Rosja: Zatrzymano „nadwołżańskiego maniaka”. Miał zabić nawet 26 kobiet

Mężczyznę podejrzanego o seryjne morderstwa starszych kobiet zatrzymano w Tatarstanie w Rosji. Media nazwały go „nadwołżańskim maniakiem”, ponieważ najprawdopodobniej zamordował co najmniej 26 kobiet. Był poszukiwany niemal 10 lat. 38-letni Radik Tagirow, ślusarz z Kazania, złożył już zeznania, w których przyznał się do winy. Poinformował o tym Komitet Śledczy.

Mężczyzna jest podejrzewany o zabójstwo co najmniej 26 osób, lecz według mediów może mieć na sumieniu nawet 32 starsze kobiety. Do przestępstw doszło w latach 2011-12 w różnych częściach kraju. Jak pisze portal Meduza.io, udało się go złapać m.in. dzięki materiałowi genetycznemu pozostawionemu na miejscach zbrodni, śladom obuwia, a także powtarzającej się metodzie zbrodni.

Modus operandi

Mężczyzna napadał na mieszkające samotnie emerytki. Podawał się za pracownika administracji, elektryka lub ślusarza. Kobiety dusił rękoma lub przedmiotami znalezionymi w ich mieszkaniach. Następnie okradał je i wychodził, zostawiając nieporządek i zamykając drzwi na klucz.
Źródło info i foto: TVP.info

Lubuskie. Zabójstwo starszego małżeństwa. Ich syn aresztowany

Dożywocie grozi 42-letniemu Krzysztofowi. D. podejrzanemu o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem swoich rodziców. Tragedia rozegrała się w ich domu w Jeninie niedaleko Gorzowa Wlkp. Ofiary miały 62 i 69 lat – poinformowała w poniedziałek Prokurator Rejonowa w Gorzowie Wlkp. Agnieszka Hornicka-Mielcarek. Zgodnie z przedstawionym zarzutem Krzysztofowi D. grozi dożywocie, a dolny wymiar kary to minimum 12 lat więzienia. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i wydał w niedzielę decyzję o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.

– Mężczyzna mieszkał z rodzicami. Obecnie nie znamy motywu jego działania. Podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego odmówił składania wyjaśnień. Jak zawsze w przypadku tak poważnych przestępstw na temat stanu zdrowia psychicznego podejrzanego wypowiedzą się biegli psychiatrzy – powiedziała prokurator.

Dodała, że ze wstępnych ustaleń sekcji zwłok wynika, że małżeństwo zginęło od ciosów zadanych tępym narzędziem.

Śledczy ustalają, kiedy dokładnie rozegrała się tragedia. Ciała 62-latki i jej 69-letniego męża znaleziono w ich domu w Jeninie w piątek (27 listopada br.) przed południem, tego samego dnia policja zatrzymała podejrzanego. Nie jest jednak wykluczone, że do zabójstwa mogło dojść poprzedniego dnia wieczorem. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Iran oskarża Izrael o zabicie swego eksperta ds. jądrowych Mohsena Fakhrizadeha. Izrael ogłasza najwyższy poziom alertu

Iran oskarża Izrael o zabicie swego eksperta ds. jądrowych Mohsena Fakhrizadeha, uważanego za ojca irańskiego programu nuklearnego. Najwyższy duchowo-polityczny przywódca kraju ajatollah Ali Chamenei zapowiedział już „surowe ukaranie” sprawców zabójstwa. W reakcji na groźby Izrael ogłosił najwyższy poziom alertu dla wszystkich swych ambasad. Odpowiedzialnością za śmierć naukowca obarczył Izraelczyków w oficjalnym oświadczeniu prezydent Iranu Hassan Rowhani.

„Po raz kolejny diabelskie dłonie światowej arogancji zostały splamione krwią” – napisał.

Jako bezpośredniego sprawcę zabójstwa wskazał, nie ujawniając żadnych szczegółów, „najemnika wysłanego przez uzurpatorski reżim syjonistyczny”, działający za namową „światowej arogancji”, jak określa się w Iranie Stany Zjednoczone.

„Zamordowanie męczennika za sprawę Fakhrizadeha pokazuje całą głębię rozpaczy i nienawiści żywionej do Iranu” – zaznaczył również Hassan Rowhani.

Równocześnie zapewnił, że śmierć naukowca „nie wpłynie na osiągnięcia, których spodziewamy się na naszej drodze”. Słowa te zostały odebrane przez światowe media jako zapowiedź kontynuacji irańskiego programu nuklearnego.

Doradca ajatollaha Alego Chamenei: „Zstąpimy jak grom z nieba na zabójców tego męczennika!”

Rowhani jest kolejnym już przedstawicielem najwyższych władz Iranu, który odpowiedzialnością za zamach na Mohsena Fakhrizadeha obarcza władze Izraela. Fakhrizadeh zginął w piątek w pobliżu Teheranu: najpierw doszło do eksplozji jego samochodu, następnie pojazd został ostrzelany z broni automatycznej. Ranny naukowiec został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł. Bezpośrednio po zamachu szef irańskiego MSZ-etu Dżawad Zarif zasugerował, że istnieje „izraelski ślad” wskazujący na sprawstwo.

„To tchórzostwo – z poważnymi oznakami izraelskiego udziału – pokazuje rozpaczliwe podżeganie do wojny” – napisał Zarif na Twitterze.

„Iran wzywa społeczność międzynarodową, a zwłaszcza Unię Europejską, do odejścia od haniebnego stosowania podwójnych standardów i jednoznacznego potępienia tego aktu terroru państwowego” – zaznaczył.

Również doradca ajatollaha Alego Chamenei – Hosejn Dehghan – oskarżył Izrael o zlecenie zamachu.

„U kresu politycznego życia ich największego sojusznika (chodzi o prezydenta USA Donalda Trumpa, który wkrótce, w wyniku porażki w wyborach, pożegna się z Białym Domem – przyp. RMF) syjoniści starają się zintensyfikować i zwiększyć presję na Iran. Zstąpimy jak grom z nieba na zabójców tego męczennika i sprawimy, że pożałują swoich czynów!” – oświadczył Dehghan.

Ajatollah Chamenei: Autorów i zleceniodawców zamachu czeka nieuchronna kara

Dzisiaj surowe ukaranie sprawców zabójstwa zapowiedział sam najwyższy duchowo-polityczny przywódca Iranu. W poście na Twitterze ajatollah Ali Chamenei ogłosił, że „autorów i zleceniodawców” zamachu na „prominentnego i wybitnego specjalistę w sferze fizyki jądrowej” czeka „nieuchronna” kara.

Zadeklarował również kontynuację dzieła zamordowanego eksperta „we wszystkich sferach, którymi się zajmował”.

Izrael ogłasza najwyższy poziom alertu

W reakcji na groźby ze strony Iranu władze Izraela ogłosiły najwyższy poziom alertu dla wszystkich swych ambasad. Poinformował o tym izraelski kanał informacyjny N12, MSZ Izraela odmówiło natomiast komentarza w tej sprawie, tłumacząc, że chodzi o bezpieczeństwo pracowników izraelskiej służby dyplomatycznej, przebywających obecnie za granicą.

Zabójstwo Fakhrizadeha może doprowadzić do nowej fali konfrontacji w relacjach Iranu z USA

Mohsen Fakhrizadeh uważany jest za ojca irańskiego programu jądrowego. W latach 1989-2003 nadzorował program nuklearny „Amad” – „Nadzieja”. Wywiad izraelski twierdził, że Fakhrizadeh kontynuował swą misję mimo deklarowanego przez Iran zamrożenia programu zbrojeń jądrowych. W ocenie agencji informacyjnej Reuters zamach na Fakhrizadeha może doprowadzić do nowej fali konfrontacji w relacjach Iranu ze Stanami Zjednoczonymi, utrudniając przyszłemu prezydentowi USA Joe Bidenowi powrót do ducha i litery porozumienia nuklearnego z 2015 roku.

Wynegocjowana przez administrację Baracka Obamy umowa, której sygnatariuszami były – obok Stanów Zjednoczonych – Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Rosja i Chiny, zakładała zniesienie sankcji wobec Iranu w zamian za zamrożenie programu jądrowego. W 2018 roku Waszyngton wycofał się z porozumienia, a prezydent Donald Trump przywrócił sankcje gospodarcze nakładane poprzednio na Iran.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Decyzja Sądu Najwyższego: bez najsurowszej kary, gdy głównym dowodem zabójstwa jest przyznanie się sprawcy

Jeśli przyznanie się sprawcy do zabójstwa jest głównym dowodem, bez którego nie doszłoby do wyroku skazującego, to zazwyczaj nie powinno wymierzać się kary dożywocia lub 25 lat więzienia – ocenił Sąd Najwyższy ws. mężczyzny skazanego na 15 lat więzienia za zabójstwo żony. Tym samym SN oddalił kasację wniesioną w sprawie przez ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego, według którego w tej sprawie wymierzono karę „rażąco niewspółmierną”. W ocenie PG okoliczności sprawy przemawiały za orzeczeniem kary nie niższej niż 25 lat pozbawienia wolności.

Sprawa dotyczyła opisywanego w mediach zabójstwa, do którego doszło w maju 2014 r. w jednym z mieszkań w Starachowicach. Śledztwo dotyczące śmierci 30-latki początkowo umorzono. Sprawa wyglądała na samobójstwo – brakowało dowodów wskazujących na to, iż do śmierci kobiety przez powieszenie ktoś się przyczynił. Dopiero po ponad dwóch latach sprawca przyznał się i złożył wyjaśnienia.

Sąd złagodził wyrok

Sąd Okręgowy w Kielcach w marcu 2018 r. skazał go na 25 lat więzienia, ale Sąd Apelacyjny w Krakowie w październiku 2018 r. złagodził wyrok do 15 lat więzienia. Od tego prawomocnego wyroku kasację złożył szef resortu sprawiedliwości.

Jak jednak podkreślił w uzasadnieniu orzeczenia SN o oddaleniu tej kasacji sędzia Rafał Malarski będący sprawozdawcą sprawy „jeżeli przyznanie się sprawcy do popełnienia zbrodni zabójstwa i ujawnienie istotnych okoliczności czynu ma miejsce, gdy organy ścigania nie dysponują przekonywającymi dowodami, które bez samooskarżenia się sprawcy są w stanie doprowadzić do wyroku skazującego, to taka postawa winna zazwyczaj pociągać za sobą rezygnację ze stosowania wobec oskarżonego nie tylko mającej eliminacyjny charakter kary dożywotniego pozbawienia wolności, ale także wyjątkowej kary 25 lat pozbawienia wolności”.

Orzeczenie SN w tej sprawie zapadło przed miesiącem, w ostatnich dniach sąd zamieścił jego pisemne uzasadnienie.

Jak przyznano w tym uzasadnieniu sąd apelacyjny wziął pod uwagę wszystkie okoliczności mające wpływ na wymiar kary. Sąd odwoławczy, decydując się na obniżenie kary (…) nie zanegował ani stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu, ani zamiaru bezpośredniego towarzyszącego sprawcy, ani brutalnego sposobu jego działania, ani upozorowania przez skazanego samobójstwa ofiary, ani faktu osierocenia wspólnego małoletniego dziecka ofiary i zabójcy, ani uprzedniej karalności sprawcy i jego nieprawidłowej osobowości” – przyznał SN.

