W Warszawie zatrzymano Ukraińca podejrzanego o usiłowanie zabójstwa

Policjanci z warszawskiej Woli zatrzymali obywatela Ukrainy podejrzanego o usiłowanie zabójstwa. 30-latek miał w trakcie kłótni zadać swojemu rodakowi cios nożem w klatkę piersiową. Do ataku miało dojść w ostatnią niedzielę w hostelu na warszawskiej Woli. Według śledczych, między dwoma obywatelami Ukrainy wywiązała się kłótnia, podczas której 30-latek zaatakował drugiego mężczyznę nożem.

„Zaraz po tym wybiegł z budynku” – poinformowała rzeczniczka wolskiej policji kom. Marta Sulowska.

Policję zawiadomiła osoba, która zauważyła rannego mężczyznę.

„Na miejscu funkcjonariusze udzielili pomocy przedmedycznej pokrzywdzonemu, który miał ranę kłutą klatki piersiowej. Karetka pogotowia zabrała go do szpitala, gdzie została mu udzielona specjalistyczna pomoc medyczna” – relacjonowała policjantka.

Wskazała, że funkcjonariusze zatrzymali sprawcę ataku niedługo po zdarzeniu.

„Śledztwo w tej sprawie wszczęła wolska prokuratura, a wyjaśnieniem okoliczności zajęli się również policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu. W trakcie gromadzenia materiału dowodowego zatrzymany mężczyzna próbował wprowadzić policjantów w błąd co do okoliczności zdarzenia” – podała kom. Marta Sulowska.

Zatrzymany 30-letni obywatel Ukrainy usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa, uszkodzenia ciała i gróźb karalnych – są one zagrożone karą nawet dożywocia.

Decyzją sądu podejrzany został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola prowadzi śledztwo dotyczące zabójstwa dziennikarza Krzysztofa Leskiego

Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa znanego dziennikarza. Ciało Krzysztofa Leskiego zostało znalezione w poniedziałek w mieszkaniu na warszawskiej Woli. Podejrzany zgłosił się na policję w Krakowie.

Również w poniedziałek zatrzymano mężczyznę podejrzewanego o dokonanie zbrodni – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński. 34-latek zgłosił się do funkcjonariuszy policji patrolujących Rynek Główny w Krakowie, oświadczając, iż w nocy z 31 grudnia 2019 roku na 1 stycznia 2020 roku pozbawił życia Krzysztofa L. – podał rzecznik. Mężczyzna powiedział, gdzie i jak to zrobił. Policjanci potwierdzili prawdziwość tych informacji podczas swoich czynności.

We wtorek prokurator przedstawił 34-letniemu Łukaszowi B. zarzut zabójstwa dziennikarza poprzez zadanie rany ciętej w szyję. Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień – przekazał prokurator Łapczyński. Prokuratura złożyła do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Łukasza B. Posiedzenie w tej sprawie odbędzie się w środę.

Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, że zatrzymany i pokrzywdzony znali się od jesieni ubiegłego roku. Poznali się w jednej z placówek medycznych w Warszawie, a w ostatnim czasie zatrzymany mieszkał w mieszkaniu należącym do pokrzywdzonego.

Krzysztof Leski karierę dziennikarską rozpoczął na początku lat 80. w prasie Niezależnego Zrzeszenia Studentów, a potem Agencji Solidarność. W stanie wojennym był internowany.

Po 1989 roku publikował w „Gazecie Wyborczej”, później przez wiele lat współpracował w TVP, gdzie prowadził m.in. „Wiadomości”. Był korespondentem „The Daily Telegraph” i BBC. Publikował też m.in. we „Wprost”, „Polityce” i „Press”. Był synem Kazimierza Leskiego, pseudonim „Bradl”, żołnierza Armii Krajowej i uczestnika Powstania Warszawskiego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Poszukiwany nożownik, który zaatakował dwie osoby w Warszawie

​Policja poszukuje mężczyzny, który w nocy zaatakował nożem dwie osoby w Warszawie. Ranni trafili do szpitala. Jak dowiedział się reporter RMF FM, na warszawskiej Woli doszło do awantury, podczas której jedna z osób użyła ostrego narzędzia.

Prowadzimy poszukiwania. Na miejscu była ekipa dochodzeniowa i przewodnik z psem tropiącym – powiedziała RMF FM Marta Sulowska z komendy Warszawa-Wola.

Policja nie ujawnia więcej szczegółów tego zdarzenia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano podejrzanego o podpalenie kobiety

fot. Piotr Mecik/East News Bialystok, 07.09.2016 Komisariat Policji nr. 3 w Bialymstoku.

