Adwokatka Juliana Assange gotowa współpracować ze Szwecją w sprawie ekstradycji

Adwokatka założyciela demaskatorskiego portalu WikiLeaks Juliana Assange’a oświadczyła w niedzielę, że jest gotowa współpracować z władzami Szwecji, jeśli te zażądają ekstradycji jej klienta, ale priorytetem pozostaje uniknięcie ekstradycji do USA.

„Julian nigdy nie martwił się o to, czy stanie przed brytyjskim czy szwedzkim wymiarem sprawiedliwości” – powiedziała mecenas Jennifer Robinson. „Naszą troską jest i zawsze było zapobieżenie wysłaniu go do Stanów Zjednoczonych”.

Assange, który od siedmiu lat przebywał w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, został aresztowany w czwartek. Policjanci mogli zatrzymać Australijczyka dzięki temu, że władze Ekwadoru podjęły decyzję o wycofaniu udzielonego mu azylu politycznego i pozwoliły funkcjonariuszom na wejście na teren placówki dyplomatycznej.

46-letni Assange ukrywał się w ambasadzie Ekwadoru przed brytyjską policją, która chciała go aresztować za niestawienie się w sądzie 29 czerwca 2012 r. Wezwanie dotyczyło wydanego przez Szwecję w 2010 r. międzynarodowego nakazu aresztowania w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne i gwałt.

Szwedzcy śledczy wstrzymali później prowadzenie tego postępowania, ale szef WikiLeaks pozostawał w ambasadzie Ekwadoru. Jego prawnicy argumentowali, że mógłby zostać wydany władzom USA w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi amerykańskimi dokumentami dotyczącymi wojska i dyplomacji. Był to największy wyciek informacji w historii USA.

Po aresztowaniu Assange’a prawniczka domniemanej ofiary Assange’a zapowiedziała podjęcie próby ekstradycji do Szwecji, mówiąc, że „żadna ofiara gwałtu nie powinna czekać dziewięć lat na sprawiedliwość”. Szwedzka prokuratura oświadczyła tymczasem, że śledzi rozwój sytuacji w związku z aresztowaniem Assange’a, i dodała, że dochodzenie może być wznowione tak długo, jak domniemane przestępstwo nie ulegnie przedawnieniu, czyli w tym przypadku do sierpnia 2020 r.
Źródło info i foto: interia.pl

Marek Falenta chce uniknąć polskiego więzienia

Obrońca zatrzymanego w Hiszpanii biznesmena Marka Falenty twierdzi, że jego klientowi może grozić niebezpieczeństwo w polskim zakładzie karnym. Zanim Falenta zostanie wydany polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, hiszpański sąd sprawdzi, czy obawy biznesmena są uzasadnione.

Przed tygodniem, po dwóch miesiącach unikania stawienia się w więzieniu, Marek Falenta został zatrzymany w Hiszpanii. Polskie władze od razu zapowiedziały, że zwrócą się o przekazanie Marka Falenty do Polski, aby mógł tutaj odbyć karę pozbawienia wolności.

– Nie ufa polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Otrzymaliśmy ewidentne ostrzeżenie, że grozi mu niebezpieczeństwo w zakładzie karnym – powiedział w rozmowie z dziennikiem adwokat Marek Małecki. Hiszpański sąd będzie teraz analizować, czy obawy Falenty są uzasadnione. Jeśli uzna, że tak, może wstrzymać wydanie biznesmena Polsce.

Zatrzymanie Marka Falenty

Marek Falenta został zatrzymany w Walencji 5 kwietnia. Mariusz Ciarka, rzecznik komendanta głównego policji mówił, że mężczyzna był zaskoczony pojawieniem się funkcjonariuszy.

– Miejsce jego pobytu wskazali polscy policjanci, którzy są na miejscu. Poprosiliśmy kolegów z policji hiszpańskiej, aby wraz z polskimi funkcjonariuszami dokonali zatrzymania – mówił rzecznik KGP.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Warszawski harcmistrz Jerzy W. w końcu trafił do więzienia. Zgwałcił dwie dziewczynki

Powinien być krystalicznym człowiekiem, wzorem dla młodzieży. Tymczasem warszawski harcmistrz ZHP Jerzy W. (64 l.) zrobił coś potwornego. Zgwałcił dwie dziewczynki, za co został skazany pod koniec 2015 r. na ponad więzienie. Ale za kratki trafił dopiero teraz. Przez rok ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości!

Jerzy W. wśród harcerzy przez lata był uważany za wzór. 64-letni harcmistrz z warszawskiego szczepu 305 nie tylko organizował kolonie dla dzieci, ale też brał udział w różnych uroczystościach. Jego historię życia kilka lat temu opisała jedna z gazet rozpoczynając artykuł tytułem „Człowiek z zasadami”. Za maską idealnego harcerza kryła się ciemna strona, który wyszła na jaw w 2011 r. Wtedy to na policję zgłosiła się kobieta, która oskarżyła harcmistrza o gwałt.

Podczas śledztwa okazało się, że 64-latek od maja 1998 r. do maja 1999 r. wielokrotnie gwałcił dziewczynkę podczas obozów harcerskich organizowanych przez niego w Polsce i za granicą. Później do śledczych zgłosiła się jeszcze jedna kobieta, którą W. również molestował. Sprawa trafiła do sądu, który pod koniec 2015 roku skazał harcmistrza za dwa przestępstwa – pedofilię oraz gwałt na cztery i pół roku więzienia.

Jerzy W. nie trafił od razu za kraty. Przed sądem odpowiadał z wolnej stopy, a zanim wyrok się uprawomocnił, harcmistrz zapadł się pod ziemię. Aż do teraz. Kilka dni temu Jerzy W. został zatrzymany na ulicy przez policjantów. Pedofil od razu trafił do więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Mariusz Błaszczak liczy na surowy wyrok w sprawie pobicia Hindusa

Liczę na surowy wyrok ze strony wymiaru sprawiedliwości – powiedział w poniedziałek szef MSWiA Mariusz Błaszczak, odnosząc się do sobotniego ataku na obywatela Indii we Wrocławiu.

W sobotę we Wrocławiu trzech pijanych mężczyzn zaczepiło na przystanku komunikacji miejskiej obywatela Indii. W jego obronie stanął mieszkaniec Wrocławia. Agresorzy zostali szybko zatrzymani przez policję. Obcokrajowiec nie doznał żadnych obrażeń. W poniedziałek do sprawy odniósł się minister Mariusz Błaszczak pytany przez dziennikarzy m.in. o wzrost liczby przestępstw z nienawiści.

Bez względu na to kto, jaki ma kolor skóry – jeżeli jest atakowany, to policja jest od tego, żeby zapewnić bezpieczeństwo, żeby ustalić sprawcę. Wymiar sprawiedliwości jest od tego, żeby ukarać tych, którzy dopuścili się napaści. W przypadku sprawy z Wrocławia policja zatrzymała sprawców. Liczę na surowy wyrok ze strony wymiaru sprawiedliwości – zaznaczył Błaszczak.

Minister, pytany przez dziennikarzy o rozbieżności pomiędzy raportem Prokuratury Krajowej, mówiącym o tym, że liczba przestępstw na tle narodowościowym się zwiększa, a podawanymi przez niego informacjami, powiedział, że to nie są jego liczby, lecz policyjne statystyki. Podkreślił, że według policyjnych danych, liczba przestępstw z nienawiści w Polsce spada. Zwiększa się także wykrywalność tego typu przestępstw. Zaznaczył również, że przestępstwa z nienawiści w stosunku do wszystkich przestępstw to niespełna promil, a więc niezwykle mało.

Wbrew temu, co chcieliby stworzyć politycy o poglądach lewicowych – żeby nie powiedzieć: lewackich – i liberalne media, Polska różni się od Niemiec, od Francji. Tam tego rodzaju ataki są na porządku dziennym – powiedział Błaszczak.

Komendant Główny Policji Jarosław Szymczyk podkreślił, że dla funkcjonariusza polskiej policji kolor skóry, wyznanie czy kwestie światopoglądowe nie mają żadnego znaczenia. Zaznaczy także, że z policyjnych statystyk wynika, że w 2017 stwierdzono 726 przestępstw z nienawiści, co jest najniższą liczbą w ciągu czterech ostatnich lat.

Dodał, że policyjny system statystyczny jest bardzo profesjonalny. Efektywność pracy polskich policjantów uległa znacznej poprawie, bo zwiększyła się wykrywalność w stosunku do roku ubiegłego o 5 proc. w obszarze tych przestępstw – powiedział Szymczyk. Podkreślił, że reakcja policji we Wrocławiu była bardzo szybka i policja będzie robić wszystko, aby stanęli oni przed wymiarem sprawiedliwości.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Guerlin Butungu ma stanąć przed sądem w ciągu pół roku

Za mniej niż pół roku może rozpocząć się proces pełnoletniego sprawcy napaści na Polaków i Peruwiańczyka w Rimini, Kongijczyka Guerlina Butungu – podała Ansa. Według agencji prokuratura wystąpi o pilne otwarcie procesu, czyli pół roku od aresztu.

W innym trybie sądzeni będą trzej zatrzymani nieletni sprawcy napaści na polskich turystów i obywatela Peru – gwałtu i ciężkiego pobicia, czyli dwaj Marokańczycy i Nigeryjczyk w wieku 15-17 lat. Decyzję w ich sprawie podejmie sąd dla nieletnich w Bolonii. Wszystkim postawiono zarzuty ciężkiego rozboju, zbiorowej przemocy seksualnej i wyrządzenia obrażeń ciała.

Według Ansy wszystko wskazuje na to, że szef prokuratury w Rimini Paolo Giovagnoli i jego zastępca Stefano Celli wystąpią o natychmiastowe osądzenie sprawcy napaści, migranta z Konga, mającego prawo pobytu z powodów humanitarnych. Uznano, że dowody przeciw niemu są wystarczające, bo został rozpoznany przez ofiary napaści. Poza tym, jak się zauważa, sam Butungu przyznał, że należał do bandy. Są również zeznania trzech nieletnich sprawców.

To wszystko umożliwia wystąpienie o szybkie rozpoczęcie procesu, który zgodnie z przepisami musi rozpocząć się w ciągu sześciu miesięcy od aresztowania.

Wniosek o taki tryb musi potem rozpatrzeć sędzia.
Źródło info i foto: TVP.info

Zatrzymano poszukiwanego ENA i 7 listami gończymi

Mokotowscy policjanci z wydziału kryminalnego rozpracowali i zatrzymali poszukiwanego Europejskim Nakazem Aresztowania i 7 listami gończymi. Marcin W. od kilku lat ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości na terenie Francji i Polski. Na swoim koncie miał kradzieże i rozbój. Funkcjonariusze wiedzieli, że 23-latek mógł przyjechać do Polski. Ustalili, gdzie mężczyzna jedzie komunikacją miejską i zatrzymali go na jednym z przystanków autobusowych w Warszawie. Mężczyzna może spędzić w więzieniu najbliższe 6 lat.

23-latek poszukiwany był przez dwa warszawskie sądy oraz mokotowską prokuraturę za rozbój, 6 kradzieży i szalbierstwo, jakich dopuścił się w przeszłości. Listy gończe wystawiono za nim w 2013 roku, kiedy to skazany mężczyzna nie zgłosił się do odbycia kary. Policjanci ustalili wówczas, że poszukiwany może się ukrywać na terenie Francji.

Na tej podstawie za Marcinem W. został wystawiony Europejski Nakaz Aresztowania, na podstawie którego miał zostać zatrzymany i deportowany do Polski, gdzie miał odbyć karę pozbawienia wolności. Kilka dni temu kryminalni z Mokotowa ustalili, że mężczyzna mógł przyjechać do Warszawy. Ustalili, jaki może być cel tej wizyty oraz o której godzinie może przemieszczać się środkami komunikacji. Ku swojemu ogromnemu zaskoczeniu Marcin W. został zatrzymany na jednym z przystanków autobusowych na warszawskim Wawrze przy wsparciu tamtejszych policjantów.

Poszukiwany trafił do policyjnej celi, skąd zostanie przewieziony do zakładu karnego, w którym może spędzić najbliższe 6 lat.
Źródło info i foto: Policja.pl

Brat prezydenta Iranu trafił do aresztu w związku z przestępstwami finansowymi

Brat oraz specjalny doradca prezydenta Iranu Hasana Rowhaniego, Hosejn Ferejdun, został aresztowany w związku z przestępstwami finansowymi – poinformował w niedzielę przedstawiciel irańskiego wymiaru sprawiedliwości Golamhosejn Mohseni-Edżei.

– Sąd ustalił kaucję, a ponieważ Ferejdun nie mógł jej wpłacić, trafił do aresztu; jeśli wpłaci kaucję, to zostanie zwolniony, ale sprawa będzie kontynuowana – powiedział Mohseni-Edżei na konferencji prasowej.

W związku ze sprawą aresztowano również inne osoby, jednak nie podano ich dokładnej liczby. AFP zauważa, że nazwisko brata prezydenta od ponad roku pojawiało się w związku z różnymi aferami korupcyjnymi, głównie w bankowości. Jednak zwolennicy prezydenta Rowhaniego (urodzonego jako Hasan Ferejdun) sądzą, że zarzuty przeciw jego bratu są motywowane politycznie, a władza sądownicza chce zdyskredytować szefa państwa.

Hosejn Ferejdun brał udział m.in. w negocjacjach, które doprowadziły w 2015 roku do podpisania porozumienia nuklearnego między Iranem i światowymi mocarstwami.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Gdzie ukrywają się poszukiwani przestępcy?

Niebawem miną cztery lata, jak wydano list gończy za Wojciechem Lesiakiem. To jeden z najbardziej poszukiwanych przestępców w Małopolsce. Tymczasem funkcjonariusze z naszego regionu ścigają blisko 800 przestępców, ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości. Za kradzieże, pobicia, włamania, ale również za zabójstwa. Sprawcy ukrywają się m.in. w Izraelu. Tam mogą być spokojni o swoją przyszłość. Z tym krajem Polska nie ma podpisanej umowy o ekstradycję.

Sprawcy najczęściej ukrywają się u rodzin czy znajomych, w małych miejscowościach w odległych zakątkach Polski. Część z nich opuszcza też kraj i wyjeżdża do Anglii. Osoby mające pieniądze wybierają państwa, z którymi Polska nie ma podpisanej umowy o ekstradycji. Jednym z ulubionych kierunków są kraje Ameryki Południowej. Tymczasem tylko w 2015 roku zatrzymano w Małopolsce ponad tysiąc osób poszukiwanych listem gończym.

Sprawdziliśmy, których przestępców intensywnie szuka małopolska policja.

Zabił maczetą przy ulicy Żywieckiej

Wojciech Lesiak, pseudonim Wojtas to dziś najbardziej poszukiwany kibol Cracovii w Małopolsce. Ten 13 czerwca 2013 roku zabił maczetą 23-letniego Łukasza D. na ulicy Żywieckiej w Krakowie, niedaleko przystanku autobusowego. „Wojtas” odciął Łukaszowi rękę maczetą. Mimo półtoragodzinnej reanimacji nie udało się odratować mężczyzny, który wykrwawił się na śmierć. Zamordowany 23-latek prowadził doping podczas meczów Wisły.

Pobił człowieka na śmierć. Prokuratura go zatrzymała, a potem wypuściła

Od czterech lat poszukiwany jest także Marcin Wilk. Obecnie ma 33 lata. W 2013 roku przy ulicy Teligi uderzył 69-letniego mężczyznę w twarz i okolice szyi. Następnie popchnął go na żywopłot. Później zadał mu dziesięć ciosów pięścią w okolice głowy. U starszego mężczyzny wystąpiła ostra niewydolność krążeniowa. Zaatakowany zmarł. Całą sytuację nagrały kamery monitoringu.

Początkowo Wilk został przesłuchany przez prokuraturę w charakterze świadka. Później puszczono go wolno. Wobec Wilka nie zastosowano żadnego nadzoru policyjnego. Nie odebrano mu również paszportu.

Po miesiącu od zdarzenia prokuratura postanowiła postawić Wilkowi zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci. Grozi za nie do pięciu lat pozbawienia wolności. Jednak kiedy śledczy chcieli aresztować Wilka, okazało się, że ten zniknął. Prokuratura wydała za nim list gończy. Wilk najprawdopodobniej przebywa w Izraelu. Jego żona ma paszport tego państwa. Tymczasem Polska z Izraelem nie ma podpisanej ekstradycji.

Poszukiwany za „Człowieka”

Choć wyroki w sprawie zakatowania Tomasza C., już zapadły, to policja wciąż szuka kilku osób, które brały udział w tamtych zdarzeniach. Chodzi o Krzysztofa Rybę i Janusza Flaszę. 17 stycznia 2011 roku w dzień kibole Wisły zorganizowali zasadzkę na osiedlu Kurdwanów na ekslidera bojówek Cracovii. Kibole mieli ze sobą kominiarki, widły, noże i maczety. Informację wymieniali przez komórki i krótkofalówki.

Zaatakowany Tomasz C. nie miał szans. Został zakatowany na śmierć.

Część osób, która brała udział w zdarzeniu, usłyszała już wyroki więzienia od 8 do 10 lat.

Zgwałcił i zniknął

Od pięciu lat śledczy poszukują też Wojciecha Piaseckiego. Ten zgwałcił wraz z innymi dziewczynę. Zaraz po dokonaniu zbrodni mężczyzna rozpłynął się w powietrzu. Najprawdopodobniej poszukiwany przebywa poza granicami kraju.

Wyskoczył przez okno z sądu i uciekł za ocean

Miesiąc temu minęły cztery lata, odkąd policja szuka Radosława Jarzębaka. Kryniczanin, który na co dzień mieszkał w Krakowie, został zatrzymany wraz z ósemką innych osób. Wszyscy byli podejrzani o udział w gangu narkotykowym.

W mieszkaniu zatrzymanych policjanci znaleźli kilkaset działek marihuany i amfetaminy, a także noże, maczety i kije bejsbolowe. Zdaniem śledczych gangsterzy sprzedawali narkotyki na stadionach i krakowskich osiedlach. Na swoim koncie mieli też pobicia i rozboje.

Jarzębak jednak nie zamierzał spędzić za kratami zbyt wiele czasu. Podczas posiedzenia sądu o tymczasowym aresztowaniu wykorzystał nieuwagę funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego. Jeden z nich ściągnął mu kajdanki, aby mógł on podpisać protokół przesłuchania. Jednak elegancko ubrany Jarzębak zamiast podpisać dokumenty postanowił wyskoczyć przez okno. Upadł na samochód jednego z sędziów.

Funkcjonariusze przeczesali okolice sądu, pobliskich ogrodów działkowych, dworce autobusowe i kolejowe. Sprawdzili też mieszkania rodziny i znajomych poszukiwanego. Bez skutku. Jarzębak zniknął. Nieoficjalnie mówi się, że ukrywa się w Ameryce Południowej.

Policja nigdy nie zapomina

– Ludzie myślą, że odpuszczamy. Nawet poszkodowani myślą, że policja nic nie robi. Tymczasem my cały czas trzymamy rękę na pulsie. Człowiek w końcu się rozluźnia, popełnia błędy – mówi jeden z policjantów ze specjalnej krakowskiej grupy „łowców głów”. Prosi, by nie ujawniać jego personaliów.

Przekonał się o tym niedawno Piotr K. Mężczyzna kilkukrotnie uderzył nożem młodego mężczyznę. Później wziął tasak, trafiając w tętnicę drugiego z zaatakowanych. Arkadiusz G. zmarł na miejscu. Był rok 2005. Łukasz W., który tego dokonał, po całym zajściu rozpłynął się w powietrzu. W tym czasie dwukrotnie zatrzymywany był przez policję i… wypuszczany na wolność z powodu biurokracji.

W marcu zeszłego roku K. po 11 latach wpadł w ręce policjantów. Ukrywał się w Wielkiej Brytanii.
Źródło info i foto: onet.pl

Niemiecki rząd chce wprowadzenia kajdanek elektronicznych dla islamistów

Niemiecki rząd chce lepiej kontrolować przebywających na terenie kraju islamistów. W związku z tym planuje zakładanie im kajdanek elektronicznych, które będą nadzorowane przez policję. Dotychczas taka forma kontroli mogła być stosowana jedynie wobec skazanych przestępców. Jak szacują niemieckie władze, na terenie kraju przebywa ponad 500 osób, które mogą zagrażać bezpieczeństwu publicznemu. Dzięki elektronicznym kajdankom wymiar sprawiedliwości w każdej chwili sprawdzić, gdzie znajduje się osoba uznana za niebezpieczną.

Projekt nowelizacji ustawy o Federalnym Urzędzie Kryminalnym (BKA), autorstwa rządu Angeli Merkel, ma teraz trafić do parlamentu. Na zaostrzenie przepisów zgodziły się ministerstwa spraw wewnętrznych oraz sprawiedliwości. Zaostrzenie działań mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa to skutek ataku terrorystycznego na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie, do którego doszło w grudniu ubiegłego roku. W zamachu zginęło 12 osób, a ponad 50 zostało rannych.

Zamachowiec, Tunezyjczyk Anis Amri, był wcześniej znany służbom, które uznały go za niebezpiecznego i zagrażającego bezpieczeństwu publicznemu. Pomimo to, mógł on bez przeszkód poruszać się po terenie Niemiec, z czego często korzystał.
Żródło info i foto: wp.pl

Poszukiwany w USA Kanadyjczyk zatrzymany w Sławatyczach

Funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej z Placówki w Sławatyczach zatrzymali Kanadyjczyka poszukiwanego przez amerykański wymiar sprawiedliwości.

49–letni obywatel Kanady zgłosił się do odprawy paszportowej na kierunku wjazdowym do naszego kraju. Podczas kontroli okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany przez amerykański wymiar sprawiedliwości za zdefraudowanie znacznych środków finansowych. Cudzoziemiec został zatrzymany. Obecnie pozostaje w dyspozycji polskiego wymiaru sprawiedliwości. Czeka go postępowanie związane z ekstradycją do USA.
Żródło info i foto: strazgraniczna.pl