18. rocznica ataków na World Trade Center

Cztery porwane samoloty, 19 gotowych na śmierć terrorystów, dwa zrównane z ziemią wieżowce WTC – symbole Nowego Jorku i potęgi gospodarczej USA – tyle było trzeba, aby 11 września 2001 r. pogrążyć Amerykę w chaosie. W środę mija 18. rocznica zamachów. Osiem miesięcy po dojściu do władzy ówczesnego prezydenta USA George’a W. Busha, rankiem 11 września 2001 roku, wraz z 110-piętrowymi nowojorskimi drapaczami chmur legło w gruzach przekonanie Amerykanów o niezwyciężonej potędze ich kraju, a także bezpieczeństwie i nietykalności terytorium USA.

Najpierw, o godz. 8:46 (godz. 14:46 w Polsce) Boeing 767 uderzył w północną wieżę World Trade Center. Na jego pokładzie były wraz z porywaczami 92 osoby. Po siedemnastu minutach w południową wieżę trafił drugi boeing 767, którym leciało 65 osób.

O godz. 9:43 w Waszyngtonie na Pentagon spadł Boeing 757 z 64 osobami na pokładzie. Pół godziny później na polach pod Pittsburghiem w Pensylwanii roztrzaskała się kolejna taka maszyna. Zginęły 44 osoby, w tym czwórka terrorystów.

Zamknięto wszystkie lotniska, ewakuowano tysiące osób

Na chwilę przed katastrofą na pokładzie wybuchła walka między porywaczami a pasażerami próbującymi odbić samolot. Prawdopodobnie tylko dzięki ich odwadze ocalał Biały Dom albo Kapitol – któryś z tych waszyngtońskich gmachów miał być czwartym celem zamachów.

Prezydenta Busha poinformowano o tragedii podczas wizyty w jednej ze szkół na Florydzie. – Najwyraźniej chodzi o zamach terrorystyczny – oświadczył dwa kwadranse po tym, gdy w WTC uderzył pierwszy samolot.

Gdy telewidzowie z przerażeniem oglądali relację na żywo z miejsc tragedii, władze szybko podjęły stanowcze działania. Zamknęły przestrzeń powietrzną nad USA i wszystkie porty lotnicze. W Waszyngtonie i Nowym Jorku, a także w innych amerykańskich miastach zarządziły ewakuację ludzi z gmachów publicznych.

Jednym z ewakuowanych gmachów był Biały Dom. Żonę i córkę prezydenta – jak zapewniały władze – przewieziono w „bezpieczne” i trzymane w tajemnicy miejsce. Wiceprezydent Dick Cheney przeniósł się do schronu.

Chaotyczna akcja ratunkowa, dramat w walących się wieżowcach

Prezydent Bush podróżował wtedy nad Stanami Zjednoczonymi samolotem Air Force One wyposażonym w doskonałe środki łączności i dowodzenia. Z Florydy poleciał do bazy wojskowej w Luizjanie, a potem do Nebraski. Dopiero wieczorem wrócił do Białego Domu.

Tymczasem wokół World Trade Center trwała akcja ratownicza. Rozmiary tragedii przerosły jednak strażaków i były momenty, kiedy akcją nikt nie dowodził. Wskutek fatalnej łączności i panującego chaosu setki strażaków zginęły, gdy obie wieże – w odstępie dwudziestu trzech minut – runęły.

Zanim do tego doszło, na górnych piętrach potężnych budowli rozegrał się dramat. Powyżej miejsc, gdzie uderzyły samoloty, zostały uwięzione setki pracowników mieszczących się tam biur. Tylko kilkunastu ocaliło życie, odnajdując w porę schody ewakuacyjne.

Inni szukali nadziei i wychodzili na dach licząc, że na ratunek przylecą helikoptery. Z powodu dymu i wysokiej temperatury nie było to jednak możliwe. Widząc swoje beznadziejne położenie, niektórzy rzucali się z okien w kilkusetmetrową przepaść.

Burmistrz Nowego Jorku zachował zimną krew

Po zawaleniu się wież na Manhattan spadł deszcz gruzu, szkła i metalu, a w powietrzu długo jeszcze unosiła się chmura pyłu. Mimo to na ulicach było mnóstwo ludzi – wokół zgliszczy WTC kłębił się tłum rannych, ale szczęśliwych, że udało im się ujść z życiem. Przybiegali nowojorczycy, którzy chcieli dowiedzieć się o los swoich bliskich pracujących w biurowcach.

Ogromna ludzka fala w panice kierowała się na północ miasta, uciekając jak najdalej od miejsca, gdzie wcześniej wznosiły się szklano-metalowe wieże. Ulicami wszędzie mknęły karetki na sygnale, a także samochody straży pożarnej z tych oddalonych od Manhattanu oddziałów, których wcześniej nie włączono do akcji.

Burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani uspokajał nowojorczyków, prosząc ich o pozostanie w domach, a mieszkającym i zatrudnionym na południowym Manhattanie, każąc czekać na zorganizowaną ewakuację. W najgorszych chwilach zachował zimną krew i zdolność do podejmowania szybkich decyzji.

Chaos panował także 300 kilometrów na południe od Nowego Jorku, w Waszyngtonie. Media informowały o pożarze, który rzekomo wybuchł w pobliżu Białego Domu, o eksplozji samochodu pułapki gdzieś koło Departamentu Stanu, a nawet o zaatakowaniu letniej rezydencji szefa państwa w Camp David. Wszystkie te doniesienia szybko zdementowano.

Zginęło niemal 2,8 tys. osób

Ewakuacja gmachów rządowych spowodowała w stolicy gigantyczne korki. Wszędzie było pełno urzędników, którzy wyszli z biur. Dopiero po południu ruch się uspokoił, a miasto, z zamkniętymi sklepami i urzędami oraz wyludnionymi ulicami, sprawiało wrażenie wymarłego.

Pod wieczór w miastach amerykańskich, a także w wielu krajach w pobliżu amerykańskich ambasad poruszeni tragedią ludzie spontanicznie zapalali świeczki i składali kwiaty w hołdzie ofiarom zamachów. W Nowym Jorku czuć było swąd spalonych szczątków WTC. Obłok popiołów i dymu, unoszący się nad miastem, widać było z odległości 50 kilometrów.

Liczba ofiar zamachów na WTC – łącznie z tymi, którzy zmarli później w wyniku chorób i obrażeń – jest oficjalnie szacowana na 2753. Zwłok niektórych ofiar nie udało się odnaleźć, więc 26 osób uważa się za zaginione. Śmiertelnych ofiar wszystkich zamachów było blisko 3 tys., a rannych – ponad dwukrotnie więcej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

17 lat temu terroryści uderzyli w serce USA

11 września 2001 roku dwa uprowadzone samoloty pasażerskie z impetem wbiły się w nowojorskie wieże World Trade Center. Niecałą godzinę później Boeing 757 uderzył w Pentagon w Waszyngtonie. Terroryści z Al-Kaidy zabili tego dnia prawie 3 tys. osób, w tym sześciu Polaków. Zamach na WTC do dziś pozostaje najtragiczniejszym w historii.

Dziesiątki tysięcy nowojorczyków, który tego dnia spieszyło się do pracy, nie spodziewało się, że na ich oczach rozegra się jeden z największych dramatów w historii. O godzinie 8:46 Boeing 767 z 92. osobami na pokładzie wleciał w północną wieżę World Trade Center w Nowym Jorku. Kilkanaście minut później kolejny samolot Boeing 767 z 65. pasażerami uderzył w wieżę południową.

Uwięzieni pracownicy WTC próbowali wydostać się z płonącego budynku. Wiele osób w desperacji wyskakiwało z okien wieżowców. W akcji ratunkowej zginęło ponad 300 funkcjonariuszy straży pożarnej i policji. W ciągu pół godziny obie wieże runęły na ziemię, grzebiąc blisko 3 tys. osób.

Terroryści porwali jeszcze 2 samoloty. Pierwszy z nich z o godzinie 9:37 spadł na Pentagon w Waszyngtonie. Zginęło 64 pasażerów oraz 125 osób na ziemi. Drugi Boeing 767 rozbił się na polach Pensylwanii, około 15 minut od Waszyngtonu. Na pokładzie były 44 osoby, a pasażerowie podjęli próbę odbicia samolotu.

