Afganistan: Półtora tysiąca talibów opuści więzienia

Prezydent Afganistanu Aszraf Ghani podpisał dekret, na mocy którego półtora tysiąca przebywających w więzieniach talibów zostanie wypuszczonych na wolność. Proces ich zwalniania rozpocznie się w ciągu czterech dni.

– Prezydent Ghani podpisał dekret, który ułatwi wypuszczanie talibskich więźniów zgodnie z przyjętym ramowym porozumieniem dotyczącym rozpoczęcia negocjacji między talibami i afgańskim rządem – poinformował rzecznik Ghaniego Sedik Sedikki.

Przywódcy talibów oświadczyli wcześniej, że są gotowi wypełnić swoje zobowiązanie i przekazać stronie rządowej ponad tysiąc żołnierzy. Dekret Ghaniego ma utorować drogę do tak zwanych rozmów wewnątrzafgańskich, czyli bezpośrednich rozmów władz centralnych w Kabulu z talibami.

Efekt porozumienia

Wymiana więźniów jest częścią porozumienia zawartego pod koniec lutego przez USA i talibów w sprawie wycofania z Afganistanu sił międzynarodowych dowodzonych przez USA po 18 latach wojny. Talibowie domagali się uwolnienia swoich bojowników w ramach środków budowy zaufania.

Ghani, który w poniedziałek został zaprzysiężony na drugą kadencję, odmawiał wcześniej spełnienia żądania talibów w sprawie uwolnienia ich bojowników.

29 lutego w stolicy Kataru Dausze USA i talibowie podpisali porozumienie, określające warunki wycofania z Afganistanu wojsk amerykańskich i zniesienia sankcji nałożonych przez Waszyngton na przedstawicieli dowództwa talibów.

Zgodnie z umową USA zobowiązały się do zmniejszenia liczby swoich żołnierzy w Afganistanie do 8,6 tysiąca z 13 tysięcy w ciągu 135 dni od podpisania porozumienia. Całkowite wycofanie wszystkich sił USA i sił koalicyjnych ma nastąpić w ciągu 14 miesięcy, jeśli talibowie wywiążą się ze swoich obietnic, między innymi zapobiegania międzynarodowemu terroryzmowi islamskiemu i zwalczania go.

Porozumienie przewiduje również uwolnienie pięciu tysięcy talibskich więźniów, zatrzymanych przez wojska koalicji międzynarodowej i afgańskie siły rządowe, oraz około około jeńców, którzy dostali się w ręce talibów.
Źródło info i foto: TVP.info

Łukasz K., który zgwałcił 13-miesięczną dziewczynkę dostał specjalną ochronę

Szczecinek,13.09.2019. Podejrzany (C) o gwa³t na 13-miesiêcznej dziewczynce zosta³ doprowadzony do prokuratury Rejonowej w Szczecinku, 13 bm. Do zdarzenia dosz³o 12 bm. w Szczecinku. Dziecko z obra¿eniami trafi³o do tamtejszego szpitala. (mb/aldg) PAP/Marcin Bielecki

Gwałt na 13-miesięcznej dziewczynce ze Szczecinka wstrząsnął opinią publiczną w Polsce. Sąd Rejonowy zastosował wobec podejrzanego Łukasz K. trzymiesięczny tymczasowy areszt. 32-latek został odizolowany od pozostałych więźniów. 

Szpital w Szczecinku, do którego 13-miesięczną dziewczynkę przywieźli jej rodzice, powiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa na dziecku. Według informacji przekazanych dziennikarzom w piątek przez dyrektora ds. medycznych szpitala Marka Ogrodzińskiego wynika, że w trakcie badania dziecka „lekarz stwierdził obecność rany krocza”.

Wstępne rozpoznanie potwierdziły konsultacje z lekarzem ginekologiem i pediatrą. Lekarze mieli podejrzenie, iż uraz u dziecka powstał „w wyniku czynu nierządnego”. Lekarze zdecydowali, że konieczne jest przetransportowanie dziecka do placówki o wyższej referencyjności, do Szczecina. Dziewczynka nadal jest hospitalizowana. 

Gwałt na 13-miesięcznej dziewczynce. Łukasz K. trafił do pojedynczej celi 

Zarzut zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem 13-miesięcznej dziewczynki postawiła w piątek 32-letniemu Łukaszowi K. Prokuratura Rejonowa w Szczecinku. Mężczyzna częściowo przyznał się do winy. 

Jak podaje ”Super Express”, Łukasz K. trafił do aresztu śledczego w Zakładzie Karnym w Czarnem – jednego z najcięższych więzień w Polsce. Pedofil ze Szczecinka został osadzony w pojedynczej celi, z dala od pozostałych więźniów, którzy mogliby chcieć dokonać na 32-latku samosądu. 

Gwałcicielowi ze Szczecinka grozi kara od 5 do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Rosja: Ołeh Sencow i marynarze już na wolności

Ukraińscy więźniowie przetrzymywani w Rosji, w tym marynarze zatrzymani w Cieśninie Kerczeńskiej oraz reżyser Ołeh Sencow wracają do kraju. Amnestia z rosyjskich łagrów jest możliwa w związku z wymianą więźniów między Ukrainą a Federacją Rosyjską.

O powrocie z Rosji Ołeha Sencowa i marynarzy poinformował Reuters, powołując się na facebookowy wpis prokuratora generalnego Ukrainy. Informacje podaje też Michał Potocki, dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” specjalizujący się m.in. w tematyce ukraińskiej.

Ołeh Sencow jest wolny. Doszło do wymiany więźniów

Wczoraj odbywający w Rosji wyrok 20 lat łagru ukraiński reżyser Ołeh Sencow został przeniesiony do więzienia w Moskwie. Do tej pory uznawany za więźnia politycznego Sencow był przetrzymywany w kolonii w mieście Łabytnagi. Ukraińscy marynarze zostali zatrzymani przez Rosję podczas incydentu w Cieśninie Kerczeńskiej.

Ukraiński filmowiec, pisarz i uczestnik Euromajdanu protestował przeciwko aneksji Krymu przez Federację Rosyjską. Rosyjskie służby bezpieczeństwa oskarżyły go o przygotowywanie ataku terrorystycznego. Przed sądem Ołeh Sencow nie przyznał się do winy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

23 więźniów zginęło podczas krwawego buntu w jednej z placówek w Wenezueli

Co najmniej 23 więźniów poniosło w piątek śmierć podczas starcia ze strażnikami i żołnierzami w więzieniu w Acarigua, na zachodzie Wenezueli. 18 strażników zostało rannych. Według Humberto Prado z organizacji broniącej praw więźniów Venezuelan Prison Observatory, więźniowie, z których wielu było uzbrojonych, odmówili wpuszczenia żołnierzy sił specjalnych (FAES) na teren przepełnionego oddziału więziennego.

Carlos Nieto, dyrektor organizacji Una Ventana de Libertad (Okno wolności) powiedział, że żołnierze FAES chcieli wejść na teren oddziału aby uwolnić zakładników przetrzymywanych przez więźniów.

Prado zaapelował do władz o położenie kresu notorycznym aktom przemocy w wenezuelskich więzieniach, których jedną z głównych przyczyn jest przepełnienie i panujące w nich bardzo złe warunki. Na drugim miejscu znajduje się szerząca się w zakładach penitencjarnych przestępczość, w tym przemyt narkotyków i broni.

„Odpowiedzialni za ten stan rzeczy doprowadzili do tego, że cele więzienne zostały przekształcone w lochy. Więźniowie w Wenezueli będą nadal umierać jeśli nic się nie zmieni” – powiedział Prado.

Przepełnione więzienia w Wenezueli

Według organizacji pozarządowych w Wenezueli jest obecnie przetrzymywanych 55 tys. więźniów a zakłady karne mogą pomieścić tylko 8 tys. Więzienie w Acarigua znajduje się w stanie Portuguesa, w odległości ok. 350 km od stolicy kraju Caracas. Zgodnie z przepisami powinno przebywać tam maksymalnie 250 osadzonych, ale obecnie jest ich tam ponad 540.

W ub. r. podczas buntu w więzieniu w Valencii 68 osadzonych poniosło śmierć, wielu z nich spłonęło żywcem. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Niemcy: Strażnik obozu koncentracyjnego przed sądem dla nieletnich, choć ma 94 lata

Niemiec jest oskarżony o współudział w zgładzeniu setek polskich i żydowskich więźniów podczas II wojny światowej. Sprawa 94-latka , który w chwili popełnienia domniemanej zbrodni miał mniej niż 21 lat, jest rozpatrywana przez sąd dla nieletnich, który maksymalnie może orzekać kary do 10 lat pozbawienia wolności.

Proces rozpoczął się w sądzie w Muenster we wtorek. Były esesman wjechał do gmachu na wózku inwalidzkim przy asyście policji. Niemiecki sąd nie zgodził się na ujawnienie jego wizerunku z powodów prawnych.

94-latek był strażnikiem obozu koncentracyjnego Stutthof (utworzonego w Sztutowie, 36 km od Gdańska) od czerwca 1942 r. do września 1944 r. Agencja dpa relacjonuje, że oskarżony, bez okazywania emocji przysłuchiwał się odczytywanemu aktowi oskarżenia, w którym m.in. opisano mordowanie więźniów gazem i rozstrzeliwanie pod pretekstem badania lekarskiego.

W procesie uczestniczy 17 oskarżycieli posiłkowych, m.in. z Izraela i ze Stanów Zjednoczonych. Maksymalna kara, którą może orzec sąd dla nieletnich w Niemczech to 10 lat pozbawienia wolności.

65 tys. ofiar

Obóz koncentracyjny Stutthof powstał 2 września 1939 r. na Żuławach Wiślanych, nieopodal miejscowości Sztutowo, która przed II wojną światową wchodziła w skład Wolnego Miasta Gdańska. Był pierwszym obozem założonym poza granicami Niemiec i jednym z ostatnich wyzwolonych w maju 1945 r. przez wojska sowieckie. Początkowo obóz był przeznaczony dla Polaków z Pomorza. Od 1942 r. do obozu zaczęli trafiać Polacy z innych regionów, a także Żydzi i osoby innych narodowości, m.in. Rosjanie, Norwegowie i Węgrzy.

W styczniu 1945 r. Niemcy rozpoczęli pieszą ewakuację ok. połowy z 24 tysięcy przebywających wówczas w KL Stutthof więźniów. Wiele tysięcy z nich zmarło w drodze z powodu mrozu, głodu i wycieńczenia. Marsz ten nazwany został Marszem Śmierci.

Wśród 110 tys. więźniów Stutthofu były osoby pochodzące z 28 krajów. Liczbę ofiar obozu szacuje się na ok. 65 tysięcy, spośród których ok. 28 tys. stanowiły osoby pochodzenia żydowskiego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

400 więźniów uciekło z zakładu karnego w Libii

Około 400 więźniów zbiegło z zakładu karnego w Ain Zara na przedmieściach Trypolisu. Osadzeni podnieśli bunt, po tym jak w pobliżu więzienia wybuchły walki pomiędzy rywalizującymi o władzę nad miastem bojówkami – podaje agencja AFP. – Więźniom udało się się wyważyć drzwi i opuścić zakład – podała libijska policja. Poinformowała, że strażnicy nie zatrzymali uciekinierów, ponieważ bali się o własne życie.

Większość więźniów przebywających w Ain Zara to kryminaliści lub funkcjonariusze dawnego reżimu Muammara Kaddafiego. Dyktator został obalony w 2011 roku, po tym jak powstanie przeciwko niemu wsparły zachodnie państwa ze Stanami Zjednoczonymi, Francją i Wielką Brytanią na czele. Od upadku Kaddafiego w Libii trwają walki między zbrojnymi ugrupowaniami, które sprawują faktyczną władzę nad różnymi częściami kraju.

Starcia w Trypolisie wybuchły ponownie tydzień temu. Od poniedziałku zginęło w nich co najmniej 39 osób, a ok. 100 zostało rannych. Dzisiaj uznawany przez społeczność międzynarodową (choć kontrolujący mniejszą część terytorium Libii) Rząd Jedności Narodowej ogłosił stan wyjątkowy w stolicy i jej okolicach – podaje AFP.
Źródło info i foto: onet.pl

Białoruś: Kolejne rozstrzelania skazanych

Za naszą wschodnią granicą doszło do kolejnego wykonania kary śmierci przez rozstrzelanie. Informacja została ujawniona przez przypadek, przy okazji apelacji od wyroku innych skazanych. Odwołania do Sądu Najwyższego złożyli Alaksandr Żylnikau i Wiaczasłau Sucharka, którzy byli oskarżeni o zabójstwo trzech osób. – Siedziałem w celi skazanych na śmierć, których wyroki już się uprawomocniły. Z 15 na 16 maja zabrali z celi Michalenię i Letawa – mówił ostatni z wymienionych cytowany przez portal belsat.eu.

33-letni Aleksiej Michalenia został rozstrzelany za zamordowanie dwóch sąsiadów-emerytów. Miał już na swoim koncie wyroki za kradzież i zabójstwo. Z kolei 31-letniego Wiktara Letawowa skazano za zabicie trzech innych więźniów w kolonii karnej w Głębokiem.

Obecnie na wykonanie kary śmierci oczekują na Białorusi cztery osoby. Państwo Aleksandra Łukaszenki to jedyny w Europie kraj, gdzie stosuje się egzekucje. Od lat budzi to sprzeciw obrońców praw człowieka i Rady Europy.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowa szefowa CIA zamieszana w aferę z torturowaniem więźniów?

W Waszyngtonie odbyła się uroczystość zaprzysiężenia Giny Haspel na stanowisko dyrektora Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Postać Haspel wzbudza jednak za Oceanem sporo kontrowersji, głównie ze względu na wcześniejsze działania w agencji. W uroczystości zaprzysiężenia Giny Haspel na dyrektora CIA wziął udział prezydent Donald Trump. Amerykański prezydent powiedział, że Gina Haspel zdobyła sobie powszechny szacunek i uznanie wewnątrz CIA, w strukturach rządu i za granicą.

– Dzisiejszy dzień przejdzie także do historii, ponieważ Gina jest pierwsza kobietą, która pokieruje CIA – stwierdził Trump.

Nowa dyrektor CIA wyraziła uznanie dla wszystkich kobiet, które pracują i pracowały w agencji. Podkreśliła wyjątkowość i profesjonalizm Centralnej Agencji Wywiadowczej.

– Jesteśmy najlepsi, a naszym wyzwaniem jest, byśmy tacy pozostali. Powinniśmy wyciągać wnioski z przeszłości, ale nie powinniśmy w niej tkwić. Musimy stale uczyć się, dostosowywać i udoskonalać – powiedział Gina Haspel i obiecała zwiększenie współpracy międzynarodowej i większe zaangażowanie CIA na świecie.

Nominacji Haspel sprzeciwiało się jednak wielu amerykańskich polityków, m.in. senator i były kandydat na prezydenta USA John McCain. Wszystko z powodu poprzednich działań, które podejmowała, będąc w CIA.

Kim jest Gina Haspel?
Gina Haspel zaczęła pracę w CIA w 1985 roku. Pracowała nie tylko w kraju, ale również za granicą. Największe kontrowersje budzi jej udział w programie CIA, który dotyczył stosowania tortur wobec więźniów podejrzewanych o terroryzm.

Jak informowały amerykańskie media, od 2002 r. Haspel nadzorowała więzienie CIA w Tajlandii, w której znajdowali się podejrzani o terroryzm Abd al-Rahim al-Nashiri i Abu Zubaydah. Mężczyźni byli tam torturowani m.in. poprzez podtapianie.

Gdy sprawa wyszła na jaw, amerykańskie władze odpowiedziały, że Abu Zubaydah był torturowany zanim Haspel objęła stanowisko. Media skorygowały doniesienia, nadal jednak zwracały uwagę, że za jej rządów dochodziło do torturowania al-Nashiriego.

Jak podawała„The New York Times”, nowa szefowa CIA brała także udział w zniszczeniu taśm wideo, które dokumentowały brutalne przesłuchania z tajnych więzień amerykańskiego wywiadu, m.in w Tajlandii i w Polsce. CIA zaprzeczyła tym informacjom i winę zrzuciła na ówczesnego przełożonego nowej sekretarz stanu, Jose Rodrigueza.

Mimo kontrowersji Haspel otrzymała wiele odznaczeń, między innymi nagrodę im. George’a H. W. Busha za walkę z terroryzmem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Berlin: Uciekinierzy z więzienia znów są za kratami

Czterech więźniów, którzy zbiegli pod koniec grudnia z zakładu karnego Ploetzensee w Berlinie, znajduje się znów za kratkami – podał w niedzielę dziennik „Berliner Morgenzeitung”, powołując się na ministerstwo sprawiedliwości kraju związkowego Berlin. Czterej mężczyźni w wieku od 27 do 38 lat odsiadujący kary więzienia za kradzieże i włamania uciekli 28 grudnia z zakładu karnego JVA Ploetzensee przez kanał wentylacyjny, wybijając za pomocą młota i szlifierki dziurę w ścianie kotłowni.

Początkowo nikt nie zauważył ich nieobecności, chociaż ucieczkę zarejestrowały kamery zainstalowane na terenie więzienia. Trzech uciekinierów powróciło po kilku dniach dobrowolnie do zakładu karnego.

Czwarty mężczyzna został zatrzymany w piątek wieczorem w Berlinie po nieudanej próbie kradzieży kieszonkowej. W chwili zatrzymania poszukiwany złodziej miał obie ręce w gipsie. Policja przypuszcza, że złamania powstały podczas ucieczki z więzienia. Zdziwienie policjantów wywołał fakt, że w takim stanie próbował dokonać kradzieży.

Nie poniosą odpowiedzialności za ucieczkę

„Berliner Morgenpost” podkreśla, że niemieckie przepisy nie przewidują żadnych kar za ucieczkę z więzienia. Uciekinierzy będą natomiast musieli odpowiedzieć za uszkodzenie rzeczy i kradzież młotka oraz szlifierki.

Spektakularna ucieczka, nadająca się zdaniem redakcji na scenariusz filmowy, nie była w końcu zeszłego roku jedynym incydentem stawiającym w niekorzystnym świetle berliński wymiar sprawiedliwości.

Pięciu innych więźniów odbywających kary w systemie otwartym, co oznacza konieczność nocowania w zakładzie karnym i swobodę poruszania się w dzień, nie wróciło w regulaminowym czasie do więzienia. Z tej grupy dwie osoby są nadal poszukiwane. Policja uspokaja, że ścigani nie są niebezpiecznymi przestępcami.

Czarne chmury nad regionalnym ministrem

Opozycyjna w Izbie Deputowanych Berlina CDU domaga się dymisji regionalnego ministra sprawiedliwości Dirka Behrendta (Zieloni). W latach 2006-2016 odnotowano tylko sześć ucieczek z więzień w stolicy Niemiec. Behrendt obiecał wyjaśnienie wszystkich okoliczności, odmówił jednak ustąpienia ze stanowiska.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Berlin: Plaga ucieczek z więzienia

Z zakładu karnego Ploetzensee w Berlinie uciekło w poniedziałek dwóch więźniów. W zeszłym tygodniu z tego samego więzienia zbiegło czterech przestępców, których mimo pościgu do tej pory nie schwytano. Dyrektor placówki dowiedział się o zajściu z prasy. Dwaj mężczyźni w wieku 44 i 21 lat uciekli w nocy z niedzieli na poniedziałek przez okno w celi, z którego wyrwali kraty – pisze gazeta „Bild”, która jako pierwsza poinformowała o wydarzeniu.

Jeden z uciekinierów zrezygnował z pozostania na wolności i sam powrócił do aresztu.

Jak twierdzi redakcja, minister sprawiedliwości Berlina Dirk Behrendt z partii Zieloni dowiedział się o ucieczce z „Bilda”.

Rzecznik ministerstwa Sebastian Brux nazwał ucieczkę „poronionym pomysłem”. Obaj więźniowie odbywali karę w systemie otwartym – za dnia przebywali na wolności, a do celi wracali tylko na noc.

Starszy z więźniów – Saldiray D. miał w połowie lutego wyjść na wolność, młodszemu Domenique’owi B. kara kończyła się w marcu.

W zeszły czwartek z zakładu karnego Ploetzensee zbiegło czterech więźniów odsiadujących kary za kradzieże i włamania. Mężczyźni w wieku od 27 do 38 lat przedostali się niepostrzeżenie do kotłowni, a następnie wybili za pomocą młota i szlifierki dziurę w ścianie, przez którą uciekli. Nikt nie zauważył, gdy przeczołgiwali się pod murem z drutu kolczastego.

Dwóch innych więźniów nie wróciło w zeszłym tygodniu z przepustek.

Opozycyjna CDU domaga się dymisji ministra sprawiedliwości. W latach 2006-2016 odnotowano tylko sześć ucieczek z więzień w Berlinie.
Źródło info i foto: RMF24.pl