Jednocześnie jednak – zdaniem SN – sąd apelacyjny „trafnie przydał przyznaniu się sprawcy i ujawnieniu wszystkich istotnych okoliczności zabójstwa doniosłą rangę”. „Otóż przez przeszło dwa lata od czasu umorzenia śledztwa (…) organy ścigania wprawdzie wykonały szereg różnych czynności zmierzających do zweryfikowania przyjętej wcześniej koncepcji, ale nie osiągnęły oczekiwanego rezultatu, gdyż nie zdołały uzyskać dowodu, który mógłby doprowadzić do przełomu w sprawie” – zaznaczył SN.

„Dopiero 13 grudnia 2016 r., po badaniach wariograficznych, którym Kamil T. poddał się dobrowolnie (…) sprawca przed funkcjonariuszem policji – przesłuchiwany jeszcze w roli świadka – opowiedział o przebiegu tragicznego zdarzenia, nie ukrywając żadnej ważnej okoliczności”- przypomniał SN. Dopiero wówczas postawiono mu zarzut zabójstwa, a T. wysłuchany jako podejrzany potwierdził obciążające go fakty w swych wyjaśnieniach.

Jak uznał SN, ponieważ same wyniki badań wariograficznych nie mogły być rozstrzygające w postępowaniu karnym „wolno stwierdzić, że w momencie pełnego przyznawania się skazanego do dokonania zabójstwa organy ścigania nie dysponowały dowodami świadczącymi o jego winie”.

„O szczerości i autentyczności żalu i skruchy po stronie sprawcy zaświadczało i to, że nie taił, w jak drastyczny i brutalny sposób pozbawił życia swoją żonę, mimo iż mógł forsować wersję zdarzenia dla siebie zdecydowanie korzystniejszą. Nie podążył jednak tą drogą, choć nic nie stało temu na przeszkodzie” – wskazał ponadto SN.

W związku z tym – jak głosi uzasadnienie oddalenia kasacji – „zważywszy przede wszystkim na fakt wystąpienia wyjątkowo doniosłej okoliczności łagodzącej w postaci szczerego samooskarżenia się T., które nie tylko przesądziło o wyniku sprawy, to jest o zapadnięciu wyroku skazującego za zabójstwo, ale wcześniej w ogóle o uruchomieniu śledztwa” SN nie uznał prawomocnej kary 15 lat więzienia za „rażąco niewspółmierną”.

Ponadto – zdaniem SN – tego typu podejście sądów może „zachęcić wahających się sprawców zbrodni do ujawnienia się i oddania dobrowolnie w ręce wymiaru sprawiedliwości, co da im szansę na łagodniejsze potraktowanie, a w szczególnie uzasadnionych wypadkach na nadzwyczajne złagodzenie kary”.

„Zmarnowałem sobie życie i swojemu dziecku”

Jak informowano Kamil T. zaraz po śmierci kobiety mówił policjantom, że nie mieszkał z żoną i nie widział się z nią w dniu, w którym zmarła. Tłumaczył, że od jakiegoś czasu nie dogadywali się, a powodem decyzji o rzekomym samobójstwie mogła być zazdrość. Według ustaleń śledztwa T., po dokonaniu zabójstwa, upozorował samobójstwo żony. Zdaniem sądów „pierwotną przyczyną tego czynu, który oskarżony popełnił, był długotrwały konflikt małżeński”.

Ojciec zamordowanej kobiety mówił dziennikarzom w 2018 r., że wymiar kary dla oskarżonego nie był istotny dla rodziny, bo przebaczyli Kamilowi T. „Będziemy mieli cały czas to cierpnie i tęsknotę za córką. Nie czekaliśmy na wymiar wyroku – przebaczyliśmy zięciowi zabójstwo córki. Jesteśmy chrześcijańską rodziną, żyjemy według woli bożej, przykazań. Nie powinno w ogóle dojść do tej zbrodni” – podkreślał mężczyzna.

