Sirhan Sirhan, zabójca Roberta F. Kennedy’ego, zaatakowany nożem w więzieniu

Sirhan Sirhan został pchnięty nożem przez jednego z współwięźniów – wynika z informacji amerykańskich mediów. Mężczyzna odsiaduje wyrok dożywotniego pozbawienia wolności po tym, jak w 1968 roku zamordował senatora i kandydata na prezydenta Roberta F. Kennedy’ego. Kalifornijski departament więziennictwa poinformował, że w Richard J. Donovan Correction Facility w San Diego doszło do ataku nożem, jednak nie ujawniono, kto padł jego ofiarą. Z informacji agencji AP wynika, że chodzi własnie o Sirhana. Mężczyzna został przewieziony do szpitala jest w stanie stabilnym.

Nie wiadomo, co było przyczyną ataku. Sprawca został zidentyfikowany i przeniesiony do osobnego skrzydła więzienia.

Śmierć za poparcie Izraela

W ubiegłym roku minęło 50 lat od śmierci Roberta (Bobbiego) F. Kennedy’ego. 6 czerwca 1968 roku senator opuszczał hotel po wygranej w kalifornijskich prawyborach. Bobby Kennedy startował na urząd prezydenta pięć lat po tym, jak zastrzelono jego brata Johna F. Kennedy;’ego, 35. prezydenta USA.

Młodszy Kennedy wychodził z hotelu tylnymi drzwiami, przez kuchnię, gdy Sirhan strzelił do niego trzykrotnie. 24-letni Jordańczyk pochodzenia palestyńskiego twierdził, że nie pamięta zamachu na Kennedy’ego. Później, w pierwszym wywiadzie, powiedział jednak, że poczuł się zdradzony przez Kennedy’ego, gdy ten poparł Izrael w konflikcie izraelsko-arabskim.

Kara śmierci zamieniona na dożywocie

Został skazany na śmierć, jednak gdy w Kalifornii zakazano kary śmierci, jego wyrok zamieniono w dożywotnie pozbawienie wolności. Sirhan 15 razy wnosił o zwolnienie warunkowe i za każdym razem mu odmawiano. Kolejny wysłuchanie dotyczące zwolnienia ma odbyć się w 2021 roku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejny atak na księdza. Tym razem w kancelarii parafialnej

Cztery osoby zaatakowały księdza w kancelarii parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Turku (Wielkopolska) – poinformowała we wtorek kuria diecezji włocławskiej. Kapłan został zrzucony z fotela na podłogę i był obrażany. Napastnicy opuścili kancelarię po interwencji policji. Do zdarzenia doszło 26 lipca, ale kuria diecezja poinformowała o nim we wtorek.

Relacja kapłana wskazuje, że ataku doszło ok. godziny 10.30.

– Do biura parafialnego weszło czworo ludzi, trzy kobiety i mężczyzna, pragnący złożyć akt apostazji. Po wyjaśnieniu, że taki dokument, zgodnie z prawem, może przyjąć i podpisać jedynie ksiądz proboszcz i poinformowaniu, kiedy pełni on dyżur w kancelarii, ks. wikariusz Remigiusz Zacharek został zaatakowany przez mężczyznę, który chwycił jedną ręką stojący na regale krzyż, a drugą zrzucił prezbitera z fotela na podłogę – poinformowano na stronie diecezji.

Atakujący mieli używać wulgarnych określeń wobec kapłana, a także całego Kościoła. Nie chcieli opuścić kancelarii, więc ksiądz zdecydował się wezwać policję. Dopiero po interwencji funkcjonariuszy agresorzy opuścili budynek plebanii.

Księdzu nie była potrzebna pomoc medyczna. Policja w Turku potwierdza, że do takiego zdarzenia doszło. Zastępująca oficera prasowego komendy powiatowej policji w tym mieście st. asp. Dorota Grzelka wskazała jednak, że ksiądz nie chciał składać zawiadomienia w tej sprawie, a funkcjonariusze nie mają informacji o szczegółach ataku opisywanych na stronie diecezji. – W notatce nie ma informacji o krzyżu i zrzuceniu księdza z fotela. Nie jest więc prowadzone w tej sprawie postępowanie – dodała st. asp. Grzelka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Krwawa bójka na warszawskiej Pradze

Warszawska Praga to dzielnica, która się zmienia, ale mimo to wciąż słynie ze swojej złej reputacji. Mieszkańcy stolicy doskonale wiedzą, że późnym wieczorem niektóre jej zakątki lepiej omijać szerokim łukiem. W maju kilku młodych mężczyzn, którzy imprezowali na rogu ulic Białostockiej i Targowej, zaczepiło mężczyznę o śniadej karnacji. Napadnięty wyprowadził tylko dwa ciosy, po których mężczyźni padli, jak rażeni gromem! Ich krwawe starcie zauważył pracownik miejskiego monitoringu, który o całej sprawie poinformował policję. Co ciekawe, jeden z przechodniów od razu rzucił się na pomoc pobitym. Udawał jednak tylko „dobrego Samarytanina”. W rzeczywistości… okradł nieprzytomnych mężczyzn.

Nie wiadomo, co było powodem bójki. Na filmie widać, jak grupa mężczyzn zaczepia przechodnia. To prawdopodobnie mężczyzna pochodzący z Kaukazu. Napastnicy wykrzykują coś w jego stronę, gestykulują, a potem podbiegają do niego. To był ich błąd, bo po chwili już leżą znokautowani na ziemi. Mężczyzna powalił ich ciosami lewej ręki i spokojnie odszedł. To prawdopodobnie zawodnik sportów walki lub dobrze wyszkolony żołnierz. Z powaleniem dwóch agresywnych chłopaków nie miał żadnych problemów.

Na filmiku, który w ten weekend trafił do sieci, widać, że do nieprzytomnych mężczyzn, leżących bezwładnie na chodniku przy ul. Białostockiej w Warszawie podbiega po chwili mężczyzna, który nie brał udziału w bójce. Człowiek w spodniach moro przetrząsa im kieszenie, a potem ściąga jednemu z nich zegarek z przegubu, zakłada kaptur na głowę i szybkim krokiem oddala się z miejsca krwawej potyczki.

– Do zdarzenia doszło 21 maja przy ul. Targowej – mówi w rozmowie z Fakt24.pl podkomisarz Piotr Świstak z Komendy Stołecznej Policji. Jak dodaje policjant, do tej sprawy został zatrzymany jeden mężczyzna – obywatel Gruzji. Z tego, co udało nam się ustalić Gruzin usłyszał tylko zarzut kradzieży, ale pobici mężczyźni nie złożyli zawiadomienia na policję. Nie wiadomo jednak, czy mężczyzna o którym mowa, to „człowiek w spodniach moro”.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nożownik zaatakował księdza we Wrocławiu. Duchowny trafił do szpitala

Dziś przed Kościołem Najświętszej Marii na Piasku we Wrocławiu mężczyzna zaatakował księdza. Duchowny został ugodzony nożem. Agresor został już ujęty przez policję. Do zdarzenia doszło po godzinie 8 rano. Duchowny został zaatakowany w drodze do kościoła, gdzie miał odprawić mszę łacińską. Przed wejściem do świątyni pojawił się agresywny mężczyzna, który zadał duchownemu cios nożem. Na miejsce szybko przybyła karetka.

Ksiądz przetransportowany do szpitala. Do tej pory placówka nie poinformowała o jego stanie. Nożownik uciekł z miejsca ataku, jednak po kilkunastu minutach został zatrzymany przez policjantów. Śledczy sprawdzają motyw ataku.
Źródło info i foto: onet.pl

20-latek zaatakowany nożem na zamku w Edynburgu

Turyści na zamku w Edynburgu byli świadkami zbrodni. Zaatakowana ofiara nie przeżyła, mimo wysiłków przechodniów i wezwanych ratowników. Mężczyzna w wieku około 20 lat został pchnięty nożem. 20-latek został zaatakowany w biały dzień pod zamkiem w Edynburgu. Został ugodzony nożem na jednej z ulic bezpośrednio przylegającej do zamku. Świadkami śmiertelnego ataku byli turyści, którzy tłumnie odwiedzali jedną z największych atrakcji Edynburga.

Pierwsi na ratunek rzucili się turyści i przechodnie. To oni starali się udzielić pierwszej pomocy ugodzonemu nożem młodemu mężczyźnie. Wkrótce przyjechali wezwani ratownicy. Niestety, ofiara ataku zmarła przed przewiezieniem do szpitala.

Policja pojawiła się w rejonie zamku w Edynburgu kilka minut po ataku. Funkcjonariusze zatrzymali napastnika. Mężczyzna w wieku około 40 lat został powalony na ziemię przez policjantów – informuje „The Scotsman”. Nożownik trafił do aresztu.
Źródło info i foto: o2.pl

Aktor Arnold Schwarzenegger zaatakowany w Johannesburgu

Atak na 71-letniego kulturystę, gwiazdora kina akcji i byłego gubernatora Kalifornii miał miejsce na dorocznej gali Arnold Classic Africa, zawodach w 90 dyscyplinach sportowych. Gdy Schwarzenegger wstał od stolika, by zrobić zdjęcie telefonem, podbiegł do niego mężczyzna, który z wyskoku kopnął go obydwiema nogami w plecy. Aktor wkrótce napisał „Dobrze, że idiota nie przerwał mojego Snapchata”.

„Dziękuję za Wasze komentarze, ale nie ma się czym martwić” – napisał Schwarzenegger na Twitterze wkrótce potem. „Zorientowałem się, że ktoś mnie kopnął dopiero, gdy obejrzałem wideo, jak Wy wszyscy” – stwierdził kulturysta. Jak stwierdził „początkowo sądził, że ktoś potrącił go w tłumie”.

Atak nastąpił znienacka i wydawał się groźny. Schwarzenegger zniknął z kadru, jednak po kilkunastu sekundach zamieszania znowu siedział przy swoim stoliku. Dopiero po chwili ochrona uznała, że powinien opuścić halę sportową. Mężczyzna, który zaatakował, został wcześniej odsunięty przez ochroniarzy gwiazdora.

„Cieszę się, że idiota nie przerwał mojego Snapchata” – dodał aktor.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Atak na ambasadora RP w Izraelu

Polski ambasador w Izraelu Marek Magierowski został zaatakowany w Tel Awiwie. Sprawca został ujęty przez policję – donosi „The Jerusalem Post”. Do zdarzenia doszło we wtorek. Jak informuje izraelska gazeta, Magierowski został „werbalnie i fizycznie” zaatakowany przed budynkiem polskiej placówki dyplomatycznej w Tel Awiwie. Ambasador twierdzi, że atak miał podłoże narodowościowe. Napastnik miał wykrzykiwać: „Polak! Polak!”.

Tuż po incydencie polska ambasada zawiadomiła o zdarzeniu izraelską policję, a Magierowski złożył oficjalna skargę do izraelskiego ministerstwa spraw zagranicznych.

„The Jerusalem Post” podało, że izraelski resort poinformował policję oraz służby chroniące ambasadę, że sprawa napaści na polskiego dyplomatę ma mieć charakter priorytetowy.

Zaatakowany Magierowski zdołał sfotografować napastnika oraz jego samochód. Podejrzany o atak na polskiego dyplomatę został aresztowany po 90 minutach.

Odwołana wizyta izraelskich dyplomatów

„The Jerusalem Post” przypomina, że do ataku doszło po tym, jak polski rząd odwołał przyjazd izraelskiej delegacji do Warszawy.

Premier o rasistowskim ataku na Magierowskiego

„Rasistowski atak na polskiego ambasadora w Izraelu Marka Magierowskiego jest sytuacją niedopuszczalną. Nie ma naszej zgody na jakiekolwiek akty ksenofobii, zarówno wobec dyplomatów, jak i pozostałych obywateli” – napisał premier Mateusz Morawiecki na Twitterze.

„Polska zdecydowanie potępia ten ksenofobiczny akt agresji. Przemoc wobec dyplomatów lub innych obywateli nigdy nie powinna być tolerowana” – dodał w języku angielskim Morawiecki zaznaczając, że jest „bardzo zmartwiony” informacją o ataku na ambasadora Magierowskiego.
Źródło info i foto: interia.pl

To on zabił Jakuba K. na szkolnym korytarzu

Na korytarzu jednej z warszawskich szkół 15-letni Emil B. zaatakował nożem 16-letniego Jakuba K. Ofiara nie przeżyła ataku. Nastoletni nożownik został zatrzymany przez policję, a sąd podjął decyzję o przekazaniu sprawy prokuraturze. Fakt24 dysponuje zdjęciami z doprowadzenia 15-latka do sądu. Czy tak wygląda zimnokrwisty zabójca?

10 maja, podczas przerwy między lekcjami, 15-letni Emil B. zaatakował nożem rok starszego Jakuba K. Zaatakowany nastolatek nie przeżył. Jak nieoficjalnie ustalił Fakt, motywem napaści miały być nieuregulowane długi Jakuba. Emil B. został doprowadzony do sądu, a ten zadecydował o przekazaniu sprawy prokuraturze. Oznacza to, iż na tę chwilę Emilowi B. może grozić nawet 25 lat więzienia – tak, jak dorosłemu sprawcy!

– Prokuratura będzie podejmowała dalsze czynności w sprawie. Najprawdopodobniej zostanie dopuszczony dowód z opinii biegłych psychiatrów na okoliczność poczytalności sprawcy, a także zostanie zbadany stopień rozwoju sprawcy podejrzanego o ten czyn. Jeżeli prokurator dojdzie do wniosku, że zostały spełnione przesłanki przewidziane w art. 10 par. 2, wówczas podejrzany będzie sądzony na podstawie przepisów kodeksu karnego – powiedział w rozmowie z Fakt24 sędzia Marcin Kołakowski, rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

Oczywiście istnieje cień szansy, że przesłanki z tego przepisu nie zostały spełnione. W takim wypadku sprawą zajmie się sąd rodzinny. Na razie wiele wskazuje na to, iż Emil B. będzie sądzony jak dorosły. 15-latek trafi do schroniska dla nieletnich, gdzie będzie czekał na decyzję śledczych w swojej sprawie.

Według nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy portalu Onet sprawca był prawdopodobnie pod wpływem narkotyków, a konkretnie amfetaminy. Policja do tej pory nie potwierdziła jednak tej informacji.

Udało nam się zdobyć zdjęcia z doprowadzenia nastolatka do sądu. Nie wiemy, co myślał, zakładając bluzę, która z tyłu miała anglojęzyczny napis „Fearless”, czyli nieustraszony. Czy to ma być forma jakiegoś manifestu? Jeśli rzeczywiście nie jest to przypadek, to raczej nie wygląda na to, by ten nastoletni degenerat miał jakiekolwiek wyrzuty sumienia…

Przypomnijmy, że do tragedii doszło w szkole im. Króla Maciusia I w warszawskim Wawrze. Napastnik i ofiara uczęszczali do tej samej szkoły, lecz do innych klas. Śmiertelne ciosy zadano podczas przerwy, na korytarzu. Zaatakowanego Jakuba nie udało się uratować.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sprawca napaści na działacza PiS nie trafi do aresztu

Nie będzie aresztu dla mężczyzny, który w minioną sobotę zaatakował działacza Prawa i Sprawiedliwości. Do zdarzenia doszło w ubiegłą sobotę. Działacz PiS i były radny Janusz Jagielski został zaatakowany przez mężczyznę podczas roznoszenia ulotek wyborczych Joachima Brudzińskiego.

Napastnik został zatrzymany, a sprawa szybko przybrała charakter polityczny. „Nawet największe polityczne zacietrzewienie nie może usprawiedliwiać agresji i nienawiści wobec kogokolwiek” – pisał minister Joachim Brudziński na Twitterze. Wtórowała mu wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek, która napisała, że to „kolejny brutalny atak na przedstawiciela PIS. Taktyka KE totalnej wojny przynosi tragiczne efekty”. Okazało się jednak, że był to chuligański wybryk, który z polityką miał niewiele wspólnego.

Prokuratura wnioskowała o tymczasowy areszt, ale jej wniosek uchylił dzisiaj Sąd Rejonowy w Szczecinie, który uznał że zebrano niezbędne dowody, a mężczyzna przyznał się do winy. Zgodził się również przeprosić i ponieść karę. Grozi mu do 7,5 roku pozbawienia wolności. Postanowienie nie jest prawomocne.
Źródło info i foto: Eska.pl

Zatrzymano sprawcę pobicia byłego radnego PiS

Policja zatrzymała sprawcę pobicia działacza zachodniopomorskiego PiS – podał w niedzielę na Twitterze szef MSWiA Joachim Brudziński. Zaatakowany w sobotę został mężczyzna, który – jak relacjonuje – roznosił w Szczecinie ulotki wyborcze Brudzińskiego.

Sprawca wczorajszego pobicia działacza @PiS_ZachPomors został zatrzymany przez policję – napisał w niedzielę na Twitterze minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński. „Dziękuję @KWPwSzczecinie za sprawne działanie i jeszcze raz powtórzę, nawet największe polityczne zacietrzewienie nie może usprawiedliwiać agresji i nienawiści wobec kogokolwiek” – napisał Brudziński.

Zaatakowany w sobotę został szczeciński działacz PiS Janusz Jagielski. W rozmowie z PAP relacjonował, że do zdarzenia doszło, gdy wraz z innym mężczyzną wkładali gazetki wyborcze Joachima Brudzińskiego (jedynki listy PiS w wyborach do europarlamentu) do skrzynek pocztowych na jednym z osiedli. Na klatce schodowej pojawił się mężczyzna, który „zaczął wykrzykiwać inwektywy i przekleństwa”, a następnie uderzył drugiego mężczyznę i samego Jagielskiego, którego zepchnął ze schodów.

Obaj zaatakowani wybiegli z klatki, a atakujący cofnął się, gdy pojawili się inni mieszkańcy. Na miejsce została wezwana policja, w szpitalu okazało się, że Jagielski ma m.in. złamany nos.

Jak powiedział Jagielski, sytuacja była „niespodziewana”. „Nie wiem, czy nas wcześniej obserwował” – powiedział. Według niego, agresywny mężczyzna był „w amoku”.

Oficer prasowa szczecińskiej komendy miejskiej st. sierż. Ewelina Sierzchuła powiedziała PAP, że „zdarzenie miało miejsce”, a policja nie udziela na razie więcej informacji.

Brudziński, komentując zdarzenie w sobotę wieczorem, napisał na Twittrze: „Wczoraj ‚prawdziwi europejczycy’ przy rechocie tzw. ‚elit’ porównywali katolików i ludzi kościoła w Polsce do świń taplających się w błocie. Dziś ktoś inny pobił mojego starszego kolegę w Szczecinie za rozdawanie moich ulotek (pisownia oryginalna – PAP)”. Pytał też, „gdzie jest granica tego zbydlęcenia”.
Źródło info i foto: interia.pl