Aleksiej Nawalny wraca do Rosji

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny poinformował, że wraca do Rosji. Teraz jest w Niemczech, gdzie przechodził leczenie po próbie otrucia go bojowym środkiem chemicznym. Według władz niemieckich środek ten należał do grupy tzw. nowiczoków – trucizn opracowanych przez chemików jeszcze w ZSRR. Nawalny uważa, że za próbą jego otrucia stały władze Rosji, w tym prezydent Władimir Putin.

Opozycjonista powiedział, że przyleci do Moskwy 17 stycznia rejsem linii lotniczych Pobieda.
Źródło info i foto: TVP.info

Kraków: Wpłynął akt oskarżenia ws. „oskórowania” studentki

Prokuratura Krajowa złożyła do Sądu Okręgowego w Krakowie akt oskarżenia przeciwko Robertowi J. Jest on podejrzany o brutalne zabójstwo studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z. w 1998 r. Szczątki ofiary – fragmenty skóry i ciała – wyłowiono z Wisły 7 i 14 stycznia 1999 r.

Robert J. został zatrzymany w październiku 2017 roku. Decyzją sądu zastosowano areszt tymczasowy, który był kilka razy przedłużony. Przygotowanie aktu trwało tak długo, gdyż śledczy po zatrzymaniu mężczyzny zlecili przygotowanie szeregu ekspertyz w tej sprawie. Ich sporządzenie przez instytucje oraz biegłych przedłużało się. Bez tych dokumentów prokuratura nie mogła przygotować aktu oskarżenia i przesłać go do sądu.

Akta sprawy liczą prawie 490 tomów.

Robert J. został zatrzymany i aresztowany w październiku 2017 r. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z., której szczątki – fragmenty skóry i ciała – wyłowiono z Wisły 7 i 14 stycznia 1999 r. Jej tożsamość ustalono dzięki badaniom genetycznym. Kobieta zaginęła w listopadzie 1998 r.

Miał się inspirować filmem „Milczenie owiec”

Według śledczych, mężczyzna miał ofiarę torturować, zdjąć z niej skórę i wypreparować. Wszystko wskazuje na to, że inspirował się filmem „Milczenie owiec”, który miał wówczas swoją telewizyjną premierę w Polsce.

Robert J. usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się do winy. Jak podała Prokuratura Krajowa, złożył obszerne wyjaśnienia, ale odmówił odpowiedzi na niektóre pytania. W przypadku uznania winy, Robertowi J. grozi nawet dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Stany Zjednoczone po 16 latach wznawiają wykonywanie federalnej kary śmierci

Kara śmierci w wymiarze federalnym, po 16 latach, ponownie będzie wykonywana w Stanach Zjednoczonych. Prokurator Generalny zażądał wykonania pierwszych pięciu egzekucji. „Jesteśmy to winni ofiarom i ich rodzinom” – mówi William Barr. William Barr, amerykański Prokurator Generalny, poinformował w czwartek o wznowieniu wykonywania federalnej kary śmierci w Stanach Zjednoczonych – informuje The Guardian.

W USA wznawiają wykonywanie kar śmierci

Kara śmierci jest przewidziana w amerykańskim prawie federalnym (mimo że 12 stanów jej nie stosuje), ale takich egzekucji nie wykonywano od 2003 roku. Od 1976 roku wykonano w USA jedynie trzy federalne wyroki śmierci. Obecnie w amerykańskich więzieniach znajduje się jednak aż 63 więźniów w takimi wyrokami – 62 mężczyzn i jedna kobieta.

William Barr zażądał od dyrektorów więzień, aby przeprowadzili pięć takich egzekucji do grudnia 2019 i stycznia 2020. Chodzi o stracenie więźniów federalnych: Daniela Lewisa Lee za zamordowanie trzyosobowej rodziny, w tym ośmioletniej dziewczynki; Lezmonda Mitchella za zamordowanie 63-letniej kobiety i jej dziewięcioletniej wnuczki; Wesleya Ira Purkey’a za zgwałcenie i zamordowanie 16-letniej dziewczynki; Alfreda Bourgeois za torturowanie i zabicie własnej dwuletniej córki oraz Dustina Lee Honkena za strzelanie i zabicie pięciu osób, w tym dwóch młodych dziewcząt.

„Jesteśmy winni ofiarom i ich rodzinom wykonanie wyroków, które nałożył na sprawców nasz system sprawiedliwości” – tłumaczył Barr swoją decyzję.

Kary śmierci, na które skazywał sąd federalny, zostały wstrzymane, ponieważ amerykańscy politycy nie wiedzieli, w jaki sposób je wykonywać. Do tej pory zgodnie z prawem można było wykonać ją jedynie przez podanie śmiertelnego zastrzyku, który będzie możliwie najmniej bolesny. Śmiertelny zastrzyk był jednak robiony z trzech substancji, które często były podawane w nieprawidłowych dawkach i powodowały u skazanych ogromny ból. Według poprawki wprowadzonej przez Departament Sprawiedliwości od teraz zastrzyk będzie zawierał tylko jedną substancję, co wyeliminuje problem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rośnie liczba osób rannych w zamieszkach w stolicy Gruzji

Prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili skróci wizytę na Białorusi w związku z gwałtownymi starciami, które w nocy z czwartku na piątek wybuchły na ulicach Tbilisi – podała rosyjska agencja RIA Nowosti. Wizytę w Azerbejdżanie przerwie także szef parlamentu gruzińskiego. W zamieszkach zostało rannych 240 osób, w tym 80 policjantów. Demonstranci usiłowali wtargnąć do gmachu parlamentu, protestując przeciwko obecności rosyjskiego deputowanego.

Salome Zurabiszwili miała przebywać z wizytą na Białorusi do soboty. W jej planach były spotkania z prezydentem, premierem, a także udział w ceremonii otwarcia II Igrzysk Europejskich w Mińsku – podała agencja RIA Nowosti, powołując się na źródła w administracji białoruskiej. W piątek Zurabiszwili spotka się jedynie z prezydentem Alaksandrem Łukaszenką i wróci do Tbilisi.

Z kolei portal Radia Swoboda napisał, że wizytę w Azerbejdżanie ma przerwać także przewodniczący parlamentu Irakli Kobachidze. Miał przebywać w Baku do soboty.

Opozycja wznowi protesty

Po nocnych starciach główne ulice Tbilisi opustoszały. Część demonstrantów została zatrzymana przez policję, inni się rozeszli – informuje gruzińska agencja Interpressnews. Opozycja zapowiada, że wznowi protesty w piątek wieczorem. W gwałtownych starciach, które w nocy z czwartku na piątek wybuchły na ulicach Tbilisi, zostało rannych 240 osób, w tym 80 policjantów – poinformował w piątek zastępca ministra zdrowia Gruzji Zaza Bochua. W szpitalach pozostają 102 osoby.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Pedofil wraca do więzienia

U pedofila Mariusza C. (40 l.) chore żądze są silniejsze niż strach przed więzieniem. Zboczeniec ze Stalowej Woli na Podkarpaciu niemal połowę swojego życia spędził za kratami. Jednak kiedy wyszedł na wolność, znów polował na bezbronne dzieci. Teraz sędzia jeszcze raz posłał go za kraty.

Mariusz C. wyszedł na wolność 1,5 roku temu. Dyrektor więzienia chciał go umieścić w zamkniętym ośrodku w Gostyninie, tak jak jego współwięźnia – mordercę i pedofila Mariusza Trynkiewicza. Ale cwany dewiant, wykorzystując rozmaite kruczki prawne, cieszył się wolnością aż 9 miesięcy.

W parku w Stalowej Woli podając się za reportera próbował robić zdjęcia trzem dziewczynkom w wieku 12 i 11 lat. Na szczęście uciekły. Bezskutecznie prosił też swojego kochanka, aby ten zrobił nagie zdjęcia swojej 14-letniej siostrze podczas kąpieli. Partner się obraził, a wyrafinowany Mariusz zemścił się na nim, posądzając go o kradzież pieniędzy.

Za to wszystko pedofil został skazany na 8,5 roku więzienia. Ma dożywotni zakaz kontaktu z dziećmi i przebywania w ich odległości mniejszej niż 50 metrów.

– Jeśli oskarżony nie dokona gigantycznej refleksji nad sobą, to będzie do końca życia wracał do zakładu karnego – podsumował wyrok sędzia Grzegorz Zarzycki.

Wcześniej pedofil był skazywany m.in. za seksualne wykorzystywanie niepełnosprawnej dziewczynki i jej braciszka oraz za zgwałcenie 10-letniego chłopczyka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Wraca sprawa niemieckiego pielęgniarza. Jest Zarzut zabicia 97 osób

Niemieckiemu pielęgniarzowi, który odbywa karę dożywocia za dwa zabójstwa, postawiono zarzut zamordowania kolejnych 97 pacjentów w ciągu kilku lat w dwóch szpitalach w północno-zachodnich Niemczech – poinformowała w poniedziałek prokuratura. W listopadzie władze informowały, że Niels Hoegel mógł łącznie zabić ponad 100 pacjentów. W latach 1999-2002 Hoegel pracował w klinice w Oldenburgu na północnym zachodzie kraju, a w okresie 2003-2005 w Delmenhorst koło Bremy.

Zbyt duże dawki leku na serce

Pielęgniarz został skazany na dożywocie w 2015 roku za dwa morderstwa i dwie próby popełnienia morderstwa w Delmenhorst. Hoegel robił pacjentom zastrzyki zawierające zbyt duże dawki leku na serce, aby doprowadzić do ustania pracy układu krążenia, a następnie próbował ich reanimować. W czasie procesu Hoegel powiedział, że czerpał przyjemność z reanimowania pacjentów. Sprawa wyszła na jaw, gdy kolega z pracy Hoegla odkrył, że mężczyzna robił pacjentowi nieprzepisany zastrzyk. Doprowadziło to do pierwszego wyroku dla Hoegla w 2008 roku, gdy usłyszał wyrok 7,5 roku więzienia za usiłowanie zabójstwa.

Ekshumacja 134 ciał

Służby dochodzeniowe przeprowadziły badania toksykologiczne kilkudziesięciu innych pacjentów, którzy zmarli w tych szpitalach, co poskutkowało postawieniem kolejnych zarzutów. Policja i prokuratura przeanalizowała historię choroby ponad 500 pacjentów. Dokonano również ekshumacji 134 ciał. Zdaniem śledczych większości zabójstw można była zapobiec. Ze statystyk szpitalnych wynikało, że na zmianie Hoegla liczba reanimacji i zgonów gwałtownie wzrastała. Kierownictwo kliniki w Oldenburgu zwolniło podejrzanego pielęgniarza, wystawiając mu jednak dobre świadectwo pracy, dzięki któremu mógł podjąć pracę w Delmenhorst. Z tego powodu dwaj lekarze i kierownik oddziału reanimacyjnego staną przed sądem.

Nie wiadomo, kiedy rozpocznie się proces w sądzie w Oldenburgu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Bruksela powoli wraca do normalnego życia

Pomimo wciąż obowiązującego najwyższego stopnia zagrożenia terrorystycznego, Bruksela powoli wraca do życia. Stopniowo otwierane jest metro, a także szkoły. Po czterech dniach przerwy brukselskie metro znowu kursuje, choć na razie częściowo. Dziś zostało otwartych 35 z 69 stacji.

Ci, którzy zdecydowali się skorzystać z metra mówili, że zachowują czujność, ale się nie boją. „Nie czuję strachu, jesteśmy chronieni, mam zaufanie do władz” – mówiła Polskiemu Radiu mieszkanka Brukseli. „Nie chcę zmieniać swojego życia z powodu zagrożenia, bo to oznaczałoby, że poddałem się terrorystom” – skomentował jeden z Belgów. Dziś do szkół wracają też dzieci. Budynki szkolne będą pod specjalnym nadzorem. Dyrektorzy dostali listę z zaleceniami – mają dopilnować, by jeśli to możliwe, otwarte było tylko jedno wejście dla uczniów. Bramy prowadzące na szkolny dziedziniec powinny być zamknięte.
Żródło info i foto: interia.pl

Wraca sprawa 17-letniej Agaty z Wejherowa

Znamy treść opinii biegłych w sprawie pamiętników Wiktorii M. Z treści notatek wynika, że dziewczyna brała czynny udział w śmierci 17-letniej Agaty z Wejherowa. Nastolatce grozi 25 lat pozbawienia wolności.

– Biegli, na podstawie zapisów pamiętnika podejrzanej Wiktorii M. dokonali oceny jej cech psychologicznych. Stwierdzili, że podejrzana jest rozchwiana emocjonalnie, wykazuje brak hamulców etycznych, tendencje agresywne i autoagresywne, skłonności do naruszania norm społecznych. Uczucie empatii przeplata z uczuciem zadawaniu bólu – mówi Wirtualnej Polsce Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Co zawiera notatnik dziewczyny? Specjaliści uważają, że pamiętnik powstał, aby dziewczyna mogła dać upust swoim prawdziwym emocjom. Od momentu zatrzymania Wiktoria narzuciła sobie bardzo rygorystyczną dyscyplinę. Odmówiła składania zeznań. Nie chciała wracać do sprawy śmierci 17-letniej Agaty. Lektura notatnika rzuca nowe światło na sprawę, ponieważ pojawia się w nim przyznanie do przestępstwa.

Nastolatka została już zbadana psychiatrycznie. Lekarze uznali, że dziewczyna nie cierpi na żadne choroby psychiczne, a w momencie popełnienia czynu była całkowicie poczytalna. Oznacza to, że nie ma żadnych przeszkód, aby brała udział w procesie w charakterze oskarżonej. Wiktorii grozi nawet 25 lat pozbawienia wolności.

– Dokonując analizy psychologicznej śladów zebranych w toku postępowania biegli stwierdzili, że w dniu zdarzenia Agata charakteryzowała się wysokim potencjałem samobójczym. Zachodzi duże prawdopodobieństwo jej aktywnego udziału we własnej śmierci. Jednocześnie nie można wykluczyć, aby samo pozbawienie życia nastąpiło ręką obcą, za zgodą pokrzywdzonej – dodaje Wawryniuk

Dramat 17-letniej Agaty z Wejherowa rozegrał się w lutym tego roku w parku nieopodal jednej z gdańskich plaż. Jej zwłoki leżały przykryte liśćmi, niedaleko wejścia na plażę. Uczennica zginęła od ciosów zadanych nożem w klatkę piersiową, które doprowadziły do uszkodzenia aorty oraz wątroby.

W maju śledczy przedstawili zarzuty koleżance dziewczyny. 17-letnia Wiktoria M. z Gdańska jest oskarżona o zabójstwo na prośbę i za zgodą pokrzywdzonej. Nastolatka nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Dziewczyna przebywa obecnie w areszcie. W wypadku skazania grozi jej 25 lat pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: wp.pl

James Holmes skazany na wielokrotne dożywocie i 3318 lat więzienia

– Podsądny nie zasługuje na współczucie. Dlatego też sąd nakłada na niego najwyższą karę – mówił po ogłoszeniu wyroku sędzia. James Holmes, sprawca masakry w Denver, został skazany na dwunastokrotne dożywocie bez możliwości ułaskawienia i 3318 lat pozbawienia wolności. Premierowy pokaz „Batmana”, 2012 rok. W sali kinowej w Denver film ogląda niemal 400 widzów. W pewnym momencie jeden na chwilę wychodzi. Po kilkunastu minutach mężczyzna wraca; ma na sobie wojskowe, kuloodporne osłony ciała, hełm i maskę gazową – wśród niektórych widzów wywołuje wrażenie, że jest statystą wynajętym do uatrakcyjnienia filmu.

Zamiast tego napastnik – jak się później okazuje, 28-letni James Holmes – zaczyna strzelać. Łącznie oddaje 76 strzałów ze śrutowej strzelby, karabinu półautomatycznego i pistoletu. Potem prokuratura uzna, że mężczyzna chciał zabić wszystkich 400 widzów seansu, ale przeszkodził mu w tym zacięty bębnowy magazynek karabinu.

Holmes jak Joker?

Proces Holmesa od początku wzbudzał ogromne kontrowersje, był też wielokrotnie przekładany. Obrońcy mężczyzny argumentowali, że sprawca jest chory psychicznie; tę wersję zdawały się podtrzymywać relacje świadków, którzy wspominali pomarańczowe włosy i demoniczny śmiech Holmesa. W mediach pojawiły się też porównania stylizacji i zachowania 28-latka do postaci największego wroga Batmana: Jokera. Ostatecznie przysięgli odrzucili jednak tę tezę.

Prokurator domagał się dla oskarżonego kary śmierci, ale złożona z dziewięciu kobiet i trzech mężczyzn ława przysięgłych mimo trwających ponad sześć godzin narad nie osiągnęła jednomyślności. Zgodnie z amerykańskim prawem oznaczało to automatyczne skazanie Holmesa na dożywocie bez możliwości przedterminowego zwolnienia. Holmes został skazany na 12 odbywanych kolejno kar dożywotniego więzienia, po jednej za każdą z ofiar śmiertelnych. Sędzia dodał do tego 3312 lat za 70 usiłowań zabójstwa i sześć lat za posiadanie materiału wybuchowego.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Ks. Paweł Witek opowiada o porawniu

Cały i zdrowy ksiądz Paweł Witek wraca do Polski. Donieccy separatyści uwolnili go po negocjacjach prowadzonych przez polskich dyplomatów i duchownych. Ksiądz Witek powiedział, że został zatrzymany wieczorem przed Administracją Obwodową. Był bez habitu, ale z różańcem i to właśnie on wzbudził podejrzenie separatystów. Jeden z nich zażądał od duchownego dokumentów tożsamości. Paweł Witek ich nie miał, starał się przekonać, że jest księdzem katolickim. Nie uwierzono mu jednak. Zawiązano mu oczy, związano ręce i nogi taśmą klejącą, i zawieziono do siedziby zajętej przez bojówkarzy Służby Bezpieczeństwa. Żródło info i foto: wp.pl