Była prezes Wisły Kraków nie zostanie aresztowana

Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie byłej prezes Wisły Kraków – poinformowało w piątek biuro prasowe Sądu Okręgowego w Poznaniu. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec Marzeny S.-C. środków zapobiegawczych w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. zł oraz dozoru policji. Z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie byłej prezes Wisły Kraków w czwartek wystąpiła do sądu Prokuratura Regionalna w Poznaniu.

Marzena S.-C. oraz trzy inne osoby w przeszłości wchodzące w skład zarządu i rady nadzorczej spółki Wisła Kraków oraz – powiązane ze środowiskiem kibicowskim klubu – zostały zatrzymane we wtorek na polecenie Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. Zatrzymanym postawiono zarzuty m.in. uczestniczenia w zorganizowanej grupie przestępczej oraz dokonania nadużyć i wyrządzenia strat finansowych na niekorzyść spółki Wisła Kraków na łączną kwotę około 10 mln zł.

Podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im przestępstw. Wszystkim grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Prokuratura złożyła wniosek o areszt dla byłej prezes Wisły Kraków Marzeny S.-C.

Prokuratura złożyła wnioski o tymczasowe aresztowanie byłej prezes Wisły Kraków Marzeny S.-C., a także Anny M.Z. oraz Roberta S.. Wobec Tadeusza C. zastosowane zostały środki wolnościowe w postaci poręczenia majątkowego. Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego zatrzymali we wtorek byłą prezes Wisły Kraków Marzenę S.-C., a także trzy inne osoby: Annę M.-Z., Roberta S. oraz Tadeusza C.

Zatrzymania związane są ze śledztwem dotyczącym nadużycia uprawnień oraz niedopełnienia obowiązków przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi spółki Wisła Kraków S.A. i wyrządzenia tym szkody majątkowej w mieniu spółki. Troje z podejrzanych usłyszało nadto zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Jak poinformowała w komunikacie Prokuratura Krajowa, podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzuconych im przestępstw, troje z nich złożyło w sprawie wyjaśnienia.

Wobec Marzeny S.-C., Anny M.Z. oraz Roberta S. prokurator skierował wnioski o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania, natomiast wobec Tadeusza C. zastosowane zostały środki wolnościowe w postaci poręczenia majątkowego oraz zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem podejrzanemu paszportu.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Była prezes Wisły Kraków zatrzymana. Szokujące zarzuty

Między innymi zarzut uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej usłyszała Marzena S. Była prezes Wisły Kraków została zatrzymana we wtorek w związku ze śledztwem dotyczącym wyprowadzania pieniędzy z klubu. Wśród osób, które usłyszały zarzuty jest też m.in były wiceprezes „Białej Gwiazdy”, Robert N. – informuje Polska Agencja Prasowa.

Była prezes krakowskiej Wisły Marzena S., wraz z trzema innymi osobami, została zatrzymana we wtorek. Zatrzymanie ma związek ze śledztwem dotyczącym niegospodarności w klubie. Cała czwórka została doprowadzona do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu, gdzie przedstawiono im zarzuty.

Jak informuje PAP, Marzena S. usłyszała zarzut uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej, a także popełnienia przestępstw gospodarczych związanych z wyrządzeniem szkody w mieniu Wisły Kraków SA w łącznej kwocie niemal 7,3 mln zł oraz narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo spowodowania powstania szkody majątkowej w wysokości prawie 2,6 mln zł w związku z zawarciem niekorzystnych umów na realizację usług na rzecz klubu, między innymi z podmiotem reprezentowanym przez Annę M.–Z.

Śledczy podają, że zarzuty dotyczą także zaniechania wypłat wynagrodzeń zawodnikom klubu, co miało skutkować rozwiązaniem kontraktów i stratą finansową dla spółki. Przedmiotem śledztwa jest też przywłaszczenie 824 tys. złotych i doprowadzenie do przyznania członkom zarządu spółki znacznie zawyżonych wynagrodzeń: dwie osoby otrzymały z tego tytułu od sierpnia 2017 roku do sierpnia 2018 roku ponad 1,3 mln zł.

Zarzuty dla byłego wiceprezesa

Oprócz S. zarzuty usłyszał też m.in były wiceprezes spółki i byłe członek Rady Nadzorczej Wisły, Robert S. i Anna M.-Z. – żona Grzegorza Z., współkierującego grupą kibiców Wisły. Prokurator przedstawił im zarzut uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udziału w przywłaszczeniu ponad 824 tys. zł z tytułu zawarcia fikcyjnej umowy sponsoringowej. Wszystkim podejrzanym grozi do 10 lat więzienia.

Długi krakowskiej Wisły

Wisła Kraków ma ogromne problemy finansowe. Długi klubu wynoszą ponad 40 mln złotych. S. która kierowała klubem od sierpnia 2016 r. do 31 grudnia 2018 r omal nie doprowadziła krakowskiej Wisły na skraj bankructwa i przekazania stu procent akcji niewiarygodnym biznesmenom na czele z Vanną Ly. Dopiero akcja ratunkowa Jakuba Błaszczykowskiego, Jarosława Królewskiego i Tomasza Jażdżyńskiego tchnęła nowe życie w 13-krotnego mistrza polski.
Źródło info i foto: Fakt.pl

CBŚP zatrzymało byłego wiceprezesa Wisły Kraków

Kilkanaście osób – wśród nich były wiceprezes Wisły Kraków – zatrzymanych nad ranem przez Centralne Biuro Śledcze Policji. Śledztwo dotyczy handlu narkotykami – informuje RMF FM. Jak ustalili reporterzy RMF FM, śledztwo dotyczy handlu narkotykami na olbrzymią skalę, przede wszystkim na południu Polski. Narkotyki rozprowadzane były także podczas meczów.

Wśród zatrzymanych przez CBŚP są powiązani z krakowską Wisłą pseudokibice, a także były wiceprezes klubu Damian D., który ma usłyszeć zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Według ustaleń dziennikarzy RMF FM, w ręce policji wpadli również, co ciekawe, kibole Cracovii i Lechii Gdańsk.

Sprawę prowadzi Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.
Źródło info i foto: interia.pl

Śledztwo ws. nieprawidłowości w Wiśle Kraków przeniesione do Poznania

Poznańska prokuratura zajmie się śledztwem w sprawie niegospodarności w Wiśle Kraków. Informację podało radio RMF FM. To efekt prośby ze strony krakowskich prokuratorów, chcących uniknąć posądzeń o stronniczość. W tej sytuacji wybór padł na śledczych z Poznania.

Postępowanie wszczęto 31 grudnia. Prokuratorzy sprawdzają czy zarząd Wisły Kraków na czele z prezes Marzeną Sarapatą działał na szkodę klubu. Wisła ma ogromne długi, a przed końcem roku zawarto umowę sprzedaży spółki akcyjnej kontrowersyjnym inwestorom ze Szwecji i Kambodży. Transakcja ostatecznie nie doszła do skutku, a obecnie trwa proces ratowania Białej Gwiazdy, w który włączył się m.in. Jakub Błaszczykowski, pożyczając klubowi 1,3 mln zł.

W ramach śledztwa dokonano już przeszukań w kilkunastu miejscach, m.in. siedzibach firm i prywatnych mieszkaniach.

W ubiegłym roku Superwizjer TVN opublikował materiał opisujący proces przejmowania faktycznej władzy w klubie przez osoby zrzeszone w chuligańskiej grupie „Wisła Sharks”. Paweł M. „Misiek” prowadził nawet w stadionowych pomieszczeniach siłownię.
Źródło info i foto: epoznan.pl

Śledztwo w sprawie niegospodarności w Wiśle Kraków. Do akcji wkroczyła policja i prokuratura

Gigantyczna akcja krakowskiej policji i prokuratury w śledztwie w sprawie niegospodarności w Wiśle Kraków. Jak dowiedział się reporter RMF FM, od rana trwają przeszukania w 15 miejscach w Krakowie. W akcji uczestniczy kilkudziesięciu prokuratorów i policjantów m.in. z wydziałów kryminalnego oraz do spraw przestępstw gospodarczych. Prezes Białej Gwiazdy Rafał Wisłocki o porannej akcji śledczych dowiedział się od pracowników.

Rano funkcjonariusze weszli m.in. do miejsc związanych z działaczami Wisły Kraków. To zarówno mieszkania prywatne jak i firmy, gdzie prowadzona jest działalność gospodarcza. W sumie to 15 lokali. Radiowozy pojawiły się m.in. przed budynkiem Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków. Do środka weszli funkcjonariusze wraz z psem tropiącym.

Poszukiwane były dokumenty związane z działalnością poprzedniego zarządu, oraz byłej prezes Wisły Marzeny Sarapaty.

Przeszukania związane są ze śledztwem, które prokuratura wszczęła kilka dni temu. Śledczy chcą wyjaśnić, czy poprzedni zarząd na czele z Marzeną Sarapatą działał na szkodę Wisły. Przede wszystkim, jak to się stało, że doprowadzono do zadłużenia klubu, i jak wyglądała ostatnia umowa przejęcia Wisły przez zagranicznych inwestorów.

Prezesa Wisły nie ma w Krakowie

Prezes Wisły Kraków Rafał Wisłocki o porannej akcji śledczych dowiedział się od pracowników, którzy do niego zadzwonili. Jak przyznał w rozmowie z Wojciechem Marczykiem, dziennikarzem sportowym RMF FM, dziś nie ma go w Krakowie – prowadzi rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Jak twierdzi, jest zaskoczony działaniami prokuratury, ale podkreśla, że nie dotyczą one nowego zarządu, a byłych władz Białej Gwiazdy.

Śledztwem pokieruje Jan Kościsz

Śledztwo w sprawie nieprawidłowości, których miały dopuścić się zarządy Towarzystwa Sportowego Wisła i Wisła Kraków SA wszczęła Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Prowadzi je prokurator Jan Kościsz, naczelnik wydziału do spraw przestępczości gospodarczej. To on zajmował się sprawą Pawła M. pseudonim „Misiek”.

„Misiek” ma na swoim koncie wyrok za rzucenie nożem w piłkarza Dino Baggio podczas meczu Pucharu UEFA Wisły z Parmą. Było to ponad 20 lat temu. Został skazany na 6,5 roku więzienia. Przed tą sprawą Paweł M. był dwukrotnie karany przez krakowskie sądy. W maju 1997 roku na półtora roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata za pobicie mieszkańca Krakowa (karę później odwieszono), a w marcu 2000 roku na rok więzienia za pobicie policjanta.

Po wyjściu z więzienia Paweł M. miał ponownie przejąć władzę w środowisku wiślackich pseudokibiców. Teraz znowu przebywa w areszcie. Powodem jest udział w gangu narkotykowym. „Misiek” wpadł we wrześniu ubiegłego roku w miejscowości Cassino na południe od Rzymu.

Wszczęte teraz przez krakowską prokuraturę śledztwo ma m.in. wyjaśnić nieprawidłowości związane z nieudaną próbą sprzedaży piłkarskiej spółki funduszom Alelega i Noble Capital Partner.

Jak powiedział RMF FM Janusz Hnatko rzecznik prokuratury okręgowej w Krakowie sprawa trafiła do prokuratury 31 grudnia. Jak na razie śledztwo toczy się w sprawie a nie przeciwko konkretnej osobie.

Ważnym wątkiem sprawy jest też odpowiedź na pytanie, dlaczego były już zarząd krakowskiego klubu spłacał tylko niektórych, wybranych wierzycieli, oraz dlaczego nie zdecydowano się na zgłoszenie wniosku o upadłość Wisły.

Długi Wisły Kraków. W sumie ponad 40 mln złotych

Długi „Białej Gwiazdy” to w sumie ponad 40 mln złotych – ujawniono w ubiegły piątek podczas konferencji prasowej zarządu TS Wisła.

Łukasz Kwaśniewski wyliczał wówczas: Dług klubu na styczeń, czyli zobowiązania zewnętrzne to 24 mln złotych. W tym 12 mln przeterminowanych zobowiązań, które dobrze byłoby mieć na już. Cesje w tym momencie to około 16,5 mln złotych. Wchodzą w nie m.in. pieniądze, które będą iść na zadłużenie stadionu do miasta Krakowa (ok 3,5 mln), sprawa z UFA i cesja do Telefoniki. Telefonice należy się 6 mln – to płatność za bazę w Myślenicach oraz 3,5 mln za akcję. W tej kwocie są też powzięte przez klub pożyczki.

Jak tłumaczyli członkowie zarządu TS Wisła, nowego i starego właściciela „Białej Gwiazdy”, na wynagrodzenie wszystkich pracowników wydawanych jest miesięcznie 1,2 mln. A poprzedni zarząd za 2018 rok pobrał 910 tys. złotych.

Były to pieniądze głównie dla Marzeny Sarapaty (byłej prezes) i Damiana Dukata (byłego wiceprezesa), tego drugiego w drugiej połowie roku na stanowisku zastąpił Daniel Gołda.

Akcje Wisły Kraków w zamian za obietnicę 12 mln złotych

Sytuacja Wisły jest – delikatnie mówiąc – mocno skomplikowana. 22 grudnia Towarzystwo Sportowe Wisła, dotychczasowy właściciel piłkarskiej spółki, przekazał 100 procent akcji nowym inwestorom.

Większościowy pakiet – 60 procent akcji – przejął zarejestrowany w Luksemburgu fundusz Alelega, którego właścicielem jest Vanna Ly, francuski biznesmen pochodzenia kambodżańskiego. Pozostałe 40 procent udziałów trafiło do angielskiego funduszu Noble Capital Partner, reprezentowanego przez Szweda Matsa Hartlinga.

Warunkiem, który miał dopełnić transakcję, było przekazanie TS Wisła poświadczenia przelewu na kwotę 12,2 mln złotych. Środki miały zostać przeznaczone na spłatę najpilniejszych długów.

Termin przekazania tego poświadczenia minął o północy 28 grudnia i nie został dopełniony, co było podstawą unieważnienia umowy.

Klub traci piłkarzy

Dawid Kort nie jest już piłkarzem Wisły Kraków. Kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron. Informację w poniedziałek podał oficjalny serwis krakowskiego klubu, który decyzją Komisji ds. Licencji Klubowych PZPN ma zawieszoną licencję na grę w ekstraklasie.

Kort trafił do Wisły w czerwcu przechodząc z Pogoni Szczecin. 23-letni pomocnik zagrał w 21 oficjalnych meczach „Białej Gwiazdy”, dla której zdobył trzy bramki.

Kort już w zeszłym roku złożył wezwanie do zapłaty zaległych pensji. W listopadzie otrzymał tylko jedną.

W najbliższym czasie Wisłę z powodu zaległości w wypłatach opuści jeszcze kilku piłkarzy. Zoran Aresnic już złożył pismo wypowiadające umowę. Podobne kroki podjęli lub podejmą: Tibor Halilovic, Marko Kolar, Vullnet Basha i Jakub Bartkowski.

W najbliższym czasie minie 14-dniowy termin wezwań do wyrównania zaległości kolejnych zawodników. W tej grupie są: Martin Kostal, Jakub Bartosz, Rafał Pietrzak, Maciej Sadlok, Mateusz Lis, Rafał Boguski, Marcin Grabowski i Michał Buchalik, a także bramkarz w wiślackiej Akademii i reprezentant Polski U-17 Michał Kot.

Nowy prezes Wisły Rafał Wisłocki prowadzi rozmowy w sprawie sprzedaży zadłużonej spółki.

W środę piłkarze pod kierunkiem Macieja Stolarczyka mają wznowić treningi, ale nie wiadomo w jakim składzie.

Odebrana licencja

W najbliższy piątek przedstawiciele Wisły mają spotkać się z członkami Komisji ds. Licencji Klubowych, która zawiesiła pozwolenie na grę w ekstraklasie. Powodem była niejasna sytuacja prawna klubu oraz naruszenia postanowień „Podręcznika Licencyjnego”. Zarząd będzie musiał przedstawić wiarygodne dokumenty na dowód, że Towarzystwo Sportowe Wisła jest właścicielem piłkarskiej spółki.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Prokuratura o zatrzymanym liderze bojówkarzy Wisły Kraków Pawle M. ps. „Misiek”

Paweł M. ps. Misiek, lider bojówkarzy Wisły Kraków, odpowie za kierowanie gangiem chuliganów z Krakowa i Chorzowa, który wprowadził do obrotu kilkaset kilogramów narkotyków. Osławiony kibol miał brać udział także w dwóch brutalnych atakach na kiboli GKS Katowice i Górnika Zabrze, w trakcie których napastnicy używali maczet. „Misiek” jest podejrzany także o udział w szturmie na magazyn na stadionie Gieksy, w czasie którego kibice katowickiego klubu stracili 44 flagi.

Paweł M. ps. Misiek jest podejrzewany przede wszystkim o kierowanie w latach 2016-2017 zorganizowaną grupą przestępczą, w skład której wchodzili chuligani bojówek: „Sharks” (Wisła Kraków) i „Psycho Fans” (Ruch Chorzów). Według śledczych banda miała działać przede wszystkim na terenie Małopolski i Śląska. – Paweł M. brał także udział w dwóch krwawych napadach na kibiców konkurencyjnych drużyn. W grudniu 2016 r. razem z innymi osobami brutalnie zaatakował w Bytomiu jednego z kiboli Górnika Zabrze. Mężczyzna został raniony maczetami. Cudem nie zginął. Drugi atak, bardzo podobny, miał miejsce we wrześniu 2017 r. w Katowicach. Tym razem maczetami poraniono bardzo poważnie szalikowca GKS Katowice. Weryfikujemy teraz informacje wskazujące na udział M. w jeszcze innych podobnych przestępstwach – opowiada tvp.info jeden ze śledczych.

Bossa krakowskich chuliganów obciąża jeszcze atak z maja 2017 r. na ultrasów GKS Katowice. Z ustaleń śledczych wynika, że „Misiek” był wtedy w grupie 20 zamaskowanych szalikowców, którzy dostali się na stadion GKS Katowice, obezwładnili parę ochroniarzy i pobili kilku lokalnych ultrasów przygotowujących oprawę na najbliższy mecz swojej drużyny. Napastnicy złupili wówczas magazyn kibiców Gieksy, zabierając 44 flagi, których wartość wyceniono na 200 tys. zł.

Szalikowcy groźniejsi od klasycznych gangów

Śledztwa przeciwko Pawłowi M. prowadzą dwie jednostki: Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oraz Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji.
– Dzięki złamaniu solidarności kiboli i przerwaniu zmowy milczenia udało się zebrać materiał dowodowy pozwalający na wyjaśnienie wielu zdarzeń z ostatnich lat, wiązanych z działalnością chuliganów. Sam „Misiek” może się spodziewać kolejnych zarzutów, liczonych raczej w dziesiątkach – mówi śledczy z Prokuratury Krajowej.

„Misiek” został zatrzymany we Włoszech, do których wyjechał w maju 2018 r. na mecz jednej z tamtejszych drużyn. Dzięki temu udało mu się uniknąć zatrzymania w wielkiej obławie, jaką policjanci CBŚP urządzili na Śląsku i w Małopolsce na kiboli Wisły Kraków i Ruchu Chorzów. – To było uderzenie w bandę stworzoną przez członków bojówki „Sharks” oraz „Psycho Fans”. Udało im się zorganizować gang zajmujący się handlem narkotykami, wymuszaniem haraczy oraz pobiciami. W ciągu dwóch lat członkowie gangu wprowadzili do obrotu setki kilogramów narkotyków, głównie marihuany, amfetaminy. Lidem tej bandy był, naszym zdaniem, Paweł M. ps. Misiek, a pomagał mu współpracujący z nim Łukasz L. ps. Lucky – dodaje śledczy z PK.

O „Miśku” zrobiło się głośno, gdy w 1998 r. podczas meczu Pucharu UEFA Wisły z Parmą rzucił z trybun rozkładanym nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio. Za ten czyn został skazany na 6,5 roku, krakowski klub został zaś wyrzucony z europejskich rozgrywek. Później Paweł M. odsiadywał wyroki z pobicie kibica oraz policjanta. W 2013 r. został zatrzymany za kradzież maczety w podkrakowskiej Modliniczce. Co ciekawe, pod market kibol podjechał porsche panamera, należącym do jednego ze sponsorów Wisły Kraków. We wrześniu Jarosław Jabrzyk z TVN ujawnił powiązania „Miśka” i chuliganów Wisły z władzami tego klubu.
Źródło info i foto: TVP.info

Kraków: Nie żyje 18-latek pobity i pocięty maczetami przez pseudokibiców

W czwartek nad ranem zmarł 18-letni Miłosz, kibic Cracovii, zaatakowany trzy dni wcześniej przez zamaskowaną grupę kiboli Wisły Kraków na krakowskim Prokocimiu.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek wieczorem. Grupa ok. dziesięciu zamaskowanych mężczyzn zaatakowała 18-latka. Nie był to przypadkowy incydent, ponieważ wcześniej urządzono zasadzkę. Chłopak najpierw próbował im uciec, w końcu jednak agresorzy dopadli go, pobili i pocięli mu twarz maczetami (zadali kilkadziesiąt ciosów).

Według nieoficjalnych informacji śledczych miały to być porachunki między zwaśnionym grupami piłkarskich pseudokibiców. Miłosz był fanem Cracovii, mocno zaangażowanym w działalność kibicowską. Policja nie wyklucza jednak wątku związanego z narkobiznesem.

— Ofiara była nam wcześniej znana. Na razie przesłuchujemy osoby, które mogą znać napastników — powiedział w rozmowie z krakowską „Gazetą Wyborczą” Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Akcja antyterrorystów w hali Wisły Kraków

Policyjni antyterroryści weszli do pomieszczeń w hali Wisły Kraków. Czynności są nadzorowane przez prokuraturę krajową i dotyczą porachunków między kibolami. Prawdopodobnie chodzi o kradzieży flag sympatyków GKS-u Katowice. Wiosną tego roku grupa kiboli Ruchu Chorzów (z którymi układ mają pseudokibice Wisły) wdarła się do magazynu GKS-u i ukradła 44 flagi. Wiele z nich zostało zniszczonych. Kilka z nich spalono na stadionie w Krakowie.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Kolejne uderzenie CBŚP w środowisko krakowskich pseudokibiców

Chuligani Wisły Kraków zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy CBŚP za czerpanie zysków z prostytucji i produkcję narkotyków. Kibole mieli zmusić do współpracy kilka prostytutek, które musiały oddawać im część zysków, w zamian za „ochronę”. Co najmniej jedną kobietę, przestępcy sprzedali znajomym za kilka tysięcy złotych. Przez ponad rok policjanci krakowskiego CBŚP rozpracowywali gang, założony przez pseudokibiców z chuligańskiej bojówki Wisły Kraków. Z ustaleń śledczych wynikało, że gangsterzy w szalikach nakłonili do współpracy kilka prostytutek – tzw. domówek, czyli dorabiających głównie w wynajętych mieszkaniach, a nie agencjach towarzyskich. Kobiety musiały oddawać swoim alfonsom część utargu. Sutenerzy dostawali po 4 tys. złotych miesięcznie od prostytutek. Kobietom grożono, że w razie oporu będą bite lub gwałcone.

Gangsterzy traktowali prostytutki, jako swoją własność. Śledczy zebrali dowody, że jedną z nich sprzedali znajomym za kilka tysięcy złotych.

Od „panienek” po narkotyki

W ostatnich dniach policjanci CBŚP wkroczyli do kilku mieszkań i lokali, w których mogli znajdować się członkowie grupy. Zatrzymano siedem osób w wieku 25-38 lat, w tym dwie kobiety, które miały nadzorować prostytutki. – Z naszych ustaleń wynikało, że niektórzy członkowie grupy mogą być niebezpieczni, przy ich zatrzymaniu wspierali nas antyterroryści. W dwóch mieszkaniach zabezpieczyliśmy kompletny sprzęt do uprawy marihuany i przeszło pół tysiąca sadzonek konopi indyjskich. Produkcja i handel narkotykami, były kolejnym źródłem zarobku rozbitej grupy – mówi portalowi tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Funkcjonariusze zabezpieczyli samochody pseudokibiców o wartości 70 tys. złotych i blisko 10 tys. w gotówce. Zatrzymani usłyszeli w krakowskiej Prokuraturze Okręgowej zarzuty związane z czerpaniem korzyści i ułatwianiem prostytucji, handlem ludźmi, a także produkcją i handlem narkotykami. Czterech mężczyzn i kobieta trafiło do aresztu. Dwoje członków grupy odzyskało wolność po wpłaceniu kaucji.

Miasto maczet

Policjanci nie kryją, że w stolicy Małopolski od kilku lat największą rolę w półświatku odgrywają gangi zakładane przez chuliganów Wisły lub Cracovii. Od kilku lat chuligani obu drużyn walczą brutalnie o prymat w Krakowie. Zginęło już kilkanaście osób, w tym kilka zamordowanych popularnymi na południu Polski – maczetami. – Irracjonalne uwielbienie tej broni przez gangsterów w szalikach spowodowało, że Kraków nazywany jest Miastem Maczet. W tym mieście kibole wyparli w półświatku tzw. zwykłych gangsterów. Handlują narkotykami, wymuszają haracze czy wymuszają na właścicielach klubów swoją ochronę. Niektórzy zajmują się nawet przemytem uchodźców do Europy Zachodniej i produkcją nielegalnych papierosów – opowiada śledczy z Krakowa.

Policja i prokuratura nie kryją, że rozpracowywanie grup kibolskich jest trudniejsze niż zwykłych gangów. – Ci ludzie znają się często do dziecka. Albo się razem wychowywali na jednym osiedlu, albo wspólnie chodzili na mecze. I wśród gangsterów w szalikach najmniej jest skruszonych. Bo skupia się na nich nienawiść nie tylko byłych kompanów, ale nawet kibiców przeciwnych drużyn – dodaje śledczy.
Źródło info i foto: TVP.info