Armenia: Wybuch w autobusie

Co najmniej dwie osoby zginęły, a sześć osób zostało rannych w wybuchu, do którego doszło w poniedziałek wieczorem w autobusie miejskim w centrum stolicy Armenii, Erywaniu. Informację o liczbie ofiar przekazały armeńskie służby śledcze. Wcześniej ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych informowało o jednej osobie zabitej, zaś media armeńskie o trzech ofiarach.

– Przyczyny eksplozji nie są na razie znane – powiedział przedstawiciel ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych Armenii generał Nikołaj Grigorian. Dwie osoby wśród rannych są w stanie ciężkim. Do wybuchu doszło o godz. 21.51 czasu lokalnego (godz. 19.51 w Polsce).
Żródło info i foto: tvn24.pl

Nowe informacje w sprawie zamordowanej przez byłego chłopaka 21-latki z Poznania

Kolejne szokujące informacje w sprawie zamordowanej przez byłego chłopaka 21-latki z Poznania. Morderca był na warunkowym zwolnieniu, ale policja o tym nie wiedziała. Sąd z kolei nie zdążył cofnąć warunkowego zwolnienia mimo informacji, że 34-latek nęka kobietę i namawia ją do odwołania zeznań.

Akta tej sprawy sprawdzono już w sądzie i okazało się, że wszystko jest w zgodzie z procedurami. – Wniosku nie dało się złożyć szybciej – zapewnia rzecznik sądu Aleksander Brzozowski i dodaje, że i tak nie miałoby to wpływu na to co się zdarzyło.

Z kolei postępowanie policji bada prokuratura. Wątpliwości budzi niezastosowanie aresztu wobec 34-latka, bo mężczyzna namawiał kobietę do odwołania zeznań, czyli mataczenia a to podstawowa przesłanka do aresztowania.

21-latka aż czterokrotnie zawiadamiała policję o nękaniu ze strony byłego partnera, pisała też maile do prokuratury, wszystko to na próżno.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Kajetan P. na obserwacji psychiatrycznej

Kajetan P., który zabił przypadkowo poznaną dziewczynę, aby „rozliczyć się ze swoją słabością” i który deklarował wielokrotnie, że „życie ludzkie nie było dla niego warte więcej niż życie świni czy komara.”, zostanie objęty czterotygodniową obserwacją psychiatryczną. Decyzja sądu jest nieprawomocna.

Jak informuje sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak, sąd zarządził badanie stanu zdrowia psychicznego podejrzanego Kajetana P., połączone z obserwacją sądowo-psychiatryczną w zakładzie leczniczym na oddziale psychiatrii sądowej szpitala w areszcie śledczym. Obserwacja potrwa do czterech tygodni. Kajetan P. ma też nowego obrońcę. Z usług pierwszego zrezygnował.

Przypadkowa ofiara

Katarzyna J. została przypadkową ofiarą. Kajetan chciał ostatecznie rozliczyć się swoją słabością. Uważał, że: „życie ludzie nie jest dla niego więcej warte od życia świni czy komara”. Powtórzył te słowa w prokuraturze dodając, że nie żałuje morderstwa. Kajetan wcześniej stosował głodówkę, zerwał kontakty z rodziną i znajomymi. Przygotowywał się do popełnienia przestępstwa.

– Telefon do Katarzyny J. znalazł na stronie z ogłoszeniami. Wybrał ją ponieważ nie było zdjęcia. Nie chciał jej wcześniej widzieć. Ofiara była zupełnie przypadkowa, nigdy wcześniej się nie znali – wyjaśnia Przemysław Nowak z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Umówili się na godzinę 11 w mieszkaniu dziewczyny. Kajetan zwolnił się z pracy w bibliotece na Woli godzinę wcześniej i tramwajem podjechał do jej domu. Tam, korzystając z chwili nieuwagi pozbawił ją życia używając noża. Potem obciął jej głowę i zapakował do torby.

O ile pierwsza część planu Kajetana została zakończona powodzeniem, później zaczęły się problemy. – Ciało spakował do dwóch toreb, jedną z nich wziął ze sobą. Zamówił taksówkę, pojechał na Bielany, potem zamówił drugą. Wtedy wszystko się posypało. Torba zaczęła przeciekać, taksówkarz zaczął pytać, spotkała go sąsiadka – relacjonuje Przemysław Nowak.

Kajetan zaczął uciekać, mimo że na początku wcale tego nie planował. Będąc w mieszkaniu podpalił torbę, żeby wywołać pożar. – Następnie wziął kredyt, metrem pojechał na Dworzec Centralny i dalej do Poznania. Tam zrobił zakupy, kupił kurtkę oraz tablet i przez Niemcy (Berlin, Monachium) jechał do Włoch. Potem przez Neapol promem na Sycylię i na Maltę. Zamierzał przedostać się do Afryki i żyć na pustyni – wyjaśnia Nowak.

Prokurator podkreśla, że Kajetan P. nie żałuje tego co się stało. Zdemontował też informacje, że chciał popełnić kolejne morderstwo. Nie wykluczał jednak zabijania, gdyby sprawa wymknęła się spod kontroli. W sprawie przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Czekamy na proces.
Żródło info i foto: warszawa.naszemiasto.pl

Najprawdopodobniej Poznański po raz pierwszy spotkał się ze swoją ofiarą w dniu morderstwa

Około 30 osób przesłuchano w związku ze sprawą Kajetana Poznańskiego, poszukiwanego za brutalne morderstwo w Warszawie dokonane 3 lutego w mieszkaniu na Woli. Ciało zabitej 30-latki zostało podpalone w mieszkaniu na Żoliborzu, wynajmowanym przez 27-latka.

Jak powiedział nam prokurator Przemysław Nowak przesłuchane osoby to przede wszystkim współlokatorzy podejrzanego, a także ofiary. Zeznania składali także członkowie rodzin Poznańskiego oraz zabitej 30-latki. Oprócz tego prokuratura przesłuchała też między innymi taksówkarzy. Wiadomo bowiem, że najprawdopodobniej podejrzany najpierw zabił kobietę, potem ją okaleczył. Do transportu zwłok wykorzystał dwie taksówki.

Zamówił taksówkę, tą taksówką przejechał w stronę swojego mieszkania kawałek, następnie wysiadł, zamówił kolejną taksówkę – relacjonował nam prokurator Nowak.

Worek z ciałem 30-latki podpalił w swoim mieszkaniu.

Jak usłyszał nasz dziennikarz, śledczy nie wykluczają, że Kajetan Poznański pierwszy raz spotkał się z ofiarą, choć mogli się wcześniej przelotnie znać. Na pewno nie byli parą. Wszystko wskazuje na to, że poszukiwany mężczyzna jest za granicą. W zeszłym tygodniu policjanci otrzymali wiarygodny sygnał, że przebywa w jednym z krajów Unii Europejskiej.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Jest broń, z której zabito Borysa Niemcowa?

Rosyjscy śledczy znaleźli pistolet, z którego prawdopodobnie korzystali zamachowcy strzelający do zabitego w lutym w Moskwie opozycjonisty Borysa Niemcowa. Jak twierdzi agencja Interfax, broń włączono do materiałów dochodzenia. Obecnie jest badana przez ekspertów. Podczas śledztwa znaleziono już kilka pistoletów, m.in. w rzece i w mieszkaniach podejrzanych, w tym Zaura Dadajewa, który zdaniem rosyjskich śledczych był głównym wykonawcą zamachu. Specjalistyczne badania wykluczyły jednak, by którykolwiek z nich był narzędziem zabójstwa.

Na razie rosyjskie służby nie potwierdziły oficjalnie odnalezienia broni.

Opozycjonista Borys Niemcow został zastrzelony 27 lutego na moskiewskim moście Moskworieckim, niemal pod murami Kremla. Decyzją sądu do 28 sierpnia aresztowano pięciu podejrzanych o zabójstwo: Zaura Dadajewa, a także Anzora Gubaszewa i trzech ich pomocników. Czterech z nich nie przyznaje się do zabójstwa Niemcowa. Dadajew – jak napisano we wniosku o jego aresztowanie – złożył obszerne wyjaśnienia. Później informowano, że odmówił przyznania się do winy. Twierdził, że 5 marca został porwany przez nieznanych ludzi, a składane dwa dni później zeznania zostały wymuszone. Niemcow był jednym z najbardziej znanych rosyjskich opozycjonistów. Według krytyków Kremla za zabójstwem polityka mogły stać osoby powiązane z władzami.
Żródło info i foto: TVP.info

Dziś zapadnie wyrok w sprawie podwójnego zabójstwa w Filharmonii Dolnośląskiej

Jeleniogórski sąd ogłosi wyrok w sprawie podwójnego zabójstwa w Filharmonii Dolnośląskiej, do którego doszło w nocy z 7 na 8 marca 2013 roku. Zginął wtedy zabity w okrutny sposób pracownik ochrony oraz młoda harfistka, która dodatkowo została brutalnie zgwałcona. Rzecznik sądu w Jeleniej Górze Andrzej Wieja wyjaśnił, że prokurator wnioskował o taką karę, by 30-letni dziś oskarżony nie wyszedł już nigdy na wolność. Zażądał za każdy z czynów kary dożywotniego więzienia, po 10 lat utraty praw publicznych i oprócz tego złożył wniosek o karę łączną dożywotniego pozbawienia wolności i możliwość uzyskania przez skazanego warunkowego przedterminowego zwolnienia z odbywanej kary nie wcześniej niż po 50 latach.Rodzina zabitej 27-letniej harfistki poparła wniosek prokuratury. Żródło info i foto: wp.pl

Mariusz Ż. wciąż cieszy się wolnością

Od ponad trzech lat Agata (40 l.) i Mieczysław (39 l.) Chomiakowie ze Stanisławowa pod Chełmem przeżywają koszmar, który przerasta ich siły – spotykają się oko w oko z zadowolonym z siebie zbirem, który zabił im dziecko! Ich sąsiad, Mariusz Ż. (35 l.), który potrącił autem Paulinkę (13 l.) i zostawił konającą na poboczu drogi, wciąż jest na wolności. Tak zdecydował sąd. Bezkarny sprawca tragedii mieszka kilkaset metrów od miejsca, gdzie zabrał młode życie. Chodzi na spacery, jeździ na zakupy do pobliskiego Chełma. – „Za kraty nie pójdę, to pewne. Przecież jestem niewinny” – mówi kolegom. Żródło info i foto: se.pl