Posts Tagged “wojskowy”

Policja zatrzymała pułkownika Wojska Polskiego w poniedziałek. Dzisiaj został zdjęty ze stanowiska i przeniesiony do rezerwy. O sprawie poinformowało RMF FM, które nieoficjalnie ustaliło, że pułkownik z Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Elblągu umówił się na spotkanie z 14-letnią dziewczynką.

Jednak na miejscu czekali na niego policjanci i łowca pedofilów, który zaaranżował spotkanie. Wojskowy został przeniesiony do rezerwy kadrowej.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Kierowca samochodu, który w czwartek wjechał w grupę ludzi na Times Square w Nowym Jorku, w chwili wypadku mógł być pod wpływem narkotyków – przekazała telewizja CBS, powołując się na informacje uzyskane od prokuratury. W wypadku zginęła 18-letnia kobieta, 22 osoby zostały ranne. Według CBS sprawca wypadku, 26-letni były wojskowy Richard Rojas mógł zażyć substancję o nazwie “K2″ lub “Spice”, czyli tak zwaną syntetyczną marihuanę.

Wcześniej w czwartek policja poinformowała, że Rojasa poddano badaniom na obecność alkoholu we krwi. Według wstępnych ustaleń śledczych mężczyzna nie miał związków z terrorystami. Jak powiedział burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, na razie nic nie wskazuje na to, aby mogło chodzić o akt terroru.

Wtargnął na chodnik

Samochód kierowany przez 26-latka w czwartek około południa czasu lokalnego (godz. 18 w Polsce) wtargnął na chodnik i według relacji świadków zatrzymał się dopiero, gdy uderzył w latarnię i bariery blokujące dostęp do chodnika. W wypadku zginęła 18-letnia kobieta, a rany odniosły 22 osoby. Stan czterech z nich lekarze wciąż określają jako zagrażający życiu. Times Square jest nowojorską atrakcją turystyczną. Codziennie przechodzą tamtędy setki tysięcy ludzi. Specjalne bariery mają chronić pieszych, ale nie są one jeszcze szczelne i w wielu miejscach samochody mogą nadal wjechać na chodniki lub skwery.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Piotr C. z Puław usłyszał cztery prokuratorskie zarzuty i odpowie przed sądem wojskowym za szpiegostwo na rzecz Rosji. Porucznik rezerwy miał zbierać niejawne dane i udostępniać je zagranicznym służbom. Sam oskarżony nie tyle nie przyznaje się do popełnienia czynu, co w ogóle się nie odzywa.

To, że Piotr C. jest poczytalny, już wiadomo. – Zapytany, czy przyznaje się do winy, nie wypowiedział żadnego słowa – wytłumaczył rzecznik warszawskiej prokuratury Michał Dziekański i dodał, że w związku z tym śledczy zarządzili badanie psychiatryczne mężczyzny.

- Okazało się jednak, że jest poczytalny i może odpowiadać przed sądem. Grozi mu 10 lat więzienia – stwierdził Dziekański. Byłemu oficerowi zarzucono, że gromadził niejawne dokumenty w formie papierowej i elektronicznej w celu udzielenia ich obcemu wywiadowi, niezgodnie z przepisami przechowywał je poza kancelarią, samowolnie zabrał z jednostki wojskowej amunicję i nielegalnie ją posiadał. Akt oskarżenia sformułowano kilka dni temu.

wp
Wystawiono za nim list gończy

Piotr C. skończył słynną Szkołę Orląt w Dęblinie i do 2011 r. służył w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego, który po katastrofie smoleńskiej był wygaszany. Informatorzy “Gazety Wyborczej” podkreślali w 2015 r., że działalność oficera nie miała żadnego związku z katastrofą smoleńską. Porucznika przeniesiono do rezerwy, a latem 2016 r. rozesłano za nim list gończy. Mężczyznę odnaleziono w grudniu w wiosce pod Kazimierzem Dolnym, gdzie został zatrzymany przez SKW .

Według mediów w tej sprawie doszło do zatargu między SKW a prokuraturą dotyczącego skali zarzutów; SKW chciała zarzutu szpiegostwa, a prokuratura wojskowa – uznania działań oficera za przestępstwo mniejszej wagi, związane z niedopełnienie obowiązków dotyczących materiałów niejawnych.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Ostatnimi laty prezydent wszędzie widzi spiski – knują przeciw niemu Europejczycy, Amerykanie, Żydzi, imperialiści, międzynarodówka terrorystyczna, a przede wszystkim nienazwane wprost “ciemne siły”. Spokojny piątkowy wieczór. Nagle nad Stambułem zaczynają latać helikoptery i wojskowe samoloty, słychać strzały. Armia blokuje mosty na Bosforze łączące europejską z azjatycką częścią miasta.

Premier Turcji Binali Yildirim ogłasza w telewizji: “To wojskowy zamach stanu. Nigdy się nie poddamy. Turcy, wyjdźcie na ulice bronić demokracji”.

Puczyści w czołgach i transporterach opancerzonych wjeżdżają na teren międzynarodowego portu lotniczego im. Atatürka. Wchodzą do państwowej telewizji TRT, gdzie każą spikerce odczytać oświadczenie, że przejmują całkowicie władzę w kraju i powołują Radę Pokoju, by ratować porządek demokratyczny i prawa człowieka.

Telewizja CNN Turk nadaje apel prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, który łącząc się przez komunikator w telefonie komórkowym, wzywa Turków do wyjścia na ulicę.

Erdogana nie ma w Ankarze, spędza wakacje w nadmorskim kurorcie Marmaris. Na wieść o zamachu szybko wsiada do samolotu. Słychać plotki, że poprosił o azyl w Niemczech, że zmierza do Londynu, że jest w Teheranie.

Na ulice Ankary i Stambułu zaczynają wychodzić tysiące ludzi zwołujących się przez media społecznościowe. Zachęcają do tego też imamowie w meczetach i policjanci w radiowozach. Zdecydowana większość demonstrantów staje w obronie rządu, ale są też grupy popierające pucz.

Szybko okazuje się, że tylko część armii się zbuntowała. Dochodzi do strzelanin i walk o kluczowe miejsca: parlament, kwatery wywiadu i policji, rezydencję premiera. Agencje podają, że F-16 zestrzelił helikopter puczystów. W budynek parlamentu uderza bomba. W sztabie generalnym rebelianci biorą zakładników, w tym szefa sztabu gen. Hulusiego Akara.

W sobotę rano samolot z Erdoganem na pokładzie ląduje na lotnisku w Stambule. Witają go tłumy. Koło południa ostatni spiskowcy opuszczają bazę wojskową w Ankarze i składają broń. Tymczasowy dowódca tureckiej armii generał Umit Dundar ogłasza, że próba zamachu stanu zakończyła się niepowodzeniem. Kosztowała życie co najmniej 265 osób.

Powtórka po pół wieku

Próbując zrozumieć, co się wydarzyło, cofnijmy się o 56 lat. Partia Demokratyczna, która doszła do władzy w pierwszych w Turcji uczciwych wyborach, dokonała wielkich postępów w modernizacji kraju i doprowadziła do zbliżenia z Zachodem, ale przez 10 lat u władzy zraziła do siebie dużą część społeczeństwa. Postępująca islamizacja, alienacja wielkomiejskiej inteligencji, biurokracji i korpusu oficerskiego oraz pogorszenie sytuacji gospodarczej owocowały antyrządowymi demonstracjami. Premier Adnan Menderes uciekał się do coraz bardziej autorytarnych metod i w końcu 27 kwietnia 1960 r. wprowadził stan wyjątkowy. Studenci wyszli na ulice, polała się krew. Miesiąc później grupa wojskowych obaliła rząd, Menderesa skazano na śmierć za łamanie konstytucji.

Dość podobna to historia do 14-letnich już rządów Erdogana i jego Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). Zresztą Erdogan zwykł wychwalać Menderesa jako wielkiego lidera, który utracił władzę i życie w rezultacie wielkiego spisku. I nagle o mało nie skończył tak jak on. Puczyści z pewnością mieli w pamięci rok 1960.

Wprawdzie zachodnie rządy w pierwszym, całkiem naturalnym odruchu potępiły pucz, ale gdyby się powiódł, wszyscy prędzej niż później doszliby do porozumienia z rządem wojskowym – tak jak stało się w Egipcie, gdzie armia w 2013 r. obaliła demokratycznie wybranego prezydenta islamistę Mohameda Mursiego. Ani Erdogan, ani Mursi nie byli ulubieńcami Zachodu.

W czarnym scenariuszu mogłoby w Turcji dojść do wojny domowej. Z drugiej strony warto wiedzieć, że puczyści z 1960 r. uchwalili najbardziej postępową konstytucję w historii Turcji. Ci z 2016 r. zapewne szybciej przekazaliby przynajmniej nominalną władzę cywilom – tak jak w Egipcie, bo nie ma dziś na świecie klimatu dla rządów junt.

Tyle teoria. W praktyce ten pucz nie miał prawa się udać. Wygląda na to, że zaangażowało się weń góra parę tysięcy żołnierzy. W bananowych republikach zdarzały się udane zamachy nawet kilkudziesięcioosobowe, ale Turcja liczy 80 mln mieszkańców i ma 600-tysięczną armię. Rebelianci nie zdołali pojmać prezydenta, nie uciszyli sieci komórkowych ani internetu, co pozwoliło zwołać się obrońcom prezydenta. Nie byli zdecydowani na większy przelew krwi, gdy napotkali opór ze strony zwykłych ludzi. Nie docenili skali poparcia dla człowieka, który wprawdzie przez wielu jest znienawidzony, ale od 2002 r. bez przesadnych manipulacji wygrywa wszystkie wybory.

Wojskowa interwencja w polityce to w Turcji normalka

O co spiskowcom chodziło? Tłumaczyli, że bronią demokracji i praw człowieka, coraz mocniej poniewieranych przez Erdogana. Można – znów teoretycznie – w to uwierzyć. Coraz bardziej autorytarne rządy i choleryczne usposobienie Erdogana sprawiły, że Turcja popadła w międzynarodową izolację, skonfliktowała się z Europą i Waszyngtonem, była oskarżana o wspieranie dżihadyzmu, ściągnęła na siebie islamski i kurdyjski terroryzm. Gospodarka coraz bardziej kuleje, społeczność międzynarodowa oskarża Ankarę o zamordyzm, łamanie praw człowieka, demokracji i swobody mediów, tymczasem naczelnym, obsesyjnym celem wodza państwa jest wprowadzenie systemu prezydenckiego, co da mu nieograniczoną władzę. Być może spiskowcy uważali, że to ostatnia chwila, żeby temu zapobiec.

Interwencje armii są wpisane w turecką kulturę polityczną, w historii Republiki Tureckiej było ich co najmniej cztery. Przez dekady nad każdym cywilnym rządem wisiał miecz Najwyższej Rady Wojskowej gotowej interweniować pod pretekstem obrony świeckości republiki albo ocalenia kraju przed nieudolnością rządzących, terroryzmem czy komunizmem. Armia miała społeczne przyzwolenie, bo politycy byli niepopularni. Dopiero Erdogan, jak się zdawało, spacyfikował generałów. Pod pretekstem odkrycia megaspisku kazał aresztować jedną czwartą korpusu oficerskiego, na stanowiska dowódcze mianował swoich ludzi. W 2010 r. w referendum Turcy przyjęli poprawki konstytucyjne znoszące kuratelę generałów i sędziów nad władzą pochodzącą z wyboru.

A jednak w ostatnich miesiącach wojskowi mogli czuć, że najgorsze minęło. Sąd apelacyjny unieważnił wyroki skazujące oficerów w rzekomej aferze spiskowej, armia dostała wolną rękę w rozprawie z Kurdami i immunitet, czyli licencję na zabijanie podczas operacji militarnych. Generałom musiało ulżyć, gdy Erdogan zaczął się skłaniać ku bardziej realistycznej polityce w konflikcie syryjskim (pojawiły się nawet spekulacje, że pogodzi się ze swym arcywrogiem Asadem) i gdy znormalizował stosunki z Rosją i Izraelem.

Wyjąwszy pobudki idealistyczne oraz samobójcze, trudno się domyślić, co kierowało frakcją, która postanowiła się zbuntować bez zapewnienia sobie szerokiego poparcia w szeregach i kadrze wojska oraz w społeczeństwie. Nawet partie opozycyjne natychmiast potępiły pucz.

A może to Erdogan zamachnął się sam na siebie?

Erdogan jest podwójnie wygrany. Nie tylko utrzymał się u władzy, ale także dostał w prezencie wolną rękę do ostatecznej rozprawy z oponentami. Ostatnimi laty prezydent wszędzie widzi spiski – knują przeciw niemu Europejczycy, Amerykanie, Żydzi, imperialiści, międzynarodówka terrorystyczna, a przede wszystkim nienazwane wprost “ciemne siły”.

Teraz będzie mógł zakrzyknąć: “A nie mówiłem?”. Już oskarżył o organizację puczu swojego wroga Fethullaha Gülena, wpływowego tureckiego duchownego mieszkającego w USA.

- Zemsta! Zemścimy się! – obiecywał tłum, który w piątek w nocy wyszedł na ulice bronić rządu. Erdogana nie trzeba będzie do zemsty namawiać. W sobotę zapowiedział, że winni zapłacą “wysoką cenę”. Pucz, rzekł, jest “zesłaną przez Boga” okazją wyczyszczenia szeregów armii ze zdrajców. Poddańczo mu wierny premier Binali Yildirim zapowiedział, że rząd postara się o przywrócenie kary śmierci.

W niedzielę władze poinformowały, że zatrzymano już 6 tys. osób. W aresztach wylądowali czołowi generałowie i setki wojskowych, odwołano też prawie 3 tys. sędziów i prokuratorów.

Dramatycznie już spolaryzowany kraj będzie się dalej przełamywać na dwie połowy: za Erdoganem i przeciw niemu. Czy aby nie o to chodziło puczystom?

Jako że Turcja jest żyzną ziemią dla teorii spiskowych, domysły nie tylko przeciwników Erdogana, ale i wielu niezależnych komentatorów idą w tym kierunku. Mówi się, że pucz był jego własnym dziełem. Prezydent zamachnął się sam na siebie. Podpowiedzieć mógł mu to rosyjski spec od prowokacji politycznych Władimir Putin, z którym Erdogan spotkał się dwa tygodnie wcześniej.

W niedzielę największy z Rosjan zadzwonił do największego z Turków, by życzyć mu szybkiego opanowania sytuacji.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Comments Brak komentarzy »

Do pierwszego ataku, na wojskowy posterunek kontrolny w dzielnicy al-Husseinija, przyznało się tzw. Państwo Islamskie (IS). W rezultacie eksplozji samochodu-pułapki zginęło dziewięć osób, a 28 zostało rannych. Nie wiadomo, kto dokonał drugiego ataku, którego celem był wojskowy konwój w dzielnicy Arab al-Dżabur na południu Bagdadu. Wybuch samochodu wypełnionego materiałami wybuchowymi spowodował śmierć trzech osób. 11 osób zostało rannych.

W ostatnich miesiącach armia iracka odniosła szereg ważnych zwycięstw w walkach z dżihadystami z IS, wypierając ich m.in. z miast Ramadi i Hit oraz konsekwentnie spychając ich w kierunku granicy z Syrią.

Stan bezpieczeństwa w Bagdadzie nieco się poprawił, chociaż ataki bombowe na siły bezpieczeństwa oraz na dzielnice zamieszkałe przez szyitów wciąż są bardzo częste.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Ogromna tragedia w szwedzkiej szkole. Jeden nauczyciel nie żyje a cztery osoby (dwie z nich to uczniowie w wieku 12 i 15 lat) są ciężko ranne po ataku zamaskowanego nożownika na szkołę w Trollhättan, Szwecja. Napastnik użył kilku noży i miecza atakując nauczycieli i uczniów w szkole. Policja dwukrotnie postrzeliła 21-letniego sprawcę, który ciężko ranny został przewieziony do szpitala. 21-latek był przebrany, miał na sobie ciemne ubrania i stary hełm, który według świadków wyglądał na wojskowy.

Do szkoły w Trollhättan uczęszcza 400 dzieci.

Aktualizacja: nie żyje 15-letni chłopiec ranny w ataku. Liczba ofiar wzrosła do dwóch osób.

Comments Brak komentarzy »

Policja w Brukseli zatrzymała mężczyznę, który w poniedziałek kręcił się pod budynkiem Parlamentu Europejskiego. Okazało się, że to Słowak. W bagażniku samochodu miał broń i piłę łańcuchową. Jak tłumaczył, chciał spotkać się z „prezydentem Europy”, czyli przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem.

Jak informuje agencja Reutera, mężczyzna ubrany w wojskowy strój kręcił się w pobliżu Parlamentu Europejskiego. Policjanci wylegitymowali go i sprawdzili jego samochód. Okazało się, że mężczyzna miał w nim broń palną i piłę mechaniczną. Prokurator prowadzący śledztwo w jego sprawie powiedział, że zatrzymany miał zamiar spotkać się z „prezydentem Europy”. Na razie nie wiadomo jakie zarzuty zostaną mu postawione.

Wcześniej w poniedziałek ewakuowano trzy budynki PE, ponieważ podejrzewano, że w jednym z zaparkowanych przed parlamentem samochodów może być bomba. Powodem ewakuacji pracowników europarlamentu oraz blokady części jednej z ulic był niezidentyfikowany samochód zaparkowany przed jednym z budynków. Belgijska policja sprawdziła pojazd, ale nie znaleziono w nim materiałów wybuchowych. Ewakuowani przed 14.00 wrócili do swoich biur.
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

10-letnia dziewczynka oddała się w ręce żołnierzy w miejscowości Chanszin w prowincji Helmand na południu Afganistanu i wyznała, że jej dorosły brat, talibski dowódca, namówił ją do zamachu samobójczego na wojskowy punkt kontrolny. Dziewczyna imieniem Spogmaj powiedziała na konferencji prasowej zorganizowanej w poniedziałek przez afgańskie MSW, że brat nałożył jej kamizelkę wypełnioną materiałami wybuchowymi. Miał ją wysadzić w powietrze powodując zdalne odpalenie śmiercionośnego ładunku przy posterunku policji, ale uciekł gdy Spogmaj zaczęła szlochać. – “Bałam się mojego tatusia – sympatyka talibów, więc zamiast wrócić z kamizelką do domu – zwróciłam się do policji” – wyznała Spogmaj na konferencji prasowej. Żródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Dwie osoby, pracownik firmy ochroniarskiej oraz wojskowy zatrudniony w Marynarce Wojennej, zostały zatrzymane jako podejrzewani o ustawienie przetargu na ochronę obiektów wojskowych. Jeszcze w środą mają usłyszeć zarzuty. Jak poinformował Michał Sienkiewicz z biura prasowego pomorskiej policji, zatrzymań dokonali we wtorek wieczorem policjanci oraz Żandarmeria Wojskowa. Pierwsza z tych służb zatrzymała cywila – menadżera w jednej z największych firm ochroniarskich w kraju, druga – wojskowego zatrudnionego w Centrum Wsparcia Teleinformatycznego i Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie. W środę mężczyznom mają zostać przedstawione zarzuty. Sienkiewicz powiedział, że sprawa dotyczy przetargu na usługi ochroniarskie o wartości 13 mln zł, który miał zostać zmanipulowany. Policja ustaliła, iż w przetargu tym mogło dojść do zmowy cenowej. – “Wykryto też szereg nieprawidłowości podczas realizacji umowy o świadczenie usług ochrony obiektów i mienia. Nieprawidłowości te spowodowały straty w majątku sił zbrojnych oraz narażenie obiektów na niebezpieczeństwo” – wyjaśnił. Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Francuska policja zatrzymała w środę w Yvelines na zachód od Paryża mężczyznę, który w sobotę zranił nożem żołnierza patrolującego dzielnicę biznesową stolicy. Napastnik to zwolennik “radykalnego islamu” – poinformowały agencję AFP źródła zbliżone do śledztwa. Mężczyzna ma 22 lata i “od trzech lub czterech lat jest zwolennikiem (…) radykalnego islamu” – przekazały anonimowe źródła. Francuskie media donosiły w weekend, powołując się na źródła policyjne, że napastnikiem był brodaty 30-latek “pochodzenia północnoafrykańskiego” w kurtce, pod którą miał “strój w stylu arabskim”. Napadnięty żołnierz był na patrolu w dzielnicy La Defense w ramach programu nadzoru antyterrorystycznego Vigipirate. Ugodzonemu nożem w szyję wojskowemu nie zagraża niebezpieczeństwo. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »