Były burmistrz dzielnicy Włochy zamieszany w aferę reprywatyzacyjną

Były burmistrz stołecznej dzielnicy Włochy, podejrzany o przyjęcie od tureckiego biznesmena 200 tysięcy złotych łapówki, był zamieszany również w aferę reprywatyzacyjną – twierdzi Centralne Biuro Antykorupcyjne. Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, przebywający w areszcie Artur W. ma mieć postawione nowe zarzuty. Śledczy twierdzą, że Artur W. miał wręczyć łapówkę stołecznemu urzędnikowi w zamian za pomoc w reprywatyzacji jednej z nieruchomości w Warszawie.

Jak nieoficjalnie dowiedział się dziennikarz RMF FM, chodzi o kwotę w wysokości 10 tysięcy złotych.

Torba z 200 tysiącami zł wrzucona do samochodu burmistrza przez okno

Były samorządowiec podejrzany jest już o przyjęcie 200 tysięcy złotych łapówki od tureckiego dewelopera inwestującego na terenie warszawskich Włoch: Sabri B. miał dać mu te pieniądze za korzystną decyzję administracyjną ws. warunków zabudowy. Obaj wpadli w ręce agentów CBA na gorącym uczynku pod koniec września.

Kulisy tej akcji ujawnił Krzysztof Zasada. Według jego ustaleń, zarówno burmistrz, jak i deweloper byli od dłuższego czasu obserwowani przez agentów Biura, funkcjonariusze śledzili ich samochody.

Jak relacjonował nasz reporter, torbę z pieniędzmi turecki biznesmen wrzucił przez okno do służbowej skody samorządowca na jednej z warszawskich ulic, po czym panowie się rozjechali. Biznesmen pojechał swoim mercedesem S klasy do restauracji, a samorządowiec do garażu w domu teścia, gdzie starał się ukryć pieniądze. Obu mężczyzn zatrzymały w dwóch miejscach dwie ekipy funkcjonariuszy CBA.

Centralne Biuro Antykorupcyjne podawało wówczas, że samorządowiec został zatrzymany „na gorącym uczynku, tuż po przyjęciu 200 tysięcy złotych”.

Jak poinformował natomiast 30 października rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński, burmistrz Włoch usłyszał „zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w postaci pieniędzy w kwocie 200 tys. zł w związku z pełnieniem funkcji publicznej”.

Zarzuty usłyszał także przedsiębiorca Sabri B.

5 listopada Artur W. został odwołany z funkcji burmistrza dzielnicy Włochy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zwłoki Polaka na placu budowy we Włoszech. To morderstwo?

Ciało polskiego obywatela znaleziono na placu budowy w jednej z włoskich miejscowości. Na razie nieznane są przyczyny jego śmierci, aczkolwiek policja podejrzewa, że mógł paść ofiarą morderstwa. O sprawie informuje polsatnews.pl, powołując się na doniesienia włoskich mediów. Jak podaje lokalna gazeta L’Occhi0 di Salerno, ciało Polaka znaleziono przed kilkoma dniami na placu budowy przy via Amalfitana w miejscowości Pagani (40 km na południowy wschód od Neapolu).

45-latek, który na co dzień mieszkał we Włoszech i był odpowiedzialny za bezpieczeństwo pracowników na obszarze budowy, został znaleziony z raną klatki piersiowej. Nieznane są jednak dokładne przyczyny ani okoliczności jego śmierci.

Policja bierze pod uwagę kilka hipotez. Jedna z nich mówi o tym, że Polak mógł zostać zamordowany i to niekoniecznie tam, gdzie odnaleziono jego ciało. Mogło one zostać podrzucone, aby upozorować wypadek.

Śledczy zatrzymali już dwie osoby, które podejrzewane są o dokonanie zbrodni. Nie wiadomo jednak, co łączyło je z ofiarą. Odpowiedzi na najważniejsze pytania ma dostarczyć sekcja zwłok. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Włochy: Morderstwo 51-letniej Polki w Weronie. Sprawca sam zgłosił się na policję

51-letnia Polka została zamordowana w Weronie. Ciało znalazła lokalna policja w mieszkaniu kobiety. Do zabójstwa przyznał się 41-letni mężczyzna pochodzący z Tunezji. Morderca sam zgłosił się na komendę policji w Genui. Do informacji publicznej lokalne media podały informacje o zabójstwie 51-letniej kobiety z Polski. Ciało kobiety zostało znalezione w jej mieszkaniu na północy Włoch. 51-letnia Polka została zamordowana w Weronie.

