Atak na ośrodek dla imigrantów w Tacoma

Uzbrojony w strzelbę mężczyzna zaatakował ośrodek dla nielegalnych imigrantów oczekujących na procedurę deportacyjną w Tacoma, w stanie Waszyngton. Mężczyzna zginął po wymianie ognia z policjantami. Do ataku doszło w sobotę nad ranem czasu lokalnego, wkrótce po tym jak przed ośrodkiem odbyła się pokojowa demonstracja protestacyjna przeciwko sposobom traktowania imigrantów.

Według policji w Tacoma, mężczyzna obrzucił ośrodek „ładunkami zapalającymi”. Nie wiadomo jakimi kierował się motywami.

Rzeczniczka miejscowej policji Loretta Cool oświadczyła, że mężczyzna podpalił samochód i próbował spowodować pożar ośrodka, w którym przebywają także rodzice oddzieleni od ich dzieci, oczekujący na rozpatrzenie ich sprawy przez władze imigracyjne.

Media poinformowały, że ataku dokonał 69-letni Willem Van Spronsen z Vashon Island. W ubiegłym roku został on zatrzymany po tym jak zaatakował policjanta podczas protestu przed jednym z ośrodków dla migrantów.

Do incydentu doszło w przeddzień zapowiedzianej przez władze zakrojonej na szeroką skalę akcji przeciwko nielegalnym imigrantom. Według amerykańskich mediów akcja obejmie ponad 700 mniejszych i większych miast w całych Stanach Zjednoczonych.

Prezydent Donald Trump przypomniał w piątek, że naloty rozpoczną się w niedzielę. Jak powiedział „niektórzy imigranci zostaną odesłani do swych krajów, a kryminaliści trafią do więzień”. W sobotę w wielu miastach USA odbyły się protesty przeciwko zaplanowanej akcji. Władze niektórych stanów i miast zapowiedziały, że nie będą udzielać pomocy służbom imigracyjnym.

Związek na rzecz Wolności Obywatelskich (ACLU) wystąpił z pozwem przeciwko rządowi uzasadniając, że przed deportacją nielegalni powinni mieć prawo przedstawienia swojej sprawy sędziemu imigracyjnemu.
Źródło info i foto: TVP.info

Krwawe walki w Izraelu. Zabito 4 Palestyńczyków, w tym kobietę w ciąży

W sobotnich nalotach izraelskiego lotnictwa życie straciły 4 osoby, w tym kobieta w ciąży i 14-miesięczna dziewczynka. W regionie dochodzi do kolejnych starć. Palestyńskie służby informują o zabitych i rannych. To efekt sobotniej wymiany ognia, w której Izrael zaatakował palestyńskie cele, a bojownicy odpowiedzieli 250 pociskami rakietowymi.

Efekt? Po stronie palestyńskiej nie żyją 4 osoby. Poza kobietą i dzieckiem ofiary to dwóch mężczyzn. Jak informują media, jeden z nich to bojownik Hamasu.

Z kolei Izraelowi udało się zneutralizować większość lecących w ich kierunku pocisków. Te, które spadły na ziemię, uderzały głównie w niezamieszkane tereny. Lekko ranne zostały 2 osoby (mężczyzna w Aszkelonie i starsza kobieta w Kirjat Gat). Do ostrzału rakietowego Izraela przyznał się Islamski Dżihad, dodając, że to odpowiedź na przemoc, do jakiej doszło w piątek. Wówczas również życie straciło 4 Palestyńczyków.

Palestyński „Wielki Marsz Powrotu”

Przypomnijmy, że protesty w Strefie Gazy trwają od marca 2018 roku. Są one określane przez uczestników jako „Wielki Marsz Powrotu”. Zginęło w nich już co najmniej 273 Palestyńczyków, zastrzelonych przez izraelskie siły bezpieczeństwa i wojsko. W wyniku jednego z takich protestów w ostatnich dniach doszło do starć. Życie straciło 4 Palestyńczyków którzy odpowiedzieli ogniem.

Izraelskie służby podawały w sobotę, że przechwyciły w sumie około 50 rakiet wystrzelonych w ich kierunku.
Źródło info i foto: wp.pl

Kabul: Wymiana ognia na terenie Akademii Wojskowej

Dzisiaj o świcie doszło do serii silnych wybuchów w pobliżu akademii wojskowej w Kabulu. O godz. 5 został wystrzelony pocisk rakietowy w kierunku akademii, następnie dały się słyszeć wybuchy granatów i odgłosy strzelaniny – podają korespondenci AFP.

Odgłosy strzałów z broni automatycznej i wybuchów nie ustają od kilku godzin, choć zdaniem świadków są coraz słabsze – poinformowała agencja Reutera, która także podała, że atak rozpoczął się o godz. 5.30 czasu lokalnego (godz. 1.30 w Polsce).

Służba bezpieczeństwa Afganistanu utrzymuje, że w ataku uczestniczy czterech napastników. – Rannych jest trzech afgańskich żołnierzy. Napastnicy są w okrążeniu. Zewsząd otaczają ich komandosi ze służb specjalnych – poinformował agencję AFP przedstawiciel służby bezpieczeństwa o godz. 8.30 czasu lokalnego (godz. 4.30 w Polsce).

To, że doszło do ataku na akademię im. Mohammada Kasima Fahima, zwanego „Marszałkiem Fahimem”, potwierdził też rzecznik kabulskiej policji Baszir Mudżahid. W ocenie Szaha Haussaina Murtazawiego, rzecznika prezydenta Afganistanu, napastnicy zostali zatrzymani już przy pierwszym posterunku i tam są aktualnie zablokowani przez okrążające ich siły.
Źródło info i foto: onet.pl

Trwa policyjny pościg po napadzie w Pleszewie. Zginął napastnik, policjant jest ranny

Trwa pościg za jednym z bandytów, którzy napadli na stację benzynową w Dobrzycy pod Pleszewem (woj. wielkopolskie). W czasie pościgu doszło do strzelaniny: w wymianie ognia z policjantami zginął jeden z napastników. Drugi ucieka; jest w tej chwili poszukiwany. O sprawie jako pierwsze poinformowało RMF FM.

Onetowi udało się potwierdzić informacje radia. – Napad na stację benzynową miał miejsce dziś rano. Pościg, który rozpoczął się w województwie wielkopolskim ma teraz miejsce na terenie województwa dolnośląskiego – mówi nam rzecznik wielkopolskiej policji.

Policja informuje, że poszukiwany mężczyzna może być uzbrojony. Ranny policjant został zabrany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala.
Źródło info i foto: onet.pl

USA: Dwie ofiary strzelaniny w Ohio

Prawdopodobnie wymiana ognia była spowodowana sprzeczką między członkami dwóch gangów motocyklowych. Na miejsce zdarzenia oprócz policji przybyli również funkcjonariusze ze stanowego biura śledczego, którzy zabezpieczyli kilka sztuk broni. Trwa poszukiwanie podejrzanych. Warren położone jest 80 kilometrów na południe od Cleveland.
Żródło info i foto: wp.pl

Strzelanina w San Bernardino: co stało się z trzecim napastnikiem?

Podczas policyjnej obławy na sprawców strzelaniny w San Bernardino, w Kalifornii, policja zastrzeliła dwoje podejrzanych – mężczyznę i kobietę. Los trzeciego podejrzanego jest nieznany. W rezultacie ataku 14 osób zginęło a co najmniej 17 zostało rannych.

Szef policji w San Bernardino Jarrod Burguan poinformował, że podejrzanych zastrzelono podczas wymiany ognia po zatrzymaniu czarnego samochodu sportowo-terenowego (SUV), podobnego do widzianego na miejscu masakry. „Mieli przy sobie broń długą i krótką, a także inne podejrzane przedmioty” – powiedział Burguan. Byli ubrani w odzież typu wojskowego. Podczas strzelaniny jeden policjant został ranny.

Zatrzymano też osobę uciekającą od samochodu, ale nie wiadomo czy jest powiązana z masakrą. Burguan nie wykluczył, że trzeci podejrzany zdołał uciec oraz, że w dokonanie zbrodni zamieszane są także inne osoby. Motywy sprawców nie są znane. „Oni przybyli przygotowani na to co mieli zrobić, tak jakby wykonywali zadanie” – powiedział Burguan. Zastrzegł, że bilans ofiar jest prowizoryczny, wielu rannych jest w stanie krytycznym.

Jak powiedział Burguan, sprawcy byli doskonale przygotowani do ataku. Ok. godz. 11 czasu lokalnego otworzyli oni ogień do kilkuset ludzi zgromadzonych w Inland Regional Center, stanowym ośrodku pomocy niepełnosprawnym. Po dokonaniu masakry sprawcy uciekli czarnym samochodem sportowo-terenowym (SUV).

W ośrodku, będącym częścią całego kompleksu, odbywała się impreza świąteczna dla personelu okręgowego wydziału zdrowia. Burguan poinformował, że władze San Bernardino zarządziły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Zamknięto wszystkie lokalne szkoły oraz budynki władz miejskich i okręgowych. W szpitalach zarządzono stan pogotowia.

„Na razie nie mamy informacji wskazujących, że był to atak terrorystyczny w tradycyjnym sensie. Bez wątpienia mamy do czynienia z czymś co można nazwać terroryzmem wewnętrznym” – powiedział szef policji.

San Bernardino, to miasto liczące ok. 200 tys. mieszkańców, odległe o ok. 100 km na wschód od Los Angeles. Był to najtragiczniejszy akt przemocy w USA dokonany przy użyciu broni palnej od czasu masakry w szkole Sandy Hook, w Newtown, w stanie Connecticut w grudniu 2012 r., w której zginęło 27 osób (w tym sprawca).

Prezydent Barack Obama wystosował kondolencje dla rodzin ofiar masakry i potępił jej sprawców wskazując, że do tego rodzaju tragicznych wydarzeń dochodzi w Stanach Zjednoczonych coraz częściej. W krótkiej wypowiedzi dla telewizji CBS Obama wskazał, że w żadnym innym kraju, poza USA, nie dochodzi tak często do masakr dokonywanych przy użyciu broni palnej.

„Nie powinniśmy akceptować tego stanu rzeczy i uważać go za normalny. Nie znamy motywów sprawców, ale możemy podjąć, wszyscy, na każdym szczeblu władzy, działania aby do takich tragedii nie dochodziło tak często” – powiedział Obama.
Żródło info i foto: interia.pl

Napastnik z uniwersytetu pytał o religię i strzelał

26-letni napastnik zastrzelił w czwartek dziewięć osób, a ranił siedem w college’u w Roseburgu w stanie Oregon w północno-zachodniej części USA – poinformowały władze w piątek polskiego czasu. Sprawca zginął podczas wymiany ognia z policją.

Trzy pistolety i karabin

Wcześniej informowano o 10 ofiarach śmiertelnych strzelaniny. Rzeczniczka FBI powiedziała następnie, że w ten bilans wliczany jest także napastnik. Według CNN na miejscu strzelaniny znaleziono trzy pistolety i karabin. Lokalne władze nie podały do wiadomości publicznej tożsamości napastnika, ale media, cytując anonimowe źródła w siłach bezpieczeństwa, donoszą, że do studentów strzelał 26-letni Chris Harper-Mercer. Nie uczęszczał on do tego college’u.

Wcześniej gubernator stanu Oregon Kate Brown poinformowała, że napastnikiem był 20-letni mężczyzna. Na razie nie wiadomo, jaki mógł być motyw jego działania. W lokalnych mediach pojawiła się informacja, że religijny. Według dziennika „News-Review”, powołującego się na świadków, napastnik kazał najpierw swym ofiarom położyć się na podłodze, a następnie podnieść się. Gdy to uczynili, zapytał się o ich religie i zaczął strzelać na oślep.

Obama: Jesteśmy jedynym krajem na świecie, gdzie co kilka miesięcy zdarza się coś takiego

Prezydent Barack Obama był głęboko wstrząśnięty kolejną strzelaniną w amerykańskiej szkole. Po raz kolejny też powtórzył, że w USA konieczne jest zaostrzenie prawa do broni, o co bezskutecznie zabiega od kilku lat. „Jesteśmy jedynym rozwiniętym krajem na świecie, w którym co kilka miesięcy dochodzi do tego rodzaju zdarzeń” – powiedział Obama, przypominając m.in. strzelaninę w szkole w Newtown w grudniu 2012 roku, gdzie napastnik zabił 26 osób, w tym 20 dzieci.

„To się staje rutyną” – powiedział prezydent. „Rutynowe jest informowanie o tym przez media. Moje wypowiedzi na tym podium też stają się rutynowe. Jesteśmy zobojętnieni”, gdy coś takiego się wydarzy – oświadczył.

Barack Obama podkreślił, że podejmowane przez niego próby zaostrzenia prawa do posiadania broni blokuje zdominowany przez Republikanów Kongres, w którym silne wpływy ma lobby strzeleckie. Od stycznia 2015 roku w USA doszło do 293 masowych strzelanin, a ta czwartkowa była najkrwawsza w ostatnich 12 miesiącach. College, w którym w tym tygodniu rozpoczął się semestr, ma być zamknięty co najmniej do poniedziałku. Po strzelaninie setki ludzi wzięły udział w wieczornym czuwaniu przy świecach w Roseburgu, miejscowości liczącej ok. 20 000 mieszkańców.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

Rośnie liczba ofiar zamach na Uniwersytet Garissa w Kenii

Zamach na Uniwersytecie Garissa na wschodzie Kenii. Nie żyje co najmniej 8 osób, a 30 jest rannych. Do zamachu przyznali się islamiści z Al-Szabab. Zamach miał miejsce na Uniwersytecie Garissa niedaleko granicy z Somalią. Jak podaje telewizja CNN, o 5 rano lokalnego czasu, w czasie porannych modłów do campusu uniwersyteckiego wtargnęli uzbrojeni mężczyźni. Napastników było od 6 do 10. Wpadli do akademika. Słychać było intensywną wymianę ognia i eksplozje. Nad jednym z budynków unosi się gęsty dym.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Czeczenia: terroryści ukryli się w szkole

Krwawa bitwa z uzbrojonymi bojownikami na ulicach Groznego. Nie żyje siedmiu terrorystów i trzech policjantów, jednak operacja czeczeńskich sił specjalnych wciąż trwa. Inna grupa uzbrojonych przestępców ukryła się w szkole. Przez kilka godzin w stolicy Czeczenii trwały intensywne walki policji z bojownikami… W nocy patrol policji zatrzymał w Groznym podejrzane auto. Pasażerowie, zamiast poddać się kontroli, otworzyli ogień do stróżów prawa, zabijając trzech funkcjonariuszy. Następnie bojownicy wdarli się do miejscowego Domu Prasy. Przez kilka godzin czeczeńska policja i siły specjalne próbowały pojmać bojowników. Doszło do ostrej wymiany ognia…
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Tajemnicza strzelanina w Chojnowie

Do szpitala w Legnicy (dolnośląskie) trafiło dwóch mężczyzn, którzy najprawdopodobniej brali udział w strzelaninie. Mrożące krew w żyłach sceny rozegrały się we wtorek popołudniu w centrum Chojnowa. Wszystko wskazuje na to, że poszkodowani mężczyźni nie byli jedynymi uczestnikami wymiany ognia. Policja nabrała jednak wody w usta i nie zdradza żadnych szczegółów tej sprawy.

To niestety nie był film! Na oddział w legnickim szpitalu trafiło dwóch rannych mężczyzn. Jak się okazało, poszkodowani ucierpieli w strzelaninie. Radio Wrocław, które jako pierwsze podało informacje o tym zdarzeniu, informuje, że jeden z mężczyzn został brutalnie pobity, a drugi postrzelony w kolano. Cała sytuacja owiana jest jednak aurą tajemniczości.

Policjanci nabrali wody w usta i nie podają żadnych okoliczności tego zdarzenia. – Potwierdzam, że we wtorek doszło do strzelaniny. Ze względu na dobro prowadzonego postępowania nic więcej powiedzieć nie mogę – mówi zdawkowo podkom. Kamil Rynkiewicz (35 l.) z dolnośląskiej policji. Jedno jest pewne: życiu rannych nie zagraża niebezpieczeństwo. Szkopuł jednak w tym, że w strzelaninie prawdopodobnie brało udział więcej osób. I to nie tylko z Chojnowa, ale też z Bolesławca. Policjanci namierzają pozostałych uczestników zdarzenia.
Żródło info i foto: Fakt.pl