Zielona Góra. Wysadziły blok, mogą wyjść na wolność?

Mieszkańców bloku przy ul. Wyszyńskiego w Zielonej Górze budzi najmniejszy hałas. Od czasu, kiedy Danuta P. (77 l.) i jej córka Monika (53 l.) odkręciły w swoim mieszkaniu gaz i doprowadziły do wybuchu, boją się wszystkiego. A najbardziej tego, że kobiety wrócą do mieszkania i dopełnią dzieło zniszczenia.

W środę, 3 lipca, około godz. 21.00 huknęło tak, że słychać było w całej Zielonej Górze. W mieszkaniu na drugim piętrze bloku przy Wyszyńskiego wybuchł gaz. Eksplozja wyrwała część ściany wieżowca, w oknach dziesiątek mieszkań wyleciały szyby, zarwała się jedna winda, a szyb drugiej został uszkodzony.

Po eksplozji w mieszkaniu wybuchł pożar. Akcja ratunkowa trwała wiele godzin. Cztery osoby trafiły do szpitala. Jedna z zawałem, inna z atakiem paniki i dwie z zatruciem dymem. Dziesięć osób zostało uspokojonych na miejscu akcji przez ratowników medycznych i lekarzy.

Szybko ustalono, że w mieszkaniu zostały odkręcone kurki z gazem w kuchence. Z tego powodu doszło do potężnej eksplozji. Przed wybuchem zniknęły sąsiadki: Danuta i Monika.

– Od lat mówiły nam, że wysadzą blok w powietrze i w końcu to zrobiły – mówi 40-letni Ireneusz Kwiatkowski, sąsiad zza ściany.

Dwa dni później Danuta P. i jej córka Monika zostały znalezione w lesie koło zielonogórskiego osiedla Jędrzychów. Sąd tymczasowo posłał obie do aresztu. Kobiety usłyszały zarzut sprowadzenia katastrofy wielkich rozmiarów zagrażającej życiu wielu osób. Matka przyznała się do zarzutów. Córka nie.

Monika od razu trafiła do szpitala psychiatrycznego. Matka została w nim teraz umieszczona na obserwacji. Opinia psychiatrów może zadecydować o tym, czy Danuta P. trafi do więzienia, czy po kilkunastomiesięcznym leczeniu wyjdzie na wolność.

– Jeżeli one unikną więzienia, cały blok wystąpi do policji o całodobowa ochronę – mówi Ireneusz Kwiatkowski.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Jest śledztwo ws. wybuchu na Bemowie

Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola wszczęła śledztwo w sprawie wybuchu butli z gazem przewożonej przez dostawcze auto – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński. W wyniku wybuchu, do którego doszło na Bemowie, zginęły dwie osoby. Eksplozja miała miejsce przed południem na skrzyżowaniu Wrocławskiej i Blatona w Warszawie. Zginęły dwie osoby, a trzy zostały ranne, w tym dwie ciężko. Ofiary śmiertelne to kierowca samochodu przewożącego butle z gazem i najprawdopodobniej jeden przechodzień.

Jak poinformował PAP prok. Łapczyński, w tej sprawie śledztwo wszczęła wolska prokuratura. – Postępowanie prowadzone jest w kierunku sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób i mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać eksplozji materiałów łatwopalnych, w wyniku czego śmierć poniosły dwie osoby – przekazał.

Na miejscu zdarzenia trwają oględziny z udziałem prokuratora, policyjnych techników oraz biegłych z zakresu medycyny sądowej i pożarnictwa. – Trwają czynności mające na celu ustalenie okoliczności – podał prokurator.
Źródło info i foto: onet.pl

Zamachowiec samobójca wysadził się w trakcie przyjęcia weselnego. Nie żyją co najmniej 63 osoby

W eksplozji bomby, do której doszło na weselu zorganizowanym w jednym z hoteli w stolicy Afganistanu Kabulu, zginęły co najmniej 63 osoby. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że co najmniej 182 osoby zostały ranne. Poszkodowani to cywile. Według świadków materiały wybuchowe zdetonował zamachowiec samobójca. Talibowie zaprzeczyli, że stoją za atakiem. Żadna inna grupa terrorystyczna, która działa w regionie, nie przyznała się do ataku.

Do eksplozji doszło w męskiej części sali. Potwierdził to jeden z gości weselnych, który powiedział agencji AFP, że gdy przebywał w kobiecej części sali, usłyszał „ogromny huk”, który doszedł z przeciwległej części sali. – Wszyscy wybiegli na zewnątrz, krzycząc i płacząc. Przez około 20 minut sala była pełna dymu. Prawie wszyscy w części męskiej są albo martwi, albo ranni – opisywał zdarzenie. Wesela w Afganistanie cechują się tym, że mężczyźni na sali są oddzieleni od kobiet i dzieci. Na weselu mogło być nawet 1200 osób.

