Terroryści zaatakowali kościół w Burkina Faso. Nie żyje 14 osób, w tym dzieci

Co najmniej 14 osób – w tym dzieci – zginęło w niedzielę w ataku na kościół na wschodzie Burkiny Faso – podała agencja Reutera, powołując się na źródła bezpieczeństwa i lokalne władze. Napastnicy otworzyli ogień do wiernych podczas porannej mszy.

Według tych źródeł kilkunastu „silnie uzbrojonych napastników” wdarło się do kościoła w wiosce Foutouri, w którym trwało niedzielne nabożeństwo, i „z zimną krwią rozstrzelało wiernych, w tym pastora i dzieci”. Do ataku doszło w miejscowości Hantoukoura w departamencie Foutouri na wschodzie kraju. Napastnicy uciekli na motocyklach. Wojsko i siły bezpieczeństwa rozpoczęły poszukiwania zabójców.

Prezydent Roch Marc Christian Kabore potępił na Twitterze ten „barbarzyński atak” na protestancką świątynię. Potwierdził liczbę ofiar i złożył kondolencje ich rodzinom.

W ostatnim czasie w Burkinie Faso coraz częściej dochodzi do zbrojnych napaści dżihadystów na kościoły i chrześcijańskich duchownych. Dżihadyści, w wielu przypadkach operujący z baz w sąsiednim Mali, usiłują poszerzać swoje strefy wpływów, dokonując zamachów terrorystycznych właśnie w tym kraju.

Atak terrorystyczny w Burkina Faso

Ocenia się, że od 2015 r. w Burkinie Faso w wyniku zamachów terrorystycznych zginęło ponad 600 osób. Liczba osób, które zdecydowały się na opuszczenie swych domostw wzrosła od początku 2019 r. niemal pięciokrotnie – do 500 tys.

W 2017 r. Burkina Faso, Mali, Mauretania, Niger i Czad utworzyły, przy wsparciu Francji, siły Sahel G5, których zadaniem jest zwalczanie grup terrorystycznych działających na południowych obrzeżach Sahary.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Brutalna zbrodnia nastolatków pod Przemyślem

17-letnia Jessica przyniosła do domu siekierę i podała ją rówieśnikowi. – Zabij go! – rozkazała. Sebastian bez wahania zadał 38-letniemu Wojciechowi P. aż 15 ciosów w głowę. Para nastolatków załadowała zmasakrowane zwłoki na taczkę i pod osłoną nocy wywiozła na koniec wsi. Co było powodem zbrodni? Dziewczynie nie podobały się odzywki mężczyzny, który przyszedł w odwiedziny do domu jej ojczyma.

We wtorek przesłuchano parę młodocianych zabójców. Oboje przyznali się do winy i złożyli zeznania, które pozwoliły odtworzyć śledczym przebieg dramatu. Rozegrał się on w niedzielę we wsi Słonne koło Przemyśla na Podkarpaciu.

Wojciech P. po południu wstąpił w odwiedziny do swoich znajomych. W domu oprócz gospodarza i jego żony przebywała także córka kobiety z poprzedniego związku – 17-letnia Jessica oraz jej chłopak – rówieśnik Sebastian.

Kiedy zrobiło się późno, gospodarz położył się spać. Z domu wyszła także jego żona. Przy stole został tylko Wojciech oraz nastolatkowie. To wtedy dziewczynie nie spodobało się zachowanie mężczyzny, który miał niecenzuralnie wypowiadać się na jej temat. – Doszło do awantury, szarpaniny i bójki między całą trójką. W pewnym momencie dziewczyna przyniosła siekierę i wręczyła ją swojemu chłopakowi – mówi Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Sprawcy nie mieli litości dla swojej ofiary. Większość ciosów była zadawana ostrzem siekiery. Cały pokój tonął we krwi. Po dokonaniu masakry nastolatkowie postanowili pozbyć się ciała. Ściągnęli szorty i podartą koszulkę. Zostawili tylko samą bieliznę. Półnagie zwłoki załadowali na taczkę i wywieźli na koniec wsi. Tam wrzucili je do rowu, nieopodal domu zamordowanego Wojciecha. Dopiero w poniedziałek nad ranem martwego mężczyznę znalazł stróż wracający z nocnej zmiany.

Początkowo śledczy zatrzymali wszystkich uczestników domowej imprezy, ale po kilku godzinach zwolniono właściciela domu i jego żonę.

We wtorek prokuratura postawiła zarzuty zabójstwa Jessice oraz Sebastianowi. Jeszcze tego samego dnia zostali aresztowani.

Podejrzani nastolatkowie to osoby zdemoralizowane. Dlatego przebywali w ośrodku wychowawczym, gdzie się poznali. Jessica trafiła do placówki, bo nadużywała alkoholu, brała narkotyki i notorycznie wagarowała. Mimo pobytu w ośrodku regularnie z niego uciekała. Teraz również ze swoim kolegą od tygodnia przebywała na ucieczce.

Obojgu nieletnim grozi do 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Niemcy: Jeden ze sprawców zabójstwa w Chemnitz był ścigany listem gończym

Po śmiertelnym ataku nożem w Chemnitz prawicowi ekstremiści opublikowali w sieci nakaz aresztowania jednego z domniemanych sprawców. Zawiera on szczegóły dotyczące zbrodni. „Niezrozumiałe jest dla nas jeszcze, skąd pochodzą te zdjęcia” – napisało na Twitterze saksońskie MSW.

Na różnych skrajnie prawicowych platformach w sieci krąży nakaz aresztowania jednego z domniemanych zabójców 35-letniego Niemca w Chemnitz. Mężczyzna został w niedzielę śmiertelnie raniony nożem, niedaleko miejsca, w którym odbywał się miejski festyn. Policja aresztowała dwóch podejrzanych. Są nimi dwudziestoletni migranci z Iraku i Syrii.

Władze Saksonii sprawdzają autentyczność zamieszczonego w mediach społecznościowych dokumentu. Zawiera on imię i nazwisko podejrzanego, dane ofiary i sędziego oraz szczegóły dokonanej zbrodni. „Niezrozumiałe jest dla nas jeszcze, skąd pochodzą te zdjęcia” – napisało na Twitterze saksońskie MSW.

Zdjęcia nakazu aresztowania udostępniła m.in. prawicowa populistyczna grupa „Pro Chemnitz”. Potem na swojej stronie na Facebooku napisała, że to „internetowa policja” usunęła wpis.
Publikacja to przestępstwo

Premier Saksonii Michael Kretschmer polecił wszczęcie dochodzenia, które ma wyjaśnić, jakim sposobem nakaz aresztowania trafił do Internetu. „Jego publikacja jest przestępstwem” – zaznaczył w rozmowie z rozgłośnią MDR. Wicepremier Saksonii Martin Dulig przyznał z kolei, że jeśli nakaz przeciekł z kręgów policji, to władzom landu „przyjdzie się zmierzyć z wielkim problemem”.

Ostro zareagował także minister spraw wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer. „To nie do przyjęcia” – powiedział szef MSW. Nie może się zdarzyć, że „wysoce osobiste dane i wewnętrzne procesy wymiaru sprawiedliwości” są upubliczniane. Zapowiedział, że w wyjaśnieniu sprawy zostaną sprawdzone „wszystkie możliwości, jakie ma państwo prawa”.
Angela Merkel o zamieszkach

W niedzielę i poniedziałek doszło w Chemnitz do zamieszek i brutalnych incydentów. Sytuacja eskalowała po śmierci ugodzonego nożem Niemca. Do miasta zjechały tysiące ekstremistów, protestujących przeciwko imigrantom. Media donosiły o swoistych „polowaniach na imigrantów”.

Kanclerz Angela Merkel potępiła próby samosądów w Chemnitz. „To, co zobaczyliśmy, nie może mieć miejsca w państwie prawa. Na żadnym placu, na żadnej ulicy nie mają prawa zdarzyć się takie zamieszki” – powiedziała kanclerz.
Źródło info i foto: interia.pl

Odpowiedzą za brutalne zabójstwo 48-latka z 2016 roku. Grozi im dożywocie

22 marca w Bielsku-Białej rozpocznie się proces trzech mężczyzn oskarżonych o brutalne zabójstwo 48-latka. Choć do zbrodni doszło w październiku 2016 roku, to proces ruszy dopiero teraz, gdyż oskarżonych skierowano wcześniej na badania psychiatryczne. Było to spowodowane wyjątkową brutalnością zabójców – ofiara miała m.in. obcięte ucho. Mężczyznom grozi dożywocie.

Do zabójstwa doszło w Komorowicach, peryferyjnej dzielnicy Bielska-Białej. Ciało samotnie mieszkającego 48-latka znalazł w jego domu znajomy. Zabójstwo było wyjątkowo brutalne, a ofiara zmarła wskutek obrażeń po dotkliwym pobiciu. Mężczyzna miał rany głowy i pleców, oskarżeni odcięli mu również ucho.

Jak ustalili śledczy, napad miał tło rabunkowe. Sprawcy ukradli należący do ofiary samochód Dacia Duster (który został później odnaleziony), laptopa, rower i kosę spalinową. Bandyci pozostawili po sobie sporo śladów na miejscu zbrodni, co pozwoliło na ich zatrzymanie już kilkadziesiąt godzin po morderstwie. – Oskarżeni to dwaj bracia w wieku 27 i 35 lat oraz ich 38-letni wspólnik – informowała wówczas policja.

Brutalność napastników skłoniła śledczych, by skierować ich na badania psychiatryczne. Biegli uznali, że są oni w pełni władz umysłowych i mogą odpowiadać przed sądem.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szczecińscy „łowcy głów” zatrzymali morderców pary emerytów z Bawarii

Szukała go policja w Niemczech i w Polsce. Miał zabić i obrabować emerytów w niewielkim niemieckim miasteczku niedaleko Monachium. Ukrywał się, zmieniał wygląd. W końcu został zatrzymany przez szczecińskich policjantów. W areszcie są też dwaj inni mężczyźni podejrzani o udział w zbrodni. Wcześniej niemiecka policja zatrzymała kobietę.

43-letni Robert P. zapuścił włosy i zarost, zaczął nosić okulary. Próbował diametralnie zmienić swój wizerunek, bo jego zdjęcie opublikowały prawie wszystkie media w Polsce i Niemczech. Ukrywał się na jednej ze szczecińskich „sypialni” – osiedlu Bukowym. Wybrał lokal w bezpośredniej bliskości lasu, by w razie czego szybko zbiec. Wychodził na zewnątrz tylko po zmroku, a jako środka komunikacji używał roweru.

Pracujący nad sprawą policjanci podejrzewali, że mężczyzna ma broń. Dlatego zatrzymanie musiało zostać zaplanowane w taki sposób, by było bezpieczne. Rzeczywiście, po zatrzymaniu 43-latka okazało się, że ten spodziewał się zatrzymania. Aby się przed nim bronić, wyposażył się w paralizator elektryczny oraz zapas baterii do niego.

Obecnie mężczyzna czeka w areszcie śledczym na przekazanie go stronie niemieckiej.
Źródło info i foto: onet.pl

Sąd Najwyższy utrzymał kary dla Zuzanny M. i Kamila N. bez zmian

Sąd Najwyższy ostatecznie utrzymał kary po 25 lat więzienia dla Zuzanny M. i Kamila N., skazanych za głośne zabójstwo rodziców młodego mężczyzny w Rakowiskach (Lubelskie). Trzyosobowy skład SN oddalił kasację Prokuratora Generalnego, która wnosiła o zwrot całej sprawy Sądowi Okręgowemu w Lublinie.

Jak pisał w kasacji Robert Hernand, zastępca Prokuratora Generalnego, kara 25 lat jest za niska dla sprawców, a zasadne byłoby dożywocie. Obrona wniosła do SN o oddalenie kasacji lub o pozostawienie jej bez rozpoznania. Argumentowano, że w dniu prawomocnego wyroku wobec podsądnych, Prokurator Generalny nie miał jeszcze prawa składania kasacji jedynie z powodu niewspółmierności kary.

Zaatakowali podczas snu, zadali po kilkadziesiąt ciosów

W grudniu 2014 r. 18-letni Kamil i 19-letnia Zuzanna zabili rodziców Kamila. Zaatakowali ofiary w ich domu podczas snu; zadali im kilkadziesiąt ciosów nożami. Według ich wyjaśnień, rodzice Kamila nie akceptowali jego związku z Zuzanną.

W 2016 r. Sąd Apelacyjny w Lublinie prawomocnie utrzymał wyrok tamtejszego sądu okręgowego, który w 2015 r. skazał na 25 lat więzienia i Kamila, i Zuzannę. Orzeczono, że o warunkowe zwolnienie mogą się starać najwcześniej po 20 latach odbywania kary. Prokuratura domagała się wobec nich kary dożywocia, co uzasadniała m.in. bardzo wysokim stopniem społecznej szkodliwości czynu, pobudkami zasługującymi na szczególne potępienie i wyjątkowo drastycznymi okolicznościami przestępstwa.

Nowe uprawnienie Prokuratora Generalnego

Od marca 2016 r. Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny może wnosić do SN kasację również z powodu niewspółmierności kary wobec osoby skazanej za zbrodnię. Nowe uprawnienie wprowadziła nowela Kodeksu postępowania karnego. Dzięki niej minister może, w sprawach o zbrodnie, składać do SN kasacje wyłącznie z powodu wymiaru orzeczonej kary. Stanowi to wyjątek od zasady, że kasacja nie może być wniesiona jedynie z takiego powodu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zbigniew Ziobro chce dożywocia dla morderców rodziców z Rakowisk

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro wystąpił do Sądu Najwyższego o uchylenie wyroków 25 lat pozbawienia wolności dla Zuzanny M. i Kamila N. za brutalny mord rodziców chłopaka. Ziobro domaga się kar dożywocia dla obojga z możliwością ich wcześniejszego wyjścia z więzienia po odbyciu kary 25 lat więzienia – dowiedział się dziennikarz śledczy tvn24.pl.

Prokuratura już od momentu rozpoczęcia procesu domagała się dla Zuzanny M. i Kamila N. kar dożywocia. Jednak sądy obu instancji nie zgodziły się na taką karę. Z wyrokiem skazującym nastolatków na karę 25 lat więzienia nie zgodził się z kolei Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Jego zastępca Robert Hernand – działając z upoważnienia Ziobry – przygotował argumentację do kasacji. Według niego oboje zamordowali rodziców Kamila N. z wyjątkowym okrucieństwem, a to jest przesłanka do wydania kary dożywocia dla obojga. Zaś poprzednie wyroki w świetle okoliczności zabójstwa są zbyt łagodne.

Sąd utrzymał wyrok i karę

Pierwszy wyrok skazujący nastolatków na karę 25 lat więzienia wydał w grudniu 2015 roku Sąd Okręgowy w Lublinie. Uznano wtedy, że Kamil N. i Zuzanna M. (w chwili popełnienia zbrodni odpowiednio 18-letni i 19-letnia) o warunkowe zwolnienie mogą się starać po odbyciu 20 lat kary. Apelacje od wyroku złożyli wówczas zarówno obrońcy oskarżonych, jak i prokuratura. Śledczy chcieli uchylenia części wyroku i ponownego rozpoznania sprawy, domagali się dożywocia dla nastolatków. Obrona oczekiwała natomiast całkowitego uchylenia wyroku i ponownego zbadania sprawy. W kwietniu tego roku Sąd Apelacyjny w Lublinie odrzucił oba te wnioski i utrzymał wyrok skazujący oraz wysokość kary.

Brutalna zbrodnia

Jerzy i Agnieszka N. zostali zamordowani przez Kamila N. i Zuzannę M. w nocy z 12 na 13 grudnia 2014 r. Nastolatkowie przyznali się do popełnienia zbrodni, zaplanowali ją wcześniej. Zaatakowali swoje ofiary podczas snu, byli przy tym bardzo brutalni. Zadawali ciosy nożem jednocześnie obojgu małżonkom, naprzemiennie – w sumie kilkadziesiąt razy. Sąd Okręgowy uznał, że Kamil N. i Zuzanna M. działali z premedytacją, a ich odpowiedzialność rozkłada się obopólnie. – Oboje oskarżeni chcieli pozbawić życia rodziców Kamila i wspólnie to zrobili w sposób zaplanowany, przemyślany, a więc z pełną premedytacją – uzasadniał orzeczenie sędzia Arkadiusz Śmiech.

Według ustaleń sądu u Zuzanny M. i Kamila N. stwierdzono cechy nieprawidłowo kształtującej się osobowości. Oskarżeni kontestowali konwenanse społeczne i obyczajowe, buntowali się wobec rodziców, negowali wszelkie autorytety. Przy egocentryzmie, odczuwali silną potrzebę akceptacji. – Akceptacji tej nie otrzymali w rodzinie, w otoczeniu, środowisku rówieśników, natomiast dawali ją sobie nawzajem – mówił sędzia.

Dożywocie w Polsce

Po skazaniu na karę dożywotniego pozbawienia wolności, skazany może się ubiegać o warunkowe bezterminowe zwolnienie najwcześniej po 25 latach, choć sąd może ustanowić surowsze ograniczenie (np. 30 lub 40 lat). Kary dożywocia nie orzeka się wobec sprawców, którzy w chwili popełnienia przestępstwa mieli mniej niż 18 lat. W latach 1989-2015 sąd orzekały o dożywociu 2789 razy, z czego 1890 prawomocnie – tak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości. W 2015 r. sąd orzekły o dożywociu w pierwszej instancji 70 razy (60 razy prawomocnie).
Żródło info i foto: tvn24.pl

Kim są zabójcy 19-letniego piłkarza?

Do tragedii doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek w Katowicach przy dworcu PKP. Śmiertelnie raniony nożem został 19-letni piłkarz GKS Katowice Dominik Koszowski. Zmarł w szpitalu. Grupa kilkunastu bandytów zaatakowała nożem w samym centrum Katowic młodego piłkarza i jego ojca. 19-latek trafił do szpitala, gdzie zmarł. Dominik Koszowski był piłkarzem akademii piłkarskiej GKS Katowice. W czerwcu zrezygnował z dalszej gry z powodu kontuzji.

Według informacji Radia ZET wszystko wskazuje na to, że sprawcy tragedii pozostają nadal na wolności. Nieoficjalnie wiadomo, że trzej zatrzymani mogli na razie usłyszeć zarzut udziału w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Grozi za to do 10 lat więzienia. Według policjantów zatrzymanie głównego sprawcy jest kwestią czasu. Wszystkie zapisy kamer wokół dworca są nadal starannie przeglądane.

Zdaniem prokuratury to ojciec wdał się w bójkę z kilkunastoma osobami. W efekcie zginął w niej jego syn. Wobec dwóch napastników prokuratura zastosowała poręczenie majątkowe. Mają też zakaz opuszczania kraju. Jeszcze dzisiaj mają zapaść decyzje, co do dwóch kolejnych osób zatrzymanych tuż po zajściu.

Policja wciąż szuka świadków napadu. Zapewnia pełną anonimowość.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

„Zabójców Niemcowa wskazano Putinowi już po 3 dniach”

O tym, kto zabił 27 lutego 2015 roku jednego z przywódców rosyjskiej opozycji Borysa Niemcowa, zameldowano prezydentowi Władimirowi Putinowi już trzy dni po zabójstwie, 2 marca – pisze „Nowaja Gazieta” w materiale opublikowanym przed rocznicą śmierci Niemcowa. „Sedno raportu dyrektora FSB Aleksandra Bortnikowa: wykonawcy – grupa funkcjonariuszy czeczeńskich struktur siłowych z pułku Wojsk Wewnętrznych MSW Federacji Rosyjskiej „Północ” przypuszczalnie pod dowództwem zastępcy dowódcy pułku Rusłana Gieriemiejewa” – pisze „Nowaja Gazieta”.

Jak przypomina, 5 marca w związku z zabójstwem zatrzymani zostali: Zaur Dadajew, bracia Anzor i Szadid Gubaszewowie, Tamerlan Eskierchanow, Chamzat Bachajew; podczas zatrzymania zginął Biesłan Szawanow.

Zdaniem gazety „sprawcy, którzy wkrótce staną przed ławą przysięgłych, szczególnie się nie ukrywali, przypuszczając zapewne, że nie będą ścigani za +zamówienie dla ojczyzny”. Jak ocenia, byli oni „na tyle zaszokowani” faktem zatrzymania, że „niemal od razu złożyli nagrane na wideo zeznania z przyznaniem się do winy”. Gazeta podkreśla, że te wstępne zeznania potwierdzili potem w toku rekonstrukcji wydarzeń na miejscu zabójstwa. Odwołali je, kiedy zmienili się ich adwokaci – pisze „Nowaja Gazieta”.

W materiale gazeta opisuje działalność w Moskwie funkcjonariuszy czeczeńskich struktur siłowych. Według niej grupy tych funkcjonariuszy otrzymują „szczególnie delikatne zadania (…): porwania, zabójstwa, wymuszenia”, a podejrzanych o zabójstwo Niemcowa niejednokrotnie widywano w uczęszczanych przez te grupy restauracjach i hotelach.

„Nowaja Gazieta” powtarza w materiale wcześniejszą informację o „liście śmierci”, na której znajdowały się cztery nazwiska znanych osób publicznych, w tym Niemcowa. Gazeta pisze o tym jako o „przetargu” na te cztery osoby; cena wynosiła 15 mln rubli (ok. 200 tys. USD). Podejrzani o zabójstwo Niemcowa pracowali nad „przetargiem” od jesieni 2014 roku, ale Niemcow okazał się trudnym celem z powodu nieregularnego trybu życia i częstych wyjazdów. „Ludzie, którzy ogłosili przetarg, zaczęli naciskać – wszystko wskazuje na to, że z takimi wiadomościami pojawił się pod koniec lutego oficer MSW Czeczenii Szawanow” – pisze „Nowaja Gazieta”.

Tak opisuje próbę zatrzymania Szawanowa w jego mieszkaniu w Groznym już po zabójstwie: „przez krąg ochraniany przez siły federalne przeszedł jeden z wiceszefów MSW Czeczenii – nazwisko znane redakcji – po czym rozległy się dwa wybuchy i ogłoszono, że Szawanow wysadził się w powietrze granatem”. Po zmianie zeznań podejrzani właśnie Szawanowa wskazują jako inicjatora i wykonawcę zabójstwa – przypomina gazeta.

W materiale ocenia ona, że po zabójstwie Niemcowa zjednoczyły się zwykle rywalizujące ze sobą federalne struktury siłowe; zdaniem gazety zakończyła się tolerancja moskiewskich resortów dla zachowania, „często ze skutkiem śmiertelnym”, przedstawicieli władz czeczeńskich.

Ale też przypomina, że w Czeczenii nie udawało się ustalić miejsca pobytu Rusłana Gieriemiejewa. Według gazety kilka dni po zatrzymaniu podejrzanych w Dżałce, rodzinnej miejscowości Gieriemiejewa, „odbył się zjazd wysoko postawionych osobistości”. „Oprócz (przywódcy Czeczenii) Ramzana Kadyrowa przypuszczalnie uczestniczyli w nim: deputowany do Dumy Państwowej Adam Delimchanow, wiceszef MSW Czeczenii Ałaudinow, senator Sulim Gieriemiejew (…) i oczywiście sam Rusłan Gieriemiejew” – pisze gazeta.

Relacjonuje, że Dżałkę okrążyli bojownicy pułku „Północ” i pozwolili na przejazd jedynie kilku przedstawicielom struktur siłowych. „Wszystko wskazuje na to, że na tym spotkaniu osiągnięto ramowe porozumienie o tym, co dalej. W rezultacie maksimum tego, co udało się osiągnąć w Czeczenii moskiewskim strukturom siłowym, to przepytanie krewnych podejrzanych i zebranie ogólnej informacji” – pisze „Nowaja Gazieta”.

W zakończeniu materiału gazeta stawia kilka pytań, m.in. o to, dlaczego nie dopuszczono do przesłuchania Rusłana Gieriemiejewa. A także – jakimi informacjami dysponuje były szef Federalnej Służby Ochrony (FSO), obecnie dowódca wojsk wewnętrznych gen. Wiktor Zołotow i czemu FSO nie dostarczyła nagrań z kamer wideo, „którymi oblepiony jest plac Czerwony i mury Kremla”.
Żródło info i foto: interia.pl

Jest prokuratorska apelacja w sprawie wyroków dla zabójców z Rakowisk

Zuzanna M. i Kamil N. powrócą na salę sądową. Prokuratura wniosła we wtorek o apelację.

– Prokuratura Okręgowa w Lublinie Ośrodek Zamiejscowy w Białej Podlaskiej skierowała we wtorek do Sądu Apelacyjnego w Lublinie apelację od wyroku skazującego Zuzannę M. i Kamila N. na kary po 25 lat pozbawienia wolności – informuje Beata Syk-Jankowska, rzecznik prasowy lubelskiej prokuratury.

Wyrok w sprawie brutalnego morderstwa, do którego doszło w nocy z 12 na 13 grudnia 2014 r. w Rakowiskach, zapadł 4 grudnia 2015 r. Sąd skazał wówczas Zuzannę M. i Kamila N. na 25 lat pozbawienia wolności. Zgodnie z wyrokiem o warunkowe zwolnienie mogliby wnioskować dopiero po odbyciu 20 lat kary. Prokuratura jednak domaga się dla pary zabójców dożywotniego więzienia. – Prokurator wniósł o uchylenie wyroku w części dotyczącej wysokości kary i przekazanie sprawy w tym zakresie Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania – dodaje Syk-Jankowska.

Prokuratora zarzuciła wyrokowi rażącą niewspółmierność kary w stosunku do społecznej szkodliwości czynu. – Zabójstwo zostało popełnione z premedytacją, z pobudek zasługujących na szczególne potępienie. Dodatkowo dokonane było w wyjątkowo drastycznych i bezwzględnych okolicznościach popełnionej zbrodni. Nadto prokurator wskazał na prewencyjny cel kar przemawiający za orzeczeniem kary dożywotniego pozbawienia wolności – tłumaczy Syk-Jankowska.
Żródło info i foto: kurierlubelski.pl