Świętochłowice: 17-latek zaatakowany maczetą

17-letni chłopak został w sobotę ugodzony maczetą w Świętochłowicach (Śląskie), trafił do szpitala – poinformował w niedzielę sierżant sztabowy Marcin Michalik ze świętochłowickiej policji. Wiadomo, że do zdarzenia doszło w środowisku pseudokibiców, ale policja odmawia na razie informacji na temat szczegółów zajścia ze względu na dobro śledztwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

28-letni Amerykanin planował wjechać ciężarówką w tłum ludzi. Usłyszał zarzuty

28-letni Amerykanin usłyszał zarzut planowania zamachu terrorystycznego. Według Departamentu Sprawiedliwości USA Rondell Henry zamierzał użyć skradzionej ciężarówki, by wjechać nią w ludzi. Miał się inspirować działaniami Państwa Islamskiego.

Śledczy uważają, że Henry zamierzał zaatakować ludzi w parku rozrywki National Harbor w stanie Maryland. Według prokuratury, zamiarem mężczyzny pochodzącego z Germantown, również w stanie Maryland, było wywołanie „paniki i chaosu” i doprowadzenie do sytuacji podobnej do tej z Nicei na południu Francji.

14 lipca 2016 roku, w dniu francuskiego święta narodowego zamachowiec pochodzenia tunezyjskiego Mohamed Lahouaiej Bouhlel wjechał tam ciężarówką na popularną promenadę i zabił 87 osób. Ponad 200 osób zostało rannych.

Do podobnego atak doszło również 19 grudnia 2016 w Berlinie. Tam terrorysta Anis Amri taranował ciężarówką osoby, które przyszły na jarmark bożonarodzeniowy na Breitscheidplatz. Zginęło wówczas 12 osób, w tym polski kierowca Łukasz Urban, zaś około 50 zostało rannych. W obu przypadkach odpowiedzialność za atak wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: TVP.info

Olsztyn: 40-letni mężczyzna zaatakował dwie kobiety i 10-latka

W Olsztynie około 40-letni mężczyzna miał zaatakować dwie kobiety i 10-latka. Policja obserwuje okolice, w których doszło do zdarzeń, a tymczasem Olsztynianka, która miała styczność z mężczyzną półtora roku temu, dotarła do jego matki i dowiedziała się, że napastnik jest chory.

Serwis olsztyn.wm.pl informuje o agresywnym mężczyźnie, który od jakiegoś czasu „bez powodu bije ludzi po twarzach” i ucieka. Pierwszy atak miał mieć miejsce 14 stycznia, kiedy nieznany mężczyzna spoliczkował dwie kobiety. Następny – 25 stycznia, kiedy zaatakował dziesięciolatka. Jak relacjonuje matka chłopca, 10-latek i jego kolega szli w kierunku dyskontu, mężczyzna szedł przed nimi. Nagle odwrócił się, dwa razy powiedział „Ty tępa świnio” i uderzył chłopca, na tyle mocno, że rozciął mu wargę.

Zaatakowany zapamiętał, że napastnik był grubszym mężczyzną po czterdziestce i „miał coś z okiem” tj. „albo go nie miał, albo miał zszyte”.

Śledztwo Olsztynianki

Matka chłopca i inne poszkodowane osoby zaczęły się ze sobą kontaktować i niebawem odezwała się też kobieta, która twierdzi, że spotkała tego człowieka półtora roku temu. Mężczyzna miał wyglądać „jakby był wściekły”, szedł w jej stronę i wymachiwał torbą. Olsztynianka zrobiła mu zdjęcie i choć – „wkurzył się jeszcze bardziej” – to po chwili zniknął.

Kobieta złożyła zawiadomienie, ale ponieważ uznała, że działania policji nie przynoszą efektów, sama wszczęła śledztwo. Udało jej się zdobyć numer telefonu do matki napastnika, która miała powiedzieć, że syn jest chory na schizofrenię, a jeśli zaś chodzi o jego oko – ma tik nerwowy i wciąż je mruży.

Co zrobić z niebezpiecznym chorym?

Co na to policja? Obserwuje teren i czeka na sygnały. Jak wyjaśnił oficer prasowy olsztyńskiej policji, jeśli okaże się, że mężczyzna jest chory, lekarz uzna, że nie stwarza zagrożenia, a jednak przesłanki powiedzą co innego, prokurator ma kilka opcji. – Może wyznaczyć kuratora sądowego, który będzie nadzorował jego zachowanie. Może również przydzielić pracownika socjalnego, który też będzie sprawdzał, jak mu się żyje. Ostatecznie może skierować mężczyznę na badania psychiatryczne, na podstawie których będzie można przedsięwziąć kolejne kroki. Na przykład umieścić go w zakładzie zamkniętym – powiedział rzecznik.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Dwie osoby ugodzone nożem. Rodzinny dramat w Bochni

Rodzinny dramat w małopolskiej Bochni. Dwie osoby ugodzone nożem są ciężko ranne. Obie trafiły do miejscowego szpitala. Jak dowiedział się reporter RMF FM, poszkodowani to małżeństwo. Parę zaatakował jej syn, który jest chory na schizofrenię.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brytyjska nastolatka skazana za terroryzm. Chciała zaatakować okolice British Museum

Brytyjska nastolatka została skazana za przygotowywanie ataku terrorystycznego. Sąd uznał, że osiemnastoletnia dziewczyna chciała zaatakować okolice British Museum. Gdy trafiła do aresztu, zadanie organizacji zamachu o podłożu islamistycznym przejęły jej matka i siostra.

Okolice muzeum są pełne ludzi, zarówno londyńczyków, jak i turystów. Nieopodal znajdują się handlowe ulice Oxford Street i Tottenham Court Road. Narzędziami zbrodni miały być granaty, broń palna lub też furgonetka. Safaa Boular została jednak aresztowana. Już w więzieniu, wraz z matką i siostrą, opracowywała kolejny plan. – Chciały zaatakować przypadkowych przechodniów. Chciały zabijać. Szybka interwencja powstrzymała ten terrorystyczny spisek – powiedział Dean Haydon z londyńskiej policji.

Miejscem drugiego ataku miała być prawdopodobnie dzielnica rządowa Westminster. W kwietniu dwie pozostające wówczas na wolności kobiety wybrały się tam na rekonesans. Rozmawiając o swoich planach przez telefon kobiety używały kodu. Zamiast o zamachu mówiły o „herbatce u Kapelusznika”, nawiązując do podwieczorku w „Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carolla.

Brytyjskie media publikują dziś zdjęcia kobiety pokazujące, że jeszcze kilka lat temu nie nosiła nakrycia głowy i ubierała się w zachodnim stylu. Radykalizacja nastąpiła gwałtownie – po ataku na halę Bataclan w Paryżu w 2015 roku.
Źródło info i foto: TVP.info

Polak brutalnie pobity w Hull. Zaatakowało go 20 osób

Zdaniem policjantów, niedzielny napad na Polaka, mieszkańca Hull, miał charakter narodowościowy. Mężczyznę zaatakowało około 20 osób. Napastnicy w niedzielę mieli zaatakować nie tylko Polaka, ale też trzech innych mężczyzn, których policja opisuje jako „obywateli Europy Wschodniej”. Wszystkim, prócz Polaka, dało się uciec. Został on powalony na ziemię i dotkliwie skopany. Bito go również deską. 

Gazeta „Hull Daily Mail” cytuje jednego z zaatakowanych, któremu udało się uciec. Mężczyzna twierdzi, że atak rozpoczął się, gdy napastnicy usłyszeli, że ofiary mówią po polsku.

„Traktujemy ten atak jako atak o podłożu narodowościowym” – napisano w oświadczeniu policji przesłanym Polskiemu Radiu. Według lokalnych mediów, w ubiegłym roku temu samemu Polakowi zniszczono samochód. Jego zdaniem, nie był to przypadek.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kraków: Krwawe porachunki pseudokibiców

​Brutalnie pobicie na krakowskim Prokocimiu. We wtorek wieczorem grupa pseudokibiców zaatakowała 18-letniego chłopaka na ulicy Teligi. Stan nastolatka jest bardzo ciężki, ma obrażenia wielonarządowe i niemal stracił rękę. Wczoraj wieczorem grupa około 10 zamaskowanych osób urządziła na nastolatka zasadzkę. 18-latek zaczął uciekać. Gdy napastnicy byli blisko, nastolatek schował się za przechodzącą kobietą. Sprawcy odepchnęli ją i zaczęli zadawać mężczyźnie ciosy nożami, maczetami i siekierą.

Policja zatrzymała w tej sprawie cztery osoby – to trzech mężczyzn i kobieta. Funkcjonariusz wciąż poszukują reszty napastników. Karetkę wezwali przechodnie. 18-latek był reanimowany, nie wiadomo czy przeżyje. Jego stan jest krytyczny.

Jak dowiedział się nasz dziennikarz, to prawdopodobnie porachunki pseudokibiców. Zaatakowany to sympatyk jednego z krakowskich klubów piłkarskich. Był wcześnie notowany przez policję. Z kolei napastnicy mieli na sobie emblematy przeciwnej drużyny.

Problemem dla śledczych jest brak monitoringu – mimo zapowiedzi władz Krakowa na terenie tej jednej z najniebezpieczniejszych dzielnic Krakowa wciąż nie zainstalowano kamer.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brutalny napad na Polaków w Holandii

W czwartek wczesny rankiem dwóch Polaków padło ofiarą napadu w holenderskim mieście Groningen. Jeden z nich został ranny, sprawcy nadal są poszukiwani.

Jak podają holenderskie media, napastnicy użyli wobec Polaków broni palnej, przez co ranili jednego z nich w nogę. Następnie okradli ich z pieniędzy i uciekli. Obaj poszkodowani udali się natychmiast do szpitala, a dopiero po udzieleniu po udzieleniu rannemu pomocy medycznej zawiadomili policję.

– Znaleźliśmy dowody wskazujące, że doszło do strzelaniny. Sprawców dotąd jednak nie znaleziono. Kiedy pojawi się tłumacz, porozmawiamy z ofiarami. Chcemy się między innymi dowiedzieć, dlaczego ci mężczyźni najpierw udali się do szpitala, a dopiero potem nas zawiadomili. To opóźniło śledztwo, ale staramy się wszystko nadrobić – powiedział, cytowany przez Polsat News, rzecznik miejscowej policji Paul Heidanus.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Pseudokibice dziś usłyszą zarzuty. Zaatakowali policjantów po meczu

Dopiero dziś prokuratura przesłucha dwóch zatrzymanych pseudokibiców GKS-u Katowice, którzy wczoraj zaatakowali policjantów przed meczem z Odrą Opole. Wcześniej śledczy nie mogli tego zrobić, ponieważ 36- i 44-latek byli pijani. Obaj mają dziś usłyszeć zarzuty. Policja dokładnie przegląda nagrania z monitoringu. Jak mówi Radiu ZET Aleksandra Nowara z Komendy Wojewódzkiej w Katowicach, można spodziewać się kolejnych zatrzymań.

Pseudokibice GKS-u zaatakowali policjantów, którzy eskortowali z Bytomia na stadion fanów Odry Opole. Chuligani obrzucili mundurowych kamieniami i butelkami. Policja odpowiedziała gazem i gumowymi kulami. Ranny został jeden funkcjonariusz, ale po opatrzeniu wyszedł już ze szpitala.

Godzinę po zamieszkach do punktu medycznego zgłosił się też jeden z pseudokibiców GKS-u ranny w oko. Zajęli się nim lekarze z kliniki okulistycznej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Pseudokibice zaatakowali autobus. Trwa policyjna obława

Pseudokibice w koszulkach Lechii Gdańsk zaatakowali autobus z kibicami Olimpii Elbląg w miejscowości Szpęgawsk pod Stargardem Gdańskim – informuje RMF FM. Do zdarzenia doszło przy drodze krajowej nr 22 w miejscowości Szpęgawsk. Pseudokibice zatrzymali autobus z 40 kibicami Olimpii Elbląg. Uderzali w pojazd pałkami i kijami. Kierowca nie otworzył drzwi i nikt nie wysiadł z autobusu.

Jak wyjaśniła rzeczniczka prasowa pomorskiej policji Joanna Kowalik-Kosińska, chuligani byli zamaskowani. – Chcieli doprowadzić do konfrontacji z kibicami jadącymi autokarem. Czterech policjantów pilotujących pojazd natychmiast zainterweniowało, a napastnicy rozpierzchli się po okolicznych lasach – wyjaśniła Kowalik-Kosińska

Pseudokibice rozbiegli się, gdy kierowcy autobusu udało się odjechać z miejsca ataku. Gdy na miejscu pojawiła się policja, rozpoczęła się obława, w którą zaangażowano dodatkowe patrole.
Źródło info i foto: onet.pl