Więzienie w Acarigua znajduje się w stanie Portuguesa, w odległości ok. 350 km od stolicy kraju Caracas. Zgodnie z przepisami powinno przebywać tam maksymalnie 250 osadzonych, ale obecnie jest ich tam ponad 540.

W ub. r. podczas buntu w więzieniu w Valencii 68 osadzonych poniosło śmierć, wielu z nich spłonęło żywcem. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Brazylia: Ataki na obozy uchodźców z Wenezueli

Grupy mieszkańców Pacaraimy w północnej Brazylii zaatakowały w sobotę dwa prowizoryczne obozy dla uchodźców z Wenezueli. Jak poinformowały lokalne media, był to odwet za rzekome pobicie dzień wcześniej przez Wenezuelczyków miejscowego sklepikarza.

Napastnicy podpalali i niszczyli namioty uchodźców a także ich dobytek, zmuszając wielu z nich do powrotu do swojego kraju. Według policji nikt nie został ranny. Nikogo też nie aresztowano.

12-tysięczne miasto Pacaraima leży przy granicy z Wenezuelą, w stanie Roraima, na głównym szlaku, którym dziesiątki tysięcy Wenezuelczyków uciekły już z ogarniętego kryzysem politycznym i gospodarczym kraju. Jak twierdzą miejscowe władze, masowy napływ migrantów z Wenezueli doprowadził do wzrostu przestępczości i nastrojów ksenofobicznych.

Problemy z żywnością i lekami

Rząd Wenezueli wyraził zaniepokojenie doniesieniami o atakach na swoich obywateli i poprosił Brazylię o zagwarantowanie im bezpieczeństwa. Oświadczenie ministerstwa spraw zagranicznych mówi, że przemoc była podsycana przez ksenofobię.

Wenezuela jest pogrążona w kryzysie gospodarczym i społecznym od ponad czterech lat; zmaga się z recesją i trzycyfrową inflacją, niedoborami żywności i leków. Opozycja oskarża prezydenta Nicolasa Maduro, który sprawuje najwyższy urząd w państwie od śmierci Hugona Chaveza w 2013 roku, o doprowadzenie kraju do ruiny gospodarczej i o autorytarne zapędy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dron z materiałami wybuchowymi eksplodował koło prezydenta Wenezueli

Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro bez szwanku wyszedł z zamachu, który w sobotę został przeprowadzony na niego w czasie uroczystości wojskowej w stolicy kraju Caracas – poinformowało wenezuelskie ministerstwo komunikacji.

Maduro podczas ceremonii wojskowej wygłaszał przemówienie, transmitowane w telewizji państwowej. W pewnym momencie obchody zostały zakłócone przez ostrzał dokonany przez kilka dronów. W wyniku eksplozji, z których jedna miała miejsce w pobliżu platformy prezydenckiej, rannych zostało siedmiu żołnierzy. Maduro przerwał przemówienie i uniknął niebezpieczeństwa.

Minister komunikacji Jorge Rodriguez poinformował, że prezydent wrócił do swoich obowiązków i jest już w kontakcie z najważniejszymi urzędnikami państwowymi oraz dowództwem armii w celu wyjaśnienia okoliczności zamachu.

Prezydent Maduro w maju tego roku wspominał o „spisku” w szeregach wenezuelskich sił zbrojnych. Wydał wówczas jako naczelny zwierzchnik sił zbrojnych rozkaz, aby oficerowie podpisywali deklaracje lojalności wobec najwyższych władz politycznych.

Nicolas Maduro w maju został wybrany na drugą kadencję. Przez przeciwników i społeczność międzynarodową jest oskarżany o podważanie demokracji. Zdaniem obserwatorów założeniem reżimu Maduro jest ustanowienie bardziej kontrolowanego, jak na Kubie, systemu politycznego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wenezuela: Bunt w więzieniu Fenix. Nie żyje 11 osób

W trakcie buntu, który wybuchł w czwartek w więzieniu Fenix w Iribarren na północy Wenezueli, zginęło 11 osób, a 28 zostało rannych – poinformowała w piątek organizacja pozarządowa działająca w obronie więźniów. Bunt spowodowało wprowadzenie zaostrzonych rygorów więziennych. Organizacja pozarządowa Okno Wolności w liście opublikowanym w internecie przypomina, że zaledwie półtora miesiąca wcześniej, 28 marca, 68 osób zginęło w swych celach podczas pożaru w więzieniu w Valencii na północy kraju. Na początku kwietnia pięciu policjantów, wśród nich wysoki rangą oficer, zostało oskarżonych o celowe podpalenie budynku komisariatu, w którym więźniowie protestowali przeciwko warunkom, w jakich byli zmuszeni przebywać.

Protest więźniów politycznych

W stolicy Wenezueli, Caracas, trwa od paru dni protest więźniów politycznych w celach w budynku służby wywiadu SEBIN.

Jedną z przyczyn buntów w wenezuelskich więzieniach i aresztach jest ich ogromne przeludnienie: liczba osadzonych jest obecnie czterokrotnie wyższa niż ta, na którą pozwalają i tak wygórowane więzienne normy. Wobec przeludnienia wenezuelskich więzień wiele osób aresztowanych za pospolite przestępstwa, a także z przyczyn politycznych – za przeciwstawianie się rządom Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli prezydenta Nicolasa Maduro – przetrzymywanych jest w pomieszczeniach komisariatów policji. Od 2011 roku – według danych organizacji opozycyjnych – w wenezuelskich więzieniach straciło życie co najmniej 388 osób.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sopot: Nauczyciel z Wenezueli podejrzany o pedofilię ponownie zatrzymany

Pochodzący z Wenezueli Alvaro F. ponownie został zatrzymany przez sopocką policję. Nauczyciel hiszpańskiego od roku podejrzany jest o czyny pedofilskie. Służby zabezpieczyły też materiały pornograficzne, które znaleziono w jego mieszkaniu.

Nie wszyscy uwierzyli od razu

60-letni Alvaro F. pochodzi z Wenezueli. W Polsce mieszka od 20 lat, zarabia jako nauczyciel hiszpańskiego (o statusie tzw. native speakera). Dwa lata temu został zatrudniony w prestiżowej Prywatnej Sopockiej Szkole Montessori, gdzie uczył dzieci z zerówki i wczesnych klas podstawówki.

Wiosną 2016 roku jedna z uczennic powiedziała swoim rodzicom, że „pan Alvaro kładzie jej rękę na pupie”. Mama dziewczynki zaalarmowała grupę rodziców, którzy potwierdzili, że ich dzieci również padły ofiarą molestowania. Wenezuelczyk miał je obmacywać, całować i brać na kolana.

O całej sytuacji powiadomiono również prokuraturę, a także dyrekcję placówki, która jednak broniła mężczyzny, podobnie jak niektórzy rodzice.

Petycja w obronie

W grudniu ubiegłego roku Alvaro F. został po raz pierwszy zatrzymany przez policję. Przeszukano wówczas jego mieszkanie, gdzie znaleziono 162 płyty CD, 17 pendrive’ów oraz laptopa. Nośniki te miały zawierać treści pornograficzne.

Nauczyciel trafił do aresztu. Petycję w jego obronie podpisało jednak 26 osób. W końcu zamiast trzech miesięcy spędził w areszcie 46 dni. W tym czasie nadal przesłuchiwano jego kolejnych uczniów.

Obszerny materiał pornograficzny

W poniedziałek doszło do ponownego zatrzymania. Jak podaje „GW”, sopocka prokuratura, dysponując opinią biegłego seksuologa w sprawie znalezionych filmów i zdjęć, złożyła do sądu wniosek o areszt i postawiła mu zarzuty „przechowywania i posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletniego” (czyli poniżej 15. roku życia) oraz „posiadania i przechowywania treści pornograficznych przedstawiających wizerunek małoletniego uczestniczącego w stosunku płciowym z osobą dorosłą”.

Jak przyznają w rozmowie z gazetą przedstawiciele prokuratury, działania trwały tak długo, ponieważ materiał, na podstawie którego ostatecznie postawiono Alvaro F. zarzuty, był bardzo obszerny – w postępowanie zaangażowani byli zarówno informatycy, jak i biegły seksuolog.

60-latek znów trafił do aresztu i tym razem rzeczywiście ma w nim spędzić trzy miesiące. Grozi mu do 12 lat więzienia. On sam odmówił składania wyjaśnień i nie przyznaje się do winy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wenezuela: 18 aresztowano, 23 wciąż jest poszukiwanych. W związku z atakiem na bazę wojskową

Władze Wenezueli poinformowały w niedzielę o aresztowaniu 18 osób, wojskowych i cywilów, w związku z atakiem z 6 sierpnia na bazę wojskową w Valencii (północna część kraju). Trwają poszukiwania kolejnych 23 podejrzanych. Jak poinformował w rozmowie z AFP szef wenezuelskiego wywiadu, generał Gustavo Gonzalez Lopez, wśród poszukiwanych są szefowie firm oraz dziennikarka mieszkająca w Miami na Florydzie; władze zwróciły się do Interpolu o wydanie międzynarodowych listów gończych za dziewięcioma osobami.
 
– Wydarzenia te związane są ze stałą przestępczą działalnością grup opozycyjnych, których celem jest obalenie rządu prezydenta Nicolasa Maduro – ocenił generał, odnosząc się do trwających od początku kwietnia protestów, w których zginęło już 125 osób. Ataku w Valencii dokonało „sześciu dezerterów i innych wykluczonych z armii”, przy „współudziale lokalnych i krajowych politycznych przywódców opozycji, członków organizacji pracodawców, szefów firm i przedstawicieli Kościoła” katolickiego – mówił, nazywając wydarzenie „aktem terroru”.
 
W piątek ministerstwo obrony informowało o aresztowaniu dwóch przywódców ataku, byłego kapitana armii wenezuelskiej Juana Caguaripano Scotta i porucznika Jeffersona Garcii.

„Atak terrorystyczny” odparty przez wojsko
 
Według władz Wenezueli 6 sierpnia ok. 20 uzbrojonych „najemników” wdarło się do magazynu z bronią w bazie w Valencii. Prezydent Maduro w wystąpieniu telewizyjnym nazwał akcję „atakiem terrorystycznym” odpartym przez wojsko. Poinformował, że dwóch napastników zginęło, a ośmiu zostało schwytanych. Wymiana ognia trwała trzy godziny; część napastników zbiegła.
 
Występujący w mundurze kapitana Caguaripano, nazwany przez wenezuelski rząd i media rządowe dezerterem, w oświadczeniu, które wygłosił po zajęciu bazy, domagał się „natychmiastowego utworzenia rządu tymczasowego i wolnych wyborów powszechnych”. Po zdarzeniu minister obrony Vladimir Padrino informował, że ujęci przez wojsko napastnicy zostali „zwerbowani przez skrajną prawicę wenezuelską w porozumieniu z zagranicznymi rządami”.

Zwiększone napięcie
 
Akcja antyrządowa w bazie w Valencii zwiększyła napięcie w objętej kryzysem Wenezueli. Nowo wybrane Zgromadzenie Konstytucyjne, w rezultacie sfałszowanych – zdaniem opozycji – wyborów, postawiło się ponad kontrolowanym przez opozycję parlamentem. Przeciwnicy prezydenta Maduro oskarżają go o dyktatorskie rządy; z kolei zwolennicy przywódcy sądzą, iż opozycja przy wsparciu Stanów Zjednoczonych chce dokonać zamachu stanu.
 
Większość państw Ameryki Łacińskiej, USA i Unia Europejska nie uznają Zgromadzenia Konstytucyjnego i potępiają postępowanie Maduro.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wenezuela: Akty przemocy podczas referendum

Co najmniej 2 osoby zginęły a 4 zostały ranne podczas niedzielnego zorganizowanego przez opozycję wenezuelską nieoficjalnego referendum o przyszłości kraju i obecnego prezydenta Nicolasa Maduro. Kraj wciąż pogrąża się w kryzysie gospodarczym i politycznym. Jak poinformowała koalicja ugrupowań opozycyjnych Jedność Demokratyczna, niezidentyfikowani napastnicy otworzyli ogień do tysięcy uczestników referendum w ubogiej dzielnicy stolicy kraju Caracas – Catia.
 
Ludzie rozbiegali się szukając schronienia, m. in. w pobliskim kościele.
 
Uczestnicy referendum mieli ustosunkować się do planów lewicowego prezydenta Nicolasa Maduro rozpisania 30 lipca wyborów w celu wyłonienia zgromadzenia konstytucyjnego, które zajęłoby się opracowaniem nowej konstytucji i reorganizacją organów państwa. Wynik referendum nie będzie wiążący.
 
Obecne Zgromadzenie Narodowe (parlament) kontrolowane jest przez opozycję, która głośno domaga się ustąpienia prezydenta. Jego kadencja upływa w 2018 r.

„Akt nieposłuszeństwa obywatelskiego”
 
Maduro, były kierowca autobusu i były przywódca związkowy a zarazem jeden z najbliższych współpracowników poprzedniego prezydenta Hugo Chaveza, określił niedzielne referendum jako „nielegalne i pozbawione znaczenia”. Natomiast opozycja traktuje referendum jako akt nieposłuszeństwa obywatelskiego, po którym nastąpi „godzina zero”, czyli prawdopodobnie ogólnokrajowy strajk i inne akcje przeciwko niepopularnemu prezydentowi.
 
Mimo podejmowanych przez Maduro prób poprawy sytuacji gospodarczej, 30-milionowy kraj coraz bardziej pogrąża się w kryzysie. Występują dotkliwe braki nawet najbardziej podstawowych towarów a inflacja bije światowe rekordy. Prezydent twierdzi, że Wenezuela padła ofiarą „wojny ekonomicznej” oraz, że protesty opozycji zmierzają do jego obalenia z pomocą Stanów Zjednoczonych. Waszyngton stanowczo odrzuca te twierdzenia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl