Posts Tagged “zabił”

Szokujące nagranie z Sao Paulo. Rabusie próbowali okraść aptekę, w której był akurat policjant po służbie, z żoną i rocznym synkiem. Gdy wpadli napastnicy, funkcjonariusz nie zawahał się sięgnąć po broń i choć na ręku trzymał swoje dziecko, otworzył ogień do napastników. Działał skutecznie, bo rabusiów zabił. Brazylia chwali jego postawę. Materiał z programu “24 Godziny” w TVN24 BiS.
Źródło info i foto: tvn24bis.pl

Comments Brak komentarzy »

Janusz Waluś pozostanie w więzieniu. Na warunkowe zwolnienie Polaka nie zgodził się minister sprawiedliwości RPA Tshililo Michael Masutha. Janusz Waluś odsiaduje karę dożywotniego pozbawienia wolności w więzieniu w RPA. Odpowiada za zabójstwo Chrisa Haniego – jednego z przywódców Afrykańskiego Kongresu Narodowego i szefa Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej.

W 1981 roku Janusz Waluś wyemigrował z Polski. Osiadł w Afryce jeszcze przed wybuchem stanu wojennego. Od początku pobytu w RPA sympatyzował z organizacjami, których celem było utrzymanie białej mniejszości przy władzy. Zabił Haniego w 1993 roku – rok przed przeprowadzeniem pierwszych wolnych wyborów w RPA. Śmierć Haniego w mniemaniu Walusia i jemu podobnych miała zapobiec demontażowi apartheidu. Pozbycie się charyzmatycznego lidera ruchu wyzwolenia czarnych miało osłabić bunt. Tak się jednak nie stało. Śmierć Haniego stała się katalizatorem zmian i przyspieszyła upadek systemu opartego na segregacji rasowej.

Janusz Waluś został skazany na śmierć już w 1993 roku. Potem wyrok zmieniono na dożywocie.

Waluś składał wniosek o apelację już w 2015 roku. Wtedy sąd najwyższej instancji nakazał wypuszczenie Polaka na wolność. Od decyzji odwołał się rząd RPA. Ostatecznie Najwyższy Sąd Apelacyjny przekazał sprawę do ponownego rozważenia ministrowi sprawiedliwości. Michael Masutha zdecydował, że wyrok dożywocia dla Walusia zostanie utrzymany. Odnotowano, że Waluś nie wyraża skruchy za zabójstwo Haniego. Ubolewa jedynie, że jego dzieci muszą wychowywać się bez ojca, a żona – bez męża.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Te dramatyczne wydarzenia wstrząsnęły spokojnym, sobotnim wieczorem mieszkańców niewielkiego miasta Sarcelles pod Paryżem (Francja). 31-letni policjant nie mógł pogodzić się z rozstaniem. W czasie kłótni z byłą dziewczyną wyciągnął broń i strzelił jej w głowę. Potem zabił dwóch przypadkowych świadków zdarzenia oraz ojca dziewczyny. Ciężko ranił też jej matkę i siostrę.

Wszystko wydarzyło się w sobotę, ok. 20.45 w Sarcelles we Francji. Jak wyjaśnił dziennikarzom prokurator Pontoise, Eric Corbaux, wszystko zaczęło się od kłótni, jaka wybuchła między 31-letnim policjantem Arnaudem Martinem i jego dziewczyną. Para siedziała wtedy w samochodzie przed domem rodziców 25-latki. W pewnym momencie Arnaud wyjął broń i strzelił dziewczynie w twarz. Później otworzył ogień w kierunku dwóch przechodniów, którzy, jak wykazało wstępne dochodzenie, próbowali interweniować.

Obaj zginęli na miejscu. Pierwszy, 30-latek, który słuchał muzyki w swoim samochodzie, właśnie wysiadł, by “zobaczyć, co się dzieje”. Drugi, który szedł kupić papierosy, miał właśnie świętować 44 urodziny ze swoimi dziećmi. – Powiedział swoim dzieciom, że za moment wraca. Tymczasem policja przyszła powiedzieć, że już nigdy nie wróci – powiedziała szwagierka 44-latka, Noria Madani.

Jak ustaliła prokuratura, Arnaud Martin po zabiciu przechodniów wszedł do domu swojej dziewczyny, gdzie zastrzelił jej ojca oraz poważnie zranił jej matkę i siostrę. Następnie udał się do ogrodu, w którym zastrzelił swojego psa. Na końcu skierował lufę w swoją stronę i popełnił samobójstwo.

Mimo poważnych obrażeń, była dziewczyna policjanta przeżyła. Minister spraw wewnętrznych, Gérard Collomb skomentował incydent, określając postrzeloną kobietę jako żonę mundurowego. – To był ktoś, kto miał rozstać się z żoną. Nie mógł tego znieść. W pewnym momencie całkowicie się złamał. Był uzbrojony, więc strzelił. To prawdziwy dramat dla całej policji – podkreśla polityk.

Martin dokonał masakry za pomocą pistoletu służbowego. Po atakach terrorystycznych z listopada 2015 r. ogłoszono stan wyjątkowy. Dzięki temu francuscy policjanci mogą nosić swoją broń nawet poza służbą, aby chronić siebie i cywilów. Funkcjonariusze muszą też dostosować się do wielu obostrzeń, m.in. nosić specjalną opaskę identyfikacyjną i uczestniczyć w treningu strzeleckim przynajmniej raz na cztery miesiące. I choć wielu policjantów narzeka na zbyt restrykcyjne przepisy, wciąż dochodzi do incydentów związanych z bronią służbową, w tym do morderstw i samobójstw.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Według naszych informatorów, młody mężczyzna w mieszkaniu przy ulicy 29 Listopada w Nowym Sącz zabił kobietę i kilkuletnie dziecko, a potem sam odebrał sobie życie, najprawdopodobniej powiesił się w gabinecie firmy z okolicznej miejscowości. Znamy stanowisko nowosądeckiej policji w tej sprawie, ze względu na dobro śledztwa nie zdradzili nam wielu szczegółów. Miało ono zaledwie kilka lat i chodziło do zerówki. Na miejscu zdarzenia pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza.

Co przekazała nam policja? – Dzisiaj, kilka minut po godzinie 5 rano, policjanci otrzymali zgłoszenie z Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że w jednym z zakładów pracy na terenie gminy Kamionka Wielka ujawniono zwłoki mężczyzny. Na miejscu policjanci wraz z prokuratorem wstępnie wykluczyli, by do jego śmierci ktoś się przyczynił…

W toku dalszych czynności, w miejscu zamieszkania tego mężczyzny w Nowym Sączu, policjanci ujawnili ciała kobiety i dziecka. W chwili obecnej ustalamy okoliczności i przyczyny tego zdarzenia, a na miejscu pracuje grupa dochodzeniowa z sądeckiej Policji, pod nadzorem prokuratora. Z uwagi na to, że czynności nadal trwają, na tę chwilę nie udzielamy w tej sprawie żadnych dodatkowych i szczegółowych informacji – poinformowała nas Iwona Grzebyk-Dulak, oficer prasowy.

Sąsiedzi są kompletnie zaskoczeni. Nawet nie zdawali sobie sprawy, że tuż obok doszło do takiej tragedii.

Mieszkańcy bloku, tej klatki schodowej są w szoku. – To była bardzo dobra rodzina. Nie było z nimi problemów, mieliśmy miłe i sympatyczne relacje, dziecko było zadbane i wszystko wskazywało na to, że są szczęśliwi. Nie mogę w to uwierzyć, po prostu okropne, taka straszna tragedia – mówiła nam sąsiadka na miejscu zdarzenia.

Wezwani na miejsce policjanci nie mogli dostać się do środka mieszkania, przystąpiono więc do wyważenia drzwi za pomocą potężnego młota. Po kilku godzinach w miejsce zniszczonych wstawiono nowe wraz z futryną. Obecnie funkcjonariusze strzegą dostępu do klatki schodowej, wpuszczani są tylko mieszkańcy po wylegitymowaniu.

Zupełnie inną opinię na temat rodziny ma z kolei sąsiad mieszkający na innym piętrze. – Różne rzeczy się tam działy, narkotyki też ponoć lubili używać. To dziecko mówi się, że nie było jego, tylko z poprzedniego związku tej dziewczyny. Nieciekawe rzeczy dało się również o nich usłyszeć – powiedział nam mieszkaniec tego samego bloku.
Źródło info i foto: sadeczanin.info

Comments Brak komentarzy »

Rodzinny dramat w małej miejscowości pod Nowym Sączem w Małopolsce. Jak nieoficjalnie ustalili reporterzy RMF FM, mężczyzna prawdopodobnie zabił swoją żonę i dziecko, a później popełnił samobójstwo. Najpierw znaleziono ciało współwłaściciela okolicznego salonu meblarskiego. Szokującego odkrycia dokonał jeden z pracowników zakładu. Później w domu natrafiono także na zwłoki dwóch kolejnych osób.

Jak ustalili nieoficjalnie reporterzy RMF FM, mężczyzna prawdopodobnie udusił swoją około 34-letnią żonę, a później 7-letniego syna. Po wszystkim miał zostawić list pożegnalny i popełnić samobójstwo.

Na miejscu pracuje ekipa śledcza i prokuratorzy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Dożywocie – taką karę usłyszał w Sądzie Okręgowym w Katowicach Hubert Ch., który 3 lata temu zabił na strzelnicy w Chorzowie instruktora Waldemara Ż. i planował masowy atak na ludzi. Morderca przyjął to bez mrugnięcia okiem! Zabójca instruktora Waldemara Ż. nie chciał siedzieć w więzieniu 25 lat (taki wyrok zapadł wcześniej w sądzie I instancji). Chciał uniewinnienia, wymyślił sobie, że nic nie pamięta i bardzo chciał by kolejny raz badali go biegli psychiatrzy. Powoływał się na swoją rzekomą niepoczytalność. Niestety ani on, ani jego obrońca nie przekonał sądu do swoich argumentów.

Sędzia Józef Kapuściok przypomniał, że zabójstwo instruktora 24 września 2014 r. na chorzowskiej strzelnicy było zaplanowane z premedytacją. Hubert Ch. przyjechał z Niemiec, kupił pojemna torbę na amunicję. ­ – On nie przyszedł na strzelnicę postrzelać do tarczy. Jego zachowanie nagrane na monitoringu jest dowodem w sprawie. Jego zamiarem było zabranie do torby znacznej ilości broni, amunicji i użycia jej przeciwko innym osobom, poza strzelnicą – wyjaśnił sędzia Kapuściok.

Gdy wszyscy opuścili strzelnicę Hubert Ch. zaczął strzelać do instruktora, który stanął mu na drodze do magazynu z bronią. Potem wziął karabin podszedł do leżącej ofiary i oddał kilkanaście kolejnych strzałów. – Oskarżony był spokojny, wiedział co robi, bo zapakował potem do torby właściwą amunicję i broń, którą zabrał z magazynu – wyjaśnił sędzia Kapuściok.

Wychodził ze strzelnicy z zamiarem pzobawienia życia wielu ludzi. Gdy na drodze stanął mu Marek Nemeczek, właściciel strzelnicy również zaczął do niego strzelać. Spasował i poddał się, gdy za plecami Nemeczka zobaczył policję. Nie odstąpił samoistnie, zrozumiał że nie jest w stanie się wydostać, by realizować swój zamiar: strzelać i zabić, jak największą ilość osób, które napotka.

Zdaniem sądu zapis monitoringu i opinia biegłych, która jest spójna świadczą o tym, że nie ma podstaw do uznania, iż Hubert Ch. cierpi na chorobę psychiczną. Miał świadomość tego co robi i za to musi ponieść najsurowszą karę. – To, że zasłania się niepamięcią, to tylko jego linia obrony – wyjaśnił sędzia Kapuściok. – Jaka kara może być właściwa? Sąd poprzedniej instancji orzekł łagodniejszą, bo 25 lat więzienia, ale motywy i działanie oskarżonego zasługują na karę dożywocia. Dla niego życie nie było żadną wartością, chciał tylko nachapać się bronią i robić to co sobie zaplanował – mówił sędzia Kapuściok.

Wyrok nie jest prawomocny. Sąd zastrzegł, ze Hubert Ch., może ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 30 latach odsiadki. Morderca instruktora musi też zapłacić zadośćuczynienie rodzinie Waldemara Ż: po 50 tys. zł dwóm synom i żonie ofiary.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Jest akt oskarżenia przeciwko czterem policjantom z Poznania, którzy zlekceważyli prośby o pomoc 21-letniej Moniki z podpoznańskich Żernik. W marcu 2016 dziewczyna została zamordowana przez byłego partnera. Śledztwo prowadziła Prokuratura Krajowa. Prokuratura oskarżyła funkcjonariuszy o niedopełnienie obowiązków służbowych, przekroczenie uprawnień i poświadczenie nieprawdy w dokumentach.

Miesiąc przed śmiercią dziewczyna kilka razy zgłaszała funkcjonariuszom, że były partner znęca się nią psychicznie i fizycznie, pisała tez do prokuratury, ze boi się mężczyzny, a prokuratura prosiła policjantów, zęby sprawdzili czy kobieta jest bezpieczna. Niestety, policjanci zignorowali tę sprawę.

34-letni Sławomir B zaatakował nożem 21-latkę na parkingu firmy, w której pracowała. Zadał jej ponad 20 ciosów nożem i uciekł, kilka dni później popełnił samobójstwo.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Tragedia w Niemczech. W mieście Bedburg koło Kolonii od ciosu nożem zginął 22-latek z Podkarpacia. Policja ujęła podejrzanego o zabójstwo 39-letniego Polaka, pochodzącego również z tego samego województwa. Jak donosi lokalny dziennik “Kölner Stadt-Anzeiger” do zbrodni doszło w niedzielę w kamienicy, w której była zakwaterowana 15-osobowa ekipa robotników budowlanych z Polski. Jeden z sąsiadów o godz. 1.20 zgłosił policji, że na strychu znalazł martwego człowieka.

Mundurowi zjawiali się na miejscu razem z pogotowiem. Lekarz stwierdził na ciele ofiary ranę kłutą w klatce piersiowej. Śmiertelny cios zadano nożem. Śledczy zatrzymali do wyjaśnienia ekipę Polaków. Po przesłuchaniu, zarzuty przedstawiono tylko 39-latkowi, który został aresztowany.

Portal “Nowiny24″ ustalił, że zabity 22-latek pochodził z Nowego Glinika koło Jasła. Dzień wcześniej zamieścił na swoim profilu na Facebooku zdjęcie z imprezy urodzinowej, a jego autorem miał być właśnie podejrzany 39-latek. Mężczyźni byli dobrymi kolegami, pochodzili z tych samych okolic. Co kilka miesięcy wracali do Polski, a potem znów wyjeżdżali do pracy do Niemiec.

Tło wydarzeń jest wciąż niejasne. Zdaniem sąsiadów dotychczas pracownicy z Polski zachowywali się spokojnie i nie sprawiali żadnych problemów.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Pielęgniarz Nils Hoegel, odsiadujący karę dożywotniego więzienia za zabicie sześciu pacjentów, jest obecnie podejrzany o zamordowanie w Niemczech w latach 2000-2005 ponad 100 osób – poinformowali w czwartek śledczy i policja w Oldenburgu.

Badania toksykologiczne ekshumowanych pacjentów wykazały 16 kolejnych podejrzanych przypadków – podał “Der Spiegel”, opisując konferencję prokuratury i policji. Liczba osób, które mógł zabić pielęgniarz, wzrosła tym samym do 106. Dotychczas zakładano, że Hoegel zamordował 90 pacjentów. Prokuratura planuje wniesienie nowego aktu oskarżenia na początku przyszłego roku.

Do zbrodni doszło w klinikach w Delmenhorst koło Bremy oraz w Oldenburgu na północnym zachodzie kraju. Hoegel robił pacjentom zastrzyki zawierające zbyt duże dawki leku na serce, aby doprowadzić do ustania pracy układu krążenia, a następnie próbował ich reanimować. Jak twierdził, postępował tak, by wykazać się wobec kolegów jako bohaterski ratownik.

Sprawa wyszła na jaw, gdy kolega z pracy Hoegla odkrył, że mężczyzna robił pacjentowi nieprzepisany zastrzyk. Doprowadziło to do pierwszego wyroku dla Hoegla w 2008 roku, gdy usłyszał wyrok 7,5 roku więzienia za usiłowanie zabójstwa.

Mężczyzna w rozmowie z psychiatrą przyznał się do popełnienia większej liczby zabójstw. Na polecenie prokuratury ekshumowano ponad 130 osób zmarłych w obu szpitalach w czasie, gdy pracował w nich Hoegel.

Zdaniem śledczych większości zabójstw można była zapobiec. Ze statystyk szpitalnych wynikało, że na zmianie Hoegla liczba reanimacji i zgonów gwałtownie wzrastała. Kierownictwo kliniki w Oldenburgu zwolniło podejrzanego pielęgniarza, wystawiając mu jednak dobre świadectwo pracy, dzięki któremu mógł podjąć pracę w Delmenhorst. Z tego powodu dwaj lekarze i kierownik oddziału reanimacyjnego staną przed sądem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Devin Kelley, który w niedzielę, w kościele baptystów, w osadzie Sutherland Springs w Teksasie, zabił przynajmniej 26 osób i zranił ponad 20, pięć lat wcześniej uciekł z zamkniętego zakładu psychiatrycznego – poinformowały amerykańskie media we wtorek.

Stacja telewizyjna KPRC transmitująca z Houston, największego miasta Teksasu, poinformowała, że Devin P. Kelley, który w roku 2012 stacjonował w bazie lotnictwa wojskowego Holloman w stanie Nowy Meksyk, groził śmiercią swoim zwierzchnikom, a także został przyłapany na próbie przemycenia broni palnej na teren bazy – po tych zdarzeniach został skierowany na przymusowe leczenie w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

Telewizja KPRC ujawniała także raport policyjny z ucieczki Kelleya z zakładu psychiatrycznego Peak Behavioral Health Services, mieszczącego się w miejscowości Santa Teresa, w odległości kilkanastu kilometrów od śródmieścia El Paso. Pracownik zakładu psychiatrycznego, który zgłosił policji ucieczkę Kelleya, ostrzegł funkcjonariuszy, że Kelley “cierpi na zaburzenia psychiczne i stanowi zagrożenie dla siebie i dla otoczenia”.

Kelley został zatrzymany przez policję na dworcu autobusowym, kiedy próbował wyjechać z El Paso.

Oskarżony o napaść na żonę i jej dziecko

Także w roku 2012, w czasie gdy stacjonował w bazie sił powietrznych w Holloman w stanie Nowy Meksyk, Kelley został oskarżony o napaść na swoją ówczesną żonę i jej dziecko, u którego stwierdzono pęknięcie czaszki będące skutkiem dotkliwego pobicia. Po procesie przed sądem wojskowym, Kelley w listopadzie 2012 roku, został skazany na rok więzienia w odosobnionej celi i zdegradowany do najniższego stopnia. Po odbyciu kary, w roku 2014 został karnie zwolniony z sił zbrojnych USA za „złe zachowanie”.

W tym samym roku rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną i ponownie ożenił.

Kilka miesięcy później, kiedy już mieszkał na podupadłym kempingu w Colorado Springs w stanie Kolorado, znęcał się nad swoim psem, w wyniku czego został oskarżony o okrucieństwo wobec zwierząt.

Zaniedbania amerykańskich sił powietrznych

W poniedziałek dowództwo amerykańskich sił powietrznych przyznało, że wbrew federalnym regulacjom, nie przekazało do centralnego banku danych FBI informacji o procesie Kelly’ego, i jego dyscyplinarnym zwolnieniu ze służby.

Gdyby byli dowódcy bazy lotnictwa Holloman w stanie Nowy Meksyk dopełnili swoich obowiązków, b. żołnierz nigdy nie byłby w stanie legalnie zakupić żadnej broni palnej. Nie mógłby także zakupić półautomatycznego karabinku Ruger AR-556, którym posłużył się w czasie niedzielnego ataku, podczas którego zamordował połowę członków zboru baptystów. Wśród ofiar jest babcia drugiej żony Kelleyego.

Raport o leczeniu psychiatrycznym i przyznanie się dowódców bazy sił powietrznych Holloman w Teksasie do poważnego niedopatrzenia – jak wskazują komentatorzy amerykańskich mediów – stanowią twierdzącą odpowiedź na nieustannie powtarzane pytanie: Czy można było uniknąć tej tragedii?

Ujawniona przez media we wtorek historia problemów psychiatrycznych Devina Patricka Kelly’ego jest także pośrednim potwierdzeniem przekonania prezydenta Donalda Trumpa, który występując na konferencji prasowej w Tokio, następnego dnia po tragedii w Teksasie, powiedział, że masakra jego zdaniem “miała dużo wspólnego”(…) “z problemami zdrowia psychicznego obłąkanego” sprawcy tragedii, który “miał dużo problemów przez dłuższy czas”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »