Monika S. oskarżona o zabicie 10-letniego syna odpowie za wyłudzenia

Pod koniec listopada 2019 roku w pokoju jednego z lubelskich hosteli znaleziono zwłoki 10-letniego Filipka. Chłopiec został z zimną krwią pozbawiony życia. Do jego uduszenia przyznała się matka. 39-letnią Monikę S. zatrzymano w Kazimierzu Dolnym. Kobieta jest także oskarżona o inne poważne przestępstwo. Prokuratura w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Monice S. Byłą prezes Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie i dwie pracownice oskarża się o przywłaszczenie ponad 200 tys. zł z kasy organizacji.

Według aktu oskarżenia, Monika S. miała zabrać ponad 180 tys. zł. Wspólnie z pracownicami Bractwa Magdaleną W. i Dominiką S. fałszowały dokumenty dotyczące wypłacanych zapomóg i w ten sposób przywłaszczyły sobie kolejne 24 tys. zł.

Fałszywe zaświadczenia o pracy i zarobkach

Ponadto Monika S. wspólnie z Adamem K., Stanisławem Ch. i Bożeną S. zostali oskarżeni o wyłudzenie z banków kredytów na blisko 400 tys. zł. Monika S. wystawiała swoim wspólnikom fałszywe zaświadczenia o ich rzekomym zatrudnieniu w Bractwie św. Alberta i zarobkach. Na tej podstawie brali kredyty w bankach, które nie były spłacane. Pieniędzmi dzielili się. Do tych przestępstw miało dochodzić w latach 2017-2018. Oskarżeni nie przyznają się do winy, grozi im do 12 lat więzienia.

Sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia

Na Monice S. ciąży też zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem jej 10-letniego syna Filipa. Ciało chłopca znaleziono w listopadzie ubiegłego roku w jednym z lubelskich hosteli. Matka i syn zameldowali się w ośrodku kilka dni wcześniej. Wczesnym popołudniem sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia. W łóżku leżał martwy chłopiec, ale matki nigdzie nie było. Odnaleziono ją w Kazimierzu Dolny, gdzie przeprowadził się jej mąż. Wszystko wskazuje na to, iż chciała odebrać sobie życie. Małżonkowie byli w separacji, czego powodem były prawdopodobnie problemy kobiety z prawem. Mieszkańcy Kłodnicy, skąd pochodzi Monika S., mówili Faktowi, że chciał zabrać jej syna.

Zaplanowała zbrodnię

Monika S. przyznała się do zabicia Filipka. Jak ustaliła prokuratura, 39-latka zaplanowała zbrodnię. Kazała położyć się synkowi do łóżka, przykryła go kołdrą, a potem przycisnęła własnym ciałem na skutek czego chłopiec się udusił. – Postępowanie w sprawie zabójstwa jest w toku. Prokurator czeka na opinie biegłych – przekazał „Kurierowi Lubelskiemu” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Udawał prokuratora. Wyłudził ponad 50 tys. złotych

Łódzcy kryminalni zatrzymali 25-latka, który uczestniczył w wyłudzeniu ponad 50 tys. zł od starszego mężczyzny. Trafił już za kraty – na razie na trzy miesiące.

8 maja policjanci patrolowali osiedle Teofilów. Prowadzili działania pod kątem oszustów wyłudzających od ludzi pieniądze metodą „na wnuczka” czy „na policjanta”. Po godz. 13 w rejonie ulicy Aleksandrowskiej zwrócili uwagę na mężczyznę, który zachowywał się dziwnie nerwowo. Rozmawiając przecz telefon obserwował balkony bloków.

W pewnym momencie zauważyli, że na jednym z balkonów pojawił się starszy mężczyzna. Wyrzucił na ziemię reklamówkę. Obserwowany młody człowiek podszedł i ją zabrał. Policjanci nie czekali już dalej. Postanowili go wylegitymować. 25-latek próbował się wyrwać i uciec, ale nie udało mu się. Został obezwładniony i zatrzymany. W torbie było 33 tys. złotych. Funkcjonariusze poszli do mieszkania, z którego ktoś wyrzucił pieniądze. Zastali tam 62-latka, który oświadczył, że pieniądze wyrzucił… na polecenie prokuratora, z którym był w stałym kontakcie telefonicznym! – Powiedział też, że godzinę wcześniej, również przez telefon, otrzymał polecenie wypłacenia z banku kwoty 19.500 zł i pozostawienia ich przy śmietniku. Mężczyzna wykonał to polecenie zgodnie z instrukcją – informuje Radosław Gwis z biura prasowego łódzkiej policji. Policjanci wytłumaczyli pokrzywdzonemu, że padł ofiarą oszustwa i powinien złożyć stosowne zawiadomienie.

