Janusz T., ps. „Krakowiak” po ponad 20 latach aresztu wychodzi na wolność

Janusz T., ps. Krakowiak jeszcze we wtorek wyjdzie na wolność, po ponad 20 latach spędzonych w areszcie – wynika z informacji PAP. Zwolnienie było możliwe po posiedzeniu sądu, który połączył wszystkie dotychczasowe wyroki skazujące T. w jeden – 15 lat więzienia.

Rzecznicy sądów, z którymi rozmawiała PAP, wskazywali, że okres odbywania kary przez T. upływał w październiku 2021 r. Jednak we wtorek katowicki sąd na wniosek skazanego połączył mu wszystkie 14 wyroków skazujących w jeden i wymierzył łączną karę 15 lat pozbawienia wolności. Sąd wydał zarazem nakaz natychmiastowego zwolnienia T. Według informacji z dwóch niezależnych źródeł Janusz T. jeszcze we wtorek opuści areszt w Tarnowskich Górach. Po południu trwały jeszcze związane z tym procedury.

Janusz T. został aresztowany w styczniu 1999 r., wraz z kilkudziesięcioma członkami jego gangu. Ostatni wyrok skazujący prawomocnie „Krakowiaka” na 15 lat więzienia zapadł w kwietniu br. przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach, w głównym procesie jego grupy. Część stawianych mu i 9 innym oskarżonym poważnych zarzutów będzie musiał jednak rozpoznać ponownie sąd I instancji. Sąd Apelacyjny rozpoznawał odwołania od orzeczenia sądu okręgowego z 2016 r., który wymierzył „Krakowiakowi” karę 25 lat więzienia. Sąd zarazem uchylił Januszowi T. areszt, w którym był od stycznia 1999 r.

Sąd Apelacyjny nie miał wątpliwości, że grupa dowodzona przez „Krakowiaka” istniała i ma na koncie wiele przestępstw. W głównym procesie oskarżeni odpowiadali za kilkadziesiąt czynów, m.in. zabójstwa, rozboje, handel bronią i narkotykami. Pierwszy proces w tej sprawie ruszył w 2001 r. Wówczas na ławie oskarżonych zasiadało 36 osób, większość z nich została już wcześniej prawomocnie osądzona. Część poprzedniego wyroku, z 2008 r., dotyczącą najpoważniejszych czynów, już raz uchylił sąd apelacyjny, nakazując sądowi okręgowemu powtórzenie procesu.

Zdaniem prokuratury kierowany przez „Krakowiaka” związek przestępczy należał do najgroźniejszych grup przestępczych w Polsce. Działał od 1991 do 1999 roku, głównie na południu kraju. Według śledczych i sądu gang miał ustaloną strukturę i hierarchię z niekwestionowanym przywódcą oraz z „organami” wyznaczonymi do poszczególnych zadań. Grupę udało się rozbić m.in. dzięki zeznaniom świadków koronnych. Ich wiarygodność podczas całego procesu kwestionowała obrona i sami oskarżeni.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

„Amerykański talib” na wolności. Wciąż „wierzy w dżihad”

John Walker Lindh, nazywany „amerykańskim talibem”, wyszedł w czwartek na wolność – podaje Reuters. Mężczyzna, walczący po stronie afgańskich terrorystów został skazany na 20 lat więzienia kilka miesięcy po atakach na World Trade Center w 2001 roku. Zakład karny opuszcza trzy lata przed końcem wyroku. John Walker Lindh opuścił w czwartek mury więzienia federalnego w Terre Haute w stanie Indiana, gdzie trafił 17 lat temu. Był pierwszym Amerykaninem, skazanym w ramach globalnej wojny z terroryzmem, wypowiedzianej przez Georga W. Busha po atakach z 11 września 2001 roku. Teraz ponownie trafi do amerykańskiego społeczeństwa. Jak podaje NPR, wyrok Lindha został zmniejszony ze względu na jego dobre sprawowanie.

Jego wolność będzie jednak mocno ograniczona: będzie potrzebował zgody na korzystanie z internetu, znajdzie się pod ścisłą obserwacją i nie będzie mógł podróżować. Jak przekazał jego prawnik, mężczyzna będzie mieszkać w Wirginii, zgodnie z poleceniem swojego kuratora sądowego. Lindh zapowiedział jednak, że chce przeprowadzić się do Irlandii. Oprócz amerykańskiego ma także irlandzkie obywatelstwo.

„Jest w tym coś głęboko niepokojącego”

Wiele wskazuje na to, że Lindh wciąż pozostaje radykalnym islamistą. Pojawiają się doniesienia, że w czasie swojego pobytu w więzieniu sympatyzował z tak zwanym Państwem Islamskim. W jednym z wywiadów telewizyjnych zapowiedział, że po wyjściu na wolność nadal będzie szerzył przesłanie radykalnego islamu. Jak wynika z tajnych rządowych dokumentów, opublikowanych przez magazyn Foreign Policy, jeszcze w 2016 roku władze USA określały Lindha jako posiadającego „ekstremistyczne poglądy”. Uwolnienie amerykańskiego taliba wprawiło w duże zdziwienie sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo, który fakt ten nazwał „niewytłumaczalnym i niezrozumiałym”. – Z tego, co wiem, on wciąż grozi Stanom Zjednoczonym i nadal wierzy w dżihad. Jest w tym coś głęboko niepokojącego i złego – powiedział szef amerykańskiej dyplomacji w telewizji Fox News.

Amerykanin, który został talibem

John Walker Lindh wychował się w San Francisco. Pochodzi z katolickiej rodziny, ale w wieku 16 lat przyjął islam. Rok później wyjechał ze Stanów Zjednoczonych do Jemenu studiować arabistykę. Stamtąd udał się do Pakistanu, gdzie dostał się w szeregi ekstremistycznego islamskiego ugrupowania. Zradykalizowany wyjechał następnie do Afganistanu. Tam jako talibski ochotnik zgłosił się do obozu szkoleniowego Al-Kaidy.

W szeregach terrorystów zajmował się głównie studiowaniem map i specjalizował w materiałach wybuchowych. Walczył na pierwszej linii frontu po stronie talibów. Spotkał się nawet osobiście z samym Osamą bin Ladenem. Po atakach na World Trade Center z 11 września 2001 roku, Waszyngton rozpoczął globalną wojnę z terroryzmem. Miesiąc po tym, jak samoloty uderzyły w nowojorskie wieże rozpoczęła się amerykańska interwencja w Afganistanie. Walczący z bronią w ręku po stronie talibów Lindh został schwytany przez amerykańskich żołnierzy na północy kraju w listopadzie 2001 roku. Był wówczas ranny. Mężczyzna przyznał się do walki po stronie talibów. Zaznaczył jednak, że nigdy nie miał zamiaru „walczyć z Ameryką” i zaprzeczał, że należał do siatki terrorystycznej odpowiedzialnej za zamach na WTC. Przekonywał też, że dżihad nie musi wiązać się z „antyamerykanizmem”.

W 2002 roku Lindh stanął przed amerykańskim sądem cywilnym. Oskarżono go o udział w spiskach terrorystycznych w celu mordowania Amerykanów, popieranie Al-Kaidy oraz reżimu talibów i inne mniejsze przestępstwa. Groziła mu kara dożywotniego więzienia. Lindh poszedł na układ z prokuraturą i przyznał się przed sądem federalnym w Alexandrii (Wirginia), że „od sierpnia do grudnia 2001 roku oddawał usługi talibom” i „dokonywał przestępstw, nosząc broń i dwa granaty”. Zgodził się na karę 20 lat więzienia, dzięki czemu uniknął dożywotniego więzienia i procesu. Trafił do więzienia o średnim rygorze w stanie Indiana, które w czwartek opuścił.

Pompeo: Lindh był zamieszany w śmierć agenta CIA

Po informacjach o uwolnieniu Lindha sekretarz stanu Mike Pompeo przypomniał, że po aresztowaniu został on osadzony w więzieniu w Mazar-i-Szarif w północnym Afganistanie i tam 25 listopada 2001 roku był przesłuchiwany przez agenta CIA Johnny’ego Micheala Spanna. Jeszcze tego samego dnia w tym zakładzie karnym więźniowie wywołali zamieszki, w których Spann zginął, stając się pierwszym Amerykaninem, zabitym w walce po inwazji USA na Afganistan w 2001 roku. – Byłem wtedy szefem CIA. Johnny Micheal Spann był jednym z nas, niesamowicie uczciwym i odważnym człowiekiem. Teraz pozwalamy na uwolnienie z więzienia kogoś, kto był zamieszany w jego śmierć – mówił Pompeo. Dodał, że swoje zaniepokojenie wyraziło także kilku innych urzędników państwowych w USA.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Były rzecznik MON, Bartłomiej M. walczy o wyjście na wolność

Bartłomiej M. trafił do aresztu pod koniec stycznia. W kwietniu Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o przedłużeniu pobytu za kratami o kolejne dwa miesiące. Od decyzji odwołali się jego prawnicy. – 13 maja wpłynęło zażalenie obrońców podejrzanego. Termin posiedzenia wyznaczono na 31 maja – informuje Wirtualną Polskę Jerzy Leder, pełniący funkcję rzecznika prasowego Sądu Apelacyjnego. Przypomnijmy, że decyzją Sądu Okręgowego Bartłomiej M. ma przebywać w areszcie do 27 czerwca.

Według śledczych, były rzecznik MON wraz z byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. miał „powoływać się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i pośredniczyć w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.

Dodatkowo prokuratura postawiła mu zarzut przekroczenia uprawnień jako funkcjonariusza publicznego i działania na szkodę spółki Polska Grupa Zbrojeniowa. Razem z byłą pracownicą resortu obrony narodowej Agnieszką M. miał doprowadzić do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł.

Śledztwo w tej sprawie od grudnia 2017 roku prowadzi prokuratura okręgowa w Tarnobrzegu. Dotyczy ono niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ.

Oprócz wymienionej trójki zarzuty usłyszeli również: były członek zarządu PGZ Radosław O., były dyrektor biura marketingu PGZ Robert K. oraz były dyrektor wykonawczy firmy Robert Sz.

Za Bartłomieja M. poręczył osobiście ojciec Tadeusz Rydzyk. W specjalnym liście chwalił byłego współpracownika Antoniego Macierewicza. – Z tego co znam pana Bartłomieja M. to zawsze zachowywał się odpowiednio, a przez ostatnie lata jako student WSKSiM nie tylko bez zastrzeżeń, ale bardzo przykładnie. Mam nadzieję, że powstałe niejasności zostaną szybko wyjaśnione bez krzywd dla Pana Bartłomieja i całej sprawy – napisał Tadeusz Rydzyk. Poręczenia redemptorysty śledczy nie uwzględnili.
Źródło info i foto: wp.pl

Wielka Brytania: Renomowana kancelaria broni Polaków skazanych za zabójstwo. Prawdziwy winny jest na wolności?

Dwaj mężczyźni odsiadują w Wielkiej Brytanii wyroki dożywocia za zabójstwo innego Polaka. Jak opisuje „Superwizjer”, skazano ich w procesie poszlakowym, a ławnicy nie byli zgodni. Winny może być trzeci z oskarżonych, który został uniewinniony.

Grzegorz Pietrycki w wieku 25 lat wyjechał do pracy do Wielkiej Brytanii. Po dwóch latach, w sierpniu 2016 roku, został zamordowany wynajmowanym m.in. przez niego mieszkaniu w Londynie – opisuje Superwizjer TVN. O morderstwo oskarżono trzech innych Polaków – Patryka Pacheckę, Grzegorza Szala i Grzegorza G. Pierwsi dwaj zostali uznani za winnych i skazani na dożywocie. Trzeciego uniewinniono.

Teraz prestiżowa kancelaria Carmelite Chambers za darmo broni Pachecki i złożyła w jego imieniu apelację. Także prawnicy Szali odwołują się od wyroku. Według brytyjskiej prawniczki Siobhan Grey znaczenie dla ławników – którzy nie zdecydowali o winie jednogłośnie – miał m.in. fakt, że Pachecka i Szal mieli na koncie wyroki w Polsce, zaś Grzegorz G. teoretycznie nie miał konfliktów z prawem. Jednak reporterzy ustalili, że on także był kiedyś skazany, ale wyrok uległ zatarciu. Ponadto prawnicy mają wątpliwości m.in. co do zeznań świadków, których nie wzięto pod uwagę.

Skazani twierdzą, że słabo znali Grzegorza G. Przed zabójstwem mężczyzna miał być zdenerwowany, ponieważ rzuciła go partnerka. Zażywał amfetaminę i razem z Szalą pił alkohol. W nocy obaj udali się do domu późniejszej ofiary, Grzegorza Pietryckiego. Pachecka wtedy już tam był. Wywiązała się kłótnia między Pietryckim a Grzegorzem G. Skazani mężczyźni twierdzą, że nie byli w pokoju, gdy G. miał wyciągnąć nóż i zaatakować Pietryckiego (choć ich wersje nie są całkowicie spójne).

„W relacji Pachecki, sytuacja wyglądała tak: – Wróciłem się do tego pokoju i zobaczyłem miejsce rzeźni. Zobaczyłem dwie osoby, Grzegorza Pietryckiego, który nie żyje i Grzegorza G, który go trzymał. Trzymali się oburącz, jak zapaśnicy. Cały pokój był we krwi. Z Pietryckiego leciało jak z rynny. Jedyne na co było mnie stać, to po prostu krzyczałem: ‚Weź go zostaw, debilu’. Wybiegłem z tego domu. Nogi same pobiegły” – podaje Superwizjer.

Pachecka został zatrzymany i przeszukany krótko po zdarzeniu. Nie stwierdzono na nim śladów krwi. Grzegorz G. uciekł z miejsca zdarzenia, zmienił numer telefonu i z pomocą byłej dziewczyny wynajmował mieszkanie na fałszywe nazwisko. Zatrzymano go dopiero pięć miesięcy później.

Skazani mężczyźni na początku sprawy zmieniali zeznania i prezentowali różne wersje historii, co także wpłynęło na ich niekorzyść. Tłumaczą to tym, że przez wcześniejsze zatargi z prawem i wyroki na początku nie mówili prawdy. – Siedziałem w kryminale i bym nie potrafił iść na policję i sprzedać – mówił dziennikarzom Pachecka. Z kolei Grzegorz G. odmówił składania wyjaśnień i – według relacji Pachecki – przekonywał, że boi się dwóch pozostałych, ponieważ są kryminalistami. Pachecka zapowiada, że będzie walczył, by udowodnić swoją niewinność i móc wrócić na wolność i do rodziny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jest decyzja SN. Arkadiusz Kraska wychodzi na wolność. Spędził w więzieniu 20 lat

Arkadiusz Kraska wychodzi na wolność. Decyzję o wstrzymaniu wykonywania wyroku podjął kilka minut temu Sąd Najwyższy. Oznacza to, że skazany 20 lat temu za podwójne zabójstwo szczecinianin na wolności będzie oczekiwał ponownego procesu. Zdaniem prokuratury Kraska nie popełnił zbrodni, za którą został skazany.

Informację o decyzji potwierdziło w rozmowie z Onetem biuro prasowe Sądu Najwyższego. Uzasadnienie mamy poznać w ciągu najbliższych kilkunastu minut. Arkadiusz Kraska mimo wyroku dożywocia za podwójne zabójstwo wyjdzie na wolność.

Dowody na niewinność Kraski od kilkunastu miesięcy zbierała prokurator Barbara Zapaśnik, która znana jest z rozpracowywania najgroźniejszych grup przestępczych. Na początku marca skierowała do sądu wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy i uniewinnienie Kraski.
Źródło info i foto: onet.pl

Członkini gangu Charlesa Mansona może zostać zwolniona z więzienia

Komisja ds. zwolnień warunkowych w Kalifornii zgodziła się na wyjście z więzienia Leslie Van Houten, byłej członkini bandy Charlesa Mansona, odsiadującej wyrok dożywocia za udział w brutalnym zabójstwie – poinformowały w środę amerykańskie media. Komisja już po raz trzeci od 2016 roku zgodziła się na zwolnienie warunkowe 69-letniej obecnie Van Houten.

Poprzednie decyzje komisji zablokował jednak ówczesny gubernator stanu Kalifornia Jerry Brown, argumentując, że kobieta powinna pozostać w więzieniu, gdyż popełniła wyjątkowo ciężką zbrodnię i nadal stanowi zagrożenie dla społeczeństwa.

Trzeci wniosek komisji rozpatrzy następca Browna, Gavin Newsom.

Prawnicy Leslie Van Houten podkreślają jej wzorowe zachowanie w więzieniu. Przypominają, że przyznała się do winy i wielokrotnie wyrażała skruchę. Ona sama zapewnia też, że zmieniła się i chce prowadzić normalne życie. Van Houten została skazana początkowo na karę śmierci, którą zamieniono po apelacji w 1978 r. na dożywotnie więzienie za udział w drastycznym zabójstwie w sierpniu 1969 r. bogatego małżeństwa w Los Angeles, Leno i Rosemary LaBianca.

Charles Manson zyskał sobie miano jednego z najbardziej brutalnych morderców XX wieku. Latem 1969 r. polecił pozostającym pod jego wpływem członkom jego bandy (w większości złożonej z młodych kobiet) zamordowanie siedmiu osób. Według prokuratorów chciał w ten sposób podżegać do wybuchu wojny na tle rasowym między białymi i czarnymi.

Wśród ofiar bandy Mansona znalazła się aktorka Sharon Tate, żona reżysera filmowego Romana Polańskiego, która była wówczas w zaawansowanej ciąży. Zadano jej 16 ciosów nożem rankiem 9 sierpnia 1969 r. Poza Tate, członkowie bandy zamordowali jeszcze wówczas 4 osoby. 19-letnia wówczas Van Houten nie brała udziału w tych zabójstwach.

Charles Manson w pierwszej instancji został skazany na śmierć. Jednak w 1972 r. Sąd Najwyższy USA zamienił jego karę na dożywotnie więzienie. Po kilkakrotnych próbach zaprzestał ubiegania się o warunkowe zwolnienie. Zmarł w listopadzie 2017 roku w wieku 83 lat.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Groźny pedofil wyszedł na wolność. Może przebywać na terenie Małopolski

58-letni Piotr Boszko – niebezpieczny pedofil z Piekar śląskich może przebywać na terenie Małopolski. Policjanci udostępnili jego wizerunek i proszą o pomoc w ustaleniu jego miejsca pobytu. 58-latek powinien spędzić najbliższe pięć lat w więzieniu.

58-letni Piotr Boszko (nazwisko rodowe Robok) jest poszukiwany przez policjantów z Piekar Śląskich. Mężczyzna został skazany za „obcowanie płciowe z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszczanie się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadzanie jej do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania” oraz za tzw. przestępstwo przeciwko wolności.

58-latek pochodzi z Bytomia. Ostatnio zameldowany był w Piekarach Śląskich. Funkcjonariusze podejrzewają, że może on przebywać na terenie województwa małopolskiego. Piotr Boszko waży ok. 70-89 kg i waży 171-175 cm. To łysiejący mężczyzna o prostych ciemnych włosach. Ma ciemne oczy, średnie czoło, owalną twarz i nie posiada zarostu.

Wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu osoby poszukiwanej proszone są o kontakt z Komendą Miejską Policji w Piekarach Śląskich (tel. 32 393 62 00) lub z najbliższą jednostką policji.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Marek Chrzanowski opuścił areszt

Były szef Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski, podejrzany o przekroczenie uprawnień w związku z rozmową z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim, w sobotę rano opuścił areszt śledczy w Katowicach, gdzie spędził ostatnie dwa miesiące.

Podejrzany opuścił katowicki areszt w sobotę po godzinie 6 rano, wyjeżdżając z terenu placówki samochodem.

O tym, że Chrzanowski wyjdzie w sobotę na wolność, ostatecznie zdecydował w piątek katowicki sąd okręgowy, odrzucając zażalenie prokuratury na wcześniejszą decyzję sądu rejonowego o nieprzedłużeniu okresu aresztowania podejrzanego. Prokuratura wnioskowała, aby były szef KNF spędził w areszcie kolejny miesiąc, uzasadniając to obawą matactwa. Sądy w obu instancjach nie podzieliły tych obaw.

Jeden z obrońców Marka Chrzanowskiego, mec. Radosław Baszuk, w imieniu swojego klienta i jego bliskich poprosił w piątek przedstawicieli mediów, by pozwolili – przynajmniej w ciągu najbliższych dni – „odpocząć i nabrać dystansu do tych wydarzeń panu profesorowi”. Baszuk zapewniał, że obrońcy będą rozmawiać na temat obecności Chrzanowskiego w mediach po opuszczenia przez niego aresztu.

Zatrzymanie b. szefa KNF

Były szef KNF został zatrzymany 27 listopada ub. roku. W śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień w związku z rozmową z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim, na którym omawiano przebieg postępowania KNF w sprawie programu naprawczego tego banku. Czarnecki, który nagrał tę rozmowę, na początku listopada ub.r. złożył doniesienie w prokuraturze, a 19 listopada przez 12 godzin składał w niej zeznania.

Chrzanowski, który po zatrzymaniu był w prokuraturze przesłuchiwany przed dwa kolejne dni – w sumie przez kilkanaście godzin – nie przyznał się do winy. Kierując do sądu wniosek o aresztowanie podejrzanego prokuratura motywowała go grożącą podejrzanemu surową karą – do 10 lat więzienia – oraz obawą matactwa. W nocy z 28 na 29 listopada Sąd Rejonowy Katowice-Wschód uwzględnił wniosek prokuratury i aresztował podejrzanego na dwa miesiące. Później zażalenia obrony w tej sprawie nie uwzględnił sąd okręgowy.

W ubiegłym tygodniu prokuratura poinformowała, że zwróciła się do sądu o przedłużenie stosowania tego środka zapobiegawczego o kolejny miesiąc. Tym razem sąd rejonowy jej wniosku nie uwzględnił. Po zażaleniu obrony sąd okręgowy w piątek utrzymał tę decyzję w mocy.
Źródło info i foto: TVP.info

Były szef KNF Marek Chrzanowski wychodzi na wolność

Były szef KNF Marek Chrzanowski ma opuścić areszt. Taką decyzję podjął Sąd Rejonowy Katowice-Wschód. Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o przedłużenie tymczasowego aresztu. Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury, która domagała się przedłużenia tymczasowego aresztowania Chrzanowskiego o kolejny miesiąc. Poinformowali o tym uczestniczący w posiedzeniu mecenas Radosław Baszuk i prokurator Paweł Leks, który nie wykluczył złożenia zażalenia na wtorkową decyzję sądu.

Chrzanowski został zatrzymany 27 listopada ub. roku. W śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień w związku z rozmową z właścicielem Getin Noble Banku Leszkiem Czarneckim.

Na wniosek prokuratury sąd rejonowy aresztował go na dwa miesiące, później zażalenia obrony w tej sprawie nie uwzględnił sąd okręgowy. Obecny okres aresztowania Chrzanowskiego upływa 26 stycznia. W ubiegłym tygodniu prokuratura poinformowała, że zwróciła się do sądu o przedłużenie stosowania tego środka zapobiegawczego.

Jak podawała po przesłuchaniu Chrzanowskiego PK, podczas spotkania z Czarneckim w marcu 2018 r. ówczesny szef KNF zaproponował biznesmenowi „zatrudnienie Grzegorza Kowalczyka w charakterze prawnika w Getin Noble Bank SA na okres 3 lat oraz przekazał Leszkowi Czarneckiemu informację, że zatrudnienie to będzie skutkować przychylnością Komisji Nadzoru Finansowego w czasie realizacji programu naprawczego Getin Noble Bank SA”.

Chrzanowski usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego – przewodniczącego KNF – w celu osiągnięcia korzyści osobistej i majątkowej przez inną osobę.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kolejne przesłuchanie w sprawie niesłusznego skazania Tomasza Komendy

Niech to wszystko wreszcie się skończy. Marzę o normalnym życiu – wyznał wczoraj Tomasz Komenda (42 l.), który w marcu 2018 roku wyszedł na wolność po 18 latach niesłusznego więzienia. Wczoraj przez kilka godzin opowiadał prokuratorom o tym, co spotkało go za kratami. Do budynku prokuratury we Wrocławiu pan Tomasz przyszedł uśmiechnięty, ale lekko zdenerwowany.

– Nie boję się tego przesłuchania, ale mam nadzieję, że będę mieć dzisiaj tyle sił, by opowiedzieć o moim dramacie – mówił. Do stolicy Dolnego Śląska przyjechali śledczy z Łodzi, którzy wyjaśniają, w jaki sposób doszło do uwięzienia niewinnego człowieka. Komenda po wyjściu na wolność sam wskazał ludzi, którzy doprowadzili do jego skazania.

Na tej liście znalazł się m.in. emerytowany policjant Bogusław R., który zapowiedział niedawno pozew sądowy przeciwko Komendzie. – Niczego się nie boję, a w sądzie okaże się, kto jest tak naprawdę winny – stanowczo zapowiedział Komenda. – Choć jestem już pięć miesięcy na wolności, to na co dzień nadal napotykam wiele problemów.

Najbardziej daje o sobie znać trauma i wspomnienia z więzienia – dodał. Przesłuchanie, które rozpoczęło się w środę, będzie kontynuowane także dzisiaj. Na pytania śledczych ma odpowiadać też m.in. technik policyjny zabezpieczający ślady na miejscu zbrodni, za którą skazano Komendę. Przypomnijmy, że mężczyzna trafił za kraty za morderstwo i gwałt na 15-letniej Małgosi. Potem okazało się, że do zbrodni przyznał się ktoś inny!
Źródło info i foto: Fakt.pl