Seria włamań i kradzieży pod Warszawą

Seria włamań w Starych Babicach pod Warszawą. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca zanotowano tam kilkadziesiąt kradzieży. Sprawcy wchodzą do domów nawet, podczas obecności właścicieli. Przerażeni mieszkańcy organizują sąsiedzkie patrole, publikują zdjęcia i filmy z włamań.

– Sposób działania jest zawsze taki sam. Wtargnięcie na działkę i obserwacja, czy ktoś jest w budynku. Jeżeli ktoś jest i widać, że mieszkańcy idą spać, nie stanowi to żadnego problemu. Wybijają okna, aby wtargnąć do domu – powiedział Polsat News Władysław Bołoz, mieszkaniec gminy.

Mieszkańcy publikują nagrania włamań. Zobaczcie, jak zachowują się złodzieje, wiedząc że w budynku śpią 3 inne osoby:

Wójt apeluje do Komendanta Głównego Policji

Wójt gminy Sławomir Sumka zwrócił się z prośbą o interwencję do komendanta głównego policji. Na teren gminy skierowano więcej patroli. Funkcjonariusze zachęcają, aby informować ich o wszystkich sytuacjach, które mogą naprowadzić na trop sprawców. Patrole organizują też sami mieszkańcy.

Za wskazanie sprawców wyznaczono nagrodę w wysokości 10 tys. złotych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci przechwycili kilka tysięcy litrów paliwa pochodzącego z kradzieży

W szopie przy ul. Obywatelskiej w Łodzi policjanci zabezpieczyli kilka tysięcy litrów paliwa pochodzącego z włamań do samochodów ciężarowych oraz przedmioty, które mogły służyć do popełnienia przestępstw m.in. pompę do oleju, lejki, bańki na paliwo. Mundurowi postawili zarzuty dwóm mężczyznom. Policjanci weszli na teren posesji jednocześnie z kilku stron. W budynku zastali kompletnie zaskoczonych czterech mężczyzn i kobietę.

Jak ustalili policjanci, jeden z mężczyzn, 36-latek, włamywał się pod osłoną nocy do samochodów ciężarowych i po pokonaniu zabezpieczeń kradł ze zbiorników paliwo. Działał na ternie całego miasta. Udowodniono mu 9 takich kradzieży. Obaj zatrzymani w przeszłości byli już notowani za inne przestępstwa. 36-latkowi za kradzież z włamaniem grozi kara więzienia do lat 10, natomiast 39-latek odpowie za paserstwo umyślne zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Plomby w mieszkaniu Marka Falenty zerwane. Policja zaprzecza włamaniu

Krzysztof Brejza twierdzi, że plomby na drzwiach mieszkania Marka Falenty zostały zerwane. Według niego lokal został splądrowany. Policja potwierdza jedynie zerwanie plomb, zaprzecza jednak, że doszło do włamania. O sprawie informuje RMF FM. Krzysztof Brejza w rozmowie z dziennikarzem stacji twierdzi, że informację o zniszczeniu plomb i włamaniu dostał z wiarygodnego źródła. – Nie mam powodów, by w to nie wierzyć, tym bardziej, że informacja o plombie się potwierdziła – stwierdził Krzysztof Brejza.

Rzeczywiście, policja potwierdziła, że doszło do zniszczenia plomb i w tej sprawie toczy się postępowanie wyjaśniające. Komenda stołeczna zaprzecza jednak, że doszło do włamania.

Marek Falenta i sprawa podsłuchów

Marek Falenta został zatrzymany w Walencji w Hiszpanii na początku kwietnia. Biznesmen był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania. Polscy funkcjonariusze zatrzymali Falentę we współpracy z hiszpańską policją. Za zlecenie nagrywania, między innymi, rozmów polityków Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w warszawskich restauracjach Marek Falenta został prawomocnie skazany w styczniu 2017 roku na 2,5 roku więzienia. 1 lutego 2019 r. miał się stawić w zakładzie karnym, aby odbyć karę, ale tego nie zrobił. Od tego momentu, do chwili zatrzymania w kwietniu, ukrywał się.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Łódzkie: Policjanci zatrzymali 22-latka poszukiwanego ENA oraz 13 listami gończymi

Policjanci z Piotrkowa Trybunalskiego (Łódzkie) odnaleźli i zatrzymali 22-letniego mężczyznę poszukiwanego 13 listami gończymi oraz Europejskim Nakazem Aresztowania. Przestępca mający na koncie liczne kradzieże, włamania oraz pobicia od lat ukrywał się m.in. za granicą.