Zamach na WTC głęboko zapisał się w pamięci nie tylko Amerykanów, ale też wszystkich ludzi na świecie. Prezydent USA George W. Bush zainicjował wojnę z terroryzmem, a głównym celem stała się Al-Kaida z jej przywódcą Osamą Bin Ladenem. W wielu krajach wprowadzono ustawy antyterrorystyczne oraz zaostrzono środki bezpieczeństwa na lotniskach.
Źródło info i foto: Newsweek.pl

Zamachowiec z Nowego Jorku zidentyfikowany

We wtorek tuż po godzinie 15. czasu lokalnego, w Nowym Jorku doszło do ataku terrorystycznego, już określanego jako największy od czasu World Trade Center w 2001 roku. Kierujący wypożyczonym pick-upem mężczyzna staranował rowerzystów i spacerujących jedną z najbardziej uczęszczanych ścieżek na Manhattanie, zabijając ośmioro z nich. Swój rajd zakończył po przejechaniu sześciu przecznic, kiedy uderzył w szkolny autobus. Wtedy wyszedł z auta, wymachując sztucznymi, ja się później okazało, pistoletami. Jeden z funkcjonariuszy postrzelił go w brzuch. Aktualnie jest już po operacji, a policja mogła go przesłuchać.

Napastnik to 29-letni obywatel Uzbekistanu, Sayfullo Habibullaevic Saipov. Do Stanów przybył w 2010 roku. Nie wiadomo, czy był to atak „samotnego wilka”, jednak jak donosi CNN, w samochodzie znaleziono napisany po angielsku list, w którym Saipov deklaruje, iż do zamachu doszło „w imieniu ISIS”. Dodajmy, że przywódcy tzw. Państwa Islamskiego wzywali do ataków w USA, szczególnie w halloweenowy wieczór.

Wśród ofiar znalazło się aż pięcioro obywateli Argentyny i jeden obywatel Belgii. Kilkanaście osób jest rannych.
Źródło info i foto: Pudelek.pl

Nowy Jork uczcił ofiary zamachów terrorystycznych z 2001 roku

W poniedziałek o godz. 8.46 dźwięki dzwonu obwieściły 16. rocznicę ataków terrorystycznych na World Trade Center w Nowym Jorku, gdy w bliźniaczy kompleks uderzył pierwszy z dwóch samolotów. 3,5-godzinna uroczystość zgromadziła tysiące ludzi.

W tym roku odbudowa kompleksu została już w dużej mierze zakończona. Nowy, główny gmach World Trade Center 1 – najwyższy budynek na zachodniej półkuli, mierzący 541 metrów wysokości – został oddany do użytku w 2014 roku, a umieszczone na jego szczycie obserwatorium – rok później. Otwarcie 80-piętrowego World Trade Center 3, z łącznie czterech zaplanowanych nowych wieżowców, zaplanowano na wiosnę przyszłego roku.

Powołując się na dane lokalnej organizacji Downtown Alliance, telewizja CBS podała, że w sąsiedztwie WTC mieszka obecnie 61 tys. osób, czyli trzy razy więcej niż w 2000 roku, co – jak podkreśla – pomaga przekształcić to miejsce w symbol odrodzenia.

Jak podkreślają komentatorzy, rocznicowe uroczystości nie mają charakteru publicznego, lecz prywatny. Uczestniczą w nich głównie ci, którzy ocaleli, a także krewni i przyjaciele ofiar tragedii z 11 września 2001 roku oraz ratownicy.

Tradycją stało się już odczytywanie w Strefie Zero nazwisk zabitych w atakach kobiet, mężczyzn i dzieci – zarówno tych, którzy zginęli w obydwu gmachach dawnego World Trade Center, jak i członków załogi i pasażerów porwanych przez terrorystów samolotów, które uderzyły w wieże. Wśród nazwisk ofiar wyczytano sześcioro Polaków. Byli to: Anna De Bin (z domu Pietkiewicz), Maria Jakubiak, Dorota Kopiczko, Jan Maciejewski, Łukasz Milewski oraz Norbert Szurkowski.

Mimo upływu czasu także dla innych rocznica ataków to nadal bolesne przeżycie. Wielu krewnych, a były pośród nich dzieci, wspominając swoich bliskich, nie mogło powstrzymać łez. Podkreślali, że myślą o nich każdego dnia, dziękowali ekipom ratunkowym.

– Babciu Ruth, życzyłabym sobie ponad wszystko inne, żeby dane mi było cię poznać. Wiem, że byłaś cudownym człowiekiem.(…) Dziękuję ci bardzo za wychowanie mojej mamy na tak wspaniałą osobę. (…) Mam nadzieję, że spoglądasz na mnie z nieba. Kocham cię – mówiła z płaczem wnuczka zabitej w ataku Ruth Sheili Lapin.

11 września Nowy Jork upamiętnia również ofiary zamachu na Pentagon, w tym osoby podróżujące samolotem, który uderzył w gmach ministerstwa obrony USA. Przypomina się też odwagę załogi i pasażerów, którzy usiłowali przeszkodzić porywaczom kolejnego samolotu; ostatecznie w trakcie walki maszyna rozbiła się na polu w pobliżu Shanksville stanie Pensylwania.

W trakcie ceremonii co roku składa się hołd także ofiarom zamachu bombowego na World Trade Center w 1993 roku.

Odczytywanie nazwisk ofiar sześciokrotnie przerywano chwilą ciszy. Pauzy symbolizowały ataki na północną i południową wieżę WTC, runięcie każdego z wieżowców, uderzenie samolotu w Pentagon oraz katastrofę w Shanksville.

Do World Trade Center przybyli w poniedziałek nowojorscy politycy, w tym gubernator stanu Andrew Cuomo oraz burmistrz miasta Bill de Blasio, a także poprzedni włodarz Nowego Jorku Michael Bloomberg. Zgodnie z tradycją nie wygłaszano żadnych przemówień.

W programie poniedziałkowych uroczystości przewidziano nabożeństwo ekumeniczne w kościele katolickim św. Piotra, który został uszkodzony w ataku 11 września 2001 roku. Świątynia była pierwszym obiektem, w którym gromadzono sprzęt ratunkowy, tam też gromadziły się ekipy odpowiedzialne za operacje ratownicze.

Upamiętnianie poległych w Strefie Zero wzbogaciła przed czterema laty mniej znana, ale wpisana już w krajobraz Nowego Jorku skromna ceremonia. Sean Evans z Muzeum 9/11 ozdabia białą różą nazwisko osoby, która danego dnia ma urodziny, wygrawerowane na tablicach okalających zbiorniki wodne z fontannami-wodospadami, pomnikami zniszczonego WTC.

Codziennie upamiętniane są w ten sposób co najmniej dwie ofiary. Najwięcej – 17 – w Walentynki, 15 w wigilię Bożego Narodzenia, sześć osób w rocznicę ataków.

Wieczorem na niebie nad Nowym Jorkiem pojawią się w hołdzie zabitym dwa ogromne słupy światła, przypominające kształtem zniszczone wieże WTC. Reflektory zgasną we wtorek o świcie.

Plany na przyszłość obejmują upamiętnienie ponad 580 funkcjonariuszy policji, strażaków, pracowników budowlanych i wolontariuszy pracujących na gruzach WTC, którzy zmarli z powodu narażenia na substancje toksyczne, pyły itp.

Według mediów amerykańskich blisko 30 tys. osób wystąpiło o odszkodowania z rządowych funduszy, a poszkodowanym przyznano dotąd łącznie 3 mld dolarów. Około 2,7 tys. z 17,4 tys. osób, których roszczenia uznano za uzasadnione, choruje na raka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Stacja World Trade Center ponownie otwarta. Podejrzana paczka została usunięta

Paczka, którą znaleziono na terenie stacji metra World Trade Center została już sprawdzona i usunięta z budynku. Nie wiemy

Wcześniej ze stacji metra w okolicach World Trade Center w Nowym Jorku ewakuowano wszystkich pasażerów, którzy tam przebywali. Przyczyną było znalezienie podejrzanej paczki w jednym z wagonów. Służby powoli wyprowadzały wszystkie osoby poza stację. Wewnątrz nie było wybuchu paniki. Specjaliści i specjalnie szkolone psy sprawdzili cały budynek. Stacja przez ponad godzinę była zamknięta i otoczona przez policjantów.
Źródło info i foto: onet.pl

Abu al-Kair al Masri zlikwidowany w Syrii. Był poszukiwany od 19 lat

Amerykańskie źródła wywiadowcze potwierdziły, że przy użyciu kierowanego pocisku rakietowego udało się zlikwidować w niedzielę wysokiego rangą dowódcę Al-Kaidy, jednego ze sprawców ataku na WTC w Nowym Jorku we wrześniu 2001 r., Abu al-Kaira al-Masriego. Poszukiwany od 19 lat, zastępca obecnego przywódcy Al-Kaidy, Ajmana Al-Zawahiriego, został zlikwidowany w niedzielę w prowincji Idlib, na północy Syrii. W samochód, którym jechał, został wystrzelony śmigłowcowy pocisk typu „wystrzel i zapomnij”, AGM-114 Hellfire. Al-Masri zginął na miejscu.

59-letni Abu al-Kair al-Masri, właściwe nazwisko: Abdullah Muhammad Rajab Abd al-Rahman, był Egipcjaninem, stąd jego przydomek „al-Masri”. Był też zięciem Osamy bin Ladena.

Amerykański wywiad wiązał al-Masriego, osobę nr 2 w strukturach Al-Kaidy, z atakiem na WTC w Nowym Jorku 11 września 2001 r. Bezpośrednio po tym akcie terroru, al-Rahman schronił się w Iranie, gdzie pozostawał w areszcie domowym. W 2015 r. pozwolono mu jednak wyjechać z tego kraju w ramach wymiany za irańskiego dyplomatę uwięzionego przez Al-Kaidę w Jemenie.

Abu al-Kair al-Masri udał się wówczas do Syrii, gdzie włączył się do struktur frontu Al-Nusra blisko współpracującego z Al-Kaidą. Zgodnie z informacjami podanymi przez stację CNN wywiad USA przypisuje al-Rahmanowi (al-Masriemu) nie tylko zaplanowanie ataków w Nowym Jorku w 2001 r., ale również opracowanie scenariuszy ataków na ambasady USA w Kenii i w Tanzanii w 1998 r.

Ataki na WTC i Pentagon

2973 ofiar śmiertelnych, ponad sześć tysięcy rannych – to bilans ataku na World Trade Center oraz Pentagon, do których doszło 15 lat temu. Terroryści uprowadzili i rozbili cztery samoloty pasażerskie. Dwa z nich uderzyły w kompleks biurowców zlokalizowany w sercu Manhattanu. Trzecia maszyna spadła na Pentagon. Czwarta, która miała prawdopodobnie uderzyć w Kapitol lub Biały Dom, dzięki bohaterskiemu zachowaniu pasażerów, rozbiła się na polach w Shanksville w stanie Pensylwania. Od domniemanego celu dzieliło ją zaledwie kilkanaście minut lotu.

– Wszystko to spadło na nas jednego dnia. Gdy zapadła noc, świat był już inny. Świat, w którym to właśnie wolność była celem ataku – mówił George W. Bush, przemawiając przed połączonymi izbami amerykańskiego Kongresu, niewiele ponad tydzień po ataku z 11 września 2001 roku.
Źródło info i foto: onet.pl

15. rocznica zamachów na WTC

– Będziemy zwalczać terrorystów, gdziekolwiek się znajdą. Zrobimy wszystko, by chronić naszą ojczyznę – w ten sposób Barack Obama zwrócił się do rodaków w 15. rocznicę zamachów na Stany Zjednoczone. 11 września 2001 roku w Nowym Jorku, Waszyngtonie i Pensylwanii zginęło niemal 3 tys. osób. Premier Beata Szydło w niedzielę oddała hołd polskim ofiarom ataku. 15 lat temu Terroryści Al-Kaidy porwali w USA cztery samoloty, z których dwa uderzyły w budynki WTC w Nowym Jorku, trzeci w gmach Pentagonu w Waszyngtonie; czwarty (który miał uderzyć w waszyngtoński Kapitol) rozbił się w Pensylwanii po akcji pasażerów, którzy podjęli walkę z porywaczami. W wyniku ataku zginęło prawie trzy tysiące osób, wśród nich sześcioro Polaków.

– Piętnaście lat temu był zwykły wrześniowy dzień, który rozpoczął się jak każdy inny, ale stał się jednym z najczarniejszych w historii naszego narodu. Po bliźniaczych wieżach zostały gruzy. Pentagon stanął w płomieniach. Na polach Pensylwanii spłonęły szczątki samolotu. Zginęło prawie 3000 niewinnych ludzi. Synowie i córki, mężowie i żony, sąsiedzi i koledzy, przyjaciele. Byli to przedstawiciele różnych dziedzin życia, wszystkich ras i religii, wszystkich kolorów i wyznań, z całej Ameryki i całego świata – powiedział prezydent USA Barack Obama.

Hołd dla polskich ofiar zamachu

Premier Beata Szydło w niedzielę oddała hołd polskim ofiarom ataku na World Trade Center; złożyła wieniec przed znajdującą się w warszawskim Parku Skaryszewskim płytą pamięci Polaków poległych 11 września 2001 r. w Nowym Jorku. Monument w formie prostokątnej płyty z czarnego granitu umieszczonej na postumencie z wyrytymi nazwiskami sześciu polskich ofiar zamachu na World Trade Center został odsłonięty w pierwszą rocznicę zamachu, 11 września 2002 r.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Ajman al-Zawahiri nawołuje do zamachów w 15. rocznicę ataku na WTC

​Al-Kaida opublikowała wideo, na którym lider terrorystycznej organizacji Ajman al-Zawahiri mówi o zbliżającej się 15. rocznicy zamachu na World Trade Center. Następca Osamy bin Ladena nawołuje w nim do przeprowadzania zamachów w Stanach Zjednoczonych i krajach sojuszniczych. Dodatkowo apeluje do czarnoskórych w Ameryce, by przyjęli islam i wypowiedzieli wojnę USA.

Al-Zawahiri na filmie mówi o „błogosławionych najazdach” na World Trade Center, zaznaczając, że w 2001 roku uderzyli w samo centrum USA i ekonomiczny symbol Ameryki. Dodał, że jeden z samolotów leciał „w stronę największych kryminalistów w Białym Domu i w budynku Kongresu”. Stwierdził, że atak był sygnałem dla USA, że „ich zbrodnie na muzułmanach nie zostały niezauważone”.

Ataki na WTC były odpowiedzią na wasze zbrodnie w Palestynie, Afganistanie, Iraku, Syrii, Mali, Somalii, Jemenie, Maghrebie (północno-zachodniej Afryce – dop.red.) i Egipcie. Okupowaliście muzułmańskie kraje, kradliście ich surowce i wspieraliście kryminalistów, którzy teraz nimi rządzą – mówi najbardziej poszukiwany terrorysta na świecie. Tak długo, jak wasze zbrodnie będą kontynuowane, tak wydarzenia takie jak 9/11 będą powtarzane tysiące razy – dodaje.

Szef Al-Kaidy dodał, że w USA z każdym dniem rośnie siła „mudżahedinów” (świętych wojowników). Dżihad się przebudza, jest nas znacznie więcej niż przed „błogosławionymi najazdami” – mówi.

Terrorysta nawołuje także, by jego zwolennicy przeprowadzali ataki w Stanach Zjednoczonych, ale także w krajach sojuszników USA. Zaapelował także do wszystkich bojowników, by się zjednoczyli i „przysięgli wierność Islamskiemu Emiratowi w Afganistanie” (czyli talibom – dop.red.). Al-Zawahiri chce także, by cała społeczność muzułmańska wybrała jednego lidera.

W końcu lider terrorystycznej organizacji zaapelował do społeczności Afro-Amerykanów w USA. Poprosił ich, by wszyscy przeszli na islam, gdyż to jest jedyna droga dla nich, by byli wolni i równi. Ameryka jest tym złym, który poniża Afrykanów. Po dziś dzień, nieważne jak oni się zmienią i jak bardzo będą równi wobec prawa, tak nigdy nie będą naprawdę równi, gdyż prawo jest w rękach białej większości. Afrykanie mogą zostać ocaleni jedynie przez islam – zakończył Ajman al-Zawahiri.
Żródło info i foto: RMF24.pl

14. rocznica ataków na WTC i Pentagon

W piątek mija 14 lat od zamachów terrorystycznych w Stanach Zjednoczonych. 11 września terroryści z Al-Kaidy porwali cztery samoloty. Dwa z nich uderzyły w bliźniacze wieże kompleksu World Trade Center w Nowym Jorku, trzeci w gmach Pentagonu w Waszyngtonie; czwarty (miał uderzyć budynek Kapitolu w Waszyngtonie) rozbił się w Pensylwanii po akcji pasażerów, którzy podjęli walkę z porywaczami. W wyniku zamachu zginęło prawie trzy tysiące osób, wśród nich także Polacy.

