Prezydent Poznania dostał list z pogróżkami. Autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki

Koperta zaadresowana do prezydenta Poznania miała trafić do Urzędu Miasta. Jej autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki byłego marszałka Senatu – Bogdana Borusewicza – informuje „Gazeta Wyborcza”. Według informacji podanych przez dziennik i portal epoznan.pl list do Jacka Jaśkowiaka miał zawierać wyzwiska i przekleństwa, skierowane pod jego adresem. Autor miał też napisać, że prezydent powinien uważać, by nie powtórzył się scenariusz z Gdańska ze stycznia tego roku. Zamordowano wówczas prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Grożby mają dotyczyć festynu, który w najbliższych dniach będzie odbywał się w Poznaniu i w którym weźmie udział prezydent Jacek Jaśkowiak.

Według ustaleń „GW” list napisał skazany za zabójstwo w latach 90-tych matki Bogdana Borusewicza recydywista. Mężczyzna jest w więzieniu, gdzie odbywa karę dożywocia. Miejscy prawnicy powiadomili o sprawie prokuraturę. Śledczy prowadzą sprawę, przesłuchali już m.in. prezydenta Poznania. To nie pierwsze pogróżki skierowane do Jacka Jaśkowiaka. Po zabójstwie Pawła Adamowicza, śmiercią grożono kilku samorządowcom w całej Polsce. „GW ” przypomina, że w marcu Jaśkowiak miał dostać ultimatum – 7 dni na dymisję. Inaczej zginie.

Jackowi Jaśkowiakowi proponowano ochronę po zabójstwie prezydenta Gdańska. Samorządowiec odmówił.
Źródło info i foto: wp.pl

Pijana 24-latka wjechała w ogrodzenie szkoły. „Policjantów zwyzywała”

24-latka z miejscowości Jedlicze (Podkarpacie) wjechała samochodem w ogrodzenie szkoły. Kiedy na miejsce przyjechali policjanci obrzuciła ich, jak twierdzą, wyzwiskami. Okazało się, że kobieta była nietrzeźwa. Kobieta uderzyła osobowym audi w płot otaczający liceum przy ulicy Dubisa.

– Pracujący na miejscu policjanci wstępnie ustalili, że 24-letnia kierująca straciła panowanie nad pojazdem, zjechała z drogi i uderzyła w ogrodzenie – tłumaczy Paweł Buczyński, rzecznik prasowy krośnieńskiej policji. Do zdarzenia doszło w niedzielę po godzinie 21.

„Była agresywna”

Jak relacjonują policjanci, podczas interwencji kobieta była „bardzo pobudzona i agresywna”. – Lekceważyła wydawane przez policjantów polecenia do zachowywania się zgodnego z prawem, kierując wobec funkcjonariuszy wulgarne wyzwiska – opisuje Buczyński. 24-latka została przebadana alkomatem, wydmuchała ponad 1,5 promila. Trafiła do policyjnego aresztu, usłyszała już zarzuty prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu i naruszenia nietykalności osobistej policjantów. Grozi jej do trzech lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zatrzymano napastnika, który zaatakował pracownika biura PiS w Chrzanowie

Wszedł do biura PiS w Chrzanowie. Miał krzyczeć, grozić i rzucać wyzwiskami. Na koniec uderzył jednego z pracowników. Jak podaje RMF FM, mężczyzna został zatrzymany. We wtorek około 14 mężczyzna wszedł do biura Zarządu Okręgowego PiS przy ul. 3 Maja w Chrzanowie i zaczął krzyczeć. Według wstępnych ustaleń policji, mężczyzna miał wykrzykiwać groźby i wulgaryzmy. Następnie uderzył w twarz jednego z pracowników biura, po czym uciekł.

Napastnik od wtorku był poszukiwany przez policję. W środę funkcjonariusze opublikowali portret pamięciowy i zdjęcia z monitoringu.

Zatrzymany nad ranem

Mężczyzna został zatrzymany w czwartek nad ranem. O sprawie poinformowało RMF FM. To 58-letni mężczyzna zameldowany we Władysławowie, który od lat mieszka za granicą. Do Chrzanowa przyjechał by odwiedzić rodzinę – podało Radio Kraków. Mężczyzna trafił do aresztu.

Policja na razie nie potwierdziła doniesień dziennikarzy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

50 tys. złotych zadośćuczynienia mężczyźnie pobitemu przez dwóch policjantów

Komenda Wojewódzka Policji musiała wypłacić 50 tys. złotych zadośćuczynienia mężczyźnie pobitemu przez dwóch funkcjonariuszy za to, że nie chciał przyjąć mandatu. Potem pozwała byłych już policjantów o zwrot tych pieniędzy. I wygrała. Pan Adam (imię dla ochrony jego prywatności zostało zmienione), bawił się ze znajomymi na zamku w Kliczkowie niedaleko Bolesławca. W tym samym czasie dwóch policjantów, Maciej P. i Przemysław K., patrolowało okolice. Pana Adama i jego znajomych zatrzymali, ponieważ uznali, że zachowują się zbyt głośno.

Na komendzie bili i kopali

Policjanci chcieli wystawić mandat, lecz pan Adam go nie przyjął. Wraz z kolegą został więc zabrany na komendę. Jak potem ustaliła prokuratura, mężczyzna był bity i kopany po całym ciele, również pałką służbową. Poza tym policjanci obrzucali go wyzwiskami, wyśmiewali jego wygląd i używali wobec niego gazu łzawiącego.

Pan Adam został wypuszczony następnego dnia. Od razu poszedł do szpitala, gdzie poddał się obdukcji. Miał posiniaczone ciało, poranioną głowę, jego oczy wymagały interwencji chirurgicznej. Sprawą zajęła się prokuratura, a potem sąd. Funkcjonariusze zostali skazani za przekroczenie uprawnień. Wyrzucono ich z policji.
Żródło info i foto: wroclaw.wyborcza.pl

Ultraortodoksyjni Żydzi zaatakowali młodą kobietę

W Bejt Szemesz w Izraelu ultraortodoksyjni Żydzi zaatakowali młodą kobietę, która była ich zdaniem nieprzyzwoicie ubrana. Najpierw obrzucili ją wyzwiskami, a potem ścigali do samochodu – piszą w środę media w Izraelu. Do napaści doszło w izraelskim mieście Bejt Szemesz zamieszkanym głównie przed ortodoksyjnych Żydów, haredi. Do kobiety, która rozwieszała plakaty reklamujące państwową loterię, podeszła grupa religijnych radykałów, którzy uznali, że jej strój jest nieprzyzwoity. Zarzucili jej także, że podniosła rąbek koszuli. Jeden z mężczyzn nazwał ją „szmatą i dziwką” – wynika z relacji kobiety. Żródło info i foto: tvn24.pl

Robert R. dostał wyrok w zawieszeniu

Na półtora roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat skazał w czwartek wrocławski sąd wrocławianina Roberta R. za pobicie i rasistowskie wyzwiska czarnoskórego lekarza z Ghany. Oskarżony przyznał się do pobicia, ale stwierdził, że „kolor skóry nie miał znaczenia”. Salomon D., czarnoskóry lekarz z Ghany, został pobity w styczniu tego roku. 27-letni Robert R. nie tylko pobił lekarza, ale także nazwał go „czarnuchem” i w ordynarny sposób mówił, by wyjechał z Polski. Oskarżony podczas procesu przyznał, że faktycznie pobił się z Salomonem D., ale do awantury nie doszło na tle rasowym, a kolor skóry D. nie miał znaczenia. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Grażyna K. zabiła męża za wyzwiska

Kiedy małżonek urządził jej kolejną piekielną awanturę, nie wytrzymała. Chwyciła nóż i wbiła mu go w brzuch. Grażyna i Krzysztof byli małżeństwem od blisko 30 lat. Mieszkali w niewielkim domku jednorodzinnym. Wiedli tam spokojne życie. Ona pracowała jako salowa w jednym z łódzkich szpitali, on utrzymywał się z prac dorywczych. Z czasem na ich miłosnym związku zaczęły pojawiać się rysy. Krzysztof K. coraz częściej urządzał żonie awantury pod byle pretekstem. Żródło info i foto: se.pl

Rozpoczął się proces Alexa W.

Przed sądem w Dreźnie rozpoczął się proces 28-letniego Alexa W., który zasztyletował na sali sądowej młodą Egipcjankę Marwę Szerbini. Morderstwo powodowane nienawiścią rasową wywołało falę oburzenia w świecie islamskim – podaje Radio ZET.pl
Do tragedii doszło 1 lipca w trakcie rozprawy, dotyczącej incydentu sprzed roku. Alex W. obrzucił Szerbini wyzwiskami na placu zabaw, nazywając ją „terrorystką” i „męczennicą w chuście”. Został za to ukarany grzywną, ale odwołał się od wyroku. Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Pobili się na komendzie

Dyskusja, wyzwiska i na koniec bójka – tak zakończył się spór południowopraskich oficerów – opisuje Życie Warszawy.com.pl
A zaczęło się niewinnie. Pod koniec ubiegłego tygodnia Sylwester W. z inspektoratu (policja w policji) postanowił skontrolować Jana S. naczelnika Wydziału Nieletnich praskiej komendy. Chciał sprawdzić, czy oficer nosi przy sobie broń, jak nakazuje mu regulamin. Jednak Jan S. zaprotestował. Pomiędzy oficerami doszło do pyskówki. W końcu zdenerwowany Sylwester W. dwukrotnie uderzył drzwiami kolegę w twarz. Żródło info i foto: zw.com.pl