W trakcie procesu T. przeprosił rodziców żony, swojego syna oraz własnych rodziców. „Zmarnowałem sobie życie i swojemu dziecku. Nie mogę cofnąć czasu. Bardzo żałuję tego, co zrobiłem” – mówił sprawca w sądzie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo 10-letniej Kristiny z Mrowin. Morderca miał pomoc?

Po półtora roku od zabójstwa 10-letniej Kristiny z Mrowin prokuratura wciąż nie ma gotowego aktu oskarżenia. Jakub A., który jest podejrzany o dokonanie zbrodni, przyznał się do winy, ale śledczy chcą mieć pewność, że nikt więcej nie brał udziału w zbrodni.

10-letnia Kristina zginęła w czerwcu ubiegłego roku. Zbrodni dokonał 23-letni Jakub A., który niedługo po zatrzymaniu przyznał się do winy. Mężczyzna wywiózł dziewczynkę do lasu i zadał jej ponad 30 ciosów nożem w klatkę piersiową i szyję. Później próbował upozorować swoje czyny na zbrodnię pedofila.

Po niemalże półtora roku śledztwo wciąż jest w toku. Śledczy chcą się upewnić, że nikt nie pomagał Jakubowi A. w tej zbrodni. Trwa analiza śladów zabezpieczonych w miejscu znalezienia zwłok. Prokuratura wciąż czeka na opinie biegłych w sprawie sprzętu elektronicznego: telefonów, laptopów i pendrive’ów.

„Prokuratura oczekuje na zlecone ekspertyzy, przede wszystkim na kompleksową opinię z zakresu wszystkich zabezpieczonych w tej sprawie śladów biologicznych, a tych śladów jest kilkadziesiąt” – mówi Onetowi prok. Tomasz Orepuk.

Do zabójstwa Kristiny doszło 13 czerwca 2019 roku. Dziewczynka koło południa wracała ze szkoły, jednak do domu nigdy nie dotarła. Matka zgłosiła jej zaginięcie i natychmiast rozpoczęto poszukiwania. Ciało dziecko znaleziono po kilku godzinach.

Kristina zmarła w wyniku ran kłutych. Na klatce piersiowej i szyi miała ponad 30 ciosów. 23-letni Jakub A., został zatrzymany trzy dni po zbrodni. Przyznał się do winy i od tamtego momentu przebywa w areszcie. Jakub A. dokładnie wszystko zaplanował. Upozorował zbrodnię na działanie pedofila i zmienił samochód. Według niepotwierdzonych informacji próbował nawet komuś zlecić tę zbrodnię. 23-latek prawdopodobnie zabił 10-latkę, ponieważ kochał się w jej matce. Wierzył, że 10-latka była przeszkodą w ich ewentualnym związku.
Źródło info i foto: o2.pl

Francja: Podejrzany o atak 35-latek był pod kontrolą psychiatry

Aresztowany w sobotę mężczyzna, który przyznał się do zabicia dwóch osób i spowodowania ciężkich obrażeń u starszej kobiety w Cholet na zachodzie Francji, był monitorowany psychiatrycznie – powiadomił prokurator. Początkowo informowano, że podejrzanego zatrzymano bez pewności, że to sprawca. Ten 35-letni mężczyzna powiedział, że „Bóg, katolicki Bóg”, prowadził go do działania – przekazał w niedzielę prokurator Angers, Eric Bouillard.

Do ataku doszło w sobotę po południu na jednej z ulic Cholet w departamencie Maine i Loara w regionie Kraj Loary. Mężczyzna zaatakował parę starszych osób: 82-letniego mężczyznę, który zmarł od odniesionych ran, i 81-letnią kobietę, która została ciężko ranna. Trzecia osoba, 63-letni mężczyzna, który również został zaatakowany przez tego samego sprawcę, zmarł.

Następnie napastnik wrócił do domu, trochę w nim posprzątał, tak jak to zrobił między dwoma atakami, położył się na sofie i czekał – poinformował prokurator. Mężczyznę zatrzymano ok. godz. 18. Na początku dochodzenia śledczy szukali narzędzia zbrodni, którym może być „tępy przedmiot”. Jednak zgodnie z oświadczeniami zatrzymanego atakował on gołymi rękami i nogami.

Aresztowany twierdzi, że się wypalił; jak powiedział, kilka lat temu pracował jako sprzedawca w Cholet. Przez rok był przymusowo hospitalizowany i został zwolniony w lecie – powiedział Bouillard. Sąsiedzi znali go „jako kogoś nieco zaburzonego” – dodał prokurator. Mężczyzna był znany z przestępstw pospolitych.

Według śledztwa trzy ofiary nie mają żadnego związku z podejrzanym.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Knurów: Zatrzymano sprawców usiłowania zabójstwa

Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 5 osób podejrzanych m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym. Dwie z nich mogą odpowiadać za usiłowanie zabójstwa, do którego doszło w 2005 roku w Knurowie. Sprawcy siekierami i kijami bejsbolowymi zaatakowali wtedy mężczyznę. Ich ofiara w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

Jeden z podejrzanych usłyszał dodatkowo zarzut dotyczący próby zdyskredytowania wiarygodności obciążającego go świadka koronnego. Grupa handlowała również środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi. W 2005 roku w Knurowie zaatakowany został mężczyzna. Sprawcy zadawali mu ciosy siekierami i kijami bejsbolowymi – informują funkcjonariusze. Napastnicy uderzali między innymi w głowę oraz klatkę piersiową, czym spowodowali rozległe obrażenia ciała. Dzięki interwencji sąsiadów, którzy zmusili sprawców do ucieczki i udzieleniu szybkiej pomocy lekarskiej, nie doszło do śmierci pokrzywdzonego – zaznaczają policjanci.

Sprawa była bardzo trudna do wyjaśnienia, ponieważ osoby mające wiedzę na temat zajścia, nie chciały współpracować z organami ścigania – dodają funkcjonariusze. Jak ustalono, w sprawę może być zamieszanych 6 osób, z czego jedna z nich przebywa w więzieniu m.in. za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.

Prokurator Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach przedstawił dwóm kolejnym osobom zarzuty usiłowania zabójstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabójstwo w zakładzie karym we Włodawie

W Zakładzie Karnym we Włodawie (woj. lubelskie) doszło do zabójstwa. Jeden z osadzonych zaatakował drugiego taboretem. Jak informuje „Dziennik Wschodni”, napastnikiem był 27-letni Kamil K. Mężczyzna we wtorek 3 listopada z nieznanych dotąd przyczyn zaatakował swojego kolegę z celi.

Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie w rozmowie z portalem przekazała, że 27-latek zadał pokrzywdzonemu szereg uderzeń taboretem. Tym samym spowodował liczne obrażenia głowy, wskutek których mężczyzna zmarł.

Kamil K. odpowie za zabójstwo. Śledczy postawili mu również zarzut dotyczący spowodowania uszczerbku na zdrowiu w lipcu tego roku. Oskarżony oblał innego więźnia wrzątkiem z czajnika, powodując oparzenia twarzy. Policjanci zawieszeni za wieszaki na płocie Jarosława Kaczyńskiego. Piotr Zgorzelski oferuje pomoc

Podczas przesłuchania 27-latek przyznał się do zarzutów. Składał wyjaśnienia, ale śledczy nie zdradzili ich treści. Za dokonane przestępstwa grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: wp.pl

15-latek z Głowaczowej planował zabić więcej osób

Dzień po tym, jak 15-latek z Głowaczowej (Podkarpackie) przyznał się do zabójstwa 17-letniej siostry, na jaw wychodzą nowe fakty. Prokurator rejonowy z Dębicy przekazał „Super Expressowi”, że nastolatek prowadził pamiętnik, w którym zapisał listę swoich ofiar. Oprócz siostry, planował skrzywdzić również inne osoby z najbliższego otoczenia.

W poniedziałek 15-latek z Głowaczowej niedaleko Dębicy zadał swojej siostrze kilkanaście ciosów drewnianą pałką i nożem w różne części ciała. Bezpośrednio po tragedii zadzwonił po pogotowie ratunkowe. Mimo reanimacji, dziewczyna zmarła.

Sprawca zabójstwa po zatrzymaniu powiedział policjantom, że słyszał głos, który kazał mu zabić starszą siostrę. Według lokalnych mediów, mieszkańcy Głowaczowej są zaskoczeni tragedią. Mówią, że była to normalna rodzina, a 15-latek dobrym i spokojnym uczniem.

Prokurator rejonowy z Dębicy Jacek Żak w środę przekazał, że nastolatkowi został postawiony zarzut zabójstwa. Chłopiec przyznał się do winy.

„Pisał jak osoba w depresji”

Jak dowiedział się „Super Express”, 15-latek od dłuższego czasu prowadził odręcznie zapisany pamiętnik. Zamieścił w nim listę nazwisk osób z najbliższej rodziny, którym „chciał zrobić krzywdę”.

– Jego stan psychiczny pogarszał się w ostatnich dniach. Jak wynika z zapisków, ostatnich kilkanaście kartek jest bardzo niepokojących. Nastolatek pisał jak osoba w depresji. Podkreślał, że musi zrobić krzywdę członkom rodziny. Na szczycie listy była jego siostra – przekazał prokurator Żak.

Przyszły zabójca w drastycznych szczegółach miał opisywać jaki los spotka jego najbliższych. Aktualnie nastolatek przebywa w schronisku dla nieletnich. Niewykluczone, że będzie sądzony jako osoba dorosła.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Mocny wzrost strzelanin i zabójstw w Chicago

Przestępczość w Chicago spadła w porównaniu z ubiegłym rokiem o 7 proc. – podał tamtejszy departament policji. Największe spadki dotyczą liczby kradzieży, rabunków i włamań. Gwałtownie rośnie jednak liczba zabójstw i przemocy z użyciem broni. W ciągu pierwszych 10 miesięcy tego roku odnotowano 56 proc. więcej ofiar strzelanin niż w ubiegłym roku. Zastrzelono czterokrotnie więcej policjantów.

W 2019 roku zastrzelono 17 funkcjonariuszy, w 2020 – 67. Statystyki przedstawione w niedzielę przez departament policji w Chicago pokazuje znaczny wzrost przemocy z użyciem broni, strzelanin i zabójstw. Do 31 października zostało zastrzelonych co najmniej 3465 osób, co stanowi wzrost o 56 proc. w porównaniu z identycznym okresem ubiegłego roku, gdy liczba ofiar śmiertelnych wyniosła 2221. O 51 proc. wzrosła także liczba morderstw i jest największa od 2016 roku – najbardziej brutalnego w historii Chicago. Do końca października tego roku doszło do 655 morderstw (431 rok wcześniej).

W raporcie wskazano, że od początku pandemii koronawirusa wyraźnie spadły wskaźniki ogólnej przestępczości w Chicago. Odnotowano o 27 proc. mniej kradzieży, 6 proc. mniej włamań – doprowadzając do najniższych poziomów od dwóch dekad.

Departament Policji w Chicago twierdzi, że stoją za tym skuteczne wysiłki funkcjonariuszy, którzy usuwają nielegalną broń z ulic miasta. W tym roku odzyskano 9,1 tys. sztuk broni i przeprowadzono 4,9 tys. aresztowań – o 24 proc. więcej niż w 2019 roku. Policja zauważa, że wzrost liczba strzelanin widoczny jest w trakcie dwóch fal grabieży w centrum miasta oraz uderzenia pandemii Covid-19 w szeregi departamentu, gdy ponad tysiąc funkcjonariuszy zakaziło się koronawirusem.
Źródło info i foto: TVP.info