W jednym z mieszkań w Ząbkach odnaleziono zwłoki mężczyzny

Policja nie wyklucza morderstwa. Trwa wyjaśnianie sprawy. Makabrycznego odkrycia w mieszkaniu na ulicy Calineczki w Ząbkach dokonano w piątek, 28 czerwca – podaje TVN Warszawa.  Jeden z mieszkańców bloku zauważył otwarte drzwi do mieszkania. Gdy wszedł do środka, odnalazł ciało sąsiada. Mężczyzna wezwał na miejsce służby. 

Obrażenia oraz oględziny zwłok wskazują na udział w zdarzeniu osób trzecich – REMIGIUSZ KRYNKE Z PROKURATURY OKRĘGOWEJ WARSZAWA-PRAGA

Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi postępowanie ws. śmierci mężczyzny. Więcej informacji na temat śledztwa prokuratura ma podać w poniedziałek.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Strzelanina przy szkole w Ząbkach

Sceny rodem z kina akcji rozegrały się w Ząbkach (woj. mazowieckie). Tuż obok jednej z tamtejszych szkół policjanci schwytali podejrzanego o kradzież aut. Mężczyzna nie chciał jednak poddać się zatrzymaniu dobrowolnie – przestał uciekać dopiero wtedy, gdy funkcjonariusze otworzyli do niego ogień.

Niedaleko miejsca zdarzenia mieści się jedna z ząbkowskich szkół podstawowych. Wprawdzie placówka była zamknięta, ale na przyległym do niej boisku bawiły się dzieci. Jak podaje „Warszawa w Pigułce”, po usłyszeniu strzałów wpadły w panikę. Na szczęście żadne z nich nie ucierpiało.

Obrażeń nie odnieśli również policjanci oraz zatrzymany. Podejrzany uciekając przed funkcjonariuszami wydziału do walki z przestępczością samochodową oraz antyterrorystami uszkodził jednak dwa radiowozy. Zatrzymał się dopiero, gdy jedna z kul wystrzelonych przez policjantów przebiła oponę w jego aucie.

Mężczyzna w najbliższych godzinach usłyszy zarzuty.
Źródło info i foto: wp.pl

Nocna strzelanina w Ząbkach. Trwa obława za gangsterami

W nocy pod Warszawą w Ząbkach przy ul. gen. Stanisława Maczka doszło do strzelaniny. Policja szuka gangsterów, którzy zbiegli z miejsca zdarzenia. Według informacji świadków padło kilkanaście strzałów. Policja tuż po godzinie 23. dostała zawiadomienie od świadków, którzy usłyszeli odgłosy broni palnej.

– Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce – to część Ząbek zabudowana domami jednorodzinnymi i niewielkimi blokami – sprawcy zdążyli uciec samochodami. Policjanci zabezpieczyli jeden uszkodzony pojazd – informuje reporter RMF FM.

Policja od kilku godzin szuka gangsterów. Sprawdzane są wszystkie szpitale w okolicy, bo najprawdopodobniej, któryś z podejrzanych przestępców mógł ucierpieć.
Źródło info i foto: o2.pl

Ząbki: Próbował zgwałcić kobietę. Nagrał go monitoring

Do napaści doszło w podwarszawskich Ząbkach. Policjanci od stycznia poszukują mężczyzny podejrzanego o próbę gwałtu. Właśnie opublikowali jego wizerunek. Mężczyzna napadł na kobietę przy ul. Drewnickiej pod koniec stycznia. Miał „przytrzymywać ją za rękę i doprowadzić do poddania się innym czynnościom seksualnym”.

Podejrzany o gwałt mężczyzna został zarejestrowany przez kamery monitoringu na jeden ze stacji paliw. Wszystkie osoby mogące posiadać informacje na temat mężczyzny ze zdjęć proszone są o kontakt z Komisariatem Policji w Ząbkach ul. Górnośląska 30 tel. 22 781 68 40.
Źródło info i foto: wawalove.pl

Prokuratura bada wypadek, w którym zginęły trzy kobiety

Od 120 do nawet 150 km/godz. – z taką prędkością mógł jechać kierowca, który w wigilijną noc w Ząbkach śmiertelnie potrącił trzy kobiety wracające z pasterki – dowiedział się nieoficjalnie portal tvp.info. Te podejrzenia ostatecznie zweryfikują opinie biegłych. Pewne jest jednak, że droga hamowania citroena berlingo wynosiła ponad 90 metrów.

Prokuratura będzie musiała poczekać kilka miesięcy na opinie biegłego do spraw rekonstrukcji wypadków drogowych. Z informacji, jakie uzyskał portal tvp.info wynika, że w miejscu, gdzie dozwolona prędkość to 60 km/godz., 22-letni Grzegorz W. mógł pędzić od 120 do nawet 150 km/godz. Z tak ogromnym impetem samochód uderzył w trzy kobiety, które zginęły od odniesionych obrażeń. – Droga hamowania wyniosła 90 m. Prawdopodobnie Grzegorz W. zobaczył kobiety na psach dopiero w chwili, gdy w nie uderzył – mówi tvp.info jeden ze śledczych.

Prokuratorzy i policjanci nie kryją, że zdziwiła ich postawa kierowcy, który nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. – W ten sposób ryzykuje surowszy wyrok, bo zebrane dowody niezbicie wskazują, że doprowadził do wypadku, nie zatrzymując się przed przejściem. Mimo, że samochód z pierwszego pasa zatrzymał się, by przepuścić pieszych. Ważne będzie też, czy kierowca w momencie wypadku był „pod wpływem” czy „po spożyciu” marihuany. Pierwsza wersja oznacza, że odurzył się niedługo przed zdarzeniem. Druga, że zażył narkotyki znacznie wcześniej – wyjaśnia jeden z policjantów. ¬ Gdyby okazało się, że W. był „pod wpływem”, to zagrożenie maksymalną karą wzrosłoby z 8 do 12 lat. Na wysokość wyroku może też wpłynąć prędkość, bo trudno mówić o przypadkowym zdarzeniu, gdy jedzie się z tak dużą prędkością – dodaje nasz rozmówca.

Ofiary były rozrzucone w promieniu kilkunastu metrów

Do tragedii doszło w wigilijną noc. Ok. godz. 1.30 przed oznakowanym przejściem dla pieszych zatrzymał się samochód, ponieważ na jezdnię weszły trzy kobiety w wieku: 16, 43 i 70 lat. Przejście jest zabezpieczone sygnalizatorem świetlnym, który po zmroku działa pulsacyjnie. Gdy kobiety minęły stojące auto, uderzył w nie citroen berlingo. Kobiety zostały rozrzucone w promieniu kilkunastu metrów od miejsca tragedii.

Zatrzymano kierowcę, którym okazał się 22-letni Grzegorz W. Miał prawo jazdy od trzech lat i był trzeźwy, choć późniejsze badanie wykazało ślady marihuany w organizmie. Grzegorz W. jechał z Zielonki w kierunku Kobyłki. Nie przyznał się do spowodowania wypadku i nie chciał wyjaśnić, co się według niego stało.

– W ocenie prokuratury, podejrzany umyślnie naruszył przepisy prawa o ruchu drogowym, przekraczając dopuszczalną prędkość, nie dostosowując jej do warunków atmosferycznych i nie zachowując należytej ostrożności, gdy zbliżał się do przejścia dla pieszych. Nie mamy informacji, aby w przeszłości był karany – powiedział prok. Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.
Źródło info i foto: TVP.info

Strzelanina na Targówku

W pobliżu centrum handlowego M1 na pograniczu Targówka, Marek i Ząbek padły strzały, ranna została kobieta. Na miejscu trwa akcja policyjna, informuje TVN Warszawa.

– Jest kilka jednostek policji, straż pożarna i pogotowie. Sama akcja miała miejsce około kilometra od Radzymińskiej, pod lasem. To tam padły strzały – relacjonuje reporter stacji. I dodaje, że policjanci mieli usiłować się dostać do altany, w której zabarykadowała się kobieta. Miała ona mieć przy sobie niebezpieczne narzędzia. Funkcjonariusze wezwali straż pożarną, wtedy padły strzały.

Według relacji stacji kobieta trafiła do szpitala.
Żródło info i foto: onet.pl

Napad na auto pełne pieniędzy w Ząbkach

Napad w warszawskich Ząbkach. Nad ranem skradziono z samochodu 200 tysięcy złotych. Dwie ranne osoby trafiły do szpitala. Jak mówi Radiu ZET Tomasz Sitek z wołomińskiej policji, bandytów było co najmniej dwóch, to obcokrajowcy. Dwoma samochodami zajechali drogę BMW, w którym była gotówka, w różnych walutach.

Napastnicy zdemolowali auto i pobili kierowcę oraz pasażera. Do akcji wkroczyła policja. Funkcjonariusze kilkaset metrów od miejsca napadu zatrzymali jedną osobę. Odzyskali blisko połowę skradzionej kwoty. Trwają poszukiwania co najmniej jednej osoby.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Znaleziono ciało 44-letniego majora BOR-u

W podwarszawskich Ząbkach znaleziono ciało 44-letniego majora z Biura Ochrony Rządu – informuje „Rzeczpospolita”. – „Rodzina funkcjonariusza od kilku dni nie miała z nim kontaktu, chciała sprawdzić, co się dzieje. Drzwi do mieszkania były zamknięte, a nikt nie reagował na telefony, więc wezwano ślusarza” – opowiedział jeden z policjantów o wydarzeniach z nocy z poniedziałku na wtorek. Marka K. ostatni raz widziano w niedzielę. W poniedziałek miał wolne. Wiadomo, że broń zostawił w jednostce. Wstępnie wykluczono zabójstwo. Możliwe, że był to nieszczęśliwy wypadek lub samobójstwo. Choć w to drugie nie wierzą koledzy funkcjonariusza, bo, jak tłumaczą, dobrze mu się układało. Ponoć nawet kupił mieszkanie – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Żródło info i foto: wp.pl

Obława na złodziei samochodów w stolicy. Padły strzały

Policja użyła broni podczas obławy na złodziei samochodów w Warszawie. Zatrzymano dwóch bandytów. Obaj zostali już aresztowani. Funkcjonariusze chcieli zatrzymać w Ząbkach Sławomira J. ps. „Kasza”, członka gangu specjalizującego się w kradzieży francuskich i japońskich aut. Gdy zorientował się, że wpadł w pułapkę, staranował swoim samochodem nieoznakowany radiowóz. Zatrzymał się dopiero, gdy policja oddała ostrzegawcze strzały. 41-letni Sławomir J. był poszukiwany listem gończym w celu odbycia kary 7,5 roku pozbawienia wolności za udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz rozboje i rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Drugi członek grupy Daniel D. zabarykadował się natomiast w swoim mieszkaniu w Markach. Aby go zatrzymać policjanci wyważyli drzwi. Okazało się, że wcześniej mężczyzna odsiadywał wyrok za kradzieże z włamaniem. Żródło info i foto: RMF24.pl

Marek P. wciąż na wolności

Marek P. (48 l.), który w maju brutalnie zadźgał swojego sąsiada na parkingu pod centrum handlowym w Ząbkach, chodzi wolno. Przesiedział jedynie 3 miesiące w oczekiwaniu na proces. Mimo że prokurator chciał przedłużenia aresztu, sąd się na to nie zgodził. Sprawca podczas wstępnych przesłuchań przyznał się do zadania ciosów nożem, ale zaprzeczył, by chciał dokonać zabójstwa. Twierdzi, że się bronił. Dlatego sąd uznał, że nie ma obawy matactwa i wypuścił mężczyznę. Tą decyzją oburzona jest prokuratura. – „Już złożyliśmy zażalenie w tej sprawie, czekamy na rozstrzygnięcie z sądu wyższej instancji” – wyjaśniają śledczy z Wołomina. Żródło info i foto: se.pl