Burmistrz dzielnicy Włochy przed sądem

W Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa trwa posiedzenie aresztowe burmistrza stołecznych Włoch i biznesmena Sabriego B. Prokuratura zarzuca im korupcję. Śledczy chcą, by podejrzani trafili do aresztu na trzy miesiące. Artur W. i turecki biznesmen zostali zatrzymani przez CBA we wtorek po wręczeniu 200 tys. łapówki.

Według prokuratury Artur W. miał przyjąć 200 tysięcy złotych łapówki od Sabriego B., byłego właściciela Pogoni Szczecin. W zamian miał zaoferować przychylne decyzje w sprawie inwestycji w Warszawie. Podejrzani w czasie środowego przesłuchania nie przyznali się do winy.

CBA w tym tygodniu przeszukało gabinet burmistrza i siedzibę firmy Sabriego B i zabezpieczyło możliwe dowody w sprawie.

Zarząd Platformy Obywatelskiej podjął tymczasem jednomyślną decyzję o wykluczeniu z partii Artura W, a prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał wszelkie pełnomocnictwa i upoważnienia udzielone samorządowcowi.
Źródło info i foto: TVP.info

Wnioski o areszt dla burmistrza dzielnicy Włochy Artura W. i biznesmena Sabriego B.

Są wnioski o trzymiesięczny areszt dla burmistrza warszawskiej dzielnicy Włoch Artura W. oraz tureckiego biznesmena Sabriego B. Samorządowiec miał od przedsiębiorcy przyjąć łapówkę w wysokości 200 tys. zł. Obaj zostali przyłapani przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego na gorącym uczynku.

CBA we wtorek poinformowało o zatrzymaniu w Warszawie dwóch osób „uwikłanych w korupcyjny proceder”. Jak wynika z informacji naszego dziennikarza Krzysztofa Zasady, turecki przedsiębiorca budowlany Sabri B. wrzucił torbę z 200 tys. zł przez okno do służbowej skody samorządowca. Potem obaj się rozjechali.

Turek swoim Mercedesem S klasy pojechał do restauracji, a Artur W. – do garażu w domu teścia. Tam też próbował ukryć wręczone pieniądze. Dwie ekipy funkcjonariuszy CBA w dwóch miejscach w Warszawie zatrzymały obu mężczyzn.

Łapówka od tureckiego biznesmena miała być zapłatą za wydanie korzystnych dla dewelopera decyzji – chodziło o nieruchomość przy ulicy Łopuszańskiej w Warszawie. Obaj mężczyźni usłyszeli już zarzuty. Jest także podejrzenie, że już wcześniej burmistrz dzielnicy Włochy wziął pierwszą transzę łapówki – w podobnej kwocie 200 tysięcy złotych.

Burmistrz dzielnicy Włochy i jego majątek

Artur W. z Koalicji Obywatelskiej został burmistrzem Włoch w listopadzie ubiegłego roku, wcześniej był zastępcą burmistrza Bielan. W związku z jego zatrzymaniem prezydent Rafał Trzaskowski odwołał mu wszelkie udzielone pełnomocnictwa i upoważnienia. Mężczyzna zasiada w radzie nadzorczej Przedsiębiorstwa Gospodarki Maszynami Budownictwa. Jak wynika z jego oświadczenia majątkowego, z tego tytułu w 2018 roku osiągnął dochód w wysokości ponad 40 tys. zł.

Firma, w której w radzie nadzorczej zasiada Artur W., wynajmuje maszyny i urządzenia budowlane. Oferuje również wynajem dźwigów. Według oświadczenia majątkowego za 2018 rok Artur W. posiada dom o powierzchni 160 metrów kwadratowych, którego wartość wycenił na 700 tys. złotych. Jest też właścicielem działki o powierzchni 3000 metrów kwadratowych (wartość 60 tys. zł) i współwłaścicielem działki o wielkości 2055 metrów kwadratowych (wartość 230 tys. zł).

Zarobił ponadto 146 235,27 zł w dzielnicowym ratuszu. Ma też 140 tys. zł oszczędności. W oświadczeniu nie ma informacji, że Artur W. posiada jakikolwiek samochód. Nie jest też zadłużony.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włochy: Sąd Najwyższy zajmie się sprawą napaści na polskich turystów w Rimini

12 grudnia włoski Sąd Najwyższy rozpatrzy odwołanie złożone przez sprawcę brutalnego ataku na dwoje Polaków i gwałtu w Rimini, Kongijczyka Guerlina Butungu od wyroku 16 lat więzienia – poinformował we wtorek PAP pełnomocnik ofiar Maurizio Ghinelli.

Wyrok 16 lat więzienia za pobicie młodego Polaka i gwałt na jego partnerce w sierpniu 2017 roku na plaży w Rimini wydał najpierw sąd pierwszej instancji w tym mieście, a następnie utrzymał go sąd apelacyjny w Bolonii. Obrona Butungu złożyła od niego odwołanie, twierdząc, że nie ma dowodów na to, że imigrant uczestniczył w zbiorowym gwałcie na młodej Polce na plaży i ciężkim pobiciu jej partnera oraz w innych napaściach.

Ponadto obrońca wśród powodów zaskarżenia wyroku wskazał to, że sądy nie uznały okoliczności łagodzących, to znaczy faktu, iż Butungu nie był wcześniej karany i ma za sobą „trudną przeszłość” w swoim kraju. Według adwokata skazany, który do Włoch przypłynął z innymi migrantami pontonem, był jako nastolatek żołnierzem. Już wcześniej podkreślano jednak, że nie ma na to dowodów.

Trzej pozostali członkowie gangu, który napadł na polskich turystów, czyli nastoletni synowie imigrantów z Maroka i Nigerii, zostali skazani przez sąd dla nieletnich na kary po 9 lat i 8 miesięcy. Wyrok ten utrzymał sąd apelacyjny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włochy: Zatrzymani za pranie pieniędzy i finansowanie terroryzmu. Wśród nich imam

Włoska policja zatrzymała na terenie regionu Abruzzo 10 osób współpracujących z dżihadystami w Syrii. W komórce organizacji terrorystycznej znajdował się m.in. imam prowincji Teramo. Jak podają włoskie media, aresztowane osoby podejrzane są o finansowanie działań terrorystycznych. Pozyskiwane przez nich pieniądze pochodziły z oszustw podatkowych.

Wśród aresztowanych w sobotę we wschodnich Włoszech znajdują się m.in. imam meczetu w miejscowości Martinsicuro i tunezyjski przedsiębiorca – informuje Rai News. Śledztwo w sprawie 10 zatrzymanych dotyczy przestępstw podatkowych i prania brudnych pieniędzy w celu finansowania terroryzmu.

Aresztowani, uchylając się od podatków za pośrednictwem różnych spółek, pobierali ogromne kwoty. Po czym, finansowali działania zbrojnej grupy islamskiej An-Nusra. Pieniądze przechodziły przez pośredników w Niemczech, w Belgii i w Anglii, a ostatecznie trafiały do organizacji terrorystycznej w Syrii – wynika z informacji włoskiej żandarmerii oraz policji finansowej.

Jak podaje dziennik, tunezyjski przedsiębiorca działający na terenie Turynu zebrał około 2 milionów euro. Oszukiwał on skarb państwa przez nielegalne zarządzanie spółkami oraz zakładanie funduszy. Zajmował się m.in. wprowadzaniem do obiegu fałszywych faktur. Jest podejrzany o popieranie ataków terrorystycznych w Paryżu w 2015 roku.

Tunezyjski przedsiębiorca współpracował z różnymi imamami, m.in. ze skazanym na blisko 5 lat więzienia za związek z terroryzmem, duchownym z Bari podejrzanym o terroryzm międzynarodowy. Pracował on w sektorze budowlanym; zajmował się też handlem dywanami. Policja aresztowała również jego włoską księgową.
Źródło info i foto: TVP.info

Neapol: Schwytano Polaka, któremu jako pierwszemu od stu lat, udało się uciec z Poggioreale

Niecałą dobę – tak długo na wolności pozostawał 32-letni Polak, któremu udało się uciec z więzienia Poggioreale w Neapolu. Mężczyzna został dostrzeżony przez patrol policji w dzielnicy znajdującej się kilka kilometrów od więzienia.

Robert L. w niedzielę wspiął się na ścianę odgradzającą zakład karny od ulicy. Następnie po sznurze wykonanym z prześcieradeł przeskoczył na drugą stronę muru. Polakowi udało się uciec w momencie, kiedy więźniowie udawali się na mszę do kaplicy. Była to tym samym pierwsza od stu lat udana ucieczka z włoskiego więzienia Poggioreale.

Neapol. Włoscy policjanci w niecałą dobę złapali Polaka, któremu jako pierwszemu od stu lat, udało się uciec z więzienia Poggioreale

Jak podaje portal ilmattino.it Polak został zauważony przez policjantów na skrzyżowaniu ulic Corso Garibaldi i Via Giuseppe Porzio. Śledczy założyli, że 32-letni mężczyzna zamiast próbować wydostać się z miasta, w którym zorganizowano punkty kontrolne, będzie musiał zostać w okolicy licząc na wsparcie przyjaciół. Służby prowadziły intensywne poszukiwania podkreślając, że zbieg jest bardzo niebezpieczny.

Polak osadzony jest w areszcie śledczym w Poggioreale od grudnia zeszłego roku, gdzie czeka na proces w sprawie zabójstwa murarza z Ukrainy. Według informacji przekazanych przez włoskie „Vanity Fair” mężczyzna ten próbował pogodzić Roberta L. z inna osobą, z którą kłócił się w pobliżu restauracji. Niestety Polak zaatakował obywatela Ukrainy zadając mu kilka ciosów nożem, z których jeden okazał się śmiertelny.

Ostatnio w więzieniu Poggioreale w Neapolu doszło do kilkugodzinnych zamieszek w proteście przeciwko przeludnieniu. W zakładzie przebywa obecnie 2400 więźniów, chociaż placówka ta przeznaczona była na około 1600 osadzonych. Z tego powodu neapolitańskie więzienie jest jednym z najbardziej przeludnionych we Włoszech. Na dodatek wśród więźniów przebywają tu najbardziej niebezpieczni przestępcy, m.in. członkowie mafii. Kapelan więzienny ks. Franco Esposito komentując ucieczkę Polaka powiedział: – To najbardziej naturalna rzecz, jaka może się zdarzyć, gdy ktoś przetrzymywany jest nieludzkim i poniżającym zamknięciu. Absolutnie nie usprawiedliwiam ucieczki przestępcy, ale chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że więzienia takie jak Poggioreale nie spełniają swojej podstawowej funkcji, jaką jest reedukacja i resocjalizacja więźniów.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

32-letni Polak uciekł z więzienia w Neapolu. Pierwszy przypadek ucieczki od 100 lat

32-letni Polak uciekł w niedzielę z więzienia Poggioreale w Neapolu – podały włoskie media. Więzień zbiegł zjeżdżając na prześcieradle, gdy skazani udawali się na mszę do kaplicy. To pierwsza ucieczka z tego zakładu karnego od 100 lat.

Neapolitańskie Poggioreale ma ponurą sławę jako więzienie najbardziej przepełnione w Europie, w którym panują ciężkie warunki, a kary odbywają tam między innymi mafiozi. Media podały, że Polak Robert L., oczekujący w areszcie śledczym na proces za zabójstwo murarza z Ukrainy, zrobił sznur z prześcieradła i przeskoczył na drugą stronę muru. W więzieniu przebywał od grudnia zeszłego roku.

To pierwsza udana ucieczka z tego więzienia od stulecia – odnotowano w relacjach telewizyjnych. Przed kilkoma laty, gdy jeden z więźniów próbował uciec, odniósł ciężkie obrażenia.

Szef związku zawodowego pracowników straży więziennej z Neapolu Luigi Castaldo stwierdził, że przyczyną niedzielnego zdarzenia są braki w personelu w więzieniu, w którym około 200 funkcjonariuszy pilnuje 2500 osadzonych. Więźniów jest tam, jak przypomniał, o 800 więcej niż jest tam miejsc.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Turyn: Ponad 10 lat więzienia dla czterech Marokańczyków za wywołanie paniki w strefie kibica. Dwie osoby zginęły, ponad 1600 rannych

Wyroki ponad 10 lat więzienia wymierzył sąd w Turynie we Włoszech w piątek czterem imigrantom z Maroka, którzy dwa lata temu wywołali panikę w strefie kibica na placu w mieście podczas transmisji z finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Zginęły dwie osoby, a 1627 zostało rannych.

To wyrok sądu pierwszej instancji w sprawie wydarzeń na turyńskim Piazza San Carlo 3 czerwca 2017 roku. Zgromadziły się tam wtedy tysiące ludzi, by na dużych ekranach obejrzeć finałowy mecz Ligi Mistrzów Juventus Turyn – Real Madryt (1:4), rozgrywany w Cardiff.

Młodzi Marokańczycy wywołali na placu panikę rozpylając gaz pieprzowy z zamiarem ograbienia kibiców. Ludzie zaczęli uciekać w popłochu, depcząc się nawzajem. Dwie kobiety zmarły z powodu obrażeń, a ponad 1600 osób zostało rannych. Ludzie ci pokaleczyli się szkłem z butelek, które pozwolono wnieść do strefy kibica.

Czterej dwudziestolatkowie za nieumyślne spowodowanie śmierci otrzymali kary w wysokości 10 lat i trzech bądź czterech miesięcy więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Starcia w stolicy Francji. Policja użyła gazu łzawiącego

„Dzień apokalipsy” zapowiadają w Paryżu działacze anarchistyczni z Francji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii. Chcą się przyłączyć do pierwszomajowych demonstracji przedstawicieli ruchu żółtych kamizelek oraz największych central związkowych. Do wczesnego popołudnia aresztowano 165 osób.

Na ulice Paryża wysłanych zostało osiem tysięcy policjantów i żandarmów. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że znowu zapłoną. Władze stolicy Francji poleciły zamknąć pół tysiąca sklepów, barów i restauracji znajdujących się w centrum Paryża.

Na dworcach sprawdzana jest zawartość plecaków i toreb przyjeżdżających do Paryża młodych podróżnych z Europy. Kontrole prowadzone są też na stacjach metra.

Kłęby czarnego dymu w Paryżu

Już przed godziną 14 w Paryżu doszło do pierwszych starć. Korespondent RMF FM donosił o kłębach czarnego dymu w stolicy Francji. Podpalane były ławki, samochody i pojemniki na śmieci.

Prezydent domaga się „stanowczych działań wobec agresywnych grup”

Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział we wtorek podczas sesji rady ministrów, że domaga się „niezwykle stanowczych” reakcji, gdyby podczas obchodów 1 maja doszło aktów przemocy i wandalizmu. Minister spraw wewnętrznych Cristophe Castaner podkreśli, że krajowe służby bezpieczeństwa mają informacje o dwóch tysiącach „radykalnych aktywistów”, którzy mają się pojawić w Paryżu.

Może do nich dołączyć kilka tysięcy osób, które należałoby już nazywać ultra-żółtymi, czyli żółtymi kamizelkami, które się zradykalizowały – tłumaczył.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włochy: Ciało Polaka znalezione w ciężarówce. Podano wstępne przyczyny śmierci

Ciało 50-letniego Polaka znaleziono w kabinie samochodu ciężarowego we włoskim Termoli. Mężczyzna prawdopodobnie zmarł w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. Ciało Polaka znaleziono w poniedziałek 7 stycznia nad ranem. Jak podaje portal primonumero.it zwłoki odkrył kolega zmarłego. 50-latek nie odpowiadał na wołania. Po otwarciu drzwi do kabiny okazało się, że kierowca leży w bezruchu.

Sprawą śmierci Polaka zajęły się włoskie służby. Wstępne ustalenia wskazują na zatrucie tlenkiem węgla. Zmarły miał przygotowywać w swoim pojeździe posiłki na kuchence gazowej. Podobno używał jej także do ogrzewania kabiny. Urządzenie zostało zabezpieczone przez techników.

„Nieludzkie warunki pracy”

Samochód, w którym znaleziono ciało był zaparkowany na parkingu dla ciężarówek, przy placu Rivolta del Re. Korzystają z niego kierowcy, którzy dostarczają towary do fabryki Fiat Chrysler Automobiles. W najbliższych dniach ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok Polaka.

Maurizio Diament z Włoskiej Federacji Transportu zabrał głos po śmierci Polaka. W rozmowie z portalem termolionline.it przyznał, że to „kolejny przypadek śmierci pracownika z powodu nieludzkich warunków pracy”.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Ludzkie szczątki odnalezione w nuncjaturze Watykanu nie należą do zaginionych w latach 80. nastolatek

Kilka tygodni temu w nuncjaturze Watykanu odnaleziono ludzkie kości. Podejrzewano, że mogą należeć do jednej z zaginionych w latach 80. nastolatek. To jednak kości mężczyzny, który zmarł znacznie wcześniej – podaje Reuters. W czasie prac budowlanych w podziemiach nuncjatury Watykanu w Rzymie odnaleziono prawie cały szkielet, a także inne fragmenty kości. Teren odnalezienia szczątków jest obszarem eksterytorialnym i należy do Stolicy Apostolskiej. Szczątki odnaleziono 30 października i 7 listopada.

Watykan. Odnalezione kości nie należą do zaginionych nastolatek

Media zaczęły spekulować, że mogą one należeć do zaginionej w 1983 roku 15-letniej córki pracownika Watykanu, Emanueli Orlandi lub do 15-letniej Mirelli Gregori, która zaginęła zaledwie 40 dni wcześniej. Zaginięcie dziewczynek początkowo wiązano z działaniem tureckich aktywistów, którzy domagali się uwolnienia Mehmeta Ali Agcy, który dokonał zamachu na papieża Jana Pawła II.

Jak podaje Reuters, badania DNA zaprzeczają tezie, by kości należały do którejś z dziewczynek. Badania wykazały, że należały do mężczyzny, który zmarł przed 1964 rokiem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl