Skazany w Rosji obywatel Ukrainy Stanisław Kłych zostanie przeniesiony do szpitala psychiatrycznego​

Skazany w Rosji na 20 lat więzienia obywatel Ukrainy Stanisław Kłych został najprawdopodobniej przeniesiony do szpitala psychiatrycznego – poinformowała w sobotę w ukraińskich mediach rosyjska obrończyni praw człowieka Tatiana Szczur. Według jej relacji adwokat Roman Kaczanow, który widział się z Kłychem 26 czerwca, przekazał jej, iż jego klient jest w bardzo złym stanie psychicznym.

– Pracownicy więzienia powiedzieli (adwokatowi), że zostanie przeniesiony do szpitala obwodowego w Magnitogorsku. Następnego dnia dzwoniła do niego mama i w więzieniu powiedziano jej, że już go tam nie ma – oświadczyła Szczur.

Wyrok

Kłych został skazany w maju 2016 roku na 20 lat kolonii karnej. Obywatel Ukrainy był oskarżony o to, że należąc do nacjonalistycznej organizacji Ukraińskie Zgromadzenie Narodowe-Ukraińska Narodowa Samoobrona (UNA-UNSO) walczył przeciw siłom rosyjskim podczas pierwszej wojny w Czeczenii w latach 1994-1995. Kłych został zatrzymany na terytorium Rosji w 2014 roku. Współoskarżonym w jego procesie był inny obywatel Ukrainy, Mykoła Karpiuk, skazany na 22,5 roku kolonii karnej. Kłych i Karpiuk złożyli obciążające ich zeznania, które – jak twierdzili – wymuszono na nich torturami.

W piątek ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denysowa oświadczyła, że władze Rosji utajniają informacje o stanie zdrowia przetrzymywanych tam Ukraińców. Podkreśliła, że nie mają do nich dostępu nawet niezależne organizacje humanitarne wraz z Czerwonym Krzyżem.

Ukraińscy więźniowie

W rosyjskich aresztach i więzieniach znajduje się około 70 Ukraińców, skazanych m.in. za terroryzm i szpiegostwo. Najbardziej znanym wśród nich jest Ołeh Sencow, reżyser filmowy, który został aresztowany w roku 2014 po aneksji Krymu przez Rosję. Pochodzący z Krymu artysta został skazany na 20 lat kolonii karnej. Organizacje broniące praw człowieka, w tym Amnesty International, uważają, że wyrok zapadł pod sfingowanymi zarzutami planowania działalności terrorystycznej. Sencow od 14 maja prowadzi głodówkę, domagając się uwolnienia z rosyjskich więzień wszystkich swoich rodaków.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Meksyk: Kolejne ofiary wojny gangów narkotykowych. Znaleziono 9 ciał

Ciała dziewięciu mężczyzn znaleziono w porzuconej furgonetce na południu Meksyku. Jak poinformowała lokalna prokuratura, mężczyźni zostali uprowadzeni w czwartek w mieście Tixtla w stanie Guerrero. To prawdopodobnie kolejne ofiary wojny gangów. Furgonetkę odkryto w sobotę około godziny 9 rano czasu lokalnego na poboczu autostrady między stolicą stanu, Chilpancingo, a miastem Tixtla. Była ona zarejestrowana na jedną z ofiar. Śledczy podejrzewają, iż mężczyźni używali pojazdu do sprzedaży nielegalnie pozyskanych produktów żywnościowych.

Jak podało biuro stanowego prokuratora generalnego, podejrzewa się, że ofiary zostały uprowadzone. Ich zaginięcie zgłoszono w piątek wieczorem. Guerrero to jeden z najniebezpieczniejszych regionów w Meksyku, z jednym z najwyższych w tym kraju wskaźników zabójstw. Od wielu lat stan ten jest areną krwawych walk między grupami przestępczymi o kontrolę nad handlem narkotykami, przede wszystkim heroiną.

Tragiczny rekord

Według oficjalnych danych, w 2017 roku w Meksyku odnotowano ponad 29 tysięcy zabójstw – najwięcej od dwóch dekad. Wojna władz Meksyku z kartelami narkotykowymi i schwytanie ważnych bossów doprowadziły do tego, że gangi podzieliły się na mniejsze i bardziej brutalne komórki. Prezydent Meksyku Enrique Pena Nieto jest coraz mocniej krytykowany za nieskuteczne działania podejmowane w obliczu rosnącej przestępczości.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sarajewo: Zbrodniarka wojenna Azra Baszić skazana na 14 lat więzienia

Na 14 lat więzienia za zbrodnie wojenne skazał w środę sąd w Sarajewie Chorwatkę Azrę Baszić, znaną jako „pani życia i śmierci”. To najwyższy wymiar kary dla kobiety za zbrodnie wojenne popełnione podczas wojny w Bośni i Hercegowinie z lat 90. sędzia Sead Djikić zauważył, że popełniając zbrodnie oskarżona wykazywała się „szczególnym okrucieństwem”.

Pod koniec 2016 roku Stany Zjednoczone przekazały władzom BiH Baszić, która obecnie ma 58 lat. Kobieta wyemigrowała do USA po wojnie z lat 1992-1995, w wyniku której zginęło co najmniej 100 tys. osób. Przez prawie 20 lat żyła w USA, gdzie posługiwała się innym imieniem. Jej znajomi twierdzili, że ma „wielkie serce” i nazywali ją „bardzo miłą panią”.

Została zatrzymana w 2011 roku na wniosek bośniackiego wymiaru sprawiedliwości. Jej proces rozpoczął się w styczniu 2017 roku, a w środę uznano ją za winną zbrodni na serbskich cywilach przetrzymywanych przez siły chorwackie w kwietniu 1992 roku w mieście Derventa na północy kraju.

Ogłaszając wyrok sędzia Sead Djikić zauważył, że popełniając zbrodnie oskarżona wykazywała się „szczególnym okrucieństwem”. Przypomniał, że Baszić zabiła jednego z Serbów, wbijając mu nóż w szyję, gdy ten klęczał i był trzymany przez dwóch więźniów. Ponadto sama lub z innymi bojownikami torturowała kilkunastu osadzonych. Przez niektórych świadków była opisywana jako „pani życia i śmierci”.

Baszić jest jedną z kilkunastu kobiet oskarżonych o zbrodnie popełnione podczas bośniackiego konfliktu lub skazanych za nie. Obecnie toczą się śledztwa w sprawie ok. 20 pozostałych kobiet. Wyroki za zbrodnie wojenne usłyszało kilkuset mężczyzn.

Najbardziej znaną zbrodniarką wojenną z byłej Jugosławii jest była prezydent Serbów bośniackich, obecnie 87-letnia Biljana Plavszić. To jedyna kobieta skazana za zbrodnie wojenne przez oenzetowski trybunał w Hadze do spraw zbrodni wojennych w byłej Jugosławii. W 2003 roku, po przyznaniu się do winy, Plavszić otrzymała wyrok 11 lat więzienia. Po odbyciu dwóch trzecich kary w więzieniu w Szwecji, wróciła w 2009 roku do Belgradu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Donald Trump chce zwiększyć liczbę amerykańskich żołnierzy w Afganistanie

Prezydent Donald Trump w przemówieniu do narodu, w poniedziałek wieczorem czasu miejscowego, przedstawił nową, opartą na „pryncypialnym realizmie” strategię zakończenia trwającej od 16 lat wojny w Afganistanie.

– Podzielam rozgoryczenie wielu Amerykanów. Podzielam frustrację wielu Amerykanów z powodu polityki zagranicznej, która pochłonęła zbyt wiele czasu, energii, pieniędzy i – przede wszystkim istnień ludzkich – w próbie odbudowy państw na nasze własne podobieństwo, zamiast zabiegać o inne cele, a przede wszystkim o nasze własne interesy bezpieczeństwa – powiedział Trump, występując w bazie wojsk amerykańskich Fort Myers w Arlington w stanie Wirginia, na przedmieściach Waszyngtonu.

Nowa strategia przewiduje nieznaczne zwiększenie liczebności sił amerykańskich stacjonujących w Afganistanie. Prezydent w swoim wystąpieniu nie podał żadnych konkretnych danych dotyczących zwiększenia liczebności amerykańskiego kontyngentu militarnego w Afganistanie, jednak przedstawiciele Pentagonu, którzy omówili wystąpienie z dziennikarzami zapowiedzieli, że nowa strategia, przewiduje wysłanie do Afganistanu dodatkowo nie więcej niż 4 tys. żołnierzy amerykańskich.

Donald Trump podkreślił, że „nowa strategia nie jest oparta na sztucznych terminach (wycofania wojsk USA amerykańskich) i na zarządzaniu siłami amerykańskimi z Waszyngtonu, ale na ocenie sytuacji przez dowódców wojskowych na miejscu, w Afganistanie.” Prezydent przyznał, że w po objęciu urzędu „w pierwszym odruchu chciał wycofać siły amerykańskie z Afganistanu”.

Zmienił decyzję

Trump, który podczas kampanii wyborczej krytykował swoich poprzedników – George’a Busha i Baracka Obamę – za przewlekłe bezskuteczne zaangażowanie w Afganistanie, powiedział, że zmienił decyzję, ponieważ doszedł do wniosku, że zagrożenia, z jakimi USA mają do czynienia w Afganistanie i w regionie, są olbrzymie. Wycofanie sił amerykańskich z tego regionu – wyjaśnił Donald Trump w poniedziałek – „stworzyłoby próżnię, którą natychmiast wypełniliby terroryści z Al-Kaidy i Państwa Islamskiego.

Obecnie w Afganistanie stacjonuje ok. 8,4 tys. żołnierzy amerykańskich.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Meksyk: Wojny karteli narkotykowych zbierają śmiertelne żniwo

Co najmniej 35 osób zginęło w weekend w Meksyku w związku z wojnami karteli narkotykowych. Morderstw nie było tak wiele od 2011 roku. Tylko w marcu życie straciło 2020 osób. Gangi walczą o kontrolę nad uprawami maku lekarskiego, z którego uzyskuje się heroinę.

12 osób zostało zamordowanych w stanie Sinaola na zachodzie kraju. To tam, jak podają lokalne władze, zaczęła się walka o wpływy po tym, jak został aresztowany Joaquin Guzman znany pod pseudonimem „El Chapo”. – Zachodnie stany, a szczególnie stan Guerrero, są sceną najbrutalniejszej przemocy w Meksyku, bo kartele narkotykowe walczą tam o kontrolę nad uprawami maku lekarskiego, z którego uzyskuje się heroinę. Do wzrostu przestępczości narkotykowej w Meksyku przyczynił się zwiększony popyt na heroinę w sąsiednich Stanach Zjednoczonych – podaje Reuters.

Zachodnie stany słyną z brutalności
Prokurator z zachodniego stanu Michoacan opisywał, jak na głównej ulicy jednej z wsi znaleziono ciała ośmiu członków lokalnego gangu. Dziewiąte ciało zostało znalezione w pobliskich górach.

Wojna o wpływy
Władze Meksyku donoszą, że aktualny poziom przestępczości jest najwyższy od czerwca 2011 roku. Tylko w marcu odnotowano tam 2020 morderstw. Jest to jeden z głównych powodów spadku poparcia dla prezydenta Enrique Pena Nieto.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wojna gangów w Sztokholmie. Policja apeluje do władz o wsparcie

Na przedmieściach Sztokholmu trwa 12 konfliktów między różnymi grupami przestępczymi. W tym roku w wyniku porachunków, głównie na tle narkotykowym, zginęło osiem osób – podała w czwartek szwedzka policja, apelując do władz o wsparcie. – Jeśli nie otrzymamy kolejnych środków, nie będziemy w stanie kontrolować tych zdarzeń – mówił na konferencji Gunnar Appelgren ze sztokholmskiej policji.

W środę wieczorem w zamieszkanej w większości przez imigrantów dzielnicy Kista nieznani sprawcy z bliskiej odległości postrzelili śmiertelnie w głowę przywódcę gangu Lwy oraz jego kompana. Policja podejrzewa, że dokonali tego członkowie gangu Bractwo rywalizującego o wpływy na lokalnym rynku handlu narkotykami. We wtorek na przedmieściach Sztokholmu zamordowano jeszcze trzy osoby. Prawdopodobnie to także było rezultatem porachunków grup przestępczych.

