Wypadek z udziałem Kamila Durczoka. Śledczy zbadali, czy dziennikarz był pod wpływem narkotyków

Kamil Durczok, mając 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, wsiadł za kółko i na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim (woj. łódzkie) spowodował kolizję. Po zatrzymaniu mężczyzny pojawiały się pytania, czy dziennikarz nie był pod wpływem narkotyków. Teraz sprawę tę komentuje piotrkowska prokuratura.

Pod koniec lipca dziennikarz Kamil Durczok wracał z urlopu nad morzem. Na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim wjechał w słupki rozdzielające jezdnię. Jak się okazało, Durczok był pijany. W wydychanym powietrzu miał aż 2,6 promila alkoholu. Mężczyzna trafił do aresztu, a po wytrzeźwieniu został przesłuchany na prokuraturze. Tam Kamil Durczok usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości, oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Durczok przyznał się tylko do drugiego z nich. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim skierowała do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla Kamila Durczoka, ale sąd nie przychylił się do tego i zastosował wobec dziennikarza poręczenie majątkowe, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Po złożeniu zażalenia od tej decyzji do sądu drugiej instancji Sąd Okręgowy zmienił jedynie wysokość poręczenia – dotychczasową kwotę 15 tys. zł podwyższył do 100 tys. zł.

Durczok był pod wpływem narkotyków?

We wtorek 20 sierpnia rzecznik piotrkowskiej prokuratury Witold Błaszczyk ostatecznie odpowiedział na pytanie, czy Kamil Durczok w chwili kolizji był także pod wpływem narkotyków. Jak powiedział PAP, z opinii badania krwi na zawartość środków psychoaktywnych wynika, że u podejrzanego nie ujawniono substancji o charakterze narkotycznym, czyli amfetaminy, kokainy, opiatów, metamfetaminy czy THC (marihuana, haszysz). Oznacza to, że w dniu uczestniczenia w kolizji drogowej mężczyzna nie był pod wpływem narkotyków.

Witold Błaszczyk nie skomentował natomiast, czy we krwi Kamila Durczoka wykryto obecność leku psychotropowego. – Na ten temat prokuratura nie będzie się wypowiadała. Kwestia zażywania leków to prywatna sprawa – powiedział.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Aresztowany przez FBI Roger Stone wyjdzie za kaucją?

Sąd na Florydzie wyraził zgodę na zwolnienie za kaucją Rogera Stone’a, konsultanta politycznego i lobbysty, który wspierał kampanię prezydencką Donalda Trumpa – poinformowała AFP, powołując się na amerykańskie media. Stone’a aresztowano w związku ze śledztwem ws. rosyjskich prób wpływania na wybory w USA.

Doradca Trumpa został zatrzymany w piątek przed świtem na Florydzie.Kaucja ma wynieść 250 tys. dol. Wcześniej informację o aresztowaniu 66-letniego Stone’a podało biuro prowadzącego śledztwo specjalnego prokuratora Roberta Muellera.

Jak oświadczono, Stone’owi postawiono siedem zarzutów: jeden dotyczący utrudniania śledztwa, pięć zarzutów składania fałszywych zeznań i jeden wpływania na świadka w celu składania przez niego fałszywych zeznań. Zarzuty są związane ze sprawą domniemanego przechwycenia przez rosyjskich hakerów e-maili wysyłanych przez sztab Partii Demokratycznej.

Konsultant polityczny, który został aresztowany w piątek przed świtem na Florydzie, ma w ciągu dnia stanąć przed sądem w Fort Lauderdale.

Stone pracował w sztabie wyborczym w początkowej fazie kampanii prezydenckiej Trumpa, ale jeszcze w połowie 2015 roku z niego odszedł. W dalszym ciągu jednak wspierał późniejszego prezydenta m.in. oczerniając jego rywali. Działalność Stone’a podczas kampanii od dawna budziła zainteresowanie Muellera. Celem prowadzonego przez niego śledztwa jest wyjaśnienie, czy Rosja próbowała ingerować w przebieg wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku i czy sztab Trumpa utrzymywał jakieś kontakty z Rosjanami. Prezydent temu konsekwentne zaprzecza, nazywając dochodzenie „polowaniem na czarownice”.