Talibowie poinformowali media, że „potępiają atak”, do którego doszło w Kabulu. „Nie ma usprawiedliwienia dla tak umyślnych i brutalnych zabójstw i ataków na kobiety i dzieci” – napisał rzecznik talibski w informacji, którą przesłał do mediów.

Zamach na weselu w Kabulu, w tle rozmowy Amerykanów z talibami

Wesele w Kabulu zorganizowali przedstawiciele szyickiej mniejszości Hazarów. Talibowie i przedstawiciele Państwa Islamskiego, reprezentujący sunnicką, radykalną część islamu, wielokrotnie atakowali mniejszości szyickie w Afganistanie i Pakistanie. W połowie lipca na wschodzie kraju zamachowiec samobójca podczas szyickiej ceremonii ślubnej zabił co najmniej sześć osób. Przeprowadzenie zamachu wzięło na siebie tzw. Państwo Islamskie. 10 dni temu w Kabulu talibowie przeprowadzili atak na posterunek policji. W wyniku eksplozji samochodu-pułapki zginęło 14 osób, a rannych zostało ok. 150.

Zagraniczne media zwracają uwagę, że atak nastąpił w czasie, w którym rozmowy, które Amerykanie i talibowie prowadzą w sprawie zmniejszenia obecności wojskowej USA w Afganistanie, są na ostatniej prostej. Amerykanie mają wycofać z Afganistanu część żołnierzy, a talibowie mają zobowiązać się do przestrzegania prawa i zapewnienia bezpieczeństwa w kraju.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Włochy: Aresztowano sprawców wybuchu paniki w dyskotece

Pod zarzutem zabójstwa aresztowano we Włoszech siedmiu członków grupy przestępczej, która wywołała panikę w dyskotece w regionie Marche, gdzie w grudniu 2018 roku zginęło pięcioro nastolatków i kobieta.

W wyniku śledztwa ustalono, że grupa z miasta Modena rozpyliła w zatłoczonym lokalu w miejscowości Corinaldo koło Ankony gaz pieprzowy, by okraść uczestników koncertu. Wybuchła tam panika, w wyniku której ludzie tratowali się uciekając na zewnątrz.

Gang z Modeny w czasie licznych napadów przeprowadzanych tą metodą zdobywał łupy w wysokości nawet 15 tysięcy euro – poinformowali śledczy, którzy analizują 60 podobnych ataków we Włoszech i poza granicami tego kraju.

Członkowie gangu mają od 19 do 22 lat. Postawiono im zarzuty wielokrotnego zabójstwa.

Inne tragiczne zdarzenie z użyciem gazu pieprzowego miało miejsce w 2017 roku w Turynie, gdzie został on rozpylony, także z zamiarem dokonania rabunku, w strefie kibica. Zginęły dwie osoby, a ponad 1500 zostało rannych. Sprawcami byli imigranci z Afryki Północnej.
Źródło info i foto: TVP.info

Zakończono sekcję zwłok matki i dwójki dzieci zakończona. Zginęli w wybuchu kamienicy w Bytomiu

Sekcja zwłok trzech ofiar, które zginęły w sobotnim wybuchu gazu w kamienicy, zakończyła się we wtorek po południu. Wcześniej prokuratura informowała, że jej wyniki będą bardzo ważne dla ustalenia przyczyny katastrofy, we wtorek przekazano, że szczegóły dotyczące sekcji nie zostaną ujawnione ze względu na dobro prowadzonego śledztwa.

W sobotę w kamienicy przy ul. Katowickiej w Bytomiu doszło wybuchu gazu. W jego wyniku ucierpiało siedem osób – trzy ofiary były śmiertelne. Chodzi o kobietę i dwójkę jej małych dzieci. Z doniesień medialnych wynikało, że powodem wybuchu mogło być rozszerzone samobójstwo matki. Oficjalnie mówi się o „rozszczelnieniu instalacji gazowej”.

Bytom. Sekcja zwłok się zakończyła

Ani prokuratura, ani biegli z zakresu pożarnictwa nie chcieli tego potwierdzać. Prokuratura Okręgowa w Katowicach, która prowadzi postępowanie wyjaśniające informowała, że sytuację będzie mogła rozjaśnić sekcja zwłok, która została zaplanowana na wtorek. Prok. Beata Książek-Nowicka mówiła, że badanie będzie miało „istotne znacznie w ustaleniu przyczyn katastrofy”.

Sekcja zwłok już się zakończyła. Nie udzielamy żadnych informacji na temat wstępnych ustaleń sekcji ze względu na dobro śledztwa – powiedziała we wtorek po południu prokurator Monika Łata z katowickiej prokuratury w rozmowie z Gazeta.pl.

Wcześniej dzienniki „Fakt” i „Super Express” cytowały znajomego ofiary, który twierdził, że kobieta mogła chcieć popełnić samobójstwo. Mówił, że miała życiowe problemy: odejście męża, choroba, brak pracy. Ponadto „Fakt” – na podstawie nieoficjalnych informacji – przekazał, że w mieszkaniu kobiety „śledczy znaleźli odkręcone kurki z gazem”. Prokuratura Okręgowa w Katowicach podkreśla, że śledztwo ws. przyczyn wybuchu kamienicy w Bytomiu jest na bardzo wczesnym etapie, więc żadne informacje nie mogą być na razie potwierdzone.

Ze względu na wybuch 20 mieszkańców budynku musiało go opuścić, gdyż groziło im niebezpieczeństwo. We wtorek pierwsze osoby mogły już wrócić do kamienicy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wciąż trwają poszukiwania zamachowca z Lyonu

Francuzi wstrząśnięci atakiem w Lyonie. W centrum miasta wybuchła paczka naszpikowana gwoździami i śrubami. 13 osób zostało rannych. Wśród nich jest 10-letnia dziewczynka. Sprawca ataku w Lyonie pozostaje na wolności. Monitoring uchwycił mężczyznę, który może stać za dramatem. Co o nim wiadomo?

Do ataku w Lyonie doszło w piątek, 24 maja około godziny 17:30. Naszpikowana gwoździami i śrubami paczka wybuchła na ulicy Wiktora Hugo. „Daily Mail” donosi, że do eksplozji doszło przed piekarnią. – Pracowałem, obsługiwałem klientów i nagle usłyszałem olbrzymi huk – powiedział Omar Ghezza, piekarz. – Myśleliśmy, że ma to związek z pracami renowacyjnymi. Okazało się, że to porzucona paczka – dodał.

13 osób zostało rannych. Mowa o ośmiu kobietach, czterech mężczyznach i 10-letniej dziewczynce. 11 poszkodowanych karetki zabrały do szpitala. Szczęśliwie życiu żadnej z osób nic nie zagraża. Burmistrz okręgu – Denis Broliquier powiedział, że „ładunek był zbyt mały, by zabić”. Zagraniczne media donoszą, że został zdetonowany z odległości.

– Doszło do wybuchu. Myślałam, że zderzyły się samochody – relacjonowała 17-letnia Eva, którą od miejsca eksplozji dzieliło zaledwie kilkanaście metrów. – W pobliżu znajdowały się fragmenty drutu, baterie oraz kawałki kartonu i plastiku. Wysadziło okna – dodała.

Sprawca wciąż wolny

Teren został zabezpieczony przez policjantów. Sprawcy ataku dotąd nie udało się jednak zatrzymać. W sieci pojawiło się zdjęcie mężczyzny, który może mieć związek z dramatem. Jego wizerunek zarejestrował monitoring. Ma on około 30 lat. Poruszał się na rowerze górskim. Ubrany był w ciemną koszulę z długim rękawem i jasne spodenki. Miał też okulary przeciwsłoneczne.

Prezydent Francji – Emmanuel Macron wysłał do Lyonu ministra spraw wewnętrznych, Christopha Castanera. Francuska minister sprawiedliwości Nicole Belloubet powiedziała, że za wcześnie, by mówić, że był to akt terrorystyczny. Prokurator Remy Heitz wspomniał zaś, że dotąd żadna grupa do ataku się nie przyznała.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Wybuch na deptaku w Lyonie. Policja poszukuje sprawcy.

Policja poszukuje podejrzanego o podłożenie ładunku wybuchowego w Lyonie. Jego wizerunek zarejestrowały uliczne kamery. Służby apelują o pomoc w identyfikacji mężczyzny. W wyniku eksplozji rannych zostało 13 osób. Do zdarzenia doszło w piątek po południu na ulicy Wiktora Hugo w Lyonie, niedaleko piekarni La Brioche Doree. Lokalne władze poinformowały, że rannych zostało 13 osób, w tym jedno dziecko. 11 rannych trafiło do szpitala. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – podała francuska telewizja BFMTV.

„Nikt nie wziął odpowiedzialności”

Śledztwo w sprawie eksplozji przejęła paryska prokuratura do spraw terroryzmu. – Na razie nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności za przeprowadzenie piątkowego ataku bombowego w Lyonie – poinformował w sobotę prokurator do spraw walki z terroryzmem Remy Heitz. Dodał, że mężczyzna, który miał podłożyć ładunek wybuchowy, zbiegł. Prokurator podkreślił, że zastosowano „wszystkie środki” w celu „szybkiego zidentyfikowania i przesłuchania” sprawcy ataku.

Wizerunek podejrzanego

Podejrzanego nagrały kamery monitoringu. Domniemany sprawca szedł deptakiem, prowadząc ciemny rower. Podłożył ładunek przy wejściu do piekarni w centrum miasta. Jak opisuje policja, mężczyzna był zamaskowany, miał na sobie beżowe szorty, ciemnozieloną koszulkę, szalik lub chustkę w kolorze khaki oraz ciemne okulary. Na plecach miał czarny plecak. W sobotę służby opublikowały nowy wizerunek podejrzanego. Na zdjęciach widać mężczyznę, który jedzie na ciemnym rowerze. W poszukiwania mężczyzny zaangażowało się 90 śledczych wspieranych przez 30 policyjnych techników i lokalną policję. Do tej pory podejrzanego nie udało się zidentyfikować.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Pakistan: Eksplozja bomby w pobliżu sufickiej świątyni. Zginęły 4 osoby

W pobliżu dużej sufickiej świątyni w mieście Lahaur, na wschodzie Pakistanu, doszło w środę do eksplozji bomby, w wyniku której zginęły co najmniej cztery osoby – podała agencja Reutera, powołując się na policję. Wybuch miał miejsce niedaleko Data Darbar – jednej z największych świątyń w Azji Południowej.

Według Najaba Haidera, rzecznika policji w prowincji Pendżab, której Lahaur jest stolicą, obrażenia odniosło kilka osób, w tym policjanci. Jednocześnie AFP, powołując się na pakistańską telewizję państwową, podaje, że rannych jest co najmniej 15 osób. Na razie nie podano więcej szczegółów.

Reuters przypomina, że sufici bywali już wcześniej celem ataku przedstawicieli radykalnych odłamów islamu.
Źródło info i foto: interia.pl

Sri Lanka. Jest nagranie z chwili przed atakiem

Na Sri Lance doszło w niedzielę do serii zamachów, z których najgorszy pod względem liczby ofiar miał miejsce w kościele w Negombo. Lokalne media dotarły do nagrania, na którym widać domniemanego sprawcę. Tuż przed wybuchem zatrzymuje się, by pogłaskać dziewczynkę.

Według najnowszych informacji liczba ofiar niedzielnych ataków terrorystycznych na Sri Lance wzrosła do 321. Około 500 osób zostało rannych – podaje BBC. Na Sri Lance obowiązuje stan wyjątkowy i godzina policyjna.

We wtorek, dwa dni po zamachach, tzw. Państwo Islamskie opublikowało komunikat, w którym twierdzi, że stoi za zamachami i nazywa sprawców swoimi „żołnierzami”. Opublikowano też nagranie, w którym domniemani zamachowcy przysięgają wierność liderowi organizacji. Nie wiadomo jednak, w jakim stopni PI rzeczywiście było zaangażowane w ataki.

W związku z zamachami do tej pory zatrzymano ponad 40 osób, w tym jednego obywatela Syrii. Pojawiają się nowe informacje, które pozwalają lepiej prześledzić bieg wydarzeń. Lokalne media zdobyły nagranie, na którym widać mężczyznę podejrzewanego o bycie jednym ze sprawców. Na materiale z kamery ochrony można zobaczyć, jak mężczyzna z dużym plecakiem wchodzi do kościoła św. Sebastiana w Negombo na chwilę przed wybuchem. Zamachowiec-samobójca zdetonował tam ładunek wybuchowy podczas wielkanocnej mszy. W tej eksplozji zginęło ponad 100 osób – więcej niż w którymkolwiek z pozostałych ataków.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Irlandia Północna: Zamieszki w Londonderry. Nie żyje 29-letnia kobieta

29-letnia kobieta zginęła od strzału podczas zamieszek, które wybuchły w czwartek wieczorem w mieście Londonderry w Irlandii Północnej – poinformowała lokalna policja. Jak dodano, śmierć kobiety jest traktowana jako incydent o charakterze terrorystycznym.

Gdy podczas zamieszek w zdominowanej przez irlandzkich republikanów, dążących do zjednoczenia wyspy, dzielnicy Creggan padły strzały, jeden z nich trafił 29-latkę, która następnie została przewieziona do szpitala. Krótko po północy policja potwierdziła jej zgon.

Obecna na miejscu zdarzenia miejscowa dziennikarka Leona O’Neill opublikowała wcześniej na Twitterze nagrania wideo pokazujące policyjne radiowozy obrzucane – jak powiedziała – dziesiątkami koktajli Mołotowa, cegłami, butelkami i petardami. Widać też dwa porzucone na środku ulicy, palące się samochody.

Zamieszki wybuchły, gdy w Creggan pojawiło się wielu policjantów w celu przeszukania jednego z domów – powiedziała O’Neill.

Incydent z ofiarą śmiertelną potępiły obie największe partie polityczne w Irlandii Północnej – irlandzka republikańska Sinn Fein oraz probrytyjska Demokratyczna Partia Unionistyczna (DUP).
Źródło info i foto: interia.pl