Niemcy: 15-letnia Oliwia zabiła 3-letniego brata. Szokujące szczegóły zbrodni

15-letnia Oliwia zamordowała swojego 3-letniego przyrodniego brata. Nastolatka pochodząca z Polski została zatrzymana w czwartek przed południem. Mieszkańcy Detmold niedaleko Bielefeldu są wstrząśnięci brutalnym mordem. Niemieckie media ujawniły szokujące kulisy zbrodni. 

Do makabrycznego mordu w niemieckiej miejscowości Detmold doszło w środę wieczorem. Ciało 3-letniego dziecka znalazła jego pochodząca z Polski matka. Nosiło ono ślady wielu ran kłutych.

– Wszystko wskazuje na to, że do zabójstwa został użyty nóż – powiedział rzecznik prokuratury w Detmold Christopher Imig.

Mimo natychmiastowego zaalarmowania policji, użycia psów tropiących i helikoptera, 15-letnia dziewczyna – Oliwia, którą podejrzewa się o dokonanie mordu została zatrzymana dopiero w czwartek. Z informacji ujawnionych przez funkcjonariuszy wynika, że nie stawiała ona oporu i zachowywała się spokojnie.

Dziennik „Bild” sugeruje, że motywem zbrodni mogła być zazdrość. Oliwia miała czuć się zaniedbywana przez matkę, która poświęcała dużo uwagi 3-letniemu dziecku. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

15-letnia Polka jest poszukiwana przez niemiecką policję. Zabiła 3-letniego brata

15-letnia Oliwia Marta Kargol jest poszukiwana przez niemiecką policję z Bielefeld. Śledczy podejrzewają, że nastolatka zabiła swojego 3-letniego przyrodniego brata. 

Do tragedii doszło w środę, 6 listopada w domu wielorodzinnym przy Neulandstraße w Detmold. Jak podaje niemiecki ”Bild”, 15-letnia Oliwia Marta Kargol zadała śmiertelny cios nożem swojemu 3-letniemu przyrodniemu bratu. 

Policjanci z Lippe i Bielefeld rozpoczęli w czwartek poszukiwania nastolatki. W akcji pomagają psy tropiące oraz helikopter. Według informacji ”Bild”, zwłoki 3-letniego chłopca w pustym mieszkaniu odnalazła jego matka. Poszukiwana 15-latka najprawdopodobniej pochodzi z Polski.

Oliwia Marta Kargol ma 175 centymetrów wzrostu i czarne włosy do ramion. W trakcie przestępstwa miała na sobie czarną kurtkę, czerwony sweter i czarne legginsy. 

Każdy, kto posiada informacje na temat miejsca pobytu 15-latki, proszony jest o pilny kontakt z niemiecką policją pod numerami telefonów: 110 lub 0521-5450.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Podkarpacie: 35-latka zabiła nożem 2-letniego syna

Matka wzięła Wiktorka (†2 l.) na kolana, sięgnęła po nóż i zadała cios. Potem znowu i znowu… Osiem razy zatopiła ostrze w ciałku Chłopca, a potem wbiła je sobie w brzuch. Andrea P. (35 l.), mieszkająca w Śliwnicy na Podkarpaciu Brazylijka, nie miała litości dla własnego dziecka. Dlaczego to zrobiła? Śledczy nie wykluczają, że chciała w ten sposób odegrać się na… teściowej!

Andrea P. (35 l.) w Śliwnicy pojawiła się dwa lata temu. Z Brazylii przyjechała za pracą. Znalazła ją w znanej przemyskiej firmie produkującej galanterię skórzaną. Zakochała się w Piotrze (36 l.) i wkrótce na świecie pojawił się Wiktorek. Para pobrała się i zamieszkała w rodzinnym domu męża, razem z jego matką i siostrą.

Sielanka nie trwała długo

Wydawało się, że małżeństwo jest szczęśliwe. – Wspólnie chodzili na spacery, z troską zajmowali się dzieckiem – mówią sąsiedzi. Sielanka nie trwała długo. W rodzinie zaczęły pojawiać się konflikty, do których włączała się teściowa.

– Zarzucała młodej matce, że źle wychowuje jej wnuka i źle taktuje jej syna – mówiła na początku śledztwa prokurator Marta Pętkowska.

Babcia doniosła nawet na synową do opieki społecznej. Do tego doszła zazdrość. Brazylijka w nocy przed zabójstwem pokłóciła się z mężem. Kiedy ten pojechał na szkolenie wojsk obrony terytorialnej, postanowiła ich dziecko zabić. Zmasakrowała Wiktorka, a potem podpaliła garderobę i sama się lekko zraniła się w brzuch.

Dziecko i matkę z płonącego pokoju wyniósł z kolegą mąż kobiety, który właśnie wrócił do domu. – Ratujcie moje dziecko! – krzyczał do ratowników zrozpaczony ojciec.

Zbrodnia i kara

Chłopczyk trafił do szpitala w stanie agonalnym. Nie udało się go ocalić. Andrei P. nic poważnego się nie stało. Biegli uznali, że jest poczytalna. Prokuratura oskarżyła ją o zbrodnię z motywów zasługujących na szczególne potępienie.

Teraz ogłoszono wyrok. Sąd Okręgowy w Przemyślu nie miał wątpliwości, że Brazylijka zasłużyła na surową karę. Skazał ją na 25 lat więzienia.

– Andrea P. była oskarżona o zbrodnię z motywów zasługujących na szczególne potępienie. Ze względu na dobro rodziny dziecka oraz charakter sprawy proces toczył się z wyłączeniem jawności. Także niejawne pozostało uzasadnienie wyroku – mówi Małgorzata Reizer, rzecznik Sądu Okręgowego w Przemyślu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: Udusiła 58-letnią matkę, ciało schowała w piwnicy. Systematycznie pozbywała się pociętych zwłok

23-letnia Amara J. Lundy za pomocą kabla najpierw udusiła swoją 58-letnią matkę, a następnie zaciągnęła jej ciało do piwnicy. Po tygodniu zaczęła ciąć zwłoki za pomocą noża i piły, by następnie wyrzucić fragmenty do kilkunastu koszy na śmieci – ustaliła policja z amerykańskiej Olimpii w stanie Waszyngton. Kobieta przyznała się do zarzutów i ujawniła powody popełnienia zbrodni.

58-letnia Susan Lundy mieszkała wraz córką przy Division Street w Olimpii. Koleżanki kobiety zgłosiły jej zaginięcie 6 lipca – miesiąc po tym, jak kontaktowały się z nią ostatni raz.

Podczas przeszukania mieszkania zaginionej kobiety policjanci poczuli mocny zapach wybielacza. Znaleźli również duży kontener na odpady i nowy zamek w drzwiach do piwnicy. 23-letnia Amara w rozmowie z policjantami zapewniła, że jej matka wyjechała na pole namiotowe, a następnie wyprowadziła się do domu swojego męża, mieszkającego w innym stanie.

„Matka błagała, żebym przestała”

W ostatni poniedziałek na policję zgłosił się mąż zaginionej kobiety, który przekazał, że córka chciałaby wyjawić prawdę o zaginięciu matki. Podczas przesłuchania Lundy przyznała się do zabójstwa. Jak wyjaśniła, w pewnym momencie „miała dość zachowania swojej matki” i stwierdziła, że „świat będzie lepszym miejscem bez niej”. 23-latka udusiła Susan Lundy kablem.

– Matka błagała mnie żebym przestała, ale w tamtym momencie czułam, że jedyne co mogę zrobić, to dokończyć to, co zaczęłam. W pewnym momencie przestała się wiercić – powiedziała Amara podczas przesłuchania.

Za pomocą koca kobieta zaciągnęła ciało do piwnicy. Dopiero po tygodniu przystąpiła do rozczłonkowywania zwłok za pomocą dużego kuchennego noża i piły.

Próbowała zmylić policjantów

Każdy fragment ciała swojej matki Amara wyrzucała do innego kosza na śmieci na osiedlu. W tuszowaniu zbrodni miał pomagać chłopak 23-latki. Kobieta wskazała dokładnie, w których miejscach porzucili szczątki.

„Próbowała zmylić śledczych, pokonując duże odległości z telefonem swojej matki, który następnie zniszczyła i wyrzuciła do śmieci” – poinformowano w policyjnym komunikacie.

Amara Lundy do tej pory nie miała kłopotów z prawem. Teraz zostanie oskarżona o zabójstwo pierwszego stopnia. Policja przesłuchała chłopaka 23-latki, ale mężczyzna nie został aresztowany. Trwa śledztwo.
Źródło info i foto: RMF24.pl

21-letnia dzieciobójczyni przed sądem

Przed sądem dzieciobójczyni wylewa teraz morze łez. Ale tego strasznego dnia Agacie F. (21 l.) nawet nie zadrżała powieka… Ta studentka prawa zaraz po porodzie spaliła w piecyku swoją córeczkę. W tym samym pomieszczeniu uprawiała seks ze swoim chłopakiem, a później pojechała bawić się na weselu!

Makabryczne szczegóły jej zbrodni wychodzą na jaw w trakcie procesu, który dobiega końca w Lublinie. W piątek zeznawali świadkowie.

– Wezwali nas rodzice oskarżonej, mówiąc, że mają w domu spalone zwłoki – mówili policjanci w sądzie. – Kiedy zdjęliśmy fajerki z piecyka, zobaczyłem kawałek nadpalonej nóżki, trochę dalej była część rączki, puszka po piwie i niedopalone śmieci – mówił jeden z funkcjonariuszy wstrząśnięty tym widokiem.

To on z kolegą z patrolu w czerwcu ubiegłego roku przyjechał na wezwanie do maleńkiej podlubelskiej wsi Majdan Kozłowiecki.

Funkcjonariuszy wezwali wstrząśnięci rodzice studentki. Kilka tygodni wcześniej zauważyli, że ich córka dość mocno przytyła. Kilka razy wypytywali ją, czy nie jest w ciąży. Dziewczyna za każdym razem zaprzeczała. Tuż przed tragicznym porodem Agata F. odizolowała się od domowników. Praktycznie nie wychodziła z pokoju, nie odzywała się, przestała jeździć na uczelnię.

Pokazała się dopiero w dniu wesela znajomych. Była dużo szczuplejsza. Zaniepokojeni rodzice zaraz po jej wyjściu przeszukali pokój. Kiedy otworzyli piecyk, aż zamarli z przerażenia! Odkryli spalone niemal w całości zwłoki dziecka.

Policja zatrzymała Agatę F. i jej chłopaka podczas przyjęcia weselnego. Po kilkunastu godzinach mężczyzna został zwolniony, bo uznano, że nie ma nic wspólnego z zabójstwem.

Studentka do dziś przebywa w areszcie. Do winy się nie przyznaje. Twierdzi, że dziecko urodziło się martwe, dlatego postanowiła je spalić. Kobiecie grozi dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Suwałki: 28-latka zabiła nożem konkubenta

Prokuratura Rejonowa w Suwałkach postawiła w poniedziałek 28-letniej mieszkance Suwałk (Podlaskie) zarzut zabójstwa konkubenta. Kobieta w sobotę wieczorem ugodziła mężczyznę nożem w okolice serca. Mężczyzna zmarł. Do zdarzenia doszło w sobotę ok. godz. 18 w mieszkaniu w centrum miasta. W trakcie sprzeczki kobieta zadała swemu konkubentowi cios nożem w okolice serca. 24-letni mężczyzna zmarł.

Jak poinformowała PAP prokurator rejonowa Joanna Orchowska, podejrzana sama zadzwoniła na pogotowie. Potem przyjechała policja, która zatrzymała kobietę. 28-latka była trzeźwa. W poniedziałek została przesłuchana przez prokuratora, który postawił jej zarzut zabójstwa. Podejrzana przyznała się do zarzutu. We worek sąd rozpatrzy wniosek prokuratury o 3-miesięczny areszt dla kobiety.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Arizona: 55-letnia babcia zastrzeliła dwóch ośmioletnich wnuków

Policja w Arizonie aresztowała 55-letnią Dorothy Flood, która będąc pod wpływem narkotyków, zastrzeliła swoich dwóch ośmioletnich wnuków bliźniaków, którymi miała się opiekować.

Przedstawiciele Pima County Sheriff’s Office w Arizonie poinformowali, że kobieta została aresztowana dzień po tym, jak w jej domu w Tucson znaleziono ciała dwóch chłopczyków: Jordana i Jadena Webbów. Odkrycia dokonano po tym, jak zjawili się tam ratownicy, wezwani do tego, by interweniować przy zasłabnięciu. Po przybyciu na miejsce znaleźli w domu nieprzytomną kobietę. Podczas gdy kilku medyków rozpoczęło reanimację, inni postanowili przejrzeć pozostałe pomieszczenia. W dwóch osobnych sypialniach znaleźli ciała chłopców. Byli martwi. Przyczyną zgonu były rany postrzałowe.

Według śledczych i ratowników kobieta straciła przytomność z powodu przedawkowania narkotyków i będąc w narkotycznym amoku, zabiła wnuczków. Kobieta została najpierw przewieziona na odtrucie do szpitala, a następnie została aresztowana. Śledztwo w sprawie ciągle trwa.
Źródło info i foto: se.pl

Porwana pracownica pomocy medycznej została zamordowana przez dżihadystów w Nigerii

Pracownica pomocy medycznej, przetrzymywana od marca w niewoli przez dżihadystów w Nigerii, została zamordowana – poinformowały w poniedziałek wieczorem nigeryjskie władze. W niedzielę informowano, że porywacze dali 24 godziny na spełnienie ich żądań, nim zabiją kobietę.

Hauwa Mohammed Liman, Alice Loksha i Saifura Hussaini Ahmed Khorsa zostały porwane przez bojowników tzw. Państwa Islamskiego w Afryce Zachodniej (ISWA) w marcu tego roku w mieście Rann. Ostatnia z wymienionych kobiet to pielęgniarka pracująca dla szpitala wpieranego przez UNICEF, która została zamordowana przez dżihadystów we wrześniu.

Władze: zrobiliśmy wszystko

Nigeryjskie ministerstwo informacji w przytaczanym przez agencję Reutera oświadczeniu poinformowało w poniedziałek o śmierci kolejnej z zakładniczek, nie precyzując której.

Niedługo później minister Lai Mohammed zamieścił jednak w mediach społecznościowych wyrazy współczucia dla rodziny Hauwa Liman zapewniając, że „rząd federalny zrobił wszystko, co w jego mocy, by ocalić jej życie”. „Będziemy kontynuować negocjacje i nadal pracować na rzecz uwolnienia niewinnych kobiet, które pozostają w niewoli u porywaczy” – zapewnił w oświadczeniu minister. We wrześniu terroryści zamieścili w internecie nagranie, na którym zapowiadali zamordowanie co najmniej jednej zakładniczki wraz z upływem 15 października terminu na spełnienie ich żądań. Nie ujawniono, jakie były to żądania. Groźba odnosiła się także do znajdującej w rękach islamskich terrorystów 15-letniej nigeryjskiej uczennicy Leah Sharibu. Dziewczynka została uprowadzona ze swojej szkoły w miejscowości Dapchi w lutym tego roku.

Dżihadystyczna rewolta

Nigeria od dziewięciu lat wstrząsana jest terrorystyczną działalnością dżihadystycznej organizacji Boko Haram, która zabiła już ponad 20 tys. osób, a setki tysięcy zmusiła do opuszczenia miejsc zamieszkania. Jak informuje Reuters ISWA w 2016 roku oddzieliła się od Boko Haram i w ostatnich miesiącach zamordowała w zamachach setki żołnierzy w północno-wschodniej Nigerii. Oba ugrupowania chcą utworzenia niezależnego państwa na ziemiach północno-wschodniej Nigerii, w którym obowiązywałoby ścisłe przestrzeganie surowego prawa islamskiego.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Para z Meksyku zabiła 10 kobiet. Ciała wywozili w wózku dla dzieci

​Policja w mieście Meksyk zatrzymała parę podejrzaną o zamordowanie przynajmniej 10 kobiet. W jednym przypadku mieli także sprzedać dziecko zabitej przez siebie kobiety. Meksykańscy policjanci od pewnego czasu obserwowali dom pary. Kiedy mężczyzna i kobieta wychodzili z dziecięcym wózkiem, wtedy służby wkroczyły do akcji. W środku wózka znaleziono kawałki ludzkiego ciała. Para planowała się ich pozbyć na pobliskim polu.

Podczas przeszukania działki policja natrafiła na więcej szczątków. Niektóre były w bardzo złym stanie. Specjaliści będą teraz przeprowadzali testy, by zidentyfikować ofiary.

Policja przeszukuje tereny jeszcze dwóch innych działek. Para przyznała się bowiem do zamordowania co najmniej 10 kobiet. Okazało się także, że Meksykanie sprzedali 2-miesięczne dziecko jednej z zamordowanych kobiet innej parze, która również została zatrzymana.

Służby zaczęły obserwować parę, kiedy w okolicy ich domu zaginęły trzy kobiety w ciągu pięciu miesięcy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Lubelskie: 23-letnia Aneta P. utopiła własne dziecko w rzece. Właśnie stanęła przed sądem

Aneta P. (23 l.) z Krzesimowa (woj. lubelskie) urodziła córeczkę nocą, a potem wymknęła się z domu i wrzuciła kwilące maleństwo do rzeki. Ze ten potworny czyn grozi jej dożywocie.

Aneta P. stanęła właśnie przed obliczem sądu w Lublinie. Lekko przygaszona, trochę nieobecna, nie robiła jednak wrażenia załamanej tym, co stało się w październiku ubiegłego roku. – Przyznaje się tylko do samego faktu – oświadczyła jedynie. Sąd zdecydował o wyłączeniu jawności.

Przed aresztowaniem Aneta P. studiowała pedagogikę specjalną na lubelskim UMCS. Mieszkała z rodzicami. Od pewnego czasu spotykała się ze starszym od niej Piotrem S. (43 l.). W marcu 2017 r. wiedziała już, że jest w ciąży. Nie chciała tego dziecka, burzył jej świat. Choć przekonywała śledczych, że niczego nie planowała, to w jej komputerze pełno było śladów, świadczących o tym, że chciała pozbyć się maleństwa jeszcze podczas ciąży. Nikomu nie powiedziała o swoim stanie. – Chodziła tylko luźniej ubrana – opowiadali ludzie ze wsi.

Rodziła nocą, w domu. Po trzech godzinach na świecie pojawiła się dziewczynka. Płakała, ale cicho. Zbyt cicho, by ktoś w to usłyszał i uratował jej życie. Matka wyniosła ją owiniętą jedynie w koszulkę nad brzeg Sawki. Wrzuciła dziecko jak kamień do lodowatej wody.

Małe ciałko odnalazł na brzegu rzeki przypadkowy spacerowicz. Policjanci zaczęli szukać matki. Aneta P. sama się wydała. Rano po zatarciu śladów porodu pojechała do ginekologa. Poprosiła o pigułki antykoncepcyjne i zaświadczenie, że nie spodziewa się dziecka. – Pomawiają mnie na wsi, że jestem w ciąży. Proszę oto dowód – pokazała kwit na komisariacie w Świdniku. To wzbudziło słuszne podejrzenia policjantów.
Źródło info i foto: se.pl