Bossowie „Pruszkowa” wyjdą na wolność za kaucje od 150 do 400 tys. zł

Bossowie mafii pruszkowskiej: Andrzej Z. ps. Słowik, Leszek D. ps. Wańka oraz Janusz P. Parasol, oskarżeni m.in. o udział w wyłudzeniach VAT, rozboje czy handel narkotykami mogą opuścić areszty po wpłaceniu poręczeń majątkowych – dowiedział się portal tvp.info. „Słowik” musi zapłacić – 400 tys. zł, „Wańka” – 200 tys. zł, a „Parasol” – 120 tys. zł. Przed stołecznym sądem okręgowym ma się toczyć proces 50 osób oskarżonych w sprawie wyłudzeń VAT na fikcyjnym eksporcie produktów spożywczych, przez co Skarb Państwa stracił blisko 193 mln zł.

Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że na specjalnym posiedzeniu sądu 8 listopada, rozpoznawano wnioski oskarżonych m.in. o uchylenie aresztu. – Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił tymczasowe aresztowanie wobec oskarżonych: Jerzego W., Sławomira F. i Filipa F. Sąd wydał również postanowienia o możliwości zmiany środka zapobiegawczego z tymczasowego aresztowania na poręczenie majątkowe – po uiszczeniu określonej kwoty poręczenia wobec następujących oskarżonych: Janusza P., Andrzeja Z., Leszka D., Krzysztofa O. i Sebastiana W. Do chwili obecnej poręczenia majątkowe nie zostały wpłacone – poinformował we wtorek zespół prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie.

Jak ustalił portal tvp.info Andrzej Z. ps. Słowik musi wpłacić 400 tys. zł, Leszek D. ps. Wańka – 200 tys. zł, Janusz P. ps. Parasol – 120 tys. zł, Krzysztof O. ps. Kręcony – 150 tys. zł, a domniemany szef „vatsterów” – Sławomir W. – 400 tys. zł. Można zakładać, że rodziny, a przede wszystkim kompanii gangsterów zrobią wszystko, aby odzyskali oni wolność.

Trzej bossowie zostali zatrzymani razem z 11 znanymi gangsterami „Pruszkowa” pod koniec stycznia 2017 r. przez funkcjonariuszy CBŚP. Okazało się, że po opuszczeniu więzień nie przeszli na emeryturę, ale poszerzyli działalności o wyłudzenia VAT i nie inne oszustwa gospodarcze. „Pruszków” miał chronić także gang Sebastiana W., specjalizujący się w fikcyjnym eksporcie towarów spożywczych. Na działalności tej grupy Skarb Państwa stracił blisko 193 mln zł. Sprawa miała być początkowo osądzona we Szczecinie, później w Świdnicy, ale w końcu trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie.

Pod „pruszkowskim” parasolem

Liczący 2222 strony akt oskarżenia autorstwa śledczego Prokuratury Regionalnej w Szczecinie objął 50 oskarżonych, w tym wspomnianych wcześniej członków tzw. zarządu mafii pruszkowskiej. Materiał dowodowy w sprawie to ponad 300 tomów akt głównych oraz ponad 400 tomów załączników.

Śledczy ze Szczecina uznali, że sprawa dotyczy dwóch grup przestępczych. Pierwsza, kierowana przez Sławomira W. działała od lutego 2012 r. do 30 stycznia 2017 r. Zajmowała się wyłudzaniem podatku VAT na fikcyjnej sprzedaży artykułów spożywczych, w tym kawy, oraz praniem nielegalnie zarobionych pieniędzy. Skarb Państwa stracił na działalności gangu blisko 193 mln zł.

Z grupą tą, zdaniem śledczych, związali się w 2013 r. „Słowik” i „Wańka”. – Ich rola polegała na zapewnianiu inwestowania środków pieniężnych w funkcjonowanie tej grupy, zapewnianiu ochrony interesów majątkowych grupy, w tym związanych z rozliczeniami na tle konfliktów z innymi grupami przestępczymi. Jak ustalono, w trakcie działalności tej grupy, w zamiarze wyegzekwowania kwoty 1,5 mln zł pochodzących z działalności prowadzonej przez konkurencyjnej grupy przestępczej doszło do wymuszenia rozbójniczego, w wyniku którego przejęto dwa transporty kremu Nutella o wartości ok. 600 tys. zł – poinformowała Prokuratura Regionalna w Szczecinie po skierowaniu akt oskarżenia w listopadzie 2018 r.

Powrót do przeszłości

Druga grupa przestępcza, rozpracowana przez szczecińskich śledczych, to już typowa gangsterska ekipa, na czele której miał stać Andrzej Z. ps. Słowik. W skład grupy kierowanej przez Andrzeja Z. wchodzili m.in. Leszek D. ps. Wańka, Janusz P. ps. Parasol, Krzysztof K. ps. Kręcony, Artur R. ps. Pinokio, Adam K. ps. Młody Wańka czy Sebastian F. ps. Farba. Do ekipy tej należeli byli członkowie kilku stołecznych gangów poza „Pruszkowem”, m.in. grupy ożarowskiej i „mokotowskiej”.

Według prokuratury nowy gang „Słowika” działał od września 2014 r. do września 2018 r. Przez kilkanaście ostatnich miesięcy boss kierował nim zza krat. M.in. pryz pomocy swojej konkubiny. Gang miał zajmować się przestępstwami gospodarczymi, oszustwami podatkowymi, rozbojami, handlem narkotykami czy podrabianiem dokumentów. W 2016 r. grupa ta zrabowała kilkadziesiąt kilogramów bursztynu o wartości 440 tys. zł, ukradła także dwóm kolekcjonerom zegarki o łącznej wartości ponad miliona złotych (w tym Patek Philippe ref. 530 wart 700 tys. zł). Śledczy zarzucają także gangsterom usiłowanie wymuszenia milionowego haraczu i handel kokainą o wartości 190 tys. zł.

Andrzej Z. i jego kompani zajmowali się także rozstrzyganiem sporów między gangami ze Szczecina.

Najsłabsze ogniwo

Na trop pruszkowskich gangsterów, wpadli funkcjonariusze CBŚP i prokuratorzy ze Szczecina, rozpracowując grupę, która wyłudzała podatek VAT. W lipcu 2016 r. policjanci CBŚP ze Szczecina wraz z lokalnym Urzędem Kontroli Skarbowej zatrzymali 15 osób. Śledczy z zachodniopomorskiej prokuratury regionalnej ustalili, że grupa działała co najmniej od dwóch lat. Jej organizatorzy kontrolowali kilkanaście spółek w Polsce i krajach Unii Europejskiej. Przedsiębiorstwa te uczestniczyły w fikcyjnych transakcjach, w tym dostawach wewnątrz Wspólnoty, które umożliwiały grupie przestępczej przejęcie bądź wyłudzenie zwrotu podatku VAT. Wówczas to straty skarbu państwa szacowano na ok. 20 mln zł.

W trakcie śledztwa okazało się, że na ternie Szczecina i Wrocławia działa konkurencyjna grupa przestępcza do tej rozbitej w lipcu. Na jej czele miał stać Sebastian W., który porozumiał się z gangiem pruszkowskim w sprawie ochrony swoich interesów. Okazało się, że w latach 2013-2017 grupa wyłudziła dziesiątki milionów zł na fikcyjnym eksporcie produktów spożywczych, głównie kawy mielonej.

Według niepotwierdzonych informacji „pruszkowiaków” pogrążył jeden z młodszych gangsterów, zajmujący się m.in., wyłudzeniami pieniędzy z kart kredytowych i oszustwami gospodarczymi. Grupa miała zacząć działać z pełnym rozmachem, w 2013 r., gdy więzienie opuścił Andrzej Z. ps. Słowik. Gangster twierdził wówczas, że chce się skoncentrować na życiu rodzinnym i zerwać z kryminalną przeszłością.

