Były szef sztabu wyborczego prezydenta USA Paul Manafort wyszedł z więzienia. Ale nie na wolność

Były szef sztabu wyborczego prezydenta USA Donalda Trumpa Paul Manafort, skazany w marcu zeszłego roku na 7,5 roku pozbawienia wolności, został wypuszczony z więzienia i resztę kary odbędzie w areszcie domowym. 71-letni Manafort został zwolniony z więzienia na wniosek jego prawników, którzy argumentowali, iż podeszły wiek osadzonego i jego wcześniejsze schorzenia stwarzają podwyższone ryzyko zakażenia koronawirusem i niebezpiecznych komplikacji mogących z tego wyniknąć. Przypomnieli, że ich podopieczny w grudniu zeszłego roku był hospitalizowany z powodu problemów z sercem.

Manafort obywał karę w FCI Loretto w Pensylwanii, więzieniu o niskim poziomie bezpieczeństwa, które powstało w 1985 roku. Większość tam osadzonych odsiaduje wyroki związane z handlem narkotykami.

Agencja AP zauważa, że zwolnienie Manaforta było poprzedzone wystąpieniami niektórych kongresmenów, którzy od tygodni żądają od ministerstwa sprawiedliwości USA uwolnienia więźniów, zagrożonych zakażeniem koronawirusem. Podkreślany jest fakt, że wytyczne dotyczące zdrowia publicznego, zawierające nakaz społecznego dystansu, są niemożliwe do realizacji w więzieniach.

Według oficjalnych danych w USA 2 818 więźniów i 262 członków personelu więziennego miało do tej pory pozytywne wyniki testów na obecność koronawirusa w więzieniach federalnych w całym kraju. Zmarło 50 więźniów. 2 600 osadzonych zostało przeniesionych do aresztu domowego, a kolejnych 1 200 oczekuje na taką decyzję.

8 marca 2019 roku sąd w Alexandrii w stanie Wirginia skazał Manaforta na prawie cztery lata więzienia za przestępstwa finansowe, oszustwa podatkowe i bankowe związane z jego pracą na Ukrainie. Jeszcze w tym samym miesiącu sąd w Waszyngtonie skazał go na dodatkowe 43 miesiące pozbawienia wolności m.in. za utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości.

Proces w Waszyngtonie był w znacznej mierze skoncentrowany na działalności Manaforta w latach 2010-2014, kiedy był on politycznym konsultantem Partii Regionów ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Manafort był też oskarżony o próbę wpływania na zeznania świadków, udostępnianie danych pochodzących ze sztabu wyborczego Trumpa powiązanemu z rosyjskim wywiadem Konstantinowi Kilimnikowi, który był partnerem biznesowym Manaforta.

Postępowanie wobec byłego szefa sztabu Trumpa, który był wpływowym działaczem Partii Republikańskiej, wszczęto z rekomendacji specjalnego prokuratora Roberta Muellera, prowadzącego śledztwo w sprawie Russiagate.

We wrześniu 2018 roku Manafort przyznał się do zarzutu udziału w spisku przeciw USA oraz spisku mającym utrudnić działanie wymiaru sprawiedliwości w ramach układu z zespołem Muellera, który zawarł w nadziei na złagodzenie wyroku. Wkrótce jednak prokurator specjalny oskarżył go o składanie fałszywych zeznań.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Włochy: 376 mafiozów i dilerów narkotykowych wyszło właśnie z więzień „ze względu na stan zdrowia”

Są oskarżeni lub już skazani za handel narkotykami, napady, zlecanie zabójstw. Włoski dziennik „La Repubblica” pisze o aresztowanych i skazanych mafiozach, którzy w czasie epidemii COVID-19 mogli opuścić więzienne mury i odbywają karę we własnym domu. O takie wyjście stara się właśnie brat Toto Riiny, bossa bossów sycylijskiej Cosa Nostry. Nazwisko do dziś budzi grozę, bo krwawo odznaczyło się w historii mafijnych porachunków: Toto, pseudonim „Bestia”, miał odpowiadać za zlecenie 150 i dokonanie 40 zabójstw.

Wniosków o zwolnienie z więzienia jest z dnia na dzień coraz więcej. „Stu więźniów, Sycylijczyków oskarżonych o działanie w mafii i przestępstwa narkotykowe prosi o areszt domowy, motywują podania stanem zdrowia” – pisze „Repubblica”. „Tyle samo próśb ze strony członków mafii Camorra i ‚Ndrangheta” – dodaje. Zatwierdzonych wniosków jest już łącznie 376.

O tym, czy więźniowie mogą wyjść zza krat, decydują różne organy: jeśli dopiero czekają na swój proces, na przejście na areszt domowy może pozwolić sędzia prowadzący, sądy do spraw ponownego rozpoznania, sądy apelacyjne. W przypadku osób już skazanych są to sądy, które nadzorują odbywanie kar w więzieniach w całym kraju.

„Ma 87 lat i jest poważnie chory”

Najbardziej „rozpoznawalnym” punktem na liście osób, które chciałyby opuścić mury zakładu karnego, jest aktualnie Gaetano Riina, brat Toto Riiny, bossa bossów sycylijskiej mafii Cosa Nostra. Przebywa w więzieniu w Turynie. – Ma 87 lat i jest poważnie chory. W naszym wniosku piszemy, że wśród więźniów zakładu w Turynie stwierdzono 60 potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem, to sytuacja naprawdę niebezpieczna dla seniora, który ma tylko jedną nerkę, który przeszedł kilka zawałów i rozedmę płuc – tłumaczy jeden z jego pełnomocników mecenas Pietro Riggi w rozmowie z „Repubblicą”.

Gaetano Riina wpadł w ręce sycylijskiej policji jako 78-letni mężczyzna, w lipcu 2011 roku, po tym, jak karabinierzy podsłuchiwali go przez całe dwa lata. W trakcie trwającego dochodzenia śledczy ustalili, że sędziwy mafioso podejmował najważniejsze decyzje, w tym te dotyczące relacji z innymi sycylijskimi gangami.

Oskarżono go wtedy o wymuszenia i współpracę przy odbudowie upadłych klanów Cosa Nostry. Gaetano Riina ma do odbycia jeszcze dwa lata kary zasądzonej mu przez sąd w Neapolu.

Brat: „Bestia”

„Sławę” i postrach zapewniają mu więzy krwi: jego brat, Toto (skrót od imienia Salvatore), nazywany był też „Capo dei Capi” („boss bossów”), „La Bestia” (przez okrucieństwo dokonanych morderstw) i „U Curtu” („Krótki”, z powodu niskiego wzrostu – niecałe 160 cm). Urodzony w 1930 roku w Corleone, w szeregi organizacji przestępczych miał wkroczyć już jako 18-latek, po zrealizowaniu zabójstwa na zlecenie. W ciągu kilkudziesięciu lat miał osobiście zabić 40 osób i zlecić 150 morderstw. W ramach wytoczonej wojny z państwem włoskim kazał mordować polityków, śledczych i policjantów.

Ukrywał się przez 24 lata, ostatecznie wpadł w styczniu 1993 roku. Podczas aresztowania miał tłumaczyć policji, że nie wie, co się dzieje, przedstawiał się jako księgowy. Skazano go na 26 wyroków dożywocia, w tym za zlecenie zamachów bombowych na sędziów śledczych walczących z mafią: Giovanniego Falcone i Paolo Borsellino. Śledczy twierdzą, że delegował zadania także z więzienia.

Potrafią kierować ludźmi zza krat, co dopiero z domów

Dziennikarze „Repubbliki” piszą o liście mafiozów i handlarzy narkotyków, którym przez ostatnie półtora miesiąca udało się „skorzystać z okazji” koronawirusa i już teraz karę mogą odbywać w domu. Jest ich 376.

To między innymi Giuseppe Sansone z Palermo zatrzymany zeszłego lata – śledczy uznali go za jedną z osób, które były w trakcie tworzenia całkowicie nowej grupy przestępczej. Rocco Santo Filippone z Kalabrii, przeciwko któremu toczy się proces w sprawie zamachów z lat 1993 i 1994 – zginęli wtedy policjanci. I Carmelo Terranova, skazany na trzykrotne dożywocie za zabójstwa w latach dziewięćdziesiątych.

Zza krat wypuszczono też Francesco Bonurę, Pasquale Zagarię, Vincenza Di Piazzę i Vincenza Iannazza – cała czwórka odbywała karę więzienia o zaostrzonym rygorze, która zakłada całkowitą izolację więźnia i ograniczenie jego kontaktów z osobami trzecimi do niezbędnego minimum (nawet „spacery” odbywa się w samotności).

Dziennik cytuje sycylijskich śledczych, którzy z niepokojem wypowiadają się o bossach wracających teraz na „swój teren”. „Areszt domowy to środek absolutnie niewystarczający dla osób tak niebezpiecznych” – piszą prokuratorzy z działu do walki z mafią w Palermo. Przypominają, że przywódcy grup przestępczych potrafią kierować ludźmi zza krat, co dopiero z domów. A szczególnie trudne zadanie stoi też teraz przed lokalnymi funkcjonariuszami policji, którzy muszą sprawdzać, z kim mafiozi się spotykają i do kogo dzwonią.

Zmiany w zarządzie służby więziennej

Listę stworzył departament do spraw zarządu służbą więzienną (działający we włoskim ministerstwie sprawiedliwości) na zlecenie sejmowej komisji antymafijnej.

Fakt, że urzędnicy nie zaproponowali alternatywy dla domowego aresztu (na przykład utworzenie szpitalnych zakładów karnych) sprawił, że minister sprawiedliwości Alfonso Bonafede w ostatnich dniach zmienił członków zarządu departamentu. Departamentem kieruje obecnie Dino Petralia, zastępuje go Roberto Tartaglia (obaj sędziowie doświadczeni w walce z mafią). Jak podaje „La Repubblica”, od razu wzięli się za naprawianie błędów – mają w planach przeanalizować każdy wniosek złożony przez wszystkich 376 więźniów i jeszcze raz dokładnie prześledzić akta ich spraw.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Włochy: Mafia korzysta z epidemii koronawirusa

Kilku wpływowych członków włoskich mafii zostało zwolnionych z więzienia w ramach nowych rozporządzeń w dobie pandemii koronawirusa – informuje CNN. Włoska opinia publiczna jest oburzona. Jak informują zagraniczne media, więzienia dostały polecenie sporządzenia spisu narażonych na koronawirusa osadzonych. Czynnikami ryzyka są, jak w przypadku osób na wolności, podeszły wiek i choroby współistniejące.

W przypadku więźniów, którzy znajdą się na liście, sądy mają zdecydować, czy dalsze przebywanie w więzieniu może zostać zamienione na areszt domowy. Kilka takich decyzji już podjęto. Dotyczyły one szefów włoskich mafii – podaje CNN i przytacza kilka głośnych nazwisk.

Kogo zwolniono?

Pierwszy z nich to Francesco Bonura – 78-letni wpływowy członek sycylijskiej mafii Cosa Nostra. Do końca 23-letniego wyroku zostało mu dziewięć miesięcy – przypomina CNN.

Kolejny to Vincenzo Iannazzo – 65-latek, członek gangu ‚Ndrangheta (organizacji przestępczej wywodzącej się z Kalabrii). Został skazany w 2018 roku na 14 lat więzienia. Jest znany jako przywódca klanu w mieście Lamezia Terme. Trzeci osadzony to Pasquale Zagaria, członek klanu Casalesi (część znanej na całym świecie Camorry). Aresztowany w 2007 roku i skazany na 20 lat pozbawienia wolności. Był uważany za „finansowy mózg” organizacji.

Głosy sprzeciwu

W mediach pojawiają się doniesienia, że lista wypuszczonych na wolność osadzonych członków mafii będzie dłuższa. Decyzja ta wzbudza powszechne oburzenie i obawy.

„To szalone” – komentuje lider włoskiej opozycji Matteo Salvini. „To brak szacunku dla ludzi, sędziów, dziennikarzy, policjantów i ofiar mafii” – przekonuje.

Jak odpowiada minister sprawiedliwości Włoch, decyzja o zwolnieniu osadzonych należy do sądów rozpatrujących każdy przypadek z osobna. W rozmowie z CNN krajowy prokurator ds. walki z mafią Cafiero De Raho mówi, że decyzja ta rodzi wiele obaw.

„W dobie kryzysu organizacje mafijne mogą dalej infiltrować życie gospodarcze, zwłaszcza poprzez wspieranie lub nawet nabywanie przedsiębiorstw mających trudności finansowe, które nie są w stanie uzyskać dostępu do pomocy publicznej i dlatego są zmuszone do skorzystania z alternatywnych źródeł finansowania, pochodzących z organizacji przestępczych” – alarmuje.
Źródło info i foto: interia.pl

Turcja: Czasowo wypuszczą 45 tys. więźniów

Parlament Turcji przyjął w poniedziałek (14 kwietnia) ustawę, która pozwoli tymczasowo zwolnić z odbywania kary 45 tysięcy więźniów i tym samym zmniejszyć zagrożenie epidemii koronawirusa w przepełnionych więzieniach. Ustawa nie obejmuje przeciwników politycznych prezydenta Erdogana.

Minister sprawiedliwości Turcji Abdulhamit Gul powiedział że wśród więźniów potwierdzono 17 przypadków COVID-19, w tym trzy zgony. 79 pracowników więziennictwa również uzyskało wynik pozytywny testu na koronawirusa, podobnie jak 80 sędziów i prokuratorów.

Według danych Rady Europy w wyniku represji od 2016 r. liczba więźniów w Turcji wzrosła prawie do 300 tysięcy, tworząc najbardziej przeludniony system więziennictwa w Europie. Przyjęta w poniedziałek ustawa otwiera drogę do tymczasowego zwolnienia około 45 tys. więźniów. Osoby uprawnione zostaną zwolnione pod kontrolą sądową do końca maja, zaś Ministerstwo Sprawiedliwości będzie mogło przedłużyć ten okres dwukrotnie, maksymalnie o dwa miesiące za każdym razem.

Krytyka ze strony opozycji

Partie opozycyjne skrytykowały ustawę z powodu wykluczenie spod jej działania osób uwięzionych pod zarzutem terroryzmu, które zostały skazane po zamachu stanu w lipcu 2016 r. Według opozycji wykluczenie dotyczy około 50 tysięcy osadzonych w więzienia, niesłusznie oskarżonych o terroryzm, przeciwników politycznych prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana.

Erdogan i jego Partia Sprawiedliwości i Rozwoju twierdzą, że sądownictwo podejmuje decyzje niezależnie od władzy wykonawczej.

A co z tymczasowo aresztowanymi?

Organizacje pozarządowe zajmujące się prawami człowieka, Human Rights Watch i Amnesty International, potępiły ustawę za pozostawienie poza jej jurysdykcją wielu dziennikarzy, przeciwników politycznych i prawników, którzy są tymczasowo aresztowani i nie wiedzą, kiedy staną przed sądem.

W więzieniach i aresztach przebywa wiele osób, które nie popełniły żadnych przestępstw a rząd stosuje wobec nich niejasne, sprzeczne z prawem przepisy antyterorystyczne – powiedział AFP Andrew Gardner, przedstawiciel Amnesty International.
Źródło info i foto: interia.pl

Wiszniowie w zakładach karnych szyją maseczki ochronne. Polecenie Ministra Sprawiedliwości

„Na polecenie Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro uruchomiono produkcję maseczek ochronnych w 24 zakładach karnych” – poinformował na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Dodał, że przy produkcji pracuje kilkuset więźniów, a docelowo produkowanych będzie nawet 800 tys. maseczek miesięcznie.

„Docelowo będzie produkowanych tam 800 tys. maseczek ochronnych miesięcznie. Już dzisiaj jest to ok. 600 tys. W różnych miejscach produkują je od jakiegoś czasu więźniowie” – zaznaczył Michał Wójcik. Wiceszef resortu sprawiedliwości dodał też, że za kilka dni w jednostce w Wołowie uruchomiona zostanie pierwsza linia, gdzie produkowane będą środki dezynfekujące. „Będzie to około 80 tys. litrów miesięcznie” – podkreślił. Z informacji jakie przekazała ppłk Elżbieta Krakowska, rzecznik Prasowy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej wynika, że uruchomienie produkcji w wołowskim zakładzie jest planowane na poniedziałek.

Jak dodał minister, dodatkowo w Sieradzu, w jednym z zakładów, produkowanych jest kilkaset ochronnych kombinezonów, które trafią do szpitali. Ponad 90 skazanych, oprócz maseczek ochronnych produkuje dziennie ok. 350 kombinezonów ochronnych i 1200 fartuchów. „Niech to będzie wielki ukłon w stronę lekarzy i pielęgniarek, którzy walczą z poświęceniem z epidemią. My, jako resort sprawiedliwości też chcemy dołożyć swoją cegiełkę w tej walce” – powiedział Michał Wójcik. Podkreślił też, że chce podziękować więźniom oraz funkcjonariuszom, którzy sami zgłaszają się do akcji i chcą się włączyć w walkę z koronawirusem.

Z informacji jakie przekazała ppłk Elżbieta Krakowska, rzecznik Prasowy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej wynika, że największe przywięzienne zakłady pracy zatrudniają ok. 200 więźniów do szycia maseczek i odzieży ochronnej. „W zakładach przywięziennych IGB Mazovia, PP RAKON, PPO Sieradz i PPW Agot więźniowie szyją teraz ok. 20 tys. maseczek w ciągu jednego dnia” – podkreśla ppłk. Krakowska.

Jak podkreśliła, szycie maseczek odbywa się także w ramach zajęć resocjalizacyjnych, terapii zajęciowej lub zajęć własnych. Materiałów dostarczają różnego rodzaju instytucje, które chcą się włączyć w działania zapobiegające rozprzestrzenianiu koronawirusa.

„W ciągu jednego dnia osadzeni produkują ponad 5 tys. maseczek, a w ciągu tygodnia około 30 tys. Obecnie najwięcej maseczek produkowanych jest w Zakładzie Karnym nr 1 w Grudziądzu, Areszcie Śledczym w Ostrowie Wlkp. i Zakładzie Karnym Nr 2 w Strzelcach Opolskich” – ppłk Elżbieta Krakowska, rzecznik Prasowy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej

Ppłk. Krakowska zaznaczyła, że wyprodukowane przez więźniów maseczki ochronne i inne środki przekazywane są do Ministerstwa Sprawiedliwości, sądów, prokuratur, jednostek penitencjarnych, a także szpitali, placówek medycznych i fundacji.
Źródło info i foto: infosecurity24.pl

Artur M. za podpalenie domu byłej partnerki trafi za kratki na 15 lat

Artur M. (26 l.) ze Skomielnej Białej (woj. małopolskie) nie mógł pogodzić się z tym, że rzuciła go ukochana Karolina Ż. (24 l.). W odwecie podpalił dom, w którym mieszkała z rodziną. Za to, co zrobił, trafi do więzienia na długie lata.

Para poznała się w warsztacie samochodowym, który prowadził ojciec Karoliny. Zakochani zaczęli się spotykać. Urodził im się synek. Wszystko zniszczyły narkotyki. Artur miał z nimi problem. Z tego powodu partnerka go zostawiła i wróciła do rodziców. Porzucony mężczyzna nie mógł pogodzić się z jej odejściem.

Dwa lata temu, w kwietniu, podjechał taksówką pod dom, w którym mieszkała Karolina, 2-letni wówczas synek pary, rodzice kobiety i jej rodzeństwo. Łącznie siedem osób. Artur podpalił drewniany taras. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się na inne pomieszczenia. To cud, że nikt nie zginął. Domownicy w porę się obudzili i zdołali uciec z płonącego budynku.

Rankiem Artur M. znów pojawił się w okolicy. – Zabiję wszystkich, z którymi się spotykała lub spotyka – powiedział do ciotki Karoliny.

Podpalacza zatrzymała policja. Sąd pierwszej instancji za usiłowanie zabójstwa 7 osób skazał go na 15 lat więzienia. Oskarżony odwołał się jednak od wyroku. Niedawno sąd apelacyjny podjął decyzję o podtrzymaniu kary.

– Zapamiętaj dobrze datę mojego wyjścia z więzienia – krzyknął do byłej partnerki Artur, gdy policjanci zakuwali go w kajdanki.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Masowe ucieczki z więzień w Brazylii

W co najmniej czterech więzieniach w stanie Sao Paulo w Brazylii doszło do ucieczki osadzonych. Część z nich została już odnaleziona i z powrotem osadzona. Zdarzenia miały miejsce po tym, jak rząd wydał zarządzenie motywowane obawą przed koronawirusem.

Jak podaje „New York Post”, na wolności może przebywać nawet tysiąc więźniów. Pracownicy zakładów nie są w stanie precyzyjnie określić dokładnej liczby, ponieważ wciąż trwa liczenie brakujących osadzonych. Na razie służbom udało schwytać się zaledwie 174 uciekinierów z więzień w Mongaguá, Tremembé, Porto Feliz i Mirandópolis

Koronawirus. Dlaczego osadzeni zdecydowali się na ucieczkę z więzienia?

Więźniowie zdecydowali się na ucieczkę po tym, gdy rząd wprowadził dla nich ograniczenia. Żeby zapobiec rozprzestrzenianiu pandemii koronawirusa, anulowano przepustki dla osadzonych oraz możliwości odwiedzin przez bliskich.
Źródło info i foto: o2.pl

25-letni Mariusz J. skazany za brutalne pobicie chłopaka na Marszu Równości

Nie ma zgody na brutalność i chuligańskie wybryki! Sąd w Białymstoku skazał Mariusza J. (25 l.) na karę bezwzględnego więzienia za to, że kopnął młodego chłopaka i złamał mu obojczyk. – Wszyscy byli brutalni, to i mi się udzieliło – tłumaczył w sądzie zadymiarz. Teraz za swój czyn spędzi 20 miesięcy za kratkami.

Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku od początku budził wiele kontrowersji. Uczestnicy parady byli przez chuliganów wyzywani i opluwani, w ruch poszły kamienie i jajka. Pech chciał, że na trasie marszu znalazł się 18-letni Michał P.

– Słyszałem krzyki, było niebezpiecznie. Nagle podbiegł do mnie jakiś chłopak i kopnął w bark. Byłem w szoku. Na początku nie czułem, jak bardzo boli. Okazało się, że mam połamane kości. Wiele miesięcy spędziłem w gipsie – wyjaśnia zaatakowany chłopak.

W sądzie 25-letni chuligan, który go zaatakował, przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień i stwierdził tylko, że nie wie, dlaczego tak postąpił. – Inni też byli agresywni, to i mi się udzieliło – stwierdził.

Obrona Mariusza J. walczyła o nałożenie na mężczyznę tzw. kary mieszanej – najpierw trzech miesięcy pozbawienia wolności, a potem obowiązku odrobienia prac społecznych. Sąd jednak orzekł bezwzględne więzienie. – Oskarżony zaatakował przypadkową osobę, która niczym mu nie zawiniła, w żaden sposób nie sprowokowała. Nie da się go w żadnym wypadku usprawiedliwić – podkreślała w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Alina Dryl. – Nikt nie może czuć się bezkarny w tłumie – dodała.

Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Afganistan: Półtora tysiąca talibów opuści więzienia

Prezydent Afganistanu Aszraf Ghani podpisał dekret, na mocy którego półtora tysiąca przebywających w więzieniach talibów zostanie wypuszczonych na wolność. Proces ich zwalniania rozpocznie się w ciągu czterech dni.

– Prezydent Ghani podpisał dekret, który ułatwi wypuszczanie talibskich więźniów zgodnie z przyjętym ramowym porozumieniem dotyczącym rozpoczęcia negocjacji między talibami i afgańskim rządem – poinformował rzecznik Ghaniego Sedik Sedikki.

Przywódcy talibów oświadczyli wcześniej, że są gotowi wypełnić swoje zobowiązanie i przekazać stronie rządowej ponad tysiąc żołnierzy. Dekret Ghaniego ma utorować drogę do tak zwanych rozmów wewnątrzafgańskich, czyli bezpośrednich rozmów władz centralnych w Kabulu z talibami.

Efekt porozumienia

Wymiana więźniów jest częścią porozumienia zawartego pod koniec lutego przez USA i talibów w sprawie wycofania z Afganistanu sił międzynarodowych dowodzonych przez USA po 18 latach wojny. Talibowie domagali się uwolnienia swoich bojowników w ramach środków budowy zaufania.

Ghani, który w poniedziałek został zaprzysiężony na drugą kadencję, odmawiał wcześniej spełnienia żądania talibów w sprawie uwolnienia ich bojowników.

29 lutego w stolicy Kataru Dausze USA i talibowie podpisali porozumienie, określające warunki wycofania z Afganistanu wojsk amerykańskich i zniesienia sankcji nałożonych przez Waszyngton na przedstawicieli dowództwa talibów.

Zgodnie z umową USA zobowiązały się do zmniejszenia liczby swoich żołnierzy w Afganistanie do 8,6 tysiąca z 13 tysięcy w ciągu 135 dni od podpisania porozumienia. Całkowite wycofanie wszystkich sił USA i sił koalicyjnych ma nastąpić w ciągu 14 miesięcy, jeśli talibowie wywiążą się ze swoich obietnic, między innymi zapobiegania międzynarodowemu terroryzmowi islamskiemu i zwalczania go.

Porozumienie przewiduje również uwolnienie pięciu tysięcy talibskich więźniów, zatrzymanych przez wojska koalicji międzynarodowej i afgańskie siły rządowe, oraz około około jeńców, którzy dostali się w ręce talibów.
Źródło info i foto: TVP.info

Włochy: Bunty w więzieniach. Zdemolowane budynki, wzniecane pożary

W 27 więzieniach we Włoszech trwają bunty z powodu ograniczeń, wprowadzonych w ramach prewencji w związku z epidemią koronawirusa – podały w poniedziałek media. Z zakładu karnego w Foggii w Apulii uciekło 20 więźniów, w Rzymie osadzeni wzniecili pożar. Głównym powodem protestów jest zawieszenie odwiedzin w więzieniach. Bunty wybuchły m.in. w mediolańskim San Vittore, w Salerno, Neapolu, Frosinone, Vercelli, Alessandrii i Pawii.

Do najdramatyczniejszej sytuacji doszło w zakładzie w Modenie, gdzie więźniowie wdarli się podczas wywołanych przez siebie zamieszek do ambulatorium, z którego zabrali silne medyczne środki odurzające. Sześciu z nich zmarło z przedawkowania. Z więzienia w Foggii uciekło około 50 więźniów; 30 z nich zostało od razu zatrzymanych przez policję, która otoczyła cały rejon.

W rzymskiej Rebibbii więźniowie podpalili materace. W wielu zakładach karnych osadzeni weszli na dachy z transparentami z hasłem „Ułaskawienie”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl