Jaki był motyw strzelaniny w Waszyngtonie?

Jedna osoba zginęła, a pięć zostało rannych w wyniku strzelaniny, do której doszło w czwartek wieczorem czasu miejscowego w Waszyngtonie, w odległości kilku kilometrów od Białego Domu – podała policja, cytowana przez Reutera. Na razie nie było zatrzymań.

Policja jak dotąd nie ustaliła motywu incydentu. Zapewniono, że choć dotychczas nie zatrzymano w sprawie żadnych podejrzanych, to strzelanina ustała, a funkcjonariusze przystąpili do przesłuchiwania świadków i poszukiwania nagrań z kamer monitoringu.

Z pięciu osób rannych dwie znajdują się w stanie krytycznym, ale lekarze mówią, że wszystkie przeżyją. Wszystkie osoby z obrażeniami to dorośli.

Na razie nie wiadomo, ile osób wszczęło strzelaninę. Wcześniej lokalne stacje telewizyjne informowały, że strzelać zaczęło kilku napastników, przeciwko którym policja przeprowadziła „zmasowaną” akcję.

Zajście miało miejsce kilka minut po godz. 22 czasu miejscowego na dziedzińcu jednego z budynków mieszkalnych w dzielnicy Columbia Heights, ok. 3 km od Białego Domu.

Telewizja WJLA-TV opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcia karetek transportujących ofiary z miejsca zdarzenia.

Dziennik „Washington Post” poinformował na swojej stronie internetowej, powołując się na policję, że około pół godziny później w stanie Rhode Island również doszło do strzelaniny, w której postrzelone zostały trzy osoby.
Źródło info i foto: interia.pl

30-latka, która kierowała gangiem wystąpiła z wnioskiem o list żelazny

Nowe fakty w sprawie 30-latki, która miała kierować gangiem pseudokibiców Cracovii. O Magdalenie Kralce z Krakowa zrobiło się głośno, kiedy policja ogłosiła, że jest ona poszukiwana listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania i wydano za nią czerwoną notę Interpolu. Obrońca kobiety – mec. Maciej Burda złożył w sądzie wniosek o list żelazny. Adwokat w rozmowie z Fakt24 tłumaczy, skąd ta decyzja.

Według prokuratury Magdalena Kralka miała kierować gangiem, który zajmował się handlem marihuaną i kokainą oraz tzw. przestępstwami przeciwko życiu i zdrowiu, m.in. pobiciami z użyciem niebezpiecznych narzędzi. Kobieta miała brać udział w rozprowadzaniu narkotyków z Hiszpanii na ogromną skalę i rozliczaniu pieniędzy pochodzących z nielegalnych źródeł.

Obrońca 30-latki – znany karnista mec. Maciej Burda złożył do sądu wniosek o list żelazny, który pozwoliłby jej na powrót do Polski i pozostanie na wolności co najmniej do zakończenia procesu. O tym, że kobieta stara się o list żelazny, jako pierwszy poinformował portal tvn24.

– Policja przekazała mediom, że nie może sobie poradzić ze złapaniem pani Magdaleny Kralki. Chcieliśmy wyjść na przeciw i zaproponować dobrowolne zgłoszenie się. Uznaliśmy, że przekazywanie prasie, łącznie z portalami plotkarskimi informacji dotyczących Magdaleny Kralki to przejaw desperacji, więc chcemy pomóc – tłumaczy mec. Maciej Burda w rozmowie z Fakt24.

Pierwszy wniosek odrzucono. Powód?

Obrońca Magdaleny Kralki wyjaśnia, że wniosek trafił do sądu we wtorek, 3 września i może on zostać rozpoznany dopiero za ok. 1,5 miesiąca.

– W grudniu ubiegłego roku złożyłem taki wniosek po raz pierwszy. Wtedy sąd nie zgodził się na wydanie listu żelaznego. Uznano, że jest obawa matactwa i że miejsce Magdaleny Kralki jest areszcie. Skoro teraz organy ścigania przenoszą dyskusję o jej wolności na łamy prasy, to stwierdziliśmy, że sytuacja się zmieniła i sąd być może uzna że list żelazny powinien zostać wydany – dodaje Maciej Burda w rozmowie z Fakt24.

Zdaniem adwokata informacje, że jego klientka stała na czele bojówki Cracovii nie są zgodne z prawdą. – Każdy, kto zna przestępczą historię Krakowa, wie, że nie było jednej osoby, która by tym wszystkim zarządzała – podkreśla Maciej Burda.

30-latka spędzi kilka lat w areszcie?

Magdalena Kralka była partnerką Mariusza, jednego z trzech braci Z., tzw. „Zielonych”, którzy należeli do grupy kiboli Cracovii. Jej partner został zatrzymany w grudniu 2017 roku. Jego brat Adrian Z. zginął od strzału podczas próby zatrzymania. Za kratki trafiła także jego partnerka – Gabriela S.

Według obrońcy Magdalena Kralka obawia się, że prokuratura będzie chciała wykazać, że bracia Z. to byli „tak groźni przestępcy, że zastrzelenie jednego z nich w chwili zatrzymania było całkowicie uzasadnione”. Jego zdaniem kobieta ma obawiać się także, że długie przetrzymywanie jej w areszcie będzie legitymizowało postępowanie policji wobec jej niedoszłego szwagra.

– Żaden sędzia nie będzie się zastanawiał, czy ona jest winna, czy niewinna. Sędzia powie, że na zakończenie procesu będziemy rozważali, czy popełniła przestępstwo. Przez to Magdalena Kralka może spędzić w areszcie nawet kilka lat. W międzyczasie może okazać się, że przedstawione jej zarzuty są niezasadne – dodaje Maciej Burda w rozmowie z Fakt24.

Wizerunek „miss listów gończych” wpłynie na wyrok?

30-latka ma też obawiać się, że podzieli los swojej niedoszłej szwagierki. Partnerka drugiego z braci „Zielonych” – Adriana Z. od października 2018 roku przebywa w areszcie. Jak twierdzi mecenas Burda, kobieta została oddzielona od 2,5-letniego dziecka i sąd nie reaguje na jej prośby o przekierowanie do zakładu karnego dla matek z dziećmi.

Zdaniem obrońcy sytuacja życiowa Magdaleny Kralki jest na tyle poważna, że prawdopodobnie nie zdaje sobie ona sprawy z tego, iż internauci okrzyknęli ją „miss listów gończych” i nie czyta komentarzy w sieci na swój temat.

Na pytanie, co sądzi o tym, że uroda jego klientki wzbudziła ogromne zainteresowanie internautów odpowiada: – Ja mam młodą żonę i nie skupiam się na walorach estetycznych Magdaleny Kralki. Wierzę w to, że ona jest piękna, ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Jeżeli jej walory cielesne budzą zainteresowanie szerszej publiczności, to nie sądzę, żeby to miało jakiekolwiek przełożenie na wynik procesu karnego – dodaje Maciej Burda w rozmowie z Fakt24.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zaginął 5-letni Dawid Żukowski

Ojciec zabrał 5-letniego Dawida Żukowskiego z domu w Grodzisku Mazowieckim i odjechał w nieznanym kierunku. Po kilku godzinach odnaleziono ciało mężczyzny. Z nieoficjalnych informacji wynika, że prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Tymczasem chłopiec zniknął. Policja prosi o pomoc w jego odnalezieniu.

Dawid Żukowski zaginął wczoraj. Jak informuje policja, około godz. 17 ojciec zabrał chłopca z domu w Grodzisku Mazowieckim i odjechał w nieznanym kierunku. Po czterech godzinach, tuż przed 21, funkcjonariusze dostali zgłoszenie, że ojciec 5-latka nie żyje. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mógł popełnić samobójstwo.

Do tej pory nieznane jest natomiast miejsce pobytu dziecka. Policjanci prowadzą poszukiwania chłopca. Publikują jego zdjęcia. Dawid był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy oraz niebieskie trampki z charakterystycznymi obrazkami „Zygzaka McQueena”.