11 września 2001 roku terroryści uprowadzili jednocześnie cztery samoloty. Dwa z nich uderzyły w bliźniacze wieże World Trade Center (WTC) – jedne z najważniejszych symboli Nowego Jorku i potęgi gospodarczej USA. W ataku na WTC zginęło w sumie 2,7 tys. osób, w tym sześcioro Polaków. Kolejny z porwanych samolotów uderzył w gmach Pentagonu – zginęło 184 osoby. Terroryści porwali też czwarty samolot, który miał uderzyć w gmach Kapitolu w Waszyngtonie. Jednak po bohaterskiej postawie pasażerów rozbił się w okolicach Shanksville w Pensylwanii. Zginęli wszyscy przebywający na pokładzie, w tym 40 pasażerów.

Po zamachach USA ogłosiły walkę z terroryzmem. Kilka miesięcy później Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę w Afganistanie, gdzie ukrywał się Saudyjczyk Osama bin Laden, który stał na czele Al-Kaidy, którą obarczono winą za ataki.

Odbudowa WTC

13 lat po zamachach otwarto wybudowany w miejscu zburzonego kompleksu One World Trade Center (1 WTC), mający zastąpić zniszczone wieże. Budynek, wcześniej nazywany Wieżą Wolności, stanowi nową wizytówkę zespołu gmachów World Trade Center. Ma 104 kondygnacje i wraz z iglicą symboliczną wysokość 1776 stóp (rok podpisania Deklaracji Niepodległości USA).
Żródło info i foto: tvn24.pl

13. rocznica zamachów terrorystycznych na WTC

Trzynastej rocznicy zamachów na WTC towarzyszą nie tylko uroczystości upamiętniające tragedię. Na miejscu trwają też zaawansowane prace nad budową nowego kompleksu, obejmującego szereg nowych szklanych wież. Władze Nowego Jorku i odpowiedzialni za budowę mówią o postępach z entuzjazmem. Jednak media i niektórzy mieszkańcy nie kryją rezerwy.

W tym roku ma zostać otwarty najwyższy (541 m) wieżowiec o nazwie One WTC (wcześniej pod nazwą Wieża Wolności), stanowiący wizytówkę zespołu gmachów World Trade Center. Ma 104 kondygnacje i wraz z iglicą – symboliczną wysokość 1776 stóp (rok podpisania Deklaracji Niepodległości USA). To najwyższy budynek na zachodniej półkuli.

Oficjalny zachwyt

Deweloper Larry Silverstein, który kieruje odbudową części WTC, na konferencji prasowej we wtorek wyraził uznanie dla władz miasta i stanu Nowy Jork oraz dla autora projektu zagospodarowania terenu, architekta Daniela Libeskinda. Przekonywał, że choć wszyscy życzyliby sobie, by odbudowa nastąpiła szybciej, to nie pomniejsza to dumy, jaką powinna budzić. Podkreślił, że tworzeniu miejsc pracy towarzyszy usprawnianie komunikacji publicznej w okolicy. Powstają parki, hotele, restauracje i prywatne rezydencje.

Silverstein zapewniał, że życie w WTC nie będzie zamierać po godzinach pracy w biurowcach. Otwarte 24 godziny na dobę sklepy będą miały łączną powierzchnię ok. 46,5 tys. metrów kwadratowych. Nowojorczycy będą mogli przyjeżdżać tu i stąd odjeżdżać do każdej części metropolii. – Będzie tak ekscytująco, że nikt nie będzie miał czasu spać. Możliwości pracy i mieszkania, zwiedzania, chodzenia do restauracji, przyjemnego spędzania czasu będą imponujące – przekonywał deweloper.

Wiele pochwał na konferencji prasowej zebrał Libeskind, który był także autorem nagrodzonego w roku 2003 projektu 1 WTC. Jednak koncepcję tego gmachu zmieniano kilkakrotnie i autorem ostatecznej wersji jest David Childs. Libeskind mówił, że pracując nad projektem rekonstrukcji zdawał sobie sprawę, że chodzi nie tylko o budynki, ale też o pamięć prawie 3000 ludzi, którzy zginęli w zamachach 11 września 2001 roku. Odpowiedzią architektury na tę tragedię jest optymizm i przebudowa.

Problemy z pieniędzmi

Z okazji rocznicy do problemów rekonstrukcji WTC powracają media. Przypominają o wieloletnich opóźnieniach, a także miliardach dolarów, które wydano ponad wstępnie przewidywane koszty. W 2008 roku łączny koszt szacowano na 11 miliardów dolarów, obecnie mówi się o blisko 15 miliardach.

1 WTC, zastępujący zniszczone dwie bliźniacze wieże World Trade Center, miał być otwarty w roku 2006, ale termin zmieniano kilkakrotnie. Ostateczny termin to późna jesień – zapewnia właściciel, Port Authority of New York and New Jersey (urząd zarządzający mostami, tunelami, portami i lotniskami). Budowa 1 WTC pochłonęła niemal dwukrotnie więcej pieniędzy niż zakładano – koszt sięga 3,9 mld dolarów z publicznych funduszy. Przy czym na razie zdołano zapewnić lokatorów na około 60 proc. powierzchni.

Wśród innych obiektów wchodzących w skład kompleksu gmach 7 WTC otwarty został w 2006 roku. Ma 52 kondygnacje i wysokość 226 metrów. Przekazany w minionym roku blisko trzystumetrowy szklany wieżowiec 4 WTC wzniesiono kosztem 2 miliardów dolarów. Chętnych do wynajęcia powierzchni długo brakowało, z wyjątkiem Port Authority i władz miejskich. Do tej pory 4 WTC wypełniony jest w połowie. W maju br. rozpoczęło działalność muzeum poświęcone tragedii 11 września. Tak jak otwarty w 10. rocznicę zamachów Pomnik Pamięci, muzeum zbudowano z datków i pieniędzy publicznych.

Mieszane uczucia

Na rok 2015 planowane jest otwarcie połączonego ze wszystkimi gmachami World Trade Center tzw. Transportation Hub (węzła komunikacyjnego), gdzie zbiegnie się 11 linii metra oraz kolejka podmiejska PATH. Obiekt autorstwa hiszpańskiego architekta Santiago Calatravy miał być otwarty w 2006 roku. Koszt najdroższej w historii stacji kolejowej poszybował do 3,7 miliarda dolarów z zakładanych pierwotnie 2,2 mld. Pomysł w zaplanowanym kształcie kwestionuje się tym bardziej, że służy przeciętnie tylko 35 tysiącom pasażerom PATH dziennie. Nie wiadomo, kiedy powstaną kolejne obiekty. Silverstein wciąż buduje 80-kondygnacyjny 3 WTC. Rozpoczął też budowę 88-piętrowego wieżowca 2 WTC. Ma to być drugi pod względem wysokości budynek w Strefie Zero, ale jego los stoi pod znakiem zapytania z powodu braku funduszy.

Nowojorczycy różnie oceniają nowy kompleks World Trade Center. Zdaniem Giny, która pracowała kiedyś na Wall Street, to dobrze, że teren ten nie stał się tylko cmentarzem, lecz łączy pamięć o tragedii z miejscami, w których tętnić będzie życie. – „Terroryści nie zmienią naszego stylu życia. Nie oni zwyciężyli i to jest też wyraz naszego hołdu dla ofiar 9/11” – mówi mieszkanka Manhattanu.

Według studentki Asi Mieleszko 1 WTC to nie tyko piękny budynek, który widzi z okna, ale zarazem pomnik pamięci. – My jako Amerykanie powinniśmy jednak nie tylko wspominać, ale też myśleć o przyszłości i pracować dla przyszłości – tłumaczy studentka. Z kolei mieszkaniec Brooklynu o imieniu Greg mówi, że nie zachwyca go przepych, z jakim odbudowuje się zniszczone obiekty. – Wydawanie miliardów na węzeł komunikacyjny, który nie jest największy w Nowym Jorku, to marnotrawstwo. Nie płacą za to ani ci, którzy o tym zadecydowali, ani też bogaty sektor finansowy, tylko my, także podniesionymi opłatami za mosty i tunele – dodaje.
Żródło info i foto: tvn24.pl