Atak na szpital w stolicy Afganistanu

Co najmniej pięć osób zginęło, a cztery zostały ranne w wyniku zamachu na szpital w stolicy Afganistanu, Kabulu – podają lokalne media. Sprawcy są nieznani, ale głównym podejrzanym są terroryści tzw. Państwa Islamskiego (ISIS), którzy w ostatnich tygodniach przeprowadzili inne zamachy. W szpitalu działają Lekarze bez Granic (RSF).

Do ataku doszło dziś rano w szpitalu w zamieszkanym w większości przez szyitów osiedlu Daszti Barczi w zachodnim Kabulu. Według doniesień lokalnych mediów, do budynku wtargnęło kilku uzbrojonych w karabiny sprawców. Doszło do co najmniej dwóch eksplozji, a z budynku szpitala wydobywał się czarny dym. Wkrótce potem na miejsce przyjechał oddział specjalny policji, doszło do wymiany ognia.

Jak podała afgańska telewizja TOLO News, wskutek ataku zginęło co najmniej pięć osób, a cztery zostały ranne. Ofiar może być jednak więcej. Według źródeł telewizji sprawcy usiłowali wejść do przeznaczonego dla odwiedzających budynku na terenie szpitala, gdzie przebywają obcokrajowcy.

Tożsamość zamachowców jest nieznana, ale główne podejrzenie spada na tzw. Państwo Islamskie, które w ostatnich tygodniach przeprowadziło inne zamachy. Wczoraj afgańskie władze poinformowały o schwytaniu szefa afgańskiej filii ISIS Abu Omara Chorasaniego oraz dwóch innych wysoko postawionych członków grupy.

Wcześniej ISIS przyznało się do eksplozji czterech przydrożnych bomb, które wybuchły w Kabulu w poniedziałek, raniąc cztery osoby.

Eskalacja przemocy po podpisaniu porozumienia USA z talibami

Przemoc w Afganistanie wzrosła od czasu podpisania pod koniec lutego porozumienia USA z talibami. Tymczasem w ramach tego porozumienia kontynuowano wymianę więźniów między rządem afgańskim a talibami – podaje AP. Umowa przewiduje, że rząd uwolni 5000 bojowników talibskich, podczas gdy talibowie uwolnią 1000 jeńców; oczekuje się, że wymiana ta doprowadzi do wewnątrzafgańskich negocjacji pokojowych.

Wymiana odbywa się etapami, ale dochodzą sprzeczne informacje na temat liczby osób, które zostały już wypuszczone. Rząd centralny w Kabulu mówi, że uwolnił 1000 talibskich więźniów, z kolei talibowie twierdzą, że władze uwolniły 300 bojowników.

Ze swojej strony talibowie utrzymują, że zwolnili 225 jeńców, w tym afgańskich pracowników obrony i bezpieczeństwa. Informacje te nie zostały potwierdzone przez rząd.
Źródło info i foto: onet.pl

17 policjantów zabitych w zasadzce komunistycznych rebeliantów w Indiach

Siedemnastu indyjskich policjantów zostało zabitych, a kolejnych czternastu rannych w ataku maoistowskich partyzantów. To element rebelii trwającej już od ponad pół wieku we wschodnich Indiach. Do ataku doszło w dystrykcie Sukma w środkowo-wschodniej części Indii. Policjanci, należący do jednostek walczących z maoistowską rebelią w stanie Chhattisgarh, zostali prawdopodobnie wciągnięci w pułapkę w sobotę po południu.

Jak mówi szef lokalnej policji, Shalbh Sinha, po operacji poszukiwawczej, odnaleziono ciała 17 policjantów Rebelianci zrabowali również broń należącą do zabitych funkcjonariuszy

Region, w którym działali policjanci, jest uznawany za jedną z twierdz maoistowskich powstańców, powołujących się na ideologię stworzoną przez twórcę komunistycznych Chin, Mao Zedonga.

Powstanie maoistowskie w Indiach

Powstanie maoistowskie w Indiach trwa, z przerwami, od 1967 roku. Obecnie na terenie kraju, zwłaszcza jego wschodniej części, operuje kilkanaście bojówek, które często angażują się w walki z policją. Powstańcy, zwani Naksalitami, sprzeciwiają się funkcjonującym w Indiach stosunkom gospodarczym, które uważają za przedłużenie systemu kastowego.

Występują głównie w imieniu wykluczonych, często skrajnie biednych wspólnot. Zwykle pozbawionych ziemi chłopów oraz mieszkańców slumsów. Sprzeciwia się też dzieleniu mieszkańców wrogie sobie grupy religijne. W ostatnich latach w wyniku powstania ginie rocznie kilkaset osób. Rząd Indii uważa maoistów za organizację terrorystyczną oraz często zarzuca Chinom udzielanie im wsparcia oraz schronienia.
Źródło info i foto: o2.pl

Tajlandia: Policja zabiła żołnierza, który strzelał do ludzi

W niedzielę rano tajscy policjanci zastrzelili żołnierza, który zaatakował w centrum handlowym w Nakhon Ratchasima. Zagraniczne media, powołując się na władze Tajlandii, informują o co najmniej 26 ofiarach śmiertelnych i 57 rannych. Mężczyzna ukrywał się w podziemiach budynku. W sobotę w centrum handlowym w jednym z większych miast w Tajlandii – Nakhon Ratchasima (oddalone o około 250 km od Bangkoku) doszło do tragedii. Na nagraniach dostępnych w sieci widzimy, jak zamaskowany mężczyzna strzela do uciekających w panice ludzi.

– Napastnik użył karabinu maszynowego i strzelał do niewinnych ludzi, z których wielu zostało rannych lub zabitych – przekazał rzecznik miejscowej policji.

Szybko zidentyfikowano napastnika. To 32-letni sierżant Jakrapantha Thomma. Mężczyzna najpierw zastrzelił dowódcę, później z bazy udał się wojskowym samochodem do centrum handlowego „Terminal 21”. Żołnierz zarówno przed, jak i po rozpoczęciu ataku zamieszczał na Facebooku zdjęcia i posty. „Śmierć jest nieunikniona dla wszystkich” – napisał na początku. Później zapytał: „Czy mam się poddać?”. Facebook na wniosek tajlandzkiej policji zablokował jego konto.

Na razie nie wiadomo, jakie były motywy sierżanta. – Wygląda na to, że oszalał – przekazał dziennikarzom rzecznik Ministerstwa Obrony Kongcheep Tantrawanit. Premier Prayut Chan-ocha złożył kondolencje rodzinom ofiar i wspomniał, że obława trwała 12 godzin.

Nie ma Polaków

Jak informuje TVN24, w sobotę wieczorem polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych podało, że ambasada RP w Bangkoku monitoruje sytuację.

„Na obecną chwilę nie ma informacji o poszkodowanych obywatelach polskich” – zaznaczono.
Źródło info i foto: NaTemat.pl

Burkina Faso: Niezidentyfikowani uzbrojeni mężczyźni na motocyklach zabili 20 osób

W północno-zachodniej części Burkina Faso niezidentyfikowani uzbrojeni mężczyźni na motocyklach przeprowadzili atak. W wyniku zdarzenia zginęło 20 osób.

Mieszkańcy wioski i okolicznych regionów są wyraźnie zaniepokojeni ostatnimi wydarzeniami.

– W wiosce i okolicach panuje panika – powiedział lokalny urzędnik do spraw zdrowia, którego nazwiska nie ujawniono.

Portal Arab News informuje, że atak zbrojny był przeprowadzony jako odwet po tym, jak terroryści kilka dni wcześniej kazali miejscowej ludności opuścić wskazany obszar. Kryzys dotyczący bezpieczeństwa w Sahelu rozpoczął się, gdy sojusz separatystycznych i islamistycznych bojowników przejął północne Mali w 2012 roku – zaznacza BBC.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Mali: Atak na obóz wojskowy. 19 żołnierzy zabitych

19 żołnierzy armii Mali zginęło, a pięciu zostało rannych w dokonanym w niedzielę nad ranem ataku na obóz wojskowy w środkowej części kraju – poinformowali rzecznik armii i przedstawiciel lokalnych władz. Na razie nie jest jasne, kim byli napastnicy. Wtargnęli oni do obozu w pobliżu wioski Sokolo niedaleko miasta Niono około godziny 6, otworzyli ogień, zniszczyli niektóre instalacje i wkrótce zbiegli.

Według władz wojskowych do obozu przybyły posiłki i trwa pościg za napastnikami.

Półpustynne tereny środkowego i północnego Mali stanowią matecznik islamistycznych ugrupowań zbrojnych powiązanych z Al-Kaidą i Państwem Islamskim. Dokonują one stamtąd ataków na żołnierzy oraz cywilów w sąsiednich państwach Burkina Faso i Niger, jak też w innych miejscach.

W listopadzie rebelianci napadli w północnym Mali na wojskowy patrol, zabijając 24 malijskich żołnierzy i raniąc dalszych 29. W styczniu br. także na północy kraju 20 ludzi, w tym 18 czadyjskich żołnierzy międzynarodowych sił pokojowych, zostało rannych wskutek ostrzelania rakietami bazy używanej przez wojska ONZ, Francji i Mali.
Źródło info i foto: TVP.info

Zarzut zabójstwa drogowego dla kierowcy, który wjechał w turystów we Włoszech. Nie żyje 6 osób

Włoska policja poinformowała o aresztowaniu sprawcy tragicznego wypadku w miasteczku Lutago w Górnej Adydze pod zarzutem zabójstwa drogowego. Pijany kierowca w nocy z soboty na niedzielę wjechał w grupę turystów. Zginęło sześć osób, a 11 odniosło rany. Do tragedii doszło po pierwszej w nocy. Młodzi niemieccy turyści w wieku od 20 do 25 lat po wyjściu z dyskoteki stali w grupie na poboczu obok autokaru, który miał ich zawieźć do hotelu. Wówczas wjechał w nich jadący z ogromną prędkością samochód.

Włochy: pijany kierowca wjechał w turystów

Szef lokalnej policji poinformował, że 28-letni kierowca z pobliskiego Chienes miał bardzo wysoki poziom alkoholu we krwi. Mężczyzna został aresztowany pod zarzutem zabójstwa drogowego. Ten termin został wprowadzony do włoskiego prawa w 2016 r. Przepisy mówią m.in., że za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem alkoholu grozi do 12 lat więzienia, w przypadku śmierci więcej niż jednej osoby – 18 lat.

Włoskie media podkreślają, że akcja ratunkowa, w której uczestniczyło ponad stu medyków, strażaków i wolontariuszy ochrony cywilnej, przebiegła bardzo sprawnie. Lokalni mieszkańcy i turyści kładą kwiaty i znicze w miejscu, w którym doszło do tragicznego zdarzenia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jemen: Atak bombowy na bazarze. Są ofiary

17 cywili zginęło, a 12 zostało rannych w ataku na bazar w północnym Jemenie. To trzeci atak, do którego doszło w mieście Saada w ciągu miesiąca. Wśród śmiertelnych ofiar jest 12 etiopskich emigrantów.

Wczoraj Arabia Saudyjska wspierająca siły lojalne rządowi w wojnie z rebeliantami Huti przyznała oficjalnie, że prowadzi w tym regionie operację wojskową. Ataki bombowe przeprowadzone pod koniec listopada zabiły w tym mieście 20 osób, 89 raniły. – Każdy atak tego rodzaju stanowi rażące naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego – oświadczyła koordynator humanitarna ONZ ds Jemenu, Lise Grande.

Do wybuchu otwartego konfliktu w Jemenie doszło w 2014 roku. Stanowiąca blisko połowę mieszkańców kraju szyicka mniejszość wystąpiła przeciwko sprzymierzonemu z Arabią Saudyjską prezydentowi Abd Rabbo Mansour Hadi’emu, którego do władzy wyniosła „arabska wiosna”. W tym samym roku rebelianci przejęli kontrolę nad stolicą kraju – Saną i głównym portem Adenem.

W marcu 2015 roku w Jemenie rozpoczęła się zbrojna interwencja tak zwanej koalicji arabskiej pod przywództwem Arabii Saudyjskiej.

Według ONZ Jemen jest miejscem największej katastrofy humanitarnej współczesności. Pomocy potrzebuje 80 procent jego mieszkańców – 24 miliony. 20 milionów ludzi zagrożonych jest głodem. Szacuje się, że walki kosztowały życie 100 tysięcy osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Ohio: Strzelanina w mieście Dayton. Nie żyje 9 osób

Dziewięć osób zostało zabitych, a 16 rannych w niedzielę w nocy czasu lokalnego w strzelaninie w mieście Dayton w stanie Ohio w północno-wschodniej części USA. Napastnik nie żyje – poinformowała lokalna policja. To druga strzelanina w USA w ciągu niespełna 24 godzin.

Strzelanina rozpoczęła się o godz. 1:22 czasu lokalnego (godz. 7:22 w Polsce), ale obecni w pobliżu funkcjonariusze mogli „szybko ją zakończyć” – poinformowała na Twitterze policja w Dayton, nie podając więcej szczegółów. Nie ujawniono tożsamości ani motywów sprawcy ataku. Agencje nie podają, w jaki sposób napastnik zginął.

Do strzelaniny doszło w Oregon District – historycznej dzielnicy Dayton, niedaleko śródmieścia – gdzie mieszczą się kluby nocne, bary, restauracje, teatry, galerie i sklepy. Nie są na razie znane okoliczności zajścia. W sprawie wszczęto śledztwo, w którym policji pomaga FBI.

Według policji co najmniej 16 osób z obrażeniami zostało odwiezionych do lokalnych szpitali.

Otworzył ogień w El Paso

Rzeczniczka szpitala Miami Valley, Terrea Little przekazała, że przyjęto 16 rannych osób; nie powiedziała jednak, w jakim są stanie. Rzeczniczka Kettering Health Network, Elizabeth Long poinformowała, że wiele ofiar strzelaniny zostało przywiezionych do kilku szpitali, ale nie ujawniła dokładnej liczby poszkodowanych.

Do strzelaniny w Ohio doszło kilkanaście godzin po tym, jak 21-latek otworzył ogień w supermarkecie Walmart w El Paso w stanie Teksas, zabijając 20 osób i raniąc 26. Zaledwie kilka dni wcześniej, 28 lipca, 19-latek zastrzelił trzy osoby, w tym dwoje dzieci, a 15 ranił na festiwalu kulinarnym w miejscowości Gilroy w stanie Kalifornia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Virginia Beach: Strzelanina w jednym z urzędów. Wieloletni pracownik zabił 12 osób

Trzynaście osób zginęło w wyniku strzelaniny w miejscowości Virginia Beach w amerykańskim stanie Wirginia. Cztery osoby przebywają w szpitalu. Wśród zabitych jest sprawca, który został zastrzelony przez policjantów. Do strzelaniny doszło w budynku miejskiego urzędu w Virginia Beach około 16:00 czasu lokalnego. Uzbrojony w pistolet z tłumikiem napastnik zastrzelił jedną osobę przed budynkiem, wszedł do środka i zaczął strzelać do urzędników i interesantów.

11 osób zginęło na miejscu, a jedna zmarła później w szpitalu. Cztery osoby zostały ranne.

– Byliśmy przerażeni. Wszystko wydawało się nierealne, jak we śnie. Boisz się, bo jedyne co słyszysz, to strzały – mówiła cytowana przez Associated Press Megan Banton, jedna z uczestniczek wydarzeń. Wraz z ok. 20 osobami zabarykadowała się w biurze, przysuwając biurko do drzwi.

Strzelanina w Virginia Beach

– To najbardziej tragiczny dzień w historii Virginia Beach. Zabici i poszkodowania są naszymi przyjaciółmi, kolegami i sąsiadami – mówił burmistrz Bobby Dyer. Komisarz policji James Cervera poinformował, że gdy policjanci przybyli na miejsce strzelaniny, doszło do wymiany ognia ze sprawcą.

Jeden z funkcjonariuszy został trafiony w kamizelkę kuloodporną i doznał tylko lekkich obrażeń. Policjanci zastrzelili napastnika. Okazał się nim pracownik służb miejskich, ale jego nazwiska nie ujawniono. Śledztwo prowadzi lokalna policja oraz FBI.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sri Lanka: Wśród ofiar zamachów obywatele kilkunastu państw

W niedzielnych atakach terrorystycznych na Sri Lance zginęło 310 osób, a 500 zostało rannych. Choć większość ofiar to Lankijczycy, są wśród nich także obywatele USA, Wielkiej Brytanii, Danii, Hiszpanii czy Portugalii. W atakach bombowych na Sri Lance zginęło 39 cudzoziemców, a 28 zostało rannych – podaje CNN za lokalnymi lankijskimi władzami.

Wśród ofiar jest ośmiu obywateli Wielkiej Brytanii. To m.in. emerytowany strażak Billy Harrop z Manchester wraz z żoną Sally oraz Anita Nicholson z 14-letnim synem Aleksem i 11-letnią córką Annabel.

W tym samym hotelu zginęło troje dzieci 46-letniego Andersa Holcha Povlsena – duńskiego biznesmena, udziałowca ASOS, uznawanego za najbogatszego człowieka kraju. Według szwedzkiej gazety „Aftonbladet” Povlsen wraz z małżonką i czwórką dzieci spędzał wakacje na Sri Lance.

Wśród ofiar Dieter Kowalski

W zamachach zginęło dwóch obywateli Hiszpanii w wieku ok. 30 lat. Para spędzała wakacje na Sri Lance. Z kolei premier Australii Scott Morrison powiedział o dwóch ofiarach (kobieta i jej 10-letnia córka) oraz dwóch rannych z jego kraju. Ranni są w stanie stabilnym. To kobiety – jedna jest po 50., a druga ma dwadzieścia kilka lat.

Rzecznik portugalskiego ministerstwa spraw zagranicznych potwierdził CNN, że jedną z ofiar był obywatel Portugalii, Rui Lucas z firmy T&T.

W wybuchach zginęło też kilku obywateli USA, ale nie wiadomo jeszcze ilu dokładnie. Wśród zabitych jest 40-letni Dieter Kowalski z Denver, który zginął zaraz po przybyciu do hotelu. Jego podroż do Sri Lanki miała charakter służbowy. Był pracownikiem edukacyjnej firmy Pearson.

Życie stracił także uczeń piątej klasy z Waszyngtonu, Kieran Shafritz de Zoysa.

Indyjskie władze podają, że w atakach zginęło siedmiu lub ośmiu obywateli tego kraju. Pięciu z nich to przedstawiciele indyjskiej partii politycznej, Janata Dal Secular. Dwóch innych polityków uznaje się za zaginionych. Ofiary przebywały również w hotelu Shangri-La w stołecznym Kolombo. Zamachowiec samobójca zdetonował tam ładunek wybuchowy, kiedy goście jedli śniadanie.

Wśród ofiar są też obywatele Turcji (dwóch inżynierów), Holandii, Chin, Japonii, Bangladeszu i Arabii Saudyjskiej.

Ataki na kościoły i hotele

Do serii zamachów terrorystycznych doszło na Sri Lance w niedzielę rano. Celem pierwszych ataków było sanktuarium św. Antoniego oraz hotele Cinnamon Grand, Shangri-La i Kingsbury w Kolombo, stolicy kraju. Doszło do nich tuż przed godz. 9.00 lokalnego czasu. Wtedy wierni przybyli na nabożeństwo, a w hotelach turyści jedli śniadania.

W tym samym czasie nastąpiła eksplozja w kościele św. Sebastiana w Negombo oraz w kościele Syjon w mieście Batticaloa. Kilka godzin później dwa kolejne wybuchy miały miejsce tuż za Kolombo, jeden z nich w pensjonacie, gdzie zabito dwie osoby, a drugi w pobliżu wiaduktu.

Trzech policjantów zginęło podczas przeszukania domu na obrzeżach Kolombo. Przypuszcza się, że jego mieszkańcy zdetonowali materiały wybuchowe, aby zapobiec aresztowaniu. W związku z zamachami zatrzymano 40 osób.
Źródło info i foto: wp.pl