Morderca sam zgłosił się na policję

Do zabójstwa przyznał się 41-letni mężczyzna pochodzący z Tunezji. Sam zgłosił się na komendę policji w Genui, gdzie przyznał się do zabójstwa kobiety. Został aresztowany przez lokalną policję. Obecnie trwa wyjaśnianie okoliczności zbrodni. Według pierwszych ustaleń do zabójstwa doszło podczas awantury w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Źródło info i foto: se.pl

Poszukiwane dzieło Gustava Klimta „Portret kobiety” odnalezione po 22 latach

Poszukiwane od 22 lat dzieło Gustava Klimta „Portret kobiety” zostało odnalezione w ogrodowej skrytce w Piacenzy we Włoszech – ogłosiły w piątek władze tego miasta, potwierdzając autentyczność obrazu. Dzieło znaleźli przypadkowo robotnicy podczas prac pod koniec ubiegłego roku.

Gdy sprzątający okoliczny teren robotnicy znaleźli pod koniec zeszłego roku paczkę w czarnej torbie na śmieci, chcieli ją wyrzucić. Zanim to zrobili, zajrzeli do środka. Następnie zawiadomili siły porządkowe o swoim odkryciu. Obrazem zajęli się eksperci, którzy jego stan ocenili jako bardzo dobry. O tym, że znawcy potwierdzili jego autentyczność jako obrazu Gustava Klimta „Portret kobiety”, poinformowała burmistrz Piacenzy Patrizia Barbieri oraz szef wydziału kultury w urzędzie miasta Jonathan Papamarenghi. – To historyczna nowina dla świata kultury i dla Piacenzy – oświadczyli przedstawiciele magistratu.

„Portret kobiety” znaleziony w ogrodowej skrytce

Kradzież dzieła z galerii Ricci Oddi odkryto 22 lutego 1997 roku. Kilka dni wcześniej zaczęto przygotowywać je do gościnnej wystawy w pobliskim pałacu. Sprawę natychmiast zgłoszono służbom. Nigdy nie udało się ustalić, czy obraz wyniesiono przez dach (tak nakazywał myśleć fragment ramy znaleziony przy oknie dachowym), czy przez wejście główne – przypomina włoski dziennik „La Repubblica”.

Nie wiadomo, jak jedno z najbardziej poszukiwanych dzieł na świecie znalazło się w schowku przy murze za metalowymi drzwiczkami w ogrodzie i jak długo tam leżało.

Nie jest też jasne, czy praca Klimta, wyceniana na kilkadziesiąt milionów euro i poszukiwana w całym kraju i za granicą, przez te wszystkie lata leżała ukryta w krzakach kilka metrów od miejsca, w którym zaginęła.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Włochy: Gwałt na Polsce w Rimini. Jest ostateczny wyrok dla Kongijczyka

epa06180864 Congolese refugee Guerlin Butungu (2-L), 20, the fourth suspect in gang rapes at the Italian beach resort, is escorted by Italian police officers from the ‚Questura’ Police station to prison, after his arrest in Rimini, Italy, 03 September 2017. Butungu, who arrived as a refugee to Italy in 2015, was nabbed by police on 02 September and is suspected to have robbed and raped several tourists along with three others – two minor brothers from Morocco and another minor from Nigeria – earlier in Augsut 2017. EPA/MANUEL MIGLIORINI
Dostawca: PAP/EPA.

Gwałt na polskiej turystce we włoskim Rimini. Włoski Sąd Najwyższy utrzymał w czwartek karę 16 lat więzienia dla sprawcy napaści – Kongijczyka Guerlina Butungu. Sąd odrzucił jego odwołanie od wyroku.

Wyrok 16 lat więzienia wobec Guerlina Butungu wydał najpierw sąd pierwszej instancji w Rimini w listopadzie 2017 roku, a w zeszłym roku utrzymał go sąd apelacyjny w Bolonii.

