Posts Tagged “wyłudzenia”

Funkcjonariusze z Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Białymstoku oraz Zarządu w Olsztynie Centralnego Biura Śledczego Policji biorą udział w operacji wymierzonej w zorganizowaną grupę przestępczą działającą w okresie od stycznia 2015 r. do grudnia 2016 r. na terenie Polski, Niemiec i Estonii, zajmującą się wystawianiem fałszywych faktur, wyłudzaniem VAT oraz praniem brudnych pieniędzy.

Agenci CBA z Białegostoku i funkcjonariusze CBŚP na terenie Warszawy i podwarszawskich miejscowości zatrzymali dziś cztery osoby – członków zorganizowanej grupy przestępczej, która wyłudziła, lub też próbowała wyłudzić z budżetu państwa nienależne zwroty w podatku VAT.

W maju 2017 roku, w ramach tego śledztwa, funkcjonariusze CBA udaremnili próbę wyłudzenia 100 mln zł podatku VAT na podstawie fałszywych faktur na pół miliarda zł za 300 tys. telefonów komórkowych. Agenci CBA z Białegostoku zatrzymali wtedy trzy osoby.

Wśród zatrzymanych teraz przez CBA i Policję jest podwarszawski biznesmen z branży recyklingu i księgowa. Dwie kolejne osoby to przedsiębiorcy – zostali zatrzymani w związku z wyłudzeniem VAT na obrocie granulatem srebra, platynową blachą i platyną.

Agenci CBA oraz funkcjonariusze CBŚP przeszukali miejsca zamieszkania podejrzanych, a także inne miejsca związane z przedmiotem śledztwa, zabezpieczając nośniki danych i dokumentację księgową podmiotów wykorzystywanych w przestępczej działalności.

Zatrzymani zostaną przewiezieni do siedziby Podlaskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku, gdzie usłyszą zarzuty. Wspólne działania śledczych pozwoliły dotychczas przedstawić w tym śledztwie 13 osobom zarzuty dotyczące wyłudzeń lub też próby wyłudzenia ponad 150 milionów złotych. Śledczy ujawnili fikcyjne faktury na ponad 750 milionów złotych.

Sprawa ma charakter rozwojowy, nie wykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: GSMonline.pl

Comments Brak komentarzy »

Polacy masowo pracują na czarno lub jadą na wakacje do Polski w tym samym czasie pobierając w Holandii zasiłek dla bezrobotnych – wynika ze śledztwa Nieuwsuur, głównego programu informacyjnego holenderskiej telewizji publicznej. Jak poinformowano, w ubiegłym roku wykryto prawie 9,4 tys. takich przypadków.

Aby otrzymywać zasiłek w Holandii trzeba przebywać w tym kraju, być gotowym do pracy i aktywnie jej samemu szukać. Jak ujawnili holenderscy dziennikarze, znaleźli ok. 150 pośredników, którzy przez internet pomagają Polakom wyłudzić zasiłek.

Polacy rejestrują się na fikcyjne adresy, a listy kierowane przez holenderski odpowiednik urzędu pracy, czyli Jednostkę Wykonawczą Ubezpieczeń Pracowniczych (UWV) są przechwytywane przez pośrednika. Dostarcza on m.in. dowody fikcyjnych, nieudanych rekrutacji oraz rachunki, które mają świadczyć, że Polak mieszka obecnie w Holandii (gdy w rzeczywistości jest np. na święta w Polsce).

“Pośrednicy zalecają nie używać holenderskich kart wyjeżdżając z kraju i unikać podróżowania samolotem” – twierdzą dziennikarze Nieuwsuur.

Do tej pory skazano tylko dwóch pośredników

W ubiegłym roku z usług tych pośredników miało skorzystać 9400 Polaków. Jak wynika z dokumentów UWV, do których dotarli holenderscy dziennikarze, w czasie kontroli 30 proc. z nich nie przebywało w Holandii – czyli zgodnie z tamtejszym prawem wyłudzało zasiłek.

UWV wie o tym procederze od 2012 roku, a holenderskie Ministerstwo Pracy i Spraw Społecznych od 2016 roku. Instytucje nie informowały o tym publicznie, jednak przeprowadziły w związku z tym szeroko zakrojone śledztwo.

Po ujawnieniu sprawy przez dziennikarzy zapewniają, że rozpoczną rozmowy o uściśleniu prawa, które pozwoli łatwiej ścigać wyłudzaczy. Jednocześnie UWV przyznaje, że bardzo trudno jest udowodnić, że ktoś wyłudza zasiłek dla bezrobotnych.

Do tej pory tylko dwie osoby zostały z tego powodu skazane – w Tilburgu zatrzymano dwóch pośredników, których skazano na 80 godzin prac społecznych i miesiąc pozbawienia wolności w zawieszeniu. 315 osób, które skorzystały z ich usług, ukarano grzywną; mają też oddać otrzymany zasiłek. Na razie urząd odzyskał jedynie 15 proc. wyłudzonej kwoty.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił akt oskarżenia przeciwko Arkadiuszowi Ł., ps. Hoss, domniemanemu szefowi grupy wyłudzającej od starszych osób pieniądze metodą na wnuczka. Śledczy zarzucają mu oszustwa na około 1,6 mln zł.

O skierowaniu aktu oskarżenia prokuratura poinformowała w środę. – Prokurator zarzucił Arkadiuszowi Ł., ps. Hoss, popełnienie 10 przestępstw metodą na wnuczka. Miał ich dokonać od maja 2013 r. do kwietnia 2014 r. Zgodnie z poczynionymi ustaleniami oskarżony z popełniania przestępstw uczynił sobie stałe źródło dochodów – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

Pokrzywdzeni to seniorzy ze Szwajcarii i Niemiec. Hoss i jego wspólnicy telefonowali do nich z Polski. Podawali się za członków rodziny i namawiali ich, by przekazywali im pieniądze.

Seniorzy przekazywali po pół miliona złotych

Oto przykład. 28 maja 2013 r. do starszego małżeństwa w Zurychu zadzwonił mężczyzna podający się za ich krewnego mieszkającego w Czechach. Miał niewyraźny głos, co tłumaczył ostrym przeziębieniem. Wyjaśniał, że jest akurat w Szwajcarii i zamierza kupić tam mieszkanie, ale brakuje mu pieniędzy. Przedstawił wersję, że w jego banku źle zarejestrowano datę przelewu. Poinformował, że chodzi o 125 tys. franków szwajcarskich, czyli około 500 tys. zł. Obiecał oddać je następnego dnia i przy okazji odwiedzić dawno niewidzianych krewnych. Emeryci zgodzili się mu pomóc. Chcieli zrobić przelew. Telefonujący poprosił o gotówkę. Miała ją odebrać żona notariusza, rzekoma “pani Schmidt”. Seniorzy przekazali pieniądze zgodnie z instrukcją.

Inny pokrzywdzony przekazał 150 tys. franków, czyli ok. 600 tys. zł. Kolejna seniorka oddała biżuterię wartą ponad pół miliona złotych i planowała przekazać równowartość 170 tys. zł w gotówce.

Wszystkie przestępstwa wyglądały podobnie. Oszuści podawali się za siostrzeńców, synów czy bliskich znajomych. – W niektórych przypadkach pokrzywdzeni decydowali się przekazać pieniądze oszustom, mimo że w banku, z którego pobierali pieniądze na prośbę oszustów, otrzymali ulotki informujące o przestępstwach metodą na tzw. wnuczka” – mówił Łapczyński.

Z podsłuchów, które niemiecka policja założyła m.in. “Hossowi” wynika, że to właśnie Arkadiusz Ł. nadzorował każde oszustwo. Dzwoniono do niego po wytyczne, informowano o przebiegu i wyłudzonych kwotach. Na miejscu – w Niemczech i Szwajcarii – pieniądze odbierały osoby zwane odbierakami.

Ofiar szukali w książce telefonicznej

Numery telefonów przyszłych ofiar i ich dane przestępcy brali z książek telefonicznych. Według śledczych wybierali imiona mogące wskazywać na starszy wiek.