Efektem dochodzenia jest jak dotychczas postawienie zarzutów ponad 20 obywatelom Rosji, a także kilku osobom z otoczenia Trumpa na czele z byłym prezydenckim doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Michaelem Flynnem oraz byłym szefem kampanii Paulem Manafortem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Stefan W. był pod wpływem środków psychoaktywnych? Są wyniki badań

Gdańska prokuratura informowała już o wynikach badania krwi na obecność alkoholu, które przeprowadzono u zabójcy prezydenta Pawła Adamowicza. Ich wyniki były negatywny. W czwartek pojawiła się informacja o kolejnych wynikach badań. Czy 27-latek był pod wpływem substancji psychoaktywnych, gdy zaatakował włodarza Gdańska?

W czwartek prok. Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała o wynikach badań krwi Stefana W. Okazało się, że w momencie ataku na prezydenta Pawła Adamowicza napastnik nie był pod wpływem środków psychoaktywnych. Badania krwi 27-latka na obecność alkoholu, które prokuratura uzyskała już wcześniej, również były negatywne.

Sprawcy śmiertelnego ataku na prezydenta Gdańska postawiono zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Czyn ten zagrożony jest karą co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocia. Stefan W. nie przyznał się do jego popełnienia. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany.

Do tragedii doszło w niedzielę, 13 stycznia, podczas finału 27. edycji WOŚP w Gdańsku. Prezydent Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem przez 27-letniego Stefana W. Samorządowiec doznał poważnej rany serca, przepony i narządów wewnątrz jamy brzusznej. W szpitalu przeszedł pięciogodzinną operację. W poniedziałek, 14 stycznia, prezydent Gdańska zmarł. W sobotę, 19 stycznia, odbył się pogrzeb gdańskiego włodarza.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Niebezpieczne odpady z Czech wwiezione do Polski

Funkcjonariusze ze Śląskiego Oddziału Straży Granicznej wspólnie z pracownikami Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach zatrzymali na autostradzie A1 w Gorzyczkach (woj. śląskie) ciężarówkę przewożącą niebezpieczne odpady.

Kierowca zatrzymanego na autostradzie A1 w Gorzyczkach samochodu ciężarowego wraz z przyczepą posiadał list przewozowy, według którego w przewożonym przez niego ładunku powinny się znajdować tzw. zgary aluminiowe – odpady powstające w procesie odlewniczym.

Wiózł zgary słone aluminium

Pracownicy WIOŚ zauważyli w trakcie kontroli, że ze skrzyni pojazdu załadowanej odpadami wydziela się intensywny zapach amoniaku, co wskazywało na to, że mogą się tam znajdować tzw. zgary słone aluminium. Te zaś są odpadem niebezpiecznym, którego przewóz do Polski wymaga uprzedniego pisemnego zgłoszenia i uzyskania pisemnej zgody Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.

Takiej zgody kierowca jednak nie posiadał.

Na miejsce zdarzenia przyjechali strażacy, którzy zrobili niezbędne pomiary i pomogli w zabezpieczeniu ładunku przed niekorzystnym wpływem warunków atmosferycznych. Pobrane zostały również próbki znajdującej się tam substancji, które poddane zostaną szczegółowym badaniom laboratoryjnym.

Transport zawrócono do Czech

W związku z tym, że nielegalny wwóz odpadów jest przestępstwem zagrożonym karą do 8 lat pozbawienia wolności, funkcjonariusze Straży Granicznej prowadzą w tej sprawie postępowanie karne pod nadzorem prokuratury. Główny Inspektor Ochrony Środowiska zdecydował, że transport z nielegalnymi odpadami zawrócono do nadawcy w Czechach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowe ustalenia w sprawie strzelaniny w Krakowie

Dwaj mężczyźni w wieku 32 i 24 lat zostali zatrzymani w Nowej Hucie w Krakowie po tym, jak ich samochód potrącił strażników miejskich. Teraz okazuje się, że kierujący autem, który nie zatrzymał się do kontroli, był pod wpływem narkotyków. W piątek wieczorem w krakowskiej Nowej Hucie padły strzały. Broń została użyta przez policjantów po pościgu, podczas próby zatrzymania samochodu.

