Były szef sztabu wyborczego prezydenta USA Paul Manafort wyszedł z więzienia. Ale nie na wolność

Były szef sztabu wyborczego prezydenta USA Donalda Trumpa Paul Manafort, skazany w marcu zeszłego roku na 7,5 roku pozbawienia wolności, został wypuszczony z więzienia i resztę kary odbędzie w areszcie domowym. 71-letni Manafort został zwolniony z więzienia na wniosek jego prawników, którzy argumentowali, iż podeszły wiek osadzonego i jego wcześniejsze schorzenia stwarzają podwyższone ryzyko zakażenia koronawirusem i niebezpiecznych komplikacji mogących z tego wyniknąć. Przypomnieli, że ich podopieczny w grudniu zeszłego roku był hospitalizowany z powodu problemów z sercem.

Manafort obywał karę w FCI Loretto w Pensylwanii, więzieniu o niskim poziomie bezpieczeństwa, które powstało w 1985 roku. Większość tam osadzonych odsiaduje wyroki związane z handlem narkotykami.

Agencja AP zauważa, że zwolnienie Manaforta było poprzedzone wystąpieniami niektórych kongresmenów, którzy od tygodni żądają od ministerstwa sprawiedliwości USA uwolnienia więźniów, zagrożonych zakażeniem koronawirusem. Podkreślany jest fakt, że wytyczne dotyczące zdrowia publicznego, zawierające nakaz społecznego dystansu, są niemożliwe do realizacji w więzieniach.

Według oficjalnych danych w USA 2 818 więźniów i 262 członków personelu więziennego miało do tej pory pozytywne wyniki testów na obecność koronawirusa w więzieniach federalnych w całym kraju. Zmarło 50 więźniów. 2 600 osadzonych zostało przeniesionych do aresztu domowego, a kolejnych 1 200 oczekuje na taką decyzję.

8 marca 2019 roku sąd w Alexandrii w stanie Wirginia skazał Manaforta na prawie cztery lata więzienia za przestępstwa finansowe, oszustwa podatkowe i bankowe związane z jego pracą na Ukrainie. Jeszcze w tym samym miesiącu sąd w Waszyngtonie skazał go na dodatkowe 43 miesiące pozbawienia wolności m.in. za utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości.

Proces w Waszyngtonie był w znacznej mierze skoncentrowany na działalności Manaforta w latach 2010-2014, kiedy był on politycznym konsultantem Partii Regionów ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Manafort był też oskarżony o próbę wpływania na zeznania świadków, udostępnianie danych pochodzących ze sztabu wyborczego Trumpa powiązanemu z rosyjskim wywiadem Konstantinowi Kilimnikowi, który był partnerem biznesowym Manaforta.

Postępowanie wobec byłego szefa sztabu Trumpa, który był wpływowym działaczem Partii Republikańskiej, wszczęto z rekomendacji specjalnego prokuratora Roberta Muellera, prowadzącego śledztwo w sprawie Russiagate.

We wrześniu 2018 roku Manafort przyznał się do zarzutu udziału w spisku przeciw USA oraz spisku mającym utrudnić działanie wymiaru sprawiedliwości w ramach układu z zespołem Muellera, który zawarł w nadziei na złagodzenie wyroku. Wkrótce jednak prokurator specjalny oskarżył go o składanie fałszywych zeznań.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Poszukiwany 39-latek zatrzymany po roku ścigania

39-latek skutecznie się ukrywał przed wymiarem sprawiedliwości z Grójca. Wytropili go policjanci z Piaseczna. Poszukiwany mężczyzna nie potrafił ukryć zaskoczenia.

39-latek, który miał odsiedzieć wyrok wydany przez sąd w Grójcu skutecznie unikał kary przez prawie rok. W końcu policjanci namierzyli go i złożyli mu niespodziewaną wizytę. Tuż po godz. 7 do do wytypowanego domu znajdującego się na terenie gminy Góra Kalwaria weszli policjanci. Poszukiwany nie krył zaskoczenia poranną wizytą. – Wyśledzili go policjanci z wydziału kryminalnego z Piaseczna, którzy na co dzień zajmują się poszukiwaniem osób, zaginionych lub ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości – mówi nadkom. Jarosław Sawicki z piaseczyńskiej policji.
Źródło info i foto: se.pl

Włochy: 376 mafiozów i dilerów narkotykowych wyszło właśnie z więzień „ze względu na stan zdrowia”

Są oskarżeni lub już skazani za handel narkotykami, napady, zlecanie zabójstw. Włoski dziennik „La Repubblica” pisze o aresztowanych i skazanych mafiozach, którzy w czasie epidemii COVID-19 mogli opuścić więzienne mury i odbywają karę we własnym domu. O takie wyjście stara się właśnie brat Toto Riiny, bossa bossów sycylijskiej Cosa Nostry. Nazwisko do dziś budzi grozę, bo krwawo odznaczyło się w historii mafijnych porachunków: Toto, pseudonim „Bestia”, miał odpowiadać za zlecenie 150 i dokonanie 40 zabójstw.

Wniosków o zwolnienie z więzienia jest z dnia na dzień coraz więcej. „Stu więźniów, Sycylijczyków oskarżonych o działanie w mafii i przestępstwa narkotykowe prosi o areszt domowy, motywują podania stanem zdrowia” – pisze „Repubblica”. „Tyle samo próśb ze strony członków mafii Camorra i ‚Ndrangheta” – dodaje. Zatwierdzonych wniosków jest już łącznie 376.

O tym, czy więźniowie mogą wyjść zza krat, decydują różne organy: jeśli dopiero czekają na swój proces, na przejście na areszt domowy może pozwolić sędzia prowadzący, sądy do spraw ponownego rozpoznania, sądy apelacyjne. W przypadku osób już skazanych są to sądy, które nadzorują odbywanie kar w więzieniach w całym kraju.

„Ma 87 lat i jest poważnie chory”

Najbardziej „rozpoznawalnym” punktem na liście osób, które chciałyby opuścić mury zakładu karnego, jest aktualnie Gaetano Riina, brat Toto Riiny, bossa bossów sycylijskiej mafii Cosa Nostra. Przebywa w więzieniu w Turynie. – Ma 87 lat i jest poważnie chory. W naszym wniosku piszemy, że wśród więźniów zakładu w Turynie stwierdzono 60 potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem, to sytuacja naprawdę niebezpieczna dla seniora, który ma tylko jedną nerkę, który przeszedł kilka zawałów i rozedmę płuc – tłumaczy jeden z jego pełnomocników mecenas Pietro Riggi w rozmowie z „Repubblicą”.

Gaetano Riina wpadł w ręce sycylijskiej policji jako 78-letni mężczyzna, w lipcu 2011 roku, po tym, jak karabinierzy podsłuchiwali go przez całe dwa lata. W trakcie trwającego dochodzenia śledczy ustalili, że sędziwy mafioso podejmował najważniejsze decyzje, w tym te dotyczące relacji z innymi sycylijskimi gangami.

Oskarżono go wtedy o wymuszenia i współpracę przy odbudowie upadłych klanów Cosa Nostry. Gaetano Riina ma do odbycia jeszcze dwa lata kary zasądzonej mu przez sąd w Neapolu.

Brat: „Bestia”

„Sławę” i postrach zapewniają mu więzy krwi: jego brat, Toto (skrót od imienia Salvatore), nazywany był też „Capo dei Capi” („boss bossów”), „La Bestia” (przez okrucieństwo dokonanych morderstw) i „U Curtu” („Krótki”, z powodu niskiego wzrostu – niecałe 160 cm). Urodzony w 1930 roku w Corleone, w szeregi organizacji przestępczych miał wkroczyć już jako 18-latek, po zrealizowaniu zabójstwa na zlecenie. W ciągu kilkudziesięciu lat miał osobiście zabić 40 osób i zlecić 150 morderstw. W ramach wytoczonej wojny z państwem włoskim kazał mordować polityków, śledczych i policjantów.

Ukrywał się przez 24 lata, ostatecznie wpadł w styczniu 1993 roku. Podczas aresztowania miał tłumaczyć policji, że nie wie, co się dzieje, przedstawiał się jako księgowy. Skazano go na 26 wyroków dożywocia, w tym za zlecenie zamachów bombowych na sędziów śledczych walczących z mafią: Giovanniego Falcone i Paolo Borsellino. Śledczy twierdzą, że delegował zadania także z więzienia.

Potrafią kierować ludźmi zza krat, co dopiero z domów

Dziennikarze „Repubbliki” piszą o liście mafiozów i handlarzy narkotyków, którym przez ostatnie półtora miesiąca udało się „skorzystać z okazji” koronawirusa i już teraz karę mogą odbywać w domu. Jest ich 376.

To między innymi Giuseppe Sansone z Palermo zatrzymany zeszłego lata – śledczy uznali go za jedną z osób, które były w trakcie tworzenia całkowicie nowej grupy przestępczej. Rocco Santo Filippone z Kalabrii, przeciwko któremu toczy się proces w sprawie zamachów z lat 1993 i 1994 – zginęli wtedy policjanci. I Carmelo Terranova, skazany na trzykrotne dożywocie za zabójstwa w latach dziewięćdziesiątych.

Zza krat wypuszczono też Francesco Bonurę, Pasquale Zagarię, Vincenza Di Piazzę i Vincenza Iannazza – cała czwórka odbywała karę więzienia o zaostrzonym rygorze, która zakłada całkowitą izolację więźnia i ograniczenie jego kontaktów z osobami trzecimi do niezbędnego minimum (nawet „spacery” odbywa się w samotności).

Dziennik cytuje sycylijskich śledczych, którzy z niepokojem wypowiadają się o bossach wracających teraz na „swój teren”. „Areszt domowy to środek absolutnie niewystarczający dla osób tak niebezpiecznych” – piszą prokuratorzy z działu do walki z mafią w Palermo. Przypominają, że przywódcy grup przestępczych potrafią kierować ludźmi zza krat, co dopiero z domów. A szczególnie trudne zadanie stoi też teraz przed lokalnymi funkcjonariuszami policji, którzy muszą sprawdzać, z kim mafiozi się spotykają i do kogo dzwonią.

Zmiany w zarządzie służby więziennej

Listę stworzył departament do spraw zarządu służbą więzienną (działający we włoskim ministerstwie sprawiedliwości) na zlecenie sejmowej komisji antymafijnej.

Fakt, że urzędnicy nie zaproponowali alternatywy dla domowego aresztu (na przykład utworzenie szpitalnych zakładów karnych) sprawił, że minister sprawiedliwości Alfonso Bonafede w ostatnich dniach zmienił członków zarządu departamentu. Departamentem kieruje obecnie Dino Petralia, zastępuje go Roberto Tartaglia (obaj sędziowie doświadczeni w walce z mafią). Jak podaje „La Repubblica”, od razu wzięli się za naprawianie błędów – mają w planach przeanalizować każdy wniosek złożony przez wszystkich 376 więźniów i jeszcze raz dokładnie prześledzić akta ich spraw.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Gdańsk: Tomasz D. oferował „lek na koronawirusa”. Grozi mu kara 8 lat więzienia

Policja zatrzymała mężczyznę, który oferował „lek na koronawirusa”. Teraz jest podejrzany o oszustwo i grozi mu 8 lat więzienia. O sprawie informuje RMF FM. 49-letni Tomasz D. oferował za pośrednictwem przez Internetu i portali społecznościowych „leki na koronawirusa”. Substancja miała zwalczać COVID-19.

Najmniejsza dawka substancji kosztowała 350 zł, a pieniądze ze sprzedaży trafiały na konto fundacji prowadzonej przez 49-latka. Tomasz D. oszukał co najmniej sześć osób, a na koncie pojawiło się łącznie 11 tys. złotych.

Mężczyzna „leczył nie tylko na koronawirusa”. Policjanci znaleźli w jego mieszkaniu znaczne ilości tabletek i płynów, które miały zwalczać takie nieuleczane choroby jak cukrzyca, autyzm, nowotwory, czy udar.
Źródło info i foto: wp.pl

Turcja: Rząd wypuści nawet 90 tys. więźniów

Na mocy uchwalonej dzień wcześniej przez parlament ustawy rozpoczęto w środę w Turcji zwalnianie więźniów w związku z pandemią koronawirusa, co może objąć do 90 tys. osadzonych – poinformowała państwowa agencja Anadolu. Według niej, z zakładów karnych w Stambule, Ankarze i Izmirze odwożono zwalnianych autobusami.

Obrońcy praw człowieka oraz adwokaci krytykują tę akcję, gdyż nie dotyczy ona skazanych na podstawie oskarżeń o działalność terrorystyczną, ani osób tymczasowo aresztowanych, wśród których są opozycyjni politycy i dziennikarze. Z dobrodziejstw ustawy nie mogą także skorzystać dwaj odbywający kary za terroryzm obywatele Niemiec – Patrick K. z Giessen oraz Hozan Cane z Kolonii.

Jak podaje Anadolu, ustawa przewiduje między innymi, że więźniowie z tak zwanych grup ryzyka mogą dokończyć odsiadywanie wyroków w areszcie domowym, co dotyczy również osób podległych tylko częściowemu nadzorowi więziennemu. Wykluczono natomiast zwalnianie sprawców zabójstw, aktów przemocy wobec kobiet, przestępstw obyczajowych oraz przestępczości narkotykowej.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymano sprawcę napadu na stację paliw

Policjanci ze zgorzeleckiej komendy zatrzymali młodego mężczyznę podejrzanego o napad na jednej ze stacji paliw. Sprawca, grożąc przedmiotem przypominającym broń, zażądał wydania pieniędzy z utargu, po czym uciekł z łupem. Mężczyźnie grozi wieloletni pobyt w zakładzie karnym.

Dyżurny zgorzeleckiej komendy został powiadomiony o napadzie na jedną ze stacji paliw na terenie powiatu. Jak wynikało ze wstępnych ustaleń w tej sprawie, do obiektu wszedł zamaskowany mężczyzna, który sterroryzował personel przedmiotem przypominającym broń i grożąc pozbawieniem życia, zażądał wydania pieniędzy. Pracownica wobec takiej sytuacji wyjęła gotówkę z kasy, po czym sprawca uciekł z łupem.

Na miejsce natychmiast zostali skierowani policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Zgorzelcu. Tego samego dnia funkcjonariusze z wydziału kryminalnego zgorzeleckiej komendy ustalili i zatrzymali podejrzewanego o ten czyn 27-letniego mieszkańca powiatu.

Zatrzymanemu przedstawiono zarzut rozboju, za co grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Turcja: Czasowo wypuszczą 45 tys. więźniów

Parlament Turcji przyjął w poniedziałek (14 kwietnia) ustawę, która pozwoli tymczasowo zwolnić z odbywania kary 45 tysięcy więźniów i tym samym zmniejszyć zagrożenie epidemii koronawirusa w przepełnionych więzieniach. Ustawa nie obejmuje przeciwników politycznych prezydenta Erdogana.

Minister sprawiedliwości Turcji Abdulhamit Gul powiedział że wśród więźniów potwierdzono 17 przypadków COVID-19, w tym trzy zgony. 79 pracowników więziennictwa również uzyskało wynik pozytywny testu na koronawirusa, podobnie jak 80 sędziów i prokuratorów.

Według danych Rady Europy w wyniku represji od 2016 r. liczba więźniów w Turcji wzrosła prawie do 300 tysięcy, tworząc najbardziej przeludniony system więziennictwa w Europie. Przyjęta w poniedziałek ustawa otwiera drogę do tymczasowego zwolnienia około 45 tys. więźniów. Osoby uprawnione zostaną zwolnione pod kontrolą sądową do końca maja, zaś Ministerstwo Sprawiedliwości będzie mogło przedłużyć ten okres dwukrotnie, maksymalnie o dwa miesiące za każdym razem.

Krytyka ze strony opozycji

Partie opozycyjne skrytykowały ustawę z powodu wykluczenie spod jej działania osób uwięzionych pod zarzutem terroryzmu, które zostały skazane po zamachu stanu w lipcu 2016 r. Według opozycji wykluczenie dotyczy około 50 tysięcy osadzonych w więzienia, niesłusznie oskarżonych o terroryzm, przeciwników politycznych prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana.

Erdogan i jego Partia Sprawiedliwości i Rozwoju twierdzą, że sądownictwo podejmuje decyzje niezależnie od władzy wykonawczej.

A co z tymczasowo aresztowanymi?

Organizacje pozarządowe zajmujące się prawami człowieka, Human Rights Watch i Amnesty International, potępiły ustawę za pozostawienie poza jej jurysdykcją wielu dziennikarzy, przeciwników politycznych i prawników, którzy są tymczasowo aresztowani i nie wiedzą, kiedy staną przed sądem.

W więzieniach i aresztach przebywa wiele osób, które nie popełniły żadnych przestępstw a rząd stosuje wobec nich niejasne, sprzeczne z prawem przepisy antyterorystyczne – powiedział AFP Andrew Gardner, przedstawiciel Amnesty International.
Źródło info i foto: interia.pl

Kardynał George Pell uniewinniony od zarzutu molestowania seksualnego nieletnich. Jest decyzja Sądu Najwyższego Australii

Sąd Najwyższy Australii zdecydował o uniewinnieniu kardynała Gerorge’a Pella, byłego arcybiskupa Melbourne i Sydney oraz byłego watykańskiego skarbnika. W marcu 2019 roku hierarcha został skazany za molestowanie seksualne dwóch 13-letnich chłopców, do którego miało dojść w 1996 roku. Decyzja Sądu Najwyższego Australii oznacza, że wcześniejsze decyzje ławy przysięgłych oraz niższego sądu apelacyjnego zostały uchylone, a 78-letni obecnie hierarcha może opuścić więzienie o zaostrzonym rygorze w Barwon pod Melbourne. Sąd Najwyższy wydał wyrok na posiedzeniu online.