- Oskarżony, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, wyłudził od pokrzywdzonych pieniądze w łącznej kwocie ponad 1,6 mln zł oraz biżuterię o wartości ponad 530 tys. zł – poinformował Łapczyński. Hoss ma także zarzuty za usiłowanie wyłudzenia 1,5 mln zł. Nie udało mu się tego dokonać dzięki postawie pokrzywdzonych.

Śledczy powołali biegłego z zakresu fonoskopii. Porównał on głos z nagrań z podsłuchów z zarejestrowanym podczas przesłuchania głosem Arkadiusza Ł. Ekspert orzekł, że na nagraniach, w których omawiane są szczegóły oszustw, zarejestrowany jest głos Hossa oraz m.in. jego synów – Romana K., Piotra K. i Marcina K., ps. Lolli. Tego ostatniego niemiecki sąd skazał w styczniu na 12,5 roku więzienia za oszustwa metodą na wnuczka.

Zatrzymany w lutym 2017 r. Arkadiusz Ł. początkowo przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Między innymi dzięki tej postawie uniknął tymczasowego aresztowania. Jednak po zażaleniu prokuratury sąd zdecydował o izolacji podejrzanego. Hossa poszukiwała policja w całym kraju. Po zatrzymaniu wycofał wcześniejsze wyjaśnienia i odmówił składania kolejnych.

Proces ws. wyłudzeń metodą na krewnego

Arkadiuszowi Ł. za zarzucane przestępstwa grozi do 15 lat więzienia. Mężczyzna nie był wcześniej karany, ale przed Sądem Okręgowym w Poznaniu toczy się proces, w którym on i jego brat Adam P. odpowiadają za wyłudzenie około 2 mln zł metodą na krewnego.

W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie prowadzone są także inne postępowania karne wobec osób współdziałających w przestępczym procederze z Arkadiuszem Ł., w tym wobec jego synów oraz żony Sylwii K. Krewnych Hossa zatrzymało wiosną 2016 r. Centralne Biuro Śledcze Policji.

W połowie sierpnia do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił akt oskarżenia przeciwko Sorayi P., siostrze Hossa. Oskarżonej zarzuca się udział w zorganizowanej grupie przestępczej i usiłowanie dokonania ośmiu oszustw metodą na wnuczka na kwotę 360 tys. zł. W jednym przypadku udało jej się wyłudzić od pokrzywdzonej obywatelki Niemiec ponad 20 tys. zł. Soraya P. przebywa w areszcie śledczym. Grozi jej do 15 lat więzienia. Ponadto Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał ją na dwa lata więzienia za podobne przestępstwa w przeszłości.

Śledztwo w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie przeciwko Hossowi i osobom z nim współpracującym wszczęto w maju 2013 r. na wniosek prokuratury w Hamburgu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

We wtorek (10 lipca) na terenie Gorzowa Wielkopolskiego odnotowano dwie telefoniczne próby oszustw metodą „na policjanta”. Obie jednak okazały się bezskuteczne. W pierwszym przypadku oszuści nie doszli do porozumienia z seniorką. Natomiast w drugim, 70-latka przed wypłatą dużej sumy pieniędzy ostrzegła czujna pracownica banku.

Pomimo tego, że przypadki oszustw oraz metody jakimi posługują się przestępcy często nagłaśniane są w mediach, to jednak oszuści w dalszym ciągu próbują w różny sposób wyłudzić pieniądze. Najczęściej ich działania skupione są na osobach starszych. Tak było również we wtorek (10 lipca) w Gorzowie Wielkopolskim. Oszuści starali się naciągnąć seniorów na duże sumy. Dzwoniąc do nich informowali, że są policjantami i proszą o wypłacenie pieniędzy, które następnie posłużą do zatrzymania ewentualnych przestępców. W pierwszym przypadku oszuści próbowali przekonać mieszkankę Gorzowa, aby ta udała się do banku i wypłaciła swoje oszczędności, które następnie miała im przekazać. Nie udało im się jednak dojść do porozumienia z seniorką i zaprzestali dalszych działań. O tym fakcie kobieta poinformowała swoją córkę, która następnie zgłosiła to zdarzenie policjantom. Następna sytuacja była bardzo podobna.

Przestępcy zadzwonili do 70-letniego gorzowianina i w ten sam sposób chcieli uzyskać pieniądze. To prawie im się udało. Senior udał się do banku, a w kieszeni trzymał telefon, który przez cały czas połączony był z oszustami. Ci prosili go, aby wypłacił kilkanaście tysięcy złotych. Na szczęście, w porę zareagowała pracownica banku, której nerwowe zachowanie mężczyzny wydawało się bardzo podejrzane. Razem z kierownikiem placówki ostrzegli go przed ewentualną próbą oszustwa jaką mógł paść. W tym momencie przestępcy, którzy podsłuchiwali całą rozmowę rozłączyli się. Dzięki czujności pracownicy banku nie osiągnęli oni zamierzonego celu jakim było wyłudzenie pieniędzy. O w tym zdarzeniu również została poinformowana gorzowska Policja, która prowadzi aktualnie czynności zmierzające do zatrzymania oszustów.

Policjanci cyklicznie przeprowadzają spotkania z pracownikami banków, uświadamiając ich o zagrożeniach związanych z próbami oszustw. Funkcjonariusze zwracają uwagę na to, jak zachowywać się w takich sytuacjach. W przypadku najmniejszego podejrzenia, że osoba chcąca wypłacić pieniądze może być oszukiwana, pracownicy powinni reagować i poinformować o tym Policję. Tak było w tym przypadku. Dzięki czujności pracownicy banku 70-letni mieszkaniec Gorzowa uniknął utraty swoich oszczędności.

Kolejny raz przypominamy, że policjanci nigdy nie proszą o przekazanie im jakichkolwiek pieniędzy. W przypadku gdyby doszło do takiej sytuacji należy być czujnym i ostrożnym. W pierwszej kolejności powinnyśmy zakończyć połączenie telefoniczne i następnie zadzwonić na numer alarmowy 997 lub 112, informując dyżurnego o tym, że osoba podająca się za policjanta próbowała wyłudzić od nas pieniądze.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Czterech bankowców z dwóch wiodących na rynku polskich banków zatrzymała wczoraj ABW. Sprawa ma związek z gangiem Wietnamczyków z Wólki Kosowskiej, który opracował mechanizm wyłudzania VAT.

Pracownicy banków są podejrzani o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej – informuje „Rzeczpospolita”.

Trzech z nich pracowało w oddziałach jednego banku, a jeden w centrali drugiego. Według śledczych mieli pomagać osobom narodowości wietnamskiej w transferowaniu za granicę pieniędzy, które pochodziły z wyłudzeń VAT. Wietnamczycy handlowali odzieżą m.in. na targowisku w Wólce Kosowskiej pod Warszawą. Podatków nie płacili. Pieniądze wpłacali do banków, a następnie rozprowadzali po kontach na całym świecie.
Źródło info i foto: Money.pl

Comments Brak komentarzy »

Były wiceminister sprawiedliwości Michał K. usłyszał zarzut “prania brudnych pieniędzy celem osiągnięcia korzyści majątkowej wielkiej wartości”. Za to grozi mu 10 lat więzienia.

Były wiceminister jest podejrzany o pranie brudnych pieniędzy. Prokuratura twierdzi, że działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Pojawia się jako jeden z bohaterów afery z wyłudzaniem podatku VAT – pada gigantyczna suma 700 milionów złotych.

Według śledczych Michał K. przyjął na konto swej kancelarii prawie 2 i pół miliona złotych. Stanowiły tak zwany depozyt adwokacki. Jak twierdzi prokuratura, mecenas miał podejmować działania, by ukryć tę kwotę, a także utrudnić stwierdzenie, że te pieniądze pochodzą z przestępstwa.

Co ciekawe prawnik sam poinformował organy ścigania o tym depozycie i zablokował pieniądze – co do których miał podejrzenie, że mogą pochodzić z przestępstwa.

Nie wiadomo jeszcze, czy były wiceminister sprawiedliwości przyznaje się do zarzutów. Prokuratura nie zdecydowała też jeszcze, czy po przesłuchaniu Michaał K. będzie wniosek o areszt dla niego.

O ewentualnym stosowaniu środków zapobiegawczych będzie decydował prokurator po przeprowadzeniu czynności z podejrzanym – mówi rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Paweł Sawroń.

Tłumaczył on też, że mimo zapowiedzi, podejrzany nie trafił do Białegostoku, bo po zatrzymaniu w Szczecinie podróż trwała zbyt długu. Dodał, że dziś w obecności byłego wiceministra przeszukano jego kancelarię, która znajduje się w Warszawie.

Śledztwo, dla potrzeb którego doszło do zatrzymania Michała K. prowadzone jest od 2015 roku przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku, we współpracy z urzędami skarbowymi i UKS w całej Polsce oraz z Generalnym Inspektorem Informacji Finansowej.

Dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej działającej nie tylko w kraju, ale także na Słowacji, w Chorwacji i Wielkiej Brytanii, podejrzanej o oszustwa w obrocie paliwami szacowane na blisko 700 mln zł. Grupa miała wprowadzać do obrotu w naszym kraju paliwa bez płacenia za to podatku VAT, zarzuca się jej również tzw. pranie brudnych pieniędzy.

W sumie zarzuty postawiono w tym śledztwie blisko dwudziestu osobom.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci CBŚP ustalili czterech notariuszy, w tym trzech podejrzanych o pomocnictwo w oszustwach, niedopełnienia obowiązków służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz kolejnego notariusza, któremu zarzucono popełnienie jednego czynu polegającego na niedopełnieniu obowiązków służbowych. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Regionalna w Szczecinie. Do tej pory w sprawie sześć osób usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a Robert M. usłyszał zarzut kierowania grupą. Z ustaleń śledczych wynika, że wyłudzono 37 mieszkań w Szczecinie.

Policjanci z Zarządu w Szczecinie CBŚP, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Szczecinie prowadzą postępowanie przygotowawcze dotyczące oszustw mieszkaniowych dokonywanych przez zorganizowaną grupę przestępczą. W jej skład wchodzili znani policjantom mieszkańcy Szczecina, a ich ofiarami były osoby starsze, schorowane, a także uzależnione. Z ustaleń śledczych wynika, że podejrzani typowali mieszkania własnościowe lub spółdzielcze zadłużone w administracji, a następnie oferowali ich najemcom tańsze w utrzymaniu, niezadłużone mieszkania oraz dopłatę w gotówce. Po uzyskaniu akceptacji pokrzywdzonych udawano się z nimi do kancelarii notarialnych, gdzie podpisywano dokumenty, na podstawie których posiadacze mieszkań tracili tytuły prawne do dotychczas zajmowanych lokali.

Z ustaleń policjantów CBŚP wynika, że poszkodowani dostawali kwoty nieadekwatne do wartości mieszkania albo w ogóle nie dostawali żadnych pieniędzy. Mieszkań również nie otrzymywali, wskutek czego wielu pokrzywdzonych zmuszonych było do zamieszkania w schroniskach dla osób bezdomnych, u członków swoich rodzin lub we wspólnych kwaterach z kilkoma innymi, oszukanymi w ten sam sposób rodzinami. W wyniku działania tej grupy dach nad głową straciło nie mniej niż 50 osób. Śledczy zarzucają podejrzanym wyłudzenie 37 mieszkań na terenie Szczecina, powodując straty pokrzywdzonych o łącznej wartości nie mniejszej niż 3,9 mln zł. W ramach analizy przestępczego procederu podejrzanych ustalono czterech notariuszy, którzy swoimi działaniami mogli ułatwić dokonywanie przestępstw.

W marcu br. prokurator nadzorujący śledztwo, w oparciu o zebrany w sprawie materiał dowodowy przedstawił dwóm notariuszom oraz jednej osobie, która w chwili podejrzenia popełniania czynu wykonywała zawód notariusza, zarzuty pomocnictwa do oszustwa oraz niedopełnienie obowiązków służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a czwartemu notariuszowi zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych.

Ponadto w trakcie prowadzonego postępowania prokurator we współpracy z policjantami CBŚP, podjął czynności w celu zabezpieczenia składników majątków oraz na poczet przyszłych kar na łączną kwotę ponad 1,1 mln zł. Do zabezpieczenia składników majątkowych podejrzanych skorzystano także z tzw. konfiskaty rozszerzonej, w ramach której zabezpieczono kolejną nieruchomość wartą nie mniej niż 545 tys. zł.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Wielka pomyłka policji. Poszukiwali osoby, podejrzewanej o wyłudzenia kredytów. Tymczasem funkcjonariusze weszli do domu dziennikarki Trójki, która miała pecha mieć to samo imię i mieszkać w tym samym mieście, co poszukiwana kobieta.

Relaksowałam się po pracy, gdy nagle wpadło do domu czterech panów i dwie panie. Nie przedstawili się i dopiero później, zwracając się do mnie po imieniu, powiedzieli, że są z policji. Zakuli mnie w kajdanki i zażądali ode mnie dowodu osobistego. Następnie przeszukano mój plecak, w którym znajdowały się m.in. Trójkowy mikrofon i moja legitymacja prasowa – opowiada Polskiemu Radiu dziennikarka Trójki. Zaczęło się przeszukanie: wyrzucono wszystkie rzeczy z szaf, zabrano komórki, pendrive’y. Wszystko trwało trzy godziny, po czym pojawił się człowiek, który powiedział, że to pomyłka – dodaje kobieta. Okazało się bowiem, że funkcjonariusze poszukiwali kobiety o tym samym imieniu, mieszkającej w tej samej miejscowości.

Jej zdaniem, policjanci zachowywali się podczas kontroli niekulturalnie, mieli też ją szantażować. Dziennikarka twierdzi, że straszono ją zatrzymaniem męża i zabraniem dzieci do policyjnej izby dziecka.

Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą realizują czynności w związku z toczącym się dochodzeniem w sprawie wyłudzeń kredytów na wielka skalę. Wytypowany został adres, gdzie miały znajdować się urządzenia mające służyć do popełniania tych przestępstw. Dlatego wczoraj w godzinach wieczornych weszli oni pod ten adres w celu ujawnienia tych właśnie urządzeń – tłumaczy akcję policjantów Katarzyna Kucharska, rzecznik Komendy Wojewódzkiej w Radomiu.

Zapewnia ona, że funkcjonariusze weszli do mieszkania bez nakazu prokuratora czy sędziego bo okoliczności wskazywały na to, że jest pilna potrzeba wykonania takich czynności. Rzeczniczka wyjaśnia, że nie można jeszcze mówić o błędzie funkcjonariuszy, bo trwa wyjaśnianie sprawy. Tymczasem sami policjanci, jak i ich bezpośredni przełożony już przeprosili dziennikarkę.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Popełnienie ponad stu przestępstw wyłudzenia ze SKOK Wołomin pożyczek oraz tzw. prania brudnych pieniędzy zarzucono rolniczemu związkowcowi i byłemu posłowi Władysławowi S. Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga akt oskarżenia w sprawie trafił do sądu. Aktualnie we wszystkich postępowaniach dotyczących SKOK Wołomin zarzuty usłyszało 872 osoby.

- W ramach aktu oskarżenia zarzuca się Władysławowi S. popełnienie 102 przestępstw dotyczących wyłudzenia ze SKOK w Wołominie trzech pożyczek w łącznej kwocie 3,6 mln zł, a także tzw. prania brudnych pieniędzy w kwocie nie mniejszej niż około 20,9 mln zł pochodzących z 93 innych czynów zabronionych popełnionych na szkodę SKOK Wołomin – powiedział rzecznik prasowy praskiej prokuratury okręgowej prok. Marcin Saduś.

Ponadto – jak dodał – zarzuty przedstawione S. dotyczą “udzielenia w 2013 r. pomocy do dokonania oszustw kredytowych na szkodę SKOK w Wołominie dokonanych na nazwiska podstawionych do kredytowania osób”.

- W ocenie prokuratora środki z wyłudzonych w latach 2010-2011 pożyczek na szkodę SKOK w Wołominie Władysław S. przeznaczył głównie na pokrycie zobowiązań podporządkowanego sobie, a zadłużonego kółka rolniczego, którego był prezesem oraz inne organizacje związkowe z branży rolniczej, a także, w części, na cele prywatne – zaznaczył prokurator. Władysław S. obecnie jest tymczasowo aresztowany.

Członkowie zarządu telewizji TVR

Akt oskarżenia, który trafił do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga, objął także – jak poinformowała prokuratura – b. członków zarządu nieistniejącej już telewizji TVR Dominika de V. oraz Tomasza S.

Za przestępstwa zarzucane oskarżonym grozi do 15 lat pozbawienia wolności.

Jeszcze latem 2016 r. Prokuratura Krajowa zdecydowała, że postępowania w sprawie przestępstw związanych z działalnością SKOK Wołomin – skąd wyłudzono wielomilionowe kredyty na “słupy” – poprowadzą dwa specjalne zespoły prokuratorów: jeden w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga, a drugi – w Prokuraturze Okręgowej w Gorzowie Wlkp.

256 osób podejrzanych

W nadzorowanych przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga śledztwach dotyczących SKOK Wołomin status podejrzanych ma 256 osób. Dotychczas akty oskarżenia objęły ponad 140 osób.

Obecnie to właśnie gorzowska prokuratura prowadzi największe postępowanie ws. SKOK Wołomin, w którym bada działalność grupy przestępczej mającej wyłudzić w ciągu kilku lat z tej Kasy pożyczki na kwotę ponad 1 mld zł.

Śledztwo dotyczące nieprawidłowości w SKOK Wołomin zostało wszczęte w 2011 r. w Warszawie na podstawie ponad 80 zawiadomień o nieprawidłowościach zgłoszonych do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Dwa lata później w Gorzowie Wlkp. ruszyło postępowanie dotyczące pierwotnie wyłudzania kredytów z banku PKO BP, w którym pojawił się wątek ogromnych wyłudzeń kredytów na szkodę Kasy z Wołomina.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Niemiecki sąd skazał na 12,5 roku więzienia 30-letniego Polaka stojącego za szajką dokonującą w Niemczech wyłudzeń metodą „na wnuczka”. Mężczyźnie udowodniono 40 oszustw, na których zarobił co najmniej 300 tys. euro. Sąd krajowy w Hamburgu poinformował o skazaniu na 12,5 roku więzienia 30-letniego Polaka stojącego za szajką dokonującą w Niemczech wyłudzeń metodą „na wnuczka”.

Mężczyźnie, który operował z Polski, udowodniono 40 oszustw, na których zarobił co najmniej 300 tys. euro. Pieniądze przeznaczał na finansowanie sobie luksusowego stylu życia. Sąd nakazał mu zwrócenie trzem poszkodowanym ok. 47 tys. euro.

Izba karna sądu w Hamburgu podała do publicznej wiadomości, że w większości przypadków mężczyzna ten, który miał do dyspozycji całą siatkę oszustów, wyszukiwał w Niemczech osoby o staromodnie brzmiących imionach, takich jak Ingeborg, Gerda, Heinrich czy Oswald. Potem telefonował do nich, przedstawiając się jako ich wnuczek bądź inny krewny, który znalazł się w trudnej sytuacji. Gdy któraś z tych osób dała się zwieść i zadeklarowała gotowość przyjścia z pomocą domniemanemu wnuczkowi, ktoś z członków szajki był wysyłany po odbiór pieniędzy.

Agencja dpa informuje, że proces rozpoczął się przed rokiem. – Dopiero w listopadzie oskarżony niemal w całej rozciągłości przyznał się do winy – ujawniła rzeczniczka sądu. Mężczyzna został zatrzymany w lipcu 2016 r. na Węgrzech i wydany Niemcom.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »