Zabójstwo 26-letniej Ukrainki. Nowe fakty

To się musiało źle skończyć. Ona – ukraińska piękność, za którą mężczyźni wodzili oczami i on – niepozorny blondyn o zaciętym wyrazie twarzy, w dodatku zazdrosny i porywczy. Wprost oszalał na jej punkcie. I nie pogodził się z tym, że powiedziała mu: żegnaj. Najpierw nękał ją w internecie, a gdy sąd ukarał go za to grzywną – zdobył broń, przystawił jej lufę do głowy i pociągnął za spust.

Ona to Kristina V., 26-letnia Ukrainka osiadła w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie znalazła pracę w pralni chemicznej przy ul. Owczej. On to Paweł R., równolatek Kristiny, miejscowy taksówkarz, ale taki z doskoku. I właśnie w taksówce zetknął ich los.

Szybko ze sobą zamieszkali, ale jeszcze szybciej ona kazała mu się wynosić. Powód? Chorobliwa zazdrość. Bo Paweł R. wprost nie mógł znieść, że jego wybranka tak bardzo podoba się mężczyznom. Zamiast być dumnym, że wybrała jego, urządzał jej sceny. Skutek? Wystawiła mu za drzwi manatki. Naiwna, sadziła, że to finał toksycznej miłości, ale to był dopiero początek, bo Paweł R. postanowił się na niej odegrać.

– Nękał ją w internecie, niepokoił, znęcał się psychicznie, aż 7 czerwca dziewczyna zawiadomiła policję – mówi nadkomisarz Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji. Szybkie śledztwo skończyło się skierowaniem sprawy do sądu, a ten nie miał wątpliwości, że Paweł R. dopuścił się zarzucanych mu czynów i przysolił mu 500 zł grzywny. Stało się to 2 września. W tym momencie Kristina miała przed sobą już tylko dziewięć dni życia, bo wyrok rozjuszył jej prześladowcę.

– Jeszcze nie wiemy, jak zdobył broń, ale wszystko wskazuje na to, że zrealizował drobiazgowo obmyślany plan – dodaje Maludy.

W środę 11 września około 13:00 Paweł R. wszedł do pralni, w której pracowała Kristina. Świetnie znał rozkład pomieszczeń, więc wiedział, gdzie ją znajdzie. Podszedł, przystawił jej lufę do głowy i pociągnął za spust. Potem wskoczył do auta i ruszył w stronę niemieckiej granicy. Czyżby łudził się, że ujdzie pościgowi i zamelinuje się gdzieś na Zachodzie?

Cokolwiek myślał, jego ucieczka zakończyła się po 130 kilometrach tragedią na autostradzie pod Berlinem. Dopadli go tam niemieccy policjanci, zawiadomieni przez polskie służby. A ponieważ wyciągnął broń – nafaszerowali go ołowiem.
Źródło info i foto: se.pl

Trwa policyjna obława po strzelaninie na fermie drobiu

Morderstwo w miejscowości Zadowice w Wielkopolsce. Pracownik sezonowy postrzelił śmiertelnie właściciela fermy drobiu. Trwają poszukiwania napastnika – informuje RMF24. Według wstępnych ustaleń do tragedii doszło w poniedziałek po godz. 9.00 na terenie fermy drobiu w Zadowicach (pow. kaliski).

Sezonowy pracownik postrzelił 34-letniego właściciela fermy w głowę, następnie porzucił pistolet i uciekł w pobliskie pole kukurydzy. Napastnika poszukuje policja. Na miejsce skierowano psy tropiące oraz śmigłowiec. Szczegóły zdarzenia ustali prokuratura.
Źródło info i foto: TVP.info

Zabójstwo na wieczorze kawalerskim. 35-latek z zarzutami trafił do aresztu

Zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa usłyszał 35-latek zatrzymany bo tragedii na wieczorze kawalerskim w jednym z ośrodków wypoczynkowych w Sławie. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu go na trzy miesiące. Do zabójstwa doszło w sobotę w jednym z ośrodków wypoczynkowych w Sławie. Ze wstępnych ustaleń wynika, że grupa mężczyzn spoza powiatu wschowskiego przyjechała tam wieczór kawalerski. Do tragicznych wydarzeń doszło około godziny czwartej nad ranem.

Uzbrojony w nóż 35-latek zaatakował dwóch uczestników imprezy. Jeden z ciosów trafił w okolice serca 31-latka. Mężczyzny nie udało się uratować. Drugi z pokrzywdzonych w wieku 32 lat został raniony w okolice nerki i trafił do szpitala. Jego stan jest stabilny.

35-latek odmówił składania wyjaśnień

35-latek usłyszał zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa, zagrożone karą dożywotniego więzienia. Jeszcze tego samego dnia sąd pozytywnie rozpatrzył wniosek prokuratury o jego tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Zbigniew Fąfera.

Podejrzany odmówił składania wyjaśnień. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa we Wschowie. Trwa ustalanie okoliczności przestępstwa i motywu, jakim kierował się jego sprawca.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabójstwo podczas wieczoru kawalerskiego

Policja zatrzymała 35-latka podejrzewanego o zaatakowanie nożem dwóch mężczyzn. Do zajścia doszło rano w jednym z ośrodków wypoczynkowych w Sławie. Jeden z pokrzywdzonych zmarł, drugi jest w szpitalu – poinformowała Maja Piwowarska z Komendy Powiatowej we Wschowie. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że grupa mężczyzn spoza powiatu wschowskiego przyjechała nad jezioro w Sławie na tzw. wieczór kawalerski. Do tragicznych wydarzeń doszło w sobotę, około godziny czwartej nad ranem.

Sam przebieg zdarzenia jest ustalany. Wiadomo jedynie, że dwóch uczestników imprezy zostało zaatakowanych przez uzbrojonego w nóż mężczyznę. Napastnik nie był razem z nimi.

Jeden z zdanych nożem ciosów trafił w okolice serca 31-latka. Mężczyzny nie udało się uratować. Drugi z pokrzywdzonych w wieku 32-lat został raniony w okolice nerki i trafił do szpitala, gdzie przeszedł operację. Jego stan jest stabilny – powiedziała Piwowarska. Zarówno pokrzywdzeni, jak i podejrzewany to mieszkańcy woj. dolnośląskiego. Policja szybko ustaliła i zatrzymała podejrzewanego, a sprawa wstępnie została zakwalifikowana jako zabójstwo i jest prowadzona teraz przez prokuraturę.

Sława to popularna miejscowość turystyczna położona na Jeziorem Sławskim, największym w woj. lubuskim.
Źródło info i foto: RMF24.pl

18-latek brutalnie zaatakował taksówkarza. Ukradł mu auto i pieniądze

Bezwzględny atak na taksówkarza. 18-latek omal nie zabił 56-latka. Skatował go dla 1500 złotych i samochodu, który ukradł. 18-letni bandyta wpadł już w ręce olsztyńskich policjantów i usłyszał zarzuty. Najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Niewykluczone, że już do końca życia nie wyjdzie na wolność.

Wszystko wydarzyło się w sobotę, 17 sierpnia wieczorem. 18-latek zamówił taksówkę, by dostać się do pobliskiej miejscowości.

Na bocznej drodze, daleko od zabudowań zaatakował taksówkarza śrubokrętem! 56-letniemu kierowcy udało się uciec z samochodu, ale 18-latek pobiegł za nim.

– Sprawca ukradł mu kluczyki od samochodu oraz portfel z zawartością 1500 złotych, a następnie odjechał skradzionym pojazdem. Pokrzywdzony mężczyzna o własnych siłach doszedł do najbliższych zabudowań, skąd wezwał pomoc. Z licznymi ranami kłutymi głowy i tułowia został zabrany do szpitala – informują olsztyńscy policjanci.

Rozpoczęła się policyjna obława na bezwzględnego, 18-letniego przestępcę. Został zatrzymany niespełna cztery godziny później, na jednej z olsztyńskich ulic. Nastolatek (mieszkaniec Biskupca) podróżował po mieście… skradzionym samochodem!

Okazuje się, że młody mężczyzna dwa tygodnie wcześniej stracił prawo jazdy za spowodowanie zdarzenia drogowego pod wpływem alkoholu. Został zatrzymany.
Źródło info i foto: se.pl

USA: Michael Gargiulo uznany za winnego. „Hollywoodzki Rozpruwacz” zabił dwie kobiety

Michael Gargiulo z zimną krwią zabił dwie kobiety i próbował zabić trzecią – uznał w czwartek sąd w Los Angeles po czterodniowej naradzie przysięgłych. Wysokość wyroku dla „Hollywoodzkiego Rozpruwacza” zostanie ogłoszona w późniejszym terminie. Niewykluczone, że będzie to kara śmierci, choć w Kalifornii od marca obowiązuje moratorium na wykonywanie egzekucji.

Pierwszą z tych zbrodni 43-letni dziś Michael Gargiulo popełnił zimą 2001 roku. W tej sprawie zeznawał w maju bieżącego roku przed sądem w Los Angeles aktor Ashton Kutcher, którego partnerką była ofiara.

Czerwone plamy jak rozlane wino

Kutcher – w 2001 roku wschodząca gwiazda kina – umówił się na randkę z 22-letnią Ashley Ellerin. Przyszedł spóźniony. Gdy nikt nie reagował na jego pukanie i nie otworzył drzwi, uznał, że dziewczyna nie chciała czekać i wyszła. Jak opowiadał, zerknął przez okno i dostrzegł czerwone plamy, które wówczas uznał za rozlane czerwone wino. Ciało Ashley, ze śladami kilkukrotnego dźgnięcia ostrym narzędziem, odnalazła jej współlokatorka następnego dnia rano.

Zabił sąsiadkę

W 2005 roku drugą ofiarą mężczyzny została 32-letnia Maria Bruno. Mieszkała w tym samym budynku, co jej zabójca. Zabił ją nożem, gdy spała. Także we śnie próbował zaskoczyć w 2008 roku kolejną kobietę, wówczas 26-letnią Michelle Murphy. Jak zeznawała w sądzie, obudziła się, gdy Gargiulo siedział na niej i dźgał ją nożem. Podjęła walkę o życie. Udało jej się zrzucić mężczyznę z łóżka. Zanim uciekł – relacjonowała – powiedział „przepraszam”.

Hollywoodzki Rozpruwacz

Brutalna natura ataków z użyciem noża, a także to, że zostały staranie zaplanowane, sprawiły, że 43-latek zyskał w mediach przydomek „Hollywoodzkiego Rozpruwacza” – w nawiązaniu do słynnego londyńskiego Kuby Rozpruwacza. Przed sądem jego obrońcy utrzymywali, że w sprawie obu morderstw brakuje dowodów winy Gargiulo, natomiast w przypadku nieudanego ataku na Murphy działał on w stanie zwanym fugą dysocjacyjną. To zaburzenie pojawiające się u osób, które doznały silnego urazu psychicznego. Objawia się nagłą zmianą tożsamości, czemu towarzyszy utrata pamięci. Mordercy grozi kara śmierci, jednak w marcu tego roku gubernator Kalifornii Gavin Newsom podpisał zarządzenie wprowadzające moratorium na wykonywanie w tym stanie egzekucji. Zanim Michael Gargiulo usłyszy sentencję wyroku, sąd oceni, czy w chwili ataków był on poczytalny.

To nie koniec zarzutów

43-latka czeka jeszcze prawdopodobna ekstradycja do stanu Illinois, gdzie jest oskarżony o zamordowanie w 1993 roku 18-letniej Tricii Pacaccio, starszej siostry swojego kolegi. W 2011 pojawiły się w tej sprawie nowe dowody.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Mikołaj B. groził zamachem na niewiernych w Polsce, może być niepoczytalny

Mikołaj B., zatrzymany w maju przez ABW za groźby przeprowadzenia w Polsce zamachu terrorystycznego, najprawdopodobniej jest niepoczytalny – dowiedział się portal tvp.info. Mężczyzna przechodzi teraz badania niezbędne do wydania ostatecznej opinii przez biegłych. Zdaniem śledczych B. mógł stanowić realne zagrożenie dla społeczeństwa. Po przejściu na islam bardzo się zradykalizował.

Portal tvp.info dotarł ustaleń śledztwa przeciwko Mikołajowi B., który miał publicznie deklarować chęć dokonania w Polsce zamachu terrorystycznego. Miałby on być zemstą „na niewiernych”. Ten mieszkaniec Warszawy, przeszedł na islam i przyjął przydomek Mohammed Ali. Zdaniem ABW, mężczyzna bardzo się zradykalizował. Odciął się od rodziny i znajomych. Stał się zwolennikiem „islamu wojującego”.

Przy meczecie, w którym się modlił, opowiadał współwyznawcom, że chce dokonać zamachu na chrześcijan. Snuł plany ataku m.in. przy pomocy samolotu lub śmigłowca.

Jego determinacja zwróciła uwagę ABW. Funkcjonariusze przez jakiś czas inwigilowali konwertytę. Szybko ustalili, że leczył się on psychiatrycznie. Według nieoficjalnych informacji, miał cierpieć m.in. na urojenia.

Nadgorliwość religijna w połączeniu z zaburzeniami psychicznymi, powodowały, że mężczyzna może stanowić realne zagrożenie. Po zgromadzeniu wystarczających dowodów funkcjonariusze ABW zdecydowali o zatrzymaniu Mikołaja B.

Śledztwo w sprawie konwertyty wszczął Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Mikołaj B. usłyszał zarzut „stosowania groźby bezprawnej wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości”.

Grozi za to do pięciu lat więzienia. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Decyzją sądu trafił do aresztu na trzy miesiące.

Po analizie dokumentacji medycznej niedoszłego dżihadysty, śledczy uznali, że musi on zostać zbadany przez biegłych z dziedziny psychiatrii i psychologii. Wiele wskazuje, że mężczyzna może być niepoczytalny.

Mikołaj B. przechodzi właśnie specjalistyczne badania na oddziale psychiatrii sądowej jednego z łódzkich aresztów. Po ich zakończeniu, biegli mają wydać opinię o stanie zdrowia podejrzanego. Po jej uzyskaniu śledczy podejmą decyzję co do ewentualnej internacji, czyli skierowania na leczenie w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym.
Źródło info i foto: TVP.info

Warszawa: Zabójstwo na Ursynowie. Poszło o kobietę

W bloku przy ulicy Koncertowej na Ursynowie doszło do prawdziwej jatki. Dwóch młodych mężczyzn najpierw spotkało pod sklepem monopolowym dwie znajome kobiety, po czym pokłócili się, bo obaj chcieli spędzić miło czas z tą samą dziewczyną. I od tego zaczęła się jatka.

Zbigniew P. (25 l.) i Mateusz O. († 24 l.) świętowali urodziny i od rana pili alkohol. Gdy po spotkaniu z kobietami wrócili do domu, zaczęli o nich rozmawiać. Niestety, obaj mieli ochotę na figle z tą samą, i to spowodowało ich furię. Zbigniew popchnął Mateusza, przewrócił go i wbił mu nóż w szyję. Gdy zobaczył, co się stało, wybiegł z domu, a za nim jego ranna ofiara, zalewając klatkę schodową swoją krwią. Obaj wrócili do mieszkania, ale 26-latek wykrwawił się na śmierć. Śledczy potwierdzają rany kłute na ciele zmarłego. Jego kat przebrał się w czyste rzeczy, uciekł, ale dopadli go policjanci.

W mieszkaniu na Koncertowej ciągle były imprezy. – Oni balangowali tak głośno, że wzywaliśmy policję – mówi sąsiadka Danuta Grudowska (75 l.). Okazuje się, że zabity Mateusz był dobrze znany lokatorom, ale też kryminalnym – niedawno złamał szczękę pracownikowi sklepu, który w jego opinii zbyt wolno pakował zakupy. – Zatrzymany Zbigniew P. przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśniania – informuje Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej. Mordercy grozi nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Strzelanina na Bródnie. „Motywem zbrodni był konflikt sąsiedzki”

64-letni mężczyzna zatrzymany po strzelaninie na warszawskim Bródnie, w wyniku której zginęła 43-letnia kobieta, usłyszał trzy zarzuty, w tym zarzut zabójstwa. Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów. Motywem zbrodni był konflikt sąsiedzki. Prokurator złożył wniosek o areszt dla 64-latka.

Do zabójstwa 43-latki doszło w piątek na ul. Łąkocińskiej w Warszawie. 64-latek, który najpierw strzelał do kobiety, ranił także jej 19-letniego syna. Według ustaleń śledczych po ataku mężczyzna wyszedł przed kamienicę, gdzie podpalił samochód i pobliską altanę.

W sobotę podejrzany usłyszał w Prokuraturze Okręgowej Warszawa Praga trzy zarzuty: zabójstwa w zamiarze bezpośrednim, usiłowania zabójstwa oraz zniszczenia mienia – poinformował w niedzielę PAP rzecznik tej prokuratury, prok. Marcin Saduś. Motywem zabójstwa był konflikt sąsiedzki.

Mężczyzna przyznał się do popełnienia wszystkich zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia, które zostaną zweryfikowane w toku dalszych czynności.

Biorąc pod uwagę wysoką karę grożącą mężczyźnie za zabójstwo, a także obawę matactwa i popełnienia podobnego czynu, prokurator skierował do sądu wniosek o trzymiesięczny areszt dla podejrzanego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wstrząsające wyniki śledztwa ws. „polskiego Breivika”

23-letni mężczyzna zastrzelił instruktorkę strzelectwa i usiłował zabić jej męża. Jak podaje „Super Express”, zabójstwo na strzelnicy miało być jedynie środkiem do zdobycia broni i amunicji do kolejnych mordów. Na liście Maksymiliana S. znalazło się w sumie 48 osób.

Do zbrodni doszło 14 czerwca tego roku. Najpierw mężczyzna niespodziewanie otworzył ogień do instruktorki strzelectwa, a następnie próbował zabić jej męża, który również pracował na strzelnicy. Broń jednak się zacięła. – Nagle widzę, że ktoś do mnie podbiega, mierzy z broni, mówi „ciebie też” i dwukrotnie naciska na spust. Do końca życia nie zapomnę tego zdziwienia, że broń nie wypaliła. (…) Używałem jej od wielu lat i nigdy się nie zacięła – relacjonuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Andrzej Chyliński, współwłaściciel strzelnicy w Nietoperku (woj. lubuskie).

Małżeństwo nie było jednak jedynym celem zabójcy. Maksymilian S. groził w internecie sąsiadom z Nowej Wsi. Po zabójstwie na strzelnicy śledczy przeszukali mieszkanie mężczyzny. Znaleźli tam listę osób, które 23-latek planował zgładzić. Znalazło się na niej 48 nazwisk, w tym m.in. proboszcza miejscowej parafii. – Tak chciał się nam odwdzięczyć za to, że kilka lat temu zorganizowaliśmy akcję „Maks”. On miał problemy z przełykiem, dlatego potrzebował specjalnej diety i parafianie się na nią składali – mówi ks. Adam Lewandowski.

Podczas przesłuchania sprawca przyznał, że żałuje, ale wyłącznie tego, że udało mu się zabić „zaledwie” jedną osobę. – On zamierzał wybić całą wieś. Chciał zostać polskim Breivikiem – twierdzą anonimowi policjanci w rozmowie z „Super Expressem”.
Źródło info i foto: wp.pl