69-latek zabił żonę, z którą przebywał w izolacji

Nie wszyscy radzą sobie z przebywaniem w izolacji wymuszonej epidemią koronawirusa. W Wielkiej Brytanii doszło do prawdopodobnie pierwszego popełnionego w takich okolicznościach zabójstwa – podał w poniedziałek dziennik „The Times”. 69-letni Anthony Williams z Cwmbran w południowej Walii został oskarżony o zabójstwo swojej o dwa lata młodszej żony Ruth, z którą przebywał w izolacji.

„To taki szok. Mieszkali tu od dawna. Nie widziałem ich od dłuższego czasu, ale wygląda, że wszyscy tutaj są w izolacji. Policja była tu przez cały weekend, przeprowadzając rewizje w domu. To prawdziwa tragedia” – powiedział anonimowo jeden ze świadków.

Jak poinformowała rzeczniczka policji, funkcjonariusze otrzymali wezwanie do jednego z domów w sobotę wcześnie rano i znaleźli tam nieprzytomną kobietę, która po przewiezieniu do szpitala zmarła.

Mężczyzna we wtorek stanie przed sądem. Nie podano, od jak dawna małżeństwo przebywało w izolacji.
Źródło info i foto: interia.pl

Sąd w Wielkiej Brytanii: Szejk odpowiedzialny za uprowadzenie córek

Szejk Mohammed bin Raszid al Maktum, władca Dubaju, a zarazem wiceprezydent i premier Zjednoczonych Emiratów Arabskich, zlecił uprowadzenie swoich dwóch córek, torturowanie jednej z nich, a także zastraszanie byłej żony – wynika z opublikowanych w czwartek ustaleń sądu w Londynie.

Rozstrzygnięcia w sądowej batalii, która toczyła się od lata ubiegłego roku, zapadły w grudniu i styczniu, ale szejk Mohammed próbował zablokować ich upublicznienie. W czwartek londyński sąd zdecydował, że w interesie publicznym jest podanie ustaleń sądowych do publicznej wiadomości.

Sprawa zaczęła się w lipcu zeszłego roku, gdy księżniczka Haja bint al-Husejn, już wówczas była żona Mohammeda, a dokładniej najmłodsza z jego sześciu żon, trzy miesiące po ucieczce do Londynu wraz z dwójką dzieci złożyła w sądzie wniosek o ochronę oraz ustanowienie kurateli nad niepełnoletnimi dziećmi.

Księżniczka Haja wyjaśniła, że od kilku miesięcy na zlecenie szejka zastraszano ją, co miało związek po części z romansem, jaki miała ze swoim ochroniarzem, a po części z tym, że nabierała podejrzeń, co do losu dwóch córek szejka z innego małżeństwa – Latify i Szamsy – których od dawna nie widziano i które rzekomo miały przebywać w bezpiecznym miejscu.

W toku wyjaśnień sądowych sędziowie ustalili, że w 2000 r. Szamsa uciekła od rodziny w czasie wakacji w Anglii, ale dwa miesiące później została schwytana przez agentów szejka, po czym podano jej środek usypiający i wywieziono ją poprzez Francję do Dubaju. Dwa lata później próbę ucieczki podjęła jej młodsza siostra Latifa. Po schwytaniu jej na granicy z Omanem przez trzy lata była więziona i torturowana. W 2018 r. jeszcze raz spróbowała uciec, również bez powodzenia. Od tego czasu pozostaje w zamknięciu. Udało jej się nagrać jednak 45-minutowe wideo, które nagłośniło sprawę i było wzięte pod uwagę przez sąd jako dowód na prawdziwość oskarżeń wobec szejka.

Sąd ustalił także, iż księżniczka Haya faktycznie była zastraszana m.in. groźbą uprowadzenia i porzucenia na pustyni, za pomocą odbezpieczonego pistoletu, który znalazła na poduszce czy wierszem autorstwa szejka, w którym znajdowała się jasna aluzja do jej śmierci. Na zlecenie szejka opublikowano także setki oczerniających ją artykułów prasowych, w tym utrzymujących, że jest ona agentką Hamasu i chce dokonać przewrotu w Jordanii, z której pochodzi.

W oświadczeniu wydanym po upublicznieniu przez sąd ustaleń szejk Mohammed napisał, że „jako szef rządu nie mógł brać udziału w procesie ustalania przez sąd faktów. Doprowadziło to do wydania orzeczenia >>ustalającego fakty<<, który nieuchronnie przedstawia tylko jedną stronę historii".

Publikacja ustaleń sądowych w bardzo niekorzystnym świetle stawia 70-letniego monarchę, jednego z najbogatszych ludzi świata, który ceniony jest na Bliskim Wschodzie za uczynienie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a zwłaszcza z Dubaju, liczącego się w świecie ośrodka finansowego, handlowego i turystycznego.
Źródło info i foto: onet.pl

Wielka Brytania zaostrza kary za terroryzm

Rząd brytyjski opracował ustawę zapobiegającą przedwczesnemu wypuszczeniu na wolność przestępców odbywających kary za terroryzm. Jest to spowodowane zamachami, do których doszło w Londynie w ostatnich miesiącach. Jeśli Izba Lordów pozytywnie zaopiniuje nowe przepisy, to wejdą one w życie 27 lutego – w przeddzień ewentualnego zwolnienia Mohammeda Zahira Khana, skazanego za podżeganie do terroryzmu i który może opuścić więzienie w połowie wyroku.

Procedowana obecnie ustawa ma powstrzymać przedwczesne zwolnienie około 50 dżihadystów, będących zagrożeniem dla społeczeństwa, którzy jednak nie zasłużyli na dożywotnie więzienie. Zgodnie z propozycją rządu, będą oni mogli ubiegać się o warunkowe zwolnienie po odbyciu co najmniej dwóch trzecich kary, a nie – jak było do tej pory – w połowie wyroku. Obowiązujące prawo, uchwalone w 2008 r. pod rządami Partii Pracy, dotyczy skazanych w wieku 18-21 lat.

Terroryści, którzy w ostatnich miesiącach dokonali zamachów w Londynie, to osoby, które skorzystały ze zwolnień warunkowych. Przekonali oni władze, że nie stanowią już zagrożenia dla społeczeństwa. Są to: Amman, który zabił na początku lutego dwie osoby po 10 dniach przebywania na wolności i Usman Khan, który w listopadzie 2019 r. zabił dwie osoby i trzy ranił podczas konferencji dotyczącej resocjalizacji więźniów.

Chodziło o program „Uczymy się razem”, który polega na tym, iż student i więzień uczą się wspólnie. Odsiadując wyrok, zamachowiec był jednym z uczestników tego programu – zabił koordynatora tego projektu i studentkę, która brała w nim udział.

Obaj przestępcy byli monitorowani przez policję, przy czym kontrwywiad ocenił 20-letniego Ammana, na pięć dni przed zamachem, jako jednego z pięciu najgroźniejszych terrorystów w Wielkiej Brytanii. Resort Sprawiedliwości podał, że na wolności przebywa obecnie ponad 70 dżihadystów, którzy wyszli z więzień w połowie wyroku.
Źródło info i foto: TVP.info

Wielka Brytania: Zakrwawione i półnagie ciało owinął w prześcieradło. 23-latek zabił dla przyjemności

Młody mężczyzna świetnie wiedział, że 89-latka jest sama i zupełnie bezbronna. Wiedział to, bo obserwował dom staruszki. To wtedy w jego głowie zrodził się szatański plan. 23-latek zgwałcił i zabił starszą kobietę. Był wobec niej wyjątkowo brutalny, jakby czerpał satysfakcję z tego, że sprawia komuś potworny ból.

Zakrwawione ciało 89-letniej Dorothy Woolmer znaleziono na początku sierpnia 2019 roku. Widok był makabryczny. Półnagie zwłoki starszej kobiety leżały zawinięte w prześcieradło w jej domu w Tottenham na północy Londynu. Przerażającego odkrycia dokonała rodzina 89-latki, która zaniepokoiła się brakiem kontaktu z kobietą.