Obrona Butungu złożyła jednak odwołanie, twierdząc, że nie ma dowodów na to, że imigrant uczestniczył w zbiorowym gwałcie na młodej Polce na plaży i w ciężkim pobiciu jej partnera oraz w innych napaściach, w tym w gwałcie i w jego próbie w Rimini przed dwoma laty. Ponadto obrońca wśród powodów zaskarżenia wyroku wskazał to, że sądy nie uznały okoliczności łagodzących, to znaczy faktu, iż Butungu nie był wcześniej karany i ma za sobą „trudną przeszłość” w swoim kraju.

Napaść na Polaków w Rimini 

Do brutalnej napaści na parę młodych turystów z Polski doszło w nocy na plaży w Rimini w sierpniu 2017 roku. Młoda Polka została wielokrotnie zgwałcona, a jej partner ciężko pobity przez 4-osobową bandę, na czele której stał kongijski imigrant Butungu, jedyny pełnoletni w tym gangu i dlatego sądzony osobno.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Włochy: Polka brutalnie pobita przez migrantów

40-letnia Polka została zaatakowana na dworcu w Rimini przez dwóch – jak sama sądzi – migrantów z Afryki Północnej. Mężczyźni chcieli ją zmusić do oddania 20 euro. – Zadali mi dwa lub trzy ciosy w twarz i głowę – mówiła pani Violetta lokalnym mediom. Kobieta zalana krwią zdołała się podnieść z chodnika i uciec.

Do napaści doszło ok. godz. 7, kiedy Polka wyszła z hotelu, w którym nocowała. Do Rimini przyjechała w poszukiwaniu pracy w branży turystycznej, w piątek miała odwiedzić potencjalnych pracodawców.

– Kiedy tylko postawiłam stopę na chodniku, zbliżyli się do mnie dwaj czarnoskórzy chłopcy, myślę, że byli to przybysze z Afryki Północnej, bardzo młodzi, mieli najwyżej dwadzieścia lub dwadzieścia pięć lat – relacjonowała mediom pani Violetta.

„Zadali mi dwa lub trzy ciosy w twarz i głowę”

Najpierw kazali kobiecie oddać im pieniądze. Zastrzegli, że nie chcą drobnych, ale 20, a najlepiej 50 euro. Kiedy odmówiła, jeden z napastników zaczął wyrywać jej torbę. Doszło do szarpaniny. Wówczas została zaatakowana. – Zadali mi dwa lub trzy ciosy w twarz i głowę – opowiadała.

– Bardzo się bałam i czułam silny ból – mówiła 40-latka. Kiedy po serii uderzeń w twarz, upadła na chodnik, rabusie nadal ją atakowali. Znalazła jednak dość siły, by wstać i uciec. Dwaj napastnicy zbiegli.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowe informacje ws. zatrzymania burmistrza warszawskich Włoch

Miał nadwornego fotografa i lamborghini, lubił modne garnitury i włoskie buty. Przyjaźnił się z warszawskimi baronami PO, załatwiał sprawy w różnych dzielnicach Warszawy. Złapany przez CBA – płakał – pisze „Gazeta Wyborcza” o burmistrzu Włoch podejrzanym o przyjęcie 200 tys. zł łapówki.

Taras „wizerunkowy” za 9 tys. zł

Fotel burmistrza Artur W. objął po ostatnich wyborach samorządowych. Już kilka miesięcy po wyborze musiał się tłumaczyć z wydatków na zagospodarowanie tarasu w urzędzie dzielnicy. Na jego polecenie kupiono meble ogrodowe, zamontowano markizy, a w doniczkach posadzono tuje. Koszt urządzenia tarasu sięgnął 9 tys. zł. Prośbę o uzasadnienie takiego wydatku skierował do W. były burmistrz Włoch, obecnie radny dzielnicy – pisze wtorkowa gazeta.

Gazeta podaje, że W. odpowiedział, że podjęte działania umożliwiły wykorzystanie niezagospodarowanego tarasu „pod funkcję reprezentacyjną”. Wyjaśnił, że taras służy „spotkaniom członków zarządu dzielnicy z zaproszonymi gośćmi oraz przedstawicielami instytucji i organizacji”, a pomysł burmistrza „wpłynął na pozytywny wizerunek dzielnicy” – informuje gazeta.

„Nadworny” fotograf za 14 tys. zł

Jeden z radnych w rozmowie z gazetą opowiada też, że „niedługo po tym, gdy został burmistrzem, zatrudnił nadwornego fotografa, który robił mu zdjęcia przy każdej okazji”. Na wszystkich musiał dobrze wyglądać, podobno osobiście je autoryzował – dodaje rozmówca dziennika.