19, 5 tys. zł, które mężczyzna zostawił przy śmietniku kryminalni także odzyskali. Były w samochodzie, którym przyjechał 25-latek. Zaparkował go kilka posesji dalej. Zebrane w sprawie dowody pozwoliły na przedstawienie mu zarzutu oszustwa. Grozi mu do ośmiu lat więzienia, a stróże prawa sprawdzają, czy nie ma na koncie innych podobnych przestępstw.

Pomimo licznych apeli nadal dochodzi do oszustw „pod legendą”. Podając się za członków rodziny, policjantów, agentów lub prokuratorów oszuści nakłaniają starsze osoby do przekazywania oszczędności całego życia. Nie dalej jak 8 maja do stojącego na ul. Żeligowskiego radiowozu drogówki w Łodzi podeszła starsza kobieta i oświadczyła, że ma pieniądze dla policjantów. Miała to być kwota 30 tys. złotych, które wypłaciła z banku na polecenie rzekomego prokuratora. Funkcjonariusze uświadomili seniorkę, że została oszukana i odprowadzili ją do banku, aby mogła wpłacić pieniądze z powrotem na konto.

Przestępcy, nieustannie modyfikują metody oszustw, wymyślają wciąż nowe. Podają się za policjantów z Centralnego Biura Śledczego lub komend Policji. Straszą potencjalne ofiary utratą oszczędności w przypadku gdy nie będą z nimi współpracować. Najczęściej wybierają osoby starsze, dzwoniąc na telefony stacjonarne. Przekonują o konieczności przekazania pieniędzy, obiecując, że za chwilę w nienaruszonym stanie zostaną zwrócone. Gdy to potrzebne, oszuści zdobywają adres pokrzywdzonego podając się za pracowników m.in. firm kurierskich i wmawiając seniorom, że mają dla nich przesyłkę, na której adres jest nieczytelny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Były dyrektor katowickiego oddziału SK Banku zatrzymany. Chodzi o wyłudzenie 200 mln złotych

Były dyrektor katowickiego oddziału SK Banku i czterej biznesmeni zatrzymani przez Centralne Biuro Antykorupcyjne – dowiedział się reporter RMF FM. Akcję przeprowadzono na Śląsku w śledztwie dotyczących gigantycznych wyłudzeń z tej wołomińskiej instytucji finansowej.

Śledczy podejrzewają, że mógł uczestniczyć w wyłudzeniu blisko 200 milionów złotych z SK Banku. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że katowicki oddział udzielił 6 kredytów dwóm bytomskim spółkom działającym w branży węglowej i paliwowej.

Okazało się, że te firmy nie miały zdolności kredytowej, a kredyty dotąd nie zostały spłacone. Teraz zatrzymani trafią do warszawskiej Prokuratury Regionalnej, która prowadzi śledztwo w aferze wołomińskiego banku, z którego w sumie wyłudzono ponad 2,5 miliarda złotych.

Śledztwo w sprawie SK Banku CBA prowadzi od kwietnia 2016 roku i dotyczy nadużycia zaufania przez władze wołomińskiego banku, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom ustawy o rachunkowości i podawania w nich nierzetelnych danych. Ówczesne władze banku miały też zatajać prawdziwe dane i podawać nieprawdziwe informacje do Narodowego Banku Polskiego.

Do tej pory w sprawie zarzuty usłyszało ponad 100 osób, m.in. osoby sprawujące funkcje kierownicze w banku w czasie objętym śledztwem oraz szefowie i pracownicy kilkudziesięciu podmiotów gospodarczych z grupy kapitałowej działającej w branży deweloperskiej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

CBA zatrzymało w Dąbrowie Górniczej działacza PiS-u i przedsiębiorcę. Chodzi o próbę wyłudzenia pieniędzy

Przedsiębiorca i lokalny działacz z Dąbrowy Górniczej zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy katowickiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Jak informuje Wydział Komunikacji Społecznej CBA są to pierwsze zatrzymania – efekt współpracy dwóch delegatur Centralnego Biura Antykorupcyjnego: krakowskiej i katowickiej – w związku ze śledztwem prowadzonym przez CBA pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Postępowanie dotyczy powoływania się na wpływy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Katowicach, a także u posła na Sejm RP.

Jak podkreśla CBA wszystko wskazuje na to, że mężczyźni w zamian za załatwienie spraw związanych z realizacją remontu elewacji jednego z kościołów mieszczącego się w Dąbrowie Górniczej usiłowali wyłudzić 30 tys. zł od wykonawcy robót.

Chodzi o kościół św. Antoniego w Gołonogu. Pod koniec ubiegłego roku wyremontowana została elewacja tej świątyni, dzięki dotacji w wysokości prawie 800 tys. zł, przyznanej parafii z Funduszu Kościelnego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Za wykonanie remontu odpowiadał jeden z krakowskich przedsiębiorców, specjalizujący się w renowacji obiektów zabytkowych, który wcześniej przygotował projekt odnowienia elewacji dąbrowskiego kościoła.

Jednym z zatrzymanych jest kandydat na radnego Rady Miejskiej w Dąbrowie Górniczej z listy Prawa i Sprawiedliwości, który podczas ostatnich wyborów mandatu jednak nie uzyskał. Jak zapewniał w ubiegłym roku w rozmowie z DZ zarzuty stawianie mu przez wykonawcę remontu kościoła godzą w jego dobre imię. Wezwał więc przedsiębiorcę w listopadzie 2018 roku oficjalnym pismem do zaniechania rozpowszechniania nieprawdziwych jego zdaniem informacji o żądaniu korzyści majątkowej przy zawarciu umowy o roboty budowlane.

Jak się okazuje wykonawca remontu nie przestraszył się tych żądań, a CBA nie uwierzyło także w takie zapewnienia, bowiem dąbrowski działacz PiS-u został ostatecznie zatrzymany.

Jak informuje CBA zatrzymani w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach usłyszeli zarzut usiłowania wyłudzenia 30 tys. zł. Prokurator zastosował wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze.
Źródło info i foto: dabrowagornicza.naszemiasto.pl

Zatrzymani za wyłudzenie dofinansowania z ARIMR-u

Kilka miesięcy wytężonej pracy CBŚP i Prokuratury Regionalnej w Warszawie zakończyło się akcją przeprowadzoną wczoraj w woj. mazowieckim. Do sprawy zatrzymano 10 osób podejrzanych o wyłudzenie dofinansowania z krajowych środków oraz z Unii Europejskiej na podstawie sfałszowanej lub nierzetelnej dokumentacji. Z wstępnych ustaleń śledczych wynika, że z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wyłudzono kwotę nie mniejszą niż 21 mln zł.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Warszawie wspólnie z prokuratorami Prokuratury Regionalnej w Warszawie prowadzą śledztwo dotyczące doprowadzenia Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Warszawie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości, którego kwota jest nie niższa niż 21 mln zł. Wszystko zaczęło się od kontroli przeprowadzonej w instytucji, podczas której stwierdzono nieprawidłowości polegające na zawyżaniu przez podmioty gospodarcze kwot na pokrycie kosztów inwestycji podawanych we wnioskach o dofinansowanie, które były następnie wypłacone przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. O swoich spostrzeżeniach przedstawiciele instytucji poinformowali organy ścigania.

Funkcjonariusze potrzebowali kilku miesięcy, aby zebrać informacje dotyczące okoliczności sprawy i wytypować osoby mogące mieć związek z wyłudzeniem. Z ich ustaleń wynika, że składano nierzetelną dokumentację w celu uzyskania dofinansowania ze środków finansowych krajowych oraz z Unii Europejskiej. W ten sposób wprowadzono w błąd pracowników Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Warszawie, co do rzeczywistej wysokości ponoszonych kosztów inwestycyjnych.

Działania zostały przeprowadzone wczoraj, kiedy to policjanci CBŚP wkroczyli do kilkunastu lokali na terenie województwa mazowieckiego zatrzymując 10 osób. Po doprowadzeniu do Prokuratury Regionalnej w Warszawie podejrzanym przedstawiono zarzuty dotyczące oszustwa popełnionego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na szkodę Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz Unii Europejskiej, a także przedłożenie, podczas ubiegania się o dofinansowanie poświadczających nieprawdę, nierzetelnych dokumentów o przyznanie pomocy finansowej na pokrycie kosztów inwestycji gospodarczych.

Tego typu przestępstwa zagrożone są karą pozbawienia wolności do 10 lat, karą grzywny, a także przepadek przedmiotów i korzyści pochodzących z przestępstw lub ich równowartość.

Sprawa ma nadal charakter rozwojowy i śledczy wyjaśniają wszystkie fakty związane z przestępczym procederem.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policjanci rozbili „gang notariuszy”

Policjanci z Pomorza rozbili gang notariuszy. Grupa stoi za wyłudzeniem setek nieruchomości wartych wiele milionów złotych. W sprawie ustalono 400 pokrzywdzonych, którzy stracili majątek całego życia. Zorganizowana grupa przestępcza, w skład której wchodzić mają także notariusze, wykorzystywać miała niewiedzę, trudne położenia czy zły stan zdrowia przede wszystkim starszych osób i przejmować ich mieszkania. W zamian padać miały obietnice załatwienia spraw osobistych seniorów.

Zatrzymani notariusze mieli sporządzać akty sprzedaży nieruchomości, w rażący sposób naruszając prawa stron transakcji i czerpać z tego korzyści majątkowe.

Zatrzymano 5 prawników. Mogą stać za wyłudzeniem setek nieruchomości wartych wiele milionów. Postawiono im zarzuty i podjęto nich środki zapobiegawcze. Są podejrzani o lichwiarstwo. – Można mówić o licznych dramatach ludzi, którzy pojawiają się w śledztwie. (…) Zło popełnione przez sprawców jest niezwykle odrażające (…) Notariusze powinni zapewniać ludziom bezpieczeństwo, zapewniali gehennę – komentował minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro na zwołanej w Gdańsku konferencji.

To kolejne zatrzymania w sprawie dotyczącej nielegalnego obrotu nieruchomościami w północnej Polsce. W zeszłym roku w tej sprawie zatrzymano 14 osób, które stały się właścicielami nieruchomości. Śledczy nieoficjalnie przyznają, że to nie koniec zatrzymań w tej sprawie.
Źródło info i foto: wp.pl

Marcin Dubieniecki nie wyjedzie do USA. Sąd uchylił jego wniosek

Krakowski Sąd Okręgowy uchylił we wtorek zgodę na wyjazd Marcina Dubienieckiego do USA. Oskarżony m.in. o wyłudzenia 14,5 mln zł z PFRON Dubieniecki chciał wyjechać do USA na konsultacje medyczne. Początkowo sąd wyraził zgodę, ale zażalenie wniósł prokurator.

Ponadto, jak się okazało podczas posiedzenia, władze amerykańskie anulowały Dubienieckiemu wizę wjazdową do USA. Sąd uwzględnił zażalenie prokuratora i uchylił postanowienie o zawieszeniu stosowania zakazu opuszczania kraju wobec Marcina Dubienieckiego na ponad dwa tygodnie.

„Sąd Okręgowy uchylił postanowienie, które umożliwiało oskarżonemu wyjazd do USA na czas określony. W tej chwili oskarżony nie może opuścić terenu Polski. Uzasadnienie tego postanowienia zostało odroczone na okres trzech dni” – powiedziała PAP rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego sędzia Beata Górszczyk. Posiedzenie odbywało się w trybie niejawnym.

Jak poinformowała, zmianie uległy również okoliczności sprawy, ponieważ wiza oskarżonego do USA została anulowana. „W związku z tym nie ma potrzeby wydawania decyzji o rozsyłaniu w trybie pilnym informacji do służb granicznych” – dodała rzeczniczka.

W ubiegłym tygodniu krakowski sąd na wniosek obrońców zawiesił na dwa tygodnie stosowanie zakazu opuszczania kraju wobec Marcina Dubienieckiego. Zawieszenie stosowania tego środka obowiązywałoby w dniach od 4 do 20 kwietnia. Na podstawie tego postanowienia Marcin Dubieniecki mógł odzyskać paszport i wyjechać do USA.

