Zabójstwo 30-letniego Polaka w Wakefield. Zatrzymano 5 młodych mężczyzn

Brytyjska policja zatrzymała pięciu młodych mężczyzn podejrzanych o zabójstwo 30-letniego Polaka w Wakefield na północy Anglii. Jak się okazało, wszyscy podejrzani to również Polacy. Pochodzą z powiatu bialskiego. Do brutalnego pobicia 30-letniego Aleksandra P. doszło 9 września, tuż po północy. Mimo że mężczyźnie szybko udzielono medycznej pomocy, nie udało się go uratować. Zmarł na skutek odniesionych obrażeń.

Policji zajęło kilka dni ustalenie, kim był mężczyzna. Na swojej stronie apelowała również do lokalnej społeczności, aby świadkowie zdarzenia skontaktowali się z komendą i pomogli w wyjaśnieniu tej sprawy. W poniedziałek zatrzymano pierwszego z podejrzanych o udział w zabójstwie Aleksandra P. To 19-letni Marceli Sz. Wczoraj kolejne cztery osoby trafiły do aresztu: 27-letni Maciej S., 23-letni Michał Sz., 23-letni Adam L. oraz 20-letnia Karolina K.

Jak udało się ustalić portalowi dziennikwschodni.pl cała piątka pochodzi z Białej Podlaskiej lub okolic.

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną zabójstwa Aleksandra P. Brytyjska policja wciąż pracuje nad ustaleniem okoliczności tego zdarzenia. Bialska policja – jak informuje portal dziennikwschodni.pl – nie otrzymała żadnych oficjalnych informacji w tej sprawie od angielskich służb.
Źródło info i foto: wp.pl

Sprawa zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza. Jest opinia biegłego ws. akcji reanimacyjnej

Biegły powołany przez gdańską prokuraturę wydał opinię na temat akcji reanimacyjnej, którą przeprowadzili ratownicy medyczni po ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Oceniono w niej, że była ona prowadzona w sposób prawidłowy.

– W sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza Prokuratura Okręgowa w Gdańsku otrzymała opinię dotyczącą oceny prawidłowości działań ratowników medycznych – przekazała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Biegły ocenił w niej, że „akcja reanimacyjna prowadzona była w sposób prawidłowy, zgodnie z obowiązującymi wytycznymi Europejskiej Rady Resuscytacji”. – Prawidłowa była również decyzja o przewiezieniu pokrzywdzonego do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego – czytamy na stronie internetowej prokuratury.

List w sprawie akcji reanimacyjnej

Gazeta.pl informowała o liście do Gdańskiej prokuratury, w którym autor – Leonard Gross, patomorfolog z 30-letnim doświadczeniem – miał informować, że „długotrwała reanimacja prezydenta Gdańska w miejscu zdarzenia, czyli na scenie WOŚP, była błędem medycznym”.

Uważam, że podjęcie decyzji przez zespół ratowników medycznych o reanimacji w miejscu zdarzenia trwającej 40 minut (według informacji medialnych) było błędem medycznym, który doprowadził do nieodwracalnych zmian narządowych i ogólnoustrojowych. Tym samym uważam, że z dużym prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością następstwa decyzji o tak długo trwającej reanimacji przekreśliły szansę na powrócenie funkcji życiowych – głosi pismo od lekarza przekazane redakcji portalu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabójstwo w pralni w Gorzowie Wielkopolskim. Napastnik zastrzelony podczas obławy

Do dramatu doszło w środę po południu w pralni przy ul. Owczej w Gorzowie Wielkopolskim. Do środka wszedł 26-letni mężczyzna, który zastrzelił młodą kobietę i uciekł – ustaliła reporterka Polsat News Dorota Wleklik. Według nieoficjalnych informacji, Paweł R. został zastrzelony podczas obławy na terenie Niemiec.

– Czekamy na oficjalne stanowisko w tej sprawie. Z przekazanych nam informacji wynika, że mężczyzna został zatrzymany do kontroli drogowej niedaleko Berlina i kiedy wysiadał z auta sięgnął po broń. Wówczas jeden z niemieckich funkcjonariuszy strzelił do niego. W wyniku postrzału 26-latek zmarł – powiedział Maludy.

Dodał, że prowadzący sprawę czekają na przekazanie przez stronę niemiecką dokładnych informacji na temat przebiegu tego zdarzenia.

„Wszedł, wymierzył z pistoletu i strzelił”

Z relacji świadków wynika, że przed godz. 13 sprawca wszedł, wymierzył z pistoletu i strzelił w jedną z pracownic, a następnie uciekł – poinformował rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.

– Przebieg zabójstwa wskazuje na to, że było to działanie z premedytacją, wymierzone w konkretną osobę. Świadkami sytuacji byli pozostali pracownicy pralni. Postrzelonej kobiety nie udało się uratować – powiedział Maludy.

Według informacji reporterki Polsat News Doroty Wleklik, kobieta miała 26 lat i była narodowości ukraińskiej. Motywem działania sprawcy miał być zawód miłosny.

– W terenie pracują kryminalni. Osoby będące świadkami tragedii zostaną objęte opieką psychologiczną – zaznaczył Maludy.

Obława

Policja szybko wytypowała podejrzewanego o dokonanie zabójstwa i ruszyła za nim obława. Informacja o jego poszukiwaniach trafiła do wszystkich jednostek w regionie i w ościennych województwach.

– Kryminalni powiadomili również niemiecką policję, gdyż poszukiwany mógł próbować uciec do tego kraju. Po kilku godzinach dotarła do nich (polskich funkcjonariuszy) informacja o zastrzeleniu mężczyzny podczas próby jego zatrzymania niedaleko stolicy Niemiec – powiedział Maludy.

Celował w policjantów

Brandenburska policja poinformowała na Twitterze, że męźczyzna, który poruszał się samochodem marki Mazda, został zatrzymany przez mundurowych na autostradzie A10 o godz. 15.30. Auto miało polskie tablice rejestracyjne i widniało jako poszukiwane w związku z przestępstwem dokonanym w Polsce. Po tym, jak mężczyzna wycelował broń w policjantów, został przez nich śmiertelnie postrzelony. Jak zaznacza policja, nadal trwają czynności w celu potwierdzenia tożsamości mężczyzny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kraków: Wpłynął akt oskarżenia ws. „oskórowania” studentki

Prokuratura Krajowa złożyła do Sądu Okręgowego w Krakowie akt oskarżenia przeciwko Robertowi J. Jest on podejrzany o brutalne zabójstwo studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z. w 1998 r. Szczątki ofiary – fragmenty skóry i ciała – wyłowiono z Wisły 7 i 14 stycznia 1999 r.

Robert J. został zatrzymany w październiku 2017 roku. Decyzją sądu zastosowano areszt tymczasowy, który był kilka razy przedłużony. Przygotowanie aktu trwało tak długo, gdyż śledczy po zatrzymaniu mężczyzny zlecili przygotowanie szeregu ekspertyz w tej sprawie. Ich sporządzenie przez instytucje oraz biegłych przedłużało się. Bez tych dokumentów prokuratura nie mogła przygotować aktu oskarżenia i przesłać go do sądu.

Akta sprawy liczą prawie 490 tomów.

Robert J. został zatrzymany i aresztowany w październiku 2017 r. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego Katarzyny Z., której szczątki – fragmenty skóry i ciała – wyłowiono z Wisły 7 i 14 stycznia 1999 r. Jej tożsamość ustalono dzięki badaniom genetycznym. Kobieta zaginęła w listopadzie 1998 r.

Miał się inspirować filmem „Milczenie owiec”

Według śledczych, mężczyzna miał ofiarę torturować, zdjąć z niej skórę i wypreparować. Wszystko wskazuje na to, że inspirował się filmem „Milczenie owiec”, który miał wówczas swoją telewizyjną premierę w Polsce.

Robert J. usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się do winy. Jak podała Prokuratura Krajowa, złożył obszerne wyjaśnienia, ale odmówił odpowiedzi na niektóre pytania. W przypadku uznania winy, Robertowi J. grozi nawet dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: 14-latek zamordował całą swoją rodzinę

Rodzinna tragedia w amerykańskim Elkmont wstrząsnęła Stanami Zjednoczonymi. 14-letni chłopiec zastrzelił tam pięciu członków swojej rodziny. Nastolatek przyznał się do zbrodni. Motywy jego działania wciąż nie są znane.

Do dramatu doszło w poniedziałek późnym wieczorem w Elkmont w stanie Alabama. 14-letni chłopiec zabił swojego ojca, macochę i przyrodnie rodzeństwo: 5-latkę i dwóch chłopców w wieku 6 lat i 6 miesięcy. Wiadomo, że trzy osoby zginęły na miejscu, a kolejne dwie zmarły w szpitalu. Jak poinformowały we wtorek po południu lokalne służby, wszyscy zostali postrzeleni. Broń, którą posłużył się 14-latek, została znaleziona na poboczu drogi.

14-latek przyznał się do zabójstwa rodziny

O zbrodni policję poinformował sam zatrzymany nastolatek. Początkowo utrzymywał, że gdy usłyszał strzały, był w piwnicy. Do morderstwa przyznał się podczas późniejszego przesłuchania. Na ten moment motywy chłopca nie są znane. 14-latek wkrótce usłyszy zarzuty. Przed sądem będzie odpowiadał prawdopodobnie jako osoba dorosła.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zatrzymano Krzysztofa K. Był poszukiwany w sprawie zabójstwa na fermie drobiu

Krzysztof K. został ujęty przez wielkopolską policję. Był poszukiwany w sprawie zabójstwa 34-letniego właściciela fermy drobiu we wsi Zadowice w Wielkopolsce – obława trwała zaledwie kilka godzin. Wielkopolska policja potwierdziła, że doszło do zatrzymania 53-letniego Krzysztofa K., który poszukiwany był w związku ze sprawą śmierci właściciela fermy drobiu we wsi Zadowice w województwie wielkopolskim. Jak wcześniej informowaliśmy, 34-latek został zastrzelony 2 września około godziny 9.00 rano we własnym gospodarstwie.

Policja zatrzymała poszukiwanego Krzysztofa K.

Rzecznik policji w Poznaniu, Andrzej Borowiak, przekazał na swoim koncie na Twitterze, że w okolicach godziny 18.00 – „Krzysztof K. został zatrzymany przez policjantów kryminalnych, na ulicy w Kaliszu. Po komunikatach w mediach i internecie otrzymaliśmy bardzo dużo sygnałów od mieszkańców. To pomogło w obławie”.

Radio Zet informuje, że Krzysztof K. był pracownikiem sezonowym na fermie drobiu należącej do zastrzelonego gospodarza i zamieszkiwał tam w jednym z budynków gospodarczych. Sprawca zabójstwa miał zastrzelić 34-letniego właściciela gospodarstwa, a następnie porzucić pistolet, z którego padł śmiertelny strzał i uciec w pobliskie pole kukurydzy.

Jak podaje polsatnews.pl, 53-latka poszukiwano nawet za pomocą policyjnego śmigłowca z Wrocławia. Z kolei portal kalisz24.info donosi, że w dniu zabójstwa Krzysztof K. był widziany w Urzędzie Gminy Godziesze Wielkie – miał odpracować kilkanaście godzin prac społecznych. Jedna z urzędniczek twierdzi, że czuła od niego alkohol i dlatego też nie zgodziła się na to, by zaczął odpracowywać to, co musiał. 53-latka miał wtedy odebrać jego szef, właściciel fermy. Tego samego dnia został postrzelony.

Zgodnie z policyjnymi informacjami, poszukiwany 53-latek miał na twarzy charakterystyczny tatuaż „Kocham cię Beatko”, a w czasie zajścia ubrany był w sięgające do kolan niebiesko-białe spodnie, niebieską koszulkę z krótkim rękawem oraz czerwone buty. Tego samego dnia do mediów trafiła informacja, że Krzysztof K. jest poszukiwany, a już o godzinie 18.00 został ujęty na jednej z ulic Kalisza.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

W Meksyku odkryto ponad 3 tys. grobów. Sprawcami zabójstw najczęściej organizacje przestępcze

Meksykańskie władze odkryły ponad 3 tys. ukrytych grobów, w których pochowano 4,9 tys. osób zamordowanych w okresie od 2006 r. do połowy sierpnia 2019 r. – ogłosił w piątek rząd prezydenta Andresa Manuela Lopeza Obradora.

„Poszukiwanie osób zaginionych stanowi priorytet mojej administracji” – oświadczył na konferencji prasowej meksykański podsekretarz ds. praw człowieka Alejandro Encinas.

Sprawcami większości zabójstw osób, których miejsca pochówku odnaleziono, są meksykańskie organizacje przestępcze, m.in. koncerny narkotykowe, ale znaczny udział w zbrodniach miały także grupy przestępcze powiązane z lokalnymi władzami.

Encinas podkreślił, że jedną z głównych przyczyn takiego nasilenia przestępczości w Meksyku była „nieobecność państwa”, a obecny rząd „stara się to zjawisko zminimalizować”.

Prezydent Lopez Obrador niezwłocznie po objęciu urzędu 1 grudnia 2018 r. uznał oficjalnie kompetencje komisji Narodów Zjednoczonych do spraw ofiar uprowadzeń. Przedstawiciele komisji odwiedzą Meksyk w drugim półroczu 2020 r.

Przewodnicząca meksykańskiej Krajowej Komisji Poszukiwania Osób, Karla Quintana, oświadczyła w piątek na konferencji prasowej, że komisja działa w imieniu „tysięcy osób poszukujących swych zaginionych krewnych”.

Dodała, że po raz pierwszy w historii państwo meksykańskie ogłosiło oficjalnie dane dotyczące ofiar zbrodni popełnionych przez organizacje i grupy przestępcze.
Źródło info i foto: interia.pl

Seria zabójstw w St. Louis. Od kwietnia zamordowano 12 dzieci

Miastem St. Louis w stanie Missouri w USA wstrząsnęła seria zabójstw. Od kwietnia zamordowano tam 12 dzieci. Wszystkie ofiary miały rany postrzałowe. Władze miasta zaoferowały łącznie 100 tys. dolarów nagrody dla osób, które posiadają informacje, mogące pomóc w wyjaśnieniu niektórych zbrodni. O sprawie informują zagraniczne media, m.in. „The New York Times” i CNN.

Od kwietnia w miejscowości St. Louis w Stanach Zjednoczonych zastrzelonych zostało już co najmniej 12 dzieci i nastolatków. Ofiary miały od dwóch do 16 lat. Jak informuje „The New York Times”, liczba zabójstw dzieci, dokonanych przy użyciu broni w St. Louis od początku roku, jest najwyższa od ostatnich pięciu lat.

Najwyższy wskaźnik morderstw

Od 2014 r. St. Louis ma najwyższy w całym kraju wskaźnik morderstw. Według danych lokalnej policji, w ubiegłym roku w mieście doszło w sumie do 186 zabójstw, a od początku 2019 r. odnotowano już 134 morderstwa.

100 tys. dolarów nagrody

W sobotę władze miasta wyznaczyły po 25 tys. dolarów nagrody za informacje, które mogłyby pomóc w aresztowaniu zabójców dzieci poniżej 10. r. życia. Łącznie za pomoc w śledztwie władze miasta oferują 100 tys. dolarów.

Kto to robi? Kto strzela w kierunku trzylatka? Kto strzela w kierunku siedmiolatka, ośmiolatka lub 10-latka? Proszę, pomóżcie policji w rozwiązaniu tych zbrodni – zaapelowała na sobotniej konferencji prasowej burmistrz miasta Lyda Krewson. Zaznaczyła, że nagroda obowiązuje do 1 września.

Ofiary

Najmłodsza ofiara miała zaledwie dwa lata. Był to dwuletni Kyaden, który został zabity 30 kwietnia wraz ze swoją 18-letnią matką. Jak informuje „The New York Times”, zostali znalezieni martwi we własnym domu przez policjantów, którzy przybyli na miejsce po zgłoszeniu o strzelaninie. Matka i syn mieli schować się w szafie przed włamywaczami.

Kolejną ofiarą była 16-letnia Kristina. Dziewczyna została znaleziona martwa w pobliżu szkoły w St. Louis 23 maja. Miała rany postrzałowe.

8 czerwca w pobliżu parku Fairground odnaleziono martwego 16-letniego Jashona. Jak informuje CNN, nastolatek miał wiele ran postrzałowych. Kiedy na miejsce tragedii, około godz. 22.30, przyjechała policja, chłopak już nie oddychał. Został zabrany do szpitala, ale nie udało się przywrócić funkcji życiowych.

Niecałe 24 godziny później zastrzelona została trzyletnia Kennedi. Zamordowano ją, gdy jadła pizzę przed swoim domem – donosi CBS News. Podczas tego incydentu ranna została też inna, sześcioletnia dziewczynka. Ulice nie są już bezpieczne, nawet dla dzieci. To teraz strefa wojny – powiedziała matka rannej sześciolatki, którą cytuje CNN.

Kolejnymi ofiarami były 11-letnia Charnija i 16-letnia Myiesha. Pierwsza z nich zmarła 11 czerwca. Policjanci, którzy zostali wezwani na miejsce, odnaleźli nastolatkę z raną postrzałową głowy. Dziewczyna została zabrana do szpitala, ale nie udało się jej uratować. Dzień później, 12 czerwca, również z raną postrzałową głowy została znaleziona martwa Myiesha – informuje CNN.

Dwa tygodnie później, 25 czerwca, do szpitala w stanie krytycznym trafił 15-letni Derrel. Miał wiele ran postrzałowych. Chłopca nie udało się uratować.

19 lipca zamordowany został 10-letni Eddie. Do zabójstwa doszło, gdy nastolatek razem z rodziną siedział na werandzie. Jak donosi CNN, w pewnym momencie przed dom podjechał ciemnoniebieski SUV. Z samochodu otwarto ogień w kierunku chłopca.

Kolejną ofiarą był siedmioletni Xavier. Został zastrzelony 12 sierpnia, gdy razem z siostrami bawił się na podwórku ich domu. Chłopiec został trafiony, gdy dwóch mężczyzn wymieniało strzały na pobliskiej ulicy – informuje CNN.

18 sierpnia w dzielnicy Carr Square zamordowany został z kolei 16-letni Jason. Podobnie jak inni, zmarł w wyniku wielu ran postrzałowych.

Kolejna ofiara to ośmioletnia Jurnee. Ona, dwóch innych nastolatków oraz kobieta zostali ranni podczas meczu piłki nożnej w szkole średniej, gdy doszło tam do strzelaniny. Ośmiolatka nie przeżyła.

Ostatnią ofiarą był 15-letni Sentonio. Na policję zadzwoniła osoba, która przedstawiła się jako przyjaciel nastolatka. Przekazała, że chłopak został zastrzelony, gdy wracał do domu. Policja, która przybyła na miejsce, odnalazła 15-latka, ale chłopak już nie żył.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Malmo: Okrutna zbrodnia w biały dzień. Zastrzelono 31-letnią kobietę trzymającą w rękach niemowlę

W poniedziałek w Malmo doszło do okrutnego zabójstwa. Ofiarą padała 31-letnia kobieta. W chwili, gdy do niej strzelano, trzymała w rękach swoje dziecko. Według mediów może chodzić o gangsterskie porachunki. Do zabójstwa doszło rano, o godz. 10. 31-letnia ofiara dwóch zamachowców była lekarką. Gdy padły strzały, kobieta trzymała w rękach swoje dwumiesięczne niemowlę. Premier Szwecji Stefan Lofven nazwał zbrodnię „niewiarygodnie okrutnym czynem”.

Malmo. Okrutna zbrodnia w biały dzień

Według relacji szwedzkich mediów, kobieta miała wcześniej zeznawać w sprawie o morderstwo. Z kolei AP podaje, że celem był ojciec dziecka – mężczyzna z kryminalną przyszłością. Takie jest główne założenie szwedzkiej policji, która podejrzewa, że tłem zabójstwa są porachunki gangsterskie.

Policja poinformowała również, że znalazła broń, z której prawdopodobnie strzelano. Nieopodal miejsca, gdzie doszło do zabójstwa, spłonął samochód. Według służb sprawy są powiązane, autem mogli poruszać się bandyci. W związku ze sprawą zatrzymano już jednego mężczyznę, według policji to jednak nie on pociągnął za spust.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: Zabójstwo Gruzina mogło mieć tło polityczne

Berlińska prokuratura poinformowała, że w stolicy Niemiec zatrzymano obywatela Rosji podejrzanego o zabójstwo Gruzina. Media zwracają uwagę, że zabójstwo mogło mieć motyw polityczny.

Gruzińska organizacja pozarządowa Centrum Badania i Monitoringu Praw Człowieka informuje, że zabity to Zelimchan Changoszwili, który uczestniczył w drugiej wojnie czeczeńskiej. W latach 2001-2005 był jednym z dowódców polowych. Pracował później w antyterrorystycznym wydziale MSW Gruzji. Według organizacji 40-latek został zabity strzałem w głowę 23 sierpnia, kiedy szedł do meczetu.

Portal Echo Kawkaza podaje, że Changoszwili walczył w drugiej wojnie czeczeńskiej (1999-2009) po stronie czeczeńskich separatystów. Rosja wydała za nim list gończy.

Rosyjska niezależna „Nowaja Gazieta” pisze, że w 2015 r. w stolicy Gruzji Tbilisi próbowano zabić Changoszwilego poprzez ostrzelanie jego samochodu. Został wtedy ranny. Po tym zdarzeniu Changoszwili wraz z rodziną wyjechał na Ukrainę, a następnie do Niemiec. Według portalu Echo Kawkaza ubiegał się on w Niemczech o azyl polityczny. Mężczyzna uważał, że za próbą jego zabójstwa w Tbilisi stały rosyjskie władze – podaje Radio Swoboda.

„Zasadniczo śledczy i eksperci ds. bezpieczeństwa uważają, że do pomyślenia są dwa scenariusze. Jednym z nich byłoby zabójstwo związane z przestępczością zorganizowaną. W służbach bezpieczeństwa wielu państw NATO za bardziej wiarygodny uznano też motyw polityczny zabójstwa, być może dokonanego przez tajną służbę, taką jak rosyjski wywiad wojskowy GRU” – pisze w niedzielę portal Spiegel.

Według portalu Spiegel Online Changoszwili był zaufaną osobą gruzińskich służb bezpieczeństwa i pomagał w „walce z rosyjskimi wpływami” w regionie.

Portal Echo Kawkaza zaznacza, że zabity Changoszwili pochodzi z Wąwozu Pankisi w północno-wschodniej Gruzji, w pobliżu granicy z Czeczenią i Dagestanem.

Media informują, że zatrzymany 49-letni mężczyzna pochodzi z wchodzącej w skład Rosyjskiej Federacji Republiki Czeczeńskiej. Po oddaniu strzału do Changoszwilego podjął on próbę ucieczki na rowerze. Policji udało się schwytać podejrzanego oraz skonfiskować jego pistolet, który wyrzucił do rzeki Sprewy.
Źródło info i foto: TVP.info