Sztokholmska policja poinformowała, że prowadzi obecnie 47 śledztw w sprawie morderstw oraz 57 w związku z usiłowaniem zabójstwa. W tym roku w stolicy Szwecji doszło do 17 strzelanin, w wyniku których osiem osób zginęło, a 14 zostało rannych. Grupy przestępcze podejrzewane są o udział w 436 wymuszeniach oraz porwaniach.

„Rząd pracuje nad zaostrzeniem kar”

Według Appelgrena duża skala morderstw w Sztokholmie związana jest ze względnie łatwym dostępem do broni. W ostatnim czasie w południowej części miasta zarekwirowano 17 sztuk broni maszynowej typu kałasznikow.

W ubiegłym roku sztokholmska policja zaapelowała do władz o utworzenie 300 dodatkowych etatów w najbardziej zagrożonych przestępstwami rejonach miasta. Zaliczono do nich dzielnice zamieszkiwane głównie przez imigrantów: Rinkeby, Tensta, Husby, Ronna, Geneta, Lina oraz Botkyrka.

Premier Szwecji Stefan Loefven, komentując w środę podwójne morderstwo w Kista, powiedział, że „rząd pracuje nad zaostrzeniem kar, zmniejszeniem dostępności do broni oraz dodatkowym wsparciem policji”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA twierdzi, że jeden z przywódców Państwa Islamskiego mógł zginąć w nalocie

Rzecznik Departamentu Obrony USA potwierdził, że w czasie nalotu Abu Omar al-Sziszani przebywał w mieście al-Szadadi i że był on celem tego ataku. Na razie jednak nie ma pewności, czy Sziszani rzeczywiście zginął. „Próbujemy to ustalić” – stwierdził Peter Cook.

– Jego śmierć osłabiłaby rekrutację nowych bojowników, zwłaszcza na Kaukazie – powiedział rzecznik Pentagonu.

Reuters poinformował, że Stany Zjednoczone wyznaczyły nagrodę w wysokości do 5 milionów dolarów za informacje o Sziszanim, znanym także jako Omar Czeczen. Według informatorów Reutersa Sziszani sprawował w Państwie Islamskim „de facto” funkcję ministra wojny.
Żródło info i foto: wp.pl

Bośnia: atak na posterunek policji

Uzbrojony mężczyzna z okrzykiem Allahu Akbar zaatakował w poniedziałek posterunek policji w Zvorniku we wschodniej Bośni, zabijając policjanta i raniąc dwóch innych. W wyniku strzelaniny został zabity.
– Zamachowiec wtargnął wieczorem na posterunek i zaczął strzelać do policjantów. Jeden z nich zginął, a dwóch zostało rannych – powiedziała rzeczniczka policji Aleksanda Szimojlović, dodając, że napastnik został zabity.

Czystki w trakcie wojny

Zvornik to miasto leżące w Republice Serbskiej we wschodniej części Bośni przy granicy z Serbią. W czasie wojny w latach 1992-1995 w ramach czystek etnicznych z miasta wyrzucono bądź zabito prawie wszystkich Muzułmanów. Po wojnie wróciło do miasta jedynie ich kilka tysięcy. Minister bezpieczeństwa Bośni i Hercegowiny Dragan Mektić potwierdził, że napastnik miał broń automatyczną i zginął podczas wymiany ognia z policjantami.

Rząd Republiki Serbskiej wchodzącej w skład BiH zbierze się na nadzwyczajnej sesji. Prezydent Republiki Milorad Dodik powiedział w telewizji, że zamachowiec mógł być przez kogoś inspirowany, chociaż zaatakował posterunek sam. Miejscowy szef policji Dragan Lukac zaapelował do obywateli o pomoc.

Walczyć przeciwko nim

– Będziemy walczyć przeciwko nim i nigdy im nie przebaczymy, lecz policja nie może tego dokonać sama. Potrzebujemy wsparcia obywateli – powiedział Lukac, nie precyzując kogo ma na myśli mówiąc o „nich”. Imam meczetu w Zvorniku Mustafa Muharemović potępił atak na policję.

Na mocy porozumienia z Dayton, które w 1995 roku zakończyło trzyletni krwawy konflikt zbrojny w Bośni, państwo to współtworzą trzy faktycznie niezależne jednostki terytorialne. Są to Federacja Muzułmańsko-Chorwacka, nieco ustępująca jej pod względem powierzchni Republika Serbska i etnicznie mieszany niewielki okręg wokół miasta Brczko, podległy rządowi centralnemu.
Żródło info i foto: tvn24.pl

14-latek z Norwegii walczy przeciw Państwu Islamskiemu

Obywatele Norwegii, 14-letni chłopiec wraz ze swym ojcem, walczą w Iraku z bronią w ręku przeciwko Państwu Islamskiemu. Norweskie media informują, że chłopiec po przyjeździe do Iraku przeszedł szkolenie wojskowe i uczestniczył już w kilku zbrojnych akcjach. Norwegowie walczą w szeregach jednej z największych szyickich formacji występującej przeciwko sunnickiemu IS. Jak wyjaśnił ojciec chłopca, obaj pojechali z Norwegii najpierw do Syrii, a później do Iraku. Odpowiedzieli na wezwanie jednego z szyickich przywódców religijnych. Są przekonani, że biorą udział w świętej wojnie – dżihadzie.

Uczynił z nieletniego żołnierza

Przed wyjazdem chłopiec miał otrzymać zwolnienie z norweskiej szkoły pod pretekstem odwiedzenia rodziny na Bliskim Wschodzie. Informacja ta zaskoczyła władze. Sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Jöran Kallmyr oświadczył, że jest to sprawa, którą musi zająć się wymiar sprawiedliwości. Ojciec chłopca może odpowiadać za świadome wywiezienie dziecka do niebezpiecznej strefy objętej wojną i współudział w uczynieniu z syna nieletniego żołnierza.
Żródło info i foto: wp.pl

Specjalna jednostka do walki z terrorystami na Facebooku

W brytyjskiej armii zostanie utworzona 77. Brygada, której zadaniem będzie tzw. wojna psychologiczna, przede wszystkim za pośrednictwem internetowych mediów społecznościowych. Rekrutacja rozpocznie się wiosną. Powołanie 77. Brygady tłumaczone jest wymogami współczesnej wojny, w tym przede wszystkim konfliktów asymetrycznych. Ma ona być odpowiedzią na strategie stosowane m.in. przez bojowników Państwa Islamskiego wykorzystujących internet, a przede wszystkim serwisy społecznościowe, do komunikacji oraz rekrutacji nowych członków. Rekrutacja do nowej brytyjskiej jednostki rozpocznie się wiosną i obejmie zarówno żołnierzy w służbie czynnej, jak i rezerwistów. Do działań jednostki angażowane będą też osoby cywilne. Na razie jednak nie wiadomo, na jakich warunkach. Oprócz aktywności w mediach społecznościowych zadaniem jednostki ma być również współpraca z mediami oraz mieszkańcami rejonów, w których operować będą liniowe jednostki brytyjskiej armii.

Przy rekrutacji szczególne znaczenie mają mieć walory psychologiczne, znajomość mediów społecznościowych oraz doświadczenie dziennikarskie. Nowa jednostka ma formalnie powstać w kwietniu. Powołana 77. Brygada, która stacjonować będzie w Hermitage w hrabstwie Berkshire, ma liczyć około 1,5-2 tys. żołnierzy. Odwołuje się bezpośrednio do tradycji 77. Brygady Piechoty z czasów II wojny światowej, tzw. chinditów. Oddział ten, utworzony w Indiach w 1942 roku, prowadził działania głęboko na tyłach wojsk japońskich w Birmie, odnosząc duże sukcesy, m.in. sabotując łączność japońskiej armii, ale jednocześnie okupując to wysokimi stratami własnymi. Nowa brygada będzie nosić takie samo godło jak jednostka z czasów II wojny światowej.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl