Turyn: Ponad 10 lat więzienia dla czterech Marokańczyków za wywołanie paniki w strefie kibica. Dwie osoby zginęły, ponad 1600 rannych

Wyroki ponad 10 lat więzienia wymierzył sąd w Turynie we Włoszech w piątek czterem imigrantom z Maroka, którzy dwa lata temu wywołali panikę w strefie kibica na placu w mieście podczas transmisji z finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Zginęły dwie osoby, a 1627 zostało rannych.

To wyrok sądu pierwszej instancji w sprawie wydarzeń na turyńskim Piazza San Carlo 3 czerwca 2017 roku. Zgromadziły się tam wtedy tysiące ludzi, by na dużych ekranach obejrzeć finałowy mecz Ligi Mistrzów Juventus Turyn – Real Madryt (1:4), rozgrywany w Cardiff.

Młodzi Marokańczycy wywołali na placu panikę rozpylając gaz pieprzowy z zamiarem ograbienia kibiców. Ludzie zaczęli uciekać w popłochu, depcząc się nawzajem. Dwie kobiety zmarły z powodu obrażeń, a ponad 1600 osób zostało rannych. Ludzie ci pokaleczyli się szkłem z butelek, które pozwolono wnieść do strefy kibica.

Czterej dwudziestolatkowie za nieumyślne spowodowanie śmierci otrzymali kary w wysokości 10 lat i trzech bądź czterech miesięcy więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Starcia w stolicy Francji. Policja użyła gazu łzawiącego

„Dzień apokalipsy” zapowiadają w Paryżu działacze anarchistyczni z Francji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii. Chcą się przyłączyć do pierwszomajowych demonstracji przedstawicieli ruchu żółtych kamizelek oraz największych central związkowych. Do wczesnego popołudnia aresztowano 165 osób.

Na ulice Paryża wysłanych zostało osiem tysięcy policjantów i żandarmów. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że znowu zapłoną. Władze stolicy Francji poleciły zamknąć pół tysiąca sklepów, barów i restauracji znajdujących się w centrum Paryża.

Na dworcach sprawdzana jest zawartość plecaków i toreb przyjeżdżających do Paryża młodych podróżnych z Europy. Kontrole prowadzone są też na stacjach metra.

Kłęby czarnego dymu w Paryżu

Już przed godziną 14 w Paryżu doszło do pierwszych starć. Korespondent RMF FM donosił o kłębach czarnego dymu w stolicy Francji. Podpalane były ławki, samochody i pojemniki na śmieci.

Prezydent domaga się „stanowczych działań wobec agresywnych grup”

Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział we wtorek podczas sesji rady ministrów, że domaga się „niezwykle stanowczych” reakcji, gdyby podczas obchodów 1 maja doszło aktów przemocy i wandalizmu. Minister spraw wewnętrznych Cristophe Castaner podkreśli, że krajowe służby bezpieczeństwa mają informacje o dwóch tysiącach „radykalnych aktywistów”, którzy mają się pojawić w Paryżu.

Może do nich dołączyć kilka tysięcy osób, które należałoby już nazywać ultra-żółtymi, czyli żółtymi kamizelkami, które się zradykalizowały – tłumaczył.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włochy: Ciało Polaka znalezione w ciężarówce. Podano wstępne przyczyny śmierci

Ciało 50-letniego Polaka znaleziono w kabinie samochodu ciężarowego we włoskim Termoli. Mężczyzna prawdopodobnie zmarł w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. Ciało Polaka znaleziono w poniedziałek 7 stycznia nad ranem. Jak podaje portal primonumero.it zwłoki odkrył kolega zmarłego. 50-latek nie odpowiadał na wołania. Po otwarciu drzwi do kabiny okazało się, że kierowca leży w bezruchu.

Sprawą śmierci Polaka zajęły się włoskie służby. Wstępne ustalenia wskazują na zatrucie tlenkiem węgla. Zmarły miał przygotowywać w swoim pojeździe posiłki na kuchence gazowej. Podobno używał jej także do ogrzewania kabiny. Urządzenie zostało zabezpieczone przez techników.

„Nieludzkie warunki pracy”

Samochód, w którym znaleziono ciało był zaparkowany na parkingu dla ciężarówek, przy placu Rivolta del Re. Korzystają z niego kierowcy, którzy dostarczają towary do fabryki Fiat Chrysler Automobiles. W najbliższych dniach ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok Polaka.

Maurizio Diament z Włoskiej Federacji Transportu zabrał głos po śmierci Polaka. W rozmowie z portalem termolionline.it przyznał, że to „kolejny przypadek śmierci pracownika z powodu nieludzkich warunków pracy”.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Ludzkie szczątki odnalezione w nuncjaturze Watykanu nie należą do zaginionych w latach 80. nastolatek

Kilka tygodni temu w nuncjaturze Watykanu odnaleziono ludzkie kości. Podejrzewano, że mogą należeć do jednej z zaginionych w latach 80. nastolatek. To jednak kości mężczyzny, który zmarł znacznie wcześniej – podaje Reuters. W czasie prac budowlanych w podziemiach nuncjatury Watykanu w Rzymie odnaleziono prawie cały szkielet, a także inne fragmenty kości. Teren odnalezienia szczątków jest obszarem eksterytorialnym i należy do Stolicy Apostolskiej. Szczątki odnaleziono 30 października i 7 listopada.

Watykan. Odnalezione kości nie należą do zaginionych nastolatek

Media zaczęły spekulować, że mogą one należeć do zaginionej w 1983 roku 15-letniej córki pracownika Watykanu, Emanueli Orlandi lub do 15-letniej Mirelli Gregori, która zaginęła zaledwie 40 dni wcześniej. Zaginięcie dziewczynek początkowo wiązano z działaniem tureckich aktywistów, którzy domagali się uwolnienia Mehmeta Ali Agcy, który dokonał zamachu na papieża Jana Pawła II.

Jak podaje Reuters, badania DNA zaprzeczają tezie, by kości należały do którejś z dziewczynek. Badania wykazały, że należały do mężczyzny, który zmarł przed 1964 rokiem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Włoch znęcał się nad Polką na wózku inwalidzkim. Zmuszał ją do oddawania renty

47-latek z Mondragone (na północ od Neapolu) od dawna znęcał się nad swoją niepełnosprawną partnerką. Sprawa wyszła na jaw, gdy mężczyzna zamknął jeżdżącą na wózku Polkę na balkonie. Okazało się, że nie tylko ją torturował – złamał jej m.in. kość udową – ale zmuszał również do oddawania mu renty inwalidzkiej. Właśnie trafił do aresztu.

47-letni Włoch trafił do aresztu w Mondragone oskarżony o maltretowanie rodziny i zadanie ciężkich obrażeń swojej partnerce.

Wśród wielu aktów przemocy, prokuratorzy wymienili m.in. pobicie partnerki statywem fotograficznym, co spowodowało złamanie kości udowej (później mężczyzna rozbił gips założony kobiecie przez lekarza). Konkubent oskarżony jest również o odbieranie Polce renty inwalidzkiej w wysokości 280 euro miesięcznie.

Sprawa maltretowania niepełnosprawnej wyszła na jaw we wrześniu ubiegłego roku, gdy Włoch ofiarę przykutą do wózka inwalidzkiego wypchnął i zamknął na balkonie. Kobietę zobaczyli przechodnie i to oni zawiadomili policję, która ją uwolniła.

Maltretowana Polka trafiła do domu swojej matki, zgodziła się złożyć doniesienie na konkubenta. Śledztwo ujawniło wiele aktów przemocy, które prokuratura w Santa Maria Capua Vetere nazwała wprost torturami. Prokuratorzy ujawnili, że 47-letni Włoch od dawna był niezwykle brutalny wobec rodziny i często znajdował się pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włochy: Prokuratura wznowiła śledztwo ws. zaginięcia Emanueli Orlandi. Szczątki w gmachu Watykanu

W piwnicy nuncjatury apostolskiej w Rzymie, eksterytorialnego gmachu Watykanu, odkryto we wtorek kolejne szczątki kostne – podały włoskie media, powołując się na śledczych. We współpracy z Watykanem włoski wymiar sprawiedliwości prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Według dziennikarzy mogą to być szczątki zaginionej w czerwcu 1983 r. córki pracownika Stolicy Apostolskiej Emanueli Orlandi.

Pierwsze szczątki, należące prawdopodobnie do dwóch osób, znalezione zostały w Villa Giorgina pod koniec października.

Według wstępnych ustaleń śledczych są to m.in. kości młodej kobiety o drobnej budowie. Zarówno te odkryte wcześniej, jak i znalezione obecnie fragmenty czaszki zostały skierowane do badań DNA, by ustalić płeć i wiek, a także prawdopodobny czas zgonu.

Wznawiają sprawę zaginionej przed 35 laty Emanueli Orlandi

Dokonane w czasie prac budowlanych odkrycie w podziemiach siedziby nuncjatury we Włoszech, czyli ambasady Watykanu, otworzyło na nowo sprawę niewyjaśnionego dotąd zaginięcia w czerwcu 1983 r. córki pracownika Stolicy Apostolskiej Emanueli Orlandi.

Nastolatka zniknęła w biały dzień w Rzymie, a wieloletnie śledztwo nigdy nie potwierdziło żadnej z licznych wysuwanych hipotez, dotyczących tego co miało się z nią stać. W tym okresie w Wiecznym Mieście zaginęła bez śladu również inna nastolatka – Mirella Gregori.

Od krewnych obu zaginionych pobrano materiał DNA, który rzymskie laboratorium kryminalistyczne zamierza porównać z uzyskanym z próbek pobranych ze znalezionych szczątków.

Wśród hipotez: siatka księży pedofilów, porachunki mafii

Do zaginięcia 15-letniej Emanueli Orlandi doszło 22 czerwca 1983 roku. Córka świeckiego urzędnika kurii rzymskiej wyszła z domu do szkoły muzycznej. Sprawa jest dotąd niewyjaśniona, mimo, że od porwania upłynęło 35 lat.

Wśród hipotez pojawiły się m.in domysły, że za porwaniem i – prawdopodobnie – zabójstwem Emanueli Orlandi może stać siatka księży pedofilów, włoski gangster Enrico De Pedis, a nawet były rektor bazyliki świętego Apolinarego w Rzymie.

Inna koncepcja zakładała, że za jej porwaniem stać miała groźna Banda della Magliana z Rzymu. Gangsterzy mieli próbować zastraszyć najwyższych hierarchów, a nawet samego Jana Pawła II z powodu rzekomych finansowych porachunków z Watykanem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włochy: Kary dla oprawców Polaków w Rimini utrzymane

Sąd apelacyjny w Bolonii zdecydował o utrzymaniu wyroku 16 lat więzienia dla sprawcy napaści na dwoje Polaków w 2017 roku w Rimini na północy Włoch, Kongijczyka Guerlina Butungu. Sąd odrzucił apelację złożoną przez obronę skazanego, która wnosiła o uniewinnienie.

Dwoje młodych Polaków, turystów zaatakowanych w nocy na plaży – zgwałconą i pobitą kobietę oraz ciężko zranionego mężczyznę – reprezentował na rozprawie w Bolonii adwokat Maurizio Ghinelli. Jest on również pełnomocnikiem władz miasta Rimini, które jest stroną poszkodowaną w procesie.

Przed rozprawą mecenas Ghinelli wysłał do sądu odpowiedź na apelację złożoną przez obronę Butungu, w której podkreślił, że motywy zaskarżenia wyroku, wydanego w Rimini przed prawie rokiem są niespójne i bezpodstawne, zwłaszcza – jak zaznaczył – wobec tego, jakim okrucieństwem wykazał się napastnik i trzech jego nieletnich wspólników z gangu.

Obrona domagała się odrzucenia wyroku w całości twierdząc, że Butungu nie uczestniczył w napaści, gdyż zasnął na plaży po spożyciu alkoholu. Jako powody wskazywała także między innymi młody wiek skazanego i jego trudną przeszłość w kraju pochodzenia.
Źródło info i foto: onet.pl

Włochy: Barbara C. zabiła nożem jedną osobę, trzy raniła. Konsulat: To był atak furii

Służby konsularne czekają na szczegółowe informacje od włoskiej policji na temat zaatakowania przez Polkę kilku osób. Na razie mówią jedynie, że był to „atak furii”.

58-letnia Polka w miejscowości Canneto sull’Oglio na północy Włoch atakowała nożami przypadkowych przechodniów. Najpierw w tamtejszym muzeum zabawek ugodziła nożem kobietę. W wyniku doznanych obrażeń osoba ta zmarła. Następnie napastniczka wyszła z budynku i zaczęła atakować kolejne osoby.

Napastniczka została zatrzymana. Na razie nie są znane dokładne przyczyny ani motywy ataku. Z informacji Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Mediolanie wynika, że wszystko wyglądało na atak furii. Potwierdzają to świadkowie, którzy mówią, że kobieta „była w szale”. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Włochy: Polka zaatakowała nożami przechodniów. Nie żyje jedna osoba

Jedna osoba zmarła, a trzy zostały ranne w sobotę w wyniku ataku uzbrojonej w dwa noże rzeźnicze Polki w rejonie Mantui na północy Włoch – podały włoskie media. Według policji sprawczyni ataku, którą udało się zatrzymać, ma 58 lat i pracowała jako opiekunka. Do zdarzenia doszło w miejscowości Canneto sull’Oglio w regionie Lombardia.

Z pierwszych ustaleń wynika, że Polka, prawdopodobnie w ataku szału, weszła do miejskiego muzeum zabawek, gdzie zraniła pracującą tam kobietę; zmarła ona w wyniku odniesionych ran. Następnie nożowniczka poszła na plac przed muzeum, gdzie atakowała kolejne osoby. Zraniła mężczyznę pchającego wózek inwalidzki ze swą matką. Starsza kobieta spadła z wózka i odniosła obrażenia.

Ugodzony nożem został też 30-letni mężczyzna z Obrony Cywilnej. Stanu żadnej z osób rannych nie określa się jako ciężki.

„Miała obłęd w oczach”

Sprawczynię ataku zdołał zatrzymać komendant straży miejskiej z sąsiedniego miasteczka, który będąc prywatnie koło muzeum usłyszał wołania o pomoc. Rzucił rowerem w kierunku uciekającej napastniczki, która też chciała go zaatakować; przy pomocy innych osób obezwładnił ją i odebrał noże.

Kobieta została zatrzymana przez karabinierów. Ustalono, że to 58-letnia Polka Barbara C., która koło Mantui przebywała od niedawna.

– Trzymała dwa rzeźnickie noże i miała obłęd w oczach – powiedział agencji ANSA komendant straży miejskiej Marco Quatti. Dodał, że napastniczka była prawdopodobnie pod wpływem alkoholu.

Według miejscowych służb porządkowych Polka próbowała już wcześniej, w nocy z piątku na sobotę, zaatakować inną osobę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włochy: Nastoletnia turystka brutalnie zgwałcona w jednym z kurortów

Nad włoskim jeziorem Garda doszło do bestialskiej napaści na 17-letnią turystkę z Danii. Dziewczyna przyjechała z rodzicami na wakacje. Została brutalnie pobita i zgwałcona przez czterech napastników. Trzech z nich to imigranci z Afryki, czwarty miał być Włochem.

Nastolatka przebywała wieczorem na dyskotece w pobliżu kempingu. To tam zaczepili ją napastnicy. W klubie dziewczyna ich spławiła, ale gdy wyszła na zewnątrz stała się ofiarą bestialskiej napaści.

Sprawcy dotkliwie ją pobili i zgwałcili. Badania ginekologiczne potwierdziły zeznania 17-latki. Obecnie przebywa ona w szpitalu w Desenzano, do którego trafił krótko po ataku. Włoskie media informują, że trzech napastników pochodziło z Afryki, a czwarty z nich ma być Włochem.
Źródło info i foto: wmeritum.pl