2 rosyjskich szpiegów i 2 hakerów oskarżeni w sprawie ataku na 500 mln kont użytkowników Yahoo!

Dwaj rosyjscy szpiedzy, jeden znany rosyjski haker i Rosjanin z kanadyjskim obywatelstwem zostali oskarżeni o kradzież poufnych informacji z 500 milionów kont użytkowników portalu internetowego Yahoo. Do ataku miało dojść pod koniec 2014 r., ale informacja o tym została podana do wiadomości publicznej we wrześniu 2016 r. Dwóch oskarżonych to rosyjscy oficerowie FSB, a pozostali dwaj są hakerami. Jeden z oskarżonych został aresztowany w Kanadzie.

“Cyberprzestępczość stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i dobrobytu naszego narodu, a to jest jedno z największych naruszeń danych w historii” – powiedział prokurator generalny Jeff Sessions.

Oskarżeni to trzej rosyjscy obywatele zamieszkali w Rosji: 33 – letni Dmitry Aleksandrovich Dokuchaev, 43 – letni Igor Anatolyevich Sushchin , 29 – letni Alexsey Alexseyevich Belan, aka “Magg,” oraz 22 – letni obywatel Kazachstanu i Kanady, na stałe mieszkający w Kanadzie Karim Baratov, aka “Kay”, “Karim Taloverov” i “Karim Akehmet Tokbergenov” .

Dokuchaev i Sushchin byli pracownikami FSB. To pierwszy taki przypadek, gdy rosyjskim urzędnikom postawiono zarzut przestępstw cybernetycznych. Alexsey Alexseyevich Belan znajduje się na liście hakerów najbardziej poszukiwanych przez USA, był wielokrotnie oskarżony w Stanach Zjednoczonych. Karim Baratov, został aresztowany w Kanadzie.

Według Departaentu Sprawiedliwości, “oskarżeni używali nieautoryzowanego dostępu do systemów Yahoo do kradzieży informacji od co najmniej 500 milionów kont Yahoo, a następnie wykorzystywali niektóre z tych skradzionych informacji w celu uzyskania nieautoryzowanego dostępu do zawartości konta w Yahoo, Google i innych dostawców poczty elektroniczej, w tm kont dziennikarzy rosyjskich, amerykańskich i rosyjskich urzędników państwowych i pracowników sektora prywatnego w zakresie finansów, transportu i innych firm”.

W akcie oskarżenia wymieniono 47 przestępstw , w tym dopuszczenie się szpiegostwa gospodarczego, oszustw komputerowych, kradzieży tajemnic handlowych.
Źródło info i foto: polskieradionyc.com

Atak na konta użytkowników Yahoo

Ponad miliard kont użytkowników Yahoo mogło zostać zainfekowanych przez hakerów. Dane dotyczą ataku z 2013 roku. Przedstawiciele amerykańskiego portalu internetowego potwierdzili, że w wyniku włamania hakerzy wykradli dane obejmujące adresy e-mail, daty urodzenia oraz numery telefonów użytkowników zainfekowanych kont.

W wrześniu firma informowała o podobnym ataku, do którego doszło w 2014 roku. Wtedy hakerzy włamali się do około 500 mln kont użytkowników Yahoo. Istnieją podejrzenia, że włamania były inspirowane przez jedno z państw, nie podano jednak, który kraj stał za tymi atakami. W komunikacie poinformowano, że prawdopodobnie atak hakerski w 2013 roku i ten z 2014 roku, były niezależnymi działaniami.
Żródło info i foto: wp.pl

Kradzież danych 500 milionów osób z Yahoo

Internetowy gigant Yahoo przyznał, że 2 lata temu hakerzy skradli dane 500 milionów użytkowników serwisu. Było to prawdopodobnie największe tego typu włamanie w historii internetu. Do ataku doszło dwa lata temu, tłumaczy ekspert BBC Dave Lee. – Oni w Yahoo o tym nie wiedzieli i rozpoczęli śledztwo dopiero wtedy, gdy napisał o tym pewien dziennikarz – wyjaśniał. Ów dziennikarz poinformował o swoich podejrzeniach, gdy dane użytkowników – hasła dostępu czy daty ich urodzenia – ktoś zaczął sprzedawać na internetowym czarnym rynku.

Atak sponsorowany?

Według Yahoo atak mógł być sponsorowany przez jakieś państwo. Eksperci dodają, że podobne włamania i kradzież danych to właściwie codzienność. Według analityków rynku informacja o ataku to złe wieści dla Yahoo, firma nie radzi sobie najlepiej; ostatnio została przejęta przez innego amerykańskiego giganta, firmę Verizon.
Żródło info i foto: onet.pl

Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego przechwytuje dane z Google i Yahoo?

Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego potajemnie przechwytuje ogromne ilości danych, przesyłanych między serwerami firm Google i Yahoo – poinformował „Washington Post”, powołując się na dokumenty b. współpracownika NSA Edwarda Snowdena. Program ten, nazwany MUSCULAR, NSA realizuje we współpracy z brytyjskim GCHQ – twierdzi amerykański dziennik. Szef NSA Keith Alexander zdementował te doniesienia. „Nie mamy dostępu do serwerów Google’a, serwerów Yahoo i tak dalej” – oświadczył. Żródło info i foto: TVP.info

Edward Snowden podzielił Amerykanów

PRISM pozwolił powstrzymać „dziesiątki” potencjalnych ataków terrorystycznych – zapewnia szef NSA Keith Alexander. „Snowden to zdrajca” – stwierdził przewodniczący Izby Reprezentantów John Boehner. Przyklasnęła mu szeroko prasa. Bo nie wszyscy w USA uznają ujawnienie inwigilacji społeczeństwa za bohaterstwo. Program PRISM umożliwił Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA) oraz FBI stały pełny dostęp do danych obywateli USA i innych krajów świata, gromadzonych przez gigantów nowych technologii: Microsoft i Skype’a, Yahoo, Google, YouTube, Facebooka, AOL i Apple’a – napisały „The Guardian” i „Washington Post”. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Edward Snowden przepadł

Edward Snowden, jeden z najpilniej poszukiwanych obywateli USA, przepadł. W Stanach grozi mu wiele lat więzienia. Były pracownik CIA ujawnił skandaliczne praktyki inwigilacji, jakie prowadzi NSA. Sprawca przecieku dotyczącego zbierania przez amerykańską Narodową Agencję Bezpieczeństwa (NSA) danych z internetowych serwerów, zniknął po wymeldowaniu się z hotelu Mira w Hongongu. Nie wiadomo, gdzie przebywa teraz, jednak prawdopodobnie nie opuścił Hongkongu. Edward Snowden dostarczył dziennikarzom „Guardian” i „Washington Post” materiały o rządowym programie podsłuchu (PRISM). Stworzono go za czasów George’a, ale rozbudowano już za prezydentury Baracka Obamy. Pozwala on czytać i podsłuchiwać maile Google’a czy Yahoo, wiadomości na Facebooku czy Skype. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Wywiad USA kompletuje informacje z serwerów firm internetowych

Narodowa Agencja Bezpieczeństwa i FBI przeszukują dane z serwerów dziewięciu czołowych firm internetowych, mając dostęp do umieszczanych na nich plików audio i wideo, emaili, fotografii czy dokumentów – donosi „Washington Post”. Waszyngtoński dziennik uzyskał dostęp do tajnego dokumentu na temat programu o nazwie PRISM, którego istnienia nigdy wcześniej nie ujawniono. Mówi się w nim o zbieraniu danych bezpośrednio z serwerów dziewięciu usługodawców internetowych: Microsoft, Yahoo, Google, Facebook, Paltalk, AOL, Skype, YouTube i Apple. Firmy te zapewniły, że nie wiedzą o istnieniu PRISM, a odpowiadają tylko na indywidualne wnioski ws. udzielenia informacji. Żródło info i foto: TVP.info