Konsorcjum zbrodni

Gang pruszkowski powstał pod koniec lat 80. i przez dekadę był największą polską zorganizowaną grupą przestępczą. Zarabiał miliony na handlu narkotykami, napadach oraz na zbieraniu haraczy oraz „opłat licencyjnych” od innych grup przestępczych w całej Polsce. W latach 1994-1998 „Pruszków” toczył krwawą wojnę z gangiem ząbkowsko-praskim (zwanym mylnie „Wołominem) o prymat w półświatku. W porachunkach zginęło lub zniknęło bez śladu kilkadziesiąt osób. Przestępcy dokonywali egzekucji w biały dzień, nierzadko sięgali po materiały wybuchowe.

Gang stworzony był na wzór amerykańskiej mafii. Zarządzał nim sześcioosobowy zarząd: Andrzej Z. ps. Słowik, Leszek D. ps. Wańka, Mirosława D. ps. Malizna, Ryszard Sz. ps. Kajtek, Zygmunt R. ps. Bolo oraz Janusz P. ps. Parasol. Podlegali im kapitanowie, tacy jak Jarosław S. ps. Masa czy Marcin B. ps. Bryndziak, Sławomir F. ps. Fabian. Ci z kolei mając swoje grupy kierowali licznymi podgrupami. W sumie w skład bandy wchodziło kilkaset osób w całej Polsce.

Początkiem końca grupy było zabójstwo, w grudniu 1999 r., Andrzeja Kolikowskiego ps. Pershing, jednego z bossów „Pruszkowa”. W 2000 r., Jarosław Sokołowski ps. Masa został świadkiem koronnym i w wakacje tego roku policja uderzyła w gang, zatrzymując większość kierownictwa grupy. Od tego momentu „Pruszków” nie odbudował już swojej potęgi z lat 90. Większość młodszych, byłych pruszkowskich gangsterów związała się z innymi grupami przestępczymi. Przed warszawskim sądem okręgowym toczy się od 2006 r. (po osądzeniu i apelacji, sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia) proces tzw. małego „Pruszkowa”, w której oskarżonymi się tzw. kapitanowie podwarszawskiej mafii.
Źródło info i foto:TVP.info

Belgia: „Potwór z Charleroi” seryjny gwałciciel i morderca wyjdzie na wolność?

W poniedziałek belgijski seryjny gwałciciel, morderca i pedofil Marc Dutroux, który za swoje zbrodnie skazany został na dożywocie, uzyskał zgodę na poddanie się testom psychiatrycznym. Dzięki nim będzie on mógł wnioskować o przedterminowe zwolnienie. Marc Dutroux znalazł się na ustach całego świata w latach dziewięćdziesiątych, kiedy porwał i zgwałcił sześć dziewczynek. Dwie z nich zamordował, dwie torturował i zagłodził na śmierć, dwie przeżyły jedynie dzięki policyjnej akcji. Z powodu tych zbrodni okrzyknięty został „potworem z Charleroi”.

Dutroux zostanie ponownie przebadany

Profil psychologiczny Dutroux nie był poddawany ocenie od 2013 roku. Podczas procesu 15 lat temu eksperci opisali go jako „psychopatę”, „perwersyjnego narcyza” i „manipulatora”. Prawnicy mężczyzny chcą zaktualizować ocenę z nadzieją, że uda mu się uzyskać warunkowe zwolnienie w 2021 r.

Zespół sędziów orzekł, że trzech ekspertów psychiatrycznych do 11 maja przyszłego roku ma przedstawić raport końcowy na temat zdrowia psychicznego Dutroux i niebezpieczeństw, jakie stwarza on dla społeczeństwa. Wyrok sądu w Brukseli wywołał kontrowersje i komentowany jest przez lokalne i światowe media. Historia „potwora z Charleroi” w latach 90. wstrząsnęła Belgami i wymusiła reformę wymiaru sprawiedliwości. Wcześniej, w latach 80. Dutroux został skazany za porwania i gwałty na nieletnich. Swoich zbrodni dopuścił się po tym, jak został zwolniony z więzienia za dobre sprawowanie.

Belgowie obawiają się, że znów wyjdzie na wolność. Ponad miesiąc temu w ramach zwolnienia warunkowego więzienie opuścił jego współpracownik Michel Lelievre.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabójstwo ciężarnej 33-latki. Kobieta miała wyjść do lekarza. Nowe informacje ws. zabójstwa

Mąż 33-letniej ciężarnej kobiety, która w sobotę została znaleziona martwa na terenie województwa śląskiego, najpierw miał udusić partnerkę, a potem porzucić ciało i zgłosić jej zaginięcie. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. 33-letnia mieszkanka Bielska-Białej, będąca w szóstym miesiącu ciąży, była poszukiwana od 18 października. Jej zaginięcie zgłosił mąż. Kobieta miała wyjść w piątek do lekarza i zniknąć.

W sobotę na terenie województwa śląskiego odnaleziono jej ciało. Już wtedy podejrzewano, że kobieta zmarła w wyniku działania osób trzecich. W niedzielę zarzuty usłyszał mąż 33-latki. Oskarżono go o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i znęcanie się nad żoną. Początkowo kwestionował podejrzenia śledczych, jednak po przedstawieniu mu dowodów na jego winę, przyznał się do zabójstwa – informuje RMF FM.

Prokuratura ujawnia szczegóły zbrodni

W rozmowie ze stacją radiową szef Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ Bogusław Strządała ujawnił szczegóły zabójstwa. Jak przekazał, kobieta miała zostać uduszona przez męża. Następnie mężczyzna miał zacząć zacierać ślady.

– Mężczyzna zawinął zwłoki w folię, przeniósł wieczorem do bagażnika swojego auta i przewiózł do lasu w gminie Siewierz. Porzucił je w naturalnym zagłębieniu, ok. 300 m w głąb lasu od drogi krajowej 1 – poinformował prokurator.

Podejrzany został aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polka poszukiwana przez Europol

Na liście Europolu najbardziej poszukiwanych przestępczyń w Europie są takie, które dopuściły się morderstwa, znęcały się nad dziećmi czy handlowały narkotykami i ludźmi. Na liście jest też Polka. Nowa kampania Europolu pod nazwą „Przestępstwo nie ma płci” ma zwrócić uwagę, że przestępstwa dokonywane przez kobiety są równie poważne, jak te, których dopuszczają się mężczyźni.

Na specjalnie przygotowanej stronie internetowej opublikowano wizerunek 21 najbardziej poszukiwanych osób z krajów UE. 18 spośród nich to kobiety. Niektóre ścigane są za morderstwa, znęcanie się nad dziećmi, handel narkotykami i żywym towarem.

„Ludzie myślą, że przestępstwa zazwyczaj nie są popełniane przez kobiety. Tymczasem są one tak samo poważne, jak te popełniane przez mężczyzn” – podkreśla rzeczniczka Europolu Tine Hollevoet.

„Maskarada przestępczości”

są pokazani najpierw na interaktywnej stronie w upiornych, neonowych maskach. Później użytkownik może przeczytać historię dokonania konkretnej zbrodni. Dopiero po kilkukrotnym przewinięciu strony widzi twarz poszukiwanej osoby.

– Chodzi o to, aby przyciągnąć uwagę jak największej liczby osób. Doświadczenie pokazuje nam, że im więcej oczu spogląda na poszukiwanych przestępców, tym większa szansa na ich zlokalizowanie i aresztowanie – podkreśla rzeczniczka Europolu.

Morderstwa i zmuszanie do prostytucji

Jessica Edosomwan jest poszukiwana przez francuskie służby w związku z handlem ludźmi. Należała do siatki przestępczej, która werbowała młode dziewczyny w małych miasteczkach Nigerii i obiecywała im sfinansowanie podróży do Europy. Kiedy nastolatki były już we Francji, oddawano je w ręce starszej kobiety (tzw. la mama), której musiały spłacić „dług”. Ofiary były przetrzymywane w uwłaczających warunkach i zmuszane do prostytucji na ulicy. Edosomwan jest jedyną osobą z siatki przestępczej, która wciąż przebywa na wolności. Według informacji policji, ukrywa się w krajach Beneluksu, Włoszech lub Niemczech.

Włoskie organy ścigania poszukują z kolei Olivery Pertrovic Ristic. Kobieta pochodzi z Serbii i jest oskarżona o włamanie do domu, związanie i brutalne pobicie 75-letniego mężczyzny. Napaść miała tło rabunkowe i zakończyła się tragicznie. Mężczyzna zmarł.

Wśród ściganych przez Europol jest też polska obywatelka Dorota Kaźmierska. Została skazana na 25 lat więzienia za zabójstwo, którego dokonała w 2008 r. w Bydgoszczy. W 2013 r. sąd zgodził się na półroczną przerwę w odbywaniu kary ze względu na stan zdrowia jej syna. Polka do aresztu już nie wróciła.

Skuteczna strategia

Jak podkreśla Europol, poprzednie kampanie dotyczące „najbardziej poszukiwanych przestępców” kończyły się sukcesem. Dzięki nim udało się wytropić w sumie 69 przestępców.

„W ciągu ostatnich trzech lat takie podejście okazywało się skuteczne. Po każdej dużej kampanii aresztowano kilku poszukiwanych zbiegów, a niektórzy zgłaszali się sami, ponieważ presja przerastała ich albo ich bliskich” – czytamy na stronie Europolu.

Nowa kampania wystartowała na stronie internetowej: www.eumostwanted.eu/crimehasnogender.

Informacje dotyczące poszukiwanych można przesyłać anonimowo za pośrednictwem strony lub bezpośrednio na policję w krajach, które ścigają wymienionych przestępców.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowe fakty w sprawie poszukiwanej szefowej gangu

Nowe fakty w sprawie głośnych poszukiwań Magdaleny Kralki z Krakowa. Jej adwokat złożył drugi wniosek o wydanie tzw. listu żelaznego, który zapewniłby kobiecie wolność do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Według Darii Pichórz z biura prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie, kobieta miała stać na czele zorganizowanego gangu, którego członkowie mieli zajmować się sprowadzaniem narkotyków z Hiszpanii do województwa pomorskiego i małopolskiego.

Tymczasem do krakowskiego sądu trafił drugi już wniosek o wydanie listu żelaznego dla poszukiwanej Magdaleny Kralki.

– To już drugi wniosek. Pierwszy złożyłem w grudniu ubiegłego roku. Wówczas nie został uwzględniony z powołaniem się przede wszystkim na to, że jest zagrożenie dla prawidłowego toku postępowania – przekazał Gazecie Krakowskiej mecenas Maciej Burda, który reprezentuje poszukiwaną.

Magdalena Kralka ma się ukrywać poza Europą, ale jak przyznaje krakowska policja – jej zatrzymanie to kwestia czasu.

30-letnia Magdalena Kralka jest poszukiwana na podstawie listu gończego wydanego przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie oraz na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania i czerwonej noty Interpolu.

Kralka podejrzewana jest o kierowanie gangiem kiboli Cracovii.
Źródło info i foto: se.pl

Henryk Kukuła wychodzi na wolność. Seryjny morderca i pedofil wciąż niebezpieczny

Henryk Kukuła, polski seryjny morderca i pedofil, zwany Monstrum z Chorzowa kończy wyrok 25 lat więzienia. Jak informuje katowicka ”Gazeta Wyborcza”, wciąż nie wiadomo, czy mężczyzna trafi do specjalnego ośrodka zamkniętego. 

Henryk Kukuła od najmłodszych lat sprawiał problemy wychowawcze. Był agresywny wobec rówieśników. W 1980 roku, gdy miał 14 lat, zamordował 5-letnią dziewczynkę. Po śmierci zbezcześcił zwłoki, wkładając palce do jej pochwy. 

Kukuła został umieszczono w zakładzie wychowawczym w Krupskim Młynie. W czasie pobytu w ośrodku skatował na śmierć i zgwałcił 9-letniego syna wychowawcy. Za zbrodnię został skazany na 15 lat pozbawienia wolności. 

Na mocy amnestii z grudnia 1989 roku wyrok obniżono do 10 lat. W kwietniu 1990 roku Kukuła opuścił zakład karny, a w lipcu 1990 roku zgwałcił i zamordował w Rudzie Śląskiej dwóch braci. Za tę zbrodnię został skazany na 25 lat więzienia. Do wyroku doliczono mu 3 lata i 9 miesięcy pozbawienia wolności, które pozostały do odbycia z wcześniejszego wyroku. Dodatkowy rok pozbawienia wolności, Kukuła otrzymał za napaść na strażnika więziennego. 

Henryk Kukuła, monstrum z Chorzowa, zostanie objęty ustawą o bestiach? 

Henryk Kukuła w 2020 roku skończy odbywać karę w więzieniu w Rzeszowie. ”Gazeta Wyborcza” przypomina, że seryjny morderca z Chorzowa może zostać objęty tzw. ustawą o bestiach i skierowany do specjalnego zamkniętego ośrodka w Gostyninie. 

Wniosek do sądu o przeniesienie Kukuły do Gostynina musi złożyć dyrektor zakładu karnego na osiem miesięcy przed zakończeniem kary. Tomasz Mucha z Sądu Okręgowego w Rzeszowie poinformował, że do czwartku, 12 września takie pismo nie wpłynęło.

Roman Hula, który zatrzymał Kukułę po jego pierwszym morderstwie przestrzega, by do sprawy podejść poważnie. – Jeśli ten człowiek wyjdzie na wolność, będzie zabijał dalej – mówi w rozmowie z ”GW”. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zielona Góra. Wysadziły blok, mogą wyjść na wolność?

Mieszkańców bloku przy ul. Wyszyńskiego w Zielonej Górze budzi najmniejszy hałas. Od czasu, kiedy Danuta P. (77 l.) i jej córka Monika (53 l.) odkręciły w swoim mieszkaniu gaz i doprowadziły do wybuchu, boją się wszystkiego. A najbardziej tego, że kobiety wrócą do mieszkania i dopełnią dzieło zniszczenia.

W środę, 3 lipca, około godz. 21.00 huknęło tak, że słychać było w całej Zielonej Górze. W mieszkaniu na drugim piętrze bloku przy Wyszyńskiego wybuchł gaz. Eksplozja wyrwała część ściany wieżowca, w oknach dziesiątek mieszkań wyleciały szyby, zarwała się jedna winda, a szyb drugiej został uszkodzony.

Po eksplozji w mieszkaniu wybuchł pożar. Akcja ratunkowa trwała wiele godzin. Cztery osoby trafiły do szpitala. Jedna z zawałem, inna z atakiem paniki i dwie z zatruciem dymem. Dziesięć osób zostało uspokojonych na miejscu akcji przez ratowników medycznych i lekarzy.

Szybko ustalono, że w mieszkaniu zostały odkręcone kurki z gazem w kuchence. Z tego powodu doszło do potężnej eksplozji. Przed wybuchem zniknęły sąsiadki: Danuta i Monika.

– Od lat mówiły nam, że wysadzą blok w powietrze i w końcu to zrobiły – mówi 40-letni Ireneusz Kwiatkowski, sąsiad zza ściany.

Dwa dni później Danuta P. i jej córka Monika zostały znalezione w lesie koło zielonogórskiego osiedla Jędrzychów. Sąd tymczasowo posłał obie do aresztu. Kobiety usłyszały zarzut sprowadzenia katastrofy wielkich rozmiarów zagrażającej życiu wielu osób. Matka przyznała się do zarzutów. Córka nie.

Monika od razu trafiła do szpitala psychiatrycznego. Matka została w nim teraz umieszczona na obserwacji. Opinia psychiatrów może zadecydować o tym, czy Danuta P. trafi do więzienia, czy po kilkunastomiesięcznym leczeniu wyjdzie na wolność.

– Jeżeli one unikną więzienia, cały blok wystąpi do policji o całodobowa ochronę – mówi Ireneusz Kwiatkowski.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Rosja: Ołeh Sencow i marynarze już na wolności

Ukraińscy więźniowie przetrzymywani w Rosji, w tym marynarze zatrzymani w Cieśninie Kerczeńskiej oraz reżyser Ołeh Sencow wracają do kraju. Amnestia z rosyjskich łagrów jest możliwa w związku z wymianą więźniów między Ukrainą a Federacją Rosyjską.

O powrocie z Rosji Ołeha Sencowa i marynarzy poinformował Reuters, powołując się na facebookowy wpis prokuratora generalnego Ukrainy. Informacje podaje też Michał Potocki, dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” specjalizujący się m.in. w tematyce ukraińskiej.

Ołeh Sencow jest wolny. Doszło do wymiany więźniów

Wczoraj odbywający w Rosji wyrok 20 lat łagru ukraiński reżyser Ołeh Sencow został przeniesiony do więzienia w Moskwie. Do tej pory uznawany za więźnia politycznego Sencow był przetrzymywany w kolonii w mieście Łabytnagi. Ukraińscy marynarze zostali zatrzymani przez Rosję podczas incydentu w Cieśninie Kerczeńskiej.

Ukraiński filmowiec, pisarz i uczestnik Euromajdanu protestował przeciwko aneksji Krymu przez Federację Rosyjską. Rosyjskie służby bezpieczeństwa oskarżyły go o przygotowywanie ataku terrorystycznego. Przed sądem Ołeh Sencow nie przyznał się do winy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Aleksiej Nawalny na wolności po 30 dniach aresztu

Jeden z przywódców rosyjskiej opozycji Aleksiej Nawalny wyszedł w piątek na wolność po odbyciu kary 30 dni aresztu. W trakcie pobytu w areszcie Nawalny trafił do szpitala, zdiagnozowano u niego ostrą reakcję alergiczną. W czwartek sąd uznał, że kilkanaście godzin, które Nawalny spędził w szpitalu, nie zostanie zaliczonych do kary. O takie wydłużenie aresztu zwracały się władze więzienne.

25 lipca Nawalny został skazany na 30 dni aresztu za wzywanie do udziału w nieuzgodnionej z moskiewskimi władzami demonstracji. Była to maksymalna kara za wykroczenie określone jako powtórne naruszeniu zasad organizacji manifestacji. Akcje protestu, organizowane w Moskwie przez opozycję, rozpoczęły się w połowie lipca po tym, jak jej przedstawiciele nie zostali dopuszczeni do kandydowania w wyborach do moskiewskiej Rady Miejskiej 8 września.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Podkarpacka policja poszukuje tych kobiet

W każdej chwili na wolności przebywają osoby poszukiwane przez policję. W dużej mierze są oni poszukiwani choćby za drobne oszustwa, czy uchylanie się od obowiązków alimentacyjnych. Są jednak także poszukiwani za poważniejsze przestępstwa.

Aktualnie w ogólnodostępnej internetowej bazie podkarpackiej policji znajduje się 725 poszukiwanych za różnego rodzaju przestępstwa. Aż 652 z nich to mężczyźni. W gronie poszukiwanych są jednak także panie. W naszym regionie poszukiwane są 73 kobiety. Niektóre z nich mają na swoim koncie poważniejsze przestępstwa i do tej pory ukrywają się przed wymiarem sprawiedliwości.

Te poszukiwane mają na swoim koncie choćby kradzieże, przywłaszczenia, wtargnięcia na prywatne posesje, naruszanie miru domowego, poruszanie się pojazdami mechanicznymi pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających, nielegalne przekroczenie polskiej granicy, paserstwo, fizyczne lub psychiczne znęcanie się nad najbliższą osobą, czy podrabianie dokumentów w celu uzyskania korzyści finansowej.

Jeśli ktokolwiek zna miejsce pobytu tych osób, jest proszony o kontakt z policją pod numerami alarmowymi 112 lub 997.
Źródło info i foto: se.pl