Sprawą śmierci Brytyjki zajęli się śledczy. Okazało się, że kobieta została brutalnie zamordowana. Otrzymała kilkanaście ciosów w głowę. Potem zwyrodnialec zgwałcił 89-latkę. Brytyjka miała szereg rozległych obrażeń. Umierała w męczarniach.

Policja szybko powiązała brutalne zabójstwo z 23-letnim mężczyzną. Był nim 23-letni Reece Dempster. To jego uchwyciły kamery monitoringu, kiedy nad ranem wychodził z domu kobiety. 23-latek przed morderstwem obserwował dom 89-latki. Wiedział, że kobieta jest sama i bezbronna.

Napastnik zaplanował zbrodnię. Uzbrojony w pałkę 23-latek wszedł do domu starszej kobiety i zaatakował ją, kiedy siedziała w salonie. Potem brutalne ją zgwałcił. Jego łupem padły dwie butelki alkoholu i torebka, w której było 100 funtów. Później miał skarżyć się dziewczynie, że była to zbyt niska kwota i „nie była tego warta”.

W czasie potwornego ataku zwyrodnialec miał być pod wpływem narkotyków i alkoholu. Jego sprawstwo potwierdziły badania DNA. 23-latek przyznał się do zbrodni, choć początkowo zasłaniał się niepamięcią.

Wyrok dla bestii

Za napaść seksualną i brutalne zabójstwo Woolmer 23-latek został skazany na dożywocie. O przedterminowe zwolnienie będzie mógł się ubiegać po 34 latach.

– Pani Woolmer była malutka i całkowicie bezbronna, a oskarżony o tym wiedział. Przez niego zginęła w przerażający sposób – powiedział sędzia Andrew Edis w czasie odczytywania wyroku. – Wydaje się, że oskarżony zabił ją dla przyjemności. Jesteś bardzo niebezpiecznym człowiekiem – dodał.

23-latek był już wcześniej karany za włamania.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Atak nożownika w Londynie. Policja zastrzeliła napastnika

Mężczyzna został zastrzelony na jednej z londyńskich ulic, po tym jak zaatakował nożem rowerzystę. Na Twitterze pojawiły się nagrania, na których widać leżącego na ziemi, martwego nożownika. Sprawę opisuje portal dailystar.co.uk. Według źródeł, na które powołuje się stacja Sky News, sprawca kierował się motywami wynikającymi z islamskiego fundamentalizmu.

Do wydarzenia doszło pod apteką na Streatham High Road w Londynie. Naoczni świadkowie mówią, że mężczyzna zaatakował rowerzystę, dźgając go w plecy. Nożownik miał też napaść na inną osobę, choć nie zostało to potwierdzone. Na miejscu są służby medyczne, które udzieliły pomocy poszkodowanym.

Mężczyznę zastrzelił policjant. Na Twitterze pojawiły się nagrania, na których widać leżącego na ziemi, martwego nożownika. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną działania mężczyzny. Według źródeł, na które powołuje się stacja Sky News, sprawca kierował się motywami wynikającymi z islamskiego fundamentalizmu. Londyńska policja odniosła się do wydarzenia na Twitterze, nazywając je aktem terrorystycznym.
Źródło info i foto: TVP.info

Straż Graniczna: Wietnamczycy przemycali rodaków na zachód Europy

Trzech wietnamskich biznesmenów zostało oskarżonych przez lubelskie „pezety” Prokuratury Krajowej o organizowanie przemytu swoich rodaków przez Rosję, kraje nadbałtyckie i Polskę na zachód Europy. „Bilet do raju” kosztował 15 tys. dolarów. Gang oferował przerzut do Niemiec, Belgii, Francji czy Wielkiej Brytanii. Z jego usług skorzystały co najmniej dziesiątki Azjatów.

Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierował do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko liderom gangu, a także pięciu ich podwładnym i dwóm „podwykonawcom”.

Trzej Wietnamczycy odpowiedzą za „kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz nielegalne organizowanie innym osobom przekraczania wbrew przepisom granicy Rzeczpospolitej Polskiej”. Azjatom grozi do 10 lat więzienia. Pozostałe osoby zostały oskarżone między innymi o udział we wspomnianym gangu oraz przemyt ludzi. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności.

Nadbałtycki szlak

Na trop przemytników ludzi wpadli funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie wespół z lubelskim „pezetami”. Gang był bardzo dobrze zorganizowany. Wietnamczycy wyszukiwali w ojczyźnie chętnych do wyjazdu do Europy Zachodniej. „Bilet do raju” kosztował 15 tys. dolarów. Rodziny migrantów płaciły dopiero, gdy ich bliscy znajdowali się już na terenie Polski.

Azjaci przylatywali legalnie do Rosji. Tam czekali już na nich przemytnicy, najczęściej byli to Czeczeni z rosyjskimi paszportami. Przerzucali grupy Wietnamczyków przez Białoruś, Ukrainę na Łotwę i Litwę. Tam na migrantów czekali już kierowcy, którymi byli najczęściej Polacy lub Litwini.

Kurierzy przewozili Azjatów do „poczekalni”. Były to najczęściej domy i mieszkania czy siedziby firm w rejonie między innymi Wólki Kosowskiej, Mrokowa czy Warszawy. Tam migranci mogli liczyć na wyżywienie i kontakt z bliskimi. Lokale udostępniali Wietnamczycy mieszkający w Polsce legalnie. Gdy przemytnicy otrzymywali potwierdzenie wpłaty 15 tys. dolarów, Azjatów przerzucano do krajów Europy Zachodniej. Głównie do Niemiec i Francji.

Pod przykrywką biznesu

Grupa funkcjonowała co najmniej od 2012 do 2017 roku. Śledczy ustalili, że choć gang działał w Polsce i w naszym kraju działali organizatorzy nielegalnych operacji, to jednak bossowie byli w stałym kontakcie z osobami znajdującymi się na terytorium między innymi Słowacji i Czech, gdzie również jest bardzo silna i hermetyczna diaspora wietnamska. Przestępcy zbudowali rozległą sieć kontaktów, mieli współpracowników w Wietnamie, Rosji, Białoruś, Ukrainie, Polsce, Niemczech, Francji oraz Belgii.

Na czele gangu stali Wietnamczycy od lat mieszkający legalnie w rejonie Warszawy i Wólki Kosowskiej (najliczniejszym skupisku Azjatów w Polsce). Oficjalnie bossowie byli biznesmenami, do których należało wiele punktów w centrach handlowych stolicy, Wólki i Konina. To oni mieli zlecać Polakom lub Litwinom znalezienie kierowców, chętnych do przemytu migrantów.

W ostatnich latach prokuratura i pogranicznicy zatrzymali ponad 20 osób związanych z rozbitym gangiem.
Źródło info i foto: TVP.info

Wielka Brytania: Pięciu aresztowanych za przygotowanie zamachu terrorystycznego

Pięć osób aresztowali brytyjscy antyterroryści w skoordynowanej operacji przeprowadzonej w Londynie, Manchesterze i Peterborough. Zatrzymani mieli brać udział w przygotowaniach do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego.

Zatrzymania, których dokonano w północnej części Londynu, w Manchesterze oraz Peterborough, były częścią zaplanowanej wcześniej operacji i nie miały związku ani z zamachem na London Bridge 29 listopada, ani ze zbliżającym się Sylwestrem – poinformowała brytyjska policja. „Funkcjonariusze wydziału antyterrorystycznego komendy policji Wielkiego Londynu wraz z kolegami z północno-zachodniej i ze wschodniej Anglii zatrzymali pięciu mężczyzn w związku z podejrzeniem o działalność terrorystyczną. „Zatrzymań dokonano 30 grudnia rano, cała piątka pozostaje w rękach policji” – czytamy w wydanym w tej sprawie przez Metropolitan Police komunikacie.

Zarzut udziału w przygotowaniach do popełnienia aktu terroru dotyczy czterech spośród zatrzymanych: 21-latka z Manchesteru, 19-latka z Peterborough oraz dwóch mężczyzn z Londynu, w wieku 22 i 23 lat. Piątemu zatrzymanemu, również 19-latkowi z Peterborough, przedstawiono zarzut nakłaniania do terroryzmu.
Źródło info i foto: TVP.info

Zamach terrorystyczny na London Bridge. Polak, który walczył z terrorystą, otrzyma „wysokie odznaczenie”

Łukasz K., 38-letni Polak mieszkający w Londynie, otrzyma jedno z najwyższych cywilnych odznaczeń w Wielkiej Brytanii – podaje „Fakt”. Mężczyzna w listopadzie był jedną z osób, które powstrzymały terrorystę przed zranieniem większej liczby osób. 38-letni Łukasz K. w przyszłym roku ma zostać odznaczony Krzyżem Jerzego lub Medalem Królowej za Odwagę – informuje „Fakt”. To jedne z najwyższych odznaczeń państwowych w Wielkiej Brytanii. Dziennik podaje, że mężczyzna, pracujący na co dzień jako kucharz, znalazł się już na wstępnej liście kandydatów.

Odznaczenie ma trafić również do innych osób, które 29 listopada próbowały obezwładnić zamachowca w Londynie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tajemnicza śmierć rosyjskiego milionera w Wielkiej Brytanii

Śmierć rosyjskiego milionera Dmitrija Obreteckiego, który w zeszłym tygodniu został potrącony przez samochód, kiedy był na spacerze z psem mogła nie być przypadkiem – sugeruje znajomy zmarłego. Sprawę opisuje w piątek „The Times”.

49-letni Obretecki został potrącony 25 listopada, około 16:45, gdy wracał z psem do swojej posiadłości w Oxshott Heath w hrabstwie Surrey, na południowy zachód od Londynu. Został przewieziony do szpitala, ale zapadł w śpiączkę i po kilku dniach zmarł. Jak podała policja, w wypadku uczestniczyły trzy samochody.

Nie jest jasne, który z nich potrącił Obreteckiego. Wszyscy trzej kierowcy zostali przesłuchani przez policję, ale żaden z nich nie został zatrzymany. W związku z serią tajemniczych zgonów rosyjskich oligarchów mieszkających w Wielkiej Brytanii, przyjaciel Obreteckiego Paweł Borowkow sugeruje, że mógł to nie być zwykły wypadek.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wielka Brytania: Niejasne okoliczności śmierci magnata finansowego z Rosji

Zagadkowa śmierć rosyjskiego miliardera w Wielkiej Brytanii. 49-letni Dmitrij Obretecki zginął potrącony przez samochód. W zdarzeniu uczestniczyły w sumie trzy pojazdy – informuje „The Daily Mail”. Mieszkający w Oxshott w hrabstwie Surrey magnat finansowy został potrącony przez samochód w czasie spaceru z psem. 49-latek zmarł w szpitalu. W wypadku zginął również pies Rosjanina.

Prowadząca dochodzenie w sprawie brytyjska policja poprosiła o pomoc ewentualnych świadków. Według dotychczasowych ustaleń, w zdarzeniu wzięły udział trzy samochody. Z tego powodu okoliczności śmierci Obreteckiego budzą wątpliwości.

Znajomy zmarłego Paweł Borowkow, komentując śmierć miliardera w rosyjskich mediach, stwierdził, że Obretecki mógł zostać zabity z premedytacją.

„Wiadomo, że w Wielkiej Brytanii kierowcy jeżdżą bardzo ostrożnie. Dlatego nie wykluczam, że został specjalnie potrącony” – powiedział serwisowi Life.ru.

Jak zauważa „The Daily Mail”, to kolejna budząca wątpliwości śmierć Rosjanina w Wielkiej Brytanii. Gazeta przypomina zgon Badriego Patarkaciszwiliego w 2008 roku, śmierć Aleksandra Pierieplicznyja w 2012 roku czy Borisa Bieriezowskiego w rok później.

Pochodzący z Wołgogradu Obretecki dorobił się majątku po upadku Związku Sowieckiego. Był między innymi właścicielem firmy Magnat Trade Enterprise, oficjalnego dystrybutora produktów Mars, Nestle i Procter & Gamble w Rosji.
Źródło info i foto: interia.pl