Po kilkunastu godzinach zatrzymano podejrzanego o podpalenie kobiety na warszawskiej Woli – przekazała Radiu ZET stołeczna policja. Do zdarzenia doszło w sobotę, 16 listopada, po południu. Mężczyzna zobaczył się z ofiarą, polał ją substancją łatwopalną, podpalił i uciekł. Zatrzymano go po kilkunastu godzinach od incydentu. Kobieta przeżyła walkę z ogniem. Trafiła do szpitala. Policja z warszawskiej Woli przeprowadza z podejrzanym czynności procesowe.

„Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który jest podejrzewany o podpalenie kobiety na warszawskiej Woli” – JAROSŁAW FLORCZAK ZE STOŁECZNEJ POLICJI, RADIO ZET
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dwa napady na lombardy na warszawskiej Woli

W Warszawie we wtorek doszło do dwóch napadów na lombardy – oba znajdowały się w dzielnicy Wola, a między jednym a drugim napadem było zaledwie 15 minut przerwy. Policja podejrzewa, że to ci sami sprawcy. Trwa policyjna obława.

We wtorek w Warszawie doszło do dwóch napadów na lombardy. Policja poszukuje sprawców – podejrzewa, że w obu adresach pojawili się ci sami przestępcy. Trwa policyjna obława.

Warszawa. Policyjna obława po napadach na lombard

Jak podaje Tvnwarszawa.pl, do pierwszego napadu doszło około godziny 17 w lokalu przy ul. Okopowej na warszawskiej Woli. Do lombardu wszedł mężczyzna w kapturze i z twarzą zakrytą szalikiem, na zewnątrz czekał drugi mężczyzna. Pierwszy wyjął przedmiot przypominający broń i zaczął grozić ekspedientce, żądając wydania wartościowych przedmiotów. Kobieta uciekła i zamknęła się w przedsionku – mężczyźni spłoszyli się i uciekli nic nie zabierając.
Zaledwie 15 minut później doszło do kolejnego napadu na lombard, tym razem przy ul. Górczewskiej. Tam zdarzenie przebiegło bardzo podobnie – niezidentyfikowany, zamaskowany mężczyzna zagroził pracownikowi przedmiotem przypominającym broń i ukradł paletkę z biżuterią. Obaj mężczyźni zbiegli z miejsca zdarzenia.

Trwa policyjna obława, w której uczestniczą psy tropiące oraz policjanci z wydziału terroru kryminalnego i zabójstw.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Warszawa: Makabryczne odkrycie na Woli. Znaleziono zwłoki dwóch osób

Na warszawskiej dzielnicy Woli znaleziono dwa ciała. Jedno leżało w mieszkaniu, drugie przed blokiem. Jak informuje policja, zatrzymano mężczyznę. Około godziny 10 w jednym z mieszkań przy ul. Płockiej na warszawskiej Woli znaleziono ciało mężczyzny. Przed blokiem leżały zwłoki kobiety.

O sprawie donosi portal tvnwarszawa.pl. – Wolscy policjanci otrzymali zgłoszenie, że ktoś wzywa pomocy. Interweniowali w jednym z mieszkań na piątym piętrze. W środku ujawnili zwłoki mężczyzny, a przed blokiem kobiety – powiedziała Monika Brodowska z sekcji prasowej Komendy Stołecznej Policji. Jak dodała, w sprawie zatrzymano mężczyznę.

Przyczyny śmierci dwóch osób nie są na razie znane. – Na miejscu jest prokurator. Funkcjonariusze prowadzą czynności – zaznaczyła Brodowska.

Trwają między innymi poszukiwania świadków.
Źródło info i foto: wp.pl

„Znacznie ograniczona poczytalność” – szczegółowe informacje dotyczące zarzutów dla Kajetana P.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akty oskarżenia przeciwko Kajetanowi P. 28-letni mężczyzna oskarżony jest o zabójstwo lektorki języka włoskiego oraz napaść na policjanta i biegłą psycholog.

„Jak ustalono w toku śledztwa Kajetan P., pod pozorem rozpoczęcia nauki języka włoskiego, 3 lutego 2016 roku spotkał się z Katarzyną J. w jej mieszkaniu na warszawskiej Woli. Następnie, posługując się nożem, zabił ją. W celu ukrycia zwłok i uniknięcia odpowiedzialności oskarżony rozczłonkował zwłoki kobiety i przewiózł je do wynajmowanego przez siebie mieszkania” – czytamy w komunikacie prokuratury.

– Oskarżony przyznał się do zbrodni, ale nie podjął stanowiska w sprawie innych przestępstw, które mu zarzucamy – mówił podczas konferencji prasowej rzecznik prokuratury okręgowej Michał Dziekański.

Jednak poczytalny

Jeszcze niedawno wydawało się, że sprawa może zostać umorzona.

Prokuratorzy długo czekali na opinię biegłych psychiatrów, którzy mieli ocenić, czy P. jest poczytalny. Bez tej ekspertyzy nie mogli podjąć decyzji kończącej śledztwo.

W pierwszej opinii biegli psychiatrzy i psycholog uznali, że Kajetan P. jest niepoczytalny. Czyli, że nie rozumiał znaczenia własnych czynów. I nadal nie rozumie. Opinia była kategoryczna, co oznaczało, że eksperci nie mieli co do tego żadnych wątpliwości. Ale wątpliwości miała prokuratura, więc powołała drugi zespół. Lekarze z Instytutu Psychiatrii i Neurologii przy ul. Sobieskiego zakończyli badania pod koniec stycznia.

– Z uwagi na przepisy nie mogę ujawnić szczegółów przeprowadzonych badań. Natomiast mogę stwierdzić, że pełna – jasna i kompletna – opinia, która wpłynęła do prokuratury w zeszłym tygodniu, stwierdza, że oskarżony nie jest osobą niepoczytalną – tłumaczył dziennikarzom Dziekański.

Jak się dowiedzieliśmy, biegli uznali, że Kajetan P. obecnie jest zdrowy i może odpowiadać przed sądem. Jednak w chwili popełniania zbrodni miał „znacznie ograniczoną poczytalność”. To oznacza, że sąd może – wydając wyrok – nadzwyczajnie złagodzić karę, którą orzeknie wobec oskarżone. – Może, ale nie musi – zastrzega prokurator Dziekański w rozmowie z tvnwarszawa.pl.

„Wyjaśnienia obszerne i drastyczne”

Jak poinformował rzecznik prokuratury, wyjaśnienia oskarżonego były „obszerne i drastyczne”. – Nie mogę ujawniać ich treści. Zostaną one ujawnione przed sądem – powiedział prokurator.

Podczas przesłuchania Kajetan P. ze szczegółami relacjonował przebieg zbrodni. Wyjaśnił, że lektorka była przypadkową ofiarą. Nie znał jej wcześniej. Zabił, bo był to element „samodoskonalenia”. Nie wyraził żadnej skruchy. Stwierdził, że chciał się przekonać, czy „życie ludzkie nie jest warte więcej niż świni i komara”.

Pytany, kiedy rozpocznie się proces Kajetana P., Dziekański odparł, że trudno jest to w tej chwili rozstrzygnąć, ale – jak podkreślił – tego typu sprawy są traktowane priorytetowo. Prokurator podał, że obrońca P. zapoznawała się z materiałami tego postępowania.

Atak na policjanta i biegłą

Kajetan P. został oskarżony też o dwa inne przestępstwa. Pierwszy to atak na jednego z policjantów, który konwojował oskarżonego z Malty do Polski. 26 lutego 2016 roku P. naruszył nietykalność cielesną młodszego aspiranta Jakuba K., uderzając go łokciem w głowę.

Kolejny zarzut to czynna napaść na biegłą psycholog Irenę P., do której doszło 23 maja 2016 roku w areszcie śledczym przy Rakowieckiej. Kajetan P. przystawił biegłej do szyi kawałek szkła.

W obu tych przypadkach psychiatrzy uznali, że, podobnie jak w czasie zabójstwa lektorki, oskarżony miał „znacznie ograniczoną poczytalność”. Akt oskarżenia w sprawie zabójstwa i ataku na policjanta został przekazany do Sądu Okręgowego w Warszawie. Natomiast sprawa napaści na biegłą zajmie się Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa.
Źródło info i foto: tvnwarszawa.tvn24.pl

Prokuratura chce nowej opinii w sprawie Kajetana P.

Powołano nowy zespół biegłych, którzy mają ocenić, czy Kajetan P. podejrzany o brutalne zabójstwo kobiety na Woli, był poczytalny. Opinia ma być gotowa do końca roku – powiedział w poniedziałek PAP rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Michał Dziekański. Opinie będzie przygotowywać dwóch biegłych z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Dotychczasowa opinia nas nie przekonała, w związku z tym podjęliśmy taką decyzję – wyjaśnił prokurator Michał Dziekański.

Jak mówił, biegli będą oceniać poczytalność Kajetana P. w chwili popełnienia czynu oraz to, czy może on uczestniczyć w procesie. Dodał, że opinia do końca grudnia ma trafić do prokuratury. Biegli przygotowując ją będą bazować na materiałach zgromadzonych w sprawie, mogą też przeprowadzać badania ambulatoryjne wobec podejrzanego – zaznaczył Dziekański.

W październiku warszawska prokuratura okręgowa otrzymała dotychczasową opinię psychiatryczną co do P. Rzecznik prokuratury nie ujawnił wtedy szczegółów opinii, ale przyznał, że stanowisko biegłych „jest jednoznaczne”. Według nieoficjalnych informacji poprzednia opinia wskazywała na niepoczytalność Kajetana P. Prokuratura nie potwierdza jednak tych informacji.

W połowie listopada warszawski sąd okręgowy zdecydował, że dalszy areszt Kajetana P. będzie się odbywał w zakładzie psychiatrycznym. Decyzję uzasadnił stanem zdrowia podejrzanego. 27-letni Kajetan P. miał w lutym br. zamordować w Warszawie Katarzynę J. Ciało 30-latki, z odciętą głową, przewiózł do wynajmowanego mieszkania i podpalił. Tam odkryli je strażacy. Mężczyzna uciekł z Polski. 17 lutego zatrzymano go w stolicy Malty, La Valletcie.

Podczas przesłuchania już w Polsce mężczyzna nie okazał skruchy. Z jego wyjaśnień wynikało, że lektorka była przypadkową ofiarą. Mówił, że postanowił zabić człowieka „w ramach pracy nad sobą i walki ze słabościami”. Za zabójstwo grozi kara dożywocia. Osoba uznana za niepoczytalną nie może być sądzona – mocą decyzji sądu jest wtedy bezterminowo umieszczana w zakładzie zamkniętym. P. usłyszał też zarzuty napaści na psycholog i ranienia kawałkiem szkła oddziałowego podczas obserwacji psychiatrycznej.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Kajetan P. prawdopodobnie zostanie przetransportowany wojskowym samolotem. Nieoficjalne

W czwartek uprawomocni się decyzja maltańskiego sądu o zgodzie na ekstradycję Kajetana P. Z nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do sprawy wynika, że prawdopodobnie zostanie przewieziony z Malty do Polski wojskowym samolotem.

Kajetan P. jest podejrzany o brutalne zamordowanie lektorki języka włoskiego na warszawskiej Woli. W ubiegłym tygodniu mężczyznę, za którym wystawiono Europejski Nakaz Aresztowania i tzw. czerwoną notę Interpolu, zatrzymano w stolicy Malty La Vallecie. 18 lutego maltański sąd wydał zgodę na ekstradycję Kajetana P.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Warszawa: Według danych policji codziennie ginie pięć aut

Parkujesz swój samochód na Pradze-Południe, Woli, lub na Białołęce? Strzeż się! To właśnie w tych dzielnicach stołeczni policjanci odnotowali najwięcej kradzieży aut w zeszłym roku. Jednak według statystyk i tak z roku na rok do tego typu przestępstw dochodzi coraz rzadziej.

Według policyjnych statystyk w ubiegłym roku ze stołecznych ulic skradziono niemal 2000 aut. Rok wcześniej skradziono 2018 samochodów. Oznacza to, że każdego dnia znika pięć samochodów. Mimo tak dużej ilości przestępstw, policjanci zapewniają, że jest lepiej niż w poprzednich latach. – Z roku na roku odnotowujemy coraz mniej kradzieży na terenie garnizonu warszawskiego – informuje st. asp. Robert Opas ze stołecznej policji. – W ciągu ostatnich lat policjanci rozbili kilka grup przestępczych trudniących się kradzieżą samochodów. Było to możliwe również dzięki współpracy z funkcjonariuszami z innych państw – dodaje policjant.

Policjanci zaznaczają, że złodzieje specjalizują się w kradzieżach samochodów japońskich. – Nie kradnie się już samochodów luksusowych, by wywieźć je z kraju. Tak było kilkanaście lat temu. Teraz rabowane są zwykłe auta, których jest dużo, i których części zamienne są drogie – mówi nam oficer ze stołecznej „samochodówki”. – I właśnie w rozbieraniu samochodów specjalizują się mechanicy ze złodziejskich dziupli. Używane elementy aut łatwo sprzedać np. w internecie – zaznacza.
Żródło info i foto: Fakt.pl