Zgodnie z poprzednim, skazującym wyrokiem kardynał mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie z więzienia po trzech latach i ośmiu miesiącach odbycia kary. W listopadzie ubiegłego roku Sąd Najwyższy Australii zgodził się rozpatrzyć odwołanie duchownego. Od samego początku hierarcha deklarował swoją niewinność.

Kardynał George Pell uniewinniony. W marcu 2019 duchownego skazano na sześć lat więzienia za molestowanie nieletnich

Do czynów, za które w marcu 2019 r. kardynał został skazany na sześć lat więzienia o zaostrzonym rygorze, miało dojść w 1996 roku. Pella oskarżono o molestowanie seksualne dwóch 13-letnich chórzystów, gdy duchowny był arcybiskupem Melbourne.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

20 Ukraińców zatrzymanych. Chcieli nielegalnie przekroczyć granicę Polski

Grupa 20 obywateli Ukrainy chciała nielegalnie dostać się do Polski w woj. opolskim – poformowała w poniedziałek policja. Zostali zatrzymani, grozi im więzienie.

Policjanci z Paczkowa (woj. opolskie) dowiedzieli się, że w miejscowości Kamienica 20 obywateli Ukrainy próbuje nielegalnie przekroczyć granicę polsko – czeską. Funkcjonariusze powiadomili o tym Straż Graniczną. Informacje potwierdziły się i mężczyźni, którzy w nocy pieszo usiłowali przekroczyć granicę, zostali zatrzymani. Ujętych zostało też 4 Polaków, który po naszej stronie granicy czekali na Ukraińców żeby rozwieźć ich po Polsce.

15 marca br. weszło w życie rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o czasowym przywróceniu kontroli granicznej w strefie Schengen w związku z walką z epidemią koronawirusa w Polsce. Dwa dni później Unia Europejska podjęła decyzję o tymczasowym zamknięciu granic zewnętrznych Wspólnoty na 30 dni, dla obywali państw spoza Unii. Okres ten może jednak zostać przedłużony.
Źródło info i foto: wp.pl

Artur M. za podpalenie domu byłej partnerki trafi za kratki na 15 lat

Artur M. (26 l.) ze Skomielnej Białej (woj. małopolskie) nie mógł pogodzić się z tym, że rzuciła go ukochana Karolina Ż. (24 l.). W odwecie podpalił dom, w którym mieszkała z rodziną. Za to, co zrobił, trafi do więzienia na długie lata.

Para poznała się w warsztacie samochodowym, który prowadził ojciec Karoliny. Zakochani zaczęli się spotykać. Urodził im się synek. Wszystko zniszczyły narkotyki. Artur miał z nimi problem. Z tego powodu partnerka go zostawiła i wróciła do rodziców. Porzucony mężczyzna nie mógł pogodzić się z jej odejściem.

Dwa lata temu, w kwietniu, podjechał taksówką pod dom, w którym mieszkała Karolina, 2-letni wówczas synek pary, rodzice kobiety i jej rodzeństwo. Łącznie siedem osób. Artur podpalił drewniany taras. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się na inne pomieszczenia. To cud, że nikt nie zginął. Domownicy w porę się obudzili i zdołali uciec z płonącego budynku.

Rankiem Artur M. znów pojawił się w okolicy. – Zabiję wszystkich, z którymi się spotykała lub spotyka – powiedział do ciotki Karoliny.

Podpalacza zatrzymała policja. Sąd pierwszej instancji za usiłowanie zabójstwa 7 osób skazał go na 15 lat więzienia. Oskarżony odwołał się jednak od wyroku. Niedawno sąd apelacyjny podjął decyzję o podtrzymaniu kary.

– Zapamiętaj dobrze datę mojego wyjścia z więzienia – krzyknął do byłej partnerki Artur, gdy policjanci zakuwali go w kajdanki.
Źródło info i foto: Fakt.pl