Jak informuje „GW”, dzielnica zawarła z fotografem umowę na wykonanie zdjęć wydarzeń organizowanych przez ratusz i samego urzędu. Zapłaciła za to 14 tys. zł. Burmistrz tłumaczył to potrzebą promocji.

„W urzędzie się nie przepracowywał”

Gazeta przypomina, że kariera polityczna W. zaczęła się w 2011 r., kiedy jako 35-latek został szefem państwowej spółki Naftor. Nie miał wcześniej związków z branżą paliwową, został tam oddelegowany przez Platformę Obywatelską. W radzie nadzorczej spółki siedział wówczas Robert Soszyński, obecny wiceprezydent Warszawy – podaje „GW”.

Dodaje również, że w tym samym 2011 r. W. dostał od partii stanowisko w radzie nadzorczej miejskiej spółki Przedsiębiorstwo Gospodarki Maszynami Budownictwa „Warszawa” (wynajem dźwigów), a w latach 2013-14 był wiceburmistrzem Woli, stamtąd oddelegowano go na Bielany, gdzie odpowiadał za inwestycje.

Nie był konfliktowy, ale w urzędzie się nie przepracowywał. To nie było miejsce, w którym czuł się spełniony. Miał aspiracje, by wrócić na posadę w państwowej spółce. Tam zarabiał więcej, a pieniądze lubił – mówi w rozmowie z gazetą były współpracownik Artura W. z Bielan.

Radni zdecydują dziś, czy odwołać Artura W. z funkcji burmistrza

Dziś odbędzie się sesja rady stołecznych Włoch w sprawie odwołania Artura W. z funkcji burmistrza tej dzielnicy. Wniosek o odwołanie Artura W. złożył w zeszłym tygodniu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Wcześniej Trzaskowski odwołał wszelkie pełnomocnictwa i upoważnienia udzielone burmistrzowi. Zarząd Krajowy PO podjął natomiast decyzję o wykluczeniu samorządowca z partii.

W ubiegłym tygodniu Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało o zatrzymaniu w Warszawie Artura W. Burmistrz Włoch – jak wynika z informacji CBA – został zatrzymany na gorącym uczynku tuż po przyjęciu 200 tysięcy złotych. Według CBA Artur W. wziął pieniądze od przedsiębiorcy budowlanego Sabriego B., a gotówkę próbował ukryć w garażu należącym do rodziny.

CBA podało też, że w zamian za łapówki burmistrz Włoch wydawał korzystne dla dewelopera decyzje administracyjne. Prokurator przedstawił mu zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w postaci pieniędzy w kwocie 200 tys. zł w związku z pełnieniem funkcji publicznej. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił złożenia wyjaśnień. Warszawska prokuratura okręgowa skierowała wniosek o trzymiesięczny areszt wobec Artura W., który w czwartek uwzględnił sąd.

Artur W. zasiada w radzie nadzorczej Przedsiębiorstwa Gospodarki Maszynami Budownictwa. Jak wynika z jego oświadczenia majątkowego, z tego tytułu w 2018 roku osiągnął dochód w wysokości ponad 40 tys. zł.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Burmistrz dzielnicy Włochy usłyszał zarzut. Nie przyznał się do winy

Burmistrz warszawskich Włoch Artur W. usłyszał zarzut przyjęcia łapówki w związku z pełnieniem funkcji publicznej. Podejrzany nie przyznał się zarzucanego mu czynu i odmówił złożenia wyjaśnień – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

Jak mówi prokurator Łapczyński, czynności z udziałem zatrzymanego przez CBA burmistrza oraz dewelopera Sabriego B. zakończyły się we wtorek ok. godz. 21.

Arturowi W. prokurator przedstawił zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w postaci pieniędzy w kwocie 200 tys. zł „w związku z pełnieniem funkcji publicznej Burmistrza Dzielnicy Włochy jako zapłaty za przychylność w załatwianiu decyzji administracyjnych procedowanych w Urzędzie Dzielnicy Włochy dotyczących warunków zabudowy nieruchomości położonych w Warszawie przy ul. Łopuszańskiej”.