Policjanci proszą o kontakt wszystkie osoby, które widziały chłopca w ostatnim czasie, wiedzą, gdzie może przebywać lub mają jakiekolwiek informacje na temat jego zaginięcia. Wszelkie zgłoszenia, również anonimowe, przyjmują funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, pod nr tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można również skontaktować się z najbliższą jednostką policji lub zadzwonić pod nr alarmowy 112.
Źródło info i foto: onet.pl

USA: Opublikowano raport dotyczący wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele

W Stanach Zjednoczonych opublikowano doroczny raport na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele. Wynika z niego, że w ostatnim badanym roku (lipiec 2017- czerwiec 2018) odnotowano dwa razy więcej nowych zgłoszeń (1455).

Zdecydowana większość przypadków dotyczy jednak okresu 1960-1990, a w szczególności lat 70. ubiegłego wieku. 92 proc. sprawców już nie żyje bądź zostało usuniętych z kapłańskiej posługi.

Odnotowano 26 zgłoszeń dotyczących spraw aktualnych, ale tylko w trzech przypadkach oskarżenia uznano za zasadne i odsunięto kapłana od posługi. W sześciu innych przypadkach trwa jeszcze dochodzenie. Aby zdać sobie sprawę z aktualnej skali nadużyć, trzeba pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych posługuje ponad 37 tys. księży.

Radykalny wzrost liczby zgłoszeń dotyczących przypadków sprzed kilkudziesięciu lat jest najprawdopodobniej związanych z głośnymi skandalami, które miały miejsce w ubiegłym roku, a w szczególności ze sprawą byłego kardynała Theodore\’a McCarricka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niebawem zakończy się proces ws. śmierci Ewy Tylman. Wyrok zapadnie jeszcze w kwietniu?

Mowy końcowe miały zostać wygłoszone już w styczniu, ale rozprawę odroczono. Teraz już nic nie powinno stanąć na przeszkodzie, by zakończyć głośny proces w sprawie śmierci Ewy Tylman. Nadal nie ma pewności, czy Adam Z. odpowie za zabójstwo, czy jedynie za nieudzielnie pomocy. 29 stycznia mów końcowych nie wygłoszono, bo pełnomocnicy rodziny Ewy Tylman poprosili, by sąd przyjrzał się jeszcze aktom śledztwa w sprawie ewentualnego wymuszenia zeznań przez policjantów na Adamie Z. podczas rozpytania. Oskarżony miał wtedy przyznać się do zabójstwa, ale potem twierdził, że był bity i zastraszany przez funkcjonariuszy.

Sprawą zajmowała się Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze. Śledztwo umorzono. Uznano, że obie wersje – ta przedstawiana przez policjantów i ta, której trzyma się Adam Z. są prawdopodobne i nie da się stwierdzić, która jest prawdziwa.

Same zeznania to za mało?

– Wydaje się, że sąd musi ocenić sprawę przez pryzmat tego, co zostało zgromadzone w aktach przeciwko policjantom. Sąd powinien ocenić to przez szerszy kontekst niż same zeznania policjantów podczas procesu – tłumaczył Wojciech Wiza, pełnomocnik rodziny Ewy Tylman.

Sąd uwzględnił ten wniosek. Dlatego właśnie w styczniu sędzia odroczyła rozprawę. Akta zostały przesłane do poznańskiego sądu, który się z nimi zapoznał. W związku z tym nie powinno być już przeszkód, by zakończyć proces. Na wtorkowej rozprawie, strony mają wygłosić mowy końcowe. – Przedstawimy drobiazgową analizę sprawy i ciekawe wnioski – zapowiadał Mariusz Paplaczyk, pełnomocnik rodziny Ewy Tylman. Gdy te się zakończą, sąd będzie mógł ogłosić wyrok. Będzie miał na to dwa tygodnie. Adam Z. jest oskarżony o zabójstwo, ale sąd uprzedził strony na początku procesu o możliwej zmianie kwalifikacji prawnej czynu. Wciąż nie jest więc jasne, czy Adam Z. odpowie za zabójstwo, czy za nieudzielnie pomocy. Za to pierwsze przestępstwo grozi mu nawet dożywocie. Za nieudzielenie pomocy jedynie trzy lata więzienia.

Rozprawa po rozprawie

Proces w sprawie zabójstwa Ewy Tylman ruszył w styczniu 2017 r. Według prokuratury 23 listopada 2015 r. Adam Z., przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy Tylman, zepchnął ją ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. To tak zwane zabójstwo z zamiarem ewentualnym.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Marokańska marynarka wojenna strzelała do łodzi z migrantami

Marokańska marynarka wojenna otworzyła ogień w kierunku łodzi z migrantami na Morzu Śródziemnym. W wyniku ran zmarła 22-letnia Marokanka, a trzy osoby zostały ranne i są w stanie ciężkim, w tym jedna w krytycznym. Na pokładzie było 25 osób – poinformowała AFP. Jak informuje francuska agencja strzały zostały oddane po tym, jak pilot łodzi motorowej nie odpowiedział na wezwanie statku patrolowego.

„Osoba kierująca łodzią była Hiszpanem i odmówiła posłuszeństwa na marokańskich wodach w okolicy M’dig-Fnideq” – podała AFP, powołując się na lokalne władze.

Czworo migrantów zostało postrzelonych. W wyniku ran w szpitalu zmarła 22-letnia marokańska kobieta, która podobnie jak dwóch innych rannych migrantów pochodziła z miasta Tetuanu na północy Maroka. Czwarta zraniona osoba pochodziła z Al-Hoceimy i przebywa w szpitalu w stanie krytycznym po tym, jak amputowano jej rękę.

Według lokalnych władz, w łodzi byli także hiszpańscy przemytnicy. Pilot został już aresztowany, a miejscowe służby wszczęły dochodzenie w tej sprawie.

Według Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji, od początku roku do Hiszpanii drogą morską lub lądową przedostało się 38 tys. nielegalnych migrantów. Marokańskie władze informują, że w tym samym okresie udaremniły 54 tys. migrantów przedostanie się na terytorium Unii Europejskiej.
Źródło info i foto: interia.pl

Agenci CBA sprawdzają termomodernizację szkół w Pabianicach

Centralne Biuro Antykorupcyjne sprawdza zachowanie procedur przy termomodernizacji szkół w Pabianicach. Miasto przekazało dokumenty do kontroli i czeka na jej wynik. Sekretarz Pabianic Paweł Rózga powiedział, że kontrola dotyczy projektu termomodernizacji. – Tak, prowadzona jest kontrola dotycząca projektu termomodernizacyjnego – zapewnił. – To kontrola, nie śledztwo CBA – zaznaczył sekretarz miasta.

Zapewnił, że urząd wydał potrzebne kontrolerom dokumenty, które teraz są analizowane. – Kilka dni trwała wizyta funkcjonariuszy. Teraz pracują u siebie – wyjaśnił odsyłając do rzecznika CBA w sprawie szczegółów kontroli.

Według udostępnionej na stronie miasta listy kontroli zewnętrznych, łódzka delegatura CBA już raz – w listopadzie 2017 r. – sięgała po dokumentację dotyczącą „zastosowania dialogu konkurencyjnego przy działaniach na rzecz efektywności wykorzystania energii w budynkach użyteczności publicznej Pabianic”.

– Wtedy przekazaliśmy informacje na ten temat, a teraz funkcjonariusze CBA przeprowadzili kontrolę – powiedział sekretarz Pabianic.

„Kontrola jest w toku”

Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej CBA potwierdził, że agenci z łódzkiej delegatury weszli do Urzędu Miejskiego w Pabianicach. – Rozpoczęliśmy kontrolę projektu dotyczącego finansowania, zaprojektowania i wykonania robót termomodernizacyjnych i budowlanych, zarządzania energią oraz utrzymania technicznego wybranych pabianickich obiektów oświatowych – powiedział.

Kontrolowane prace są realizowane w formule Partnerstwa publiczno-prywatnego i współfinansowane ze środków UE – zaznaczył.

– Kontrola jest w toku. Mamy trzy miesiące na jej zakończenie, a gdyby okazało się, że konieczne są dalsze czynności, to przed przedstawieniem protokołu – by kontrolowany mógł się odnieść do naszych ustaleń – szef CBA może przedłużyć ją maksymalnie o sześć miesięcy – dodał Kaczorek.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Brutalny atak na Polaków w Edynburgu

Szkocka policja poinformowała w poniedziałek o motywowanym nienawiścią na tle narodowościowym ataku na dwóch Polaków, do którego doszło w sobotę w Edynburgu. Grupa nastolatków dotkliwie pobiła 19-letniego mężczyznę, w wyniku czego trafił do szpitala.

Zgodnie z oświadczeniem policji, do zajścia doszło w sobotę wieczorem w dzielnicy Davidson’s Mains na północnym zachodzie szkockiej stolicy. Dwóch Polaków w wieku 19 i 20 lat wysiadło wraz ze swoją 20-letnią znajomą z autobusu, gdy zaczepiła ich grupa około dziesięciu nastolatków.

Nastolatkowie wyzywali obu mężczyzn ze względu na ich narodowość, po czym doszło do starcia. W trakcie konfrontacji 19-letni Polak został uderzony od tyłu, po czym upadł na ziemię i otrzymał kolejne ciosy. Stwierdzono u niego m.in. poważne obrażenia twarzy; wymagał leczenia szpitalnego.

Policja wciąż próbuje ustalić, kto był sprawcą ataku.

Posterunkowy Gavin Howat z lokalnej komendy policji podkreślił, że „oprócz poważnej napaści ofiara i jego przyjaciel stali się przedmiotem ataku (na tle narodowościowym)”. „Nie będziemy tolerowali takich przestępstw” – zapewnił.
„Polacy mogą znowu stać się celem aktów nienawiści”

W ubiegły czwartek brytyjski Inspektorat Policji, Straży Pożarnej i Służb Ratowniczych Jej Królewskiej Mości (HMICFRS) ostrzegł przed możliwym wzrostem liczby przestępstw motywowanych nienawiścią w okresie przed wyjściem Wielkiej Brytanii z UE oraz po nim.

W raporcie HMICFRS ostrzegł, że funkcjonariusze „błędnie klasyfikowali przypadki incydentów i przestępstw popełnianych z nienawiści”, a także nie zbierali wystarczających danych dotyczących ofiar i powodów, dla których były atakowane oraz nie zapewniali dodatkowego wsparcia, np. psychologicznego.

W rozmowie z PAP te obawy podzieliła Barbara Drozdowicz ze wspierającej Polaków organizacji pomocowej East European Resource Centre (EERC). „Jest to prawdopodobne w związku z tym, ile przypadków ataku na Polaków odnotowaliśmy wokół referendum w sprawie brexitu. Polacy mogą znowu stać się celem aktów nienawiści, które ujawniają ukrywane resentymenty i napięcia przeciwko imigrantom” – ostrzegła. Jak dodała, „wciąż brakuje programów i mechanizmów, które pomógłby ochronić polską społeczność”.

Przestępstwa i incydenty motywowane nienawiścią na tle narodowościowym, rasowym, religijnym, orientacji seksualnej i niepełnosprawności powinno się zgłaszać bezpośrednio policji. EERC prowadzi jednak również działającą w godzinach 9.30-17 polskojęzyczną infolinię dla osób, które były ofiarami przestępstw z nienawiści, która jest dostępna pod numerami 020 8741 1288 i 0800 121 4226.
Źródło info i foto: interia.pl

Zatrzymano rodziców 3-letniego chłopca, który zmarł w wyniku obrażeń

3-letni chłopiec z Wieruszowa, który zmarł w szpitalu w wyniku obrażeń, prawdopodobnie padł ofiarą przemocy. Policjanci zatrzymali 23-letnią kobietę i 25-letniego mężczyznę, wciąż trwa dochodzenie. Prokuratura Rejonowa w Wieluniu i policja wyjaśniają okoliczności oraz przyczyny śmierci 3-letniego chłopca z Wieruszowa (Łódzkie). Dziecko zmarło w sobotę w szpitalu, do którego trafiło wcześniej z obrażeniami ciała. W tej sprawie zatrzymano dwie osoby.

Jak poinformował rano asp. sztab. Damian Pawlak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wieruszowie, dziecko z obrażeniami ciała trafiło do szpitala, do którego – ze względu na poważny stan – zostało przetransportowane w piątek przez zespół Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. O tym zdarzeniu poinformowano policję. Mimo starań lekarzy trzylatka nie udało się uratować .

– Na zlecenie i pod nadzorem prokuratora wyjaśniane są wszystkie okoliczności, w jaki sposób chłopiec doznał urazów ciała oraz badane są motywy i przyczyny, które mogły doprowadzić do jego śmierci. W sprawie zatrzymano dwie osoby – 23-letnią kobietę i 25-letniego mężczyznę. Wyjaśniamy, czy te osoby w jakikolwiek sposób przyczyniły się do powstania obrażeń – powiedział asp. sztab. Pawlak.

Z uwagi na dobro śledztwa policja nie ujawnia, kim zatrzymani są dla chłopca, nie podaje też szczegółów dotyczących urazów u dziecka. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sieradzu poinformowała w korespondencji z Radiem Łódź, że bardziej szczegółowe informacje będą udzielane w poniedziałek.
Źródło info i foto: wp.pl

Węgry: Podejrzany o eksplozję usłyszał zarzut. „Chciał miliona euro”

Podejrzany w sprawie ubiegłorocznej eksplozji w Budapeszcie usłyszał zarzut przygotowania aktu terrorystycznego – poinformował w piątek prokurator generalny Węgier Imre Keresztes. W wyniku ataku ciężko rannych zostało dwoje policjantów.

Keresztes przekazał, że podejrzany Laszlo P., który znajduje się obecnie w areszcie, chciał uzyskać od węgierskiego MSW milion euro, grożąc kolejnymi wybuchami. Grozi mu za to kara pozbawienia wolności od 2 do 8 lat. Według Keresztesa siła eksplozji była taka, że życie mogli w niej stracić ludzie znajdujący się w promieniu 2,5-3 metrów od wybuchu i mogła spowodować obrażenia u osób znajdujących się dalej. Mężczyzna jest również podejrzany o próbę zaplanowanego wcześniej morderstwa z narażeniem życia wielu ludzi, za co grozi nawet dożywocie.

Po spowodowaniu eksplozji w Budapeszcie wysłał do MSW e-maila, w którym opisał skład substancji wybuchowej użytej z zamiarem zabicia policjantów oraz proces jej przygotowania i zapowiedział, że w późniejszym terminie wysunie konkretne żądania. Według Centralnego Biura Dochodzeń Prokuratora Generalnego mężczyzna chciał też zdobyć broń policjantów. O jego zatrzymaniu poinformowano w październiku ubiegłego roku. Jest to młody, niekarany wcześniej mężczyzna. W lutym prokuratura generalna podała, że zasadniczo przyznał się on do przestępstwa, ale „nie wykazuje autentycznej skruchy, a jego postawy nie można uznać za współpracującą”.

Ranni policjanci wrócili do pracy

Do wybuchu doszło 24 września wieczorem w pobliżu jednego z najbardziej ruchliwych skrzyżowań Budapesztu. Policja opisywała sprawcę jako mężczyznę w wieku 20-25 lat, mającego około 170 cm wzrostu. Na nagraniu z kamery ulicznej w miejscu zdarzenia było widać, że przez około 15 minut czekał na ulicy, a do eksplozji ładunku wybuchowego doszło dopiero, gdy zbliżyli się patrolujący ulicę policjanci.

Ranni policjanci po 8 miesiącach, w czerwcu tego roku powrócili do służby.
Źródło info i foto: tvn24.pl