O zakończeniu poszukiwań przestępcy poinformowała w niedzielę asp. Ilona Sidorko z Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie Tryb. Jak przekazała, prowadzący sprawę miejscowi policjanci po dokładnej analizie materiału oraz wielu sprawdzeniach namierzyli poszukiwanego mężczyznę w jednym z mieszkań przy ul. Sienkiewicza w Piotrkowie Tryb. Kiedy funkcjonariusze zapukali do drzwi, otworzyła je kobieta, a poszukiwany leżał na łóżku w pokoju, nie spodziewając się wizyty stróżów prawa.

– Był bardzo zaskoczony, ponieważ zdążył wejść do mieszkania po kilku latach przebywania poza granicami kraju. Szybka reakcja wywiadowców nie dała jednak 22-latkowi szans na ucieczkę. Został zatrzymany – relacjonowała asp. Sidorko. 22-latek był wielokrotnie notowany za przestępstwa przeciwko mieniu oraz życiu i zdrowiu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Katowice: Włamywacze złapani na gorącym uczynku

Policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości przeciwko mieniu z katowickiej komendy wojewódzkiej udaremnili włamanie do salonu jubilerskiego. Mundurowi w nocy zatrzymali 3 sprawców, gdy ci usiłowali dostać się do sklepu przez piwnicę. Zatrzymani na gorącym uczynku mężczyźni usłyszeli zarzut usiłowania kradzieży z włamaniem i trafili do policyjnego aresztu. Zostali doprowadzeni do prokuratury, a w środę decyzją sądu, na 3 miesiące trafili do aresztu. Za kradzież z włamaniem grozi kara do 10 lat więzienia.

Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach wpadli na trop trójki włamywaczy. Mężczyźni planowali okraść salon jubilerski w Piekarach Śląskich. W tym celu w nocy postanowili włamać się do sklepu przez piwnicę. Katowiccy śledczy wspierani przez śląskich antyterrorystów, zatrzymali rabusiów na gorącym uczynku, gdy ci usiłowali dostać się do salonu jubilerskiego. Tym sposobem policjanci udaremnili kradzież cennej biżuterii. Sprawcy to mieszkańcy Katowic i Dąbrowy Górniczej w wieku 47, 38 i 36 lat. Mężczyźni trafili do policyjnego aresztu.

Usłyszeli już zarzut usiłowania włamania, ale sprawa jest rozwojowa. Niewykluczone, że mają oni na swoim koncie także inne przestępstwa przeciwko mieniu. W wynajmowanych przez jednego z nich pomieszczeniach śledczy odnaleźli także sprzęt elektroniczny najprawdopodobniej pochodzący z włamania. Łączna wartości zabezpieczonych łupów wynosi blisko 100 tys. zł. Mężczyźni zostali doprowadzeni do Prokuratury w Piekarach Śląskich. W środę sąd zdecydował o 3-miesięcznym areszcie dla zatrzymanych, o który wnioskowali śledczy i prokuratura. Za kradzież z włamaniem grozi kara do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Katowiccy policjanci rozbili gang złodziei samochodów

Policjanci z Katowic zajmujący się zwalczaniem przestępczości samochodowej przy współpracy z prokuratorem z Prokuratury Rejonowej Katowice-Zachód w Katowicach, doprowadzili do rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej działającej na terenie województwa śląskiego. Jej członkowie zajmowali się m.in. kradzieżami samochodów, paserstwem, włamaniami do obiektów handlowych. Jak ustalili śledczy, zatrzymani dopuścili się w sumie ponad 150 przestępstw. Wśród 10 podejrzanych osób został również zatrzymany główny organizator przestępczego procederu. W sprawie policjanci odzyskali 16 samochodów o łącznej wartości ponad 1 mln 200 tys. złotych.

Policjanci z Katowic zajmujący się zwalczaniem przestępczości samochodowej przy współpracy z prokuratorem z Prokuratury Rejonowej Katowice-Zachód w Katowicach, doprowadzili do rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej działającej na terenie województwa śląskiego. Jej członkowie zajmowali się m.in. kradzieżami samochodów,paserstwem, włamaniami do obiektów handlowych. Jak ustalili śledczy, zatrzymani dopuścili się w sumie ponad 150 przestępstw. Wśród 10 podejrzanych osób został również zatrzymany główny organizator przestępczego procederu. W sprawie policjanci odzyskali 16 samochodów o łącznej wartości ponad 1 mln 200 tys. złotych.

Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Samochodową Komendy Miejskiej Policji w Katowicach przy współpracy z prokuratorem z Prokuratury Rejonowej Katowice-Zachód w Katowicach, pracowali nad sprawą od kilku miesięcy. Wspólne działania Policji i Prokuratury doprowadziły do zebrania obszernego materiału dowodowego, który pozwolił na ustalenie członków zorganizowanej grupy przestępczej, udziału poszczególnych osób w przestępczym procederze oraz sposobu jej działania.

Poczynione ustalenia w ramach prowadzonego śledztwa pozwoliły na zatrzymanie łącznie 10 osób, w tym głównego organizatora przestępczego procederu, który usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Zatrzymani to mieszkańcy województwa śląskiego, podkarpackiego oraz kujawsko-pomorskiego, w wieku od 27 do 45 lat.

Z uwagi na charakter działalności grupy przestępczej oraz popełnianych przez nią przestępstw, podczas zatrzymań udział brali funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji w Katowicach.

Jak ustalili śledczy, zatrzymani dopuścili się ponad 150 przestępstw przeciwko mieniu, w tym głównie kradzieży pojazdów, paserstw oraz włamań do obiektów handlowych. W ramach prowadzonego postępowania odzyskanych zostało 16 samochodów o łącznej wartości 1 mln 200 tys. złotych. Część z zabezpieczonych pojazdów posiadała przerobione znaki identyfikacyjne.

Jednym z wątków śledztwa jest zdarzenie, które miało miejsce w październiku 2017 roku na terenie salonu samochodowego m-ki Mazda w Sosnowcu, gdzie sprawcy dopuścili się kradzieży rozbójniczej polegającej na kradzieży 5 nowych samochodów marki Mazda 6 i CX5 o łącznej wartości ponad 700 tys. złotych. W toku czynności ustaleni zostali sprawcy wymienionego przestępstwa, którym przedstawiono zarzuty.

Wobec 8 zatrzymanych Sąd Rejonowy Katowice-Zachód w Katowicach zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.

Podejrzanym zostały zarzucone przestępstwa przeciwko mieniu popełnione w ramach działania w zorganizowanej grupie przestępczej oraz uczynienia sobie z popełnienia przestępstwa stałego źródła dochodu, które zagrożone są karą pozbawienia wolności do 15 lat.

Podczas przeprowadzonych przeszukań po dokonanych zatrzymaniach zabezpieczono pieniądze w kwocie około 100 tys. złotych, które zostały zatrzymane w ramach zabezpieczenia majątkowego na poczet przyszłych kar i grzywien.
Źródło info i foto: Policja.pl

Plądrowali luksusowe wille używając łapki

Aktor Tomasz S., syn właściciela prywatnej telewizji Tobias S., doradca byłego prezydenta Andrzej K. – To tylko trzech z ponad 100 osób, których apartamenty lub wille obrobiła trzyosobowa szajka Jana Sz. – ustalił portal tvp.info. W latach 2013-2015 łupem bezczelnych włamywaczy padły gotówka, kosztowności i towary luksusowe o wartości blisko 7 milionów zł! Gdy ich zatrzymano, w skrytce na działce jednego z nich znaleziono 2 kilogramy złota. Teraz „szybcy i wściekli” staną przed sądem.

„Szybcy i wściekli” – taką nazwę szajce nadali policjanci. – Cała ich akcja nie trwała dłużej niż 7-10 minut. Wybierali domy w tzw. bogatych okolicach. Przez domofon sprawdzali, czy gospodarze są w domu, a gdy byli pewni, że nikogo nie ma, przeskakiwali przez płot. Kiedy włączał się alarm, spokojnie robili swoje. Liczyło się tylko zrobienie skoku – opowiada jeden z funkcjonariuszy CBŚP, który zajmował się rozpracowaniem grupy.

Jan Sz., szef ekipy, „rozbrajał” drzwi lub okna. Kluczem do sukcesu włamywaczy była tzw. łapka, którą można kupić za kilkanaście do kilkudziesięciu złotych. Przy jej pomocy Sz. potrafił sforsować wszystkie zabezpieczenia. W tym czasie jego kompan Łukasz W. stał na czujce, a Mariusz P. czekał na obu w samochodzie z włączonym silnikiem. W ten sposób od jesieni 2013 r. do grudnia 2015 r. obrobili ponad 80 willi i apartamentów. Co zatrważające, choć wiele posesji było formalnie monitorowanych przez różne agencje ochrony, ani razu patrol interwencyjny nie zdołał dojechać na miejsce, zanim nie opuścili go włamywacze.

Polowanie na bogatych

Szajka Jana Sz. została rozbita tylko dzięki temu, że jeden z członków ekipy po kolejnym zatrzymaniu zdecydował się na współpracę z prokuraturą i został tzw. 60, czyli przestępcą, który w zamian za sypanie kompanów może liczyć na nadzwyczajne złagodzenie wyroku. Zmowę milczenia przerwał Mariusz P., znany warszawski złodziej samochodów.

Opowiedział on śledczym z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej m.in. o tym, jak w sierpniu 2013 r. wszedł w komitywę z Januszem Sz., formalnie malarzem-tapicerem, w rzeczywistości jednym z najskuteczniejszych stołecznych włamywaczy. Mariusz P. ukrywał się wówczas przed policją i Sz. ugościł go w swoim domu w Kobyłce. Z braku pieniędzy P. poprosił znajomego, aby ten pozwolił mu „jeździć na mieszkania”.

– Zaczynaliśmy codziennie po godz. 16 i kończyliśmy po godz. 20-21. Dziennie robiliśmy dwa domy, choć zdarzało się, że i trzy. Wybieraliśmy domy w bogatych okolicach takich jak Konstancin-Jeziorna, Podkowa Leśna, Rembertów czy Wesoła. Braliśmy wszystkie pieniądze, kosztowności i towary luksusowe. Kilka razy Janek zabrał ze sobą sejf – wyjaśniał Mariusz P.

Z wizytą u VIP-ów

Jednym z pierwszych pokrzywdzonych przez ekipę, w której znalazł się Mariusz P., był syn właściciela jednej z komercyjnych telewizji – Tobias S. Mężczyzna zeznał, że w październiku 2013 r. wrócił do domu ok. 19.30 i odkrył włamanie. Zrabowano mu m.in. kolekcję zegarków takich firm jak Breitling, Zenith, Schaffhausen, wartych od 15 do ponad 40 tys. zł za sztukę, oraz czasomierz z różowego złota o wartości 140 tys. zł. Do tego doszły min. markowe pióra wieczne. W sumie Tobias S. stracił majątek wart ponad 260 tys. zł.

W marcu 2014 r. „szybcy” włamali się do domu znanego aktora Tomasza S. O tym, kim jest właściciel, złodzieje dowiedzieli się dopiero po skoku, gdy rozpruli sejf wyniesiony z budynku. Tomasz S. trzymał w nim 20 tys. zł, 3,5 tys. dolarów, kluczyki do dwóch samochodów oraz paszport i złotą bransoletkę. Aktor wycenił straty na 35 tys. zł.

Z domku Andrzeja K., byłego doradcy jednego z prezydentów, ekipa zrabowała skrzynkę z dwoma butelkami bardzo luksusowej whiskey. Nie wiadomo, ile dokładnie kosztowały trunki, ale K. podał, że wizyta złodziei kosztowała go w sumie 32 tys. zł.

Podobnych skoków było blisko 80 z udziałem Mariusza P. Śledczy są pewni, że ekipa w innym składzie mogła dokonać co najmniej drugie tyle włamań.

Fortuna pod ziemią

Ekipa została rozbita przez CBŚP i warszawskie pezety w maju 2016 r. Gdy policjanci wkroczyli do mieszkań „szybkich”, okazało się, że trzymali na półkach zrabowane precjoza. Czuli się tak pewnie. Na terenie ich posesji znaleziono kilka tzw. banków ziemskich – zmyślnych skrytek pod ziemią. W nich trzymali złote monety i kamienie szlachetne. To miał być ich fundusz emerytalny lub, w razie wpadki, środki na pokrycie kosztów obrony i paczek.

Ewidencjowanie odzyskanych łupów zajęło policjantom kilka godzin. W sumie odzyskano ok. 2 kg złotych pierścionków, łańcuszków i kolczyków, dziesiątki kamieni szlachetnych, złote sztabki i monety, luksusowe alkohole oraz cygara, a także ponad 30 zegarków. W czasie jednego ze skoków w ręce szajki wpadł zegarek Patek Philippe, jeden z dwóch lub trzech w Polsce. Do tego zabezpieczono dwa samochody: porsche cayenne, audi i motor ducato. Wiadomo, że część zysków – a szacunki śledczych mówią nawet o kilku milionach – szajka inwestowała w „deweloperkę”.

Okazało się, że złodzieje mieli swoją dziuple. Tam zostawiali swoje ubrania i telefony. Przebierali się w „ciuchy robocze”, brali bezpieczne telefony i ruszali na akcję. Po „robocie” ich samochód czyścił ze śladów znajomy włamywaczy.

Akt oskarżenia przeciwko „szybkim” trafił do sądu. Grozi im do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Rozbito grupę, która okradała bankomaty

Kradli audi 80 lub toyota corolle, by przy ich pomocy włamywać się do bankomatów. Samochodów używali do wyrwania drzwiczek od maszyn, za pomocą stalowych lin i haka, przyczepionego w odpowiednim miejscu. Jednak o ile z kradzieżami samochodów nie mieli żadnych problemów, to już obrobienie bankomatów nie szło tak dobrze. Na 15 akcji, udało im się sforsować zabezpieczenia tylko trzech urządzeń. Teraz czteroosobowa grupa odpowie za to przed sądem.

W 2017 r. na terenie Warszawy i okolic, policja zaczęła odnotowywać coraz więcej włamań do bankomatów. Maszyny były wysadzane, wyrwane z umocnień lub forsowano drzwiczki do kasety z pieniędzmi. Aby ukrócić rozpasanie przestępców w Komendzie Stołecznej Policji powołano specjalną grupę śledczą. W jej skład weszli funkcjonariusze Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw oraz Wydziału Kryminalnego.

Członkowie specgrupy śledczej wytypowali pewną ilość maszyn, które mogłyby znaleźć się na celowniku rabusiów bankomatów. Niektóre urządzenia były pod stałą operacją. Jednocześnie, policjanci ustalili operacyjnie krąg osób podejrzewanych o paranie się tego rodzaju przestępczością. Tym bardziej, że kilka włamań do bankomatów przeprowadzono według podobnego schematu: złodzieje podjeżdżali pod maszynę w ustronnym miejscu i wyrywali przednie drzwiczki za pomocą haka na stalowej linie, ciągniętej przez auto

Udana zasadzka

Funkcjonariusze zorganizowali kilka zasadzek. W jedną z nich, w Grójcu wpadli tajemniczy złodzieje. 22 października 2012 r. policjanci obserwujący bankomat na terenie Centrum Handlowego Dekada zauważyli ok. godz. 3.20, że na parking przed budynkiem wjechało z dużą prędkością audi 80. Chwilę później obok tego samochodu zaparkowała toyota corolla. Z aut wysiadło czterech mężczyzn. Jeden z nich stanął na czatach. Pozostali zabrali się za bankomat.

Przestępcy podczepili specjalnie spreparowany hak w szczelinę drzwiczek i przygotowali się do podłączenia metalowej liny do samochodu. W tym momencie na miejscu pojawiło się kilka radiowozów, które otoczyły parking i zablokowały wyjazd z terenu centrum. Na widok policjantów, przestępcy wskoczyli do toyoty i ruszyli z piskiem opon w kierunku blokady. Policjanci chcieli zatrzymać desperatów i po oddaniu strzałów ostrzegawczych otworzyli ogień w kierunku uciekinierów. Wiadomo, że wystrzelili 27 pocisków.

Bandyci w toyocie staranowali jeden z radiowozów i przebili się do jezdni. W trakcie pościgu zderzyli się z kolejnym samochodem policji. Nie mogąc dalej jechać przestępcy wyskoczyli z pojazdu i dalej uciekali pieszo. Ku wściekłości funkcjonariuszy, całej czwórce udało się uciec.

Metoda „na hak”

Już następnego dnia zatrzymano pierwszego z rabusiów. Jego wspólnicy wpadli kolejno w listopadzie i grudniu. Śledczy z policji i Prokuratury Okręgowej w Warszawie ustalili dokładnie jak działali rabusie, nazywanie żartobliwie „wędkarzami”. – W skład grupy wchodzili złodzieje związani luźno z „Wołominem”. Norbert W. zajmował się kradzieżami samochodów. Najłatwiej kradło mu się audi 80 i toyoty corolle więc, takich właśnie pojazdów używano podczas skoków. Do każdej próby włamania do bankomatu był kradziony „nowy” samochód – opowiada jeden ze śledczych.

Pierwszych rabunków dokonywała ekipa w składzie: Norbert W. Piotr S. oraz Marcin F. Znali się od dziecka i wiedzieli, że mogą na siebie liczyć. Pierwszy kradł samochody, drugi z mężczyzn był odpowiedzialny za zakup sprzęt do włamań, który kupował na giełdzie w Słomczynie lub w markecie budowlanym w Markach. W 2017 r. do grupy dołączył Dominik F.

„Wędkarze” działali zawsze tak samo. W środku nocy podjeżdżali kradzionym samochodem pod wolnostojący bankomat. Podczepiali specjalny hal na stalowej linie i wyrywali drzwiczki. Zdarzyło im się wyrwać także całą maszynę. Okazało się jednak, że skuteczniejsi byli w kradzieżach samochodów niż włamaniach do bankomatów.

Dekada w więzieniu

Cała czwórka została oskarżona o 12 usiłowań i trzy kradzieże z bankomatów. Ponadto ekipa odpowie za czynna napaść na funkcjonariuszy oraz zniszczenie dwóch radiowozów.

– Norbert W. usłyszał 34 zarzuty, Marcin F. – 25, Dominik F. – 17 a Piotr S. – 31. Pierwszych trzech podejrzanych nie przyznało się do zarzucanych im czynów. Piotr S. przyznał się i dobrowolnie poddał karze 5 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na okres próby lat 10 i obowiązek naprawienia szkody – powiedział tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W postępowaniu wykorzystano opinie biegłych z zakresu m.in. daktyloskopii, mechanoskopii, traseologii, osmologii, badań wizualnych genetyki. Przeanalizowano także tysiące połączeń i logowań telefonów komórkowych w miejscach ataków „wędkarzy”.

Trzem oskarżonym grozi 10 lat więzienia, choć wyroki mogą być surowsze dla większości z nich, ponieważ odpowiadają w warunkach recydywy.
Źródło info i foto: TVP.info

Zabrze: Wciąż trwają poszukiwania mężczyzn odpowiedzialnych za strzelaninę

Policja szuka mężczyzny, którego wczoraj w Zabrzu napadli jego dwaj bracia. W mieszkaniu padły strzały. Napastnicy po kilku godzinach zostali zatrzymani. Jeden z nich, w czasie policyjnego pościgu, został postrzelony. Motywem całej akcji mogły być sprawy rodzinne, ale mogło też chodzić o wzajemne rozliczenia. Wiadomo, że trzej bracia razem organizowali włamania i kradzieże.

Wczoraj dwóch z nich zdemolowało mieszkanie swojego brata, a potem zaczęli do niego strzelać. Wszystko działo się na oczach żony i kilkuletniego dziecka. 37-latek miał nawet trzymać dziewczynkę na rękach. W chwilę potem napastnicy uciekli, ale zniknął też zaatakowany mężczyzna. W czasie pościgu poszukiwani ominęli policyjną blokadę i próbowali potrącić policjantów. Ci zauważyli, że jeden z napastników ma broń. Wtedy padły policyjne strzały. Jedna z kul trafiła 40-letniego kierowcę. W chwilę potem auto uderzyło w przydrożne drzewo.

Ranny mężczyzna trafił do szpitala i jest teraz po operacji, drugi – 29-latek – przebywa w policyjnym areszcie. Sprawą już zajęła się prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

CBŚP zatrzymało 14 gangsterów z grupy „Suchego”

Kradzieże z włamaniem do domów, placówek handlowych, samochodów, handel bronią palną i narkotykami. To wszystko mają na swoim koncie kolejne osoby, powiązane z tzw. grupą „Suchego”, namierzone i zatrzymane przez CBŚP i inne współpracujące z nim inne służby. W tej sprawie zarzuty ma już ponad 60 osób.

Wielowątkowe śledztwo dotyczące tzw. grupy „Suchego” prowadzą od blisko dwóch lat stołeczni funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dzięki zebranemu materiałowi dowodowemu, przeprowadzili we wrześniu ubiegłego roku ogromną akcję, w której wzięło udział ponad 330 mundurowych z CBŚP, wspomaganych przez ich kolegów z Komendy Stołecznej Policji, Powiatowej w Płońsku, a także Biura Operacji Antyterrorystycznych KGP. Weszli wówczas do domów, mieszkań i magazynów m.in. w Warszawie, Radomiu, Ciechanowie, Płońsku, Pułtusku, Wyszogrodzie oraz Gdyni.

Zatrzymania za granicą

Poza tym na terenie innych krajów czynności procesowe wykonywali również funkcjonariusze z Holandii, Niemiec i Francji, we współpracy z Europolem i Eurojustem. Łącznie przeszukano 75 miejsc w Polsce i cztery za granicą. Zatrzymano 43 osoby związane z przestępczym procederem, w tym trzy za granicą. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono ponad 4,5 mln zł.

Zakres śledztwa obejmuje lata 2000-2016. – Członkowie tej grupy, określanej jako tzw. grupą „Suchego”, byli ściśle powiązani z innymi grupami przestępczymi działającymi wcześniej na terenie Warszawy i innych miast, w tym „mokotowską”, „żoliborską”, „mławską” i grupą „Szkatuły”. Jej członkowie są podejrzani o produkcję, obrót i przemyt środków odurzających oraz substancji psychotropowych, obrót bronią palną, w tym również poza granicami Polski, produkcję i rozprowadzanie wyrobów tytoniowych bez polskich znaków akcyzy, kradzieże luksusowych samochodów, a także inne przestępstwa kryminalne – poinformowała Onet komisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Warszawscy funkcjonariusze ustalili kolejne osoby mogące mieć związek z rozbitym gangiem. W minionym tygodniu przeprowadzili kolejną akcję, podczas której zatrzymali 14 osób. Tym razem mundurowi z CBŚP zostali wsparci przez funkcjonariuszy z Wydziału dw. z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw KSP oraz BOA KGP.

14 podejrzanych
– Działania były prowadzone w Ciechanowie, Warszawie i Mławie. Kolejnych trzech podejrzanych zostało doprowadzonych do Prokuratury Okręgowej w Warszawie z aresztów śledczych i zakładów karnych, gdzie w chwili obecnej są pozbawieni wolności w związku z innymi sprawami – relacjonuje rzeczniczka CBŚP.

W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wszyscy z 14 podejrzanych usłyszeli zarzuty, w tym kradzieży z włamaniem do domu, placówek handlowych, pomocnictwa przy kradzieży samochodów, handlu bronią palną oraz udziału w obrocie znacznymi ilościami narkotyków. Ośmiu zostało tymczasowo aresztowanych. Pozostali mają dozory policji, zakazy opuszczania kraju i poręczenia majątkowe. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono mienie podejrzanych na kwotę ponad 1,5 mln zł, w tym 420 tys. zł w gotówce.

– W ramach śledztwa status podejrzanych posiada obecnie 61 osób, którym przedstawiono łącznie ponad 250 zarzutów. 24 osoby przebywają aktualnie w aresztach śledczych. Ponadto część z podejrzanych odbywa kary pozbawienia wolności orzeczone w innych sprawach. Sprawa wciąż ma charakter rozwojowy. Nie wykluczamy kolejnych zatrzymań – podkreśla Iwona Jurkiewicz.
Źródło info i foto: onet.pl