Prokurator poinformował, że podejrzany nie przyznał się zarzucanego mu czynu i odmówił złożenia wyjaśnień.

Z kolei byłemu właścicielowi Pogoni Szczecin Sabriemu B. prokurator przedstawił zarzut udzielenia korzyści majątkowej – w postaci pieniędzy w kwocie 200 tys. zł – Arturowi W. – W zamian za przychylność burmistrza w załatwianiu decyzji administracyjnych procedowanych w Urzędzie Dzielnicy Włochy dotyczących warunków zabudowy nieruchomości położonych w Warszawie przy ul. Łopuszańskiej – powiedział prokurator.

Jak dodał, w tym przypadku podejrzany nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił złożenia wyjaśnień.
Źródło info i foto: TVP.info

Agenci CBA zatrzymali burmistrza warszawskich Włoch Artura W.

Agenci warszawskiej delegatury CBA zatrzymali burmistrza stołecznej dzielnicy Włochy Artura W. Urzędnik przyjął 200 tys. zł łapówki, w zamian wydawał decyzje dotyczące warunków zabudowy. Pieniądze wręczył mu znany warszawski deweloper. Jak ustalił nieoficjalnie portal tvp.info, to Sabri B., były właściciel Pogoni Szczecin.

Fakt zatrzymania potwierdził w rozmowie z portalem tvp.info rzecznik CBA Temistokles Brodowski. Jak powiedział, zatrzymania dokonano na gorącym uczynku, chwilę po przyjęciu 200 tys. zł łapówki.

– Pieniądze wziął od znanego dewelopera i jednocześnie przedsiębiorcy budowlanego. Włodarz dzielnicy próbował ukryć gotówkę w garażu należącym do rodziny – informuje rzecznik.

Dodaje, że burmistrz w zamian za łapówki wydawał decyzje administracyjne, korzystne dla dewelopera, dotyczące warunków zabudowy.

– Podejmował się także załatwiania podobnych decyzji w innych, warszawskich urzędach. Z ustaleń śledztwa wynika, że była to już najprawdopodobniej kolejna transza przyjęta przez urzędnika – mówi Brodowski.

Agenci przeszukali gabinet burmistrza i siedziby firm należące do biznesmena. Tam zabezpieczono dokumentację, nośniki danych i kopie binarne, które będą stanowić dowody w sprawie. Mężczyźni trafili do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, tam usłyszą zarzuty karne.
Źródło info i foto: TVP.info

Przemyt paliwa z Polski do Włoch. Zatrzymano 10 osób

Dwóch Polaków, siedmiu Włochów i jednego Rumuna aresztował włoska policja z Trydentu, która rozpracowała przemytników paliwa. Grupa szmuglowała paliwo z Polski do Włoch. W akcji o kryptonimie „Gasoline” („Benzyna”) zarekwirowano wiele pojazdów i cennych przedmiotów, a także willę.

Włoska policja po aresztowaniu członków grupy przemytników dokonała przeszukań w wielu domów i mieszkań. W ramach przeprowadzonej we wtorek akcji zarekwirowano m.in. 2 motocykle, 5 ciężarówek, jeden kamper, 7 samochodów, 3 przyczepy, 83 tysiące litrów paliwa, a także 55 tysięcy euro w gotówce, 18 zegarków marki Rolex, złotą biżuterię i inne przedmioty pochodzące z przemytu. Służby zajęły również nielegalnie wybudowaną willę.

Zaczęło się od kontroli polskiej przyczepy

Całe śledztwo rozpoczęło się od kontroli ciężarówkę z naczepą na polskich tablicach rejestracyjnych, którą przewożoną puste zbiorniki. Osoby jadące ciężarówką przedstawiły dokumenty, z których wynikało, że przewożą samar – miał trafić na Maltę. Okazało się, że dokumenty były podrobione a dwaj Polacy w wieku 31 i 35 lat byli pośrednikami przewożącymi paliwo do Włoch. Składowano je czasowo w Latinie, a następnie rozwożone do innych punktów sprzedaży.

Za organizacją całego procederu stał mieszkający w Latinie Kalabryjczyk, kierownik firmy zajmującej się dystrybucją paliwa. Śledczy ustalili, że od września 2018 r. do maja 2019 r. przemytnicy uniknęli opłacenia podatku w wysokości około miliona euro.
Źródło info i foto: polsatnews.pl