Gdańsk: Zabójstwo w szpitalu. Świadkowie przesłuchani. Trwa sekcja zwłok zamordowanego pacjenta

Prokuratura przesłuchała świadków w sprawie tragicznej śmierci pacjenta szpitala na Zaspie w Gdańsku. Trwa sekcja zwłok. Śledczy czekają na jej wyniki. Informacje o trwającej sekcji zwłok przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk. Śledczy przesłuchali już świadków. Na miejscu tragedii zabezpieczono ślady.

– Prawdopodobnie doszło do zabójstwa – powiedział w rozmowie z dziennikarką Wirtualnej Polski Karoliną Kołodziejczyk kom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. 93-latek zmarł w nocy z czwartku na piątek.

93-letni mężczyzna leżał na sali oddziału chorób wewnętrznych szpitala na Zaspie. Został zaatakowany przez przebywającego z nim w jednym pomieszczeniu 61-latka. Agresywny pacjent uciekł. Funkcjonariusze zatrzymali go na przystanku autobusowym.

Poszkodowana została też pielęgniarka, która odbywała obchód. – Prawdopodobnie było tak, że pielęgniarka po wejściu do sali zauważyła nietypowe ułożenie pacjenta, wówczas mógł już nie żyć. Kobieta pochyliła się nad nim i zobaczyła ślady krwi na głowie. Wtedy została zaatakowana – stwierdził prezes Copernicus Sp. z o.o. Dariusz Kostrzewa na konferencji prasowej władz szpitala.

Ustalono, że mężczyzna zadał 93-latkowi ciosy w głowę. Najprawdopodobniej wykorzystał do tego znajdujący się w sali sprzęt medyczny. Prok. Wawryniuk zapewniła, że odpowiednia aparatura została zabezpieczona.
Źródło info i foto: wp.pl

Morderstwo we Wrocławiu. Mężczyzna pocięty maczetą. „Prawie cała noga odcięta”

Fot. Damian Klamka/East News Tasma policyjna.

Nie żyje mężczyzna, który w pierwszy styczniowy weekend został zaatakowany i brutalnie brutalnie pocięty maczetą. Oprócz niego ucierpiał także inny mężczyzna, ale jemu udało się uciec z miejsca, w które siłą zaciągnęli ich sprawcy. Ci ostatni – wedle nieoficjalnych doniesień – zostali już zatrzymani przez policję.  

Ta makabryczna historia, którą opisuje „Gazeta Wrocławska”, wydarzyła się w sobotę 4 stycznia. Dziennikarze poznali szczegóły sprawy dzięki anonimowemu informatorowi (nieznana jest jego dokładna rola w całej sytuacji).

Wrocław. Morderstwo nad rzeką

Wedle jego relacji, dwóch mężczyzn została zaatakowanych oraz wywiezionych nad Odrę (ok. ul. Łąka Mazurska) przez dwóch innych mężczyzn. Tam ofiary miały zostać pobite. Jednemu z poszkodowanych udało się wyswobodzić i uciec, drugi nie miał jednak tyle szczęścia – został pocięty maczetą.

– Prawie cała noga odcięta – tak komentował jego obrażenia informator „GWroc”. Pokrzywdzony miał bowiem najgorszą ranę przy nodze, w okolicach kolana. To doprowadziło do wykrwawienia i w konsekwencji do śmierci.

Policja zatrzymała dwóch mężczyzn

Następnego dnia, w niedzielę 5 stycznia, dwaj podejrzewani o uczestnictwo w zbrodni zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy policji przy ul. Drobnera. W momencie zatrzymania poruszali się po ulicach Wrocławia autem marki Porsche Cayenne. Policja ani prokuratura nie podają na razie oficjalnych informacji w tej sprawie, ograniczając się do komunikatów, że „akcja ma związek z wydziału kryminalnego Komendy Miejskiej a jej szczegóły są tajne” (cytat za: Gazeta Wrocławska).

Nieoficjalnie ustalenia gazety mówią natomiast, że zatrzymani to Kamil D. i Dawid P. Jeden z nich ma być bardzo ważną postacią na wrocławskim rynku dopalaczy. Również nieoficjalnie wiadomo, że do sądu trafił wniosek o areszt dla obydwu mężczyzn. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Niemcy: Nie żyje 49-latek zaatakowany w pobliżu jarmarku świątecznego

W Augsburgu doszło do tragicznego w skutkach incydentu: 49-letni Niemiec, zaatakowany przez sprawcę z grupy siedmiu młodych mężczyzn, doznał tak poważnego urazu, że zmarł.

W centrum Augsburga, w pobliżu jarmarku świątecznego, piątkowej nocy około godz. 22:40 doszło do sprzeczki między dwiema parami Niemców i grupą 7 młodych ludzi o nieustalonej jeszcze narodowości. 49-letni Niemiec zmarł w następstwie ciosu w głowę, jaki zadał mu jeden z młodych mężczyzn.

Wraz z żoną i zaprzyjaźnionym małżeństwem wracał on z jarmarku świątecznego w kierunku centrum miasta, gdy doszło do sprzeczki z grupą 7 młodych mężczyzn. Jak dotąd nie wiadomo, o co wybuchła kłótnia. W jej następstwie doszło do rękoczynu: jeden z młodych mężczyzn uderzył 49-latka tak mocno w głowę, że ten stracił równowagę i upadł. Zaatakowany został także drugi, 50-letni, towarzyszący mu mężczyzna, który został uderzony w twarz. Sprawcy tego ataku zbiegli.

Policja udzieliła leżącemu na ziemi mężczyźnie pierwszej pomocy lecz pomimo reanimacji przez lekarza pogotowia ratunkowego, mężczyzna zmarł w karetce w drodze do szpitala. Obydwie kobiety nie doznały żadnego uszczerbku na zdrowiu.

Policja nie podaje jak dotąd informacji na temat narodowości młodych mężczyzn. Wdrożono natychmiastowy pościg za nimi, jednak jak dotąd bezskuteczny. Powołano 20-osobową grupę śledczą, która analizują obecnie materiał filmowy z monitoringu wokół miejsca całego zajścia. Pierwsze wyniki tych analiz mają być upublicznione w niedzielę w południe. Przypuszczalnie wtedy policja będzie mogła podać też dokładny opis sprawców.

Policja prosi ewentualnych świadków o pomoc. Przypuszcza się, że grupa młodych mężczyzn mogła już wcześniej zwrócić na siebie uwagę szczególnym zachowaniem w okolicach Königsplatz.
Źródło info i foto: interia.pl

Kraków: Student zaatakowany nożem. Policja zatrzymała napastników

Makabryczne sceny rozegrały się we wtorek przed północą pod jednym z akademików Politechniki Krakowskiej przy ul. Stanisława Skarżyńskiego. 20-letni student został zaatakowany nożem. Otrzymał ciosy w plecy i okolice pośladków. Młody mężczyzna trafił do szpitala w ciężkim stanie. Jak dowiedział się Fakt24, policja zatrzymała napastników. To dwaj młodzi mężczyźni.

Po ataku nożowników policjanci z Krakowa przez całą noc prowadzili działania na miejscu zdarzenia. Zabezpieczali ślady, przesłuchiwali świadków i przeglądali nagrania z monitoringu.

Obława na napastników, którzy zaatakowali nożem 20-letniego studenta – obywatela Ukrainy, zakończyła się w środę, ok. godz. 14. Zatrzymali ich mundurowi z VIII Komisariatu Policji w Krakowie.

Kim są napastnicy?

– Zatrzymani zostali dwaj mężczyźni, również obywatele Ukrainy. Obaj w wieku 19 lat pracujący w Polsce. Prowadzimy czynności z ich udziałem – informuje Anna Zbroja-Zagórska z biura prasowego małopolskiej policji w rozmowie z portalem Fakt24. Funkcjonariusze zastali Ukraińców w mieszkaniach na terenie Krakowa.

Zatrzymani zostaną wkrótce przesłuchani.

Obaj mężczyźni mieli ze sobą ostre narzędzia. Na razie nie wiadomo, dlaczego zaatakowali 20-latka. Policja ustala, jaka była rola każdego z mężczyzn w tej napaści i jakie mieli motywy.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sprawcy ataku na księdza w Mosinie to 14-latkowie

Trzy osoby, które ksiądz zastał w kościelnej kruchcie, miały pić alkohol, palić papierosy, a jedna z nich miała oddawać mocz. Kiedy duchowny zwrócił im uwagę, został uderzony w twarz – poinformował polstanews.pl rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak. Jak podał w poniedziałek po południu na Twitterze, „sprawcy zostali zatrzymani. To czternastolatkowie”. Do zdarzenia miało dojść ok. godz. 21.40 po niedzielnej mszy w Mosinie (woj. wielkopolskie).

– Po wieczornej mszy, około godz. 21.40 ksiądz poszedł do kościelnej kruchty, gdzie zastał trzech mężczyzn – powiedział Borowiak. Mężczyźni mieli pić alkohol, jeden z nich miał oddawać mocz. Gdy ksiądz zwrócił im uwagę został uderzony w twarz.

Rzecznik archidiecezji poznańskiej ks. Maciej Szczepaniak poinformował, że zaatakowany został jeden z wikariuszy mosińskiej parafii. – Według jego relacji próbował on powstrzymać agresywnych mężczyzn przed profanacją świątyni. Księdzu udzielono pomocy medycznej – przekazał Szczepaniak.

Według informacji policji ksiądz nie odniósł poważnych obrażeń.

Pomógł monitoring i zeznania świadków

W poniedziałek po południu Borowiak poinformował, że sprawcy zostali zatrzymani.

– Na komisariacie w Mosinie są dwie z trzech podejrzewanych osób. To czternastolatkowie z tej miejscowości – powiedział w Polsat News podkom. Piotr Garstka z wielkopolskiej policji. Jak dodał, policjanci „rozmawiają z chłopakami i oczekują wyjaśnień”. – Czekamy na trzecią osobę. Motywy ich działania będziemy teraz wyjaśniać – powiedział funkcjonariusz.

W zatrzymaniu 14-latków pomógł zainstalowany przy kościele monitoring. – Pomogły też zeznania osób, które w niedzielę wieczorem widziały tych chłopaków w kruchcie kościoła – powiedział podkom. Garstka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sirhan Sirhan, zabójca Roberta F. Kennedy’ego, zaatakowany nożem w więzieniu

Sirhan Sirhan został pchnięty nożem przez jednego z współwięźniów – wynika z informacji amerykańskich mediów. Mężczyzna odsiaduje wyrok dożywotniego pozbawienia wolności po tym, jak w 1968 roku zamordował senatora i kandydata na prezydenta Roberta F. Kennedy’ego. Kalifornijski departament więziennictwa poinformował, że w Richard J. Donovan Correction Facility w San Diego doszło do ataku nożem, jednak nie ujawniono, kto padł jego ofiarą. Z informacji agencji AP wynika, że chodzi własnie o Sirhana. Mężczyzna został przewieziony do szpitala jest w stanie stabilnym.

Nie wiadomo, co było przyczyną ataku. Sprawca został zidentyfikowany i przeniesiony do osobnego skrzydła więzienia.

Śmierć za poparcie Izraela

W ubiegłym roku minęło 50 lat od śmierci Roberta (Bobbiego) F. Kennedy’ego. 6 czerwca 1968 roku senator opuszczał hotel po wygranej w kalifornijskich prawyborach. Bobby Kennedy startował na urząd prezydenta pięć lat po tym, jak zastrzelono jego brata Johna F. Kennedy;’ego, 35. prezydenta USA.

Młodszy Kennedy wychodził z hotelu tylnymi drzwiami, przez kuchnię, gdy Sirhan strzelił do niego trzykrotnie. 24-letni Jordańczyk pochodzenia palestyńskiego twierdził, że nie pamięta zamachu na Kennedy’ego. Później, w pierwszym wywiadzie, powiedział jednak, że poczuł się zdradzony przez Kennedy’ego, gdy ten poparł Izrael w konflikcie izraelsko-arabskim.

Kara śmierci zamieniona na dożywocie

Został skazany na śmierć, jednak gdy w Kalifornii zakazano kary śmierci, jego wyrok zamieniono w dożywotnie pozbawienie wolności. Sirhan 15 razy wnosił o zwolnienie warunkowe i za każdym razem mu odmawiano. Kolejny wysłuchanie dotyczące zwolnienia ma odbyć się w 2021 roku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejny atak na księdza. Tym razem w kancelarii parafialnej

Cztery osoby zaatakowały księdza w kancelarii parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Turku (Wielkopolska) – poinformowała we wtorek kuria diecezji włocławskiej. Kapłan został zrzucony z fotela na podłogę i był obrażany. Napastnicy opuścili kancelarię po interwencji policji. Do zdarzenia doszło 26 lipca, ale kuria diecezja poinformowała o nim we wtorek.

Relacja kapłana wskazuje, że ataku doszło ok. godziny 10.30.

– Do biura parafialnego weszło czworo ludzi, trzy kobiety i mężczyzna, pragnący złożyć akt apostazji. Po wyjaśnieniu, że taki dokument, zgodnie z prawem, może przyjąć i podpisać jedynie ksiądz proboszcz i poinformowaniu, kiedy pełni on dyżur w kancelarii, ks. wikariusz Remigiusz Zacharek został zaatakowany przez mężczyznę, który chwycił jedną ręką stojący na regale krzyż, a drugą zrzucił prezbitera z fotela na podłogę – poinformowano na stronie diecezji.

Atakujący mieli używać wulgarnych określeń wobec kapłana, a także całego Kościoła. Nie chcieli opuścić kancelarii, więc ksiądz zdecydował się wezwać policję. Dopiero po interwencji funkcjonariuszy agresorzy opuścili budynek plebanii.

Księdzu nie była potrzebna pomoc medyczna. Policja w Turku potwierdza, że do takiego zdarzenia doszło. Zastępująca oficera prasowego komendy powiatowej policji w tym mieście st. asp. Dorota Grzelka wskazała jednak, że ksiądz nie chciał składać zawiadomienia w tej sprawie, a funkcjonariusze nie mają informacji o szczegółach ataku opisywanych na stronie diecezji. – W notatce nie ma informacji o krzyżu i zrzuceniu księdza z fotela. Nie jest więc prowadzone w tej sprawie postępowanie – dodała st. asp. Grzelka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Krwawa bójka na warszawskiej Pradze

Warszawska Praga to dzielnica, która się zmienia, ale mimo to wciąż słynie ze swojej złej reputacji. Mieszkańcy stolicy doskonale wiedzą, że późnym wieczorem niektóre jej zakątki lepiej omijać szerokim łukiem. W maju kilku młodych mężczyzn, którzy imprezowali na rogu ulic Białostockiej i Targowej, zaczepiło mężczyznę o śniadej karnacji. Napadnięty wyprowadził tylko dwa ciosy, po których mężczyźni padli, jak rażeni gromem! Ich krwawe starcie zauważył pracownik miejskiego monitoringu, który o całej sprawie poinformował policję. Co ciekawe, jeden z przechodniów od razu rzucił się na pomoc pobitym. Udawał jednak tylko „dobrego Samarytanina”. W rzeczywistości… okradł nieprzytomnych mężczyzn.

Nie wiadomo, co było powodem bójki. Na filmie widać, jak grupa mężczyzn zaczepia przechodnia. To prawdopodobnie mężczyzna pochodzący z Kaukazu. Napastnicy wykrzykują coś w jego stronę, gestykulują, a potem podbiegają do niego. To był ich błąd, bo po chwili już leżą znokautowani na ziemi. Mężczyzna powalił ich ciosami lewej ręki i spokojnie odszedł. To prawdopodobnie zawodnik sportów walki lub dobrze wyszkolony żołnierz. Z powaleniem dwóch agresywnych chłopaków nie miał żadnych problemów.

Na filmiku, który w ten weekend trafił do sieci, widać, że do nieprzytomnych mężczyzn, leżących bezwładnie na chodniku przy ul. Białostockiej w Warszawie podbiega po chwili mężczyzna, który nie brał udziału w bójce. Człowiek w spodniach moro przetrząsa im kieszenie, a potem ściąga jednemu z nich zegarek z przegubu, zakłada kaptur na głowę i szybkim krokiem oddala się z miejsca krwawej potyczki.

– Do zdarzenia doszło 21 maja przy ul. Targowej – mówi w rozmowie z Fakt24.pl podkomisarz Piotr Świstak z Komendy Stołecznej Policji. Jak dodaje policjant, do tej sprawy został zatrzymany jeden mężczyzna – obywatel Gruzji. Z tego, co udało nam się ustalić Gruzin usłyszał tylko zarzut kradzieży, ale pobici mężczyźni nie złożyli zawiadomienia na policję. Nie wiadomo jednak, czy mężczyzna o którym mowa, to „człowiek w spodniach moro”.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nożownik zaatakował księdza we Wrocławiu. Duchowny trafił do szpitala

Dziś przed Kościołem Najświętszej Marii na Piasku we Wrocławiu mężczyzna zaatakował księdza. Duchowny został ugodzony nożem. Agresor został już ujęty przez policję. Do zdarzenia doszło po godzinie 8 rano. Duchowny został zaatakowany w drodze do kościoła, gdzie miał odprawić mszę łacińską. Przed wejściem do świątyni pojawił się agresywny mężczyzna, który zadał duchownemu cios nożem. Na miejsce szybko przybyła karetka.

Ksiądz przetransportowany do szpitala. Do tej pory placówka nie poinformowała o jego stanie. Nożownik uciekł z miejsca ataku, jednak po kilkunastu minutach został zatrzymany przez policjantów. Śledczy sprawdzają motyw ataku.
Źródło info i foto: onet.pl

20-latek zaatakowany nożem na zamku w Edynburgu

Turyści na zamku w Edynburgu byli świadkami zbrodni. Zaatakowana ofiara nie przeżyła, mimo wysiłków przechodniów i wezwanych ratowników. Mężczyzna w wieku około 20 lat został pchnięty nożem. 20-latek został zaatakowany w biały dzień pod zamkiem w Edynburgu. Został ugodzony nożem na jednej z ulic bezpośrednio przylegającej do zamku. Świadkami śmiertelnego ataku byli turyści, którzy tłumnie odwiedzali jedną z największych atrakcji Edynburga.

Pierwsi na ratunek rzucili się turyści i przechodnie. To oni starali się udzielić pierwszej pomocy ugodzonemu nożem młodemu mężczyźnie. Wkrótce przyjechali wezwani ratownicy. Niestety, ofiara ataku zmarła przed przewiezieniem do szpitala.

Policja pojawiła się w rejonie zamku w Edynburgu kilka minut po ataku. Funkcjonariusze zatrzymali napastnika. Mężczyzna w wieku około 40 lat został powalony na ziemię przez policjantów – informuje „The Scotsman”. Nożownik trafił do aresztu.
Źródło info i foto: o2.pl