Wcześniej, w pobliżu ulicy Pawiej w centrum Krakowa, samochód wjechał w ulicę pomimo zakazu. Kierowca zamiast zatrzymać się do kontroli, zaczął uciekać. Wtedy potrącił dwóch strażników miejskich. Obaj trafili do szpitala. Kierujący samochodem 32-latk był pod wpływem narkotyków. Obok niego siedział 24-letni pasażer.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wayne Rooney aresztowany za jazdę po alkoholu

Były kapitan piłkarskiej reprezentacji Anglii Wayne Rooney został w nocy z czwartku na piątek zatrzymany przez policję za jazdę pod wpływem alkoholu – informuje BBC i stacja Sky Sports. Piłkarz został zatrzymany przed patrol policji nad ranem w pobliżu swojej posiadłości w Cheshire. To nie pierwszy raz, gdy Rooney ma problemy związane z alkoholem i jazdą samochodem w stanie wskazującym na spożycie.

31-letni Rooney wystąpił w reprezentacji Anglii w 119 meczach, w których strzelił 53 gole. Jest nadal najlepszym strzelcem w historii występów w zespole narodowym.
 
Przez 13 lat był zawodnikiem Manchesteru United, na początku lipca 2017 roku podpisał kontrakt z Evertonem, w którym zaczynał karierę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Włochy: Przywrócono kontrole na granicach

We Włoszech od środy do końca maja przywrócone zostaną kontrole na wszystkich granicach: lądowych, lotniczych i morskich. Decyzję podjęto w związku ze szczytem przywódców G7 na Sycylii, który odbędzie się 26 i 27 maja. Włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych podkreśla, że przywrócenie kontroli granicznych jest krokiem stosowanym podczas tego rodzaju wydarzeń. Chodzi o zagwarantowanie bezpieczeństwa szczytu w Taorminie.

Informacja o przywróceniu kontroli dotyczy wszystkich osób przybywających do Włoch, a zatem także turystów. Na lotniskach, w portach i na drogowych przejściach granicznych będą prowadzone kontrole dokumentów. Czasowe zawieszenie swobodnego przemieszczania się osób wewnątrz obszaru Schengen może mieć znaczący wpływ na przedłużenie czasu przekraczania granic przy wjeździe do Włoch – podkreśla się.
Źródło info i foto: Gala.pl

Janusz Korwin-Mikke komentuje zatrzymanie córki

– Jeżeli pójdzie do więzienia, to pójdzie – skomentował sprawę zatrzymania swojej córki Janusz Korwin-Mikke. Kobieta została przyłapana na jeździe pod wpływem i posiadaniu heroiny.

W poniedziałek policja zatrzymała córkę europosła Janusza Korwin-Mikkego. Kobieta prowadziła samochód będąc pod wpływem środków odurzających i miała przy sobie 0,41 g heroiny. Co więcej, nie miała nawet uprawnień do kierowania pojazdem.

Na komentarz Korwin-Mikkego nie trzeba było długo czekać. Europoseł nie wydawał się jednak szczególnie przejęty. – Trudno. Niech ją sprawdzą i badają. Córka jest dorosła, ma trzydzieści kilka lat i odpowiada sama za siebie. Co ja mogę na to poradzić? – skomentował portalowi Fakt24. – Ja siedziałem za komuny, teraz więzienia są o wiele lepsze niż dawniej – powiedział też dziennikarzom Wirtualnej Polski.

Polityk dodał, że nie interesuje go, czy jego córka trafi do więzienia.

„Co mnie to obchodzi. Moja córka jest dorosła. Jak usłyszy zarzuty, to będzie musiała sobie z nimi poradzić. Jeżeli pójdzie do więzienia, to pójdzie” – skwitował w rozmowie z tabloidem Janusz Korwin-Mikke.

Kradzież w hipermarkecie

To nie pierwszy zatarg z prawem córki polityka. W listopadzie 2011 roku została zatrzymana podczas próby kradzieży w warszawskim hipermarkecie budowlanym. „Kora robiła w tym OBI sporo zakupów, (…) kupiła frezarkę z kompletem frezów – i ten ‚komplet’ okazał się zdekompletowany. To jak głupia uznała, że prościej jest dokraść” – odniósł się do sprawy sam szef Kongresu Nowej Prawicy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Celebryta Dariusz K. wyszedł na wolność za 400 tys. złotych

Dariusz K. (40 l.) jest na wolności! Areszt opuścił po wpłaceniu 400 tys. zł kaucji. Przypomnijmy, że były mąż Edyty Górniak (45 l.) jest sądzony za zabicie kobiety na pasach. Prowadził pod wpływem narkotyków. Sąd pierwszej instancji skazał go na 7 lat więzienia. Dariusz K. odwołał się od wyroku i do czasu kolejnej rozprawy będzie wolny.

– Sąd uchylił tymczasowy areszt Dariuszowi K. Wobec mężczyzny został zastosowany środek wolnościowy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 400 tys. zł, dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu – mówi sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie. – Tymczasowy areszt nie może być substytutem kary pozbawienia wolności. W przypadku Dariusza K. nie zachodziła obawa matactwa, bo wszystkie czynności poza uzupełniającą opinią biegłego zostały już wykonane – dodaje.

Kaucję za pirata drogowego miała wpłacić jego ciotka, matka chrzestna, bogata i wpływowa bizneswoman z Warszawy. To ona opłacała obrońców i dopingowała Dariusza, aby się nie poddawał.

Na razie muzyk przebywa w domu swojej matki. W okresie, kiedy był w areszcie, został sprzedany jego dom w podwarszawskim Milanówku. Obecna żona Iza nie przejęła się za bardzo kłopotami męża i nie przywitała go z otwartymi ramionami. Z tego, co ustalił „Super Express”, jego córeczka Lea (5 l.) przez ostatnie miesiące nie miała z tatą kontaktu, tak samo jak syn z małżeństwa z Górniak, Allanek (12 l.). Dariusz K. może więc liczyć jedynie na swoich rodziców i chrzestną.

Sprawa byłego męża artystki zbulwersowała całą Polskę. W lipcu 2014 r. w Warszawie zabił na pasach kobietę. Okazało się, że prowadził pod wpływem kokainy. Według biegłych używał jej kilka godzin przed wypadkiem. W trakcie procesu podważano jednak te badania, twierdząc, że narkotyk był brany dzień wcześniej i nie miał bezpośredniego wpływu na zachowanie kierowcy.

W maju br. zapadł wreszcie wyrok – 7 lat bezwzględnego więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Obrońcy odwołali się od wyroku i dążyli do wypuszczenia K. z aresztu. 17 listopada udało się im przekonać sąd. Po wpłaceniu 400 tys. zł kaucji oskarżony wyszedł na wolność. Jednak nie będzie się nią cieszył w pełni. Ma trzy razy w tygodniu zgłaszać się na policji, zabrano mu paszport, więc nie może wyjeżdżać za granicę. Musi też czekać do ostatecznego rozstrzygnięcia jego sprawy. Jeśli obrońcom uda się udowodnić tezę, że narkotyki nie były brane tuż przed wypadkiem, może otrzymać wyrok 3 lat więzienia, a odsiedział już ponad dwa.
Żródło info i foto: se.pl

Poznań: Pijani mężczyźni postrzelili dwie osoby z wiatrówki

Dwie osoby zostały postrzelone w okolicach ulic Sienkiewicza i Kochanowskiego w Poznaniu – informuje „Gazeta Wyborcza”. Jeden z mężczyzn został trafiony w klatkę piersiową, drugi – w plecy. Do zdarzenia doszło w sobotę późnym wieczorem. Jak się okazało, strzały oddawano z wiatrówki. Niedługo po incydencie policja zatrzymała dwóch mężczyzn, w mieszkaniu których znaleziono i wiatrówkę, i kulki, których użyto jako amunicji. Obaj byli pijani, być może też pod wpływem narkotyków.

– 55-letni mężczyzna został postrzelony w klatkę piersiową. Kulka utkwiła w okolicach serca i aorty. Został przewieziony do szpitala przy ul. Grunwaldzkiej – powiedział „Wyborczej” rzecznik policji Andrzej Borowiak.

Dzięki kilkugodzinnej operacji, w której wziął udział m.in. jeden z najlepszych polskich chirurgów prof. Wojciech Dyszkiewicz, stan pacjenta w niedzielę był już stabilny. Jednak, jak mówi Dyszkiewicz, „gdyby zamiast śrutu był pocisk, pacjent pewnie zginąłby na miejscu”. Ujęci przez funkcjonariuszy mężczyźni prawdopodobnie oddawali strzały z okna swojego mieszkania. Niewykluczone, że zostanie im postawiony zarzut usiłowania zabójstwa.
Żródło info i foto: Gazeta.pl