Na to postanowienie zażalenie złożył Prokurator Regionalny wraz z wnioskiem o wstrzymanie wykonania tego postanowienia. Zażalenie rozpoznawał Sąd Okręgowy w składzie trzyosobowym.

Marcin Dubieniecki (wyraził zgodę na podawanie nazwiska – PAP) został oskarżony przez Prokuraturę Regionalną w Krakowie wraz z ośmioma innymi osobami m.in. o wyłudzenia 14,5 mln zł z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych i pranie pieniędzy. Zdaniem prokuratury Marcin Dubieniecki razem z oskarżonym Wiktorem D. kierowali zorganizowaną grupą przestępczą, a pozostałe osoby uczestniczyły w niej w różnych aspektach i w różnym zakresie. Akt oskarżenia w tej sprawie w grudniu ub.r. trafił do Sądu Okręgowego w Krakowie.

Dubieniecki został zatrzymany w sierpniu 2015 r. i aresztowany. W październiku 2016 r., po 14 miesiącach przebywania w areszcie, został zwolniony po wpłaceniu 3 mln zł poręczenia majątkowego. Zastosowano wobec niego także zakaz opuszczania kraju połączony z zaborem paszportu oraz dozór policyjny.

W połowie lutego br. krakowski sąd nie uwzględnił wniosku obrońców o uchylenie wobec Dubienieckiego środka zapobiegawczego w postaci zakazu opuszczania kraju. Jednocześnie sąd zmienił wobec Dubienieckiego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji w ten sposób, że zmniejszył częstotliwość jego stawiennictwa w Komendzie Miejskiej Policji w Gdyni na jeden raz w miesiącu.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci w mieszkaniu dziennikarki Trójki. Pomylili ją z poszukiwaną kobietą

Wielka pomyłka policji. Poszukiwali osoby, podejrzewanej o wyłudzenia kredytów. Tymczasem funkcjonariusze weszli do domu dziennikarki Trójki, która miała pecha mieć to samo imię i mieszkać w tym samym mieście, co poszukiwana kobieta.

Relaksowałam się po pracy, gdy nagle wpadło do domu czterech panów i dwie panie. Nie przedstawili się i dopiero później, zwracając się do mnie po imieniu, powiedzieli, że są z policji. Zakuli mnie w kajdanki i zażądali ode mnie dowodu osobistego. Następnie przeszukano mój plecak, w którym znajdowały się m.in. Trójkowy mikrofon i moja legitymacja prasowa – opowiada Polskiemu Radiu dziennikarka Trójki. Zaczęło się przeszukanie: wyrzucono wszystkie rzeczy z szaf, zabrano komórki, pendrive’y. Wszystko trwało trzy godziny, po czym pojawił się człowiek, który powiedział, że to pomyłka – dodaje kobieta. Okazało się bowiem, że funkcjonariusze poszukiwali kobiety o tym samym imieniu, mieszkającej w tej samej miejscowości.

Jej zdaniem, policjanci zachowywali się podczas kontroli niekulturalnie, mieli też ją szantażować. Dziennikarka twierdzi, że straszono ją zatrzymaniem męża i zabraniem dzieci do policyjnej izby dziecka.

Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą realizują czynności w związku z toczącym się dochodzeniem w sprawie wyłudzeń kredytów na wielka skalę. Wytypowany został adres, gdzie miały znajdować się urządzenia mające służyć do popełniania tych przestępstw. Dlatego wczoraj w godzinach wieczornych weszli oni pod ten adres w celu ujawnienia tych właśnie urządzeń – tłumaczy akcję policjantów Katarzyna Kucharska, rzecznik Komendy Wojewódzkiej w Radomiu.

Zapewnia ona, że funkcjonariusze weszli do mieszkania bez nakazu prokuratora czy sędziego bo okoliczności wskazywały na to, że jest pilna potrzeba wykonania takich czynności. Rzeczniczka wyjaśnia, że nie można jeszcze mówić o błędzie funkcjonariuszy, bo trwa wyjaśnianie sprawy. Tymczasem sami policjanci, jak i ich bezpośredni przełożony już przeprosili dziennikarkę.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Marcin Dubieniecki odzyskał paszport, poleci do USA. Prokuratura skarży decyzję sądu

Krakowski Sąd Okręgowy wyraził zgodę na wyjazd Marcina Dubienieckiego na dwa tygodnie do USA – informuje portal news.krakow.pl. Dubienieckiemu zwrócono paszport, a decyzję zaskarżyła już prokuratura. Obrońcy Dubienieckiego przedstawili w Krakowskim Sądzie Okręgowym argumentację, że potrzebuje on hospitalizacji w Chicago. Dubieniecki uskarża się na problemy z kręgosłupem i od 4 do 20 kwietnia ma zamiar przebywać w USA.

Jak wykazuje portal news.krakow.pl, sędzia Beata Górszczyk, rzeczniczka SO w Krakowie, wyjaśniała, że sąd wyraził zgodę na wyjazd Dubienieckiego, poprzez „częściowe uchylenie środka zapobiegawczego”. Sędzia Górszczyk podkreśla. że środek zapobiegawczy w sprawie Dubienieckiego stanowi poręczenie majątkowe na 3 mln zł. Zwrócono mu już paszport, a on sam ma oddać dokument do 24 kwietnia tego roku.

Prokuratura skarży decyzję sądu

Z kolei prokurator Włodzimierz Krzywicki z Prokuratury Regionalnej w Krakowie przekazał, że prokuratura zaskarżyła tę decyzję sądu.

– Zdaniem prokuratury nie ma powodu do uchylania zakazu opuszczania kraju dla Marcina Dubienieckiego, natomiast zawieszenie środka zapobiegawczego jest konstrukcją niespotykaną w polskiej procedurze karnej – mówił w rozmowie z Fakt24.pl prok. Krzywicki.

Marcin Dubieniecki, były zięć Lecha i Marii Kaczyńskich, został zatrzymany 23 sierpnia 2015 r. w związku z zarzutami wyłudzenia 14,5 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i prania brudnych pieniędzy. W areszcie spędził 14 miesięcy. Wyszedł z niego po wpłaceniu 3 mln zł poręczenia majątkowego. Zapewnia, że jest niewinny.

Po publikacji Gazeta.pl o „taśmach Dubienieckiego” szef zespołu śledczego prok. Marek Sosnowski został odsunięty od występowania przed sądem w sprawie wyłudzenia 14,5 mln zł z PFRON.

Gazeta.pl ujawniła nagranie z rozmów Marcina Dubienieckiego z prokuratorem prowadzącym jego sprawę. Oskarżony chciał odzyskać paszport. Prokurator Marek Sosnowski odpowiadał, że choć jego zdaniem ustały przesłanki do zabraniania Dubienieckiemu wyjazdu z Polski, to on „nie chce zepsuć sobie kariery”, więc paszportu nie odda. Prokuratura komentowała wówczas, że „rejestracja takiej rozmowy (bez wiedzy rozmówcy) jest bezprawna”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Grupa wyłudziła ponad 200 mln złotych z podatku VAT

Policjanci CBŚP zatrzymali 21 osób podejrzanych o wyłudzanie podatku VAT w związku z obrotem bejcą ognioodporną i panelami fotowoltaicznymi; śledczy szacują, że grupa mogła wyłudzić ponad 200 mln zł podatku VAT – poinformowała w piątek policja.

Z ustaleń funkcjonariuszy z Zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji w Lublinie wynika, że członkowie zorganizowanej grupy zajmowali się fikcyjną działalnością gospodarczą, by wyłudzić nienależny zwrot podatku VAT. Przestępczy proceder prowadzony był poprzez łańcuch firm założonych na tzw. słupy, obrót „pustymi fakturami”, a także wyłudzanie kredytów bankowych i pranie pieniędzy. Grupa działała nie tylko w Polsce, ale także na terenie Słowacji i Czech.

Policja podała, że funkcjonariusze weszli jednocześnie do kilkunastu miejsc w 7 województwach i zatrzymali 21 osób. Zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Zamościu, gdzie przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy, oszustw i naruszeń kodeksu karno-skarbowego. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono nieruchomości należące do podejrzanych warte 92 miliony złotych.

Policja poinformowała, że jest to kolejna „realizacja” w sprawie, w której do tej pory występuje 89 podejrzanych, w tym 60 członków zorganizowanej grupy przestępczej. 25 osób zostało tymczasowo aresztowanych. W śledztwie tym funkcjonariusze zabezpieczyli na poczet przyszłych kar, grzywien i kosztów sądowych majątek o wartości w sumie ponad 141 milionów złotych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl