Bielsko-Biała: 29-latek zatrzymany z amfetaminą

29-latek za nic w świecie nie chciał iść do więzienia, toteż postanowił połknąć worek z amfetaminą.

„Dramat” rozegrał się w centrum Czechowic-Dziedzic w piątek, które zostało obrane przez funkcjonariuszy jako cel, gdzie mogą znajdować się przestępcy narkotykowi. Akurat wtedy właśnie zauważyli dziwnie zachowującego się 29-latka. Gdy mężczyzna zobaczył idących w jego kierunku funkcjonariuszy, postanowił uciekać jak najdalej nogi poniosą.

29-latek uświadomił sobie, że nie ma szans w tym pościgu. Toteż zdecydował się połknąć tajemniczy woreczek foliowy. Jak się później okazało był on wypełniony amfetaminą. Na nic zdały się próby wyrwania z policyjnego uścisku. Podejrzany typ został zakuty w kajdanki i obezwładniony. To zresztą nie było jedyne zatrzymanie tego wieczoru – policjanci zatrzymali także 20-latka paradującego z marihuaną w centrum Bielska-Białej.

– Obaj zatrzymani spędzili noc w policyjnym areszcie, a po jego opuszczeniu usłyszeli zarzuty. Za posiadanie narkotyków grozi im do 3 lat więzienia. O ich dalszym losie zdecyduje niebawem sąd. Zwalczanie przestępczości narkotykowej, to jeden z priorytetów Policji podczas letnich wakacji. Przy realizacji tego zadania stróże prawa kierują się zasadą zero tolerancji – podsumowuje bielska policja.
Źródło info i foto: se.pl

Duchowny, skazany za molestowanie 13-latki, jest pracownikiem watykańskiej gazety

Na łamach watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano” pisze włoski ksiądz, skazany na karę więzienia za molestowanie 13-latki. Ujawnił to w piątek prawicowy dziennik „Verita”. Watykan nie odniósł się do tego artykułu.

Gazeta wyjaśniła, że ksiądz Giangiacomo Ruggeri został skazany na dwa i pół roku więzienia, ale nigdy nie wydalono go ze stanu kapłańskiego. Aresztowany został w 2012 roku. Sąd apelacyjny obniżył potem wysokość kary do roku i 11 miesięcy mimo że kapłan – jak zauważył dziennik – nigdy nie zaprzeczył czynom, lecz przeprosił i zapewnił, że nie jest pedofilem.

W toku śledztwa potwierdzono jego niedopuszczalne zachowania wobec trzynastolatki. Gdy – jak dodano – sytuacja wokół niego „uspokoiła się” został przeniesiony z posługi w regionie Marche do Friuli-Wenecji Julijskiej. W watykańskim dzienniku występuje jako ekspert od internetu i mediów społecznościowych. Jak odnotowała „Verita”, gdy ksiądz opublikował książkę, wstęp do niej napisał były rzecznik Watykanu ksiądz Federico Lombardi.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Brazylia: Wojny gangów w więzieniach. Znaleziono ponad 40 ciał więźniów

Co najmniej 42 ciała więźniów znaleziono w czterech zakładach karnych w Manaus, w stanie Amazonas na północy Brazylii. Jak poinformowały władze penitencjarne, wszyscy zostali uduszeni. Dzień wcześniej w jednym z tych więzień 15 osób zginęło w starciach między rywalizującymi ze sobą gangami.

Rząd prezydenta Jaira Bolsonaro podjął decyzję o wysłaniu do Manaus dodatkowych sił bezpieczeństwa. Poinformował o tym gubernator stanu Amazonas Wilson Lima po spotkaniu ministrem sprawiedliwości Sergio Moro.

W brazylijskich więzieniach, zwłaszcza na północy kraju, między gangami często dochodzi do krwawych walk o kontrolę nad przemytem narkotyków. W styczniu 2017 r., w ciągu trzech tygodni, w starciach w więzieniach zginęło blisko 150 osób.

Brazylia ma trzecią największą liczbę osadzonych na świecie. Według danych z 2016 r. w tym kraju było ponad 726 tys. więźniów. Liczba ta jest ponad dwukrotnie większa niż liczba miejsc w więzieniach. Zakłady penitencjarne są opanowane przez rywalizujące ze sobą gangi. Regularnie dochodzi w nich do zamieszek, które szybko rozprzestrzeniają się po innych więzieniach.
Źródło info i foto: TVP.info

Więźniarki planowały lincz na Katarzynie W., która została skazana za zabójstwo 6-miesięcznej Madzi

Katarzyna W., mama 6-miesięcznej Madzi, za której zabójstwo została skazana na 25 lat więzienia, została przeniesiona z więzienia w Krzywańcu do zakładu w Lublińcu. Powodem miał być planowany przez współosadzone lincz na kobiecie.

O konieczności przeniesienia osadzonej do więzienia w Lublińcu na Śląsku poinformował we wtorek „Super Express”. Według informatora dziennika, sprawa Katarzyny W. była znana większości przebywających w więzieniu osadzonych. „Nie musiały jej »rozmazywać«, czyli ustalać jak wygląda i za co siedzi, bo doskonale wiedziały to z mediów. Kwestią czasu było, kiedy ją dorwą i ukarzą po swojemu” – informuje gazeta.

Na samym dole więziennej hierarchii

Kobieta odbywała karę w Krzywańcu w jednoosobowej, odseparowanej celi, gdzie miała do dyspozycji prysznic, toaletę oraz telewizor. Przydzielono jej symbol P1, który oznacza więźnia przebywającego za kratami po raz pierwszy, ale szczególnie niebezpiecznego.

Władze więzienia ustaliły jednak, że osadzonej grozi niebezpieczeństwo ze strony innych więźniarek, które planowały dokonać linczu. Osoby mające na sumieniu wszelkie przestępstwa popełnione wobec najmłodszych (na czele z pedofilią i dzieciobójstwem), znajdują się na dole więziennej hierarchii.

Katarzyna W. odsiaduje 25-letni wyrok za zabójstwo swojej 6-miesięcznej córki w styczniu 2012 r. w Sosnowcu. Kobieta twierdziła początkowo, że została zaatakowana na ulicy, a nieznany sprawca porwał dziecko.

Upuściła niemowlę na podłogę i udusiła

W trakcie przesłuchań uwagę śledczych zwróciło to, że kobieta nie ma żadnych obrażeń oraz często zmienia zeznania. 2 lutego Katarzyna W. została nagrana przez byłego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego – na nagraniu przyznała się, że dziecko upadło jej na podłogę i zmarło.

Prokuratura ustaliła jednak, że Katarzyna W. próbowała najpierw zatruć córkę czadem, a kiedy to się nie udało, kobieta upuściła niemowlę na podłogę, a następnie udusiła.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Marek Falenta chce uniknąć polskiego więzienia

Obrońca zatrzymanego w Hiszpanii biznesmena Marka Falenty twierdzi, że jego klientowi może grozić niebezpieczeństwo w polskim zakładzie karnym. Zanim Falenta zostanie wydany polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, hiszpański sąd sprawdzi, czy obawy biznesmena są uzasadnione.

Przed tygodniem, po dwóch miesiącach unikania stawienia się w więzieniu, Marek Falenta został zatrzymany w Hiszpanii. Polskie władze od razu zapowiedziały, że zwrócą się o przekazanie Marka Falenty do Polski, aby mógł tutaj odbyć karę pozbawienia wolności.

– Nie ufa polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Otrzymaliśmy ewidentne ostrzeżenie, że grozi mu niebezpieczeństwo w zakładzie karnym – powiedział w rozmowie z dziennikiem adwokat Marek Małecki. Hiszpański sąd będzie teraz analizować, czy obawy Falenty są uzasadnione. Jeśli uzna, że tak, może wstrzymać wydanie biznesmena Polsce.

Zatrzymanie Marka Falenty

Marek Falenta został zatrzymany w Walencji 5 kwietnia. Mariusz Ciarka, rzecznik komendanta głównego policji mówił, że mężczyzna był zaskoczony pojawieniem się funkcjonariuszy.

– Miejsce jego pobytu wskazali polscy policjanci, którzy są na miejscu. Poprosiliśmy kolegów z policji hiszpańskiej, aby wraz z polskimi funkcjonariuszami dokonali zatrzymania – mówił rzecznik KGP.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Członkini gangu Charlesa Mansona może zostać zwolniona z więzienia

Komisja ds. zwolnień warunkowych w Kalifornii zgodziła się na wyjście z więzienia Leslie Van Houten, byłej członkini bandy Charlesa Mansona, odsiadującej wyrok dożywocia za udział w brutalnym zabójstwie – poinformowały w środę amerykańskie media. Komisja już po raz trzeci od 2016 roku zgodziła się na zwolnienie warunkowe 69-letniej obecnie Van Houten.

Poprzednie decyzje komisji zablokował jednak ówczesny gubernator stanu Kalifornia Jerry Brown, argumentując, że kobieta powinna pozostać w więzieniu, gdyż popełniła wyjątkowo ciężką zbrodnię i nadal stanowi zagrożenie dla społeczeństwa.

Trzeci wniosek komisji rozpatrzy następca Browna, Gavin Newsom.

Prawnicy Leslie Van Houten podkreślają jej wzorowe zachowanie w więzieniu. Przypominają, że przyznała się do winy i wielokrotnie wyrażała skruchę. Ona sama zapewnia też, że zmieniła się i chce prowadzić normalne życie. Van Houten została skazana początkowo na karę śmierci, którą zamieniono po apelacji w 1978 r. na dożywotnie więzienie za udział w drastycznym zabójstwie w sierpniu 1969 r. bogatego małżeństwa w Los Angeles, Leno i Rosemary LaBianca.

Charles Manson zyskał sobie miano jednego z najbardziej brutalnych morderców XX wieku. Latem 1969 r. polecił pozostającym pod jego wpływem członkom jego bandy (w większości złożonej z młodych kobiet) zamordowanie siedmiu osób. Według prokuratorów chciał w ten sposób podżegać do wybuchu wojny na tle rasowym między białymi i czarnymi.

Wśród ofiar bandy Mansona znalazła się aktorka Sharon Tate, żona reżysera filmowego Romana Polańskiego, która była wówczas w zaawansowanej ciąży. Zadano jej 16 ciosów nożem rankiem 9 sierpnia 1969 r. Poza Tate, członkowie bandy zamordowali jeszcze wówczas 4 osoby. 19-letnia wówczas Van Houten nie brała udziału w tych zabójstwach.

Charles Manson w pierwszej instancji został skazany na śmierć. Jednak w 1972 r. Sąd Najwyższy USA zamienił jego karę na dożywotnie więzienie. Po kilkakrotnych próbach zaprzestał ubiegania się o warunkowe zwolnienie. Zmarł w listopadzie 2017 roku w wieku 83 lat.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójca prezydenta Gdańska planował zamach w Warszawie

Dzień po zwolnieniu z więzienia Stefan W. próbował wedrzeć się w nocy na teren Pałacu Prezydenckiego w Warszawie – dowiedziała się Polska Agencja Prasowa w źródłach zbliżonych do śledztwa. Przyjechał do stolicy, ponieważ – jak tłumaczył – „chciał zrobić coś dużego, o czym wszyscy będą mówić”.

O swoich planach Stefan W. miał opowiadać koledze z więzienia, którego spotkał po wyjściu na wolność. Wspominał mu o zamachu. Odgrażał się, że dokona czegoś, „co będzie słynne na cały świat”. O tym, że „zrobi wielkie wydarzenie w Warszawie”, miał opowiadać również rodzinie – wynika z ustaleń prokuratury, do których dotarła PAP.

Stefan W. odwiedził Warszawę wcześniej niż rodzinny dom. Bezpośrednio z więzienia, w którym spędził pięć i pół roku za napady na banki, kazał się zawieźć taksówką na lotnisko i przyleciał do stolicy. W kasynie przegrał dwa tysiące złotych, które odebrał z więziennego depozytu.

Jak zeznał, około trzeciej w nocy przyszedł przed Pałac Prezydencki. Chciał się dostać na jego teren. Nie zdołał sforsować ogrodzenia i ostatecznie zrezygnował. Rano wrócił na gapę pociągiem do Gdańska.

Stefan W. – jak zeznał w śledztwie – był przekonany, że jest śledzony przez policję. Myślał tak, bo odgrażał się, że dokona zamachu. W śledztwie nie chce odpowiadać na pytania, skąd miał nóż, którym zabił prezydenta Gdańska, ani jak znalazł się w jego pobliżu na scenie podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ksiądz pedofil zabity krótko po wyjściu z więzienia we Włoszech. Ojciec ofiary zlecił morderstwo?

Włoska policja podejrzewa, że morderstwo księdza pedofila zlecił ojciec 15-latki, która padła jego ofiarą, a następnie popełniła samobójstwo. Giuseppe Matarazzo został zastrzelony miesiąc po tym, jak opuścił więzienie po odbyciu 11-letniego wyroku.

Giuseppe Matarazzo, 45-letni ksiądz, został zastrzelony w lipcu 2018 roku w miejscowości Frasso Telesino. Zaledwie miesiąc wcześniej wyszedł z więzienia. Przez ostatnich 11 lat odsiadywał tam wyrok za molestowanie dwóch nieletnich sióstr. Jedna z nich popełniła samobójstwo w wieku 15 lat. Teraz ojciec dziewczynek jest podejrzewany o to, że zatrudnił mordercę, by ten zabił ich oprawcę.

Włochy: samosąd na księdzu-pedofilu?

Policja kilka dni temu w sprawie morderstwa księdza pedofila zatrzymała dwóch mężczyzn, teraz bada powiązanie ze sprawą ojca molestowanych przez niego dziewczynek. Oskarżyciel Francesco Sansobrino jest przekonany, że zatrzymani przez policję 30-letni Generoso Nasta i 55-letni Giuseppe Massar zostali nasłani na księdza w ramach płatnego zlecenia. Obaj pochodzą z różnych miast, zostali wybrani dla niepoznaki – donosi włoski Next quotidiano.

Ksiądz został znaleziony z pięcioma ranami postrzałowymi, policja informuje, że zastrzelono go z zaparkowanego samochodu. Zatrzymani mężczyźni nie mają alibi na dzień zbrodni, a na ich konta wpłynęło po kilka tysięcy euro – jeszcze przed zabójstwem duchownego – donosi Inter Napoli. 

Policja znalazła broń, z której zastrzelono księdza i auto, z którego dokonano zbrodni. Obydwaj podejrzani zaprzeczają, że mają coś wspólnego ze sprawą śmierci księdza pedofila. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Lublin: Ostrzelał dom z pistoletu. Grozi mu więzienie

Za uszkodzenie mienia odpowie 50-latek z Lublina. Mężczyzna strzelał z broni pneumatycznej do okien nowo budowanego domu przy ul. Strumykowej. Zgodnie z kodeksem karnym mężczyźnie grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.

Przy ul. Strumykowej nieznany sprawca uszkodził okna w nowo budowanym domu. Jak się okazało strzelał do nich z broni pneumatycznej. Straty zostały oszacowane na kwotę ponad 2600 zł. Do ostrzału doszło dwukrotnie – w sierpniu, a ponownie na początku listopada.

Sprawą zajęli się kryminalni z V Komisariatu Policji w Lublinie. – Funkcjonariusze ustalili sprawcę. Okazał się nim 50-letni mieszkaniec Lublina, który z broni pneumatycznej uszkodził cztery szyby. W wyniku przeszukania miejsca zamieszkania mężczyzny zabezpieczono broń, którą dokonał uszkodzenia – poinformował portal kurierlubelski.pl Kamil Karbowniczek z lubelskiej policji.

Mężczyzna usłyszał zarzuty uszkodzenia mienia. Teraz jego sprawą zajmie się sąd. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sąd w Gwatemali skazał byłego żołnierza na 5160 lat więzienia

Sąd w Gwatemali skazał w środę byłego żołnierza na 5160 lat więzienia za udział w masakrze 171 osób, co jest uznawane za jedną z największych zbrodni popełnionych w czasie 36-letniej wojny domowej (1960-96) w tym kraju.

Prokuratorzy poinformowali, że Santos Lopez uczestniczył w 1982 roku w masowych mordach prawie wszystkich mieszkańców, mężczyzn, kobiet i dzieci, w wiosce Dos Erres w departamencie Peten na północy Gwatemali.

Masakra w Dos Erres jest jedną z ponad 660 udokumentowanych przez gwatemalską komisję prawdy.

Lopez został oskarżony o to, że był członkiem elitarnej formacji armii Kaibiles, wysłanej do Dos Erres w celu odnalezienia członków grupy partyzanckiej, która dokonała zasadzki na konwój wojskowy. Kiedy patrol nie znalazł partyzantów ani broni, wyciągnął wieśniaków z domów; żołnierze zgwałcili wiele młodych dziewcząt. Aby ukryć gwałty, wojskowi zabili prawie wszystkich mieszkańców wsi.

Nie jest w pełni władz umysłowych

Do masakry doszło za prezydentury Efraina Riosa Montta (od marca 1982 do sierpnia 1983), jednego z najbardziej krwawych dyktatorów w Ameryce Środkowej. Montt, który był oskarżany o zbrodnie ludobójstwa wobec Indian, zmarł w kwietniu br. w wieku 91 lat. W maju 2013 r. został skazany na 80 lat więzienia za zbrodnie wojenne i zbrodnie ludobójstwa. Uznano go wówczas za sprawcę śmierci 1771 Majów z plemienia Ixil.

Proces został jednak po 10 dniach unieważniony przez Trybunał Konstytucyjny z powodu „błędów proceduralnych”. Ponowny proces miał rozpocząć się w 2015 r., jednak eksperci z państwowego instytutu medycyny sądowej orzekli, że były dyktator nie jest w pełni władz umysłowych i jego stan uniemożliwiał postawienie go przed sądem.

Według szacunków ONZ ofiarą wojny domowej padło 200 tysięcy Gwatemalczyków, głównie Majów. Siły rządowe i sprzymierzone z nimi jednostki paramilitarne stosowały taktykę spalonej ziemi: wkraczały do zamieszkanych przez Majów wsi, dokonywały tortur i gwałtów, mordowały bezbronną ludność, którą podejrzewały o pomaganie lewicowej partyzantce. Tylko w latach 1980-1983 wojsko zrównało z ziemią 626 wsi indiańskich zamieszkanych przez „buntowników” i zabiło 138 tysięcy chłopów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl